Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

wtorek, 5 grudnia 2017

Miniaturka świąteczna


Hello 
Z racji tego, że zbliżają sie święta a już jutro Mikołaj postanowiliśmy z Dark Angel napisać dla was miniaturkę. A tak w ogóle jakie wrażenia po finale ?? Tak jak mówiłam do  Just prezent na Mikołajki był i koniec sezonu :D  Teraz zostaje tylko czekać 3 msc na nowy sezon a może jakieś przypuszczenia co będzie ?:) My oczywiście jakieś tam mamy. A teraz zapraszmy do czytania i życzymy super prezentów od Mikołaja o ile byliście grzeczni :D

Wielkim krokami zbliżały się święta, a zaraz po nich nowy rok. Jak co roku Jaskowska wymyśliła na komendzie wigilie w zasadzie podobał mi się ten pomysł można na spokojnie porozmawiać, pośmiać się. Cała impreza miała zacząć się o 19.30 więc miałam jeszcze jakieś 40 minut za nim przyjedzie po mnie Mikołaj zaproponował mi, że przyjedzie po mnie to czemu bym miała nie skorzystać.  Za oknem prószył delikatny śnieg, uwielbiałam białe święta miały w sobie taką magie, jako dziecko wierzyłam, że wtedy dzieją się cuda. Wigilia to nie taki zwykły dzień dla tego postawiłam dziś na czarną sukienkę za  kolano, do tego szare kozaki na szpilce i mała torebka, nie jestem z tych co uważają makijaż za najjawniejszy element wystroju kobiety, ale taka okazja to trzeba wyglądać zrobiłam więc makijaż nieco mocniejszy od tego na codzień no i oczywiście czerwona szminka. Chociaż ten jeden dzień w roku na komendzie trzeba wyglądać jakoś inaczej. Za pięć dziewiętnasta zadzwonił dzwonek do drzwi poszłam otworzyć oczywiście był to Mikołaj, miał na sobie białą koszulkę a na to marynarkę, no tak Białacha w graniaku to chyba nigdy nie zobaczę, no chyba że stanie się cud, ale że aż taki to wątpię. 
 - Cześć, wejdź - zaprosiłam go do środka
- Cześć,  ślicznie wyglądasz - Uśmiechnął się do mnie
- Dzięki, sekunda i możemy wychodzić -  Zniknęłam w łazience na pare sekund poprawiłam włosy i psiknęłam się perfumami. W sumie jakoś chciałam wyglądać dziś perfekcyjnie, chciałam się mu podobać. 
- Już możemy iść - Założyłam płaszczyk, no i kozaki
***
 Wow Karolina wygląda nieziemsko ta sukienka podkreślała jej kobiece kształty, nie mogłem się przestać na nią patrzeć wygląda tak... aż brakuje mi słów. Najchętniej spędził bym ten wieczór tylko z nią. Już od dawna coś do niej czuję tylko mam wrażenie, że ona nie odwzajemnia moich uczuć,  że traktuje mnie jak dobrego kolegę, przyjaciela wiele razy już gdzieś ją zapraszałem, ale wykręcała się  w taki dziwny sposób i jak bu peszyła. To akurat mnie dziwiło i to strasznie.
- Daj - Wziąłem od niej płaszcz i pomogłem jej nałożyć - To jak możemy iść
- Tak chodź - Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy na komendę, Po drodze mijaliśmy mnóstwo sklepów, wszędzie od dawna co najmniej miesiąca pojawiły się ozdoby świąteczne jak dla mnie to duża przesada. Na miejscu chwilę po czasie chyba oboje zapomnieliśmy o korkach. Szybko wpadliśmy na komendę każdy na nas czekał.
- To jak jesteśmy juz wszyscy to możemy zaczynać - Powiedziała Jaskowska i rozdała opłatek, wszyscy połamaliśmy się opłatkiem i zaczęliśmy sobie składać życzenia. Na samym końcu została Karolina i ja, staliśmy  gdzieś mniej więcej na środku pokoju
- I żeby ten rok był dla Ciebie lepszy, żeby już żaden psychol na Ciebie nie polował i żebyś znalazł w końcu swoją wymarzoną połówkę - Pocałowaliśmy się w policzek, Boże jak ona ślicznie pachniała, uwielbiałem jej zapach chciałem się w nim zatopić tak na dłużej, tak na zawsze. 
- Ej, ale wy chyba nie znacie tradycji - Nagle koło nas pojawił się Jacuś
- Tradycji ? - Zdziwiła się Karolina
- Spójrzcie w górę - Uśmiechnął się, a my z Karoliną spojrzeliśmy w górę - To jest Jemioła, a jak głosi tradycja kto stoi pod jemiołą musi się pocałować - Mówił uradowany
- Kto tu w ogóle powiesił to cholerstwo - Spojrzała  lekko zła na Jacka
-Ja z małą pomocą Adasia i Julka - Powiedział uradowany, jak by uczynił coś wielkiego -  A teraz na co czekacie - Wyszczerzył się, Karolina przekręciła oczami. Następnie się do mnie zbliżyła i delikatnie musnęłam moje usta
***
 Raz do roku siadamy i nie rozmawiamy o pracy uważam , że to jest ciekawe ludzie mogą się lepiej poznać nigdzie nie biegną nie spieszą się .Akurat siedziałam przy stole i grzebałam z sałatce jarzynowej którą sobie nałożyłam na talerzyk jednak po chwili straciłam jakoś ochotę na nią . Za oknem robiło się już coraz ciemniej i prószył śnieg . A Mikołaj poszedł z jackiem pokazać mu jaki to on sobie wypasiony samochód kupił . Faceci ... .W pewnym momencie przyszła Ola . Usiadła koło mnie .Kiedyś byliśmy razem na patrolu a tak jakoś nie miałam z nią okazji porozmawiać bo rzadko sie widujemy w pracy .
Nie wiem czemu zapytałam się jej o Mikołaja.
- Jak ci się pracowało z Mikołajem - zapytałam wysocka nie wiem skąd wzięło mi się to pytanie. A tak zastanawiałam się ile można samochód oglądać
- Wiesz dobrze mi się pracowało z mikołajem bardzo dobrze on był moim pierwszym partnerem patrolowym jak przyszłam na komendę wiele sie od niego nauczyłam . Mikołaj to złoty człowiek ta praca jest dla niego stworzona . - skończyła opowiadać wysocka z entuzjazmem o mikołaju .
- Tak fakt praca z mikołajem jest super . Lubi pomagać ludzią to jest taki twardziel o gołębim sercu.....- przerwałam bo usłyszelismy jakieś krzyki sprzed komendy. Kiedy wybiegliśmy przed bundynek nie mogłam uwierzyć własnym oczom Mikołaj bił się z Borysem i to jeszcze w Wigilę . Jak najszybciej wybiegliśmy i zaczeliśmy ich rozdzielać bili się z taką zaciętością , że ciężko było ich od siebie odciągnąć. Obaj mieli już po kilka ran od ciosów, a ich zapał do walki wcale nie malał.
- Zabije cię gnoju ! - krzyczał Joźwiak nie odstępując od bicia.
- Przestańcie ! - krzyczałyśmy obie, podeszłam nieco  bliżej, żeby ich rozdzielić  przez co została popchnięta przez Borysa niemal przewracając się co rozwścieczyło jeszcze bardziej Mikołaja.
- Dość ! - krzyknęła ile miałam tylko sił, miała już dość tej całej bójki. Dopiero to podziałało i przestali
Gdy policjantkom udało się opanować sytuację wkurzony Borys jakby nigdy nic wział plecak z ziemi i sobie poszedł nie reagując na wezwania Olki, która próbowała dowiedzieć się o co chodzi.
-Wszystko w porządku ? - zapytał Ola
- Tak wszystko okej mozesz wracać .
-Okej
- Pokaż te nos nie jest złamany ? O co poszło Mikołaj - zapytałam z troską bo musieli mieć jakiś powod do bojki .
- Nie wiem o co karolina . daj jakiś bandarz w bagażniku w samochodzie .
- Trzymaj przyłoż- dałam mikołajowi bandaż
- Zawieziesz mnie do domu ? - zapytał
- Tak jasne - jak mogła bym mu odmówić akurat jemu nigdy nie umiałam odmówić .
Przyjechaliśmy z Mikołajem na ranczo, poszliśmy do kuchni. Na początek położyłam mu zimy okład na kark.
- Dzięki - uśmiechnął się do mnie - Wzięłam wodę utlenioną pare wacików i podeszłam do Mikołaja, musiałam opatrzyć mu ten poobijany nos.
-Pokazuj - Przechyliłam jego głowę do tyłu, delikatnie omywałam mu twarz widać było że sprawia mu to lekki ból, ale co tam chciał się napie** to teraz musi cierpieć. - Boli ? - Zapytałam jak już kończyłam
- Da się przeżyć - Uśmiechnął się do mnie, kiedy odłożyłam wodę utlenioną, chciałam wsiąść plaster żeby zakleić mu tą lekko pobijaną twarz, nagle Mikołaj złapał mnie za rękę i poprowadził na swoje kolana, zdziwiłam się trochę ale było to miłe zaskoczenie. Usiadłam mu na kolanach, a on jedną rękę położył mi na plecach i delikatnie mnie głaskał, jego druga ręką trzymał mnie za rękę i głaskał sama nie wiem czemu, ale przez patrzyłam mu głęboko w oczy nie umiałam oderwać wzroku. Nagle Mikołaj zbliżył się do mnie i mnie pocałował, pocałunek był delikatny ale słodki. Kiedy oderwałam się od niego chwilę na niego patrzyłam.
Mikołaj od dawna był dla mnie kimś wyjątkowym, kimś na kim mi zależało, w zasadzie już dawno chciałam to zrobić, chyba poczułam do niego coś od pierwszych dni kiedy się poznaliśmy., ale nie miałam odwagi przyznać się do tego przed samą sobą.Teraz to ja go pocałowałam, tym razem pocałunek był dłuższy, bardziej namiętny - Już dawno chciałam to zrobić - Powiedziałam kiedy na chwilę się od niego oderwałam, on tylko się uśmiechnął i znowu mnie pocałował. Nawet nie wiem kiedy Mikołaj wstał i wziął mnie na ręce, nie odrywaliśmy się od siebie nawet na chwilę, i już po nie długim czasie znaleźliśmy się u niego w sypialni,. Mikołaj opadł na łóżko, tym razem siedziałam przodem do niego, nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne, gorące. Szybkim ruchem zdjęłam jego koszulkę, zaczęłam jeździć  rękami po jego nagim  torsie, jego ręce wędrowały gdzieś pod moją sukienką. Mikołaj błądził rękami po moich udach kiedy przeszedł trochę wyżej szybkim ruchem zdjął moją sukienkę a chwilę później znalazłam się tuż pod nim, teraz całował mnie po szyji, a jego dłonie błądziły gdzieś po moim rozgrzanym ciele, a ja wiłam się pod jego dotykiem moje ciało skłaniało się ku niemu. Moje ręce błądziły po jego torsie, brzuchu w poszukiwaniu paska, kiedy już go znalazłam szybkim ruchem pozbyłam go spodni, teraz obije zostaliśmy w samej bieliźnie, nasze rozpalone ciała pragnęły tylko siebie nawzajem, tworzyliśmy cudowną jedność nie liczyło się nic poza nami, poza tym co jest tu teraz. Liczyliśmy się tylko my i ta noc.
Otworzyłam oczy obejrzałam się do okoła Mikołaja obok mnie nie było, do okoła dalej walały się nasze rzeczy uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o ostatniej nocy. Chciałam zejść na dół do Mikołaja, ale nie mogłam nigdzie znależść mojej sukienki, dla tego założyłam na siebie jego koszulkę, pachniała nim Boże jak jak kocham ten zapach, spojrzałam na ziemie znalazł się i tam mój telefon migała zielone lampka podniosłam go i odczytałam " Jak Tam Białach ?" Zośka dopytywała się o Białacha w sumie ta bójka wyglądała dość poważnie
- Mikuś widziałeś gdzieś moją sukienkę - Zapytałam schodząc na dół zapatrzona w telefon
- Cześć - Usłyszałam nagle znajomy głos.Podniosłam głowę przede mną stała Ola Marek i Mikołaj on był w samych spodniach bez koszulki w ręce trzymał tackę z kawą i jajecznicą, widać że ich wizyta zaskoczyła i jego bo planował nasze wspólne śniadanie . Kiedy tak patrzyłam na niego przez chwilę zatopiłam się w myślach o naszej nocy i o tym jak wspaniały mógł być ten poranek
- Cześć - Odpowiedziałam  po chwili i lekko się uśmiechnęłam
- Widzę, że chyba przeszkadzamy - Ola się chyba lekko speszyła kiedy zobaczyła mnie w tej koszulce
- Daj spokój daj nam chwilę - Powiedział Mikołaj postawił tacę na stoliku, po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy na górę
- Dzień dobry - Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował jak byliśmy już w jego sypialni
- Dzień dobry - Odwzajemniłam pocałunek - Liczyłam na taki cudowny poranek - Udałam lekko zasmuconą
- Cudowny poranek może nie, ale co powiesz na popołudniem, wieczór - Podał mi sukienkę, która leżała gdzieś za szafką, założyłam ją i zbliżyłam się do niego
- Popołudnie powiadasz mmmm kusząca propozycja - Przeszłam obok niego i musnęłam go lekko w ucho po dzisiejszej nocy wiedziałam, że to uwielbia. Teraz myślał tylko o mnie i na pewno chciał się pozbyć Olki jak najszybciej, złapał mnie jeszcze przed schodami i musnął mnie w szyję. Teraz mi jak i jemu zależało, żeby pozbyć się gości
- To co kawa herbata? - Zapytał Mikołaj jak zeszliśmy na dół
- Dla mnie coś zimnego - Powiedział Marek
- Dla mnie też - Uśmiechnęła się Olka
- To ja zrobię, a Ty Karolina może zjedz śniadanie pewnie jeszcze nie wystygło
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się słodko i siadłam do śniadania. Mikołaj przyniósł napoje i usiadł z nami, rozmawialiśmy o wczorajszym wieczorze, Olka wyraźnie cały czas mi się przygląda
- Wujek a może przyjdziesz do nas na wigilię, mama mówiła że będziesz sam  ? - Zapytał nagle Marek, nie wiem kto był bardziej zdziwiony, ja czy Mikołaj
- Dzięki, ale
- Na wigilię jedziemy  do mnie - Kontem oka dostrzegłam, że Mikołaj się uśmiecha, Marek lekko posmutniał a Olka byłą zdziwiona. Widać był, że to co jest między mną a Mikołajem jej się nie podoba, szybko zmieniła temat, a zmyła się jeszcze szybciej zostaliśmy sami.
Pod wieczór siedziałam w salonie Mikołaj gotował coś w kuchni, zabronił mi tam wchodzić niby jakaś niespodzianka. No nic nie wchodzić to nie wchodzić skakałam więc po kanałach i szukałam czegoś ciekawego. Nagle zadzwonił mój telefon 
- No część Marta co tam? - Dzwoniła moja koleżanka dawno się nie widzieliśmy 
- Co robisz? 
- Siedzę 
- To super mam dla Ciebie propozycje nie do odrzucenia
- Wyskoczymy gdzieś na drinka, piwko co Ty na to 
- Sory dziś nie dam rady - Musiałam się jakoś wykręcić nie mówiąc o Mikołaju 
- Sama mówiłaś, że siedzisz
- No tak, ale -  Nie wiedziałam jak się wykręcić i wtedy odezwał się Mikołaj 
- Kotuś wolisz białe czy czerwone wino ? - Krzyknął tak że Marta go usłyszała
- UUU to ja wszystko już rozumiem. To miłego wieczoru - Powiedziała i się rozłączyła 
- Przepraszam nie wiedziałem, że z kimś rozmawiasz, nie chciałem przeszkadzać - Uśmiechnął się, nie umiałam się na niego gniewać nie na niego jego jeden słodki uśmiech wystarczył by, żeby wybaczyć mu wszystko. Minęła może godzina i kolacja była gotowa, byłam w szoku jak się postarał zrobił krewetki z oliwkami papryczkami i ogórkiem  a do tego bagietka i białe wino. Muszę przyznać, że się postarał i to bardzo, szczerze przyznam że czegoś takiego po białaszku się nie spodziewałam. Naprawdę byłam zaskoczona zdolnościami  kucharskimi Mikołaja. Spojrzałam naprawdę to co przygotował wyglądało wspaniale
- Mikuś jestem w szoku taka śliczna kolacja ja myślałam , że nie umiesz gotować a tu jednak widzę , że umiesz i to całkiem nieżle - powiedziałam zaskoczona 
 - No mówiłem , że jak będziemy jedli kolację to będzie wyjatkowa , a jak wiesz słowa dotrzymuje - powiedział z uśmiechem na twarzy .
- Właśnie widzę to próbuję tych twoich pyszności  - Cała kolacja minęła wspaniale jak zwykle w towarzystwie Mikołaja 
- Mikuś wyśmienite było już dawno nie jadłam tak dobrej kolacji wiesz -powiedziałam z uśmiechem na twarzy .
- To zamieszkaj ze mną będziesz jadała takie częściej - spojrzał na mnie takim wzrokiem jakim tylko on potrafi. Nie wiedziałam co powiedzieć bardzo zaskoczyło mnie to pytanie Mikołaja, nie spodziewałam się takiego z jego strony. Znałam go już tak naprawdę długo, ale dopiero od wczoraj  między nami pojawiło się coś więcej, jest mi z nim cudownie  tak naprawdę nigdy z żadnym facetem się nie dogadywałam tak jak z nim ale nie wiem jakoś czułam, że to za szybkie tępo, że to za wcześnie na tak poważne kroki.
- Mikuś wiesz bo ja muszę jechać do swojej mamy bo coś chciała ode mnie - odeszłam od stołu już miałam iść w stronę schodów i drzwi gdy poczułam czyiś dotyk na ręce . Dobrze znałam ten dotyk na swoim ciele rozpraszał mnie i nie pozwał się skupić .
- Kotuś jeżeli to dla Ciebie jeszcze  za wcześnie to powiedz tylko proszę nie uciekaj ode mnie, w ten sposób wiesz dobrze jak bardzo jesteś dla mnie ważna .
- Przepraszam ale nie jestem gotowa - powiedziałam cichym tonem prawie szeptem. Po chwili poczułam na swoich ustach jego . Jego pocałunek był subtelny delikatny a zarazem oddawał całą gamę uczuć jaka posiadał . Poczułam , że mi wkłada coś do ręki gdy oderwałam się od niego zobaczyłam , że to klucze
- Jak tylko będziesz gotowa może się wprowadzić w każdej chwili kiedyś będziesz chciała - przytulił mnie a ja sie wtuliłam w niego
Przebudziłam się Mikołaja obok mnie nie było, ale słyszałam muzykę na dole. Zebrałam się i zeszłam na dół 
-Dzień dobry - Pocałowałam go w policzek 
- Dzień dobry - Ucałował mnie - Kawka i kanapeczki - Położył na stole śniadanie - To jakie plany na dziś ?
- Muszę pojechać po samochód i iść na zakupy. Podwieziesz mnie po samochód?
-A co powiesz na wspólne zakupy - Uśmiechnął się do mnie 
- Naprawdę chcesz ze mną kupować ozdoby na choinkę i prezenty ? 
- Tak, pojedziemy po Twój samochód, a potem na zakupy 
- W sumie kolejny dzień z Białaszkiem - Uśmiechnęłam się do niego. Zjedliśmy śniadanie i zebraliśmy się do wyjścia. Pojechaliśmy po mój samochód pod komęde a potem do mnie, musiałam się przebrać. 
Po godzinie byliśmy już w galerii zaczęliśmy od prezentów dla moich rodziców tata dostanie zestaw do golenia mam perfumy, Ewka piżamkę bo ostatnio narzekała że marznie, potem oczywiście trzeba było kupić prezenty dla córek Mikołaja Dominice wybraliśmy bransoletkę i do tego łańcuszek. Białach ostatnio nie miał dobrego kontaktu z Ania młodszą córką, teraz młoda była zapatrzona w nowego faceta Kamili widać, że go to trochę bolało, ale nie mógł tak naprawdę nic zrobić dla tego chciał tymi prezentami jakoś ją do siebie znowu przekonać nie byłam za tym, ale przecież mu tego nie powiem. Od Dominiki wiedział, że Ania marzy o słuchawkach dla tego właśnie takie dostanie. Kiedy prezenty zostały już kupione poszliśmy poszukiwać bombek: czerwono białe w tym roku taką wizie ma moja mama co rok co innego, ale no cóż po paru minutach bombki i łańcuch już był
- Kotuś zobacz, jeszcze  to wiesz w końcu tradycja -  Pokazał mi czerwony brokatowy szpikulec 
- Kotuś tradycja tradycją,  oczywiście musi być, ale nie musi się świeci jak psu jajca - Zaśmiałam się, a on przewrócił oczami
- Słuchaj kobiet słuchaj a dobrze na tym wyjdziesz - Usłyszeliśmy znajomy głos za sobą, odwróciliśmy się a za nami stał nie kto inny jak Julek 
- Słuchanie kobiet wychodzi na dobre ? - Zaśmiał się Mikołaj, dostał ode mnie kustańca w bok 
- Swoich w szczególności - zaśmiał się  - Dobra lecę bo jeszcze dużo rzeczy do zrobienia -  Już miał iść ale po chwili dodał - Wiem wiem buzia na kłódkę - Zaśmiał się i poszedł 
- No widzisz ucz się do kolegi on wie dużo - Zaśmiałam się 
Po skończonych zakupach poszliśmy jeszcze na kawę i obiad ja jeszcze o 18 byłam umówiona z dziewczynami tego dnia Marta nie chciała mi odpuścić wiedziałam, że zacznie się wypytywanie. Mikołaj pomógł mi zanieść rzeczy do samochodu, a potem pojechał do domu, obiecałam mu że jak nie będę w stanie sama przyjechać to po niego zadzwonię  

niedziela, 3 grudnia 2017

3.19 Nerwowy dzień Białacha

Hejka 
Zapraszam na kolejne opko autorstwa mojego i Emilki :)

Od wczoraj nie wyszłam, z łóżka nie jadłam, nie miałam siły do życia tak właściwie nie miałam siły na nic, oglądałam zdjęcia na telefonie byłam na nich ja Mikołaj Dominika, na każdym byliśmy szczęśliwi, ale tego już nie będzie. Moje oczy już nawet nie mają czym płakać, już wypłakałam całe łzy wszystko co mogłam. Przerażało mnie to że dziś jest już drugi dzień jeszcze jutro i w środę zobaczę się z Mikołajem, jak spojrzę mu w oczy bez rozpłakania się, jak na niego spojrzę bez chęci wtulenia się w te ramiona, to wszystko jest tak cholernie trudne. Nagle ktoś położył mi rękę na plechach gwałtownie się obróciłam,
- Cześć - Na skraju łóżka siedziała Zośka 
- Cześć co ty - Byłam cholernie zdziwiona 
- Mikołaj był u nas jak dostał tego sms, pojechałam na komendę po kluczę i jestem. Karola co jest 
- Nic, nie ważne - Nie chciałam z nikim o tym rozmawiać 
- Przecież widzę 
- Po prostu nie pasujemy do siebie, to nie ma sensu 
- Nie pasujecie, ale w jego koszulce siedzisz - Nie wytrzymałam i zaczęłam płakać 
- Ej Karola co jest ? - Zośka przybliżyła się do mnie. Przytuliłam się do niej potrzebowałam teraz wsparcia 
- Powiesz co się stało ? - zapytała jak już się trochę uspokoiłam, spojrzałam na nią. Już nie wytrzymałam musiałam się z kimś podzielić tym co się stało. Opowiedziałam jej wszytsko,po jej minie widziałam, że jest w szoku, nie wierzy a jednocześnie mi współczuje 
- Czemu nie powiesz Mikołajowi powinien wiedzieć 
- Przecież Tomek to jego przyjaciel 
- Gdyby był przyjacielem to by Cię nie tknął, jest co najwyżej ostatnim hujem
- Nie powiem mu, i Ty też 
- Ale Karola, zrozum on Cię kocha
- Mnie zna rok a jego z 40  lat
- I  co z tego, co to ma do rzeczy. Mikołaj musi wiedzieć 
- Proszę Cię, znienawidzi mnie za to
- Za co Karola proszę Cię, on świata poza Tobą nie widzi, Ok ja nie powiem, ale przemyśl to - Spojrzała na mnie z prośbą w oczach 
- Dobrze - Położyłam się na poduszce 
- Spałaś coś ?
-Nie wiem, może - Spojrzałam na nią, widać że się o mnie martwiała
- Może spróbujesz zasnąć, a ja posprzątam
-Nie trzeba
-Chcesz, żebym została aż zaśniesz ?- Uśmiechnęła się do mnie
- Nie, dziękuję obiecuje że pójdę spać 

***
- Wstawaj ! - Ktoś zaczął mnie szarpać i budzić. Otworzyłem oczy to była Zośka, po jej minie widziałem ze coś się stało, nie była zła ale coś było nie tak.
- Co się stało - Zdziwiony podniosłem się 
- Jedziesz do Karoliny - Położyła mi kluczę na ręce 
- PO co ? Przecież ma innego 
- Ty nic nie rozumiesz! Ten co u niej był co Ci ta sąsiadka mówiła to Tomek Twój przyjaciel 
- Tomek ?! Zdradza mnie z Tomkiem! - Wkurwiłem się nie na żarty 
- Siadaj i słuchaj. Karolina Cię nie zdradza, on ja zgwałcił - Na te słowa zbladłem  - Przyszedł do niej w niedziele jak na Ciebie czekała i ... - Zośka zamilkła nie potrafiła dokończyć zdania
- Co? - Teraz byłem wściekły na niego - Zabije go ! 
- Tak masz racje jedz do niego i obij mu mordę, a ona niech tam siedzi i płacze, kolejny dzień. Bo z tego co wiem praktycznie nie spała od niedzieli bo na zmianę płacze ogląda wasze zdjęcia i powtarza, że nie może z Tobą być bo to Twój przyjaciel. A Ty jedz i obij mu mordę. Brawo, a ona niech tam siedzi i płacz bo obicie mordy ważniejsze
- Najpierw dostanie po mordzie - Jedyne co chciałem to obić mu mordę, a potem jechać do Karoliny ale drogę zagrodził mi Mariusz
- Jedz do niej, jedź pokaż że jesteś przy niej, teraz Cię potrzebuje jak nikogo innego. Nie Zośki nie mnie tylko Ciebie jedź do niej,  a jutro pomogę Ci obić mu mordę. obiecuję - Podał mi kluczę
Otworzyłem drzwi, w domu panowała głucha cisza, powoli weszłem do sypialni, Karolina leżała na łóżku wyglądała tak bezbronnie chyba spała, zbliżyłem się do łóżka usiadłem na jego skraju, delikatnie pogłaskałem ją po głowie, ona najpierw się uśmiechnęła, ale kiedy zabrałem rękę zaczęła się wiercić, jak by coś jej się śniło, coś złego. Serce mi się krajało kiedy tak na nią patrzyłem, nawet nie chciałem myśleć co teraz czuje,  chyba bym tego nie przeżył. Położyłem się obok niej, delikatnie ją obiąłem, ona jak tylko poczuła moją obecność wtuliła się we mnie, teraz już się nie wierciła, spała spokojnie, a nawet się uśmiechała, ręką na której leżała delikatnie głaskałem ją po głowie, na samą myśl o tym co przeszła chciało mi się płakać. Obiecałem, że nie dam jej skrzywdzić a pozwoliłem, żeby człowiek któremu ufałem zranił ją tak cholernie, że miałem ochotę go zabić.
Nie wiem ile tak leżeliśmy, ale chyba długo bo w końcu i ja zasnąłem, kiedy się obudziłem za oknem byłą już szarówka, nie wiele długo po mnie Karolina zaczęła się budzić, kiedy zorientowała się, ze nie jest sama, gwałtownie się odsunęła
- Kotek to ja spokojnie - Właśnie w tym momencie moje serce się rozpadło, z tej silnej niezależnej kobiety, zaczęła się bać dotyku

***
Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że to Mikołaj w pierwszej chwili się przestraszyłam poczułam zapach perfum, ale i woń alkoholu. Spojrzałam na niego od razu zauważyłam, że miał ciężką noc i to z mojej winy. Mikołaj nie był facetem, który pije, aż do takiego stanu chyba że coś się dzieję, a ja go zraniłam aż tak jednym sms. Rozpłakałam się 
- Kotuś nie płacz proszę cię - Przytulił mnie, w końcu mogłam się wtulić w jego ramiona - Przepraszam - Szepnął, odsunęłam się i spojrzałam na niego 
- Za co ? - Zdziwiłam się 
- Obiecałem, że nikt Cie nie skrzywdzi i nie dotrzymałem słowa - Mikołaj wyraźnie był przygnębiony 
- To nie Twoja wina - Przytuliłam się do niego, on głaskał mnie po głowie. Po chwili wstał i złapał mnie za rękę.
- Zrobię Ci kolację, a Ty idź do łazienki
- Mikołaj - Zatrzymałam się
- Nie chcesz wiedzieć - Sama nie wiedziałam, czemu o to pytam
- Maleńka poczekam, aż będziesz gotowa - Przytulił mnie, teraz poczułam się bezpieczna przez ten jeden dzień tak cholernie mi tego brakowało i tak cholernie tego było mi trzeba. Spojrzałam na niego i pociągnęłam za sobą.
 Zamknęłam za nami drzwi, spojrzałam mu w oczy widać że nie wie do końca co się  dzieję, powoli zdjęłam jego bluzkę, widać było że nie jest pewien tego co ma zrobić, tego na co mu pozwolę, kiedy jego rzeczy wylądowały na ziemi zdjęłam swoje rzeczy. Pociągnęłam go za sobą pod prysznic. Potrzebowałam teraz takiej bliskości. Namydliłam jego ciało, czekałam na niego ruch dopier po chwili zrozumiał na co czekam, kiedy przejechał po moim obojczyku dostrzegł na siniaka, siniaka którego zrobił mi Tomek. Teraz w jego oczach dostrzegłam smutek, cholerny smutek, zbliżył się do mnie i złożył dwa pocałunki, na każdym obojczyku. Tylko jemu umiałam teraz zaufać, zaufać tak naprawdę, odchyliłam głowę do tyłu on chyba zrozumiał czego teraz potrzebuje zaczął całować mnie po szyji, był taki delikatny, taki czuły jego ręce pieściły moje ciało. Z boku mogło to wyglądać dziwnie najpierw gwałt a teraz . Ale ja potrzebowałam takiej bliskości, pewnego rodzaju obietnicy, że mimo tego co się stało ja nadal jestem dla niego najważniejsza
Mikołaj stał w kuchni robił jajecznice, w sumie muszę przyznać byłam głodna jak cholera w zasadzie to  już drugi dzień nic nie jadłam. Przytuliłam się do niego od tyłu
-Siadaj Zaraz będzie gotowe - posłuchałam go i usiadłam.
- Myślałam, że nie będziesz chciał mnie znać kiedy dowiesz się - Nie wiem czemu mu to powiedziałam, chyba potrzebowałam rozmowy. Odwrócił się i podszedł do mnie, nie dał mi dokończyć
- Słońca, nawet tak nie myśl. To Ty jesteś dla mnie najważniejsza, to Tobie ufam jak nikomu innemu na świecie bo Cię kocham rozumiesz - Mikołaj po raz pierwszy powiedział, że mnie kocha po tych słowach poczułam, że nic nie będzie w stanie nas rozdzielić - Nie ważne co będą mówić inni, Tobie ufam i to Tobię będę wierzyć  - Pocałował mnie w kolano, pogłaskałam go po głowie
- A co jeżeli
- Jeżeli co ? - Spojrzał na mnie
- Jeżeli okaże się, że jestem.... - Teraz potrzebowałam jakiegoś zapewnienia, potwierdzenia że będzie ze mną mimo wszystko
-To będę najszczęśliwszym mężczyzną na świecie bo będę miał przy sobie kobietę którą kocham i nasze dziecko - Uśmiechnął się
- A co jeżeli to on..... - To zdanie ciężko było mi dokończyć
- Kotuś jeżeli jesteś w ciąży to nie obchodzi mnie nic poza tym. Wiem, że będziemy cudownymi rodzicami. Wychowałem dwie córki więc chyba coś ze mnie będzie - Zaśmiał się
- Kocham Cię - Schyliłam się i dałam mu buziaka
- Zostajemy u Ciebie czy jedziemy do mnie - Zapytał kiedy już kończyliśmy
- Możemy u mnie u Ciebie jest Dominika i wiesz - Spojrzałam na niego
- Pojadę tylko po swoje rzeczy, dobrze
-Pewnie - Uśmiechnęłam się
- Godzina max i jestem - Pocałował mnie czule, i poszedł. 
Wróciłam do salonu, bo zbliżała się godzina, kiedy zaczynał się mój ulubiony serial kryminalny. Szybko pożałowałam, że nie zamknęłam drzwi.
- Dzień dobry ślicznotko - usłyszałam dobrze znany mi głos.
- Co ty tutaj robisz ?!- odwróciłam się, a gdy zobaczyłam Tomka przeraziłam się.
- To co ostatnio tymrazem się mnie nie pozbędziesz- i znowu zaczął się koszmar nadal przed oczami miałam scenę sprzed kilku dni, a dzisiaj wszystko znowu miało powrócić.
- Zostaw mnie ! - krzyczałam tak głośno, że chyba pół bloku mnie słyszało.
Czułam jego oddech na mojej szyi, czułam jak na całym ciele robi mi się gęsia skórka znowu poczułam jego intensywne perfumy, które utkwiły w mej pamięci i chyba nigdy z niej nie wyjdą. Nim zaczął się nade mną znęcać wrócił Białach.
- Jestem - powiedział niczego nie świadomy Mikołaj.
- Pomocy ! - krzyczałam przez łzy.
- Karolina ?! - Białach odrazu przybiegł do pomieszczenia kiedy zobaczył Tomka stracił panowanie nad sobą.
- Ty sk******nie zatłuke cię - wykrzyczał wściekły i zaczął obkładać pięściami Tomka.
Wtedy na miejscu pojawiła się policja wezwana przez sąsiadów, którzy słyszeli krzyki Rachwał i zmartwieni wezwali pomoc.
- Mikołaj ! - Krzysiek próbował jakoś ingerować jednak sam oberwał od nabuzowanego kolegi.
- Spokój ! - wrzasnęła Emilka, która był na patrolu z mężem jednak nic to nie dało.
Zanim opanowali sytuację zeszło kilkadziesiąt minut poobijanego Tomka policjanci z innego patrolu wyprowadzili do radiowozu. Karolina cały czas była przerażona, zapłakana uciekła do łazienki.
- Karola wyjdź proszę cię - Emilia próbowała jakoś porozmawiać z koleżanką.
- Zostawicie mnie - odparła nadal płacząc.
Tymczasem dręczony wyrzutami sumienia Białach postanowił przeprosić Krzyśka.
- Przepraszam cię, ale jak zobaczyłem gnoja to obiecałem sobie, że mu nie daruje - mówił nieco opanowany Mikołaj.
- Nie no luz ja zrobiłbym to samo na twoim miejscu - odparł trzymając gazik przy krwawiącej ranie na czole.
- Co tutaj się stało ? - weszła zdziwiona Zośka, a za nią Mariusz.
- Krzysiek ? Nie mówcie, że się pobiliście - Drawska dziwnie popatrzyła na obu rannych policjantów.
- Nie no co ty ja oberwałem rykoszetem - powiedział Zapała.
- Wyobraź sobie, że ten sk*****yn tu przylazł i znowu chciał zrobić krzywdę Karoline - Białach jak o tym mówił z nerwów zaciskał pięści.
- A właśnie gdzie ona jest ? - wtrącił Mariusz.
- Uciekła, ale Emilka do niej poszła - wytłumaczył Białach.
- Emilka ? Ty powinieneś do niej iść do cholery, a nie siedzieć tutaj i plotkować - odparł podniesionym tonem Jaskowski.
- Może masz rację - wstał i udał się w stronę łazienki, gdzie przed drzwiami nadal siedziała Emilia.
- Karolina proszę cię wyjdź wszystko jest już dobrze - te słowa podziałały niczym " Sezamie otwórz się " kobieta wyszła i mocno wtuliła się w Mikołaja.
- Obiecaj mi, że nigdy więcej go nie zobaczę - powiedziała patrząc policjantowi głęboko w oczy.
- Jak się do ciebie zbliży to choćbym miał wylecieć z roboty to go załatwię raz na zawsze - mówił głaszcząc ją po głowie i mocno przytulając.
Miałam nadzieję, że ten koszmar minie raz na zawsze i będę mogła cieszyć się szczęściem z Mikołajem.

wtorek, 28 listopada 2017

3.18 Nie zapomnę ich do końca życia...

HEJKA 
No to kolejne opowiadanko ode mnie i Emilki dla Dark Angel 


Przyciągnął mnie do siebie po czym pchnął na ścianę i zaczął rozpinać, a raczej rozdzierać mi bluzkę nachalnie przy tym okładając mnie pocałunkami. Próbowałam się jakoś wyrwać, ale był za silny. Przewróciłam się o coś, ale byłam taka sparaliżowana strachem, że nawet nie mogłam się zebrać z ziemi. Chciałam wykrzyczeć "Pomocy !" czy jakieś inne tego typu wezwanie jednak jego dłoń momentalnie zatkała moje usta. Złapał mnie za rękę i dynamicznym ruchem zaciągnął na kanape.
- I co będziesz dalej taka oporna ? - zapytał patrząc na mnie swoimi wielkimi, piwnymi oczami chyba nie zapomnę ich do końca życia.
- Będziesz tak milczeć ?!- wrzasnął kiedy nic nie odpowiedziałam.
Zaczął jeździć mi ręką po twarzy dokładnie mi się przyglądając jakby był zadowolony z tego co zrobił.
- Wynoś się ! - nie wytrzymałam już, nerwy we mnie tak spotęgowały, że zaczęłam krzyczeć ile miałam sił.
- Słyszysz ?! - czułam jak łzy strumieniem płyną po moich policzkach.
- Ja jeszcze wrócę - doszedł do mnie i głęboko spojrzał mi w oczy.

***

Weszłam pod prysznic, chciałam zmyć z siebie jego dotyk,jego zapach, jego bliskość nawet nie zdjęłam ubrania. To co mi zrobił to  było okropne czułam się brudna, czułam że moje serce rozpada się na milion kawałków chyba nawet nie przez to co zrobił, może i  poniekąd też, ale głównie  dla tego że nie umiem teraz spojrzeć Mikołajowi w oczy, Tomek jest jego najlepszym przyjacielem znają się już koło 40 lat, a my zaledwie ponad rok to komu uwierzy. Chłodna woda odmywała moje ciało, a ja szorowałam je jak głupia po drodze ściągając ubrania, zaczęłam płakać, sama nie wiem czy do końca wierzyłam w to co się stało. Nie mam pojęcia jak spojrzę Mikołajowi w oczy, jak mu to powiem bo coś muszę powiedzieć zna mnie zbyt dobrze i od razu pozna, że coś się stało. Tak bardzo chciała bym się teraz do niego przytulić, wtulić w jego umięśnione ciało i poczuć bezpieczna, tego teraz mi było trzeba, poczucia bezpieczeństwa, a mogłam je otrzymać tylko od jednej osoby, która w tym momencie może mnie znienawidzić, za kłamstwo kierowane pod adresem jego przyjaciela, on już na pewno u niego był i wymyślił jakaś historie, że to ja jestem winna. 
Najchętniej została bym tu do końca życia, bo nigdy do końca nie zmyję z siebie jego obleśnego dotyku, tej woni alkoholu, która było czuć gdy mnie całował, to była jedna z najgorszych chwil w życiu, dopiero tak nie dawno ułożyło mi się z Mikołajem, dopiero teraz zaczęłam być szczęśliwa, i nie dość, że już tego wszystkiego nie będzie to do końca życia będę obwiniać siebie o to wszystko.
Chciałam z siebie zszorować to wszystko  jak bym wierzyła, że to coś da, że pomoże, siedziałam w brodziku i płakałam, czułam że musiała bym doszorować się do kości, żeby zmyć z siebie ten brud.
Nie mam pojęcia ile siedziałam pod prysznicem kiedy z niego wyszłam była już 24 miałam 3 nieodebrane połączenia od Mikołaja, i jednego sms" Mój kotek już śpi nie wiem jak wytrzymam tą noc bez Ciebie, ale jakoś dam radę. Słodkich snów śni o mnie :*" zaczęłam płakać, szlochać jak bym właśnie straciła coś najważniejszego, ale tak było to jest już ostatni taki sms ostatnie takie słowa skierowane do mnie, Na skraju łóżka leżała jego koszulka założyłam ją i wtuliłam się w poduszkę na której ostatnio leżał, tej nocy nie spałam płakałam cały czas, a przed oczami miałam Tomka słyszałam jego słowa to wszystko było tak realne, że nie byłam wstanie zasnąć nawet na sekundę. 
Koło 6 zadzwoniłam do Jaskowsiej powiedziałam, że wypadła mi bardzo ważna sprawa rodzinna i muszę wsiąść urlop co najmniej 3 dniowy. Do Mikołaja nie miałam odwagi zadzwonić, napisałam tylko sms"Nie będzie mnie dziś w pracy wypadła mi sprawa rodzinna Jaskowska już wie."Oczywiście na odpowiedz długo nie czekałam " Kotek co się stało? Potrzebujesz pomocy ? Może pojadę z Tobą " Mój kochany Mikołaj zawsze jest gotów mi pomóc, zawsze mogę na niego liczyć. " Wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć, ale to muszę załatwić sama" "Już cholernie tęsknie :*"
Opadłam na poduszkę  i zaczęłam płakać, nie miałam siły i ochoty na nic. 

***
Na odprawie Jaskowska mówiła, że Karoliny nie będzie i to co najmniej 3 dni, mi o tym nic nie mówiła, wspomniała tylko o dziś. Ale dla czego ? Czy coś się stało ? Po odprawie pierwsze co zrobiłem to do niej zadzwoniłem, nie odebrała wysłałem sms. Czekałem do przerwy , nie dostałem odwiedzi przez całą przerwę na zmianę pisałem dzwoniłem, ale odpowiadała mi tylko głucha cisza. 
Zaraz po pracy podjechałem po jej dom, samochód stał czyli musi być w domu. 
- Karolina otwórz wiem, że tam jesteś ! - Pukałem do jej drzwi, ale nikt nie odpowiadał - Kotek co się stało ! Martwię się o Ciebie proszę Cię otwórz 
- O dzień dobry Mikołajku- Sąsiadka Karoliny Pani Stasia własnie wracała do domu 
- Dzień dobry, widziała Pani Karolinę ?
- Wiesz co wczoraj to nie, ty wychodziłeś a jakiś czas potem jakiś mężczyzna był u niej
- Jaki mężczyzna ? - Zdziwiłem się i to bardzo 
- Nie mam pojęcia pierwszy raz widziałam go na oczy 
- Dobrze. do widzenia - Odszedłem zrezygnowany, mężczyzna u niej a potem nie pojawia się w pracy nie odbiera. Moja wyobraźnia już zabrała mnie daleko stąd, nie wytrzymałem zadzwoniłem do Krzyśka chciałem się spotkać napić, ale nie miał czasu musiał zająć się dziećmi bo Emilka miała jakiś babski wieczór, Tomek mówił że jest poza miastem, postanowiłem zadzwonić do Mariusza, ten od razu zaprosił mnie do siebie. Wstąpiłem do sklepu kupiłem 3l do tego 2 pepsi i pojechałem. Ku mojemu zdziwieniu drzwi otworzyła mi Zośka. W sumie wszystko mi jedno czy ona tam jest czy ni , jedyne czego chce to się napić. 

***
Mikołaj tu był, martwi się o mnie chce wiedzieć co się stało, ale nie mogłam mu otworzyć nie byłam w stanie, nie umiałam mu spojrzeć w oczy. Ten ból od środka mnie rozrywał, palił tak cholernie mocno, umierałam z każdym oddechem . Od wczoraj nie wyszłam  z łóżka, nic nie jadłam, czuje że moja twarz jest zapuchnięta od płaczu, ale nie miałam siły się podnieść. Chciałam zostać tutaj w tym łóżku gdzie czuć jego obecność to tak jak by tulił mnie do siebie. Nie wiem kiedy zasnęłam, ale raczej nie na długo bo pamiętam wschód słońca, a  obudziły mnie promienie słońca, myślałam o tym wszystkim całą noc i znalazłam tylko jedno rozwiązanie, wzięłam telefon do ręki. 

***
Zośka własnie przyszła do salonu, z Mariuszem piliśmy całą noc, przyniosła nam wodę i witaminki, oczywiście ona broniła Karoliny, a ja co ja nie wiedziałem co mam myśleć.  Nagle dostałem sms, spojrzałem na wyświetlacz KOTEK "Przepraszam Cię nie możemy być razem, to nie wypali. Przepraszam" - Przeczytałem na głos, nie wierzyłem w to co czytam moje serce właśnie się rozpadło, złamało zniknęło. Rzuciłem telefonem w ścianę, mało co Zośka nim nie dostała,  byłem wściekły rozdarty, chciałem wyjść ale Mariusz mnie powstrzymał. Mówił coś do mnie, ale te słowa nie docierały nawet go dobrze nie słyszałem. W głowie słyszałem tylko te słowa z sms że nie możemy być razem. 

niedziela, 26 listopada 2017

3.17 Przyjaciel

Hej 
Razem z Emilką tym razem postawiłyśmy na zawał Dar Angel xD Postaramy się jak najbardziej tylko umiemy, żeby tego zawału dostała. To miłego czytania :)

Z Mikołajem jestem już od tygodnia, z nikim nie było mi tak dobrze jak z nim. Moje wcześniejsze związki były inne, nawet na samym początku  Na komendzie oczywiście nikt o nas nie wie, poza Zośką, Krzyśkiem i Emilką, chociaż pewnie dużo osób się domyśla, Jacuś na pewne ile już było takich dwuznacznych sytuacji kiedy on wchodzi a my z Mikołajem jesteśmy tak blisko siebie. Ale póki Jaskowska o nas nie wie i nie chce nas rozdzielić jest dobrze. Z Dominiką dogaduje się bardzo dobrze, Mikołaj nie raz udaje obrażonego że dogaduje się z nią lepiej niż on.
Szykowałam się właśnie na kolację z Mikołajem miałam poznać jego najlepszego kolegę jeszcze z dzieciństwa Tomka, chłopaki podobno nie widzieli się długo bo Tomek był koło 3 lat w Anglii. Założyłam kremową sukienkę do tego białe szpilki i czerwoną torebkę, Mikołaj jak zawsze był bo mnie punktualnie.
- Cześć - Pocałował mnie delikatnie jak tylko podeszłam do samochodu - Pięknie wyglądasz - Uśmiechnął się do mnie
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się do niego, knajpa do której szliśmy nie była bardzo daleko dlatego postanowiliśmy iść pieszo.
- Co byś powiedziała na jakiś weekend, a może tydzień za miastem ? - Zapytał kiedy szliśmy parkiem
- A jakieś propozycję ? - Mikołaj się zatrzymał
-Hmm, np Zakopane jakiś fajny pensjonat Ty i Ja cały tydzień, pozwiedzalibyśmy albo nie wychodzili z łózka całymi dniami - Zbliżył się do mnie - Cały tydzień był by tylko nasz - szepnął mi do ucha
- Kusisz - Odszepnęłam, a on musnął moje usta
- I o to chodzi - Uśmiechnął się uwodzicielsko
-To powinno być karalne - Zaśmiałam się - Chodź bo się spóźnimy, pociągnęłam go za rękę, po 10 minutach byliśmy już na miejscu. Tomek na nas czekał, panowie się przywitali a zarz potem Mikołaj przedstawił mnie
- To Karolina moja dziewczyna, a to Tomek mój najlepszy przyjaciel
- Miło mi - Uśmiechnęłam się
- Mi również, Mikołaj bardzo dużo  o Tobie opowiadał, Cieszę się że z końcu mogę Cię poznać - Uśmiechnął się do mnie.
Przez całą kolację rozmawialiśmy o naszej pracy, o pracy Tomka no i oczywiście Panowie wspominali jak to było kiedy jeszcze byli dzieciakami i biegali razem po podwórku. Nigdy nie pomyślałam bym że Mikołaj Białach był takim łobuzem, chociaż w sumie pasuje to do niego. W połowie kolacji miałam wrażenie, że Tomek się na mnie dziwnie patrzy, dużo tematów kierował tak żebym mogła mówić o sobie, żeby mógł mnie komplementować. Trochę dziwnie się z tym czułam, Mikołaj oczywiście mówił, że jest zazdrosny wiedziałam że to było pół żartem pół serio. Jak to kiedyś ujął Białaszek, jestem czymś wspaniałym najlepszym co go w życiu spotkało dla tego będzie zazdrosny o każdego kto jest obok mnie, wyraźnie podobam się Tomkowi, dlatego widać było że mimo tego że Mikołaj ufa Tomkowi, to i tak i tak jest trochę zazdrosny. Koło 22 zaczęliśmy się zbierać do domu
- Miło było Cię poznać - Uśmiechnął sie do mnie
- Ciebie również - Odwzajemniłam uśmiech
-Miałeś racje masz wspaniałą dziewczynę
- Uważaj bo będę zazdrosny - Zaśmiał się
- Nie musisz widać, że poza Tobą świata nie widzi - Pożegnaliśmy się z Tomkiem  i taksówką wróciliśmy do domu.
***

Liczyłem na cudowny dzień z Karoliną, leżenie do późna śniadanie w łóżku potem może jakiś spacer liczyłem, że ten dzień będzie należeć do nas, ale niestety rano obudził mnie telefon Jaskowska dzwoniła, że na południe koło 15 żebym był w pracy bo jakaś duża akcja się szykuje, no nic trudno innym razem. Karolina jeszcze spała, poszedłem do kuchni i zrobiłem śniadanie, niech chociaż poranek będzie nasz, zrobiłem kanapki do tego kawkę. Przyniosłem wszystko do sypialni, tace położyłem tuż obok łózka, a sam siadłem obok i obudziłem ją buziakiem. 
- Dzień dobry - Uśmiechnąłem się do niej 
- Dzień dobry - Przeciągnęła się i uśmiechnęła 
- Proszę to dla Ciebie - Karolina podciągnęła się na łóżku, a ja położyłem na jej kolanach tacę 
- Dziękuję - Dała mi buziaczka - Takie poranki mogła bym miec codziennie - Napiła się łyka kawy 
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - Po tych słowach zaśmiała się, uwielbiałem jej śmiech jej uśmiech. 
- To jakie plany na dziś ?
- No właśnie kotek bo dzwoniła Jaskowska 
- Nie mów tylko, że musimy iść do pracy 
- Ty nie, ale ja tak jakaś akcja się szykuje i muszę być o 15 na fabryce 
- Jaka akcja - Spojrzała na mnie 
- Nie wiem jeszcze dokładnie 
- To ja też idę 
- Kotek daj spokój załatwię wszystko szybko i wrócę. - Pocałowałem ją w policzek 
- Tylko uważaj na siebie, i nie zgrywaj bohatera - Czekała, aż obiecam że będę uważał 
- Jak nigdy w końcu na mnie czekasz - Uśmiechnęła się, miałem wrażenie że od kiedy jesteśmy razem oczy śmieją się jej jeszcze bardziej niż przedtem kiedy na mnie patrzy. Od tygodnia byliśmy szczęśliwi jak nigdy przedtem, ona uszczęśliwiała mnie a ja ją. Kiedy skończyła śniadanie  odstawiła tacę na bok i czule mnie  pocałowała uwielbiałem smak jej ust działały na mnie jak narkotyk właściwie ona cała tak działała, jak najsilniejszy narkotyk jaki tylko istnieje. 
Szybko pozbyliśmy się tego co mieliśmy na sobie, nie liczyło się nic poza nami. Niestety czas szybko płynie i o 14 trzeba było się zbierać do pracy 

***
No i po romantycznym dniu nienawidzę kiedy robota wżyna się nam w życie prywatne. Kiedy Mikołaj poszedł do pracy postanowiłam przygotować pyszną kolacje w ramach wynagrodzenia.
- Cholera - mruknęłam kiedy z jednego z garnków postanowionych na kuchence uniósł się dym. Jeszcze wtedy ktoś zaczął dobijać się do drzwi.
- Tomek co ty tutaj robisz ? - zdziwiłam się kiedy zobaczyłam kolegę Białacha.
- Przyszedłem w odwiedziny do was - wyciągnął z ładnej ozdobnej torebki butelkę wina.
- A to zapraszam Mikołaja akurat wezwali do pracy - właśnie tego nie lubie, że kiedy coś sobie zaplanuje nagle wszyscy wymyślają sobie odwiedziny.
- Ja właściwie to do ciebie - uśmiechnął się jakoś dziwnie.
Kiedy weszliśmy do kuchni Tomek zmienił nastawienie do mnie. Zaczął mnie komplementować i patrzył na mnie takim natarczywym wzrokiem, wszystko wyglądało jakby mnie podrywał. Nie podobało mi się jego zachowanie chciałam jak najszybciej się go pozbyć z mieszkania.
- Ja za moment wrócę muszę do toalety - chciałam w spokoju obmyśleć co mam dalej robić.
- O nie ja cię nigdzie nie wyposzczę - złapał mnie za rękę.
- Co ty robisz ? - próbowałam się jakoś wyrwać z jego uścisku, ale był za silny.
- Żadna laska jeszcze się mi nie oparła - powiedział ściskając moją rękę jeszcze bardziej po czym przyciągnął mnie do siebie.

sobota, 25 listopada 2017

3.16 Przeprosiny

Hejka
Zapraszam na kolejne opowiadanko  mam nadzieję, że się spodoba :)

Siedziałem z Krzyśkiem na kawie nie mieliśmy pojęcia co stało się, że Panie od tak pojechały czy chodziło im o to porwanie czy o co. Nagle dostałem SMS myślałem, że to od Karoliny, szybko odczytałem. " Brawo tatuś, gratuluje, Karolina z Emilka przyszła taka wk....a o was nawet słuchać nie chciały. Gratuluje" Nie miałem pojęcia o co chodzi, Krzysiek też nie.
-O co chodzi ? - Postanowiłem zadzwonić do córki, była naszą jedyną i ostatnią nadzieją
- Ty się mnie pytasz o co chodzi ? A co ja wróżka jestem? To wasze dziewczyny nie moje
- Córcia jakie dziewczyny - Słowa Dominiki go zaskoczyły, czyżby Dominika wiedziała co jest między nimi
- Serio, to teraz najważniejsze. A nie to że Emilka z Karolą przyszły wkurwione jak osy, jak zapytałam co tak wcześnie to, że komendantka kazała wam iść do domu, a jak zapytałam o Ciebie i wujka Krzyśka to kazały mi pytać jakieś blondyny
-Jaka blondyna?
- Mnie się pytasz, na bank z wujkiem siedzisz. Co dwie głowy to nie jedna, z tydzień może wam to zajmie ale trzymam kciuki. Może wpadniecie na to  - Dominika rozłączyła się, spojrzałem na Krzyśka
- I jak ?
- Nie wiem o co chodzi, poza tym że są wkurwione jak osy jak to ujęła Dominika
- A ta blondynka ? - Dopytywał mnie Krzysiek
- No właśnie nie wiem - Zamyśliliśmy się po chwili równo powiedzieliśmy JULIA
- Myślisz, że o rozmowę z nią ? Ale niby o co ? - zdziwiłem się
- Stary nie wiem, wiem że mamy przejebane i trzeba przyznać się do błędu, czy czego tam chcą
- To co kwiaciarnia - Wstałem od stolika - Koło Karoliny jest chyba jakaś  - Wyszliśmy z Krzyśkiem i pojechaliśmy do kwiaciarni. Nie do końca wiedzieliśmy co przeskrobaliśmy, ale trzeba było się do winy przyznać i przeprosić.  W kwiaciarni wybieraliśmy chyba z 30 minut, w końcu kwiaciarka się zlitowała i nawet nie pytając o co chodzi wybrała za nas, razem z Krzyśkiem wyszliśmy z ogromnymi bukietami róż.  Zanim zapukaliśmy do drzwi wzięliśmy głęboki wdech
- Widzę, że rzeczywiście nieźle narozrabialiście - Skomentowała Dominika jak tylko weszliśmy
- Są w domu ?
- Tak u Karoliny w sypialni , to ja życzę powodzenia idę do Anki - Powiedziała i poszła
Spojrzeliśmy z Zapałą na siebie delikatnie zapukaliśmy po czym nie śmiało weszliśmy, Karolina z Emilką nawet na nas nie spojrzały. Stanęliśmy przed nimi., one podniosły głowę i spojrzały na nas.
- Tak ? - Zapytała lekko sfochowana Karolina
- To dla was - Powiedzieliśmy równo z Krzyśkiem i podaliśmy im bukiety róż. One na nas spojrzały, potem na siebie, po ich minach było widać że starają się udawać schowowane obrażone, zrobiłem słodkie oczka, Krzysiek tak samo. Karolina spojrzała na Emilkę po czym obydwie wybuchnęły śmiechem.
- Już nie jesteście złe ? - Zapytał Krzysiek trochę niepewnie
- Nie już nam przeszło -  Zaśmiała się Emilka a Karolina razem z nią. Cieszyłem się że tak szybko to się wyjaśniło, w końcu  dopiero co zbliżyłem się do Karoliny a już miało by się popsuć. Podaliśmy im kwiaty, w zamian dostaliśmy po małym całusie. Emilka z Krzyśkiem posiedzieli jeszcze trochę, po czym zebrali się do domu.

***
Stałam przy zlewie tyłem do stołu, Dominika posprzątała ale my z Emilką już trochę nabałaganiliśmy. Więc znowu trzeba było poogarnaić  Mikołaj podszedł do mnie od tyłu, zaczął całować mnie po szyji, wyłączyłam wodę, odchyliłam głowę do tyłu, podobało mi się to, nawet bardzo. Po chwili odwróciłam się w jego stronę, zatopiłam się w jego ustach smakowały tak cudownie, własnie tego pragnęłam od dawna czułam się przy nim tak wyjątkowo, tak cudownie. Mikołaj znowu zaczął całować mnie po szyji, odchyliłam głowę do tyłu mój oddech przyspieszał. Popchnęłam go delikatnie do tyłu, zatrzymał się przy stole,pragnęłam go, a on mnie pragnęliśmy siebie nawzajem jak nigdy przedtem. W jego oczach widziałam porządnie,  nawet nie wiem kiedy Mikołaj przyciągnął mnie do siebie, odwrócił się ze mną, posadził mnie na stole,  obijęłam go nogami w pasie, podparłam się rękami z tyłu i odchyliłam głowę Mikołaj całował mnie po szyji, i powoli schodził coraz niżej. Mój oddech zaczął przyspieszać, jego zresztą też zapomnieliśmy o Bożym świecie. Moja ręka powędrowała pod jego koszulkę jeździłam bo jego nagim torsie, on powoli zaczął rozpinać guziki mojej koszuli, kiedy był już przy 4, szybkim ruchem zdjęłam jego bluzkę, wylądowała gdzieś z tyłu, chyba w zlewie ale nie to było teraz najważniejsze, teraz liczyliśmy się tylko my. Całował mnie po szyji i schodził niżej w stronę dekoltu, piesi, jego ręka znalazła się pod moją koszulą pieścił  moje ciało od brzucha w górę, kiedy chciał odpiąć kolejny guzik koszuli, a drugą ręką guzik od spodni. Usłyszeliśmy otwieranie się drzwi.
- Wróciłam - Usłyszeliśmy nagle, jak oparzeni odskoczyliśmy od siebie. Zaczęłam nerwowo zapinać koszulę, a Mikołaj odskoczył w poszukiwaniu swojej koszuli, Dominika jak tylko weszła do kuchni zaczęła się śmiać
 - Miałaś być u Anki  - powiedział Mikołaj próbując założyć bluzkę, mi nieco szybciej udało się zapiąć koszulę. Widać było, że był speszony, ja zresztą też ale w zasadzie z boku wyglądało to zapewne komicznie
- Ja może pojadę na ranczo - Wzięła kluczę - Miłej zabawy - Krzyknęła jak wychodziła. Zaczęłam się śmiać jak tylko drzwi się zatrzasnęły, Mikołaj spojrzał na mnie i też wybuchnął śmiechem.

***
Pojechaliśmy razem z Mikołajem pod komendę, Białach słuchał na fulla Hellos - Moja dziewczyna jest najpiękniejsza. 
- Co się tak cieszysz ?- Zaśmiałam się 
- Bo mam najpiękniejszą dziewczynę - Uśmiechnął się 
- Ja Ci przypominam tylko, że póki co nie mówimy nikomu - Razem z Mikołajem ustaliśmy, że narazie nie mówimy nikomu o nas  
- Nic na to nie poradzę, że mam taką piękną dziewczynę - Właśnie podjechaliśmy na komendę muzykę z auta było słychać chyba z 10 m za nami, a pod fabryką spotkaliśmy oczywiście Jacka 
- UU czy ja o czymś nie wiem - Zaśmiał się Jacek 
- Jak się dowiesz to powiedz i mi - Powiedziałam i poszłam miałam jeszcze jedną rzecz do zrobienia. - Cześć - Podeszłam do Zośki 
- Cześć Karola jak tam ? - Uśmiechnęła się
-Dobrze - Zbliżyłam się, tak tylko żeby ona mnie słyszała - Dziękuje 
- Za co ? - Lekko się zdziwiła, ja tylko się uśmiechnęłam to wystarczyło żeby wiedziała - Serio?? Naprawdę ?! Tak się cieszę !!
- Ciii - Uciszyłam ją  - Póki co nie chcemy żeby ktoś wiedział 
- Jasne - obiecała, że nie powie nikomu
- Cześć - Powiedzieli Panowie jak tylko weszli 
- No cześć cześć - Odpowiedziała im 
- Chodź Karolina bo odprawa zaraz - Zawołał mnie Mikołaj, pobiegłam z nimi na górę, szybko się przebraliśmy i poszliśmy na odprawę. Tego dnia patrol mieli też Krzysiek i Julka.
-Mikołaj ! - Zawołała go Julka 
- Tak ? - Zatrzymaliśmy się z Mikołajem 
- Możemy chwilę na osobności ?
- Będę w radiowozie - Powiedziałam i poszłam  do auta. Nie musiałam czekać na niego długo bo już po jakiś 5 min  był w radiowozie. Odjechał od razu jak tylko wsiadł 
- Chciała się ze mną umówić na kolację - Powiedział od razu jak ruszył, nie odezwałam się nic czekałam co powie dalej  - Powiedziałem jej, że już jestem umówiony z Dominiką, żeby nie było że za często razem siedzimy wiesz sama chciałaś żeby nikt nie wiedział - Zaczął się tłumaczyć 
- Nie musisz się tłumaczyć 
-Ale chcę - Uśmiechnął się do mnie 
- A może po pracy pojedziemy na ranczo, jakąś pizze zamówimy coś obejrzymy - Zaproponowałam 
- Jak dla mnie bomba - Patrol z Mikołajem jak zawsze minął mi szybko, chociaż fakt że teraz jesteśmy razem powodował, że Białach bardziej się o mnie martwił, no i oczywiście nie obyło się bez odgryzania jakiemuś pijaczkowi, który komentował jaka jestem piękna, z boku wyglądało to komicznie Białach zazdrosny o jakiegoś Edzia 
- Nawet o Edzia jesteś zazdrosny - Zaczęłam się śmiać 
- A co nie podobał Ci się Edzio ? - Zaśmiał się 
- Wolę mojego Białaszka - skradłam mu całusa. Po służbie szybko się przebraliśmy, po drodze pojechaliśmy do mnie po rzeczy Mikołaj uparł się, żebym została co prawda wolałam żeby porozmawiał z Dominiką trochę sam na sam, ale on się uparł i chciał żebym została z nimi. W końcu Dominika już wie swoje.  Na ranczu byliśmy koło 19 Dominika już na nas czekała, zamówiliśmy pizze i włączyliśmy film. 

wtorek, 21 listopada 2017

3.15 Omyłkowe zamknięcie

Hejka 
No to kolejne opowiadanko, tym razem z dedykacją dla Dark Angel. Kolejne nie wiem kiedy jakoś pewnie nie bawem. Znalazłyśmy z Emilką fajny poradnik może go wykorzystam 


Weszłam do kuchni Dominika już nie spała, na stole czekała na mnie kawa i kanapki. Dawno nie miałam tak dobrze, że czekało na mnie śniadanko.
- Cześć - Uśmiechnęłam się do niej
- Cześ zrobiłam śniadanie
- Dzięki - Usiadłam do stołu
- To ja dziękuję, ograne się  i będę się zbierać
- Jak chcesz, zostań powiem Mikołajowi to wpadnie po Ciebie po pracy już mu kara wystarczyła
- Było by lepiej po się z mama pokłóciłam
- To pogadam z Twoim tata - Wstałam od stołu - Nie zdążyłam iść  na zakupy masz 50 zł zamów sobie coś - Położyłam kasę na stolę
- Nie trzeba dam radę
- Jeść trzeba - Powiedziałam i wyszłam

****


Podjechałem na komęde, Karolina stała przy moim samochodzie rozmawiała z jakimś facetem śmiała się do niego cały czas wyglądali, że bardzo dobrze się znali, zaczął szeptać jej coś do ucha. Super najpierw się o mnie martwi a potem sobie flirtuje z jakimś kolesiem, nawet nie zauważyła jak weszłem na komendę.
- Cześć Mikołaj - przywitała mnie Zośka
- Cześć - Nie byłem w zbyt dobry humorze
- Coś się stało ? - Zośka chyba zauważyła, że coś jest nie tak
- Nie wszystko gra - Starałem się ukryć, że jestem zły. Zośka podeszła do drzwi wyjściowych coś niby poprawiła przy kwiatku - Lece się przebrać
- To narazie - Przebrałem się, zacząłem przeglądać papiery, po jakiś  min przyszła Karolina była radosna
- Cześć- Powiedziała jak tylko weszła
- Cześć - Nawet na nią nie spojrzałem
-Idę się przebrać - Wzięła swoje rzeczy - Drzwi są zamknięte - Powiedziała nagle
- Co ? - Wstałem rzeczywiści były zamknięte - Zobacz tamte
- Też. O co chodzi - Wróciła do drzwi głównych
- Nie mam telefonu - Nie mogłem znależść telefonu
-Mój Zośka na chwile wzięła niby coś przesłać - Karolina usiadła na fotelu
- Zośka... jak byłem na recepcji przypadkiem na mnie wpadła, a miałem go w kieszeni - Oparłem się o biurko
- O co jej chodzi - zamyśliłem się, w zasadzie nawet nie miałem ochoty na rozmowę z nią

***
Mikołaj był jakiś dziwnie milczący jak nie on, milczał już pare minut. 
- Wszystko gra ? - Zapytałam w końcu 
- Tak - Odparł od niechcenia 
- Przecież widzę - Stanęłam na przeciwko niego, nawet na mnie nie patrzył, tylko gdzieś na dół.
- Możesz mi powiedzieć o co chodzi, o wczoraj a właśnie Twój sweter zapomniałam o nim. Proszę - Podałam mu go, on przez chwilę na mnie patrzył bez słowa
- Wiesz ja już Ciebie nie rozumiem kompletnie  - Spojrzał na mnie 
- O co Ci chodzi ? O Kamila ? - Uśmiechnęłam się - To mój kuzyn przyjechał z Nowego Yorku na tydzień wpadł, żeby mnie zaprosić na kawę - Zaśmiałam się - Jesteś zazdrosny 
 - Ja w cale - Widać był, że się zmieszał 
- To miłe - Uśmiechnęłam się do niego, w końcu na mnie spojrzał  
- Jak Dominika nie sprawiła Ci kłopotu? 
- Nie nawet śniadanie zrobiła rano 
- To dobrze, ale i tak uważam, że trochę za mocno zareagowałyście - Stałam bardo blisko niego,
- Za mocno ? Martwiłam się o Ciebie ! - Temat Arka całej sekty tego co była nadal był trudny. Odsunęłam się od niego - To dla Ciebie za dużo, a może wcale nie potrzebne ! Cholera Mikołaj myślałam, że nie żyjesz!!, że już nigdy Cię nie zobaczę !!!a ty mówisz, że ze mocno zareagowałam ! Kiedy w końcu do Ciebie dotrze, że zawalił mi się świat! że wszystko straciło sens!! - Byłam zła na niego, wściekła - Zawalił mi się cały świat w ułamku sekundy a Ty mówisz, że za mocno zareagowałam !! A jak miałam zareagować jak do Ciebie nic nie dociera ?! Może miec to w dupie i olać co ?!! Wybacz nie umiem - Chyba znowu powoli wpadałam w jakiś amok  - Myślisz tylko o sobie, pieprzony dupek z Ciebie wiesz !! Nie obchodzi Cię co czuli inni co ja czułam ! - Czułam jak do oczy napływają mi łzy, chciałam znowu go uderzyć w klatkę, ale on złapał mnie za nadgarstek i szybkim ruchem przyciągnął do siebie, drugą rękę położył na moim policzku i wbił się w moje usta, nawet nie wiem kiedy popchnął mnie na drzwi. Wbił się w moje usta z ogromną namiętnością, zatopiłam się w nich jak w jakimś narkotyku. Po chwili się ode mnie oderwał, spojrzałam na niego. Mój oddech był szybki i ciężki. On cofnął się o dwa kroki do tyłu jak by czekał na mój ruch, na to co zrobię,nie odezwałam się nic tylko zbliżyłam się do niego i złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek. Usłyszeliśmy jak ktoś przekręca klucz w zamku odskoczyliśmy od siebie.
- Sprzątaczka was zamknęła przypadkiem - Zośka uśmiechnęła się do nas - A Mikołaj telefon Ci wypadł - Podała Mikołajowi telefon - A to Twój Karola dzięki 
- Jak to zamknęła - Mikołaj zaczął drążyć temat
- Nie wiem,przypadkiem - Od razu widać, że kręciła
- Dzięki za ratunek - Spojrzałam na Mikołaja ukradkiem i się uśmiechnęłam
- A własnie Karola, Arek złożył na Ciebie skargę przesłuchują teraz Borysa a zaraz chcą Ciebie i Jaskowska wzywa Cię do siebie pewnie o tą awanturę chodzi - Widać było po niej że ten dzień za dobry nie będzie, chociaż wcześniejsze przeprosiny Białacha chyba sprawią, że mimo wszystko to będzie dobry dzień.
- Jakie oskarżenie, jaka awantura ?? - Mikołaj zdziwił się
- Nie ważne idę - Powiedziałam i wyszłam - Dzięki - Szepnęłam jej jak wychodziłam

****

- Zośka o co chodzi ? - Nie miałem pojęcia co się stało 
- Bo Karolina urządziła Jaskowskiej awanturę jak odsunęła ją od poszukiwań chyba cała komenda słyszała, a podobno jak odwoziła Arka to groziła mu bronią i Borys ją powstrzymał - Nie była pewna czy dobrze robi, że mi to mówi 
- Jak to awanturę ? Jak groziła ?  - Byłem w szoku nie wierzyłem w to co mówiła 
- Awanturę słyszałam Jaskowska byłą nieźle wkurwiona, a to z Arkiem słyszałam od Jacka, a on podobno od Oli - Pobiegłem szybko pod pokój komendantki, ale stwierdziłem że i tak to nic nie da. Lepszym rozwiązaniem było poczekanie na Borysa i pogadanie z nim. Po jakiś 10 min wyszedł z przesłuchania, zaraz za nim przyszła Karolina nie powiedziała nic tylko od razu weszła.
- Borys poczekaj - zawołałem za nim, zatrzymał się - Co im powiedziałeś ? - Musiałem wiedzieć co może jej grozić
- Nic - Chciał odejść
- Co im powiedziałeś ? -  Zatrzymałem go
- Posłuchaj, może i za Tobą nie przepadam. Może się nie dogadujemy, ale do Karoliny nic nie mam dla tego powiedziałem im jak było. Koleś chciał się odlać zatrzymaliśmy się, a on próbował nawiać - Wyminął mnie - Swoją drogą ma dziewczyna jaja - Szepną jak mnie mijał. Czekałem, aż przesłuchanie się skończy po jakiś 30 minutach na korytarzu pojawiła się Emilka i Krzysiek
- A wy co tu robicie?
- Jaskowska chciała ze mną pogadać,o Arka i tą przewózkę
- Karolinę właśnie przesłuchują
- Będzie dobrze - poklepał mnie Krzysiek - a Właśnie jak wczoraj?
- Daj spokój miałem taka awanturę  - Zaśmiałem się - Potem Dominika przyszła, znowu awantura zabrały mi samochód i pojechały
-  Współczuję - Zaśmiał się
- Ty się nie ciesz tak, bo ja Ci mówiłam zapomnij o wyjściu na piwo  - Drzwi do pokoju się otworzyły i wyszła Karolina
- I jak ? - Zapytałem od razu
- Dobrze wszytko ok - Stanęła obok mnie, tak że mogłem ją obijać w pasie i nikt nie zauważył
- Widzicie wszystko się dobrze skończyło - Skomentowała Emilka
- Nawet bardzo - Uśmiechnęła się do niej Karolina, nagle podbiegła do nas Julka, rzuciła się najpierw na mnie potem na Krzyśka, mówiła że cieszy się, że nic na nie jest i takie tam. Wszyscy spojrzeliśmy na siebie, to zachowanie było nie mniej dziwne.
- Emilka chodź na kawę - Powiedziała nagle Karolina i razem z Emilką poszły na kawę

***
Wzięłyśmy z Emilką kawę i poszliśmy do stolika.
- Martwiliśmy się o Ciebie wczoraj 
- Wiem, przepraszam. Nie wiem czemu tak zareagowałam wczoraj 
-Wiesz, doskonale wiesz - Uśmiechnęła się do mnie  - Jak Mikołaj dowiedział się ze zniknęłaś też się cholernie przejął, a Jacka tak opierdolił że aż Julek się przestraszył - Zaśmiała się 
- Julek, właśnie chyba byłam dla niego nie miła - Miałam jakieś obrazy kłótni z nim do końca nie wiem co, pamiętam tyle, że rzuciłam w niego pomidorem, a dzień wcześniej zarzuciłam mu nie myślenie 
- O mało go nie rozszarpałaś, Jacek Cię od niego odciągał - Nie wierzyłam w to co mówi 
- Żartujesz???
- Ja tego nie pamiętam, ten moment był dla mnie też jak przez sen ale Zośka mi opowiadała 
- Jaskowska nic mi nie mówiła 
- Jaskowska go zjebała, też stwierdziła że przegiął. Wybiegła nawet za Tobą ale przed szpitalem już Ciebie nie było 
- Dobrze, że już się to wszystko skończyło - Cieszyłam się, że już ten koszmar się skończył 
- Dokładnie. Gaja nie schodzi z Krzyśkowi z rąk, a Tosiek prosił mnie żebym mu obiecała że przypilnuje, żeby nic mu się nie stało - Obie odetkałyśmy z ulgą - A T serio mu awantur urządziłaś ?
- Nie wiem co we mnie wstąpiło, zaczęłam krzyczeć płakać, wyzywać go od palantów idiotów, egoistów i dupków. Potem przyszła Dominika a mi nie przeszło znowu się wydarłam, a jak Dominika usłyszała co się stało poparła mnie, chciała żebym ją odwiozła. No to pojechałyśmy, a że  nie miałam samochodu to wzięłam sobie jego kluczyki - Emilka się zaśmiała 
- Z czego się śmiejesz?
- Bo to nazywa się miłość - Uśmiechnęła się, nie powiedziałam nic tylko się uśmiechnęłam 
- Chodź wracamy, bo i tak Jaskowska nas do domu wygania, wyszłyśmy z Emilka ze stołówki i wyszłyśmy przed komendę Panowie tam mieli na nas czekać, wyszłyśmy już przed komendę, obok samochodu Mikołaja stał on Krzysiek i Julka. Blondynka śmiała się jak głupia, przysuwała się raz do jednego raz do drugiego śmiejąc i uśmiechając się na przemian do nich. Panowie nie zauważyły nawet jak wyszłyśmy, tylko się śmiali razem z nią.Spojrzałyśmy na siebie, ruszyłyśmy w stronę samochodu. Kiedy byłyśmy już blisko, Julka od nich odchodziła, stanęłyśmy przed nią zagrodziłyśmy jej drogę. Ona się tylko uśmiechnęła 
- Ale wam dobrze, że już wracacie do domu - Powiedziała radośnie, miałam ochotę jej strzelić Emilka chyba też ale powstrzymałyśmy się i tylko uśmiechnęłyśmy, i niby przypadkiem odchodząc wzięliśmy ją z bara, no cóż przypadki chodzą po ludziach. 
- Kluczyki - Powiedziałam i wyciągnęłam rękę w stronę Mikołaja
- Po co ? - Zdziwił się 
- Kluczyki - Powtórzyłam, Emilka nie mówiła nic tylko stał obok mnie. Mikołaj spojrzał na mnie, potem na Krzyśka i podał mi kluczyki, otworzyłam samochód razem z Emilką wsiadłyśmy i odjechałyśmy bez słowa. Zostawiając Panów kompletnie zszokowanych.



poniedziałek, 20 listopada 2017

3.14 pamiętny wieczór cz 4 ost

Hejka
Zapraszamy z Dark Angel na nowe opowiadanko, ostatnie wspólne jak na ten moment doskonale wiemy co nas po nim czeka, Emilka pamiętaj że bardzo Cię lovciamy :*


,,Cierpienie każdy z nas przeżywa tak samo, bez względu na wiek i płeć. Nieważne, czy mamy pięć, dziesięć, dwadzieścia, czy pięćdziesiąt lat. Możemy się uśmiechać, udawać, możemy starać się być silni. Jedni, by odreagować, zaczną korzystać z uciech proponowanych przez życie, jeszcze inni będą udawać, że nic się nie stało, a niektórzy, jak ja, zamkną się w czterech ścianach i będą rozpadać się jawnie i bez samokrytycyzmu. Jednak bez względu na to wszystko cierpienie boli, tak mocno boli, że żadna z metod nie potrafi tego bólu uśmierzyć. Nic nie jest w stanie sprawić, żeby rana w sercu się zagoiła. I ten ból, mimo że kiedyś osłabnie, pozostawi piętno już na zawsze.''  - Karolina Klimkiewicz "Jeśli tylko....


Kiedy uświadamiasz sobie ze tego wszystkiego juz nie ma, ze skończyło się zanim tak naprawdę się zaczęło.  Nie krzyczysz nie płaczesz, stajesz się obojętna na wszystko co Cie otacza. Jedyne czego pragniesz to obudzić się z tego pieprzonego snu 
Chłodne powietrze, powodowało że było mi zimno, delikatny wiatr rozwiewał mi włosy. A z oczy leciały bezbarwne kropelki łez które spływały po moich bladych policzkach .Stałam na krawędzi, pod moimi nogami płynęła rwąca rzeka, miałam już dość tego wszystkiego, tej litości współczucia., tego że każdy twierdził, że chce dla mnie jak najlepiej....Moja obojętność zabijałam mnie od środka, mój cały świat w ułamku sekundy stał się taki szary, ponury, obojętny. Nigdy nie pomyślała bym, że obojętność potrafi tak zabijać od środka, że świat może zawalić się tylko po słowach "Bardzo mi przykro", że takie trzy słowa potrafią w jednej sekundzie zawalić cały świat. Właśnie w takiej jednej sekundzie straciłam wszystko na czym mi naprawdę zależało, jakie to głupie że dopiero jak ktoś znika z naszego życia uświadamiamy sobie jaki był dla nas ważny, jak cholernie był ważny, że zmienił nasze życie w tak ogromnym stopniu, że w momencie kiedy z niego znika nie potrafi się bez niego funkcjonować. Życie jest cholernie dziwne, żeby ułamek sekundy, trzy słowa decydowały o tym jak potoczą się Twoje losy, jak dalej pokierujesz swoim życiem, czy dasz radę żyć dalej, czy obojętność Cię zabije...  zamknęłam oczy, po raz kolejny ujrzałam jego twarz przed oczami uśmiechał się do mnie, kochałam ten uśmiech  jak nic innego, szeptał coś nie rozumiałam dokładnie co, poza tymi dwoma słowami Proszę nie, chciałam być tak blisko niego, znowu zatopić się w jego silnych ramionach. Przytuliłam się do bluzy, którą miałam na sobie tak pięknie nim pachniała, jak by był tuż obok. Zrobiłam krok w kierunku przepaści...Otulił mnie cudowna błogość i wolność, w końcu poczułam się szczęśliwa, i wolna .... Bez kogoś kogo kochamy, nawet dzień jest wiecznością.

***

Otworzyłam oczy...nie to nie jest sen to wszystko stało się na prawdę Mikołaja nie ma.... Mikołaj nie żyje.... straciłam go na zawsze już nie przytuli mnie nigdy tak jak ostatnio w parku, własnie park ostatnie co pamiętam to park, to nasze miejsce i ten zapach ten, który tak bardzo kochałam, na pewno Paulina mnie znalazła, a zapach... eh pewnie moja wyobraźnia pragnienie tego, żeby tu był....rozejrzałam się do okoła i dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że jestem na ranczu.... w jego domu,  w jego łóżku, czuje jego zapach, ten który tak kocham, wtuliłam się w poduszkę, ten zapach był tak intensywny jak by dopiero co tu był, mogła bym zatopić się w tym zapachu, w tych wspomnieniach. Zdecydowanie tego teraz  potrzebowałam bycia w miejscu gdzie jest obecny cały czas, bycia tak blisko niego. Powoli się podniosłam, na komodzie ujrzałam nasze zdjęcie z ostatniego ogniska tego co zorganizował dla mnie. Byliśmy tacy szczęśliwi już wtedy patrzył na mnie inaczej dopiero teraz to zauważyłam może gdybym wcześniej coś z tym zrobiła teraz by był tutaj ze mną. Jedyne czego teraz chciałam to spokoju, świętego spokoju, muszę znaleźć Paulinę i ją stąd wygonić. Otworzyłam jego szafę wyjęłam z niej sweter, pachniał nim, tak intensywnie tak mocno, zaciągnęłam najmocniej jak potrafiłam, zamknęłam oczy czułam jak by był tuż obok, jak by tulił mnie do siebie i szeptał, mi coś do ucha. Otworzyłam oczy rozejrzałam się dookoła na komodzie obok stało zdjęcie jego i Dominiki., przecież ktoś musi i o tym powiedzieć, sama myśl o tym przeraziła mnie, nie wiem czy byłam na to gotowa, ale nie chciałam, żeby dowiedziała się od kogoś innego.  Powoli zeszłam na dół, już na samym dole , poczułam zapach świeżo zmielonej kawy Mikołaj taka uwielbiał, a mi przeszło od niego.
Czułam się obojętna, na wszystko, na głód który czułam na to że chciało mi się pić, nie chciało mi się nic nie miałam na nic ochoty, najchętniej wróciła bym do łóżka i nie wychodziła z niego, wtuliła się w jego poduszkę i została tam na zawszę obojętna na cały otaczający mnie świat, tak dokładnie tak zrobię, ale najpierw wygonię Paulinę,nie chce mi się gadać z nikim,  w środku czułam się taka pusta, jak by jakaś część odeszła razem z nim. W zasadzie razem z nim odeszła jakaś część mnie, nie wiem dokładnie jak duża, ale na pewno spora skoro nie umiałam funkcjonować jak przedtem. Nie wiem czy w ogóle umiem jeszcze funkcjonować. Weszłam do kuchni i zamarłam, o mało nie zemdlałam, przy blacie stał Mikołaj Przez chwilę myślałam , że to jakieś przewidzenie ale nie on tu był  żywy był ukochany Mikołaj musiałam się trzymać czegoś żeby nie upaść za dużo jak na jeden raz.. Na twarzy miał niewiele zadrapań, lekko podbite oko
- Wszystko Ci wyjaśnię - Powiedział i powoli się do mnie zbliżył ja nie byłam wstanie nic powiedzieć, nie byłam wstanie zrobić kroku. Stałam nieruchomo jak by ktoś mnie uniemożliwił poruszanie się moje ciało odmówiło posłuszeństwa a całe ciało drżało jak by nie mogło udzwignać ciała a w domu panowało przyjemne ciepło .
- To w szpitalu to wszystko pomyłka - Mówił cicho i powoli. A ja  tylko stałam i patrzyłam się bo nie mogłam uwierzyć , że to prawda , że moja wyobraźnia nie płata mi figlów
- Ale.... - Nie umiałam złożyć zdania . Chciałam coś powiedzieć ale nie wiedziałam co nadal stałam w tym samym miejscu co przed chwila beznajmniejszego ruchu jaki bym wykonała .
- To ja, to nie sen....Pamiętasz jak obiecałem, że nie pozwolę Cię skrzywdzić - Nie powiedziałam nic tylko się do niego przytuliłam . Moje ciało przeszył dreszcz kiedy mnie objął poczułam , że odzyskałam cząstkę siebie , którą mysłam , że już na zawsze straciłam .W jego ramionach czułam się jak w domu bezpiecznie .
- Ale jak to ? - zapytałam szepcząc,nadal wtulona w niedżwiedzim uścisku . Mikołaj opowiedział mi wszystko co się stało ja patrzyłam na niego z niedowierzaniem., to wszystko było jak sen najpierw go nie ma, a teraz stoi tu przede mną i mnie przytula. Cieszyłam się, że Mikołaj jest tutaj ze mną, że żyje. Zobaczyłam jego oko chciałam zobaczyć jak wygląda podniosłam dłoń   Dotknęłam jego oka syknął i na jego twarzy pojawił się grymas bólu   - Przepraszam - Szepnęłam i zabrałam i opuściłam rękę
- To nic takiego - Uśmiechnął się do mnie - Ważne, że pomyłka szybko się wyjaśniła i jestem tu z Tobą - Cały czas byliśmy tak blisko siebie
- Jak on mógł się pomylić - zadawałam sobie to pytanie przez tego konowała przez te dni czułam się uchodzi , ze mnie życie a on się pomylił przez jego pomyłkę te dni stały się dla mnie koszmarem .Z którego w żaden sposób nie moglam sie obudzic .
- Po prostu się pomylił- powiedział Mikołaj a we mnie coś pękło miałam ochotę rozszarpać tego lekarza od 7 boleści .
  - No zajebiście pomylił się !  Tak pop prostu się pomylił! No brawo !! Lekarz roku !! Pomylić policjantów z jakimiś debilami !! Konował a nie lekarz!! - Zaczęłam na niego krzyczeć
- Ale Karolina  - mikołaj próbował mnie uspokoić ale na nic żadne próby
- A Ty nawet go nie broń !! Lepszy nie jesteś!! Powiedz mi ile razy Cię prosiłam idź do Jaskowskiej skończ to !! No ile?!!! Ale nie ty wolałeś się dalej bawić w Mata Hari !!! Wiesz jak się o Ciebie bałam ?!! Wiesz co czułam ja co czuła Emilka jak was nie było ?!! Wiem, że to wszystko moja wina, że ja wpakowałam Cię w to wszystko, ale na litość boską Mikołaj prosiłam Cię !! - Byłam wsciekła
- Karolina musiałem wiesz - Stał na przeciwko mnie
- Co musiałeś - On milczał - No pytam się co musiałeś !!! Słyszysz mnie co musiałeś!! Do cholery odpowiedz!! Co  musiałeś !! Za mało C było wrażeń  najpierw Wolański teraz To !!!  - Nie dałam mu dojść do słowa tylko krzyczałam w końcu te emocje gdzie się kumulowały musiały znajść ujście .Nie
wytrzymałam po moich policzkach popłynęły łzy, zaczęłam go bić  po klatce i krzyczałam jak w jakimś amoku - Pieprzony egoista !! Dupek!!!! Nic nie rozumiesz !!! Kompletnie nic !!!  Palant który nic nie potrafi zrozumieć !!! Nic kompletnie nic!!!- Wtedy on złapał mnie za nagdarstki  nie był to mocny uścisk .
-  Karolina  Czego nie rozumiem ? - Zapytał cicho , niskim seksownym głosem tak jak wtedy w lesie patrząc się głęboko w oczy . Jego spojrzenie było tak glębokie i przeszywajace , że nie potrafilam wydobyć z siebie ani jednego słowa a co dopiero ułożyć jakieś sensowne zdanie  dzieliły nas milimetry patrzyłam mu prosto w oczy, mój oddech powoli zwalniał - Czego ? - Powtórzył cicho jeszcze raz takim samym tonem głosu   - Powoli zbliżyłam się do niego  chciałam mu powiedzieć coś ważnego... Nagle zadzwonił dzwonek, po chwili do domu weszła Dominika
- Stało się coś?? – Zapytała Dominika
- Nie nic takiego – Odparł Mikołaj
- Masz racje nic takiego, poza tym że Twój tata jest skończonym idiotą - dodałam , ze złością 
- Karolina – Mikołaj chciał mnie uspokoić
- Nie ma Karolina… Prosiłam Cię, ile razy Cię prosiłam skończ to, są dowody można już zakończyć to dać sobie spokój, ale nie Mikołaj Białach pieprzony bohater nie może bo nie ważne co inni czują on musi robić swoje !!- Byłam Wściekła, nie obchodziło mnie że Dominka jest obok i tego słucha
 - Wiesz, że zrobiłem  to dla Ciebie żeby mieć  twarde dowody, ze względu na Ewkę – Mikołaj był nad wyraz spokojny
- Ale prosiłam Cię żebyś ryzykował własną dupa ?!! Wiesz jak się bałam jak znalazłam ten nieśmiertelnik  jak oglądałam monitoring, a potem ten policjant mówił o dwóch ciałach, wiesz co ja czułam !! – Nie dałam mu dojść do słowa – Masz rację nie wiesz !!! A potem jak ten świr przesłał na komendę te zdjęcia, bałam się o Ciebie jak cholera o nikogo nigdy tak się nie bałam !!... A wiesz co czułam jak ten lekarz powiedział „bardzo mi przykro „ bo mu się kurwa pomyliło z tamtymi, wiesz co poczułam jak myślałam że nie żyjesz ?!! Cały świat mi się zawalił, w ułamku sekundy!!! W ułamku sekundy moje życie rozsypało się na milion kawałeczków!!! A Ty mówisz, że nic się nie stało?! , Pieprzony egoista – Po moich policzkach znowu płynęły łzy, było mi wszystko jedno, że Dominika to ogląda parę godzin temu myślałam że nie żyje a teraz mówi, że nic się nie stało tak po prostu nic się nie stało. Musiało coś we mnie pęknąć bo nigdy nie byłam tak szczera jak teraz.  Dominika patrzyła na mnie ze zdziwieniem ale i współczuciem, miałam wrażenie, że doskonale wie co czuje. Mikołaj nie powiedział nic, tylko podszedł i mnie przytulił  
- Przepraszam – Szepnął, spojrzałam na niego
 – Obiecaj , że nie będziesz już takim pieprzonym bohaterem - powiedziałam smutna .
- Jakie nie żyjesz, trupy ? O co chodzi - Było widać, że Dominika nie wie o co chodzi
- Widzisz córuś bo - Mikołaj opowiedział jej historie
- Czy Ty jesteś normalny!!! Karolina Cię prosiła a Ty co ?!!!  Zawsze musisz się narażać?!! Nie nauczyłeś się, że Karolina ma rację jak coś mówi?! Jak Cię o coś prosi ?
- Dominika spokojnie - Mikołaj starał się ją uspokoić, a ja nie dziwię się że tak zareagowała
- Karolina zawieź mnie proszę do domu - Spojrzała na mnie
- Z miłą chęcią  - Z Dominiką ruszyłyśmy w stronę wyjścia, obie byłyśmy na niego złe.
- Ale do kąd idziecie ? - Mikołaj był w szoku
- Dajemy Ci czas na przemyślenia - Spojrzałam na niego, i wzięłam kluczyki do jego samochodu  - Może w końcu w końcu zrozumiesz  - Odwróciłam się w stronę drzwi - Cześć - Powiedziałam równo z Dominika
 Zanim ruszyłam spojrzałam na telefon miałam tam 100 połączeń i 50 Sms, najwięcej od Mikołaja i Pauliny, ale i od Jaskowskiej, Jacka, Emilki, Zośki, Krzyśka każdy się o mnie martwił. "Karolina, gdzie jesteś martwię się, to wszystko to jedna wielka pomyłka" "Proszę Cię odezwij się, martwię się" " Maleńka proszę Cię odezwij się bo oszaleje" To nieliczne sms od niego, poza tymi jest ich jeszcze z 15 od reszty, a pozostałe od niego.Jechałyśmy z Dominiką w milczeniu
- To gdzie Cię zawieść. Do domu ?
- Właściwie to pokłóciłam się z mama i myślałam, że - Patrzyła cały czas przez szybę
- To może jednak odwieść Cię do taty ? - Spojrzałam na nią
- Nie może tak coś zrozumie, cały czas w coś się pakuję, ja rozumiem że chciał pomóc  w ogóle tylko dla czego jak ktoś mu mówi, że ma odpuścić on nie potrafi? - Widać, że bardzo martwiła się o ojca
- To co poczekamy do jutra u mnie, a po pracy powiem tacie, żeby po Ciebie podjechał ? - Uśmiechnęłam się
- Dziękuję - Odwzajemniła uśmiech