Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

piątek, 12 stycznia 2018

3.27 Wojna

Hejka

Długo mnie nie było wiem, ale dużo pracy ostatnio i brak czasu ale w końcu weekend to można nadrobić. Opko planowane już dawno tytułowa wojna - nie długo się dowiecie kto z kim jest autorstwa mojego i Szwagierki (nie ma to jak cisnąć sobie ripostami ) Liczymy że szczególnie ten fragment złapie was za serce 


Jak tylko weszliśmy do domu Mikołaj od razu zaczął mnie całować.
- To, że się zgodziła nie znaczy, że nadal nie jestem zła na Ciebie - Chciałam się z nim troszeczkę podroczyć
- Wiem, kotuś zawaliłem przepraszam zachowywałem się ja idiota. Ale w pracy musiałem zdać nasze raporty, których brakowała a trochę się ich uzbierało do tego od dawna planowałem to, żeby Ci się oświadczę tylko nie wiedziałem czy święta sylwester  czy Twoje urodziny -Widziałam, że mówi prawdę i chyba rzeczywiście stres go ostatnio zżerał. - Dziś jak wróciłem do domu i nie było Twoich rzeczy przestraszyłem się i już wiedziałem, że nie mogę dłużej czekać bo za bardzo Cie kocham żeby chociaż na chwilę Cię stracić - Mówiąc to patrzył mi w oczy - Co prawda planowałem to wszystko w jakimś gronie rodzinnym, albo tylko Ty i ja
- W zasadzie komenda to taka druga rodzina - Uśmiechnęłam się
- Poczekaj sekundę - Pocałował mnie w usta i pobiegł na górę, po chwili wrócił trzymając coś za sobą - Wszystkiego najlepszego kotuś - Wręczył mi prezent
- Dziękuje - Ucałowałam go
- Otwórz - Posłuchałam go wyjęłam z torebeczki małe pudełeczko, w środku był łańcuszek z zawieszką w kształcicie serca z grawerem " Na zawsze Twój "
- Jest piękny - Ucałowałam go i podałam łańcuszek żeby mógł mi go założyć - Kocham Cię - Szepnęłam
- A ja Kocham was - Zbliżył się do mnie i mnie pocałował, nasze pocałunki stawały sie coraz bardziej namiętne, a my kierowaliśmy się w stronę sypialni, po drodze gubiliśmy części naszej garderoby, gdy już tam dotarliśmy nie liczyło się nic poza nami.
Obudziłam się przytulona do Mikołaja, on jeszcze spał, spojrzałam na rękę  byłam taka szczęśliwa w sumie nie do końca jeszcze wierze w to wszystko, kto by pomyślał że ja będę z kimś zaręczę się będę w ciąży a już za jakiś czas wyjdę i za mąż.
- Dzień dobry kotek - Ucałował mnie Mikołaj jak tylko się przebudził
-Dzień dobry - Uśmiechnęłam się - Zostajemy dziś tu
- O niczym innym nie marzę, ale najpierw śniadanko - Wstał z łóżka  - Zaraz wracam - Ucałował mnie i zszedł na dół, wrócił po 15 minutach ze śniadaniem. Ten dzień spędziliśmy w łóżku, było mi tak dobrze obawiałam się tylko jednego jutrzejszego badania, wiem że wynik nie zmieni naszego podejścia bo tak czy inaczej kochamy nasze maleństwo, ale jakiś strach tam wewnątrz mnie jest czy w razie czego sobie poradzimy
- O czym tak myślisz ? - Wyrwał mnie z zamysłu
- O jutrzejszym badaniu
- Nie denerwuj się - Ucałował mnie mocno
- Nie umiem - Spojrzałam mu w oczy
- Kotek nie ważne co będzie jak będzie, zawsze będziemy szczęśliwi - Pocałował mnie w czoło
- Kocham Cię
- Może powinniśmy już planować ślub - Zaskoczył mnie lekko
- Tak szybko ?
- Ej kotek szybko ? Wiesz jakie są terminy, chyba że się boisz albo nie jesteś pewna
- Zaskoczyłeś mnie po prostu - Uśmiechnęłam się do niego - Jestem pewna jak niczego innego
- To co wiosna lato jesień zima ?
- Hmmm jesienią może być ciapa, wiosna to różnie. Ja bym była za zimą albo latem
- Może jak by udało nam się wszystko załatwić to tego lata
- Kotuś a nie za szybko ? Maleństwo będzie mieć 2 - 3 msc, nie lepiej już za rok jak podrośnie
- Jak tylko zechcesz
Siedzieliśmy na korytarzu czekałam z Mikołajem na badania denerwowałam się trochę, ale Mikołaj był obok cały czas trzymał mnie za rękę.
- I jak ? - Zapytał Mikołaj podczas badania
- Z badań krwi które robiła Pani ostatnio i z badania wynika, że wszystko jest dobrze - Posłał mi ciepły uśmiech
- Czyli ? - Mikołaj nie dawał za wygraną chciał usłyszeć jasno
- Nie musi się Pan tak denerwować, wszystko jest w porządku, oczywiście za jakiś czas powtórzymy badanie krwi,  teraz niech Pan dba o narzeczoną - Mikołaj ucałował mnie w dłoń - To jak chcą Państwo znać płeć ?
- A już wiadomo ?
- Tak, to jak ? - Spojrzałam na Mikołaja, a on na mnie
- Tak  - powiedzieliśmy równocześnie, Dr, Walewśki uśmiechnął się do nas
- Będziecie mieli Państwo córeczkę - Powiedział bo chwili milczenia
- Słyszysz  kotek będziemy mieć córeczkę - Mikołaj był szczęśliwy jak małe dziecko, ja też byłam cholernie szczęśliwa
- Słyszę, słyszę - Uśmiechnęłam się - Czyli Panie doktorze wszystko jest ok ?
- Tak, jak najbardziej wiadomo proszę się nie przemęczać i widzimy się za miesiąc
Zaraz po badaniach pojechaliśmy do Kamili byłej żony Mikołaja, chciała z nim pogadać a on uparł się, że jadę z nim w końcu jesteśmy rodziną więc sprawa dotyczy i mnie.
- Cześć -Powiedziała lekko zdziwiona na mój widok
- Cześć - Odpowiedzieliśmy jej
- Wejdźcie - Zaprosiła nas do środka, weszliśmy do środka Dominika od razu mnie dopadła
- Cześć - Ucałowała mnie - I jak ? Widzę, że tatuś już zmądrzał - Zaśmiała się
- Tak - Pokazałam jej pierścionek
- Super Gratuluję ! - Ucieszyła się - Brawo tatuś postarałeś się
- Dzięki córcia - Uśmiechnął się do nas
- Siadajcie musimy porozmawiać - Powiedziała poważnym tonem Kamila. Spojrzałam na Mikołaja, ja już wiedziałam chyba o co chodzi w sumie zapomniałam mu o tym powiedzieć
- Chciałam z Tobą, właściwie z wami porozmawiać - chyba nie wiedziała jak zacząć postanowiłam jej pomóc
- Chyba wiem o co chodzi - Razem z Mikołajem spojrzała na mnie zaskoczona - Dominika mi powiedziała
- A ja się mogę dowiedzieć o co chodzi ? - Zapytał zdziwiony
- Po nowym roku wyjeżdżamy do Niemiec, Marek znalazł tam nam pracę
- Ale jak to ? - Zdziwił się Mikołaj
- Normalnie, Problem jest tylko taki że Dominika nie chec jechać - Powiedziała to jak by było coś strasznego
- Karolina się zgodziła, żebym z wami została - Powiedziała w prost Dominika
- Tak myślę, że jeżeli nie chce jechać to powinna zostać -Kamila popatrzyła na mnie
- Jeżeli nie chce to zostaje - Mikołaj popatrzył na Kamilę - I tak mamy robić remont to zrobimy dwa pokoje - Jak widać Mikołaj miał już cały plan
- Ja nie wiem czy Ty sobie poradzisz z wychowaniem - Wypaliła nagle w stronę Mikołaja
- Jak widać nie jest to takie trudne skoro Ty dajesz radę - Zmierzyłam ją wzrokiem
- Ciekawa jestem jak Ty sobie poradzisz z wychowaniem nastolatki i małego dziecka, bez doświadczenia - Odgryzła mi się



*

Czułem, że to wszystko nie zmierza ku dobremu doskonale znałem Karolinę i wiedziałem, że nie odpuści do tego hormony, które u niej ostatnio szalały. Kamila też byłą uparta, chciałem to jakoś zakończyć dlatego złapałem Karolinę za rękę, ale ona jak by tego nawet nie poczuła, a może po prostu zignorowała, spojrzałem na Dominikę ona widać uznała to za dobrą zabawę bo zaczęła to wszystko nagrywać nowym telefonem, dostała go na urodziny od Wujków Julka i Tomka i cioć Natalii i Martyny i jak to skomentowała musi wypróbować sprzęt 
- Wychowanie nie jest tak trudne, trudniejsze jest utrzymacie rodziny w komplecie albo chociaż by nie oczernianie jednego z rodziców, próbując wybielić siebie - No to się zaczęło 
- Żeby ta rodzina była w komplecie, to najpierw trzeba ją mieć a nie faceta na dziecko łapać - Moja była żona zmierzyła ją wzrokiem 
- Ja nikogo nie muszę łapać na dziecko - Widziałem po niej, że nie odpuści Kamili Karolina była uparta do tego u niej to co w sercu to na języku niestety w takich sprawach nie zawsze jest to dobre
- Chyba jednak tak 
 - No, a ty może Dominike i Anie to w kapuście znalazłaś
 - Daruj sobie,a co może zazdrościsz ?
 - No akurat nie mam czego ja w ogóle nie dziwię się, że się z tobą rozwiódł z taką jedzą tylko ci miotłę kupić
 - A trafił na jeszcze większą -
 - No najwyraźniej takie mu się podobają
 - Jakby nie to dziecko to by był ze mną ! 
- Odezwała się matka miłosierdzia. Nie myślałaś o założeniu jakiegoś zakonu Kamilanek ?
 - No ciebie by tam na pewno nie było
 - Czasem ktoś coś spieprzy a potem komuś zazdrości bo ma coś co kiedyś było jego - Karolina zmierzyła ją wzrokiem, Dominika zaczęła się śmiać ja już miałem dość tego wszystkiego chciałem to zakończyć, ale wtedy Karolina nerowo machnęła ręką i zrzuciła talerz ze stołu, Panią i tak to nie przeszkodziło, bo po chwili wróciły do swojej wojny
- Z Ciebie tka kaleka, że jeszcze krzywdę zrobisz dziecku
- No już nie bądź taka do przodu, bo ci z tyłu braknie
- Żeby przypadkiem Ciebie nie zabrakło jak taka wyszczekana jesteś
- Lepiej być wyszczekanym niż przemądrzałym
- Z taką matką to dziecko jeszcze jakimś przestępcą zostanie, ja się nie zgadzam żeby ktoś taki wychowywał moją córeczkę
- No najwyraźniej ty sobie z tym nie poradziłaś jak twoja córeczka chce mieszkać z nami
- Zrobiłaś słodkie oczy uśmiechnęłam się i ją omotałaś nie tylko ją
- Przynajmniej ma z kogo czerpać autorytet, a nie patrzeć na tego twojego Marka jak chla i drze mordę na wszystkich
- Odezwała się ta co jest taka bez skazy wielka księżniczka co może nie zaciąga faceta z dziećmi na dyskotekę i się obściskują
- O i tu cię boli...bo umiemy z Mikusiem się bawić i okazywać uczucia, bo jak wiesz miłość nie polega tylko na robieniu maślanych oczek do drugiej osoby
- A Ty to może na oczka go nie złapała tylko na co hmmm może mądrość. Ha dobry żart lepszego dawno nie słyszałam
- Żartem to ty jesteś i to, że pojawiłaś się w jego życiu
- Od naszego rozwodu to mu na oczy chyba padło, co on w Tobie widzi ani ładne to to ani piękne
- A tobie na mózg, bo najwyraźniej masz problemy ze samą sobą
- Odezwała się ta co problemów nie ma a własnego faceta nie rozpoznawała przez tyle czasu
- Nie wiem jak nisko trzeba upaść, żeby wykorzystywać czyjąś chorobę jako swoją obronę
- A może ta choroba to jedna wielka symulacja, żeby zatrzymać go przy sobie
Wtedy usłyszałem jak ze stołu spada doniczka, w której stała choinka. Nawet bałem się pomyśleć co one będą dalej robić. Oby nie doszło do rękoczynów, ale w sumie jak na to popatrzeć z innej strony to walczą o mnie..
- Jak byś była chociaż odrobinę mądra i rozgarnięta wiedziała byś że amnezja to jak się kogoś nie pamięta, więc wiesz....Za mądra to Ty nie jesteś
- No przy tobie to na pewno nie mam z kim rywalizować
Miałem już dość tej całej wojny chciałem jakoś to zakończyć, ale nawet nie mogłem dojść do słowa bo ripostami sypały jak z rękawa - z Tobą to ja nawet nie mam zamiaru rywalizować bo bym musiała się czołgać, żeby zniżyć się do Twojego poziomu
- Odezwała się szlachta, która myśli, że wszyscy musieli by na Mount Everest stanąć, żeby jej dorównać
- Tobie by i to nie pomogło bo nawet mrówka jest mądrzejsza od Ciebie, własna córka ma Ciebie dość i ucieka od Ciebie jak najdalej się da
- No bo ją bajerujesz. Ja sobie nie życzę żebyś robiła głupka z mojej córki
- Dominika jest na to za mądra w przeciwieństwie do Ciebie, to również odziedziczyła po Mikołaja. Bo po Tobie to chyba nic,
- Boje się jakie to dziecko będzie jak się wda w ciebie
- Boisz się, że nawet jak się urodzi z miejsca będzie lepsze od Ciebie no tak tego nie da się nie przebić, każdy zrobi to z zamkniętymi oczami
- Ja już mam tego dość ! Jak kurde możesz mnie obrażać zabrałaś mi męża jak jakaś rzecz i teraz próbujesz nas skłócić !
-Pragnę Tylko przypomnieć, że ja Ci męża nie zabrałam zanim go poznałam to uciekł od Ciebie
- Teraz próbujesz ze siebie zrobić poszkodowaną ? Zachowujesz się jak dziecko !
- Kto tu z siebie robi poszkodowana?! Zastanów się może trochę nad sobą i może wrócimy do rozmowy bo trochę mi Ciebie szkoda
- Ja już nie mam ochoty na rozmowę z tobą ! Wynocha !
- Bardzo chętnie, a i nie kłopocz się sami trafimy do wyjścia - Powiedziała i wstała - Kotek chodź idziemy - Powiedziała i złapała mnie za rękę



***

Jechaliśmy w milczeniu widziałam, że Mikołaj co jakiś czas na mnie patrzy nie byłam pewna czy jest na mnie zły, czy się obraził a może chodziło o coś innego
- Nie wiedziałem, że jesteś taka waleczna - Zaśmiał się w końcu 
- Śmiej się śmiej, ale pamiętaj to Twoja była żona a wiesz co by było jak by to był ktoś inny - Zaśmiałam się 
- Strach się bać - Zaśmiał się ponownie. Podjechaliśmy pod komęde, mieliśmy zanieś moje zwolnienie, kiedy wysiadaliśmy do Mikołaja zadzwonił telefon - Idź dogonię Cię - Uśmiechnął się do mnie i odebrał telefon, a ja weszłam na komendę. Szłam lekko zamyślona, myślałam o tej całej sytuacji u Kamili w domu, szłam nie patrzyłam przed siebie i nagle na kogoś wpadłam 
- Uważaj ! Ty chcesz mnie zabić ! - Oburzył się Poniatowski na którego wpadłam 
- Nie prowokuj mnie, bo na komendzie jest za dużo światków ! - Moje hormony szalały jak oszalałe, a mina Julka była bezcena - A poza tym mam ciekawsze rzeczy do roboty niż zabójstwo oferm  - Spojrzałam na niego groźnie, on zrobił duże przerażone oczy i uciekł, usłyszałaś śmiech z pokoju wyszedł Jacek i śmiał się w najlepsze 
- Karolina Białach pogromca oferm  - Mało brakowało a Nowak płakał by ze śmiechu, podszedł do mnie i przybił mi piątkę - Brawo! Muszę Ci jakiś medal zrobić - Mówił śmiejąc się 
- Koniecznie i to ze złota - Zaśmiałam się 

***

Wchodziłem właśnie na górę, Karolina miała na mnie poczekać pod pokojem komendant, kiedy byłem na schodach wpadł na mnie przerażony Julek 
- Co jest ? - Zapytałem kiedy mało mnie nie przewrócił 
- Twoja kobieta mnie goni muszę spierdalać - Powiedział i pobiegł, widać hormony dalej szaleją zaśmiałem się i poszedłem dalej, na górze spotkałem rozbawionego Jacka i Karolinę, widzę że czeka mnie ciężkie pół roku ale kocham ją to przeżyje - A wam co tak do śmiechu ? 
- Karolcia ma nowy tytuł - Jacek śmiał się nadal - Karolina Białach pogromca oferm 
- Ta druga część podoba mi się szczególnie - Podszedłem do niej i dałem jej buziaka - A Ty Jacuś uważaj bo u Kamili dziś spadały talerze i doniczki - Nowak zrobił duże oczy 
- Ale że jak ? - Zapytał zdziwiony 
- No co nie przepadamy za sobą - Zaśmiała się Karolina .
Minęło jakieś 30 minut i wracaliśmy do dom, kiedy byliśmy już prawie pod domem zadzwonił telefon Karoliny
-Cześć mamuś co tam?
- Cześć córuś jak tam u Ciebie ?
- Dobrze, a co tam u Was?
- Bo wigilia już za 2 dni i tak myśleliśmy, że może spędzimy ją razem
- Mamuś, ale wiesz że jestem z Mikołajem i bez niego nie ruszam się nigdzie
- Wiem, córeczko tata też wie
- Dobrze w takim razie porozmawiam z Mikołajem i dam wam znać. Pa - Rozłączyłam się. Mikołaj spojrzał na mnie zdziwiony.
- Coś się stało ? - Zapytał  zdziwiony jak ja
- Rodzice zapraszają nas na wigilie
-Nas?
- Tak Ciebie i mnie, tata nawet. Mam dać znać czy będziemy - Spojrzałam na niego
- A Ty chcesz iść ? - Zapytał mnie Mikołaj
- Właściwie, to w końcu muszą się dowiedzieć - Uśmiechnęłam się do niego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz