Cześć,
Kolejne opowiadanko, ale najpierw się wam wygadam. W sobotę mam wesele a o 15 dostałam inf ze kolega chory i nie pójdzie. Ja do soboty była bym zdrowa juz 10 razy, ale cóż.... I nie chodzi o nic tylko, że już zapłacone i co 2 stówki będzie w plecy trochę tak mi głupio i teraz na szybko szukam partnera.....
Miłego czytania
- Zrobiłaś i dobrze o tym wiesz, gdyby nie Ty nie było by mnie teraz tu - Procenty powoli zaczęły robić swoje
- Mikołaj, proszę Cię - Czuła, że wino robi swoje, i powoli temat robił się coraz cięższy. Nie chciała do tego wracać
- Karolina taka jest prawda gdyby nie Ty, nie było by mnie teraz tu, jak byś nie pojechała wtedy za mną to nie wiem co by było, pewnie tak jak mówiłaś przywieźli by mnie tu w czarnym worku
- Mikołaj proszę Cię skończmy już ten temat - Czuła, że do oczu napływają jej łzy. Za dużo się ostatnio działo, a teraz to wino, zaczęło z niej wyciągać chyba wszytsko co tak naprawdę w niej siedziało od tych dwóch tygodni. - Nawet nie chce wracać do tego co było, co mogło by być - Powiedziała a już po jej policzku płynęła łza, myśl o Białachu w czarnym worku przerosła ją już zupełnie. Głos powoli jej się zaczynał łamać, ale nie chciała dać po sobie tego poznać- I proszę Cię nie dziękuj mi już - Karolina znała doskonale Białacha i na odwrót, dla tego wyczuł że jest coś nie tak
- Wszystko gra ?
- Tak, wszytsko jest ok
- Przecież słyszę - Położył jej rękę na kolanie - Maleńka co jest
- Nic, tylko proszę Cię Miki nie wracaj do tego nie mogę znieść myśli co by było gdyby - głos załamał jej się znowu
- Ejj maleńka nie płacz - Przytulił ją, a ona po prostu się w niego wtuliła i rozpłakała - Już wszystko dobrze, obiecuje już będę na siebie uważać
- Przepraszam po prostu się o Ciebie strasznie martwiłam, teraz ta rozmowa to wszystko wróciło
- Nie masz za co przepraszać - Uśmiechnął się a ona spojrzała na niego
- Cholernie się o Ciebie martwiłam - Sama nie wie czemu, ale po prostu zbliżyła się do niego tak blisko, że ich usta dzieliły milimetry, Mikołaj pocałował ją delikatnie w usta, a ona zaczęła oddawać mu pocałunki. Jednak po chwili się od niego oderwała.
- Przepraszam - Tylko tyle była wstanie powiedzieć
- Za co ? - Mikołaj nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć
- Za ten pocałunek to nie powinno
- Nie chciałaś tego
- Chciałam, nie chciałam tu nie o to chodzi - Zaczęła się mieszać
- To o co ? - Mikołaj był pewien tego co robi i mówi, zastanawiało go tylko wahanie Karoliny
- O nas, o to co będzie potem za tydzień dwa jutro
- Tego co będzie jutro za tydzień dwa nie wie nikt, ale to Ty decydujesz o tym co będzie teraz
- A co jeśli teraz będzie dobrze,a jutro wszystko się spieprzy
- Kotek - Sam nie wiedział czemu tak zaczął - Chodzi o to czego chcesz teraz, bo ja wiem czego chce, czego pragnę i jestem tego pewny w 100% Jeśli Ty chcesz tego samego jeśli jesteś tego pewna to się ułoży. Chociaż na początku może być cholernie trudno to i tak się ułoży bo oboje tego chcemy
- Mikołaj...
- Co kolwiek postanowisz ja to zrozumiem, chce Tylko Twojego szczęścia, tego żebyś była szczęśliwa nie ważne z kim gdzie kiedy, tylko tego żebyś była naprawdę szczęśliwa
- Mikołaj to nie jest wszystko takie proste
- Wiem nie jest proste jest trudne cholernie trudne, ale jeżeli tylko będziesz chciała przejdziemy przez to razem. Jeżeli nie to obiecuje, że nic się nie zmieni, że i tak zawsze będę blisko - Głos Mikołaja był delikatny i ciepły, było widać że nie chce naciskać na Karolinę., że czeka na jej ruch.
Wiem, wiem jestem okropna, w takim momencie ale cóż nie mogłam się powstrzymać kolejne dodam trochę wcześniej, ale ciut was potrzymam w niepewności.
Jak myślicie co powie Karolina?
Muzyka
Zapraszamy !!
Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/
czwartek, 31 sierpnia 2017
środa, 30 sierpnia 2017
Białach junior cz 2. ost
Hejka,
Od wczoraj mam taki dobry humor, że pytają co się śmieje do wszystkiego, może to dla tego że od tygodnia biegam i te endorfiny czy jak to się zwie. W sumie nie ważne jak ważne, że jest ok i wena przy tym duża( może to właśnie od biegania:D) , bo pomysłów nadal dużo( do końca sezonu i początek kolejnego :'). Mam nadzieję, że opowiadanko spodoba się. Miłego czytania:)
Pozdrawiam <3
- Widzę, że już nadałaś nowemu lokatorowi imię - Zaśmiał się Mikołaj
- Przecież muszę się do niego jakoś zwracać jak będziemy rozmawiać po nocach
- Rozmawiać ? - Zaśmiał się
- Tak Białaszku rozmawiać, a teraz siadaj ja idę na chwilę do kuchni, możesz otworzyć wino - Powiedziała i poszła do kuchni po kolację, jak wróciła Mikołaj nalał już wino i czekał na nią
- Spaghetti, mmm jak dawno nie jadłem
- No widzisz - Uśmiechnęła się
- Dziękuje za zaproszenie, chociaż to ja powinienem
- Nie ma za co, Smacznego
- Smacznego
Karolina i Mikołaj zaczęli jeść kolację, oczywiście rozmawiali w między czasie, głównie o córce Białacha. Mikołaj w końcu przyznał się, że przykro mu z postawy Ani, ale cieszy się że chociaż Dominika zostaje i ma z nią dobry kontakt. Kiedy skończyli kolację Karolina z Mikołajem stanieli przy oknie z winem.
- Co prawda nie ma tu tak cicho jak u Ciebie na ranczu, ale chyba nie jest, aż tak źle
- Odwykłem trochę od miasta ale u Ciebie jest spokój prawie jak na ranczu - Uśmiechnął się - Karolina wiesz bo....
-Mikołaj proszę Cię nie dziękuj mi już zrobiłeś to już milion razy jak nie więcej
- Ale gdyby nie Ty nie było mnie tu teraz, i naprawdę żałuje, że Ci nic nie powiedziałem. Skąd wiedziałaś, że coś jest nie tak
- Znam Cię nie od dziś przecież, dobrze wiesz że mnie nie tak łatwo okłamać, zresztą ten wykręt, że to sprawa prywatna, że chodzi o kobietę
-A co nie wierzyłaś, że mogłem sobie kogoś znaleźć ? - Spojrzał na nią, nie wiedziała co powiedzieć właśnie nie wierzyła. Tylko czemu sama nie wiedziała.
- Nie o to chodzi, że nie wierzyłam, tylko nie umiesz tak dobrze kłamać, a może ja po prostu za dobrze już Cię znam - Szybko odparła, uratowało ją pukanie do drzwi
- Poczekaj sprawdzę kto to - Powiedziała i poszła otworzyć, za drzwiami stała Paulina z winem
- No hej, piękna jutro masz wolne, więc stwierdziłam, że wpadnę
- Hej, tylko Paula wiesz bo...
- Bo...? Coś nie tak ?
- No teraz nie mogę.... No bo..... ale może jutro się spotkamy
- mm mm randka, a kto jest tym szczęśliwym wybrankiem - Zaciekawiła się Wach
- Jaka randka upadłaś na głowę
- Tak, tak jasne dobra to ja uciekam, a Ty odezwij się jak będziesz mieć czas - Uśmiechała się - A to dla was, może się przydać. W sumie na pewno się przyda - podała jej wino - Pa pa
- Dzięki, narazie - Zamknęła drzwi i wróciła do Białacha
- Zobacz co mamy - Zaśmiała się
- O wino samo przyszło, też tak bym chciał, żeby do mnie wino czy piwo samo przychodziło - Również się zaśmiał
Karolina postawiła wino na stole i wróciła do Białacha, wrócili do rozmowy na temat Wolańskiego, rozmowa płynęła w swoim tempie wino lało się w swoim, kończyli już 2 butelkę, a została jeszcze jedna od Pauliny.
- Wino się powoli kończy - Stwierdził Mikołaj jak już siedzieli, na kanapie
- A tam kończy została jeszcze jedna butelka
- A no tak - Zaśmiał się
- Oj Białaszku białaszku
- Karolinka bo ja jeszcze raz - Zaczął po raz kolejny Mikołaj
- Nie Mikołaj proszę Cię nie dziękuj mi już bo Cię zamorduje normalnie
- Ale Karolcia, gdyby nie Ty
Karolina odwróciła się do niego przodem spojrzała mu w oczy
- Nie musisz mi już dziękować na prawdę, Ty dla mnie zrobił byś to samo
- Masz rację - Teraz znaleźli się bardzo blisko siebie Karolina wiedziała co Mikołaj chce zrobić, ale czy ona tego chciała? Sama nie była pewna. Po raz pierwszy aspirat sztabowy Karolina Rachwał nie była czegoś pewna,bo raz pierwszy nie wiedziała co ma zrobić. Ona taka bezpośrednia, ta która to samo co ma w sercu ma na języku,ale teraz w głowie miała pustkę. Dlatego po prostu odsunęła się i wzięła kolejny duży łyk wina
- Widzisz więc nie zrobiłam nic nadzwyczajnego - Powiedziała i dolała wina sobie i Białachowi
- Co prawda nie ma tu tak cicho jak u Ciebie na ranczu, ale chyba nie jest, aż tak źle
- Odwykłem trochę od miasta ale u Ciebie jest spokój prawie jak na ranczu - Uśmiechnął się - Karolina wiesz bo....
-Mikołaj proszę Cię nie dziękuj mi już zrobiłeś to już milion razy jak nie więcej
- Ale gdyby nie Ty nie było mnie tu teraz, i naprawdę żałuje, że Ci nic nie powiedziałem. Skąd wiedziałaś, że coś jest nie tak
- Znam Cię nie od dziś przecież, dobrze wiesz że mnie nie tak łatwo okłamać, zresztą ten wykręt, że to sprawa prywatna, że chodzi o kobietę
-A co nie wierzyłaś, że mogłem sobie kogoś znaleźć ? - Spojrzał na nią, nie wiedziała co powiedzieć właśnie nie wierzyła. Tylko czemu sama nie wiedziała.
- Nie o to chodzi, że nie wierzyłam, tylko nie umiesz tak dobrze kłamać, a może ja po prostu za dobrze już Cię znam - Szybko odparła, uratowało ją pukanie do drzwi
- Poczekaj sprawdzę kto to - Powiedziała i poszła otworzyć, za drzwiami stała Paulina z winem
- No hej, piękna jutro masz wolne, więc stwierdziłam, że wpadnę
- Hej, tylko Paula wiesz bo...
- Bo...? Coś nie tak ?
- No teraz nie mogę.... No bo..... ale może jutro się spotkamy
- mm mm randka, a kto jest tym szczęśliwym wybrankiem - Zaciekawiła się Wach
- Jaka randka upadłaś na głowę
- Tak, tak jasne dobra to ja uciekam, a Ty odezwij się jak będziesz mieć czas - Uśmiechała się - A to dla was, może się przydać. W sumie na pewno się przyda - podała jej wino - Pa pa
- Dzięki, narazie - Zamknęła drzwi i wróciła do Białacha
- Zobacz co mamy - Zaśmiała się
- O wino samo przyszło, też tak bym chciał, żeby do mnie wino czy piwo samo przychodziło - Również się zaśmiał
Karolina postawiła wino na stole i wróciła do Białacha, wrócili do rozmowy na temat Wolańskiego, rozmowa płynęła w swoim tempie wino lało się w swoim, kończyli już 2 butelkę, a została jeszcze jedna od Pauliny.
- Wino się powoli kończy - Stwierdził Mikołaj jak już siedzieli, na kanapie
- A tam kończy została jeszcze jedna butelka
- A no tak - Zaśmiał się
- Oj Białaszku białaszku
- Karolinka bo ja jeszcze raz - Zaczął po raz kolejny Mikołaj
- Nie Mikołaj proszę Cię nie dziękuj mi już bo Cię zamorduje normalnie
- Ale Karolcia, gdyby nie Ty
Karolina odwróciła się do niego przodem spojrzała mu w oczy
- Nie musisz mi już dziękować na prawdę, Ty dla mnie zrobił byś to samo
- Masz rację - Teraz znaleźli się bardzo blisko siebie Karolina wiedziała co Mikołaj chce zrobić, ale czy ona tego chciała? Sama nie była pewna. Po raz pierwszy aspirat sztabowy Karolina Rachwał nie była czegoś pewna,bo raz pierwszy nie wiedziała co ma zrobić. Ona taka bezpośrednia, ta która to samo co ma w sercu ma na języku,ale teraz w głowie miała pustkę. Dlatego po prostu odsunęła się i wzięła kolejny duży łyk wina
- Widzisz więc nie zrobiłam nic nadzwyczajnego - Powiedziała i dolała wina sobie i Białachowi
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Białach junior cz1.
Cześć,
Kolejne opowiadanko wcześniej niż myślałam, ale wene mam dużą :) Pare już napisane, a pomysł mam na jeszcze pare .Mam nadzieję, że jest lepsze niż poprzednie
****
Od tego feralnego dnia mięły prawie dwa tygodnie. Od wczoraj Białach wrócił do pracy, czuje się już dobrze, a od dwóch dni od wyjścia chciał wracać do pracy. Kamila z Anią i jej nowym narzczonym za tydzień wylatują do tego czasu Dominika będzie z nimi mieszkać, potem zostanie z rodzicami Kamili, ze względu na dojazd do szkoły, to pomysł do czasu wakacji a potem się zobaczy. Od wczoraj Mikołaja naskakuje Karolinie na każdym kroku, a to kawka,ciasto obiad wszystko on będzie przynosił za wszystko płacił itp, traktuje ją niczym księżniczkę, nie mówiąc już o dziękowaniu co minutę jak nie częściej . Teraz udało się jej uciec na stołówkę, bo Białach rozmawia z Jaskowska
Karolina jadła obiad, kiedy już prawie kończyła dosiadła się do niej Zośka
- Jak tam ?
- A dobrze uciekłam przed Białachem - Zaśmiała się
- Aż tak Ci źle ? Nie jedna by tak chciała - Zośka uśmiechnęła się
- Dziękuje mi ze 100 razy na dzień i jak tak dłużej pójdzie to z 20 kg przytyje
- Ty? Daj spokój Tobie to nie grozi
- Wczoraj ciasto, dziś pączki ciekaw co jutro - zaśmiała się
- Swoją drogą pasujecie do siebie - Rzuciła naglę Zosia
- Kto ?
- No jak kto to Ty i Mikołaj
- Ja i Białach? Oszalałaś chyba
- Nie oszalałam
- Zośka przecież ja i Mikołaj jesteśmy tylko przyjaciółmi
- Kochana, przyjaciółka nie martwi się tak o przyjaciela jak Ty o Białacha, nie urządza mu takich awantur jak Ty wtedy w szpitalu jak u niego byliśmy, a potem nie płacze po kontach bo Białach nie rozumie jak Ty się martwisz
- Zośka proszę Cię daj spokój, własnie tak postępuje przyjaciel
- Tak, tak.... - Miała coś powiedzieć, ale podeszła Dominika
- Dominika ? Cześć, tata jest u Jaskowskiej
- Cześć, ale ja nie do niego ja do Ciebie - Za pleców wyciągnęła ogromną czekoladę - Bo tak naprawę ja Ci nie zdążyłam tak na prawdę podziękować
- Dominika, no proszę Cię dziękowałaś mi już z milion razy, a Twój tata drugie tyle, jak tak dalej pójdzie nie długo nie zmieszczę się w drzwi
- Wiem, ale gdyby nie Ty dziękuje - Powiedziała młoda i podała jej czekoladę
- Na prawdę nie ma za co - Przytuliła ja, teraz już cała stołówka patrzyła na nie, a Zośka się uśmiechała
- Cieszę się, że tata z Tobą pracuję i że go pilnujesz - Do stolika podszedł Mikołaj
- Dominika co Ty tu robisz
- Cześć tato- pocałowała go w policzek
- Cześć córcia, co Ty...
- Chciałam jeszcze raz podziękować Karolinie. A teraz uciekam bo Monika czeka z mama na mnie bo dziś jedziemy na do niej. Cześć wam
- Cześć - Odpowiedzieli równo
- Dobra uciekam do pracy narazie - powiedziała Zosia i poszła
- Wy chcecie, żebym przytyła - Zaśmiała się Rachwał
- A w życiu, po prostu dziękować będziemy Ci do końca życia. A właśnie serniczka?
- Mikołaj oszalałeś? A właśnie co chciała Jaskowska
- No jak to co, upewnić się, że już nigdy nie będę działał na własną rękę itp...
- A Ty ?
- Co ja ?
- Jak to co ?Co jej powiedziałeś ?
- Że opierdziel od Ciebie i mojej córki wystarczy mi na całe życie - zaśmiał się
- Mikołaj to nie jest śmieszne
- Wiem wiem, przepraszam
- Cześć wam, szukałem was na Jaśminowej 30 doszło do włamania jedźcie tam - Powiedział Jacek, który podszedł do stolika
- A coś więcej ? - zapytała Karolina
- Przez radio, teraz zmykajcie
Karolina z Mikołajem pojechali do włamania, sprawę jak to patrol 05 rozwiązali szybko,Karolina siedziała w samochodzie milcząca
- Karola - Zaczął Mikołaj, ale ona nic - Karolina
- Tak tak przepraszam zamyśliłam się
- Nad czym tak myślisz? - Zaciekawił się Mikołaj
- A nie tak po prostu
- Nawet nie wiesz jak się ciesze, że mogę już jeździć, szkoda że wczoraj Jaskowska się nie zgodziła
- A widziałeś policjanta z limem pod okiem? Nie sądzę, że by ktoś zaufał takiemu Białachowi
- Dowódco jak ja się stęskniłem za tymi patrolami z Tobą
- No muszę przyznać że ja troszeczkę też - Jeździli tak jeszcze trochę jak dostali kolejne wezwanie pobicie, ale też poszło szybko. I tak zleciała im służba, więc wrócili na fabrykę, i mogli wracać do domu.
- Karola - Zaczął Mikołaj, ale ona nic - Karolina
- Tak tak przepraszam zamyśliłam się
- Nad czym tak myślisz? - Zaciekawił się Mikołaj
- A nie tak po prostu
- Nawet nie wiesz jak się ciesze, że mogę już jeździć, szkoda że wczoraj Jaskowska się nie zgodziła
- A widziałeś policjanta z limem pod okiem? Nie sądzę, że by ktoś zaufał takiemu Białachowi
- Dowódco jak ja się stęskniłem za tymi patrolami z Tobą
- No muszę przyznać że ja troszeczkę też - Jeździli tak jeszcze trochę jak dostali kolejne wezwanie pobicie, ale też poszło szybko. I tak zleciała im służba, więc wrócili na fabrykę, i mogli wracać do domu.
Kiedy Mikołaj poszedł się przebrać Karolina zostawiła mu na biurku karteczkę"Kolacja, u mnie 20. Czekam " i wyszła.
W domu Karolina, przygotowała kolację, sama zastanawiała się czemu to zrobiła, czy to po rozmowie z Zośką, przecież Mikołaj był tylko jej przyjacielem, najlepszym kumplem. Tylko kumplem. Zresztą miłość? Nie to nie dla niej przecież miłości nie ma jest tylko chemia. I nic więcej, od dawna powtarzała sobie, że nie zakocha się w żadnym facecie nie po tym co ją spotkało jeszcze jak była w wieku Dominiki. Dlatego potraktuje tą kolację, jak kolację z przyjacielem, i nic więcej.
* Karolina zaprosiła mnie na kolację, a przecież to ja powinienem to zrobić, zaprosić na kolację i podziękować za uratowanie życia. No nić mam trochę opóźniony zapłon widać. Przez ten czas Karolina była cały czas przy mnie zajęła się też moją córką, nie wiem jak ja jej podziękuje, chyba będę robił to do końca życia. Zapała z Jackiem w szpitalu mówili mi ze Karola strasznie się tym wszystkim przejęła, sugerowali mi, że coś do mnie czuje. Ale co oni gadają przecież sama mówiła, że miłości nie ma. Karolina na bank traktuje mnie jak dobrego kumpla i tyle. Ale kiedy zapytali mnie czy ja coś do niej nie umiałem, odpowiedzieć. Tylko czemu
Tymczasem w domu Karoliny, policjantka była już prawie gotowa z kolacją ze wszystkim, jednak cały czas biła się z myślami, ze słowami Zosi przecież z Mikołajem zawsze byli przyjaciółmi wiec co ona gada.. Usiadła i zaczęła rozmyślać, po paru miutach usłyszała dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć, a za drzwiami ujrzała.... Ogromnego pluszowego misia, a obok niego stał ogromny kosz kwiatów.
- Cześć - powiedział Miś, a właściwie Białach, który się za niego wyłonił
- Białach oszalałeś
- Wiem, ze nie lubisz kwiatków, ale już nie miałem pomysłu - Uśmiechnął się
- No Białach oszalał - Zaśmiała się - Właź - Powiedziała i wzięła od niego misia a Białach wszedł z koszem kwiatów
- Gdzie postawić ?
- Tam - Wskazała na pokój - Wariat no wariat, Wariacie poczekaj zaniosę Białacha juniora do pokoju - Powiedziała i zniknęła na moment
Mikołaj wszedł do pokoju kolacja była już gotowa, spaghetti, a do tego wino Karola miała mało czasu, ale i tak się postarała. Po chwili Karolina wróciła do Mikołaja.
niedziela, 27 sierpnia 2017
zachowałeś się jak skończony idiota
Hejka,
Postanowiłam i ja zacząć pisać, zacznę od ostatniego odcinka, a dalej potoczy się jak się potoczy zdradzić mogę tyle, że wykorzystam pomysł z zwiastunów z kolajcią, a potem zobaczycie:) Śniło mi się ostatnio coś z Karoliną i Mikołajem i postanowiłam, że przeleje to na papier.
Co ile będą pojawiać się opowiadania nie mam pojęcia postaram się co tydzień. Dziś postaram napisać się dwa ze względu na to, że za tydzień mam wesele i wiecie jedno ukaże się dziś a drugie w kolejny weekend.:)
Wiem, żę wygląd bloga nie jest za piękny, ale jak by ktoś sie znał i miał chwilkę, żeby pomóc będe wdzięczna. Dobra koniec gadania miłego czytania.
Nastolatka na nią spojrzała na polcjantke
- Mama mówi, że to wina Taty, że jego praca to, że nie uważa to przez to i już nie zamierza się w to mieszać, a Anka ostatnio myśli jak ona.... Najgorsze jest to, że mama zabiera ja z Tomkiem do Anglii mnie też chciała, ale powiedziałam, że nigdzie się nie ruszam , że zostaje..... Miałam o tym dziś z tata po pracy porozmawiać - Rozpłakała się ponownie
- Mikołaj na pewno się zgodzi, żebyś została - Wtedy podszedł do nich Jacek
- Karolina macie tu dwie kawy, jest już cholernie późno ja muszę wracać na komendę, ale Jaskowska z Zosią zaraz tu będą. Pamiętaj jak coś dzwoń o każdej porze - Poklepał blondynkę po ramieniu
- Dzięki - Odpowiedziała i usiadła z Dominiką
- Trzymajcie się będzie dobrze - Powiedział i odszedł
Karolina z córką Białacha nerwowo siedziały na krzesłach od 2 godzin Białach przechodził szczegółowe badania, miał zszywane rozcięcia. Dziewczyny praktycznie milczały tylko co jakiś czas na zmianę wtrącały, że to czekanie ich wykończy.
Po 30 min do szpitala wpadła Jaskowska z Zośka
- Karolina ! - krzyknęła z wejścia
- Pani komendant
- Dzień dobry - Powiedziała Dominika
- Dzień dobry - odparła Jaskowska - Wiadomo już coś ?
- Nie cały czas go badają - Odrzekła policjantka
- Karolina czemu nic mi nie powiedziałaś? Wiesz jakie to było nie bezpieczne, takie działanie na własną rękę?
- Wiem, i poniosę wszelkie konsekwencje jeżeli będzie to konieczne. Ale nie mogłam czekać, od rana czułam, że coś jest nie tak za dobrze go znam, czułam że nie mogę czekać nawet sekundy tylko jechać - Powiedziała policjantka
- I dobrze zrobiłaś - Przytuliła ja Zośka
Nagle wyszedł lekarz
- Panie są od Mikołaja Białacha? - Zapytał
- Tak - Wszystkie odpowiedziały chórem
- Rozumiem, że wszystkie z rodziny - Wtedy Dominika zdała sobie sprawę, że jej do 18 brakuje roku i może nie chcieć jej udzielić informacji, więc zostaje tylko Jaskowska.
- Ja jestem jego córką, a to taty narzeczona - Wskazała na Karolinę chciała, żeby ktoś był na bieżąco co do zdrowia jej ojca
- Renata Jaskowska komendant Mikołaj jest moim pracownikiem
- Dobrze rozumiem - Odparł - W takim razie zaproszę Panią do gabinetu - Wskazał na Karolinę - Ale to za chwilę, bo zakładam, że Pani jest Karolina a Pan Mikołaj pytał o Panią
- Tata się obudził ?
- Tak, tak obudził i pytał gdzie jest Karolina, w takim razie zapraszam Pania
- A reszta może wejść ? - Zapytała Karolina
- Tak, ale na razie prosił bym tylko Panią, a reszta za chwilę nie możemy jeszcze go tak męczyć
- Dobrze - Powiedziała i poszła za lekarzem.
Weszła do sali Mikołaj leżał cały w śniadkach, ale uśmiechnął się na jej widok
- Przyprowadziłem Pana narzeczoną - Powiedział doktor Mikołaj chciał coś powiedzieć, ale Karolina pokazała mu że ma być cicho
- Dziękuje Panie doktorze
- Proszę się tylko nie męczyć a Panią potem zapraszam do mnie - Powiedział i wyszedł
- Narzyczoną ? - Zapytał jak tylko wyszedł lekarz
- Pomysł Dominiki, Jak dobrze Cię widzieć - Powiedziała i usiadła obok
- Nie zdążyłem Ci podziękować - Powiedział Białach
- Daj spokój... Zresztą wiesz, że to było skarnie nie odpowiedzialne i cholernie głupie?
- Nie mogłem inaczej
- Jak nie mogłeś inaczej, przecież wiesz że bym Ci pomogła
- Karola wiem, ale zagroził mojej rodzinie musiałem to załatwić sam
- Mikołaj czy Ty musisz być tak cholernie uparty - Czuła, że puszczają ja nerwy, że to na nią już za dużo - Zawsze wszytko sam, najlepszy ! Mikołaj ku*wa mało brakowało a przywieźli by Cię tu w czarnym worku! Pomyślałeś o swoich córkach rodzicach, o m.... o kim kolwiek do cholery!
- Karolinka spokojnie myślałem, dlatego... - Blondynka nie dała mu nawet dokończyć
- Dla tego co ? Dla tego zachowałeś się jak skończony idiota i nie powiedziałeś mi nić? Tylko sam pojechałeś do tego psychola ! Mikołaj nie musisz być we wszystkim najlepszy nie zastąpiony, daj sobie czasem pomóc. Wiesz jak mało brakowało!
- Wiem
- Wiem ku*wa, wiem ale pewnie zrobił byś to samo - W tym momencie do sali weszli pozostali
- O widzę Mikołaj, że Karolina w końcu Cię opieprzyła - Powiedziała Jaskowska
- Tato - Powiedziała Dominika i podbiegła do ojca
- Idę do lekarza - Rzuciła Karolina i wyszła Zośka poszła za nią, złapała ją przed drzwiami lekarza, jak blondynka osunęła się przy ścianie i kucnęła.
- Wszystko dobrze ? - Karolina podniosła wzrok , w oczach miała łzy
- Dobrze ? Zośka jak może być dobrze jak on sobie z tego nic nie robi ? Ma gdzieś, że mógł zginąć
- To Białach, Krzysiek właśnie tak mówił, że jak ktoś zagroził jego rodzinie to nie odpuści
- Ja wiem, że on cholernie kocha córki, rozumiem to ale no ku*wa mać mógł poprosić o pomoc kogo kolwiek każdy by coś zrobił
- Wiem, wiem. Ale już po wszystkim, może teraz zmądrzeje. Nie płacz już i leć do tego lekarza. - Przytuliła ją Zośka, dziewczyny wstały, Karolina poszła do lekarza a Zośka do sali Białacha.
Po 20 min Karolina wróciła od lekarza
- I co mówi lekarz ? - Zapytała od razu Jaskowska
- Mikołaj jest trochę po obijany, ale myśli że jak wszytsko będzie ok za 3 dni wyjdzie
- Super, a kiedy ...
- Tak myślałam - Powiedziała chłodno - Jak wszystko będzie ok do pracy po tygodniu od wyjścia ze szpitala
- Karolcia jeszcze raz dziękuje, gdyby nie Ty - Powiedział trochę skruszony, w końcu dostrzegł jak Karola się martwiła
- Daj spokój.. Potrzebujesz czegoś? Jutro Ci mogę przywieźć
- Przydało by się pare rzeczy klucze masz w szufladzie
- Ok załatwione - Wzięła kluczę
- To nie będziemy Ci przeszkadzać. Trzymaj się Mikołaj - Powiedziała Jaskowska i skierowała się do wyjścia
- Do zobaczenia i zdrowiej - Powiedziała Zośka i pocałowała go w policzek
- Dzięki narazie - Jaskowska z Zośką poszły
- Dominika dajmy tacie odpocząć odwiozę Cię
- Pa Tato. Kocham Cię - Pocałowała go w policzek
- Ja Ciebie też, Na razie
- Jutro przed praca podjadę, bo potem mają mnie przesłuchiwać. Do jutra - Pocałowała go w policzek
- Dziękuję Ci jeszcze raz. Do jutra
Karolina z Dominiką wyszły z sali i skierowali się do wyjścia ze szpitala.
- Karolina mogę mieć prośbę? - Zapytała w samochodzie
- Pewnie co tam?
- Możesz mnie zawieść na ranczo, albo do siebie nie chcę dziś wracać do domu jutro pojechała bym z Tobą do taty porozmawiała z nim. A dziś mama wiesz
- Pewnie, pojedziemy razem na ranczo a rano zawiozę Cię do taty, a ja pojadę na komendę.
- Dziękuje - Uśmiechała się młoda
- Nie ma za co i pamiętaj jutro jak by co to dzwoń
Pierwsze opowiadanie już za mną to zabieram się do kolejnego, żeby dać wam przed weselem w sobotę, albo w niedziele jak wrócę.
Piszcie szczerze jak się podobało :)
I jak pisałam wyżej jak ktoś zna się na wyglądzie bloga proszę o pomoc :)
Pozdrawiam
Postanowiłam i ja zacząć pisać, zacznę od ostatniego odcinka, a dalej potoczy się jak się potoczy zdradzić mogę tyle, że wykorzystam pomysł z zwiastunów z kolajcią, a potem zobaczycie:) Śniło mi się ostatnio coś z Karoliną i Mikołajem i postanowiłam, że przeleje to na papier.
Co ile będą pojawiać się opowiadania nie mam pojęcia postaram się co tydzień. Dziś postaram napisać się dwa ze względu na to, że za tydzień mam wesele i wiecie jedno ukaże się dziś a drugie w kolejny weekend.:)
Wiem, żę wygląd bloga nie jest za piękny, ale jak by ktoś sie znał i miał chwilkę, żeby pomóc będe wdzięczna. Dobra koniec gadania miłego czytania.
*******
Siedziałam w szpitalu na korytarzu, sama nie wiem ile pewnie dopiero pare minut, a miałam wrażenie, że to wieczność. Jacek który mnie przywiózł bo sama nie dałam rady wsiąść za kółko zniknął gdzieś jakiś czas temu. Przed oczami miałam cały czas obraz tego psychola jak celuje do Białacha i te słowa"adios psie" gdybym przyjechała chwilę później.....Gdybym za nim nie pojechała.... Nie stój Karola nie możesz tak myśleć, Mikołaj żyje i będzie dobrze.
Łzy cały czas ciekły mi po policzkach, teraz już się trochę uspokoiłam, ale tylko dla tego że Jacek na siłę zabrał mnie do pielęgniarek po coś na uspokojenie.
- Karolina!!- Usłyszała naglę blondynka i wstała machinalnie. Po chwili w jej obiecia wpadła Dominika córka Mikołaja
- Dziękuje - Powiedziała i rozpłakała się jak dziecko
- Nie masz za co mi dziękować - Powiedziała Karolina i przytuliła ja
- Mam, mam gdyby nie Ty, znaczy Pani
- Daj spokój Karolina jestem
- Gdyby nie Ty, tata mógłby.... Wujek Jacek powiedział mi wszystko
- Ciii już wszystko będzie dobrze - Karolina starała się uspokoić Dominikę - A Gdzie Twoja mama i siostra ?Nastolatka na nią spojrzała na polcjantke
- Mama mówi, że to wina Taty, że jego praca to, że nie uważa to przez to i już nie zamierza się w to mieszać, a Anka ostatnio myśli jak ona.... Najgorsze jest to, że mama zabiera ja z Tomkiem do Anglii mnie też chciała, ale powiedziałam, że nigdzie się nie ruszam , że zostaje..... Miałam o tym dziś z tata po pracy porozmawiać - Rozpłakała się ponownie
- Mikołaj na pewno się zgodzi, żebyś została - Wtedy podszedł do nich Jacek
- Karolina macie tu dwie kawy, jest już cholernie późno ja muszę wracać na komendę, ale Jaskowska z Zosią zaraz tu będą. Pamiętaj jak coś dzwoń o każdej porze - Poklepał blondynkę po ramieniu
- Dzięki - Odpowiedziała i usiadła z Dominiką
- Trzymajcie się będzie dobrze - Powiedział i odszedł
Karolina z córką Białacha nerwowo siedziały na krzesłach od 2 godzin Białach przechodził szczegółowe badania, miał zszywane rozcięcia. Dziewczyny praktycznie milczały tylko co jakiś czas na zmianę wtrącały, że to czekanie ich wykończy.
Po 30 min do szpitala wpadła Jaskowska z Zośka
- Karolina ! - krzyknęła z wejścia
- Pani komendant
- Dzień dobry - Powiedziała Dominika
- Dzień dobry - odparła Jaskowska - Wiadomo już coś ?
- Nie cały czas go badają - Odrzekła policjantka
- Karolina czemu nic mi nie powiedziałaś? Wiesz jakie to było nie bezpieczne, takie działanie na własną rękę?
- Wiem, i poniosę wszelkie konsekwencje jeżeli będzie to konieczne. Ale nie mogłam czekać, od rana czułam, że coś jest nie tak za dobrze go znam, czułam że nie mogę czekać nawet sekundy tylko jechać - Powiedziała policjantka
- I dobrze zrobiłaś - Przytuliła ja Zośka
Nagle wyszedł lekarz
- Panie są od Mikołaja Białacha? - Zapytał
- Tak - Wszystkie odpowiedziały chórem
- Rozumiem, że wszystkie z rodziny - Wtedy Dominika zdała sobie sprawę, że jej do 18 brakuje roku i może nie chcieć jej udzielić informacji, więc zostaje tylko Jaskowska.
- Ja jestem jego córką, a to taty narzeczona - Wskazała na Karolinę chciała, żeby ktoś był na bieżąco co do zdrowia jej ojca
- Renata Jaskowska komendant Mikołaj jest moim pracownikiem
- Dobrze rozumiem - Odparł - W takim razie zaproszę Panią do gabinetu - Wskazał na Karolinę - Ale to za chwilę, bo zakładam, że Pani jest Karolina a Pan Mikołaj pytał o Panią
- Tata się obudził ?
- Tak, tak obudził i pytał gdzie jest Karolina, w takim razie zapraszam Pania
- A reszta może wejść ? - Zapytała Karolina
- Tak, ale na razie prosił bym tylko Panią, a reszta za chwilę nie możemy jeszcze go tak męczyć
- Dobrze - Powiedziała i poszła za lekarzem.
Weszła do sali Mikołaj leżał cały w śniadkach, ale uśmiechnął się na jej widok
- Przyprowadziłem Pana narzeczoną - Powiedział doktor Mikołaj chciał coś powiedzieć, ale Karolina pokazała mu że ma być cicho
- Dziękuje Panie doktorze
- Proszę się tylko nie męczyć a Panią potem zapraszam do mnie - Powiedział i wyszedł
- Narzyczoną ? - Zapytał jak tylko wyszedł lekarz
- Pomysł Dominiki, Jak dobrze Cię widzieć - Powiedziała i usiadła obok
- Nie zdążyłem Ci podziękować - Powiedział Białach
- Daj spokój... Zresztą wiesz, że to było skarnie nie odpowiedzialne i cholernie głupie?
- Nie mogłem inaczej
- Jak nie mogłeś inaczej, przecież wiesz że bym Ci pomogła
- Karola wiem, ale zagroził mojej rodzinie musiałem to załatwić sam
- Mikołaj czy Ty musisz być tak cholernie uparty - Czuła, że puszczają ja nerwy, że to na nią już za dużo - Zawsze wszytko sam, najlepszy ! Mikołaj ku*wa mało brakowało a przywieźli by Cię tu w czarnym worku! Pomyślałeś o swoich córkach rodzicach, o m.... o kim kolwiek do cholery!
- Karolinka spokojnie myślałem, dlatego... - Blondynka nie dała mu nawet dokończyć
- Dla tego co ? Dla tego zachowałeś się jak skończony idiota i nie powiedziałeś mi nić? Tylko sam pojechałeś do tego psychola ! Mikołaj nie musisz być we wszystkim najlepszy nie zastąpiony, daj sobie czasem pomóc. Wiesz jak mało brakowało!
- Wiem
- Wiem ku*wa, wiem ale pewnie zrobił byś to samo - W tym momencie do sali weszli pozostali
- O widzę Mikołaj, że Karolina w końcu Cię opieprzyła - Powiedziała Jaskowska
- Tato - Powiedziała Dominika i podbiegła do ojca
- Idę do lekarza - Rzuciła Karolina i wyszła Zośka poszła za nią, złapała ją przed drzwiami lekarza, jak blondynka osunęła się przy ścianie i kucnęła.
- Wszystko dobrze ? - Karolina podniosła wzrok , w oczach miała łzy
- Dobrze ? Zośka jak może być dobrze jak on sobie z tego nic nie robi ? Ma gdzieś, że mógł zginąć
- To Białach, Krzysiek właśnie tak mówił, że jak ktoś zagroził jego rodzinie to nie odpuści
- Ja wiem, że on cholernie kocha córki, rozumiem to ale no ku*wa mać mógł poprosić o pomoc kogo kolwiek każdy by coś zrobił
- Wiem, wiem. Ale już po wszystkim, może teraz zmądrzeje. Nie płacz już i leć do tego lekarza. - Przytuliła ją Zośka, dziewczyny wstały, Karolina poszła do lekarza a Zośka do sali Białacha.
Po 20 min Karolina wróciła od lekarza
- I co mówi lekarz ? - Zapytała od razu Jaskowska
- Mikołaj jest trochę po obijany, ale myśli że jak wszytsko będzie ok za 3 dni wyjdzie
- Super, a kiedy ...
- Tak myślałam - Powiedziała chłodno - Jak wszystko będzie ok do pracy po tygodniu od wyjścia ze szpitala
- Karolcia jeszcze raz dziękuje, gdyby nie Ty - Powiedział trochę skruszony, w końcu dostrzegł jak Karola się martwiła
- Daj spokój.. Potrzebujesz czegoś? Jutro Ci mogę przywieźć
- Przydało by się pare rzeczy klucze masz w szufladzie
- Ok załatwione - Wzięła kluczę
- To nie będziemy Ci przeszkadzać. Trzymaj się Mikołaj - Powiedziała Jaskowska i skierowała się do wyjścia
- Do zobaczenia i zdrowiej - Powiedziała Zośka i pocałowała go w policzek
- Dzięki narazie - Jaskowska z Zośką poszły
- Dominika dajmy tacie odpocząć odwiozę Cię
- Pa Tato. Kocham Cię - Pocałowała go w policzek
- Ja Ciebie też, Na razie
- Jutro przed praca podjadę, bo potem mają mnie przesłuchiwać. Do jutra - Pocałowała go w policzek
- Dziękuję Ci jeszcze raz. Do jutra
Karolina z Dominiką wyszły z sali i skierowali się do wyjścia ze szpitala.
- Karolina mogę mieć prośbę? - Zapytała w samochodzie
- Pewnie co tam?
- Możesz mnie zawieść na ranczo, albo do siebie nie chcę dziś wracać do domu jutro pojechała bym z Tobą do taty porozmawiała z nim. A dziś mama wiesz
- Pewnie, pojedziemy razem na ranczo a rano zawiozę Cię do taty, a ja pojadę na komendę.
- Dziękuje - Uśmiechała się młoda
- Nie ma za co i pamiętaj jutro jak by co to dzwoń
Pierwsze opowiadanie już za mną to zabieram się do kolejnego, żeby dać wam przed weselem w sobotę, albo w niedziele jak wrócę.
Piszcie szczerze jak się podobało :)
I jak pisałam wyżej jak ktoś zna się na wyglądzie bloga proszę o pomoc :)
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)