Hejka
Razem z szwagierką zapraszamy na ostatnie opowiadanko z tej o to serii, jest dość długie no tak ciut ale liczymy, że dotrwacie do końca. Zapraszamy również na nasz 2 blok gdzie jest kolejne opowiadanie. A tym czasem miłego czytania i nie długo pojawi się pierwsze opko z nowej serii.
- Może pojedziemy większą grupką zrobimy jakieś małe przyjęcie żeby się oderwał od tego wszystkiego- zaproponowała Emilia, której zrobiło się szkoda Mikołaja.
- Tak zrobimy - przytaknęli zgodnie.
Postanowiłam pomóc we własnym zakresie Mikołajowi dlatego pojechałam do niego. Czasem taka rozmowa może wiele zdziałać
. - Julka ? Co ty tutaj robisz ? - drzwi otworzył mi ubrany w jakieś stare dresy Mikołaj
. - A co już nie można kolegi z pracy odwiedzić ?- uśmiechnęłam się
. - Wiesz co ja nie mam ochoty na rozmowy - jeszcze nigdy nie widziałam go takiego smutnego, aż mi się go żal zrobiło.
- Ale ja nalegam - nie mogłam odpuścić, bo chciałam za wszelką cenę mu pomóc. Nie było nam dane długo rozmawiać, bo po chwili u Mikołaja pojawiło się chyba z pół komendy. Paulina jak tylko weszła popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem już wtedy wiedziałam, że to nic dobrego nie wróży.
- A pani Mazurek to bez zaproszenia tak wszędzie przychodzi ? - mruknęła Wach.
- Przyszłam po prostu porozmawiać - odparła niepewnie.
- Ja już dobrze wiem po co przyszłaś Mikołaj jest z Karoliną czy ci się to podoba czy nie !- krzyknęła.
- Ale ja tylko...
- Tak tak, a do Krzyśka to kto się przyczepił ? Skąd ja mam pewność, że z Mikołajem nie będzie tak samo ?- Paulina się dopiero rozkręcała nikt by nie pomyślał, że aż tak bardzo
. - Daruj sobie dobrze. Ja już wiem tobie jest zazdrość, że faceci wolą mnie -Julka też zamiast odpuścić zaczęła się z nią drażnić
. - Taa, bo ty kurde ideał piękna po prostu- Paula dalej nie odpuszczała.
- Przynajmniej nie mam dziecka na boku - te słowa zadziałały jak płachta na byka.
- Ty zdziro normalnie zatłukę jak psa ! - wtedy to dopiero się zaczęło Paulina była taka wściekła, że zaczęła szarpać Julke. Krzysiek z Kubą próbowali ją jakoś oderwać, ale i oni byli bezradni szła po prostu jak czołg, którego ludzkie siły nie są w stanie zatrzymać.
- Wyplujesz te słowa razem z zębami ! - zamachnęła się i pewnie by ją uderzyła gdyby nie fakt, że zauważyła siekierkę stojąca obok kominka. Wszyscy normalnie wtedy oniemieli kiedy podeszła i zabrała ostry przedmiot i wróciła do dalszej awantury tylko teraz zaczęła machać siekierką Mazurek przed nosem.
- No co teraz też będziesz taka mądra ? - przystawiła górna część siekierki do szyi blondynki
. - Paulina ! - wtrącił przerażony Mikołaj.
- A co ty też chcesz siekierką dostać ?!- odwróciła się w stronę Białacha
- Paulina przestań już, bo dojdzie do tragedii - próbę negocjacji podjął Kuba
. - Przynajmniej pozbędę się zbędnego balastu - Wach zaczęła wymiękać.
- Paulinka nie warto przecież ja też bym musiała ją zabić - wtrąciła Emilia ze spokojem podchodząc do koleżanki.
- Wow ciociu nie widziałam, że ty taka waleczna jesteś - powiedziała Dominika, która nadal pozostawała w szoku po tym co zobaczyła.
- Młoda ucz się, że trzeba walczyć o swoje - zwróciła się do córki Białacha ocierając łzy, które popłynęły jej ze złości.
***
Wkurzona pojechałam na komendę. To tak się dzieje jak komuś chcesz pomóc. Jeszcze na moje nieszczęście wpadłam na Rachwał.- Może jakieś przepraszam - niemal krzyknęła.
- Przeprosić to mnie powinna ta twoja przyjaciółka Paulina i kochaś Mikołaj - mruknęłam wkurzona. - O co ci znowu chodzi ? - Karolina popatrzyła na mnie takim wzrokiem jakby co najmniej chciała mnie zabić.
- O to, że chciałam pomóc Mikołajowi i Paulina ze siekierą do mnie wystartowała - może powinnam się hamować, ale byłam taka nabuzowana, że przestałam panować nad sobą.
- Jak zasłużyłaś - odparła obojętnie.
- Ale ten twój Mikołaj to niezły jest - chciałam jej dogryźć tak, żeby jej w pięty poszło.
- Właśnie dobrze powiedziałaś mój - Karolina mimo wszystko panowała nad sobą. Tak jak jej kazał lekarz więc starała się do tego dostosować.
- No to będziesz się musiała podzielić - odparłam patrząc na jej reakcje.
- Na pewno nie z tobą - Rachwał powoli przestawała panować nad swoim spokojem.
- A jak on świetnie całuje - rozmarzyłam się.
- Ty mi to na złość robisz ?! - zapytała coraz bardziej wkurzona.
- Zobaczysz zabiorę ci go - po tych słowach na twarzy Karoliny pojawił się grymas bólu. - Ała ! - wrzasnęła Rachwał łapiąc się za brzuch.
- Karolina co się dzieje ? - z pokoju obok wybiegł wystraszony Juliusz.
- Chyba rodzę - powiedziała z trudem łapiąc oddech.
- Co robisz ? Rany Boskie pomocy ! - zapytał coraz bardziej wystraszony Julek.
- Spokojnie Karolina wszystko będzie dobrze - na krzyki zareagował dyżurny, który starał się zachować zimną krew.
- Julek zadzwoń po Mikołaja - poprosiła Karolina.
- Jasne.. Jacek zrób coś no !- on chyba był bardziej tym wszystkim wystraszony niż ona sama.
- Poniatowski do cholery nie pomagasz. Idź zadzwoń po tego Mikołaja - Nowakowi coraz bardziej przeszkadzało panikowanie Julka. Nie chciał robić nerwowej atmosfery, a ten ewidentnie w tym nie pomagał. Poniatowski postanowił iść się trochę ogarnąć do pokoju policjantów chyba nawet gdyby do niego strzelali byłby mniej wystraszony
. - No i widzisz co zrobiłaś, a wszyscy mówią, że ja głupi jestem - powiedział do Mazurek, która siedziała tam i płakała.
- Ja nie chciałam - odparła przez łzy.
- Nie chcieć to możesz obiadu tutaj jesteś wszystkiego winna - usiadł i ocierał czoło z potu.
- Ja już mam dość tego dnia - wybiegła z pokoju mijając się w drzwiach z Kobielakiem.
- Juliusz daj ten telefon ja do niego zadzwonię przecież ty nawet się przywitać nie dasz rady - powiedział kiwając przecząco głową.
- Może i masz rację - Julek podał koledze telefon.
- Mikołaj gdzie jesteś ? - zapytał prosto z mostu Adam.
- W domu, a gdzie mam być - odparł niczego nie świadomy Białach.
- No właśnie tutaj masz być, bo twoja kobieta rodzi - popatrzył na Julka, który przysłuchiwał się całej rozmowie.
- Co ? - Mikołaj był w takim szoku, że nie mógł zlepić zdania. - To, że zamiast dupę grzać na kanapie masz jechać do niej do szpitala - powiedział i się rozłączył.
***
W szpitalu byłem szybciej niż ustawa przewiduję, a razem ze mną cała reszta na ginekologie wpadliśmy niczym stado bizonów. Na korytarzu byli już Julek Adaś, zacząłem obwiniać siebie o to wszystko nie powinienem jej puszczać samej w 8 msc ciąży.
- Co się stało ? - Zapytałem jak tylko podbiegłem, Julek szybko streścił mi przebieg wydarzeń myślałem, że zrobię jej krzywdę za to co zrobiła już miałem coś mówić ale wyszła położna
- Który z Panów jest ojcem - Zapytała a ja od razu stanąłem przed nią - W takim razie zapraszam - Zabrała mnie na sale porodową, była już tam Karolina, leżała na jej twarzy widziałem ból, ale i radość zaraz na świecie pojawił się nasza córeczka
- Już jestem kotuś - Pocałowałem ją w czoło ona złapała mnie za rękę, była taka dzielna chociaż widziałem jak bardzo cierpi ona nie komentowała tego dopytywała tylko czy wszystko w porządku
- Widać już główkę - Usłyszeliśmy po jakimś czasie
- Już nie długo kotuś - Ucałowałem ją w dłoń - Jesteś taka dzielna - Posłała mi uśmiech. Po jakimś czasie usłyszeliśmy płacz naszej dziewczynki. Karolina delikatnie się podniosła, żeby ją zobaczyć
- Nasza księżniczka - Szepnąłem kiedy pielęgniarki ją okrywały - Kruszynka, Kotuś byłaś bardzo dzielna - Ucałowałem ją w czoło, była blada przemęczona. Nagle poczułem jaj jej uścisk nikł, po chwilę opadła na łózko a na sali zapanował wielki hałas, maszyna zaczęła piszczeć, Karolina była nie przytomna pielęgniarki i położna zaczęły coś robić przynosić w końcu wygoniły mnie z sali. Nie miałem pojęcia co się dzieje stałem przed drzwiami z napisem SALA PORODOWA
- Co się stało ? - Z rozmyślań wyrwała mnie Paulina
- Karolina... ona straciła przytomność - Powiedziałem przerażony
- A co z dzieckiem ? - Dopytał Adaś
- Dobrze, pielęgniarka się nią zajmuje - Odpowiadałem bez myślenia
- Karolina jest silna da radę - Poniatowski poklepał mnie po ramieniu. Spojrzałem na niego, a on szczerze sie do mnie uśmiechnął widziałem przerażenie w jego oczach, ale jakoś się trzymał. Nie wiem ile czasu siedzieliśmy tak bez wieści godzinę, dwie nie wiem dla mnie to wieczność. W końcu pojawił sie lekarz Karolin wszyscy wstaliśmy
- Co z nią ? - Zapytałem przerażony
- Pana nażyczona musiała przeżyć jakiś silny stres, bo nie widzę innej przyczyny obecnie jest w śpiączce farmakologicznej
- Ale jak to ?
- Sam Pan wie jaka była sytuacja, ciąża przebiegała dobrze ale w momecię kiedy Pańska narzeczona się denerwowała mogło dojść do pogorszenia, stres wpływał na nią bardzo źle. Ale proszę być dobre myśli jak jej stan się poprawi wybudzimy ją - Starał się mnie pocieszyć
- A co z moją chrześnica ? - Zapytała Paulina, już dawno było wiadomo że to ona będzie matką chrzestną
- Silna dziewczyna, zaraz położna ją przyniesie - Ukłonił się i poszedł
- Widzisz będzie dobrze - Poklepała mnie po ramieniu, po chwili pojawiła się położna z naszą córką
- Proszę - Podała mi ją, nie za bardzo wiedziałem jak mam ją trzymać, bałem się że zrobię jej krzywdę była taka maleńka - Zaraz pielęgniarka ją zabierze, a ja zapraszam Pana do siebie a potem dokończymy formalności - Posłała mi ciepły uśmiech i poszła
- Musisz podtrzymywać główkę - Zjawił się koło mnie Adaś - O tak - Ułożył mi ręce tak, aby maleńka była bezpieczna. Była podobna do Karoliny miała jej oczy, taki sam cudowny uśmiech widziałem w niej ją. Panie od razu zaczęły mówić jaka jest słodka, piękna, a ona słodko się śmiała, czułem że moje oczy są mokre, trzymałem na rękach naszą córkę którą pokochałem jak tylko dowiedziałem się, że rośnie pod jej sercem.
- Moją księżniczka - Ucałowałem ją delikatnie w czoło, a ona zaśmiała się słodko, już kochałem ten śmiech, po chwili zjawiła sie pielęgniarka i zaprowadziła do położnej i lekarza.
Siedziałem, przy jej łóżku wyglądała tak bezbronnie była blada i wyczerpana, jakąś chwilę temu przywieźli naszą córeczkę wyjąłem ją delikatnie i położyłem obok niej
- Kotuś to nasza mała księżniczka - Pogłaskałem obie po ręce - Musisz być silna dla nas - Było mi tak cholernie ciężko, ona leży tu taka bezbronna a ja nie mogę zrobić nic, nie mogę jej pomóc mogę tylko czekać i czekać. Wszyscy już dawno poszli zostałem tylko ja nie mogłem jej zostawić nie teraz. Pielęgniarka w końcu przyniosła butelkę, bo maleńka bardzo płakała, po raz pierwszy miałem nakarmić naszą córeczkę, trochę się bałem ona jest taka maleńka taka kruszynka a ja, moje ręce są prawie takie jak ona cała.
Wróciliśmy do domu z maleńką, Karolina od 3 dni była nie przytomna. Siedziałem u niej całymi dniami, a teraz kiedy wróciliśmy do domu i musiałem zając się naszą córeczkom w szpitalu było zdecydowanie łatwiej tam były pielęgniarki położne, a tu jestem tylko ja i Dominika, owszem dziewczyny oferowały pomóc koledzy też ale to nie to samo. Już po 5 godzinach byłem wykończony nie wiem co robić, a czas mija i mija tej nocy nie spałem znaczy spałem i co 2 godziny sie budziłem czyli prawie tyle co nic. Czułem się jak zombi i chyba tak wyglądałem, Dominika pomogła mi spakować małą i pojechaliśmy do szpitala. Karolina była w śpiączce cały czas, tak bardzo się bałem że z tego nie wyjdzie chciałem żeby to wszystko już się skończyło, a miałem wrażenie że to początek. Maleńka po 2 godzinach zaczęła marudzić dla tego musieliśmy wrócić do domu. Jakie było moje zdziwienie kiedy przed domem stał Adam.
- Doszły mnie słuchy że sobie nie radzisz - wpakował się do mnie do domu
. - Adam naprawdę wszystko jest dobrze - nie miałem ochoty na dyskusję z nim jednak Adam to twardy zawodnik i na pewno nie odpuści
. - W takim bałaganie dziecko trzymasz ?- zaczął robić jakaś inspekcje normalnie jakby się dało sprawdził by czy zmieniłem dzisiaj bieliznę.
- Nie no co ty przecież nie jest tak źle - próbowałem jakoś się go pozbyć.
- Popatrz ile kurzu jest na tej szafce przecież doprowadzisz tą małą do astmy, albo do jakiegoś gorszego dziadostwa - przejechał palcem po blacie szafy i przecząco pokiwał głową.
- Ona ma po mnie odporność - odparłem obojętnie bez zastanowienia.
- Weź mi tu takich bajek nie opowiadaj ona jest malutka i potrzebne jej są bardziej wymagające warunki - powiedział, a kiedy wyjął z reklamówki różnego typu środki czystości wiedziałem, że ta wizyta krótka na pewno nie będzie.
- Adam nie wpieprzaj się w opiekę nad moim dzieckiem ! - wkurzyłem się.
- Widzisz nawet ty nerwowy jesteś przez ten kurz. Za 15 minut będzie Julek i my ci tutaj zrobimy porządek - normalnie miałem go dość, a chwilę później pojawiła się ta druga oferma. Zrobili mi z domu szpital, a nawet tam chyba nie ma takiego porządku. Nie miałem siły ani czasu, żeby się z nimi kłócić niech sobie sprzątają przynajmniej na jakiś czas będzie spokój od nich. Po 8 godzinach sprzątania wreszcie sobie poszli, a ja mogłem na spokojnie wrócić do Karoliny.
Od 6 dni Karolina się nie wybudziła, właściwie oni jej nie wybudzają już mam dość tego wszystkiego jestem wykończony tym wszystkim śpię po pare godzin dziennie, potem obiad dom mała i szpital i tak co dnia Dominika pomaga mi jak tylko umie, ale ja wysiadam psychicznie bez Karoliny nie umiem funkcjonować. Łapę się na tym, że małą oskarżam o to co się stało tą niewinna istotę oskarżam o to wszystko. Z każdym dniem widziałem, że brakuje jej mamy, że odczuwa jej nieobecność, czuje że jest coś nie tak. A ja z każdym kolejnym dniem poddawałem się coraz bardziej miałam problem z głupim zrobieniem mleka, z czym kolwiek nie raz w złości krzyczałem, wrzeszczałem żeby rozładować to wszystko co we mnie gdzieś tam siedzi.
- Jak tam się trzymasz? - Zapytała Paulina, która przyszła mi z pomocą
- Nie widać - Pokazałem na mój strój stare dresy, podkoszulka brudna od jedzenia małej, wyglądałem jak menel. - Paulina ja już nie daje rady - Usiadłem wykończony - To wszystko jest tak ciężkie
- Wiem Mikołaj, że nie jest ci łatwo ale musisz znależść w sobie siłę dla niej - Pokazała na maleńką, która spała w nosidełku obok nas
- Ale jak, cały czas ona szpital i tak w kółko ja już wysiadam - Spojrzałem na nią - A wiesz co jest najgorsze, że oskarżam ją o to wszystko, że gdyby nie ona Karolina by tu była - Przetarłem twarz dłońmi
- Mikołaj ! Spójrz na mnie - Rozkazała a ja spojrzałem - Ona tu jest ! Rozumiesz, po prostu musi odpocząć ale zaraz wróci rozumiesz? - Starała się aby te słowa dotarły do mnie - Weź się w garść - Paulina miała rację, ale ja nie potrafiłem nie umiałem nie miałem już na tyle siły, żeby zebrać się w sobie i dać radę. Nagle mała się obudziła i zaczęła płakać, spojrzałem tylko na Paulinę a ona bez słowa wstała i podeszła do niej. Jedną reką bujała ją a drugą szukała coś w telefonie, nagle usłyszałem głos Karoliny, śpiewała cudowną kołysankę nie raz słyszałem jak śpiewa jej malutkiej przed snem https://www.youtube.com/watch?v=SbJcqu4ePB8 maleńka po chwili przestała płakać, podszedłem bliżej Paulina pokazywała jej nagranie na którym była Karolina w 7 msc ciąży wyglądała wtedy tak kwitnąco, była taka szczęśliwa, głaskała brzuch i śpiewała jej lekarz mówił, że taki śpiew często uspokoiła i pomaga jak maleństwo mocno kopie, nagranie ledwo się skończyło a ona spała z powrotem. Paulina spojrzała na mnie i się uśmiechnęła, spojrzałem na nią smutnym wzrokiem tak bardzo brakowało mi jej tak chciałem znowu usłyszeć jej głos i wziąć ją w ramiona. To ona tak często dawała mi siły do tego wszystkiego, a teraz kiedy ona tam leży taka bezbronna nie umiem się podnieś i walczyć.
- Idź się przebierz i jedz do niej ja zostanę - Szepnęła, nie musiała powtarzać podbiegłem na górę przebrałem się i pojechałem do szpitala nie było mnie tam od wczoraj. Dominika ma teraz dużo nauki dla tego od 2 dni jest u Ani, chciałem żeby miała spokój i ciszę. Po drodze kupiłem kwiaty chciałem jakoś rozjaśnić ten pokój. Filmik Pauliny dodał mi siły, siły do życia do wszystkiego, uwierzyłem, że może być dobrze.
- Dzień dobry, miałam do Pana dzwonić - Przywitała mnie na wstępnie pielęgniarka, nie mal zamarłem takie słowa zwykle nie wróżą nic dobrego.
- Coś z Karoliną ? - Zapytałem przerażony, moje serce niemal przestało pić zwolniło tak, że puls był niemal nie wyczuwalny. Czułem jak krew odpływa mi z wszystkich kończyn, a moje ciało robi się jak z galarety, myślałem że ten dzień jednak będzie dobry, że zacznie się układać.
- Spokojnie niech się Pan uspokoił - Uśmiechała się do mnie.
- Uspokoi? Jak ? Co z Karoliną ?!
- Tłumaczę wdech i wydech - Spojrzała na mnie - Lepiej? - Kiwnąłem głową - To teraz proszę za mną - Skierowała się w przeciwną stronę, w którą zmierzałem. Weszliśmy do sali nie mogłem uwierzyć w to co widzę na łóżku leżała Karolina, obudziła się
- Kotuś - Podbiegłem do niej po drodze upuszczając kwiatki. - Tak się cieszę - Ucałowałem ją czule
- Już wszystko jest dobrze - Pielęgniarka podała mi kwiatki - To ja was zostawiam
- Jak się czujesz?
- Dobrze tylko trochę boli mnie głowa -Widziałem po niej że jeszcze trochę się źle czuje, ale była znowu tu ze mną uśmiechała się do mnie
- Nie mogłem się doczekać tego dnia - Ucałowałem ją w dłoń
- Co z naszą córką ? - Spojrzała mi w oczy
- Dobrze, jest w domu z Paulina - Uśmiechnąłem się - Tęskniła za Tobą ja z resztą też
- Zadzwoń niech przyjedzie - Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Pauliny ucieszyła się tak samo jak ja, mało a bym zapomniał powiedzieć jej że leży znowu na ginekologii. Byłem tak szczęśliwy, że jak bym tylko mógł to skakał bym 3 metry nad niebo.
- W końcu - Paulina pojawiła się po jakieś godzinie, podała mi małą a sama przytuliła Karolinę.
- Jesteś taka piękna - Głaskała naszą córkę po głowie, to był taki cudowny widok, marzyłem o nim od tylu dni - Ten błysk w oku to chyba po tatusiu - Zaśmiała się i ucałowała ją w małą rączkę, usiadłem na skraju łóżka i obiołem moje dziewczyny, w końcu byliśmy razem i wszystko było tak jak powinno od początku. Nie potrzebowałem już niczego innego do szczęścia miałem przy sobie 3 wspaniałe kobiety, które kocham ponad wszystko.
- Doszły mnie słuchy że sobie nie radzisz - wpakował się do mnie do domu
. - Adam naprawdę wszystko jest dobrze - nie miałem ochoty na dyskusję z nim jednak Adam to twardy zawodnik i na pewno nie odpuści
. - W takim bałaganie dziecko trzymasz ?- zaczął robić jakaś inspekcje normalnie jakby się dało sprawdził by czy zmieniłem dzisiaj bieliznę.
- Nie no co ty przecież nie jest tak źle - próbowałem jakoś się go pozbyć.
- Popatrz ile kurzu jest na tej szafce przecież doprowadzisz tą małą do astmy, albo do jakiegoś gorszego dziadostwa - przejechał palcem po blacie szafy i przecząco pokiwał głową.
- Ona ma po mnie odporność - odparłem obojętnie bez zastanowienia.
- Weź mi tu takich bajek nie opowiadaj ona jest malutka i potrzebne jej są bardziej wymagające warunki - powiedział, a kiedy wyjął z reklamówki różnego typu środki czystości wiedziałem, że ta wizyta krótka na pewno nie będzie.
- Adam nie wpieprzaj się w opiekę nad moim dzieckiem ! - wkurzyłem się.
- Widzisz nawet ty nerwowy jesteś przez ten kurz. Za 15 minut będzie Julek i my ci tutaj zrobimy porządek - normalnie miałem go dość, a chwilę później pojawiła się ta druga oferma. Zrobili mi z domu szpital, a nawet tam chyba nie ma takiego porządku. Nie miałem siły ani czasu, żeby się z nimi kłócić niech sobie sprzątają przynajmniej na jakiś czas będzie spokój od nich. Po 8 godzinach sprzątania wreszcie sobie poszli, a ja mogłem na spokojnie wrócić do Karoliny.
Od 6 dni Karolina się nie wybudziła, właściwie oni jej nie wybudzają już mam dość tego wszystkiego jestem wykończony tym wszystkim śpię po pare godzin dziennie, potem obiad dom mała i szpital i tak co dnia Dominika pomaga mi jak tylko umie, ale ja wysiadam psychicznie bez Karoliny nie umiem funkcjonować. Łapę się na tym, że małą oskarżam o to co się stało tą niewinna istotę oskarżam o to wszystko. Z każdym dniem widziałem, że brakuje jej mamy, że odczuwa jej nieobecność, czuje że jest coś nie tak. A ja z każdym kolejnym dniem poddawałem się coraz bardziej miałam problem z głupim zrobieniem mleka, z czym kolwiek nie raz w złości krzyczałem, wrzeszczałem żeby rozładować to wszystko co we mnie gdzieś tam siedzi.
- Jak tam się trzymasz? - Zapytała Paulina, która przyszła mi z pomocą
- Nie widać - Pokazałem na mój strój stare dresy, podkoszulka brudna od jedzenia małej, wyglądałem jak menel. - Paulina ja już nie daje rady - Usiadłem wykończony - To wszystko jest tak ciężkie
- Wiem Mikołaj, że nie jest ci łatwo ale musisz znależść w sobie siłę dla niej - Pokazała na maleńką, która spała w nosidełku obok nas
- Ale jak, cały czas ona szpital i tak w kółko ja już wysiadam - Spojrzałem na nią - A wiesz co jest najgorsze, że oskarżam ją o to wszystko, że gdyby nie ona Karolina by tu była - Przetarłem twarz dłońmi
- Mikołaj ! Spójrz na mnie - Rozkazała a ja spojrzałem - Ona tu jest ! Rozumiesz, po prostu musi odpocząć ale zaraz wróci rozumiesz? - Starała się aby te słowa dotarły do mnie - Weź się w garść - Paulina miała rację, ale ja nie potrafiłem nie umiałem nie miałem już na tyle siły, żeby zebrać się w sobie i dać radę. Nagle mała się obudziła i zaczęła płakać, spojrzałem tylko na Paulinę a ona bez słowa wstała i podeszła do niej. Jedną reką bujała ją a drugą szukała coś w telefonie, nagle usłyszałem głos Karoliny, śpiewała cudowną kołysankę nie raz słyszałem jak śpiewa jej malutkiej przed snem https://www.youtube.com/watch?v=SbJcqu4ePB8 maleńka po chwili przestała płakać, podszedłem bliżej Paulina pokazywała jej nagranie na którym była Karolina w 7 msc ciąży wyglądała wtedy tak kwitnąco, była taka szczęśliwa, głaskała brzuch i śpiewała jej lekarz mówił, że taki śpiew często uspokoiła i pomaga jak maleństwo mocno kopie, nagranie ledwo się skończyło a ona spała z powrotem. Paulina spojrzała na mnie i się uśmiechnęła, spojrzałem na nią smutnym wzrokiem tak bardzo brakowało mi jej tak chciałem znowu usłyszeć jej głos i wziąć ją w ramiona. To ona tak często dawała mi siły do tego wszystkiego, a teraz kiedy ona tam leży taka bezbronna nie umiem się podnieś i walczyć.
- Idź się przebierz i jedz do niej ja zostanę - Szepnęła, nie musiała powtarzać podbiegłem na górę przebrałem się i pojechałem do szpitala nie było mnie tam od wczoraj. Dominika ma teraz dużo nauki dla tego od 2 dni jest u Ani, chciałem żeby miała spokój i ciszę. Po drodze kupiłem kwiaty chciałem jakoś rozjaśnić ten pokój. Filmik Pauliny dodał mi siły, siły do życia do wszystkiego, uwierzyłem, że może być dobrze.
- Dzień dobry, miałam do Pana dzwonić - Przywitała mnie na wstępnie pielęgniarka, nie mal zamarłem takie słowa zwykle nie wróżą nic dobrego.
- Coś z Karoliną ? - Zapytałem przerażony, moje serce niemal przestało pić zwolniło tak, że puls był niemal nie wyczuwalny. Czułem jak krew odpływa mi z wszystkich kończyn, a moje ciało robi się jak z galarety, myślałem że ten dzień jednak będzie dobry, że zacznie się układać.
- Spokojnie niech się Pan uspokoił - Uśmiechała się do mnie.
- Uspokoi? Jak ? Co z Karoliną ?!
- Tłumaczę wdech i wydech - Spojrzała na mnie - Lepiej? - Kiwnąłem głową - To teraz proszę za mną - Skierowała się w przeciwną stronę, w którą zmierzałem. Weszliśmy do sali nie mogłem uwierzyć w to co widzę na łóżku leżała Karolina, obudziła się
- Kotuś - Podbiegłem do niej po drodze upuszczając kwiatki. - Tak się cieszę - Ucałowałem ją czule
- Już wszystko jest dobrze - Pielęgniarka podała mi kwiatki - To ja was zostawiam
- Jak się czujesz?
- Dobrze tylko trochę boli mnie głowa -Widziałem po niej że jeszcze trochę się źle czuje, ale była znowu tu ze mną uśmiechała się do mnie
- Nie mogłem się doczekać tego dnia - Ucałowałem ją w dłoń
- Co z naszą córką ? - Spojrzała mi w oczy
- Dobrze, jest w domu z Paulina - Uśmiechnąłem się - Tęskniła za Tobą ja z resztą też
- Zadzwoń niech przyjedzie - Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Pauliny ucieszyła się tak samo jak ja, mało a bym zapomniał powiedzieć jej że leży znowu na ginekologii. Byłem tak szczęśliwy, że jak bym tylko mógł to skakał bym 3 metry nad niebo.
- W końcu - Paulina pojawiła się po jakieś godzinie, podała mi małą a sama przytuliła Karolinę.
- Jesteś taka piękna - Głaskała naszą córkę po głowie, to był taki cudowny widok, marzyłem o nim od tylu dni - Ten błysk w oku to chyba po tatusiu - Zaśmiała się i ucałowała ją w małą rączkę, usiadłem na skraju łóżka i obiołem moje dziewczyny, w końcu byliśmy razem i wszystko było tak jak powinno od początku. Nie potrzebowałem już niczego innego do szczęścia miałem przy sobie 3 wspaniałe kobiety, które kocham ponad wszystko.
***
Ubrana w śnieżno białą suknie stałam przed pięknie przystrojonym ołtarzem w niebiesko białe kwiaty powtarzając słowa przysięgi, patrząc w oczy miłości mojego życia. Kiedy mówiłam, "I nie opuszczę Cię, aż do śmierci" mój głos lekko drżał a w oczach miałam łzy. Za nami stali nasi przyjaciele, nasza rodzina, wszyscy bliscy naszemu sercu bez nich nie było by nas tutaj w tym miejscu, razem. Dominika trzymała na rękach swoją maleńką siostrzyczkę, widziałam w jej oczach łzy, razem z moją mama płakały, jestem taka szczęśliwa mój ojciec pogodził się z moją decyzją, mężczyzna którego kocham ponad wszystko stoi i wyznaje mi miłość, aż po grób. Niczego więcej już do szczęścia mi nie potrzeba mam ich czyli mam wszystko.
Z głośników rozległy się delikatnie dźwięki gitary stałam przed moim świeżo poślubionym mężem, a on uśmiechał się do mnie. https://www.youtube.com/watch?v=eiDiKwbGfIY Mikołaj wyciągnął swoją dłoń w moją stronę, kiedy mu ją podałam delikatnie ją ujął i porwał mnie do tańca, czułam się taka lekka jak bym fruwała, na wietrze pośród chmur, nasz pierwszy taniec pierwszy i najważniejszy czułam na sobie spojrzenie wszystkich gości, ale nie przejmowałam się tym liczyliśmy się tylko my ja i on i nic więcej. Do okoła panowała cisza, kontem oka widziałam Dominikę z maleńką Honią maleńka uwielbiała swoją starszą siostrę a Dominika była w nią zapatrzona. Dziewczyny patrzyły się w naszą stronę i uśmiechały.
Spojrzałam w oczy mojego męża, widziała w nich ogromną miłość, taką samą kiedy po raz pierwszy raz mówił, że mnie kocha, miłość i oddanie no i do tego te dwie cudowne iskierki w oczach, które tak kocham.
- Kocham Cię - Szepnął i obiął mnie mocniej
- Ja Ciebie też kocham najmocniej na świecie - Uśmiechnęłam się i zamknęłam a on czule mnie pocałował., rozpłynęłam się smaku jego ust w jego zapachu zapominając o otaczającym nas świcie, byliśmy tylko ja i on, cały świat przestał istnieć.
Ahh ja jak zawsze z opóźnieniem...
OdpowiedzUsuńOpowiadanko genialne zwłaszcza siekierka, a może warto by było specjalnie dla Pauliny zorganizować jakieś zawody w rzucaniu siekierką 😂😂
Pozdrawiam ❤
Ale do ruchomego celu :D
Usuń