Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

środa, 28 lutego 2018

4.10 Nie mogę jej stracić

Hej 
Mam dobre wieści!! ŻYJE Dark Angel nie zamordowała mnie więc daję kolejne opowiadanie😁Mam nadznadz że sie podoba. Kolejne już nie długo. Zdradzić wam mogę mam dla was niespodziankę na 5 marca🤣😍Miłego czytania 😘

- Nie ma jej słyszysz nie ma !!! - Krzyczałem do Krzyśka, kompletnie straciłem  trzeźwość umysłu
- Mikołaj cholera uspokój się !!! - Krzysiek uciszył mnie - Była tu jakaś kobieta jak Pan przyjechał  i zobaczył samochód - Zwrócił się do mężczyzny
- Nie, jak się zatrzymałem to już nikogo nie było - Krzysiek spojrzał na mnie
-No co tak stoisz jak słup, leć nie może być daleko - Nie musiał dwa razy powtarzać pobiegłem jej szukać, biegałem po lesie i krzyczałem moje myśli krążyły tylko wokół niej ta bardzo chciałem ją przytulić, mieć w swoich ramionach całą i zdrową
- Nie ma jej !!! Słyszysz nie ma !!! Zrób coś do choler !!! - Krzyczałem jak oszalały, nie myślałem o niczym innym tylko o tym, żeby ją odnaleźć tak cholernie się o nią bałem
- Mikołaj!!! - Krzyknął Krzysiek  dopiero teraz na niego spojrzałem - Jacek już wie zaraz będą tu psy policyjne, weź się w garść -  Starał się mnie uspokoić
- Ale jak jej się coś stało ?! Ja nie mogę jej stracić rozumiesz !!! - Miałam w głowie najczarniejszy scenariusz
- Cholera Mikołaj nie pieprz głupot nie stracisz - Nawet go nie słuchałem, tylko zacząłem przeszukiwać auto w poszukiwaniu jakiejś wskazówki, nagle dostrzegłem niebieską teczkę leżała na podłodze podniosłem ją i niepewnie otworzyłem to co tam ujrzałem złamało moje serce 
- Co jest ? - Zapytał Krzysiek i podszedł do mnie - Wiedziałeś ? 
- Nic nie mówiła - Spojrzałem na niego - Ale dla czego ? - Nie znałem odpowiedzi na to pytanie i nie wiem czy chce poznać wyjąłem pismo i schowałem do kieszeni 
- Co ty odpierdalasz ? 
- Jak to zobaczą zamiast jej szukać zaczną szukać jakiegoś związku między tym pismem a Ty wypadkiem i zniknięciem, a nie mamy na to czasu 
- Coś mamy ? - Zapytał policjant który właśnie podjechał  z psem tropiącym 
- Czekaj  - Przypomniałem sobie, że Karolina zostawiła w radiowozie swoi szalik, dałem go Markowi i już po chwili biegliśmy za Alexem który złapał trop.

Od wczoraj nie było wieści na temat Karoliny, nie potrafiłem sobie znaleźć miejsca, każdy telefon wszystko przyprawiało mnie o zawał serce. Najgorsze jest to, że jej rodzice nic nie wiedzą muszę ich poinformować że ich córka zaginęła i nie wiemy nic, nie mamy żadnego punktu zaczepienia, martwiłem się o nią  to bardzo każda minuta, każda sekunda sprawiała że martwię się coraz bardziej. Tak bardzo chciałem ją przytulić sprawić, żeby poczuła się bezpieczna nie potrafiłem iść do domu i tak po prostu iść spać, od jakiś 2 godzin przeglądałem nasze stare sprawy szukałem jakiegoś punktu zaczepia czego kolwiek.
- Idź do domu odpocznij - Usłyszałem ciepły głos Emilki
-Nie mogę muszę ja znaleźć  - Powoli stawałem się zoombi zapatrzonym w monitor
- Mikołaj jest 7 rano, musisz odpocząć - Emilka starała się mnie przekonać, żebym odpoczął
- Nie, mogę ale kawy to by się napił - Spojrzałem na nią, ona tylko się uśmiechnęła
- Jasne - Zniknęła za drzwiami.
- Co Ty tu jeszcze robisz? - Zapytał Jacek, który wszedł zaraz po tym jak wyszła Emilka
- Muszę coś znależść
- Mikołaj idź odpocznij 
- Nie
- Mikołaj do cholery idź do domu
- Nie - Syknąłem przez zęby
- Mikołaj nie możesz pracować w takim stanie idź do cholery do domu !
- Nie - Wstałem z krzesła  - Nigdzie nie pójdę póki się czegoś nie dowiem !!!  - Byłem tak zmęczony, że każda najmniejsza rzecz doprowadzała mnie do szału
- Opanuj się, nerwy tu nic nie pomogą
- A ty zamiast tak stać i truć mi dupę zrób coś!!! Szukaj jej nie mogła się tak po prostu zapaść pod ziemie !!! Może być ranna, coś mogło się jej stać !!! - wpadłem w jakiś szał - Co tak stoisz!!! Rób coś Karolina nie mogła się tak po prostu zapaść pod ziemie!!!
- Mikołaj opanuj się idź do domu a ja się wszystkim zajmę - Jacek starł się mnie uspokoić
- Jacek ma rację Mikołaj idź do domu - Emilka stanęła obok mnie z kawą
- Odpieprzcie się wszyscy ode mnie !!! Nie pójdę nigdzie póki nie dowiem się co z Karoliną !!! Nie mogę jej stracić słyszycie nie mogę !!! - Straciłem panowanie nad tym co mówię, nagle na korytarzu pojawili się rodzice Karoliny, już po minie jej mamy widziałem, że wszystko słyszała

wtorek, 27 lutego 2018

4.09 Kochasz ją ....?

Zapraszam was na nowe opowiadanko mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Niestety muszę was zmartwić jest to moje ostatnie opowiadanko jakie pojawia się na blogu i je daje, pewnie zapytacie dlaczego ? Ale wyjaśnienie znajdziecie na koncu opowiadanka 

Jego usta były taki miętki niczym najdelikatniejszy materiał na świecie, jego zapach dotarł do moich nozdrzy i rozprzestrzenił się po całym organizmie niczym narkotyk opanowujący moje ciało, nie potrafiłam zapanować nad własnym  ciałem, nad własnym umysłem żyłam jak by gdzieś obok siebie zatopiona w jego ramionach w jakieś innej bajce gdzieś daleko poza sobą poza nami, gdzieś gdzie istniejmy tylko my i nikt inny.
***
Patrzyłem na nią wyglądała tak niewinnie kiedy spała, kosmyki włosów opadały jej na twarz, ten wczorajszy pocałunek był dla mnie zaskoczeniem, ale jak miłym zaskoczeniem. Jej słodkie usta, jej zapach czułem się jak w jakieś bajce i chciałem, żeby ta chwila trwałą wiecznie i nigdy nie przeminęła. Jej przyspieszone bicie serca, było najpiękniejszą melodią jaką do tej pory słyszałem i chciałem, żeby już towarzyszyła mi do końca życia. Nasze serca bijący jednakowym rytmem.
Kąciki jej ust układały się w delikatny uśmiech, ja by śniło się jej coś miłego, coś co sprawia że jest szczęśliwa, kochałem jej uśmiech, jej śmiech, po prostu kochałem ją. Jedyne co mogłem zrobić to przestać oszukiwać siebie, i Anie tak powinienem wrócić i zakończyć to co jest pomiędzy nami, zasługuje na szczerość. Delikatnie dotknąłem jej ramienia, ona otworzyła oczy 
- Już jesteśmy - Widziałem jak unika moje wzroku, jak boi spojrzeć mi się w oczy. Nie powiedziała nic tylko wysiadła z samochodu 
- Dziękuję - Powiedziała i wzięła walizkę - I przepraszam - Nie spojrzała na mnie tylko ruszyła w stronę klatki.
 Czułem  się tak cholernie dziwnie jak by coś między nami się skończyło, byłem skończonym idiotą bo zamiast nie odpuszczać dogonić ją wczoraj, nakłonić do rozmowy ja odpuściłem zachowałem się jak ostatni dupek, a tymczasem ja patrzyłem jak odchodzi a kiedy już odzyskałem rozum wystarczyło jej jedno " Zapomnij" a ja odpuściłem
- Wszystko gra ? - Zapytała Ania, która akurat przyjechała na ranczo. Spojrzałem na nią, w jej oczach widziałem miłość, zasługiwała na szczerość 
- Przepraszam  - Zbliżyłem sie do niej - Przepraszam, ale nie możemy być razem 
-  Kochasz ją ? - Zapytała jak by wiedziała od dawna 
- Skąd....
- Jestem kobietą, kobiety czują takie rzeczy.... -Wzięła kurtkę z wieszaka - Życzę szczęścia - Powiedziała i wyszła
***
Siedziałam w domu rozmyślałam o tym wszystkim co wczoraj się wydarzyło, o mnie i o Mikołaju o naszym pocałunku, do dziś nie wiem czemu go pocałowałam i czemu potem uciekłam, zachowałam się jak jakaś niezrównoważona nastolatka, która nie wie co chce od życia. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. 
- Mikołaj ? - Jego obecność zaskoczyła mnie i to bardzo, akurat jego się tu nie spodziewałam 
- Możemy porozmawiać ? - Zapytał patrząc na mnie, ale ja nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy 
- Mikołaj, ja to znaczy to nie powinno się wydarzyć... Proszę Cię zapomnij o tym 
- Jak mam zapomnieć skoro nie potrafię, skoro.... - Chyba nie było dane nam porozmawiać
- Przepraszam Karolina, Karolina Rachwał ?- Zapytał mężczyzna, który nagle pojawił się koło nas 
- Tak, a Pan ? 
- Tadeusz, Tadeusz Wilański otrzymałem Twój list - Spojrzałam na niego nie wierzyłam własnym oczom - Chciałaś porozmawiać więc jestem 
- To ja może - Mikołaj spojrzał na mnie - Proszę Cię przemyśl to, cześć - Popatrzył na mnie, widziałam smutek w jego oczach - Do widzenia 
- Wejdź - Zaprosiłam mojego biologicznego ojca do środka. Nie wiedziałam co mam mówić, co robić jak się zachować.
***
Siedziałem na odprawie Karoliny nie było, zacząłem się martwić o nią wczoraj jej ojciec wydawał się  taki nieprzyjemny, nie polubiłem go, a może jestem przewrażliwiony. Zacząłem obawiać się, że Karolina po naszym pocałunku weźmie urlop zaszyje się gdzieś, a ja tak bardzo chciałem z nią porozmawiać, powiedzieć, że między mną a Anią nie ma już nic, że zakończyłem ten związek bo kocham tylko ją. 
- Przepraszam Pani komendant, ale mamy wezwanie - Powiedział Jacek wchodząc na odprawę, Karoliny nadal nie było, fakt że Julka też się nie pojawiła dawał nadzieję, że Panie się zagadały i zaraz się pojawią - Wypadek jakiś samochód wjechał w drzewo, tuż przy wiedzie do Wrocławia 
- Mikołaj Krzysiek jedzcie skoro nie ma waszych partnerek dziś pracujecie razem
- Tak jest - Odparłem nieco zmartwiony, liczyłem na patrol z nią liczyłem, że uda mi się z nią porozmawiać i wyjaśnić to wszystko.
- Stary coś Ty taki nieobecny ? - Zapytał Krzysiek w radiowozie 
- Zerwałem z Anką - Wypaliłem prosto z mostu 
- Zerwałeś ? Czemu ? - Miałem wrażenie, że udaje zdziwionego
- Karolina mnie pocałowała, na tym wyjedzie  - Po tych słowach Krzysiek mało nie wjechał w drzewo 
- Jak to ? - Zapała tym razem nie udawał, zdziwionego i wcale się z tym nie krył 
- Normalnie Pocałowała, a potem uciekła do pokoju, rzuciła krótkie zapomnij jak ją złapałem, a ja idiota odpuściłem 
- Rzeczywiście jesteś idiotą - Skwitował Krzysiek i zaparkował samochód, w oddali jakiegoś mężczyznę, stał opok samochodu jego przód był pewnie cały zgnieciony drzewo w które wjechał było ogromne. Nagle zamarłem, kiedy spojrzałem na rejestracje nie wierzyłem własnym oczom, myślałem że śnie, że to jakiś koszmar.
- Krzysiek - Szepnąłem, on chyba wiedział co jest grane bo razem ze mną przyspieszył kroku

Kochani wraz ze słowami Mikołaja " Już jesteśmy" wydałam na siebie wyrok 😱😰Tak, że nie pozostaje mi nic innego jak się z wami pożegnać pozostałe opowiadanka przekazuje w ręce mojej kochanej Szwagierki, a ja tymczasem znikam zaszywam się daleko stąd 

poniedziałek, 26 lutego 2018

4.8 Skrywa jakiś sekret?

Hejka
Zapraszam na kolejne opowuadankow ten cudowny mroźny dzień opowiadano oczoczywiś dedykuje Dark Angel bo komu innemu 🤣. Milego czczytan Pozdrawiam 😘
Ps. Dibrze ze nie wiecie gdzie mamy bunkier😌

Leżałem na łóżku, zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem rezygnując z rozmowy z nią, czy nie straciłem swojej szansy. Może powinienem zapukać wejść powiedzieć co czuję i wszystko by się zmieniło no właśnie zmieniło, pytanie na jak na dobrze czy na źle. Prawda jest taka, że z tej sytuacji są dwa zakończenia. Jedno, że Karolina czuje to samo i będziemy razem, a drugie no właśnie to drugie mnie przerażało ona może nie czuć tego samego co ja i mogło by to zniszczyć naszą przyjaźń to wszystko co jest między nami a tego nie chciałem 
Mógłbym leżeć tak godzinami i rozmyślać o tym wszystkim, ale niestety czas gonił nie długo śniadanie i znowu ją spotkam, tylko co jej powiem jak będę z nią rozmawiał.

***


Ostatnio to co dzieję się między mną a Mikołajem było co najmiej dziwne, prowadziliśmy jakąś grę, w której nie było żadnych reguł, w której byliśmy tylko ja i on. To wszystko toczyło się jak by poza mną, kiedy on się pojawiał traciłam wszystkie zmysły, mój umysł zasypiał a serce budziło sie do życia. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim była Anka, jego dziewczyna kobieta z którą teraz jest i ją kocha, nie mogłam zrobić nic co by ją zraniło w końcu sama jestem kobietą i nie chciała bym cierpieć przez inną kobietę. Z Mikołajem widywałam się codziennie, a każdy kolejny dzień zbliżał nas do siebie, dla tego czułam że moja decyzja jest jedyną jaką mogę podjąć, nie mogłam postąpić inaczej czułam, że im dłużej będę w to grać tym bardziej będę się zatracać gdzieś pomiędzy tym co chce, a wypada, że w końcu przestanę ufać sama sobie, że skrzywdzę kogoś kto na to nie zasługuje i nie jest niczemu winny, bo czemu ona była winna? Niczemu, była kompletnie nieświadoma tego co się dzieję, o niczym nie wiedziała a może coś przeczuwała, w końcu każda kobieta ma ten szósty zmysł . 

...... Serdecznie proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby dotyczącej zmiany partnera 

Z poważaniem 
Karolina Rachwał 

Zapisałam dokument z prośbą o zmianę partnera, gotowa zanieść do w poniedziałek do Pani komendant, tylko co ja jej powiem dla czego, w końcu jesteśmy tak zgrani,  co jemu powiem w końcu on zna mnie jak nikt inny. Ale to teraz nie ma znaczenia,  gotowa wyszłam na śniadanie. 
Spacerowaliśmy po górach oboje z Mikołajem byliśmy dziś wyjątkowo milczący, jak by każdy z nas miał w głowie milion przemyśleń, z którymi sobie nie radził. Jak by ktoś zawiązał nam języki i kazał odpowiedni i rozważnie dobierać każde słowo. Nawet jak już rozmawialiśmy to nasza rozmowa była taka o niczym, taka bez sensowna bez większej głębi, jakbyśmy tylko próbowali zagłuszyć to głupią ciszę. Niby urlop a czułam się jak po ciężej pracy w kopalni, a to wszystko przez te przemyślenia, przez te kołaczące się myśli w moje głowie. Nasz ostatni dzień tutaj, a czułam się jakoś dziwnie inaczej, jak nigdy przedtem. Mikołaj zaproponował wieczorne wyjście, w sumie nie miałam ochoty bałam się tego co tam będzie, co może się stać między nami, tego co mogę powiedzieć, tak zupełnie bez zastanowienia,  ale Białach jak to Białach przekonał mnie nie mal od razu.
Ubrałam czerwoną sukienkę lekko za kolanko, do tego delikatny makijaż, czułam się jakoś dziwnie jak bym stroiła się nie wiem po co dla kogo. Chciał powiedzieć mu o swojej decyzji, ale nie wiedziałam jak nie wiedziałam czy starczy mi odwagi na te słowa, na to wyznanie że chce zmienić partnera, obawiałam sie, że zapyta dlaczego a ja nie będę wstanie mu odpowiedzieć. Ubrana i gotowa zeszłam na dół Mikołaj już na mnie czekał miał na sobie jeansy i marynarkę, chyba oboje przygotowaliśmy się na jakieś wyjście, jak byśmy czytali sobie w myślach. 
- Gotowa ? - Zapytał 
- Tak, to jak idziemy - Wyszliśmy z hotelu, to miejsce przed nim jest takie magiczne, a zarazem tajemnicze. Poszliśmy do pensjonatu obok mieli akurat jakiś wieczorek taneczny, czułam jak by wszystkie znaki na niebie chciały byśmy się do siebie zbliżyli jeszcze bardziej, jak by ktoś tam górze chciał zatrzeć tą cienką linie między przyjaźnią a miłością, cienką linię, której tak uparcie strzegłam i nie chciałam przekraczać. Z Mikołajem czułam się tak inaczej wyjątkowo, a z każdym kolejnym drinkiem zatracałam się w nim coraz bardziej, z każdym kolejnym pragnęłam go jak nigdy przedtem, działał na mnie jak narkotyk o bardzo silnym działaniu, narkotyk który uzależniał od pierwszego zażycia a ja jak narkomanka po 2 latach uzależniona jak nikt inny do tej pory. Koło 2 nad ranem wracaliśmy do siebie do siebie, zatrzymaliśmy się na chwilę przed pensjonatem.
- To miejsce jest takie magiczne - Powiedziałam patrząc na oczko wodne i oświetloną fontannę, czułam się jak w jakieś zaczarowanej krajnie
- Masz rację, jest jak z bajki - Zrobił krok w moją stronę, teraz był ponownie tak blisko mnie. 
- Magiczne, ale i tajemnicze jak by skrywało w sobie ogromny sekret którego boj się zdradzić i ukrywa go przed całym światem, bo ujawnienie go może wiele kosztować - Popatrzyłam na niego on stał tak blisko mnie, nasze spojrzenia się spotkały ponownie zatraciłam się w jego spojrzeniu. Czułam, że oddychamy jednym i tym samym rytmem.
- A ty ? - Wyszeptał  niemal niesłyszalnie jak by bał się, że poza mną usłyszy go ktoś inny 
- Co ja ? - Odpowiedziałam szeptem będąc tak blisko niego, że aż czułam jego oddech na policzkach, jego ciepły i aksamitny głos otulał całą mnie, tworząc jakąś niewidoczną więź między nami. 
- Skrywasz w sobie jakiś sekret, tajemnice? - Był tak blisko mnie, tak niebezpiecznie blisko, że aż całkowicie straciłam panowanie nad własnym umysłem, moje serce obudziło się do życia, a umysł gdzieś przepadł, zostawiając je same, całkowicie bezbronne i podatne na działanie tak silnego narkotyku jakim jest on. Sama nie wiem czemu, ale zrobiłam krok w jego stronę, krok którego mogę potem tak cholernie żałować, zrobiłam krok  i go pocałowałam, delikatnie ale z ogromną czułością myślałam że mnie odepchnie, ale nie on odwzajemnił pocałunek, zatraciłam się w nim całkowicie, czułam się jak bym fruwała nad ziemią, jak bym przeniosła się do innej bajki, naszej bajki.

***

Wyszedłem z komendy powolnym krokiem kierowałem się do samochodu, zazdrościłem Mikołajowi i Karolinie urlopu taka piękna pogoda idealne na odpoczynek.
- Poczekaj ! - Usłyszałem nagle, odwróciłem się ujrzałem Anie dziewczynę Mikołaja
- Cześć Krzysiek możemy porozmawiać ? - Zapytała, miałem wrażenie że coś ją gryzie 
- Cześć, no jasne. Słucham 
- Ale nie tutaj, może chodźmy do tej knajpki koło komendy - Zaproponowała 
-Chciałam porozmawiać z Tobą o Mikołaju - Powiedziała jak już usiedliśmy przy kawie - Tylko bądź ze mną szczery - Dodała po chwili.
- Jasne - Zdziwiło mnie to, że chce porozmawiać o Mikołaju, ale w głębi duszy chyba czułem o co jej chodzi.
- Właściwie o Mikołaju i Karolinie - Powiedziała bawiąc się filiżanką , moje przeczucia okazały się trafne
- Jasne, słucham 
- Czy.... - Zawahała się chwilę  - Czy między Mikołajem a Karoliną coś jest ? Coś było ? Wiesz o co mi chodzi, od kiedy do siebie wróciliśmy jest jakiś inny niż przedtem niby o niej nie mówi, nie opowiada często, ale kiedy to robi to jego spojrzenie się zmienia oczy zaczynają błyszczeć, jak by była kimś wyjątkowym, nawet teraz kiedy opowiadał o wyjeździe niby nie cieszył się, aż tak z naszego rozstania, ale oczy zdradzały wszystko - Można było wyczuć, że ten temat jest dla niej cięzki i trudno jej o tym mówić 
- Wiesz, znam Mikołaja dobrze przyjaźnimy się i nie ukrywam, od momentu tej całej akcji z Wolańskim zbliżyli się do siebie i to bardzo, ale nie było niczego między nimi. Na komendzie zaczęli nawet obstawiać kiedy się zejdą i będą razem , ale pojawiłaś się Ty. - Starałem się ją jakoś uspokoić, że nie ma się czego obawiać chociaż nie do końca w to wierzyłem 
- Myślisz, że między nimi ? - Wiedziałem co chce usłyszeć, ale czy mogłem jej coś obiecać, coś czego sam nie jestem pewien 
- Znam ich na tyle dobrze, że wiem że nie zrobią nic co zrani kogoś innego - Tylko to mogłem jej zagwarantować 
- Ale nie umiesz mnie zapewnić, że Mikołaj jej nie kocha ? - zapytała z nadzieją w głosie. Nie potrafiłem jej odpowiedzieć na to pytanie
- Według mnie Mikołaj sam do końca nie wie co czuje - Starałem się nie dać jej odpowiedzi tylko jakoś z tego wybrnąć - Karolina jest jego przyjaciółką, uratowała mu życie, możliwe że zapędził się gdzieś miedzy tym co czuje do niej, a wdzięcznością - Mówiłem takie brednie, że sam w nie nie wierzyłem, Mikołaj jak by to usłyszał to by mnie wyśmiał 
- Ale nie możesz mi zagwarantować, że jej nie Kocha ? 
- Nie - Spojrzałem na nią - Ale nie masz się czego obawiać Mikołaj Cię nie skrzywdzi
- Krzysiek przestań pieprzyć - Spojrzała na mnie - oboje wiemy, że nie chcesz mi czegoś powiedzieć. Ale ja wole najgorszą prawdę od słodkiego kłamstwa 
- Jeżeli znasz odpowiedzieć, to dla czego pytasz? - Nie umiałem powiedzieć jej wprost to czego się domyśla 
- Może dla tego, że gdzieś w głębi  duszy liczę na to że może się mylę, że moja kobieca intuicja mnie zawodzi 
- Chcesz znać prawdę ? - Spojrzałem na nią - Jeżeli Karolina by potrzebowała pomocy, coś by jej groziło Mikołaj rzucił by wszystko i do niej pobiegł, a każdego kto jest zagrozi zabił by gołymi rękoma, nie zważając na konsekwencje - Wystarczyło tyle, a ona już znała odpowiedź 
- Dziękuje - Uśmiechnęła się - Dziękuję, że jesteś ze mną szczery.  

niedziela, 25 lutego 2018

4.7 Teraz albo nigdy


Witam wszystkich w ten piękny mroźny poranek 
Przychodzę do was z nowym opowiadankiem ze specjalną dedykacją dla Dark Angel, tak bardzo jej brakowało u mnie romantyzmu, że postanowiłam spełnić jej prośbę 😄Liczę na to, że to opowiadanko jak i kolejne skradą jej serce ale wasz również😍. Miłego czytania 

I w końcu nastał ten wyczekany piątek, spakowana i gotowa czekałam na Mikołaja przyjechał chwilę przed godziną 6 wrzuciliśmy rzeczy do bagażnika i ruszyliśmy w drogę, chwilę jechaliśmy w milczeniu tak wczesna godzina nie należy do moich ulubionych, musiałam się najpierw obudzić, a dopiero potem można mówić o jakieś dłuższej rozmowie. Minęło jakieś 30 minut i Mikołaj zajechał na stację 
- Jak Ty mnie dobrze znasz - Uśmiechnęłam się wysiadając
- No widzisz, jak dobrze masz ze mną - Puścił mnie w drzwiach 
- Uważaj bo się przyzwyczaję - Zaśmiałam się podchodząc do kasy 
- Jakoś się tego nie boję - Uśmiechnął się - Dwie kawy z ciastkiem poproszę - Zwrócił się do kasjera.
Usiadłam przy małym stoliku, po chwili dołączył do mnie Mikołaj z dwiema kawami, kawa napój Bogów zdecydowanie tego potrzebowałam, żeby ożyć i jakoś funkcjonować do końca dnia, nie należę do rannych ptaszków i takie poranne wstawanie nie działa na mnie zbyt dobrze, ale perspektywa odpoczynku działała na mnie wyjątkowo dobrze. 
- I jak już obudzona ? - Zapytał kiedy już skończyłam kawę 
- Może jeszcze nie do końca, ale już prawie - Posłałam mu ciepły uśmiech
- To co wezmę jeszcze coś do picia na drogę i idziemy ? - Wstał od stolika  i podał mi kluczyki - To idź ja zaraz przyjdę 
Koło 11 dotarliśmy już na miejsce. Udałam się do recepcji po kluczyk do pokoju, tymczasem Mikołaj wypakowywał nasze bagaże, w sumie nie było nawet kiedy zapytać Jaskowskiej o pokoje ani nic związane z wyjazdem, mieliśmy z Mikołajem dwa osobne pokoje ale obok siebie. W sumie warunki jakie zafundowała nam Jaskowska były całkiem niezłe, do obiadu mieliśmy jakieś jakieś dwie godziny, czyli akurat był czas na rozpakowanie i odświeżenie się. Nasze pokoje wychodziły na góry, piękne widoki mogła bym tak stać i obserwować godzinami. Na korytarzu na naszym piętrze był taras, a przed budynkiem było oczko wodne z kamieniami i małą Fontana wszystko to było oświetlane wieczorami. Zakochałam się w tym miejscu od razu, już sobie wyobrażałam wieczorne rozmowy na tarasie obserwując Fontanę i rozciągające się w tle góry.  Do obiadu zostało jeszcze jakieś 20 min kiedy ktoś zapukał do pokoju, poszłam otworzyć oczywiście w drzwiach stał nie kto inny jak Mikołaj.
- I jak gotowa? - Zapytał wchodząc do pokoju 
- Właściwie to tak, to co proponuje przed obiadem mały spacer przed ośrodkiem takie piękne tu widoki - Zaproponowałam 
- Bardzo chętnie to co zapraszam Panią na spacer - Uśmiechnął się, zostawiliśmy w pokoju telefony i wyszliśmy pozwiedzać teren wkoło ośrodka. Widziałam,że Mikołajowi też spodobał się ten teren wkoło, za nim poszliśmy na obiad dowiedzieliśmy się od Pani z recepcji co warto zwiedzić, dla tego też od razu zrezygnowaliśmy z jutrzejszego obiadu  i kolacji. Cały dzień planowaliśmy poświęcić na zwiedzanie, a po dzisiejszym obiedzie mieliśmy iść na Krupówki. 
Resztę dnia spędziliśmy na Krupówkach i spacerowaniu po okolicy, zdziwiło mnie zachowanie Mikołaja, tuż po obiedzie wysłał jednego SMS po czym włączył tryb samolotowy, stwierdził że urlop jest dla niego i nie chce żadnych telefonów ani nic takiego. Spacerowaliśmy Krupówkami i rozmawiśmy  o wszystkim, ale i o niczym taki spacer odpoczynek od wszystkiego zrobił nam dobrze bo już po paru godzinach poczuliśmy, że odpoczywamy naprawdę, kolacje też zjedliśmy na mieście Mikołaj zabrał mnie do jednej z tutejszych restauracji podobno już przed obiadem ją znalazł. 
Po powrocie do hotelu poszliśmy zostawić rzeczy w pokojach, w zasadzie nie umawialiśmy się z Mikołajem na potem, w planach miałam odpocząć przemyśleć wiele rzeczy jedna z nich dotyczyła właśnie jego. Wyszłam przed pensjonat księżyc już oświetlał wszystko wkoło do tego delikatne oświetlenia fontanty nadawały temu miejscu wyjątkowo magiczny nastrój, czułam się jak w jakieś bajce, fontana skalnik, oczko wodne i góry, mogła bym tu zostać na zawsze bez telefonu bez kontaktu ze światem. Nagle ktoś położył mi rękę na plecach lekko się wzdrygnęłam
- Myślałem, że jesteś zmęczona - Mikołaj stanął obok mnie 
- Ten widok skradł mi serce nie mogłam się mu oprzeć - Spojrzałam na niego 
- Masz rację ślicznie tutaj - Spojrzał na mnie - Ciekawe czy Jaskowska wiedziała jak tutaj jest 
- Pewnie nie stwierdziła by, że nam za dobrze - Zaśmiał się - Czekaj masz tu coś - Zbliżył się do mnie i zabrał mi coś z włosów - tylko liść, znowu był blisko tak niebezpiecznie blisko 
- Szkoda, że w niedzielę trzeba już jechać - Patrzyłam mu w oczy, sama nie wiem czemu nie potrafiłam oderwać od niego wzroku.
- Zawsze można tu wrócić - Patrzył mi w oczy, zrobił pół kroku w moją stronę 
- O tym samym pomyślałam - Jego spojrzenie hipnotyzowało, jak by jakaś magiczna więź ciągnęła mnie ku niemu.
- Wiesz dużo ostatnio myślałem - Jego głos był cichy niczym szept jak by chciał, żebym usłyszała go tylko ja, i czułam że tak jest że poza mną nie słyszy go nikt, że to wszystko kieruje tylko do mnie jak jakiś sekret którego nikt nie może znać. To wszystko stawało się powoli niebezpieczne musiałam z tym skończyć uciąć to w jakiś sposób, Mikołaj był z Anią nie mogłam przecież rozbić ich związku musiałam coś z tym zrobić usunąć się w cień 
- Mikołaj... - zaczęłam 
- Tak - Jego głos był tak aksamitny, czułam że splecenie tego co chciałam powiedzieć zajmie mi wieczność, momentalnie na myśl przeszło mi zupełnie coś innego. Chciałam już coś powiedzieć kiedy wpadła na nas jakaś dziewczyna rzuciła szybkie "Przepraszam" i pobiegła dalej, zaraz po niej wpadł na nas chłopak mało nas nie taranując tak jak jego koleżanka rzucił szybkie "Przepraszam" i pobiegł dalej 
- Chciałaś mi coś powiedzieć - Powiedział zaraz po tym jak chłopak pobiegł 
- Już nie ważne - Chciałam się jakoś wykręcić - Głowa mnie rozbolała. Dobranoc. 

***

Miałem wrażenie, że Karolina chce powiedzieć mi coś ważnego, ale tak nagle zmieniła zdanie sam nie wiem czemu, ostatnio między nami działo się coś dziwnego, coś czego nie potrafię nazwać. Chciałem jej powiedzieć, że zależmy mi na niej, że jest dla mnie wyjątkowo ważna, to co jest między mną a Anią nawet nie wiem jak nazwać, chciałem jej  to powiedzieć, chciałem żeby wiedziała że wystarczy jej jedno słowo, maleńki szept a zrezygnuje z tego co jest między mną a Anią i będę z nią, wystarczy jej jeden gest jedno słowo a będę z nią na zawsze. 
"Teraz, albo nigdy"  pomyślałem i ruszyłem na górę, muszę powiedzieć jej to co czuję to jak bardzo mi na niej zależy. Już chciałem zapukać, kiedy dopadła mnie chwila zwątpienia, przez moment patrzyłem w drzwi podejmując najważniejszą decyzję w życiu. 




sobota, 24 lutego 2018

4.6 Gra między nami



Hejka !!
Zapraszam was na kolejną część opowiadanka mam nadzieję, że się spodoba i nikt mnie nie zamorduję, ale to ten może się uda a tymczasem z Szwagierką zapraszamy na nasz blog na opowiadanko o cudownym Puszku http://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/ liczymy na komcie jak się podoba Puszek pogromca no i jak to o to opko. Pozdrawiam miłego czytania :*

Siedzieliśmy z Mikołajem w pokoju kończyliśmy pisać raporty i mieliśmy jechać na ostatnią część turnieju. Miałam szczerą nadzieję, że uda nam się wygrać raz dla tego że urlop się przyda i to bardzo, a dwa razem z Białachem chcieliśmy zaprzestać źeźi spowodowanej wygraną Krzyśka i Julki to akurat mogłoby skończyć się źle i to bardzo źle
- Jak tam ja już skończyłem - Powiedział Mikołaj odkładając akta i prostując się na krześle
- Sekundka - Dopisałam ostatnie słowa i zamknęłam akta - Już - Powiedziałam uradowana
- Jak tam nastrój przed ostatnim starciem ? - Usiadł na przeciwko mnie, dość blisko
-Dobry nawet bardzo dobry- Uśmiechnęłam się
- To tak jak u mnie - Posłał mi ciepły uśmiech - To co dziś dajemy z siebie wszystko a w piątek rano jesteśmy w górach  - Zbliżył się do mnie, teraz był bardzo blisko mnie tak blisko jak wczoraj w aucie
- O niczym innym nie marze, takie małe wakacje - Patrzyłam mu w oczy
- I to w doborowym towarzystwie - Zbliżył się do mnie
- Lepszego nie mogłam sobie wymarzyć  - Patrzyłam mu w oczy, od wczoraj prowadziliśmy jakąś grę, dziwna gre nie wiedziałam do końca o co w niej chodzi jak w nią grać to wszystko jak by działo sie gdzieś poza mną
- No ja myślę, z nikim nie będziesz miała takiego urlopu jak ze mną - Przybliżył się jeszcze trochę,, teraz niemal czułam jego oddech  - Na długo je zapamiętamy - Chciałam już coś powiedzieć, ale drzwi do pokoju gwałtownie się otworzyły, a my odskoczylismy od siebie jak oparzeni
- No Siema i jak tam ? - Zapytał uradowany Jacuś
- A co to widzę, że humorek mimo przegranej dopisuje - Mikołaj zaśmiał się
- Jakiej przegranej właśnie rozmawiasz z jednym z zwycięzców - Mówił przekonany o swojej wygranej
- Chyba zwycięzca bójki na śnieżki - Zaśmiał się
- Nie bądź taki hop bo Cię z tyłu zabraknie
- Odezwał się Kurdupel - Odgryzł się Mikołaj
- Ej ej Panie spokojnie - Chciałam rozładować atmosferę
- Mikołaj uspokój swoją kobietę bo tu podskakuje do wujka Jacka - Zaśmiał się
- Widzę, że humory dopisują cieszę się ale już koniec gadania zapraszam jedziemy - Powiedziała Jaskowska, a wszyscy poszliśmy za nią potulnie jak baranki. Tym razem pojechaliśmy wszyscy razem oczywiście w to samo miejsce, konkurencje były niczym w podstawówce najpierw bieg z przeszkodami  jedna osoba zaczyna druga kończy, drugie zadanie to zagadka, jak uda nam się ją rozwiązać to potem mały bieg i przeszkody no i uwolniliśmy smoka z wieży.No i ostanie zadanie zaufanie bo jak twierdzi nasza Pani komendant to najważniejsze w pracy, akurat tego z Mikołajem się nie obawialiśmy bo z Białachem ufaliśmy sobie bezgranicznie cieszyło mnie to, ale z jednej strony i obawiało takie zaufanie miedzy przyjaciółmi jest dość niepokojące.
- To co w piątek będziecie nam machać jak będziemy jechać - Powiedział Jacuś przekonany o ich wygranej.
- Chyba raczej wy nam - Krzysiek wtrącił się do rozmowy
- Chyba w waszych snach - Misiek poparł Jacka, obaj byli przekonani o swojej wygranej tak jak by dodawali dwa do dwóch
- A Ty Mikusiu co taki cichy -  Zaśmiał się Jacuś
- A co ja mam mówić jak i wy i wy się mylicie. Bo to mi i Karolinie będziecie machać w piątek na pożegnanie - Powiedział i obiął mnie w pasie, poczułam się jakoś dziwnie ten jego dotyk już sama nie wiem co o tym myśleć co robić przecież Mikołaj jest z Anką najlepiej więc będzie odsunąć się powoli w cień. Ostatnią rzeczą jaką chciałam to rozbicie jego związku, dla tego zaczęłam zastanawiać się nad zmianą partnera.
- Zapraszam, wszystkich zaraz dowiecie sie kto może się pakować już dziś - Jaskowska zawołała nas na ogłoszenie wyników.  Wszyscy poszliśmy na ogłoszenie wyników
 -  3 miejsce zajęła drużyna Misiów: Jacek i Misiek, drugie miejsce należy do Tytanów: Krzysztof i Julia, a wiec już dziś pakować zaczyna się Rachwałach czyli Mikołaj i Karolina  - Jaskowska dość szybko ogłosiła wyniki, Panowie i Mazurek byli zawiedzeni natomiast ja z Mikołajem bardzo się ucieszyliśmy.
- No i kto miął rację - zaśmiał się Mikołaj do Panów, zaraz po tym jak mocno mnie przytulił
- Koniec tych docinków jedziemy na komendę się przebrać. Tylko pamiętajcie, że jutro pracujecie i kaca ma nie być - Ostatnie zdanie skierowała do nas
- Tak jest - Zaśmialiśmy się z Mikołajem

***

- Muszę Ci coś powiedzieć - Powiedziałam jak siedzieliśmy w samochodzie pod moim domem. 
- Tak ? - Powiedział i spojrzał na mnie
- Odnalazłam moich tych biologicznych - Spojrzałam na niego czułam, że on mnie zrozumie  
- Twoi rodzice wiedzą ?
- Nie powiedziałam tylko Tobie, boje się że oni mnie nie zrozumieją. Odnalazłam ich tylko 
- Żeby dowiedzieć się dlaczego Cię oddali - Spojrzał mi w oczy 
- Tak, tylko po to ich szukałam ale boje się że rodzice tego nie zrozumieją  - Mikołaj nie powiedział nic tylko mnie przytulił. 
- Na pewno zrozumieją jak nie teraz to potem - Spojrzał na mnie - I jak rozmawiałaś z nimi ?
- Nie było ich, zostawiłam im list mam nadzieję, że odpowiedzą 
- A jak nie ? - Zadał mi to samo pytanie, które zadawałam sama sobie 
- Nie wiem - Spojrzałam przez szybę - Sama zadaje sobie to pytanie, nie chce od nich nic więcej poza rozmową więc mam nadzieje, że chociaż to dostanę 
- Nie boisz się, że będą chcieli Cię jakoś wykorzystać wiesz o co mi chodzi  - Taki własnie był Mikołaj rozumiał mnie wspierał, ale i chronił 
- Jestem policjantką, a poza tym mam Ciebie więc  nic mi nie grozi - Posłałam mu ciepły uśmiech 
- Dokładnie - Zaśmiał się - To co jutro też przyjechać po Ciebie ?
- Jak byś mógł, jeszcze jutro i wolne - Rozmarzyłam się 
- W końcu zasłużony urlop
- Noo, to do jutra - Pocałowałam go w policzek i uciekłam 

środa, 21 lutego 2018

4.5 Ufasz mi ?

Hejka 
Przychodzę do was z nowym opowiadaniem, mam nadzieję że się spodoba kolejne pojawi się już niedługo. Pozdrawiam  i liczę na komcie :) 
Ps. Bardzo lubie scenarzystę pip 😂 Jest moim idolem 😂😹

No i nastał wielki dzień, patrol 005 i 007 mieli się ze sobą zmierzyć. Zawody czy jak to można nazwać odbywały się w lesie nie daleko starych ruin,  Borys i Mikołaj nie przepadają za sobą, lekko mówiąc doskonale wiedziałam, że w takim razie żaden z nich nie odpuści i będą walczyć zacięcie. Szybko przebrałam się w mundur i zeszłam na dół, Mikołaj już na mnie czekał razem mieliśmy pojechać do tego lasu, Jaskowska i reszta czekała tylko na naszą 4, oczywiście nie nie było mowy, żebyśmy pojechali w czwórkę wolałam uniknąć rzezi, bo inaczej tego nazwać nie można by ich dwóch w jednym aucie.
- I jak tam gotowa? - Zapytał Mikołaj kiedy byliśmy już w aucie
- Jak zawsze, takiego duetu nikt nie pokona - Uśmiechnęłam się do niego
- I takie nastawienie mi się podoba - Zaśmiał się - Z takim nastawieniem wygramy na pewno
- Przydało by się tak wyjechać i odpocząć - Rozmarzyłam się - Nawet nie pamiętam kiedy miałam ostatnio urlop
- To tak jak ja, może zostaniemy pracownikami miesiąca - Zaśmiał się
- Chyba w snach to Juluś się podlizuje cały czas Pani komendant - Zaśmiałam się jeszcze głośniej - Widziałeś jak ostatnio zrobił jej babeczki, mało się nie udusiła
- Przecież pół komedy o tym mówiło przez tydzień - Zaśmialiśmy się razem - To co idziemy ? - Zaparkował niedaleko miejsca gdzie miał odbyć się ten cały turniej, na miejscu była już Jaskowska i cała reszta, teren wokół był już przygotowany dla nas, z moich obserwacji wynikało, że czekają nas wiele przeszkód, ale i ćwiczenia na myślenie. Zapowiada się całkiem ciekawie, z Mikołajem dogadywałam się świetnie dla tego wiedziałam, że żadne  z zadań jakie będziemy musieli wykonać razem nie sprawi nam trudności.
Pierwsze zdania należało do sprawnościowych: bieg z przeszkodami, najpierw oddzielnie a potem razem, ku naszemu zdziwieniu w tej dziedzinie zremisowaliśm, kolejne zadania były na inteligencje wraz z sprawnością tutaj też zapanował remis. Widziałam spojrzenie Borysa, jak by było to coś strasznego zremisować, chociaż  bardziej odczuwam, że to reakcja na remis z Mikołajem. Po przerwie czekało nas ostatnia część, dotyczyła zaufania między nami.
- Myślałem, że pójdzie gorzej - Powiedział Mikołaj kiedy siedzieliśmy w aucie
- A nie jesteś zły, że remisujemy z nimi ?
- Zły ? Proszę Cię to tylko zabawa i tego się trzymajmy - Uśmiechnął się do mnie
- Cieszę się, bo mam wrażenie że Borys traktuje to strasznie poważnie
- A my potraktujmy to jak dobrą zabawę, żeby chociaż potem co wspominać było jak nam się nie uda
- Cieszę się z takiego podejścia - Spojrzałam na niego - A co Ania na to, że jak wygrasz to jedziesz ?
- Nie skacze do góry bo wolnego nie da rady wziąć, ale cieszy się bo twierdzi, że jestem przemęczony. Chyba, że nie wytrzmasz ze mna tyle czasu  - Zaśmiał się
- Jakoś postaram się wytrzymać jak nie dam rady to gdzieś Cię zgubię
- Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć
- No widzisz polecam się na przyszłość  - uśmiechnęłam się
- Ale ja tam wierze, że my wygramy
-Skąd ta pewność ?
- No jak to skąd, teraz zadania na zaufanie a chyba mi ufasz ? - Spojrzał mi w oczy, w tym spojrzeniu było coś innego, coś wyjątkowego.
 - A jak myślisz ? - Sama nie wiem czemu, ale chciałam się z nim podroczyć
- Myśle, że ufasz mi bezgranicznie - Mówił prawie szepcząc
- A co jeśli sie nie mylisz - Prowadziliśmy jakąś grę, grę której kompletnie nie pojmowałam
- To znaczy, że znam Cię doskonale - Chciałam coś powiedzieć, ale akurat w szybę zapukała Jaskowska wołając nas. Bez słowa, w milczeniu wysiedliśmy z samochodu, Pani komendant zdradziła nam, że zaraz po wyłonieniu zwycięzców z naszej czwórki od razu rusza drugi ostatni etap Krzysiek Julka, Jacek Misiek kontra patrol 007 lub patrol 005. Pierwsze zadanie polegało na torze przeszkód, ja miałam przeprowadzić Mikołaja a potem on mnie przez las i wiele przeszkód tym razem udało się nam i byliśmy pierwsi w obu wyścigach, pozostał jeden ostatnie, Panowie mieli nas znależść w ruinach, każda z nas była w innym miejscu jedynymi wskazówkami jakie mieli to jak dobrze znasz swojego partnera, nie wiedziałam jak to będzie wyglądać ale wiem że Białach zna mnie na tyle dobrze, że długo tu nie posiedzę, no i nie myliłam się nie czekałam zbyt długo i pojawił się Mikołaj, potem zostało ostatnia część turnieju Mikołaj musiał doprowadzić mnie do mety nie mógł odezwać się słowem co mam zrobić, znaczy mógł ale nie mógł powiedzieć wprost  np. że mam skakać. Znowu nam się udało i byliśmy pierwsi, tym samym wygraliśmy  lekko mówiąc Borys był zły, ale cóż poradzić my z Mikołajem cieszyliśmy się bardzo.
- No to co teraz tylko pokonamy leszczy i jedziemy - Zaśmiał się Mikołaj
- Uważaj, bo jeszcze się zdziwisz i Miś i spółka nas pokonają - Zaśmiałam się z nim
-Nie wierzysz w naszego Zapałę ? - Zdziwił się
- Wierzę, wierzę ale jak wygra to Emilka będzie miała dużo pracy
- No tak sama z dziećmi do tego praca
- To to akurat pikuś - Spojrzałam na niego - Ale jak Zapała wygra i pojedzie z Julką najpierw zabije nas,że pozwoliliśmy mu wygrać a potem ją a jego zostawi sobie na koniec - Zaśmiałam się
- W takim razie nie pozostaje nic innego jak jutro wygrać
- Tylko Ciekawe co wymyśli Jaskowska
- Na pewno nic co nas pokona - Spojrzał na mnie tak jak wcześniej
- A tak w ogóle skąd wiedziałeś jak mnie znaleźć tak szybko ? - Popatrzyłam na niego
- Mówiłem znam Cię - Stał tak blisko mnie, Jaskowskiej ani nikogo nie było w pobliżu
- Chyba, aż za dobrze - Patrzyłam mu w oczy
- A czy to źle ? - Jego spojrzenie było tak przenikliwe jak by coś chciało powiedzieć. Nagle do nas podszedł Borys
- Gratuluje - Powiedział jak by przymuszony, z Mikołajem szybko odskoczyliśmy od siebie, on tylko podał nam rękę i odszedł.
- Zawsze coś - Spojrzała na Mikołaja
- W sumie to nawet tego się nie spodziewałem - Popatrzył na mnie - To co wracamy ? - Kiwnęłam głową i oboje poszliśmy do samochodu.


niedziela, 18 lutego 2018

IX Miniaturka Happy Valenites day

- Szkoda, że dziś pracujesz - Podszedł i przytulił mnie mocno od tyłu, oparłam głowę o jego klatkę piersiową,
- Też żałuję, ale po pracy Ci to wynagrodzę - Odwróciłam się w jego stronę i dałam całusa w usta, on uśmiechnął się do mnie. 
-Szczęśliwych walentynek skarbie - Wręczył mi małe pudełeczko, musnęłam jego usta 
- Dziękuję Tobie również szczęśliwych walentynek - Wręczyłam mu jego prezent - To co otwieramy  razem - Odsunęłam się od niego kawałek i razem otworzyliśmy swoje prezenty 
- Jest śliczny - Powiedziałam wyjmująć łancuszek z serduszkiem 
- Cieszę się, że Ci się podoba - Wziął go ode mnie i zapiął, po czym lekko musnął mnie w szyję, uwielbiałem jego usta 
- A jak Twój prezent ?
- Skąd wiedziałaś, że taki mi się marzy? 
- Widzisz jak dobrzę Cię znam - Pocałowałam go i wyrwałam się z jego obięć - Wieczorem podziękujesz - Posłałam mu uśmiech i wyszłam z domu, dziś święto wszystkich zakochanych a ja muszę pracować, no cóż  nic na to nie poradzę. Nie przepadam za walentynkami, ale ostatnio nie układało nam się najlepiej, w zasadzie wcale, już jakieś 3 msc nie byliśmy ze sobą tak blisko, a to praca wyjazdy służbowe zawsze było coś na drodzę, a dzisiaj było zupełnie inaczej wyjątkowo, to śniadanie do łóżka ta nasza chwila przed moim wyjściem zmiana o 180 stopni. 
Jeszcze do niedawna miałam obawy, że może ma kogoś na boku że mnie zdradza, jednak sie myliłam to wszystko to wina naszej pracy naszego przepracowania. Musimy dziś porozmawiać o tym, praca pracą ale nasze życie ważniejsze, porozmawiamy o urlopie i wyjedziemy gdzieś tylko we dwoje, wyłączymy telefony odetniemy się od świata i spędzimy czas tylko we dwoje. Tak jak kiedyś. 
- Szczęśliwych Walentynek Karolcia - Julek wyrwał mnie z rozmyśleń po czym wręczył lizaka w kształcie serca. On to ma pomsyły 
- Dziękuję, a Ty co nastrój robisz na komendzie - Zaśmiałam się 
- Śmiej się śmiej, trochę nastroju się nam przyda inni świętują a my pracujemy - Powiedział poważnie, jak to na Poniatowskiego przystało. 
- Dziś nie będę Ci dokuczać - Zaśmiałam się - Uciekam bo już jestem spóźniona, cześć - Uśmiechnęłam się i pobiegłam na górę 
- Widzę, że nasz Juluś już Cię dopadł - Zaśmiał się mój partner 
- Ciebie też, zawsze wiedziałam, że coś do Ciebie czuje - Zaśmiałam się i wzięłam swoje rzeczy - Spotkamy się na odprawie - Powiedziałam i wyszłam się przebrać
Jak to na walentynki przystało, połowa zgłoszeń dotyczyła awantur bo ona zdradziła jego, albo na odwrót. Nie rozumiem po co z kimś się jest skoro się go nie kocha i zdradza, bo nie można mówić o miłości kiedy jesteś z kimś, a na boku masz kogoś innego. Współczułam tym kobietą i mężczyzną zdrada boli sama w sobie, a co dopiero w taki dzień nie uważam walentynek, aż tak ale sam klimat robi swoje. 
- Chyba znienawidzą walentynki na długo - Skomentował jak jechaliśmy 
- Nie uważam walentynek, aż tak ale w taki dzień odkryć, że osoba którą kochasz Cię zdradza nie życze tego najgorszemu wrogowi. 
- Ja, też. A Ty jakieś plany na dziś, czy dzień jak codzień ?
-Raczej dzień jak codzień może nie do końca, pewnie kolacja film - spojrzałam na niego - A Ty ?
- Piwko, meczyk. Dzień jak codzień - Zaśmiał się - To co leć przebrać się, a ja już zaparkuje i zaniosę Jaskowskiej akta. Udanych walentynek 
- Dziękuje - Uśmiechnęłam się i poszłam się przebrać.
Szłam ulicami, tak to jest jak się zapomnij odebrać auto od mechanika. Chociaż tyle, że pogoda nie jest najgorsza i po mimo sypiącego śniegu da się przeżyć. Dochodziłam właśnie do naszej restauracji, uwielbialiśmy tu przychodzić w zasadzie bardziej on niż ja, francuska kuchnia nie była moją ulubioną, ale jest całkiem smaczna. Mimo walentynek liczyłam  na cud, że znajdzie się chociaż jedno wolne miejsce, weszłam do środka i nie wierzyłam własnym oczom. Na samym końcu sali, widziałam jego z jakąś brunetką uśmiechał się do niej, trzymał za rękę i szeptał coś do ucha. Nie musiałam o nic pytać, nic analizować, ten widok mówił sam za siebie nie musiałam długo czekać, aż ją pocałuje, całował ją tak samo jak jeszcze rano mnie. 
- Wszystko dobrze ? - Zapytał mnie kelner 
- Tak , dziękuję - Powiedziałam i wyszłam, po moim policzku popłynęła jedna samotna łza, łza rozpaczy. Złapałam za łańcuszek, który dostałam od niego i szybkim ruchem go zerwałam i wyrzuciłam gdzieś w zaspę. Po moich policzkach płynęły łzy jeszcze nie dawno pocieszałam te kobiety, tych mężczyzn, którzy nakrywali swoje połówki na zdradzie, a teraz ja sama potrzebowałam pocieszenia, wsparcia kogoś bliskiego, w zasadzie kogokolwiek. Spacerowałam ulicami Wrocławia mijając zakochane pary, ten widok dołował mnie jeszcze bardziej, mimo tego że czułam że to wszystko jest takie sztuczne zazdrościłam im tego. Z minuty na minutę płakałam coraz bardziej, a mój makijaż spływał z łzami. Chciałam uciec stąd jak najdalej tylko można, obawiałam się tego powrotu do domu, że spotkam go tam że będę musiała spojrzeć w jego oczy słuchać tych wyjaśnień tych kłamstw.
- Mogę ? - Zapytałam stojąc w jego drzwiach cała zapłakana, on nie powiedział nic tylko wciągnął mnie do środka i mocno przytulił -  Ma kogoś widziałam ich - Szeptałam płacząc 
- Tak mi przykro - Szepnął i wciągnął mnie do środka, już po chwili siedziałam na kanapie z piwem i paczką chusteczek
- Wiesz co jest najgorsze - Odezwałam się jak już trochę się uspokoiłam - Że coś podejrzewałam, że od 3 msc nie byliśmy ze sobą, a ja po dzisiejszym dniu powiedziałam sobie, że to wina tego że tak pracujemy, że nie mamy czasu. I jeszcze obwiniałam się o to, że go o to posądzałam  - Sięgnęłam po kolejne piwo, trzecie czy czwarte już przestałam liczyć 
- To nie Twoja wina - Zbliżył się do mnie - Jesteś cudowną kobietą, a on idiotą  
- Twoja dziewczyna będzie miec prawdziwe szczęście - Odwróciłam się w jego stronę, alkohol już szumiał mi w głowię, byłam tak niebezpiecznie blisko niego sama nie wiem kiedy nasze usta się złączyły, nasz pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny straciłam głowę i cała się w nim zatraciłam, nie mineło dużo czasu a wylądowaliśmy w sypialni.

***

Obudziłem się z uśmiechem na ustach, wczorajszy wieczór był cudowny, niezapomniany. Kiedy stanęła w moich drzwiach taka smutna i zrozpaczona myślałem, że pęknie mi serce chciałem pójść do niego i porozmawiać po męsku, ale kiedy spojrzałem w jej zapłakane oczy wiedziałem że muszę sprawić by się uśmiechnęła kochałem jej śmiech, jej uśmiech kochałem ją. Od dawna była dla mnie kimś wyjątkowym.Chciałem ją przytulić, ale moja ręka natrafiła na wolne miejsce, nie było jej obok myślałem, że poszła do łazienki do kuchni. Chciałem już wstać, ale dostrzegłem kartkę obok siebie 
"Mikołaj, 
Przepraszam, to... nie powinno się wydarzyć. Proszę zapomnijmy o tym 
Przepraszam Karolina"  
Nie mogłem uwierzyć w to co czytam, dla mnie było o coś wyjątkowego, a dla niej nie znaczyło nic szczególnego, nie wiem jak spojrzę jej w oczy jak będę z nią rozmawiać. 
Wszedłem do pokoju, ona już tam była nawet na mnie nie spojrzała, siedziała z głową w papierach 
- Porozmawiajmy - zacząłem
- Nie mamy o czym, mówiłam Ci zapomnijmy o tym proszę - Spojrzała na mnie błagalnie 
- Karolina , jakie zapomnijmy ! Jak nie powinno wydarzyć - Próbowałem z nią rozmawiać 
- Zapomnij o tym - Powiedziała i wyszła zostawiając mnie z milionem myśli 
~~
 Od tego dnia stosunki między mną i Karoliną zmieniły się i to o 180 stopni już nie jeździmy razem, teraz jeżdżę z żoną Krzyśka, a on z Karoliną. Tak bardzo chciałem z nią porozmawiać a ona od jakiegoś czasu mnie unikała, nie odpisywała na sms, nasza przyjaźń się skończyła. 
- Współczuje jej cholernie - Z rozmyślań wyrwała mnie Emilka 
- Co ? - Zapytałem zdziwiony 
- Nie dość, że ten kretyn ją zdradził to teraz jest z nim w ciąży - Mało nie zaksztusiłem się kawą na te słowa 
 - Co ?! 
- Nie słyszałeś, jest w 3 msc. Lekarz zabronił jej jeździć na akcje. Podobno dziś jedzie do Gdańska do koleżanki odpocząć na jakiś czas, a potem może zostanie tam na stałe ale to po porodzie. - Nie mogłem tego tak zostawić, doskonale wiedziałem kto jest ojcem tego dziecka
- Jutro dokończę - Chciałem iść i ją zatrzymać 
- Czemu ?? Co się stało ? 
- Przysięgnij, że nie powiesz nikomu - Nachyliłem się nad jej biurkiem, ona skinęła głową -  Wtedy kiedy nakryła Marka na zdradzie przyszła do mnie, była zapłakana chciała sie komuś wyżalić żeby ktoś ją zrozumiał wysłuchał. Zaczęliśmy rozmawiać wypiliśmy po pare piw nie wiem wile 5 czy 6 może więcej może mniej nie wiem. Obwiniała się o to nie mogłem na to patrzeć powiedziałem, jej że jest cudowną kobietą, a ona że moja dziewczyna będzie mieć szczęście potem nie wiem nawet kiedy pocałowała mnie. A jak się skończyło nie muszę mówić, rano już jej nie było znalazłem tylko karteczkę, że przepraszam i żebym zapomniał 
- Co?! To nie wiadomo kto jest ojcem, Ty albo...
- Ja, mówiła mi że od 3 msc z nim nie spała. Ja jestem ojcem 
- I tak po prostu odpuściłeś ! - Wstała z krzesła
- Jak odpuściłem Emilka do cholery prosiłem żeby porozmawiała ze mną chodziłem błagałem ale ona swoje,  potem poprosiła o zmianę partnera 
- Co tu jeszcze robisz - Spojrzałem na nią zdziwiony - No leć do niej jakoś Cię wytłumaczę - Rzuciłem szybkie dzięki i wybiegłem.
~~
Wbiegłem po schodach trochę obawiałem się jej rekcji, wziąłem głęboki oddech i zapukałem, poczekałem chwilę nie otworzyła
- Karolina, otwórz wiem że tam jesteś ! - Poczekałem, odpowiedziała mi głucha cisza - Nie pójdę stąd póki mi nie otworzysz - Usiadłem pod jej drzwiami, nie wiem ile czekałem godzinę może więcej nie interesowało mnie to. W końcu drzwi się otworzyły, a ona stanęła przede mną jej brzuszek powoli nabierał kształtów. - Mogę ?  - Zapytałem, a ona kiwnęła głową, weszliśmy do środka 
- Czemu mi nie powiedziałaś? - Zacząłem delikatnie 
- Prosiłam, żebyś zapomniał - Spojrzała na mnie 
- Ty chciałaś, zapomnieć ja nie potrafię - Zbliżyłem się do niej - NIe potrafię i nie chce
- Mikołaj proszę - Widziałem, że walczy sama z sobą. - Miałeś zapomnieć 
- A Ty ? A Ty zapomniałaś? 
- A jakie to ma znaczenie? - Popatrzyła mi w oczy - Przecież to Ty mówiłeś że związki nie są dla Ciebie, że są przereklamowane 
- Ma i to cholerne. Bo ja nie potrafię, nie umiem Od dnia kiedy Cię ujrzałem, znaczysz dla mnie więcej dużo więcej niż myślisz. Kocham jak się śmiejesz, kocham Twój uśmiech i to jak się peszysz, kocham jak na mnie patrzysz i jak wtedy śmieją Ci sie oczy, jak mówisz że jestem niemożliwy, kocham to jak zakręcasz włosy na palec, kocham Twój zapach, to kiedy jesteś obok. Kiedy płaczesz moje serce płaczę z Tobą kiedy jesteś smutna moje serce krwawi. Nigdy nie kochałem nikogo tak jak kocham Ciebie. Każdego dnia zazdrościłem mu, że ma Ciebie że co dnie budzi się obok, może Cię dotknąć przytulić. Co dnia przysięgałem sobie, że jeśli Cię zrani to nie ręczę za siebie. I wtedy kiedy pojawiłaś się w moim progu, z jednej strony strasznie się cieszyłem bo już z nim nie byłaś, a z drugiej moje serce płakało z Tobą - Mówiłem patrząc jej w oczy 
- Ale... jak - Po jej policzku płynęła łza, zrobiłem krok w jej stronę 
- Kocham Cię, Kocham was - Pocałowałem ją w usta. Trochę obawiałem się jej reakcji, ale kiedy na nią spojrzałem ona uśmiechała się do mnie tak bardzo kochałem ten uśmiech 
- A My Ciebie - Zaśmiała się i położyła moją rękę na jej brzuchu 
- Mamy Córkę czy Syna ? 
- Córkę - Uśmiechała się do mnie 
- Tatuś Ci obiecuję, że żaden facet Cię nie skrzywdzi 
- Możesz zapomnieć o randach do studiów w takim razie - Zaśmiała się  - Jestem taka szczęśliwa - Przytuliła się do mnie - Jednak te walentynki były szczęśliwe.

THE END 



wtorek, 13 lutego 2018

4.4 Magiczna więź

Hejka !!
Zapraszam do czytania i komętowania, miłego wieczoru i jutro udanych walentynek <3. 

- Porozmawiaj ze mną proszę - Spojrzał na mnie błagalnie, silniejszy podmuch wiatru rozwiał mi włosy, jedną reką odgarnęłam je z twarzy, on patrzył na mnie cały czas. Smutek w jego oczach był czymś okropnym nie rozumiała tego, ale było mi  go szkoda, jego smutek oddziaływał na mnie w dość dziwny sposób.
-Przecież rozmawiamy cały czas - Patrzyłam na niego, zrobiło mi się nie wygodnie chciałam się poprawić, wtedy straciłam równowagę, poczułam jak zaczynam powoli osuwać się w dół, instynktownie starałam się czegoś złapać, nie bałam się tak chyba jeszcze nigdy w życiu nagle poczułam jak Mikołaj łapie mnie od tyłu i mocno  trzyma, w jednej sekundzie poczułam się bezpieczna. Sama nie wiem kiedy znalazłam się na górze. Kiedy poczułam już grunt pod nogami odwróciłam się w jego stronę, w jego oczach dostrzegłam starch jeszcze większy niż przed chwilą, strach ale i wielką ulgę, ulgę że trzyma mnie w ramionach.
- Dziękuje - Wyszeptałam i lekko się do niego uśmiechnęłam, on kleknął przede mną i mocno mnie przytulił  - Dziękuje - Powtórzyłam patrząc na niego.
- Dlaczego ? - Patrzył na mnie taki smutny jak by stało się coś strasznego - Dlaczego ? - Powtórzył
- Co dlaczego ? - Nie miałam pojęcia o co mu chodzi, jego wzrok był pełen smutku, a on patrzył przed siebie, jak by bał spojrzeć się w moje oczy.
- Dlaczego chciałaś - Dopiero teraz zrozumiałam o co mu chodzi, ten jego smutek, ten ogromny strach to wszystko dla tego, że myślał że ja...
- Mikołaj ja nie chciałam - Spojrzałam na niego - Przepraszam jak pomyślałeś. To miejsce jak po prostu bardzo je lubie, często jak coś jest nie tak tu przyjeżdżam. Przepraszam - Mówiłam trochę jak zaplątana, patrzyłam na niego smutna. On nie powiedział nic tylko mnie przytulił
- Myślałem, że - jego głos był inny niż zawsze
- Zapamiętaj sobie jedno - Spojrzałam na niego - Nie ważne co się dzieje nie posunę się do czegoś takiego. Obiecuje jak będzie coś nie tak to się do Ciebie zgłoszę - Uśmiechnęłam się do niego - I jako pierwszy będziesz wiedział, że coś jest nie tak
- Mam nadzieję, to co opowiesz co się stało ? - Wstał po czym pomógł mi wstać
- Nie wiem czy w ogóle jest o czym - Popatrzyłam na rozciągające się nieopodal skały
- Mi nie opowiesz - Uśmiechnął się do mnie, tak jak zawsze to robił, kiedy miałam zły dzień
- Nie będę zawracać Ci głowy
- Ty nigdy nie zawracasz mi głowy  Spojrzał mi w oczy, ta iskierka w jego spojrzeniu miała w sobie coś wyjątkowego
- Chodź usiądziemy- Wskazałam na drzewo nieopodal, on tylko kiwnął głową i oboje poszliśmy usiąść pod drzewem.
- Tak jak Ci mówiłam pojechałam do rodziców,  potrzebowałam dokumentów nie było ich wiec zaczęłam szukać, potem i tak miała z nim napić się kawy więc doszłam do wniosku, że tak po prostu bedzie szybciej  - Patrzyłam na niego, a on na mnie, przy nim czułam się jak przy nikim innym miałam wrażenie, że rozumiemy się be słów, że wystarczy jedno spojrzenie a oboje wiemy co w danej chwili czujemy. - Zaczęłam szukać przekładać te wszystkie papiery, aż końcu znalazłam tylko nie to co trzeba - Spojrzałam na niego, on milczał czekał aż zacznę kontynuować moją historie, czułam że gdyby był tu ktoś inny nie opowiedziała bym tej historii i zachowała bym ją dla siebie, a jemy jemu byłam gotowa powiedzieć wszystko - Znalazłam papiery czytałam je i nie wierzyłam  w to co czytam z każdym słowem byłam w coraz większym szoku, a wiesz co to było ? - Spojrzałam na niego, a on pokręcił głową - papiery  adopcyjne sprzed 30 lat, rozumiesz przed 30 lat nie omieszkali mi powiedzieć, że mnie adoptowali jak by to nie było nic ważnego, ukrywali to przede mną przez tyle czasu - Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem, moje spojrzenie było przepełnione smutkiem, Mikołaj nie powiedział nic tylko mnie przytulił, w jego silnych ramionach poczułam się bezpieczna.
- Nie to, że chce kogoś usprawiedliwiać ale może po prostu nie mieli odwagi Ci o tym powiedzieć, takie rozmowy nie należą do najmilszych i  najłatwiejszych, nie powiedzieli Ci bo się na pewno bali, ale to nie zmienia faktu że starsznie Cię kochają  - Mówił powoli, jego głos był opanowany
-  Wiem, ale jestem na nich po prostu zła przez 30 lat mieli tyle okazji, tyle szans. Jestem na nich po prostu zła, czuje się jak by nigdy nie byli ze mną do końca szczerzy -  Czułam, że mogę mu powiedzieć wszystko i mnie zrozumie jego wzrok był pełen ciepła i zrozumienia.
- Wiem, ale też musisz ich rozumieć. Bali się że jak się dowiesz to Cię stracą, kochają Cie jak nikt inny i dla nich zawszę będziesz najukochańszą córeczką której nie chcą stracić
- Wiem, ale to wszystko jest takie trudne - Spojrzałam na niego, on nie powiedział nic tylko mnie objął
- Dziękuje - Wyszeptałam wtulona w niego
- Chodź - Pociągnął mnie za rękę i zaprowadził do samochodu. Nie chciał powiedzieć do kąd jedziemy, ani po co jechał w milczeniu nie odpowiadając na pytania,  po jakiś 30 minutach znaleźliśmy się w naszym pubie. Zdziwiłam się lekko bo widziałam jak Anka dzwoniła do niego już pare razy, a on nie dobierał albo odrzucał, zdziwiło mnie to lekko, ale nie pytałam wolałam nie wiedzieć.  Zamówiliśmy po piwie, siedzieliśmy i rozmawialiśmy humor poprawił mi się niemal od razu, rozmawialiśmy śmialiśmy się z nikim nie czułam się tak dobrze jak z nim, czasem odnosiłam wrażenie, że łączy nas jakaś dziwna więź, której nie rozumiem.
- Dziękuje - Wyszeptałam kiedy tańczyliśmy w rytm muzyki
- Nie ma za co - Uśmiechnął się do mnie
-Jest, jest i dobrze wiesz - Przytuliłam się do niego, akurat muzyka zwolniła
- Polecam się na przyszłość - Zaśmiał się. Do domu wróciłam nad ranem, dobrze że  dziś mieliśmy drugą zmianę bo chyba w innym wypadku ani ja ani Mikołaj nie dalibyśmy rady i nawet kulawy złodziej by nam nawiał. Wyspałam się, chociaż to pojęcie w dniu dzisiejszym jest dość względne, ale no cóż jak tylko doszłam do siebie pojechałam do rodziców, rozmawialiśmy długo nie była to łatwa rozmowa, ale każdy z nas jej potrzebował musieliśmy wytłumaczyć sobie pare kwestii, ku zdziwieniu samej sobie nie pytałam o nich moich biologicznych rodziców, chyba nie byłam gotowa.
*Dni mijały i mijały te całe zawody policyjne zbliżały się wielkimi krokami, na komendzie było widać tą rywalizację, ale była to zdrowa rywalizacja nikt robił nikomu nazłość, co najwyżej jakieś głupie żarty, ale to właściwie jest codzienność.  Na pierwszy ogień poszła patrolówka z Jacusiem, oczywiście walka podobno była zacięta i wyrównana, z całej ekipy wygrał Jacuś i Misiek, z relacji Julka Panowie cieszyli się jak dzieci. Kolejny turniej zdecydowanie należał do patrolu 006 pogodynki Juliusza Poniatowska i Adama Kobielak niemal natychmiastowo doniesli o zwycięstwie Zapały i Mazurek, po minie Emilki widziałam, że nie cieszy się z wygranej swojego męża właściwie nie dziwiłam jej się,widziałam jak patrzy na Krzyśka chyba każdy to widział oczywiście poza Panami, ale oni są ślepi jak buty więc to nic nowego, na jej miejscu obawiałam, bym się tego że mogą wygrać i Krzysiek pojedzie z Julką na urlop i nie chodzi tu  o brak zaufania do męża, ale do niej. W końcu nastał wielki zień patrol 005 miał się zmierzyć z 007


czwartek, 8 lutego 2018

4.03 Oszukali mnie

Hejka !
Zapraszam was na kolejne opowiadanko, liczę na to że się spodoba. Liczę na jakiś ślad po was. Życzę miłego czytania. Pozdrawiam 

Zaraz po skończonej służbie pojechałam do rodziców, musiałam znależść pare papierów, które jak widać zapomniałam kiedy się wyprowadzałam. Cieszyłam się, że ten dzień dobiega już końca wizyta Kamila zdecydowanie popsuła mi ten dzień, miałam, nadzieję że reszta dnia przebiegnie w spokoju i bez większych niespodzianek. Weszłam do domu rodziców jak i Ewki jeszcze nie było, mówili że mogą się spóźnić. Zrobiłam sobie kawę i zaczęłam szukać potrzebnych mi dokumentów, jak znajdę je teraz to potem będę miała więcej czasu dla nich, w końcu obiecałam im, że wpadnę też posiedzieć porozmawiać bo dawno mnie nie było, a rodzice jak to rodzice. Otworzyłam szafkę w której była sterta papierów/dokumentów i zaczęłam szukać, przerzucam rożnego rodzaju  dokumenty, umowy, poprzez jakieś badania moją uwagę przeciągnął jeden plik dokumentów, z wyglądu papieru widać było, że są już dość stare i mają już sporo lat, zaczęłam go czytać z każdym kolejnym zdaniem byłam zdziwiona, zszokowana nie wierzyłam w to wszystko, to było jak jakiś pieprzony sen, koszmar, zły czar. Kiedy skończyłam zakryłam twarz rękami, nie wierzyłam w to co właśnie przeczytałam, to wszystko chyba jakiś głupi żart, kawał a nie prawdziwe życie.
- Córeczko już jesteśmy - Usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam się gwałtownie w ich stronę w reku trzymając ten plik dokumentów. Po ich minach wiedziałam, że doskonale wiedzą co trzymam w rękach. Już sama nie wiem kto w tym momencie był w większym szoku.
- Jak mogliście - Wyszeptałam, niemal niesłyszalnie, jak bym nie była wstanie mówić głośniej 
- Córeczko, to nie tak - Zaczęła mama łagodnie, widziałam w jej oczach smutek.
- A jak ?! Mieliście całe 30 lat, całe cholerne 30 lat i co ?! Może przez ten czas nie mieliście czasu ?! W końcu to tylko 30 lat! strasznie mało czasu!! - Krzyczałam na nich byłam wściekła, zła za to co zrobili. 
- Karolinko, to nie tak - Mama, zrobiła krok w moją stronę, sama nie wiem czemu ale kiedy ona robiła krok w moją stronę ja się cofnęłam się o krok do tyłu. 
- A jak ?! - Patrzyłam na nich zła - No pytam się jak ?!!! - Oczekiwałam odpowiedzi sama nie wiem jakiej - Co może nie mieliście czasu w końcu 30 lata to tak mało !!!- Moje oczy płonęły od złości, a moje usta co chwile powtarzały to samo 
- Chcieliśmy Ci powiedzieć, ale nie mieliśmy odwagi - Jej oczy były pełne smutku i żalu jak by ktoś złamał jej serce 
-I uznaliście, że nie zasługuje na poznanie prawdy - Już sama nie wiedziałam co czuje, byłam zła smutna i wściekła. 
- Zasługujesz, ale nie chciałam - Widać, że nie wiedziała co ma powiedzieć,, chyba każde słowo sprawiało jej ból. 
- Co nie chciałaś ?! No pytam się co ?! Lepiej było kłamać tyle lat ?!! No pytam się !! - Krzyczałam na nich nie potrafiłam się opanować, tego dnia już za dużo się przytrafiło. Najpierw Kamil teraz to, tego już za wiele jak na jeden dzień.  - Bo przez tyle czasu tak ciężko znaleźć chwilę na powiedzenie prawdy - Patrzyłam na nich, czułam jak łzy napływają mi do oczu - Mieliście 30 lat, całe pieprzone 30 lat !
- Córeczko - Teraz tata starł się coś powiedzieć, żeby mnie uspokoić. - Uspokój się i porozmawiajmy 
- Uspokój? Czy Ty siebie słyszysz? - Rzuciłam dokumenty na stół - Nie mamy o czym rozmawiać, swój czas na rozmowę już mieliście - Powiedziałam i ruszyłam w stronę wyjścia 
- Karolina proszę Cię porozmawiaj z nami - Prosiła za mną mama 
- Nie mamy o czym mieliście 30 lat na rozmowę, a jak  widać nie mieliście czasu to teraz ja nie mam czasu - Spojrzałam na nich po moich policzka popłynęła łza - Zawiodłam się na was - Powiedziałam i wybiegłam z mieszkania wsiadłam do samochodu i szybko odjechałam chciałam jak najszybciej znaleźć się daleko stąd.
Siedziałam na skraju skały, na przeciw mnie i do okoła rozciągały się skały, a na nich krzewy drzewa,  pode mną znajdowało się jezioro takie maleńkie bez nazwy, a może i miało swoją nazwę ale jej nie znałam.  To jest takie moje miejsce, kiedy potrzebuje chwili oddechu i czasu na przemyślenie przyjeżdżam tu, te widoki są piękne, pozwalają na oderwanie się od rzeczywistości, tutaj można odpłynąć do innej czasoprzestrzeni, bez zmartwień i problemów. Czasami zastanawiam się jakie to wszystko jest dziwne i bezsensowne, myślałam że poza Kamilem nie przytrafi mi się już nic co zawali moje życie, a jednak w życiu chyba nie ma nic stałego, wszystko jest tylko teraz i tu, nie ma nic czego można być pewnym zawsze coś się psuje. A jak widać w moim życiu zawsze coś się pieprzy, kiedy mam już wszystko poukładane i na swoim miejscu. Lekki wiatr rozwiewał mi włosy chłodne powietrze otulało moją skórę, trochę zmarzłam ale nie myślałam o tym w mojej głowię kłębiły się inne myśli . Patrzyłam w dół woda lekko kołysała się wraz z podmuchem wiatru, w tym miejscu czułam się taka wolna bez problemów. Patrząc tak w dół w wodę skały czułam się jak zahipnotyzowana.
- Karolina - Usłyszałam, nagle za sobą głos Mikołaja gwałtownie się odwróciłam 
- Co Ty tu robisz? - Zapytałam zdziwiona, nie spodziewałam się go tutaj, właściwie nie spodziewałam się nikogo 
- Twoi rodzice do mnie zadzwonili, bo wybiegłaś od nich. Myśleli, że jesteś u mnie - Mówił spokojnie i opanowanie jak by coś się stało. 
- Zadzwonili? Po co ?  - Spojrzałam z powrotem przed siebie - Nagle sobie przypomnieli, że istnieje coś takiego jak rozmowa - Mówiłam lekko zła, z jednej strony nie chciałam mieszać w to Mikołaja, ale z drugiej czułam że tylko jem mogę zaufać tak naprawdę, tylko jemu mogę powiedzieć co leży mi na sercu- W ogóle jak mnie znalazłeś ? 
- Nie zapominaj, że pracujemy w policji. - Zaśmiał sie - Mam pomysł może pójdziemy gdzieś porozmawiać - Jego głos był aksamitny
- Niby o czym ? 
- O czym będziesz chciała - Ta rozmowa w moim odczuciu była dość dziwna, wyczuwałam jakiś strach w jego głosie, lęk jak by się czegoś obawiał.
- Nie koniecznie jest o czym - Spojrzałam na niego ponownie, dopiero teraz dostrzegłam przerażenie w jego oczach, nigdy przedtem tego nie widziałam.
- Na pewno jest - zrobił krok w moją stronę - Chodź porozmawiamy gdzieś indziej - wyciągnął rękę w moją stronę.
- Nie ma o czym, oszukali mnie, oszukiwali tyle lat. Przez 30 lat nie umieli rozmawiać a teraz co - Byłam zła na nich i na niego - Znaleźli sobie adwokata, bo sami nadal nie umieją porozmawiać
- Po prostu zadzwonili czy nie ma Cię u mnie, a ja się martwiłem dla tego tu jestem. Karolina nie wiem o co chodzi, ale jeżeli mi pozwolisz to chętnie się dowiem. 
- O popatrz, Ty się martwiłeś a oni - Może i byłam trochę bezczelna, ale teraz nie umiałem inaczej się wypowiadać co do nich, zbyt bardzo mnie zranili
- Porozmawiaj ze mną proszę - Spojrzał na mnie błagalnie, silniejszy podmuch wiatru rozwiał mi włosy, jedną reką odgarnęłam je z twarzy, on patrzył na mnie cały czas. Smutek w jego oczach był czymś okropnym nie rozumiała tego, ale było mi  go szkoda, jego smutek oddziaływał na mnie w dość dziwny sposób.
-Przecież rozmawiamy cały czas - Patrzyłam na niego, zrobiło mi się nie wygodnie chciałam się poprawić, wtedy straciłam równowagę. 


sobota, 3 lutego 2018

4.2 Niespodziewany gość

Hejka 
Długo mnie nie było wiem, ale no wiecie jak to jest. Dziś naprawiam swój błąd i zapraszam was na kolejne opowiadanko mam nadzieję, że się spodoba. Miłego czytania, Pozdrawiam :*

Minęło dwa tygodnie od kąd Jaskowska ogłosiła konkurs, z całej komendy tylko Adaś  i Juluś nie chcą wziąć udziały w sumie nic w tym nowego, tego akurat spodziewał się każdy. Podjechałam właśnie pod komendę, od rana miałam jakiś pechowy dzień najpierw wylałam kawę na bluzkę którą dopiero założyłam, potem kluczyki mało nie wpadły mi do studzienki kanalizacyjnej potem ten głupi korek, ale udało mi się zdążyć parkowałam właśnie pod komendą  z zaparkowanego nie daleko auta wysiadł Mikołaj, a zaraz za nim kierowca wysoka zgrabna blondynka poznałam ją prawie od razu to Ania jego była dziewczyna, podeszła do niego uśmiechnęła się a po chwili czule pocałowała i wróciła z powrotem do auta. Widok Ani i Mikołaja zdziwił mnie i to bardzo, raz że jakiś czas temu Ania nie chciała z nim być i go olewała a dwa, że jeszcze nie dawno miałam wrażenie że Mikołaja stara się do mnie zbliżyć. Nie mam pojęcia co myśleć o tym wszystkim, nie myśląc długo zabrałam torebkę i poszłam do pokoju a potem lekko spóźniona na odprawę. 
Miałam nadzieję, że mimo tak ciężko rozpoczętego dnia reszta minie spokojnie, niestety jak zawsze myliłam się, ledwo z Białachem weszliśmy do radiowozu dostaliśmy wezwanie, młoda kobieta zgłasza porwanie dziecka, podobno nie ma go od 2 godzin, niby to tak krótki czas ale w przypadku dziecka i to tak małego trzeba działać szybko. Kacperek bo tak ma na imię chłopczyk ma 5 lat, bawił się w ogrodzie, kiedy jego mama na chwilę weszła do ogrodu a po chwili już go nie było. 
- Spokojnie proszę powiedzieć gdzie bawił się synek -Mikołaj starał się ją uspokoić 
- No tam przecież już mówiłam! Róbcie coś a nie tak tylko wypytujecie  - Mówiła spanikowana 
- Zapewniam Panią, że takie pytania są potrzebne - Starałam się zachować spokój chociaż jakoś w głębi duszy rozumiałam jej niepokój 
- Jak był ubrany synek ?  - Mikołaj zadał jej kolejne pytanie 
- Niebieski sweterek i czarne adidasy trochę chłodno było więc mu nałożyłam - Mówiła jak by chciała się wytłumaczyć 
- Dobrze, niech Pani  tu zostanie a my poszukamy, przejdziemy się trochę 
- Pójdę z wami 
- Nie Pani Magdo proszę zostać w każdej chwili może wrócić 
- A tak, tak racją - Kobieta usiadła na schodach przed domem a my  z Mikołajem poszliśmy go szukać 
- Swoją drogą mogła zamknąć furtkę - Powiedział Mikołaj kiedy tak szliśmy 
- W zasadzie to racja, ale wiesz jak to jest małe dziecko zakupy sprzątanie gotowania 
- No tak, pamiętam jak Dominika była mała nie spałem normalnie przez dwa lata a potem nie długo po tym jak zacząłem sypiać pojawiła się Ania i chodziłem jak trup 
- Trup Białaszek  - Zaśmiałam się - Chciała bym to zobaczyć 
- Bardzo śmieszne, ale jesteś miła- Spojrzał na mnie - A tak właściwie to chciałem z Tobą porozmawiać 
- Tak ? - Zdziwiłam się - o czym ? -Spojrzał na mnie ponownie czułam, że chce mi coś powiedzieć kiedy nagle na placyku obok ujrzałam chłopca w niebieskim sweterku, był sam bez nikogo - Mikołaj patrz - Pokazałam i ruszyłam w stronę placu  - Cześć maleńki - Kucnęłam przed nim - Ja jestem Karolina a Ty Kacperek prawda? - chłopczyk spojrzał na mnie lekko przerażony - A to jest mój kolega Mikołaj, Twoja mamusia po nas dzwoniła bo się o Ciebie bardzo martwi - Kacper patrzył cały czas w moje oczy - Pójdziesz z nami do domu ? - Podałam mu rękę, chwilę na mnie popatrzył ale szybko zaufał i mocno się do mnie przytulił. Wzięłam go na ręce i razem z Mikołajem ruszyliśmy w stronę jego domu 
- Do twarzy Ci z dzieckiem - Uśmiechnął się do mnie 
- We wszystkim mi do twarzy - zaśmiał się, przez długi czas czułam jego spojrzenie na sobie 
Siedzieliśmy w pokoju, w końcu jakaś przerwa na kawę i obiad którą swoją droga był taki sobie, jutro zdecydowanie trzeba wybrać się na miasto na coś lepszego. 
- To co jutro zabieram Cię na porządny obiad  - Zaśmiał sie Białach 
- Jestem jak najbardziej za - Zaśmiałam się i oparłam o fotel  - Już te parówki z wody są lepsze 
- To co kawa i wracamy na patrol - Białach też rozłożył się w fotelu  - Właście chciałem z Tobą porozmawiać - Powiedział po chwili i przejechał krzesłem bliżej mnie, po jego zachowaniu wnioskowałam, że jest to ważna rozmowa, że mu zależy. Dla tego też podniosłam się i usiadłam bliżej, spojrzałam na niego w jego oczach dostrzegłam coś dziwnego nie widziałam tego nigdy przedtem
- Tak ? Słucham Cię Białaszku - Posłałam mu ciepły uśmiech 
- Dowodzco przyjaźnimy się i dla tego chciałbym - I właśnie w tym momencie do pokoju wszedł Jacuś, ten to ma wyczucie - Mamy jeszcze przerwę  - Odparł od razu Mikołaj 
- Też się cieszę, że was widzę. 
- Co masz dla nas ? - Spojrzałam na niego 
- Właściwie to nic, masz gościa Karolina - Zdziwiłam się jak nie wiem, bo nie spodziewałam się nikogo
- Ja ? - Zdziwiłam się nie spodziewałam się nikogo.
- Tak, jakiś facet do Ciebie - Zdziwiłam się jeszcze bardziej, facet do mnie ? Kto to do cholery może być. Jacek zniknął gdzieś za drzwiami, a po chwili w pokoju pojawił się ktoś kogo nie spodziewałam się, ktoś o kim dawno już zapomniałam.
- Cześć piękna - Powiedział jak tylko wszedł
- To ja może nie będę przeszkadzał - Powiedział Mikołaj i chciał już iść
- Zostań - Spojrzałam na niego - Ten Pan już wychodzi - Przeniosłam swój wzrok na niego
- Karolina mnie prosi żebym został to zostanę - mruknął Mikołaj już wtedy wiedziałam, że nie będzie to miłe spotkanie.
- Ale ja pana prosze żeby wyszedł - Kamil też nie schodził z tonu co najwyraźniej bardzo irytowało Białacha.
- Rozkazywać to sobie możesz koleżankom z piaskownicy - popatrzył na niego takim wzrokiem, że jakby spojrzenie mogło zabijać się to byśmy mieli denata.
- Taki z ciebie kozak ? Karolina wychodzimy- Kamil złapał mnie za rękę i przyciągnął tak, że prawie się przewróciłam.
- Zaraz ci rozj***e ten głupi ryj ! - wrzasnął wkurzony Mikołaj i przywalił mojemu byłemu tak, że ten się przewrócił.
- Panowie ! - próbowałam jakoś ich powstrzymać, chodziło mi w szczególności o to, żeby Mikołaj nie narobił sobie problemów.
- Nie będzie taki śmieć szarpał przy mnie kobiety- chciałam jakoś go oderwać od Kamila, który już nie miał siły się bronić, ale za to zaczął wrzeszczeć co napewno nie poprawiało trudniej już sytuacji. Bezradna zaczęłam bić rękami w blat biurka dopiero wtedy przestali.
- Przestańcie. Proszę was przestańcie - obaj popatrzyli na mnie, a potem na siebie.
- Karolinko - ten mój były okazał się jeszcze większym aroganckim gnojem niż mi się wydawało zdradził mnie, a teraz chce, żebym od tak do niego wróciła.
- Wyjdź ! Nie chcę cię znać ! Wyjdź ! - Kamil chyba zrozumiał, że przegrał i wyszedł z pokoju, a ja zaraz za nim musiałam dojść do siebie po tym wszystkim.
- Karolina - Mikołaj kucnął obok - Wszystko gra ? - Położył mi rękę na kolanie
- Nie, znaczy tak. Daj mi chwilę, poczekaj w radiowozie. - Spojrzałam na niego, widziałam że chce coś powiedzieć
- Może dasz zaprosić się na piwo po pracy ?
- Przepraszam nie dziś - Jego oczy wyraźnie posmutniały - Obiecałam rodzicom, że wpadnę do nich po pracy, ale jeżeli jutro miał być czas to chętnie
- Super, pasuje - Wstał i skierował się do wyjścia - Czekam w radiowozie - Uśmiechnął się i wyszedł