Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

niedziela, 8 kwietnia 2018

5.19 Love

Witam,
Zapraszam was na opowiadanko ostatnie z tej serii, kolejne pojawi się nie długo i to chyba będzie miniaturka dla Emilenka96 o ile uda mi się skończyć, a zaraz po tym zabieram się za kolejną  dla WeronkA pomysł już jest tylko czas muszę znaleść, żeby napisać:)


Tydzień temu, zaraz po świętach wróciłam na komęde do pracy brakowało mi tego i to bardzo. Wszyscy przywitali mnie ciepło, nikt nie pytał jak się czuje tylko, każdy cieszył się że już wróciła.  W pracy czułam się zdecydowanie lepiej, nie miałam tyle czasu na myślenie, ani  obwinianie się. Za jakieś 2 miesiące przeprowadzam się do starego mieszkania Mikołaja, w końcu pójdę na swoje i nie będę siedzieć mu na głowię. Co prawda on powtarza, że mu te nie przeszkadza, że lubi ze mną mieszkać, no ale jak to wygląda.
- I jak gotowa ?! - Krzyknął Mikołaj, kiedy kończyłam się zbierać 
- Daj mi dwie minuty - Powiedziałam, i dokończyłam swój makijaż. Kiedy tylko skończyłam się malować zeszłam na dół 
- Wow - Mikołaj, aż zaniemówił z wrażenia kiedy mnie zobaczył - Wyglądasz niesamowicie, po prostu nieziemsko - Uśmiechnął się do mnie 
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się do niego, ona podał mi dłoń i pomógł zejść ze schodów  
- Przebijesz Zośkę - Powiedział, kiedy pomagał założyć mi kurtkę 
- Uważaj, bo uwierzę, ze naprawdę Ci się podoba - Zaśmiałam się 
- Uwierz, uwierz bo mówię prawdę - Powiedział i otworzył mi drzwi samochodu - Wzieliśmy wszystko ? - Wolałam upewnić się po raz kolejny niż potem czegoś nie mieć. 
- Tak, kartka i koperta w Twojej torebce, w bagażniku torba a w niej milion rzeczy nie wiem po co, Twoja siostra z Dominika mają po nas przyjechać - Powiedział Białach i ruszyliśmy 

***

Pare minut po północy, wszyscy byliśmy już lekko podbici, jednak wszyscy staraliśmy się trzymać jakiś fason ze względu na Jaskowską. Przez cały czas nie mogłem oderwać oczu od Karoliny, wyglądała tak niesamowicie, miała na sobie czerwoną sukienkę przed kolano, lekko rozkloszowaną z odkrytymi ramionami do tego czarne szpilki i torebka. Gdybym tylko mógł to zamknął bym ją w swoich ramionach i nie wypuścił, kiedy tańczyliśmy do piosenki Isn't she Love me miałem ochotę ją pocałować, zatopić się w jej ustach i być tak blisko niej. Patrzyłem jak stoi z Emilką i o czymś rozmawiają, śmiała się znowu się śmiała tak bardzo kochałem jej śmiech.
- Rusz się, a nie - Usłyszałem nagle 
- Co  - Odwróciłeś się w stronę Krzyśka
- Gapisz się na nią jak pies na wode  po maratonie na pustyni - Usiadł obok mnie - Weź coś zrób, bo zaraz Ci ją ktoś zabierze - Powiedział polewając wódkę, spojrzałem na niego zdziwiony  - Co się gapisz, nie gap się tylko pij i myśl co robić 
- Według Ciebie co mam zrobić ?  - On popatrzył na mnie przechylił kieliszek, wypił całą zawartość, po czym popatrzył na mnie 
- Tu koło sali jest takie małe oczko wodne, bardzo miłe miejsce weź ja na spacer powiedz co czujesz tak romatico będzie 
- Tak i co powiem Karo chodź pogadamy, Twoja żona od razu poczuje że coś nie tak 
- A tam, a poza tym zobacz idzie do na nas, a właściwie do Ciebie - Zaśmiał się Krzychu, rzeczywiście Karolina szła w naszą stronę. 
- Chodź zatańczyć - Złapała mnie za rękę i chciała pociągnąć na parkiet.
- A może idźcie na spacer, bardzo ładnie tu jest - Wypalił nagle zapała
- W sumie czemu nie - Pociągnęła mnie lekko, zanim wyszliśmy spojrzałem na Zapała chciałem go zamordować.  Wyszliśmy  z sali i skierowaliśmy się w stronę małego skwerka tuż koło oczka wodnego. Zapała miał rację widoki były naprawdę ładne 
- Zapała miał rację ładnie tu - Powiedziała i chciała podejść bliżej oczka, niestety szpilki i dwa kieliszki za dużo spowodowały, że mało się nie przewróciła. 
- Uważaj - Szepnąłem, kiedy ją złapałem znowu byłem tak blisko niej 
- Czy Ty już zawszę będziesz mnie ratował ? - Zbliżyła się do mnie, była tak blisko tak niebezpiecznie blisko, jej zapach powodował ze moje kolana miękły 
- Jeśli będzie taka potrzeba to zawsze - Uśmiechnąłem się do niej i zbliżyłem o krok, jedną ręką obiołem ją w pasie a drugą położyłem na jej policzku 
- Zawszę, to nie za długo ? - Mówiła patrząc mi w oczy, jej spojrzenie działało jak czary, nie byłem wstanie oderwać od niej wzroku 
- Zdecydowanie za krótko - Szepnąłem i pocałowałem ja delikatnie i niepewnie, bałem się jej reakcji tego co powie, jak zareaguje. Ku mojemu zdziwieniu ona odwzajemniła pocałunek, kiedy oderwałem się od niej ona spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła 


- Masz rację zdecydowanie za krótko - Powiedziała i ponownie zatopiła się w moich ustach.

Obudziłem się Karoliny nie było obok, zdziwiłem się podniosłem się i rozejrzałem po pokoju, stała przy oknie wpatrzona w księżyc było chyba koło 3.
- Czemu nie spisz ? - Zapytałem obejmując ja w pasie, ona odwróciła się w moją stronę
- Mikołaj... To nie ma sensu - Mówiła nie patrząc mi w oczy.
- Co ? - Zdziwiłem się, jeszcze tak nie dawno była tego całkiem pewna.
- Nie widzisz tego, czego się nie tknę zaraz się sypie. Sciągam wszystkie nieszczęścia, wszystko psuje i niszczę na mojej drodze, ze mną nie będziesz szczęśliwy  - Powiedziała i chciała mnie wyminąć, złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie
- A może nieszczęścia to moje hobby - Zaśmiałem się - Nawet jeżeli była by to prawda to kocham te nieszczęście -  Musnąłem jej usta - Kocham i nie oddam ich nikomu - Ona nie powiedziała nic tylko złożyła na moich ustach delikatny pocałunek. - Kocham Cię - Szepnęła między pocałunkami

sobota, 7 kwietnia 2018

5.18 Uwielbiam jak się śmiejesz

Witam,
Zapraszam was na kolejne opowiadanko, to już przed ostanie z tej serii, niebawem pojawi się nowa seria. Mam nadzieję, że ta przypadnie wam do gustu, a kolejna jeszcze bardziej. Ja nie wiem co z tym romantyzmem wszyscy mają 😂Jak mówiłam przedtem dużo lepsze bum trach łubudubu jest 💣 A może by tak w przyszłej serii hmmm 😂

Zeszłam na dół na recepcje, nie było nikogo. Stanęłam przy recepcji czekając na Mikołaja
- O widzę, że już rozpakowana - Uśmiechnęła się do mnie Pani Halinka
- Tak, idziemy się przejść - Spojrzałam na nią, a ona posłała mi miły uśmiech 
- Mikołaj to taki dobry chłopak, na pewno pokaże Ci piękne miejsca. Kiedyś przyjeżdżał tu często z córkami potem sam 
- Tak Mikołaj to dobry człowiek - Uśmiechnęłam się lekko 
- A Ty moje dziecko smutne masz oczy, oj smutne ale widzę na jego widok się śmieją 
- Słucham ? - Zdziwiłam się słowami Pani Haliny 
- W Twoim życiu stało się coś strasznego, widać to widać po oczach, ale na jego widok się cieszą to taki piękny widok 
- Ale... - Już miałam coś powiedzieć, ale Mikołaj zszedł z góry 
- Już jestem, przepraszam że czekałaś ale zapomniałem że Marek wyjeżdża i do Krzycha musiałem dzwonić - Powiedział podchodząc do nas 
- Nic nie szkodzi, to co idziemy ? - Powiedziałam lekko zaskoczona słowami Pani Haliny 
- Tak jasne, to do widzenia bo pewnie się dopiero jutro spotkamy  - Mikołaj pożegnał się z Panią Hailinką i poszliśmy.
Mikołaj zabrał mnie na spacer po mieści, nie brał samochodu bo jak to ujął ma małą niespodziankę na wieczór do miasta pojechaliśmy busem na którego ledwo zdarzyliśmy, no nic bieganie przyda się każdemu. Widziałam jak Mikołaj się stara jak próbuje mnie rozweselić, jak robi wszystko żebym tylko się uśmiechnęła, a ja nie potrafiłam nie umiałam od tak po prostu się śmiać. Słowa Pani Haliny chodziły mi po głowie cały czas miałam je w głowie to, że na jego widok śmieją mi się oczy, brzmiało to tak jak bym tylko przy nim była szczęśliwa. Mikołaj był moim przyjacielem, najlepszym przyjacielem nigdy nie pomyślała bym, nie spojrzałam na niego w takiej postaci.
- Chodź - Pociągnął mnie za sobą do jednej z restauracji, zjedliśmy kolację jak na Mikołaja wybrał bardzo miłe i przytulne miejsce nie znałam go od tej pory, zjedliśmy spaghetti a do  tego wypiliśmy po dwie lampki wina. Do pensjonatu musieliśmy wracać na piechotę, wszystkie autobusy busy  odjechały jakąś godzinę temu, mimo tego że był już ciepły marzec, a właściwie już nie długo kwiecień  temperatura porze w górach nie byłą zbyt wysoka powoli zaczęłam do odczuwać
- Proszę - Mikołaj zdjął swoją bluzę i okrył mnie nią
- Będzie Ci zimno - Spojrzałam na niego
- Dam radę, nie mogę pozwolić żebyś mi zamarzła - Uśmiechnął sie w moją stronę
- Ale zaraz będzie padać - Ledwo wypowiedziałam te słowa, a z nieba spadła deszcz, niczym wylane wiadro wody
- Szybko - Mikołaj pociągnął mnie za sobą, całe szczęście do pensjonatu nie zostało zbyt duża odległość i po chwili byliśmy już pod zadaszeniem. Cali przemoczeni, zmęczeni ale w końcu się udało  - Nie zapowiadali deszczu - Zaśmiał się kiedy staliśmy pod zadaszeniem, reką przejechał po głowie
- Musze przyznać, ze Twoje włosy  w tym deszczu wyglądają tak seksownie - Zaśmiałam się lekko
- Uśmiechnęła się - Zbliżył sie do mnie - W końcu się uśmiechnęłaś brakowało mi tego - Spuściłam wzrok, spojrzałam na swoje buty.

***

Od tak dawna brakowało mi jej uśmiechu, tego śmiechu tak bardzo chciałem go zobaczyć ponownie na jej ustach i w końcu uśmiechnęła się, ale kiedy tylko jej o tym powiedziałem ona znowu spuściła wzrok 
- Ej co jest - Zbliżyłem się do niej i delikatnie podniosłem jej głowę tak aby spojrzała na mnie, ona podniosła głowę, ale nie uśmiechała się już - Brakowało mi tego Twojego uśmiechu, tęskniłem za nim, tak słodko wyglądasz kiedy się uśmiechasz - Spojrzałem jej w oczy, ona uśmiechnęła się lekko w moją stronę - I tak lepiej. Obiecasz mi że już będziesz się uśmiechać chociaż tak troszeczkę odrobinkę - Ona nie dopowiedziała nic tylko się zaśmiała , po czym pokiwała głową. Sam nie wiem czemu, ale coś tknęło mnie i zbliżyłem się jeszcze bardziej wolną ręką złapałem ją w pasie, widziałem to zdziwienie w jej oczach, byłem już tal blisko niej, że czułem jej oddech na policzku czułem  jak jej oddech zrównuje się z moim. Byłem tak blisko niej kiedy nagle drzwi do pensjonatu się otworzyły odskoczyłem od niej jak oparzony, w drzwiach pojawiła się Pani Halinka
- Chodźcie chodźcie bo się przeziębić - Zaciągnęła nas do środka - Ale zmokliście
- Niestety złapał nas deszcz - Karolina spojrzała na nią, a potem na mnie i zaczęła się śmiać chwile po niej i ja się zaśmiałem
- Przyniosę wam herbatę to się zagrzejecie
- To ja poczekam,a  Ty idź na górę - Uśmiechnąłem się do Karoliny
- Ok, to idę się wysuszyć - Powiedziała i poszła na górę. Razem z Panią Haliną podeszliśmy do recepcji, Pani Halinka poszła na zaplecze nastawić wodę.
- Ładna ta Twoja Karolina - Uśmiechnęła się jak tylko wróciła z zaplecza
- Z Karoliną przyjaźnimy się już długo - Jej wypowiedź zaskoczyła mnie
- Oj chłopcze, chłopcze mnie nie oszukasz
- Słucham ?
- Na kilometr widać, że to nie tylko koleżanka. Ładne dzieci byście mieli - Gdybym teraz pił to cała zawartość wylądowała by na ścianie
- Słucham ? - Powtórzyłem nie dowierzając. Miała już coś powiedzieć ale czajnik dał znać że woda już się zagotowała
- To co słyszysz chłopcze - Uśmiechnęła się i zniknęła na zapleczu - Proszę - Wręczyła mi dwie herbaty - I życzę wam szczęścia - Powiedziała i zniknęła na zapleczu.
Wróciłem na górę Karolina siedziała na łóżku, przebrana przeglądała coś w telefonie
- Proszę - Postawiłem herbatę na stoliku - Zaraz wracam - Wziąłem suche rzeczy i poszedłem się przebrać.
- Zmarzłaś ? - Zapytałem jak siedzieliśmy z kubkami herbaty
- Aż tak to nie - Spojrzała na mnie - Dziękuję - Uśmiechnęła się lekko w moją stronę
- Za co ?
- Dobrze wiesz, za co - Przeniosła wzrok ponownie na ścianę - Coś jeszcze planujesz?
- Ale to moja słodka tajemnica, właściwie właśnie po to tu przyjechaliśmy
- Zdradzisz, czy tajemnica ?
- Oczywiście, że tajemnica ale to jeszcze chwila, ale spokojnie na święta zdążymy
- W takim razie czekam na tą niespodziankę - Odstawiła pusty kubek - Nie obraź się, ale jestem zmęczona i
- Tak, tak jasne to ja już idę na podłogę
- Gdzie ? Przecież Cię nie zjem - Zaśmiała sie lekko, jej usta się już śmiały ale oczy jeszcze nie do końca były radosne
- Jak nie zjesz to mogę zostać - Zaśmiałem się.

***

Obudziłam sie po raz kolejny wtulona w Mikołaja, już któryś raz z rzędu, właściwie 4 raz bo tyle nocy już tu jesteśmy budzę się wtulona w niego. Spojrzałam na zegarek była 3 w nocy, odsunęłam się od niego i odwróciłam na drugi bok.
- Dzień dobry wstajemy - Usłyszałam przez sen, niechętnie otworzyłam oczy znowu byłam przytulona do niego, ale tym razem on nie spał. Przechyliłam głowę tak, żeby go zobaczyć on lekko się uśmiechał
- Przepraszam - Spojrzałam na niego lekko zawstydzona, on uśmiechnął się do mnie 
- Daj spokój, a teraz wstajemy 
- Która jest ?
- 4.15, a właściwie już 4.20
- 4.20 Boże Mikołaj oszalałeś  
- Nie marudź tylko chodź pora na niespodziankę - Pogonił mnie, wstałam lekko speszona dopiero teraz uświadomiłam sobie, że byłam cały czas do niego przytulona
- Jak bym wiedziała, że ta godzina 
- Tak, tak wiem a teraz chodź bo tak po 5 pare minut musimy wyjechać 
Śpiąca i nie do życia wstałam ogarnęłam się i pare minut po 5 wyjechaliśmy, wstawanie o tej godzinie nie należy do szczytu moich marzeń dla tego, też od razu przytuliłam się do szyby i szybko zasnęłam. Kiedy otworzyłam oczy byliśmy już na jakimś parkingu, Mikołaj akurat wyciągał kanapki i termos z kawą 
- Dzień dobry, śniadanko podano - Powiedział Mikołaj jak tylko zobaczył, że nie śpię
- Możesz mi wyjaśnić, gdzie my jesteśmy ?  - Spojrzałam zaspana na niego - I po co ten strój wyglądamy jak byś miał mnie przeczołgać po tych górach 
- Nie górach tylko dolinie jak już coś, ale to zaraz teraz śniadanie i lecimy  - Pogoniona przez Mikołaja zjadłam szybko śniadanie i już po 20 minutach wyruszyliśmy szlakiem, szliśmy i szliśmy a widoki stawały się coraz piękniejsze 
- W sumie za takie widoki mogę przemyśleć wybaczenie Ci tej godziny - Powiedziałam jak szliśmy koło małej rzeczki 
- Kochana to jeszcze nie wszystko - Mikołaj wyprzedził mnie i zaczął iść przodem do mnie  - Za ten widok to wybaczysz mi wszystko i jeszcze więcej 
- Coś zbyt pewny siebie jesteś, a jak nie to co ? Mam Ci zaufać ? - Zaczęłam się z nim droczyć 
- Co prawda jesteś pierwszą osobą, która tu zabieram ale liczę, że tak jak mi to i Tobie to miejsce skradnie serce 
- A ja myślałam, że jakaś kobieta to zrobiła 
- Zrobiła, zrobiła ale póki co to ja jeszcze muszę zkraść  jej - Zaśmiał się do mnie - Ale kto wie może kiedyś 
- Dobra już chodź tu normalnie bo ja zbierać Cię nie będę z tej ziemi -  Szliśmy jeszcze dobre 10 minut
- Już jesteśmy - Mikołaj złapał mnie za rękę, i przeprowadził przez las kiedy już prawie wychodziliśmy zatrzymał się - Zamknij oczy - Poprosił - I nie podglądaj -  Uśmiechnął się, kiedy zamknęłam oczy on złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić.  - Otwórz - Powiedział łagodnie, powoli otworzyłam oczy, ukazał mi się cudowny widok. Mikołaj zabrał mnie na polane krokusów, było  cudownie cała polana była jak fioletowy dywan,  wyglądało to jak jakieś w bajce 
- Boże jak tu pięknie - Powiedziałam niemal szeptem, Mikołaj stał tuż obok mnie 
- A nie mówiłem - Spojrzał na mnie i się uśmiechnął
- Jak w bajce - Powiedziałam parząc na niego
- Uwielbiam jak się śmiejesz i śmieją Ci się oczy - Zbliżył się do mnie ponownie - Znowu poczułam się jakoś inaczej, od kąd się tu pojawiliśmy kiedy był blisko mnie czułam się tak inaczej sama nie potrafię określić co to za uczucie.





piątek, 6 kwietnia 2018

5.17 przyciągam same nieszczęścia

Hejka,

Przychodzę do was z kolejnym opowiadankiem :)  Ja nie wiem co wy macie z tą romantycznością 😂 przecież dużo fajniejsze jest bum trach łubudubu, trzeba coś fajnego wymyśleć jakieś wielkie bum 💣 A póki co miłego czytania wam życzę

Jechaliśmy w milczeniu za oknem, przez las słońce przebijało się  za drzewami Karolina milczała patrząc w szybę, od tak dawna nie widziałem jej uśmiechu. Dokładnie od dnia kiedy Majeczka umarła, ostanio uśmiechała się ostatni raz na sali kiedy oglądaliśmy zdjęcia malutkiej, zanim lekarz powiedział, że Majeczka  nie, żyje pamiętam jak słodko się uśmiechnęła kiedy oglądaliśmy zdjęcia, a potem potem był tylko płacz łzy i to wszytsko się posypało jak domek z kart. 
- To nie jest dobry pomysł - Spojrzała w moją stronę i pokręciła głową
- Co nie jest dobrym pomysłem ? - Zapytałem patrząc na nią 
- Ten wyjazd to wszystko - Jej wzrok był przepełniony smutkiem - Ja nie potrafię zapomnieć 
- Maleńka nie mówię Ci, że masz zapomnieć bo ja sam nie potrafię, ale musimy nauczyć się z tym żyć - Położyłem swoją dłoń na jej
- Nie Mikołaj tak nie moze być - Ponownie spojrzała w szybę - Ja przyciągam same nieszczęścia, zamiast zająć się sobą swoim życiem to Ty mnie niańczysz
- O czym Ty mówisz ? - Zapytałem zdziwiony 
- Dobrze wiesz, zwaliłam Ci się na głowę i całe życie wywróciłam do góry nogami  - Dostrzegłem łzę na jej policzku - Najlepiej będzie jak sam pojedziesz a ja wrócę - Nie mogłem słuchać tych głupot dla tego zjechałem na pobocze - Czemu stajemy ? - Dalej patrzyła w szybę, odpiąłem swój pas, a potem jej odwróciłem ją w moją stronę 
- Nie przyciągasz samych nieszczęść i nawet nie waż się tak myśleć - chciała uciec wzrokiem ale jej nie pozwoliłem - Nie zwaliłeś mi się na głowę i nie wywróciłaś mojego życia do góry nogami  bo sam chciałem żebyś w nim była. Pojawiając się w moim życiu uczyniłaś je lepszym i nie zamierzam Cię z niego wypuszczać, wiem że ostanio jest CI cholernie trudno i to co się dzieję Cię przerasta ostatnio wydarzyło się tak wiele - Dostrzegłem łzy w jej oczach - Mi też nie jest łatwo bo pokochałem maleńką ja własną córkę chociaż nie obiecywałaś mi nic i nie dawałaś,żadnych deklaracji i nie myśl sobie, że mam do Ciebie jakiś żal bo nie mam. - Po jej policzku płynęła łza, otarłem ją delikatnie - To co się stało jest trudne cholernie trudne dla mnie jak i dla Ciebie, nie chce żebyś zapomniała o małej o tym co się wydarzyło bo ja sam nie umiem nie jestem w stanie chce tylko żebyśmy zaczęli żyć na nowo, może nie tak jak dawniej ale spróbowali w miarę normalnie wiem, że to nie jest łatwe i nie będzie szczególnie dla Ciebie, ale masz mnie i zawsze Ci pomogę bo jestem Twoim przyjacielem i zawszę będę przy Tobie, czy tego chcesz czy nie ale to już chyba zauważyłaś, że mnie tak łatwo nie da się pozbyć.
- Dziękuję  - Oparła o mnie głowę - Dziękuję, że jesteś - Przytuliłem ją 
- Jestem i będę  - Szepnąłem jej do ucha.
Przed południem dojechaliśmy na miejsce, przyjeżdżałem tu dość często po rozwodzie z dziewczynkami, znalazłem je przypadkiem i już jakoś tak zostało. Chodzenie po górach sprawiało mi przyjemność,można było odpocząć i pomyśleć, liczyłem na to że chociaż na chwilę odetkanie na chwilę.
- O Panie Mikołaju miło Pana znowu widzieć - Uśmiechnęła się starsza kobieta jak tylko weszliśmy.
-Dzień dobry Pani Halinko, znajdzie się coś dla nas ? - Pani Halina pracowała tutaj od kąd pamiętam jej synowa z synem założyli ten pensjonat a ona z racji na wiek siedziała nieraz na recepcji
- Późno do nas zadzwoniłeś. Został nam tylko jeden pokój, a nie przedstawisz mnie - Uśmiechnęła się w stronę Karoliny
- Przepraszam, to jest Karolina, a to Pani Halinka często przyjeżdżam tu z dziewczynkami jak były mniejsze  - Przedstawiłem je sobie
- Miło mi - Karolina lekko się uśmiechnęła, ale widziałem że to tylko wymuszony uśmiech
- Mi również, proszę pokój nr 15 - Podała nam klucz do pokoju - Na obiad się nie załapiecie,ale może kolacja?
- Zjemy na mieście, ale jutro śniadanie i obiad bardzo chętnie  - Uśmiechnąłem się i wziąłem nasze rzeczy, poszliśmy z Karoliną na górę zapomniałem o jednej rzeczy zapytać jaki pokój został
- Możemy wynająć gdzieś indziej jeśli tylko chcesz - Powiedziałem patrząc na małżeńskie łoże
- Nie nie trzeba, jest ok - Powiedziała siadając na skraju łóżka
- Na pewno ? Wiesz chce żeby to był  naprawdę fajny tydzień
- Tak, jest ok - Powiedziała i zaczęła się rozpakowywać
- To co rozpakujemy się i jakiś spacer, a potem coś zjemy ?  - Zapytałem uśmiechając się do niej
- Ok, pójdę się odświeżyć -  powiedziała znikając w łazience. Karolina wróciła po jakiś 15 minutach, za ten czas rozpakowałem się.
- To jak idziemy ? - Zapytałem jak tylko wyszła
- Tak, możemy - Odparła trochę bez entuzjazmu.
- Chodź -  Pociągnąłem ją lekko za rękę i skierowałem się w stronę wyjścia
- Cholera zapomniałem telefonu - Zorientowałem się na schodach - Poczekaj na recepcji ja zaraz przyjdę - Powiedziałem i pobiegłem na górę

środa, 4 kwietnia 2018

5.16 Nie mogę, rozumiesz nie mogę

Hejka,

Specialnie dla was dziś wyjątkowe, takie mega pozytywne opowiadanko, liczę że spodoba się wam i zostawicie coś po sobie :*

Próbowałem zasnąć, ale w mojej głowie chodziły różne myśli jakieś złe przeczucia, sam nie wiem czemu. Wstałem i poszedłem do jej pokoju, nie było jej zapaliłem światło na dole dostrzegłem szło, z ramki która stała na stole, chciałem jej pozbierać w mojej głowie krążyło jedno pytanie jak to się stukło, nie było tego za wiele zaledwie 4 kawałki.... 4 kawałki, popatrzyłem na rozbite szkoły i dotarło do mnie coś, w co nie mogłem uwierzyć, brakowało jednego kawałka. Nie myśląc długo zbiegłem na dół mało nie zabijając się po schodach, w łazience paliło się światło, chwyciłem za klamkę zamknięte..... - Karolina ! - Odpowiedziała mi głucha cisza, bałem się tak cholernie się bałem, miałem cholernie złe przeczucia. Modliłem się w duchu żeby to były tylko przeczucia nic więcej - Karolina ! Błagam Cię otwórz te pieprzone drzwi !!! - Krzyczałem, prosiłem, żeby otworzyła te drzwi tak bardzo chciałem ją przytulić mieć w swoich ramionach, poczuć, że nic jej nie grozi.  - Proszę Cię otwórz te drzwi i nie rób nic głupiego - Nie odpowiadała nie wiedziałem co mam zrobić, jak dostać się do środka. Zrobiłem pierwsze co przyszło mi do głowy, zacząłem wywarzać drzwi, po paru próbach zdałem sobie sprawę, że to nie ma sensu bo otwierają się do zewnątrz, przypomniałem sobie że jako dziecko potrafiłem otwierać zamki zszywkami bądź drutami, wyrzuciłem z szafy wszystkie ubrania szukając odpowiedniego wieszaka kiedy już znalazłem wróciłem do drzwi i próbowałem otworzyć te pieprzone drzwi, próbowałem próbowałem, aż w końcu się udało..... Chwyciłem za klamkę, Karolina siedziała na podłodze, w jednej ręce trzymała szkło, z drugiej płynęła krew widziałem, że rana nie jest głęboka raczej płytkę i waha się przed kolejnym cięciem.
- Karolina  - Powiedziałem, łagodnie a ona na mnie spojrzała jej spojrzenie było takie puste przesiąknięte bólem 
- Co Ty tu robisz ? Jak wszedłeś ? - Zapytała zdziwiona moją obecnością 
- A czy to takie ważne - Powoli kierowałem się w jej stronę - Odłóż to proszę Cię 
- Nie mogę, rozumiesz nie mogę - Mówiła i patrzyła na krew spływającą po jej ręce 
- Proszę Cię zrób to dla mnie - Mój głos był spokojny i opanowany 
- Rozumiesz nie mogę, zamiast ją opłakiwać to ja poszłam i co zaczęłam się bawić. A wcześniej co nie chciałam jej - Mówiła a po jej policzku popłynęła łza
- Bałaś się po prostu się bałaś, każdy ma prawo się bać ale w końcu nie zrobiłaś tego. A to co się stało dziś miałaś do tego prawo, może właśnie tego potrzebowałaś, żeby sobie z tym wszystkim poradzić - Zrobiłem kolejny krok w jej stronę 
- Ja już tak dalej nie mogę rozumiesz... Nie mogę Mikołaj to jest zbyt ciężkie - Chciała, zrobić kolejne cięcie nie mogłem na to pozwolić, podbiegłem do niej i wyrwałem jej to szkoło rzucając gdzieś daleko w  kąt, jedną ręką chwyciłem ręcznik i przyłożyłem do rany trzymając mocno. Ona popatrzyła na mnie i zaczęła płakać, wolną rękę przytuliłem ją do siebie.  - Przepraszam - Wyszeptała wtulając się we mnie jeszcze mocniej.
- Już wszystko dobrze - Mówiłem i głaskałem ją po głowie - Już dobrze - Mówiłem łagodnie, kiedy trochę się uspokoiła wziąłem ją na ręce i zaniosłem do kuchni posadziłem na stole i poszukałem apteczki. - Daj opatrzę - Powiedziałem i chwyciłem jej rękę, ona tylko patrzyła w dół, delikatnie obmywałem jej ranę a ona nawet nie drgnęła jak by nie czuła bólu. Kiedy skończyłem ona spojrzała na mnie
- Dziękuje - Wyszeptała ledwo słyszalnie, po czym ponownie spuściła wzrok. Zbliżyłem się do niej jeszcze bardziej delikatnie złapałem ją za brodę i podniosłem tak żeby spojrzała na mnie
- Nie rób tego już nigdy więcej - Powiedziałem patrząc jej w oczy  - Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie  - Pogładziłem ją po policzku, ona spuściła wzrok jak by nie chciała patrzeć mi w oczy, tak bardzo chciałem jej pomóc ale nie wiedziałem jak.  - Idziemy już spać ? - Zapytałem a ona tylko pokiwała głową.  Poszliśmy razem na górę
- Posiedzisz ze mną ? - Zapytała kiedy byliśmy koło jej pokoju
- Jasne - Uśmiechnąłem się do niej, Karolina położyła się na łóżku a ja usiadłem na ziemi.
- Mogę Cię o coś prosić ? - Zapytała trochę niepewni
- O wszystko co tylko chcesz
- Nie mówi nikomu
- Nawet nie zamierzałem - Złapałem ją za rękę, ona lekko się uśmiechnęła szeptając dziękuje. Za jakieś 3 godziny powinienem być w pracy, ale jak mam ją zostawić. Kiedy tylko zasnęła poszedłem po telefon, napisałem krótkiego sms " Przepraszam Pani komendant, muszę wziąć wolne  i gdzieś wyjechać z Karoliną, to bardzo ważne, potrzebuje tygodnia" nie czekając na odpowiedź poszedłem do pokoju i zacząłem się pakować. 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

5.15 Przepraszam

Hejka,

Z racji tego, że jakoś tak humor mi dopisuje może to za sprawką słonka, a może sama nie wiem. Przychodzę do was z nowym opowiadankiem, kolejne pojawi się jakoś nie długo....Mam nadzieję, że zostawicie po sobie jakiś ślad. A no i oczywiście z Szwagierką zapraszamy na nas official Fanklub😂
Miłego dnia 🙏
Ps.  #nobeljestnasz 😹

Obudził mnie dźwięk telefonu, spojrzałem na zegarek było pare minut po drugiej, niechętnie spojrzałem na wyświetlacz "Dzwoni Paulina" - No to dziewczyny zabalowały  - Pomyślałem ciesząc się z tego, że Karolina w końcu wyszła z domu. Nie myśląc długo odebrałem telefon. 
- Tak - Zapytałem lekko zaspany, mój głos brzmiał jak za grobu 
- Mikołaj ja Cię przepraszam  - W tle słyszałem odgłosy muzyki, chyba przeniosły się do klubu to była moja pierwsza myśl.
- Przepraszasz....  Paulina co się stało ?  - Momentalnie się obudziłem. Jej głos był inny niż zawsze, zupełnie jak by coś się stało
- Poszliśmy z Karoliną, tak jak Ci mówiłam namówiłam ją na drinka, potem kolejnego i tak jakoś wyszło, że Karolina za dużo wypiła... - Mówiła jak by zła na siebie 
- Co z Karolina ? 
- Wypiła i poszła na parkiet, nie mogę jej zdjąć z niego co chwilę tańczy z jakimś facetem po jej minie widać, ze jest źle jest taka bez wyrazu bez emocji tańczy jak by już wszystko miała gdzieś jak by to nic nie znaczyło, ale jak tańczy.... Mikołaj tak Cię starsznie przepraszam  - Mówiła przejęta 
- Czekaj tam zaraz będę  - Rozłączyłem się i szybko pobiegłem ubrać, nie mogłem jechać w dresach bo przecież nie wpuścili by mnie tam. Najszybciej jak tylko mogłem pojechałem do tego klubu, Paulina miała czekać przy barze, wszedłem  i od razu do niej podszedłem
- Cześć
- Cześ, Mikołaj przepraszam - Powiedziała jak tylko podszedłem
- Daj spokój, gdzie jest ? - Zapytałem patrząc na parkiet
- Tam - Wskazała w stronę kolumny, rzeczywiście Karolina tańczyła z jakimś typem, a on kleił się do niej okropnie miałem ochotę mu wyjebać tak że wyleciał by przez te ściany, ale nie mogłem. Porozmawiałem chwilę z Pauliną, i skierowałem się w stronę parkietu, Karolina byłą tak zatracona w tym wszystkim że nawet mnie nie zauważyła, po krótkiej rozmowie z kolesiem, który z nią tańczył wyperswadowałem,  mu, żeby sobie poszedł.  Ona przez moment chyba nawet tego nie zauważyła kiedy Dj na życzenie Pauliny puścił Stivie Wonder I Just Colled to say I Love You, wiedziałem że lubi tą piosenkę  dla tego zbliżyłem się do niej  ona stała tyłem, obiołem ją w pasie przytulając do siebie. Poczułem jak lekko się wzdrygnęła - To tylko ja, nie bój się  - Szepnąłem jej do ucha,ona położyła swoje dłonie na moich i szybko odwróciła się w moją stronę, widziałem po jej oczach, że była już wcięta i to dość porządnie tylko tyle może było w nich dostrzec, bo poza tym to pustka taka sama jak każdego dnia, nie powiedziała nic tylko przytuliła się do mnie, jak małe bezbronne dziecko - Przepraszam - Wyszeptała po chwili nie wiedziałem o co chodzi, za co przeprasza w końcu nie miała powodu nic nie zrobiła. Tańczyliśmy wtuleni w siebie czułem się cudownie mając ją w ramionach, nie chciałem jej z nich wypuszczać,  chciałem ją schronić już na zawsze w swoich ramionach zabierając cały jej smutek, ale kiedy piosenka się skończyła Dj puścił coś szybszego, pociągnąłem ja w stronę baru.
- Chodźcie wracamy - Powiedziałem biorąc jej rzeczy, nie powiedziała nic tylko bez słowa poszła za mną,  Paulina szła za nami jak by chciała pilnować, że jej nigdzie nie zgrubię,  a ja cały czas trzymałem  Karolinę za rękę prowadząc ja w stronę wyjścia
- Jeszcze raz sory - Powiedziała Paulina wysiadając z auta, Karolina zasnęła jakiś czas temu patrząc w szybę - Nie chciałam, żeby to wszystko tak wyszło
- Daj spokój, nie ma za co jak coś zdzwonimy się jutro - Paulina weszła do klatki a my wróciliśmy na ranczo. Nie chciałem jej budzić dla tego nie budząc jej wziąłem ją na ręce i zaniosłem do domu. Położyłem ja do łóżka i wróciłem do siebie cieszyłem się, że w końcu gdzieś wyszła ale widziałem w jej oczach, że jej to nie pomogło nie zmieniło niczego. Może rzeczywiście to jeszcze nie czas na jakieś wyjścia, może sama powinna zdecydować kiedy przyjdzie na to czas, a my nie powinniśmy jej namawiać tylko czekać, aż sama upora  się z tym i być po prostu tuż obok, nie naciskać tylko wspierać.
Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła, zerwałem się od razu  przerażony nie wiedziałem o co chodzi wyrwany z głębokiego snu, nie minęła chwila, jak usłyszałem kroki na korytarzu ujrzałem jej cień, zchodziła na dół. W pierwszej chwili chciałem zapytać czy wszystko ok, ale w końcu nie jest już dzieckiem i nie mogę jej tak traktować.

5.14 Ostatnie pożegnanie

Kochani dziś mamy wyjątkowy dzień, a właściwie mieliśmy... Dzień w którym z reguły robi się ludziom żarty. Postanowiliśmy razem z Emilką wykorzystać ten dzień jak najbardziej się tylko dało. 
Dlatego popróbowaliśmy naszych sił w dziennikarstwie. I ułożyliśmy artykuł Jak widać udało sir nam bo jak donoszą źródła z naszych blogów, Informacja rozeszła się jak świeże bułeczki Czego zupełnie się nie spodziewaliśmy. Liczyliśmy na małą grupę czytelników. A tutaj takie bum dlatego jedyne co nam zostało to powiedzieć Prima Aprilis ! 
Do zobaczenia za rok😂
#odwołujemy żałobę

Od śmierci Majeczki minął tydzień, Karolina dopiero wczoraj wyszła ze szpitala była w fatalnym stanie nie uśmiechała się, była cały czas smutna i taka nie obecna jej rodzice nie chcieli, żeby wróciła na ranczo ale ona się uparła, że wraca na ranczo. Kiedy tylko wróciliśmy od razu poszła do pokoju i wyjęła ubranka maleńkiej, nawet chciałem je schować zanim wróci, ale Emilka odradziła mi ten pomysł, według niej Karolina powinna w swoim tempie przeżyć tą żałobę, a ja jedyne co to mogę być przy niej i ją wspierać. 
Dziś nastał najgorszy dzień jaki tylko mógł być dziś miał sie odbyć pogrzeb Majeczki, Karolina nie przespała ani minuty słyszałem jak płakała chciałem do niej iść ale nie potrafiłem nie umiałem, nie wiedziałem co mam powiedzieć, jak ją pocieszyć. Czułem się tak bezradnie tak cholernie bezradnie, że nie potrafiłem jej pomóc, wesprzeć jej tylko patrzyłem w ten pieprzony sufit całą noc. Karolina od samego rana była milcząca, nie płakała nie mówiła nic tylko chodziła w tą i z powrotem wykonując jakieś czynności, które i tak już dawno ktoś zrobił. Tak bardzo chciałem ją przytulić zamknąć w swoim ramionach i zabrać cały ten jej smutek. 
Karolina chciała, żeby ten dzień nie był jakimś dużym wydarzeniem chciała tylko rodzinę, chciała żebyśmy byli tylko my jej rodzice i siostra i nikt więcej ku naszemu zdziwieniu przyszli wszyscy Kuba Paulina Krzychu Emilka Marek Jaskowska, widziałem to zmieszanie w jej oczach, ale i chyba poczuła się lepiej, widok bliskich chyba podniósł ja na duchu. Słowa księdza trafiały do każdego, każdy z obecnych płakał. Tylko ona stała patrzyła takim pustym wzrokiem, była taka nie obecna stała obok i tylko patrzyła na maleńką trumnę
- Jeżeli, ktoś chciałby coś powiedzieć to proszę - Powiedział ksiądz w naszą stronę, Karolina spojrzała w moją stronę widziałem w jej oczach, że chce abym coś powiedział.
- Byłaś z nami tak krótko - Zacząłem po chwili milczenia trochę niepewnie, nie wiedziałem co powiedzieć jak ubrać w słowa to co czułem - Byłaś z nami tak krótko, ale wniosłaś w nasze  życie tak wiele - Mówiłem patrząc na mała trumienkę - pokochaliśmy Cię od kąd tylko pojawiłaś si na tym świecie i chociaż byłaś z nami tylko jeden dzień dałaś sprawiłaś, że byliśmy szczęśliwi i chociaż nie zostałaś z nami na dłużej, to i tak zapamiętamy Cię na zawszę  - Spojrzałem na Karolinę z jej oczu popłynęły łzy, nie mówiąc nic obiąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się we mnie.
Po pogrzebie wróciliśmy prosto do domu, Karolina od razu poszła do pokoju i się położyła chciałem jej jakoś pomóc wesprzeć ją, ale nie wiedziałem jak.
- Może coś obejrzymy ? - zaproponowałem, nie wiedziałem jak zareaguje chciałem po prostu, żeby czymś się zajęła
- Nie mam ochoty  - Odpowiedziała wtulona w poduszkę
- A może coś zjemy ?
- Nie mam ochoty - Odparła ponownie
- Maleńka musisz coś jeść - Położyłem jej rękę na plecach - Może coś zamówię? Albo ugotuje jak wolisz ?
- Nie mam ochoty - Spojrzała na mnie, w jej oczach były łzy
- No chodź tu do mnie - Powiedziałem i rozłożyłem ramiona, ona bez słowa wtuliła się we mnie i rozpłakała - Płacz to pomaga  - Mówiłem gładząc ją po głowie
- Nawet nie zdążyłam jej przytulić - Mówiła płacząc - Powiedzieć,  jak bardzo ją kocham - Spojrzała na mnie - To kara prawda ?
- O czym Ty mówisz ? - Spytałem zdziwiony, nie miałem pojęcia o czym mówi
 - To kara za to że jej nie chciałam  - Spojrzała na mnie jej oczy były pełne łez
- O czym Ty mówisz głuptasie, to nie żadna kara. Ktoś po prostu ją wezwał tam do góry - Otarłem jej łzy
- Ale ona była taka malutka, nie zdążyła się nauczyć jeździć na rowerze, motorze, nie zakochała się nie nauczyłam jej grać w piłkę nie pokazałam jej tak wielu rzeczy
- Wiem, maleńka mi też jej brakuje - Przytuliłem ją ponownie - Zobaczysz z czasem nauczysz się z tym żyć, a ja Ci pomogę
- Nie Mikołaj muszę się wyprowadzić, żyć sama. Nie mogę cały czas z Tobą mieszkać, niszczę Ci życie nie możesz sobie przeze mnie ułożyć własnego
- Nie opowiadaj głupot,nie niszczysz mi życia
- Jak nie Mikołaj proszę Cię, oboje dobrze wiemy jak to wygląda
- Jeszcze nie teraz, zaufaj mi - Pocałowałem ją w czubek głowy.
Od pogrzebu minął już tydzień Karolina cały czas chodzi smutna, tak cholernie boli mnie to, że nie potrafię jej pomóc, nie mogę zabrać tego jej cierpienia, tak bardzo chciałbym jej ulżyć w tym cierpieniu, ale nie potrafię nie umiem. Nawet nie umiem z nią porozmawiać, bo ciężko mi dobrać odpowiednie słowa, boje się że powiem coś co ją zrani, co ją zaboli. Jak mogę pomóc jej skoro sam sobie nie daje rady z tym wszystkim, jedynie chyba co to praca trzyma mnie przy życiu bo chyba gdyby nie to już dawno bym oszalał. Siedzenie w domu dobija mnie, nawet ten głupi weekend sprawia, że nie wiem co mam ze sobą zrobić.
- Zawieziesz mnie na miasto ? Umówiłam się z Paulina na kawę - Zapytała kiedy siedziałem w salonie, od tygodnia nigdzie nie wychodziła
- Jasne, za ile ? - Ucieszyłem się, że w końcu gdzieś wychodzi chociaż na głupią kawę
- O 16  mamy spotkać się w tej knajpce na Borusewicza , wiesz gdzie - Odparła od tak jak by wcale nie była zachwycona tym wyjściem
- To co za 30 minut może być ? - Uśmiechnąłem się do niej, cieszyłem się że  w końcu gdzieś wychodzi nawet na głupią kawę.
- Ok - Powiedziała i poszła do łazienki. Widać, że nie cieszyła się na to wyjście, Paulina wyciągnęła ją chyba  tylko na siłę, ale dobre i to
- To daj znać jak będziesz wracać to przyjadę - Powiedziałem jak już byliśmy na miejscu
- Wrócę sama nie będę Ci juz głowy zawracać - Odparła patrząc w szybę - I tak już mnie podwiozłeś,  to starczy
- Daj znać. Przyjadę - Uśmiechnąłem się - Pozdrów Pauline - Powiedziałem jak wysiadała
" Nie martw się poszliśmy do tej knajpki co często się spotykamy, chyba udało mi się i w końcu się trochę rozerwała. Spokojnie idź spać, ale nie wyciszaj telefonu będę dzwonić po Ciebie żebyś ją odebrał" - Przeczytałem było już koło 20 ucieszyłem się, że w końcu wyszła i chociaż na chwilę oderwała się od tego wszystkiego " Czekam na telefon. Nie wiem jak Ci dziękować"

niedziela, 1 kwietnia 2018

5.13 Miłość silniejsza od śmierci

Witajcie Kochani....
Święta zapowiadał się taki piękny dzień w rodzinnym gronie, w miłej atmosferze i w ogóle... ale niestety. Znalazłam artykuł, który popsuł te piękne święta .... a więc jak donoszą te tajne źródła już niebawem.... A zresztą co będę mówić, poczytajcie sami... Chciałam  wykeic linka... Niestety nie dziala pod tym artykułem znajdziecie opowiadanko na poprawę humoru. chociaż nie wiem czy cokolwiek jest wstanie poprawić humor....


Fani Karoliny Rachwał i Mikołaja Białacha będą zawiedzeni jak donoszą najnowsze źródła, już nie bawem między parą policjantów dojdzie do poważnej sprzeczki.
Sytuacji nie poprawi na pewno fakt, że niedawno pojawił się były partner życiowy Karoliny. 
Kamil dawny partner powróci znad wielkich wód i niemal od razu namiesza w prywatnym życiu policjantów. Coraz gorzej będzie im się porozumieć, aż w końcu dojdzie do poważnej wymiany zdań. Wszystko za sprawą prezentów od byłego chłopaka Karoliny, chociaż i tak prezenty będą najmniejszym  powodem do kłótni, niedługo potem Kamil pojawi się w mieszkaniu Rachwał to właśnie to wydarzenie będzie początkiem poważnej sprzeczki między bohaterami, jednak dopiero późniejsze wydarzenia doprowadzą do rozłamu między nimi. 
W życiu Mikołaja ponownie pojawi się Ola i jej problemy, to będzie niczym dolanie oliwy do ognia Zarówno jedno jak i drugie nie będzie mogło dojść do porozumienia dlatego zdecydują się na rozłąkę.  Co zbliży Karolinę do Kamila, która cały czas coś czuje do swojego byłego mężczyzny. Mikołaj widząc ukochaną w ramionach byłego załamie się i tego samego dnia wyląduje w barze, gdzie zacznie topić smutki w alkoholu. Szczęście w nieszczęściu że to własnie Ola znajdzie go pijanego  Między partnerami patrolowymi dojdzie do zacienienia relacji. 
Czy Karolinie i Mikołajowi uda się dojść do porozumienia i wyjaśnienia sprzeczki między nimi ?
Co wydarzy się Między Białachem w Wysocką ?
 Tego dowiemy się niebawem. Zapraszamy o 19 do TV4  od poniedziałku do piątku

N.M



- Coś się stało ? - Zapytałem widziałem po jego minie, że coś jest nie tak
- Bardzo mi przykro, ale Państwa córka nie żyje była za maleńka nie udało nam się jej uratować  - Powiedział te słowa zapadły niczym wyrok, Karolina rozpłakała się momentalnie nie potrafiła powiedzieć, ani słowa ja czułem jak po moich policzkach płyną  łzy. Nie wiedziałem co mam zrobić co powiedzieć, przytuliłem ją tylko mocniej, tylko to byłem wstanie zrobić, nic więcej. Bo co wszystko będzie dobrze wszystko się ułoży, te słowa nic nie dadzą bo co będzie dobrze co się ułoży
- Ale jak to ? - Zapytałem go w końcu, sam nie wiem czy chciałem znać odpowiedź na to pytanie
- Porozmawiamy jutro, proszę zająć się nażyczona w razie czego możemy podać coś na uspokojenie, jak będzie taka potrzeba - Powiedział i wyszedł, Karolina płakała wtulona we mnie jak by szukała ukojenia swojego bólu nie byłem wstanie powiedzieć, wydusić z siebie czego kolwiek, jedyne co to głaskałem ją po głowie. Tak bardzo chciałem jej pomóc, ulżyć ale nie mogłem. Przytuliłem ją jeszcze mocniej, jedną nogą zdjąłem buta jednego a potem drugiego. Zsunąłem się do pozycji leżącej, ona razem ze mną. Płakała cały czas, ja nie mogłem zrobić nic innego tylko głaskać ja po głowi, bo co ja mogłem powiedzieć jak w tym wypadku żadne słowa nie są odpowiednie, żadne słowa nie oddadzą tego co czuje ona, co ja czuje.
Miałem ochotę wyć, płakać jakoś pozbyć się tego cierpienia z środka, ale nie mogłem musiałem być silny dla niej, ona teraz mnie potrzebowała, potrzebowała jak nikogo innego. Mojego wsparcia i tego, że po prostu będę przy niej tuż obok.
*** 
To wszystko to jakiś pieprzony sen, nie mogę uwierzyć w to co się stało. Jeszcze tak nie dawno nie chciałam jej w swoim życiu, a teraz kiedy ją pokochałam  całym sercem kiedy stała się moją małą córeczką to jej nie ma. Te słowa padły niczym grom z jasnego nieba niszcząc wszystko na swojej drodze, nie potrafię się z tym pogodzić jak by to nie dotarło do mojej świadomości tylko utknęło gdzieś w eterze.
- Chce iść do Majeczki - Spojrzała na mamę i siostrę, jej oczy były czerwone od łez 
- Kochanie, ale......- Kobieta nie potrafiła dobrać odpowiednich słów 
- Chce zobaczyć swoją córeczkę - Powiedziała ponownie 
- Potem pójdziemy dobrze - Uśmiechnęła się do niej Ewa - A teraz może prześpisz się na pewno jesteś zmęczona 
- A Mikołaj? Gdzie jest ? - Spojrzała na swoją siostrę 
- Mikołaj przyjdzie potem - Karolina spojrzała na nią i lekko się uśmiechnęła 
- Prześpię się trochę - Położyła się i zamknęła oczy.
- Mikołaj, Mikołaj i tylko ten Mikołaj  - Zaczęła matka kobiet jak Karolina zasnęła
- O co Ci chodzi ?
- Jak to o co Julek powinien przy niej być, a nie Mikołaj - Kobieta od zawsze uwielbiała Julka 
- Julek Julek i cały czas ten Julek a może w końcu dotrze do Ciebie, że ma nową rodzinę. I to Mikołaj się nią opiekował przez ten czas, to u niego mieszkała to on jeździł z nią do lekarza latał nad ranem jak miała jakieś zachcianki chociaż nie musiał bo nie są nawet razem. A ten Twój cały Julek to co nawet nie wie o Majce taki z niego tatuś - Ewa byłą zła na mamę, która uwielbiała Julka nie wiadomo za co. 
- Ale, przecież oni byli z sobą tacy szczęśliwi a Mikołaj 
- Masz rację byli, ale już nie są a Mikołaj jest od niego sto razy bardziej odpowiedzialny, co z tego że starszy że ma córki ale widać że mu zależy. I nie chrzań głupot bo to widzisz tylko nie wiem co Ci się tu nie podoba - Ewa po raz pierwszy od dawna stanęła w obronie Mikołaja, Małgorzata spojrzała na nią nie odpowiedziała córce zrozumiała że Ewa ma rację z tym co mówi, Julek nawet nie widział że Karolina była w ciąży nie interesował się nią od kąd się wyprowadziła.
- Dzień dobry, można ? - W sali Karoliny pojawiła się komendantka 
- Dzień dobry, tak proszę - Ewa zaprosiła Jaskowską do środka, Karolina właśnie przed chwilą się obudziła 
- Dzień dobry Pani komendant 
- Jak się czujesz? - Usiadła na krześle obok łóżka
- Dobrze, nie długo zobaczę Majeczkę - Uśmiechnęła się do niej - Jest taka śliczna maleńka widziała Pani ?
-  Tak Mikołaj mi pokazywał, jest śliczna - Jaskowska mimo tego, że jak na kobietę była silna ciężko było jej patrzeć na Karolinę, to co się wydarzyło było tragiczne 
- Mikołaj, właśnie jak wczorajsza akcja ? - Zapytała Jaskowską 
- Akcja - Komendanta wydawała się zaskoczona jej pytaniem ale nie dała po sobie tego poznać 
- Wiem, że to tajna akcja Mikołaj mówił, ale rozumie Pani  martwię się bo go wczoraj nie było - I wszystko stało się jasne
- Dobrze, wszystko poszło tak jak powiano - Uśmiechnęła się do niej - Mikołaj to świetny policjant - Wstała z krzesła - Wiesz ja muszę już iść, ale odwiedzę was jeszcze .. Dowidzenia - Powiedziała i zniknęła za drzwiami. 
***

Mikołaj od momentu śmierci Majusi jest jakiś dziwny. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i mu jakoś pomóc,ale do tego potrzebowałem drugiej osoby tylko problem w tym,że nikt nie chciał się zgodzić. Ale miałem jeszcze jedno koło ratunkowe  był nim sąsiad Mikołaja- Marek,który przystał na moją propozycję i zgodził się iść do Białacha z akcją ratunkową.
- Siema stary - Krzysiek i Marek wpakowali się do domu Białacha.
- Czego chcecie ode mnie ? - zapytał zaskoczony.
- Przyszliśmy ci pomóc - wtrącił Marek.
- Niby w czym - odparł obojetnie.
- Miałem dziewczynę w liceum, która interesowała się psychologią i kilka taktyk na pomoc wyjścia z doła testowała na mnie i pomagały - ja nie wiem co ona z nim robiła, ale widać dobrze na niego to nie zadziałało.
- Wiecie co ja wam dziękuje, ale nie potrzebuje pomocy wszystko jest w jak najlepszym porządku - chciałem się ich jak najszybciej pozbyć.
- Pierwszy objaw zamykasz się w sobie ja do tego nie dopuszczę. Marek idź proszę do mojego samochodu tam mam całe zaplecze potrzebne do terapii - Krzysiek się chyba za bardzo wczuł w rolę.
- Proszę cie daj mi spokój - miałem tego wszystkiego dość.
- Stary albo zależy ci na Karolinie albo masz w dupie wszystko weź się w garść ona też to przeżywa, ona też ciebie potrzebuje, a ty co siedzisz tutaj i beczysz w poduszkę - zdenerwował się.
- Ale jak ja jej mam pomóc? - wstałem i miałem ochotę sie napić wódki, ale Zapała mi ją wyrwał z ręki i wylał do zlewu.
- No w końcu zadajesz mądre pytania. Pierwsze to idź się trochę ogarnij, a resztę my ogarniemy - poszedłem do łazienki, ale w pewnym momencie poczułem zapach spalenizny okazało się, że Krzysiek wziął się za gotowanie i spalił mi najlepszą patelnie jaką miałem.
- Emilce to jakoś lepiej szło - powiedział próbując jakoś opanować sytuację.
- Weźmy lepiej to zostawmy, bo spalimy całe ranczo - Marek otworzył wszystkie okna.
- Spróbuj - Zapała dał sąsiadowi Białacha spróbować swoją sałatkę na romantyczną kolację Mikołaja i Karoliny.
- Najpierw bierzesz mnie na akcje, a potem chcesz mnie otruć - szybko wypluł do kosza.
- No co ty przecież dobre jest - wziął kawałek i zrobił to samo co Marek.
- Drugi punkt trochę nie poszedł po naszej myśli, ale trudno mam coś jeszcze- mówił próbując jakoś pozbyć się tego nie za przyjemnego posmaku.
- Wiesz co ty może już nic nie wymyślaj - powiedział patrząc na poczynania kolegi Mikołaj.
- To dla twojego dobra, bo jak widzę jak ty się zachowujesz to mam chęć ci jebnąć - Krzysiek zmienił taktykę, bo ta pobłażliwa ani jemu ani Mikołajowi nie wychodziła na dobre.
- Czyli chcesz powtórkę ze szpitala ?- aż mnie kusiło, żeby mu przywalić tak mnie drażnił.
- Posłuchaj albo się ogarniesz, albo ona cie oleje. Ja na twoim miejscu bym się dobrze zastanowił co robię