Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

niedziela, 19 listopada 2017

3.13 Pamiętny wieczor


Hejka 
To już przed ostanie opowiadanko z tego o to naszego cudownego pomysłu mojego i Dark Angel, starałyśmy się jak tylko mogłyśmy :) Emilka pamiętaj, że bardzo ale to bardzo Cię Lovciamy, i jak masz meliskę to wypij przed  - Pierwotny tytuł Zawał Natkowy 

- Gdzie jest Mikołaj i Krzysiek ? -  Powtórzyłam pytanie po raz kolejny, ale Arek milczał nie chciał nic powiedzieć, jego kolega zresztą też.Samo patrzenie na nich doprowadzało mnie do szału
- Gdzie jest mój mąż ? - Zapytała ponownie Emilka, widać już po niej że ma dość
-  Nasz guru się nimi zaopiekuję - Zaśmiał się Arek
- Gdzie jest Mikołaj ! - Wiedziałam, że nie mogę odpuścić
- O zobacz jaka odważna - Zaśmiał się jego kolega
- Pytam po raz ostatni, gdzie ich trzymacie ?? - Arek z kolegą milczeli dalej nie było sensu dalej ich przesłuchiwać, dla tego wyszłam z pokoju przesłuchań, Emilka za mną. Jaskowska zaufała nam jak nigdy w ostatnich dniach, razem z Emilką i Borysem i Olą mieliśmy ich przewieź na główną komendę.

***

Razem z Emilką jechaliśmy przed nimi, w pewnym momencie w środku lasu  kazałam Emilce zatrzymać samochód, miałam plan może głupi, ryzykowny ale jedyny.  Wysiadłam z radiowozu, kazałam Arkowi zrobić to samo, przeszłam z nim kawałek leśną ścieżką. Było mi już wszystko jedno byle by Mikołaj, był ze mną bezpieczny.
-Wysiadaj dalej nie mam całego dnia dla ciebie ! - krzykneła wściekła Karolina
- Klękaj ! - Rozkazałam, ale on miał mnie gdzieś nie klęknął, przyłożyłam mu broń do pleców -   Klękaj - Powtórzyłam, wykonał polecenie - Gdzie jest Mikołaj ?!
- I myślisz, że się przestraszę ? - Zaśmiał się - I tak wiem, że tego nie zrobisz  - Załadowałam broń
 - Musiałeś pilnie do lasu, jak wysiedliśmy uciekałeś, musiałam Cię zatrzymać - Mówiłam powoli, pewna siebie
- Nie wierze Ci - W jego głosie wyczuć można było niepokój
-Dla niego zrobię wszystko - Nacelowałam na niego - Już jeden skurwiel nie żyje bo chciał go zabić - Wycedziłam przez zęby .Nie zawahałam się przed ani sekundy
- Stare magazyny na południu Wrocławia - Powiedział w końcu, dostałam to co chciałam ale mimo tego nie odłożyłam broni miałach ochotę strzelić, po prostu go zabić, ale nagle na broni pojawiła się czyjaś dłoń.
- Nie warto  - Spojrzałam na Borysa - Chodź szybko to załatwimy - Powiedział i odprowadził nas do samochodu, szybko odwieźliśmy ich na główną.

***

- Paulina Kuba Borys i ja pójdziemy od frontu, AT zabezpieczą resztę. Startujemy o 4 - Rozporządziła Jaskowska
- A my ? - Zdziwiło mnie, że nie uwzględniła nas w odbiciu chłopaków
- Wy czekacie w domu, albo na komendzie jak wolicie - powiedziała stanowczo
- Ale - Emilce też nie podobał się ten pomysł, obie chciałyśmy być tam z nimi
- Ale Pani komendant - Chciałam ją przekonać do zmiany zdania
- Karolina  nawet nie próbuj, bo i tak już musimy poważnie porozmawiać  - Spojrzałam zrezygnowana na Emilkę
Była 3:55 razem z Emilką chodziliśmy po korytarzu, bałyśmy się jak cholera co chwilę patrzyłam na zegarek, a czas płynął  wolno, minuta trwała jak dzień a sekunda jak godzina. Obawiałam się o to co się stanie jak nigdy przedtem chciała bym, żeby już było po wszystkim, żeby tylko Mikołaj był obok.
- Wszystko się ułoży zobaczycie - Jacek starał się nas pocieszyć jak tylko mógł
- Oby - Zośka siadła obok Emilki, widać że już też miała wszystkiego dość, zresztą chyba jak każdy.
- Ile to jeszcze będzie trwało -powiedziała z niecierpliwiona Karolina która nerwowo chodziła po komendzie . Bałam się o niego już tak drugi raz wtedy jak zobaczyłąm , że wolański do niego mierzy i teraz .
- Spokojnie Karolina, brak informacji to akurat dobra informacja  - Jacek starał się mnie pocieszyć,  jak tylko umiał, zresztą nie tylko mnie Emilkę też
- Jacek ma rację  - Tym razem Zośka go poprała, jej też było ciężko ale starała się trzymać fason
- Obyście mieli rację - Emilka znowu zaczęła chodzić po korytarzu, teraz obie chodziłyśmy w tą i z powrotem
- Czasem brak informacji to zła wiadomość - Nagle wypalił Julek, nie wytrzymałam rzuciłam  w niego pomidorem, którym  akurat się bawiłam, miałam ochotę zrobić mu krzywdę jak nigdy przedtem.
- Ej, chciałaś mnie zabić - Oburzył się .-  A tak w ogóle za co to.
- Nie kuś i wymyśl sobie za co bo ja teraz nie mam do tego głowy jak wymyslisz to adasiowi mozesz powiedzieć  -  syknęłam. Nagle rozległ się alarm, czyli wybiła, 4  moje serce zaczęło bić szybciej, teraz wzrok nie schodził już w ogolę z zegarka. Czekałam aż w końcu ktoś się odezwie powie, że wszystko dobrze, albo że Mikołaj zaraz wejdzie na komendę cały i zdrowy. Myślałam, że oszaleje jak zaraz nie otrzymam jakiś informacji
- Zaraz wydeptacie  dziurę - Odezwał się w końcu Julek wystarczyło, że na niego spojrzałam a on  już nic nie powiedział. I dobrze bo w innym wypadku chyba bym mu coś zrobiła.
Wybiła 4:30, nagle dostałam SMS moje serce zaczęło bić szybko "Szpital Wojewódzki " - Przeczytałam na głos, tylko tyle napisała mi Paulina. Wszyscy momentalnie wybiegliśmy

***
To tak, jakbyś krzyczał 
i nikt tego nie słyszał.
Prawie wstydzisz się tego, 
że ktoś może być dla ciebie aż tak ważny, 
że bez tej osoby czujesz się jak śmieć...
Nikt nigdy nie zrozumie jak bardzo to boli.
Czujesz się beznadziejnie,
ale nic nie mogło ci pomóc. 
A kiedy to już koniec i kiedy jest po wszystkim
to pargniesz, by wróciły złe czasy,
żeby razem z nimi mogły wrócić te dobre. - We Found Love Rihanna

Muzyka

- Wiadomo już coś ? - Zapytałam od razu jak tylko zobaczyłam Paulinę
- Musimy czekać  - Przytuliła mnie
- Ale wszystko będzie dobrze  ? -  Emilka chciała się upewnić, że chłopaka nic się nie stało
- Musimy czekać, spokojnie najważniejsze że już są z nami - Jaskowska starała się nas uspokoić. Znowu zaczęłam nerwowo chodzić po korytarzu, to czekanie mnie wykończy, teraz nie było nic gorszego od czekania. Każde otwieranie drzwi, sprawiało że moje serce wręcz przestawało bić. Miałam już dość tego wszystkiego chciałam, żeby to wszystko się skończyło, Mikołaj wyszedł przytulił mnie, powiedział że już wszystko będzie dobrze.  Czas płynął cholernie wolno  miałam wrażenie, że siedzę tutaj godzinami a ta naprawdę minęło może 5 minut. W myślach przewijały mi się obrazy, sceny z Mikołajem z patrolów i te prywatne na każdym z nich był uśmiechnięty.
Minęło może 40 minut, a z sali wyszedł lekarz, każdy zerwał się z miejsca
-Co z nimi ? Co z Mikołajem ? - Zapytałam z miejsca, nie czekałam aż coś powie . Nie dałam mu dojść do słowa
 - Bardzo mi przykro - Te trzy słowa wystarczyły, żeby mój świat się zawalił. W jednej chwili poczułam jak trace wszystko co dla mnie najważniejsze.  - To nie może być prawda .To nie prawda  - zaczęłam sobie powtarzać.Zaczełąm krzyczeć nie mogłam opanować tego wewnętrznego bólu który rozdzierał mnie od środka .Niech pan powie , że to nie prawda . Krzyczałam wszystko działo się tak szybko jak by za mgłą . Nie wiedziałam co się ze mną dzieje czułam  potworny ból którego nie mógł nikt ukoić słyszałam jakieś słowa krzyki przytłumione ale nic do mnie nie docierało tylko  Spojrzałam na Emilkę, osunęła się na ziemie, płakała . Zośka mocno ją przytuliła i zaczęła płakać. Czyli to prawda Mikołaj i Krzysiek oni.... Mikołaj nie żyje.... Miałam ochotę płakać, wyć, ale nie mogłam nie byłam wstanie uronić łzy.... Przed oczami miałam twarz Mikołaja jego uśmiechniętą twarz
 - Karolina nie płacz, wszystko się ułoży  - Usłyszałam nagle głos Julka- Nie płacz, wszytsko się ułoży... Jak ułoży, co ułoży . Mikołaj nie żyje nic juz się nie ułoży jak on mógł w ogóle tak powiedzieć
- Co Ty pieprzysz ! Co się ułoży ! To wszystko moja wina!- Nie wytrzymałam i wybuchłam, miałam ochotę go rozszarpać, zrobić mu krzywdę.  - Nic się już nie ułoży ! Rozumiesz nic !!On nie  żyje !! Rozumiesz on nie żyje !!- Emilka płakała pod ścianą, a ja co rzuciłam się na niego miała ochotę go zamordować udusić byle by się zamknął i zniknął mi z oczu.  - Rozumiesz co ty pierdolisz człowieku!! -  już miałam go chwycić i zacząć nim szarpać  Już mało go nie uderzyłam, ale nagle ktoś złapał mnie od tyłu.
- Karolina proszę, nie warto - Jacek starał się mnie uspokoić,chciał mnie przytulić,  próbowałam się wyrwać ale nie dałam rady, nie wytrzymałam po moich policzkach popłynęły łzy ....  to wszystko mnie przerosło, dopiero teraz do mnie dotarło, że to prawda że Mikołaj nie żyje to wszytsko cholerna prawda, nikt poza Mikołajem nie widział moich łez przy nikim nie pozwalałam sobie na taka słabość, ale teraz nie dałam rady to mnie przerosło... Mikołaj znaczył dla mnie wiele., był kimś wyjątkowym. W końcu udało mi się wyrwać, wybiegłam biegłam przed siebie, aż w końcu poczułam gorące powietrze na twarzy byłam pod szpitalem, przebiegłam jeszcze kawałek nie wiem jak duży, nie potrafiłam tego ocenić...w pewnym momencie sama nie wiem czemu zaczęłam krzyczeć, nie krzyczałam nic konkretnego po prostu krzyczałam, a kiedy już nie miałam siły po prostu osunęłam się na ziemie i rozpłakałam jak małe dziecko, siedziałam na chodniku i płakałam, jakiś mężczyzna zatrzymał się obok zapytał czy wszystko dobrze, nawet na niego nie spojrzałam szepnęłam tylko - On nie żyję -Nie umiałam powiedzieć nic więcej te słowa wystarczyły mężczyzna odszedł. Nie potrzebowałam teraz litości nie potrzebowałam nic poza tym, żeby się obudzić z tego pieprzonego snu, żeby po raz kolejny usłyszeć jego głosem takim czułym melodyjnym jak wtedy , Karolina wiesz, że nie pozwolę Cię skrzywdzić , nikomu. Rozumiesz? po raz kolejny przytulić się do niego od tak po prostu, schować przed całym światem. Poczuć się wyjątkowo, tak jak tylko przy nim się czułam.Nie wiem ile tak klęczałam, kompletnie straciłam poczucie czasu, słyszałam tylko jakieś rozmowy, pare osób coś do mnie mówiło ja tylko powtarzałam ON NIE ŻYJE, MIKOŁAJ NIE ŻYJE, Tylko tyle byłam w stanie powiedzieć
- Dlaczego??Dlaczego mi to zrobiłeś ?Obiecałeś, że nie pozwolisz mnie skrzywdzić, a sam co zrobiłeś? Skrzywdziłeś jak nikt inny, tak cholernie.....-  Płacząc mówiłam sama do siebie - To wszystko moja wina..., to ja wpakowałam Cię w to wszystko, to przeze mnie teraz Cię nie ma.....Nigdy już nie będę umiała spojrzeć w lustro nie widząc tam Ciebie....Dlaczego mnie zostawiłeś.... Przecież powiedziałeś  do zobaczeni, nie pożegnałeś się, jak mogłeś odejść bez pożegnania?? Jak  mogłeś ? -  Na dworze robiło się coraz zimno moje ciało opanowały dreszcze bo na dworze robiło się coraz zimniej ale nie obchodziło mnie to . Teraz już nic mnie nie obchodziło jak go już nie .ma . Chciałam wstać ale moje dretwę ciało po wielu godzinach siedzenia  w tej samej pozycji nie chciało słuchać moich poleceń w końcu ja umarlam razem z tą informacja nie  udało mi się  zrobić   nawet kroku, nagle moje ciało odmówiło posłuszeństwa nogi stały się miettkie, a powieki ciężkie cholernie ciężkie. Jedyne co pamiętam to zapach, perfumy te które tak bardzo kochałam...

sobota, 18 listopada 2017

3.12 Pamiętny wieczór cz. 3

Hejka 
Kolejne opowiadanko dla was, mamy nadzieje że szczególnie Emilce przypadnie do gusty już powoli małymi kroczkami zbliżamy się do finishu. Niczym koniec sezonu PIP :D



Nie spałyśmy całą noc, razem z Emilką szukałyśmy jakiegoś punktu zaczepienia, czego kolwiek co nas naprowadzi na ślad tego całego Arka i guru, na zmianę chodziliśmy po kawę, koło 6 nie dałyśmy już rady i wysłałyśmy Julka po energetyki oczy kleiły nam się już nie miłosiernie, a nie chciałyśmy przegapić ani jednego szczegółu, Poniatowski wrócił z 6  energetykami i 2 puszkami coli.
- Serio ?? - Zapytała Emilka patrząc na puszkę coli - mogłeś to sobie darować -Spojrzałam na puszkę pisało tam "TO BĘDZIE DOBRY DZIEŃ"
- Ciebie nawet do sklepu wysłać nie można do sklepu wysłać - Poniatowski działa mi n nerwy tak samo jak ta blond dziunia Julka
- Myślałem , że uda mi się wam humor poprawić
-To lepiej nie myśl, nie wychodzi Ci to - Spojrzałam na niego
- Wiesz, wybaczę Ci to bo martwisz się o Białacha, ale wiedz, że mnie zraniłaś - Powiedział z powagą
- Jakoś przeżyję - Nie usłyszałam odpowiedzi bo Julek już wyszedł. Z Emilką wróciłyśmy do szukania jakiś informacji. Na komendzie wszyscy brali udział w poszukiwaniach, z kryminalnych Bolek Walczak i Wach zajmowali się porwaniem, natomiast mi i Emilce Jaskowska patrzyła cały czas na ręce bała się, że pod wpływem emocji zrobimy coś głupiego
- Karolina mogę Cię o coś zapytać ? - Właśnie kończyłam przekopywać informację na temat dziadków tego całego guru, oczywiście nie znalazłam tam nic ciekawego
- Tak - Oderwałam się od tego całego szukania, nie miałam już pomysłu co dalej
- Czy Ty i Mikołaj ? - zapytała trochę niepewnie
- Co ja i Mikołaj ?
- No wiesz, tak zareagowałaś na to wszystko, czy Wy
- Przyjaźnimy się, Mikołaj jest dla mnie bardzo ważny - Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć
- Mogę być z Tobą szczera ? - Siadła przede mną
- Tak
- Znam Mikołaja trochę dłużej niż Ty i za nim poznałam Krzyśka startowałam do niego Olka zresztą też, ale nie bój się on nigdy ani mnie ani jej nie traktował poważnie, znaczy traktował nas jak młodsze siostry, z Tobą widzę że jest inaczej. jak byłaś w szpitalu był przy Tobie cały czas martwił się, widać to w jego oczach, że mu zależy
- Wiem, dzięki - Uśmiechnęłam się do niej
- Mogę prosić Cię tylko o jedno
- Pewnie
-Nie skrzywdź go Mikołaj to naprawdę fajny facet, nie taki jak mój Krzysiek, ale wiesz  - Zaśmiałam się
- Nie skrzywdzę - Uśmiechnęłam się do niej, nagle do pokoju wszedł Jacek
- Karolina to przed chwil przyszło do Ciebie jakiś dzieciak to przyniósł, Jaskowska z psychologiem go przesłuchuje - Podał mi kopertę " AS. SZTABOWY KAROLINA RACHWAŁ"  Taki napis widniał na kopercie, powoli i delikatnie ją otworzyłam
" Witam, złotowłosą Izoldę jeśli chcesz zobaczyć jeszcze swojego Romeo, bądź dziś o 19 w tym magazynie. Oczywiście wiesz, że masz być sama bo inaczej zabawimy się z Twoim Romeo w Piłę. Co ty na to "  pod Twój Anton Szandor LaVey,
- Co to za świr złotowłosa Izolda, Romeo Piła i jeszcze ten cały Anton - Skomentowała Emilka 
- Bawi się nami - Widać, że Jacek też był wkurzony 
- Nie nie stójcie zobaczcie Izolda na koncu książki ginie z miłości, Romeo zabija się z rozpaczy za Julią, w Pile każdy krzywdzi siebie licząc że się wydostanie, a ten cały Anton  to założyciel tej sekty. Wszystko sprowadza się do jednego do śmierci. - Nie spanie jednak mi służyło zrozumiałam cały przekaz - Mamy mało czasu 
- Oszalałaś, jeżeli jest tak jak myślisz to jak coś Ci się stanie to Białach mi nogi z dupy powyrywa - Jacek chciał mnie powstrzymać 
- Jeżeli tam nie pójdę to oni zrobią coś jemu 
- W Romeo i Juli giną oboje w Tristanie i Izoldzie tak samo umierają na końcu oboje  - Zauważyła Emilka 
- Tak, ale z miłości każdy umiera z miłości. Moim zdaniem to tylko ostrzeżenie jak wszytsko dobrze pójdzie złapiemy ich i wyśpiewają nam wszystko 
- Jesteś tego pewna? - Jacek chciał się upewnić 
- Jak niczego innego w tym momencie zresztą to jedyny trop, każdy  Każdy z nich umiera z miłości, ale umiera według mnie przekaz jest jasny przyjdę zabije nas oboje nie przyjdę tylko jego. Więc przepraszam nie mam czasu na debatę dzwonię do Wach i idę do Jaskowskiej - Dobrze wiedziałam co może mnie czekać, ale byłam na to gotowa. 


 ***

 Nie powiedziałam nic, weszłam do gabinetu Jaskowskiej i położyłam list na biurku, ona na mnie tylko spojrzała i zaczęła czytać
- Wiesz o co chodzi ? - Zapytała mnie 
- Tak - Wytłumaczyłam jej mój tok rozumowania zdziwiła się zresztą nie tylko ona, facet miał nie równo pod sufitem i każdy to wiedział.- Przyszło jeszcze to - Podała mi Białą kopertę z napisem NA PAMIĄTKĘ. Otworzyłam ją niepewnie, były tam zdjęcia dwa.: jedno zakrwawionego Krzyśka, a drugie Mikołaja obydwoje byli nie przytomni. Przejechałam palcem po twarzy Mikołaja, to zdjęcie zmroziło mi krew w żyłach, odwróciłam jej na drugą stronę " ROMEO ZGINĄŁ PRZEZ JULIĘ, TRISTAN PRZEZ IZOLDĘ, A TA BAJKA JAK SIĘ SKOŃCZY"  - Jesteś tego pewna zapytała w końcu Jaskowska, spojrzałam jeszcze raz na zdjęcie, potem na nieśmiertelnik, ścisnęłam go mocno w dłoni - Jak niczego innego odparłam 
- Tylko czemu Romeo i Julia i Tristian i Izolda, czy to ma jakiś sens 
- Ma i do głeszy niż się wydaję - Usłyszeliśmy nagle głos Bolka - Dramat, nieszczęśliwa miłość ale nie o to mu chodzi. W jednej i w drugiej giną  przez kobietę, w zasadzie przez miłość do kobiety, nasz guru wie że Mikołaj rozpracowuje sektę ze względu na Karolinę, wmówił sobie że między nimi coś jest., a każdy wie jak kończą się te dramaty on ginie przez nią ona przez niego. Chce dać nam do zrozumienia, że Mikołaj i tak zginie przez Karolinę, a ona przez niego jak tam pójdzie
 - Dla tego my musimy być sprytniejsi - Zakończyła Wach 
- Idę z Tobą - Do pokoju weszła Emilka 
- Nie musimy zrobić tak jak każe - Wtrącił Białach.
-Robimy tak - Walczak i Wach przedstawili nam swój plan. Podobał mi się byłą szansa, że uda nam się ich złapać, może i mała ale zawsze coś 


***

Zamówiłam taksówkę o 18.30, zanim dojechałam w wyznaczone miejsce było już przed 19, weszłam na teren magazynu wiedziałam, że wsparcie jest gdzieś  nie daleko mimo to erce biło mi jak oszalałe, zawsze w takich akcjach powtarzałam sobie, że gdzieś tam jest Białach i wiem że wszystko będzie ok, a teraz to ja musiałam zapewnić bezpieczeństwo jemu, jeden fałszywy ruch wykonany za wcześnie i życie chłopaków wisi na włosku, Emilka by mi tego nie wybaczyła, ja bym sobie tego nie wybaczyła. Powolnym krokiem szłam wzdłuż magazynu, panowała głucha cisza,  słyszałam każde uderzenie mojego serca, cały czas powtarzałam sobie w duchu, że Mikołaj na mnie liczy, że ze mnie wierzy. Że oboje z Krzyśkiem na mnie liczą 
- Witam Złotowłosą Izoldę - Za rogu wyłonił się Arek z kolegą
- Skończ już tą zabawę bo to robi się nudne. Czego chcesz? - Musiałam być pewna siebie, co prawda w głębi duszy  bałam się jak cholera. 
- Jeszcze się nie domyśliłaś ? - Zaśmiał się głupio 
- Gdzie jest Mikołaj i Krzysiek ? ! 
- Spokojnie ślicznotko złość piękności szkodzi - Zaśmiał się ten drugi 
- Gdzie jest Mikołaj i Krzysiek co im zrobiłeś ? 
- Zobacz jaka odważna  - Zaśmiał się
- Pytam po raz co im zrobiłeś - On milczał - Czego chcesz?
- O zobacz w końcu gada do rzeczy
- Więc czego chcesz? - Starałam się Panować nad głosem
- Myślę, że nasz Pan największy ucieszył by się z takiej ofiary bardziej niż z tych dwóch
- Co masz na myśli  - Grałam na czas
- Dobrze, wiesz  to jak ?
- W zamian za to wypuścisz ich ?

***


- Nasz kolega właśnie poszedł zabawić się z Twoją blondyneczką - zaśmiał się guru jak tylko wszedł 
- Nawet niech nie waży jej się tknąć - Byłem wciekły, co jak co ale Karolina jest dla mnie najważniejsza i nie pozwolę żeby coś jej się stało 
- Bo co mi zrobisz ? - Zaśmiał się 
- Pożałujże, że się urodziłeś 
- Grozisz mi ? - Zbliżył się do mnie 
- Tylko ostrzegam - Powiedziałem przez zęby 
- Ciekawy jestem jak się pi....- W tym momencie już przegiął, dobrze wiedziałem co chce powiedzieć. 
- Ty sukinsynie !! Nie masz prawa, tak mówić !!! Nie macie prawa jej tknąć !! - Guru nie powiedział nic tylko uderzył mnie z całej siły 
- Co wy odpierdalacie czemu nas tu trzymacie nie mało wam , że dostaniecie zarzuty za porwanie to jeszcze chce za pobicie - zdenerwował się krzysiek widząc , że tamci bandyci uderzyli tak mocno białacha , że leżał nie przytomny
- To skoro taki z ciebie kozak to zaraz zobaczymy czy będziesz taki mądry - powiedział jeden z bandytów
- Arek dawaj towar nasz przyjaciel koniecznie chce spróbować - powiedział z ironia widać bardzo zadowolony z siebie i swojego pomysłu
Przyszedł jeden z gansterów i w recę miał strzykawkę .
- Co to jest -zapytał w tej chwili przestraszony krzysiek
- Hera nowy towar podobno świetny powiesz nam czy dobry - powiedział  z psychopatycznym usmiechem na twarzy.
 - Dawaj Arek jedziemy  i podeszli do Krzyśka. Sprawdzimy teraz ile jesteś wart dla nich. Czy nadal bedą cie chcieli narkomana w psiarni. mówił pogardliwie jeden z bandytów



wtorek, 14 listopada 2017

3.11 Pamiętny wieczór 2.

                                                                        Hejka 
Po sporach małych z Dark Angel kolejne opowiadanko dla was, kiedy pojawi się kolejne no nie wiem zobaczymy :D Ale obiecujemy, że napięcię będziemy stopniować jak to na dobre dusze przystało 

Tak - Odebrałam odruchowo, byłam przekonana że to Mikołaj, w końcu obiecałam, że jak coś to go odbiorę 
- Karolina tu Emilka, przepraszam że Cię budzę ale masz może jakiś kontakt z Mikołajem  - w  jej głosie było słychać lekkie zdenerwowanie .Spojrzałam na zegarek w smartphone była 3 w nocy,  a od Mikołaja nawet SMS .Nic kompletnie nic . Pomyślałam sobie niezłe zabalowali chodz wtedy jeszcze nie wiedziałam co się wydarzy .
- Nie miał pisać, dzwonić
- Właśnie próbowałam się skontaktować z nimi, ale ani nie odbiera Mikołaj ani Krzysiek, mam złe przeczucia - Wyczułam po głosie, że zaczyna się martwić
- Spokojnie, pewnie zabalowali - Teraz chyba zaczynałam uspokajać sama siebie
- Karola - chyba za bardzo te uspokajanienie nic nie dało ja chyba sama w to nie wierzyłam .
- Przyjechać po Ciebie i pojedziemy po nich? - Dla własnego spokoju czułam, że to dobre wyjście
-Jak byś mogła
- Będę do pół godziny czekaj na mnie
- Dzięki - Rozłączyłam się, poszłam szybko się ubrać, nie malowałam się ani nic chciałam jak najszybciej rozwiać złe przeczucia Emilki i chyba już powoli moje, razem z Emilką pojechaliśmy pod bar gdzie wysadzałam Mikołaja barman już nas kojarzył bo nie raz albo przyjeżdżaliśmy po panów, barman bodajże Michał  powiedział, że wyszli koło 24. Poszłyśmy do baru obok nie było ich w ogolę
- Teraz i ja mam złe przeczucia - Powiedziałam, do Emilki jak wracałyśmy do pierwszego baru
- Jak okaże się, że leżą gdzieś zalani to obiecuje że powyrywam im nogi z dupy - zagroziła zdenerwowana w tym momencie policjantka
- Chętnie Ci pomogę - Zobaczyłam przed sobą jakąś rzecz zatrzymałam się i podniosłam. Jakiś łańcuszek, wyjełam  telefon żeby sobie poświecić, to był nieśmiertelnik "Mikołaj Białach 14.11.1977"
-Cholera, Mikołaj od tak by go nie zgubił - Spojrzałam  na Emilkę - Chodź - Razem Z Zapałą poszliśmy szybko do baru.
- Pokaż nam nagrania z kamery - Zwróciłam się do Michała
- Nie mogę - powiedział stanowczo barman który stał za ladą
- Pokaż - Emilka zaczynała panikować
- Nie mogę zrozumcie znamy się,ale szef - próbował się tłumaczyć jakoś wymigać od pokazania tych nagrań
- Pokaż, albo rozpowiem że handlujecie dragami - Musiałam tak zagrać, bałam się o Mikołaja
- Dobra chodźcie  - Poszłyśmy z Michałem na zaplecze. - Przewinąć do momentu jak wychodzili? -zapytał od razu braman bez zbędnych ogródków bo dobrze wiedział po tu przyszliśmy i co nas interesuje.
- Tak - Odparłyśmy równo z Emilką, miałam nadzieję że zobaczymy Panów nawalonych jak nie wiem, że ledwo chodzili i nic się nie stało. Niestety złe przeczucia Emilki sprawdziły się, Mikołaj z Krzyśkiem wyszli z baru, chwilę szli chwiejnym krokiem, po chwili zobaczyliśmy jak ktoś podchodzi do nich od tyłu, najpierw Krzysiek, a potem Mikołaj dostają od tyłu w głowę, poznałam jednego z nich....Kiedy rozpoznałam jednego z napastników myślałam ,że zaraz normalnie zemdleje tak  się zdenerwowałam .. Teraz bałam się jak cholera . Aż Emilka się chyba wystraszyła  bo spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem .
- Karola wszystko okej z tobą jesteś blada jak ściana na twarzy - zmartwiła się Emilka .
- Dzwoń do Jaskowskiej - Spojrzałam na Emilkę - To Arek, z tej całej sekty co Białach ją rozpracowuje - W jej oczach widziałam przerażenie, w swoim głosie też je czułam
- Widziałem go tutaj, siedział gdzieś z tyłu wyszedł chwilę po nich - Odezwał się Michał
- Był sam ? - Emilka odeszła na bok i dzwoniła
- Nie był z 2 kolegami, jacyś tacy dziwni ale wiesz klienci różni są
- Dobra dzięki, zgrasz nam to - zapytałam tego barmana . Teraz strasznie bałam się o chłopaków .O Mikołaja . Właśnie Mikołaj....
- Jasne - Usiadł do kompa, żeby zgrać nam nagranie.

***
Otworzyłem oczy znajdowałem się w jakimś dziwnym miejscu nie potrafiłem określić co to za miejsce leżałem na podłodze na jakimś starym materacu położonym na  betonie .
Głowa boli mnie nie miłosiernie,  nogi miałem związane jakimś sznurem ręce tak samo nie byłem wstanie się ruszyć, pamiętałem nie wiele wychodziłem z Krzysiem z baru mieliśmy zmienić miejsce rozmawialiśmy chyba o Karolinie, nagle zauważyłem że Krzysiek leży na ziemi schyliłem się i tu film się urywa. Właśnie Krzysiek gdzie on jest, rozejrzałem się i ujrzałem go kawałek obok, leżał na koszulce miał krew, na głowie jakąś ranę, nie ruszał się
- Krzysiek ! Słyszysz mnie ! - Ale on nawet się nie odezwał .Nie dawał oznak życia.

***
- Karolina jesteś pewna, że to ten Arek ? - Zapytała mnie Jaskowska jak tylko obejrzała nagranie
- Tak, Pani komendant to na milion procent on. Wiem gdzie mają siedzibę Mikołaj mi opowiadał
- W takim razie  jedziemy - Jaskowska wydała rozkazy - Gdzie to ?
- Jedziemy z wami - Nie było opcji żebyśmy z Emilką nie pojechały z nimi
- Jesteście po służbie to raz a dwa ... chciała coś powiedzieć ale przerwałyśmy jej 
- Pani komendant bez urazy, ale i tak i tak pojedziemy -stwierdziły jednogłośnie i wchodziły w to żadne negocjacje
- Dobra wsiadajcie, ale bez numerów jasne  - Pokiwałyśmy tylko głową.
Po 10 minutach byliśmy pod siedzibą tego świra, oczywiście my nie mieliśmy zamiaru słuchać rozkazów i weszliśmy zaraz za nimi. Spojrzenie Jaskowskiej mówiło wiele, ale teraz nie było to ważne najważniejszy był Mikołaj, w oczach Emilki malował się starch. Weszliśmy do tej całej siedziby było czysto, zaczęliśmy się rozglądać szukać jakich kolwiek śladów co czego kolwiek co doprowadziło by nas do Mikołaja i Krzyśka.
- Znaleźliśmy dwa ciała na górze - Usłyszałyśmy naglę jak jakiś policjant zgłasza przez radio. Emilka momentalnie osunęła się na ziemie...Chwilę później gdy to do mnie doszło dwa ciała pomyślałam powtarzałam sobie w myślach dwa ciała ale nie mogłam tego przyjąć do wiadomości. Nagle poczułam jak mi się zakręciło w głowie a po chwili osunęłam się na ziemie i już była tylko ciemność..

***

W ręce cały czas trzymałam nieśmiertelnik Mikołaja, wtedy w siedzibie tej całej sekty myślałam, że już wszytko się skończyło że to Mikołaj i Krzysiek, w  jednej sekundzie wszystko straciło sens, razem z Emilką myślałyśmy że to koniec, najpierw ona a potem ja straciłyśmy przytomność. Całe szczęście dla nas, że te dwa ciała to jakieś dzieciaki. 
Przez tą cała akcje Jaskowska odusneła nas od poszukiwań, nie mogłam sobie tego darować nie umiem tak siedzieć kiedy Białach ma kłopoty. 
- Mogę - Podeszła do mnie Julka chciała zobaczyć nieśmiertelnik Mikołaja, jeżeli myśli że jej go dam jest w błędzie trzymając za łańcuszek pokazałam jej blaszkę dosłownie na chwilę. Kiedy zobaczyła co dokładnie na niej piszę schowałam go w dłoni, ona tylko spojrzała i wróciła na miejsce.
- A co jeżeli im się coś stanie - Powiedziała Julka, jej głos był wręcz płaczliwi - Przecież oni są niebezpieczni - O nie nie będę słuchać takiego pierdolenia i siedzieć bezczynie. Założyłam nieśmiertelnik na szyję i wyszłam z pokoju. Poszłam do pokoju komendantki, siedzieli tam Borys i Ola
- Chce brać udział w poszukiwaniach - Powiedziałam z miejsca 
- Rozmawialiśmy juz o tym
- Nie będę siedzieć bez czynie kiedy nie wiadomo gdzie jest Mikołaj - Czułam, ze nerwy mi puszczają
- Zdania nie zmienię
- Ja też ! Chociaż miała być to moja ostatnia sprawa w życiu !! 
- Karolina! Nie będziemy tak rozmawiać ! - Jaskowska się wkurzyła 
- Nie ważne oficjalnie czy nie ! Nie mam zamiaru siedzieć na dupie i czekać na jakieś informację !!- Za dużo chyba tego wszystkiego ostanio, nerwy puściły mi już totalnie - Nie mam zamiaru siedzieć i czekać na jakieś informację na temat Mikołaja i Krzyśka! Chociaż by miała mnie Pani zwolnić, teraz czy potem nie interesuje mnie to!! Chociaż tego całego Arka miała bym wykopać spod ziemi to go znajdę !! Na pewno nie będę siedzieć bezczynie!
- Ja też ! Nie będę bezczynie czekać - Spojrzałam za siebie dopiero teraz dostrzegłam Emilką, Jacka, Szymona Julkę Juliusza, Zośkę, Profosa i innych, Emilka stanęła obok mnie  
- Mikołaj na pewno, też nie siedział by na dupie i czekał jak by coś mi się stało,. Jak porwał mnie ten psychol liczyłam na to że mnie znajdzie i nie podda się dopóki mnie nie znajdzie, nie zawiódł mnie i ja też nie mam zamiaru go zawieść !!
- Jak ja spojrzę dzieciom w oczy jak coś się stanie !! - Widać, że Emilka też miała już dość tego wszystkiego 
- Nie przekonacie mnie 
- Bez urazy Pani komendant, ale już nie liczę na Pani błogosławieństwo, nie ważne czy Pani się zgadza czy nie, nie zamierzam siedzieć i patrzeć na to z boku. Nie ważne co Pani potem zrobi nawet jak bym miała wylecieć, nie będę siedzieć i czekać bezczynie. A jeżeli coś mu się stanie obiecuje że sama odejdę - Już miała wyjść
 - Ale bez numerów, a my Karolina jeszcze porozmawiamy - Jaskowska chyba się wkurzyła. - Przebieżcie się, a Ty Szymon ich pilnujesz 
- Tak jest - Szymon poszedł się przebrać, razem z Emilką poszliśmy za nim 
- Jadę z wami - Powiedziała Julka jak przechodziłyśmy obok niej, miałam już jej dość najpierw siedzi i się użala a potem, nagle chce działać. 
- Ty lepiej wróć do swojej piaskownicy - Może to nie było zbyt miłe z mojej strony, ale teraz było mi wszytsko jedno, czy się obrazi czy nie. Teraz liczył się tylko Białach i nic więcej
- Zajmij się sobą a nie cudzymi facetami - Usłyszałam głos Zośki, kiedy przechodziłam koło Jacka poklepał mnie po ramieniu 
- Znajdziecie ich - Uśmiechnęłam się do niego może to tylko głupie słowa, ale jednak znaczą wiele. Razem z Emilką poszliśmy się przebrać, czekaliśmy jeszcze na Ole i Borysa mieliśmy ustalić plan działania. Ja z Emilką mieliśmy wypytać  wszystkich którzy mieszkają pracują obok tej całej siedzimy, Borys z Olą pojechali natomiast to baru pogadać z barmanem klientami. 
Innych tropów nie było magazyny były czyste, a ostatnie logowania telefonów były pod barem.  
Z minuty na minutę z Emilką martwiłyśmy się coraz bardziej.
- A co jeśli - zaczęła nagle Emilka jak jechaliśmy na Targową 
- Nawet, tak nie myślcie-  Szymon starał się nas pocieszyć. W duchu bałam się o to samo, ale nie mogłam dopuszczać do siebie tej myśli nie mogłam mówić tego na głos. Cały czas powtarzałam, że będzie dobrze że już nie długo będę mogła go przytulić.

***
Jakiś czas temu Krzysiek odzyskał przytomność, zaczęliśmy obmyślać jak się stąd wydostać
- Witam mechanika, a może policjanta  - Usłyszeliśmy naglę, Arek własnie wszedł do pomieszczenia
- Czego chcesz - Zaczął Krzysiek
- Zapytaj kolegi wyjaśni Ci - Zaśmiał się 
- Nie ujdzie Ci to płazem zobaczysz, w końcu nas znajdą - Nie miałem pojęcia skąd wie, że jestem policjantem 
- Już się boje - Znowu się zaśmiał - Chociaż ta Twoja koleżaneczka blondynka mogła by przyjść - Głupio się uśmiechnął - Za taki tyłek to bym się dał zakuć
- Nawet nie waż się jej tknąć - Powiedziałem przez zęby - Do pokoju wszedł guru 
-Co ta Twoja blondyneczka dobra jest w te klocki, wyśle kolegów i sprawdzą co Ty na to - Powiedział z ironią i głupim uśmiechem 
- Ty sukinsynie !! Nawet nie waż się jej dotknąć !! 
- A co mi zrobisz - Zaśmiał się - Nie martw się wszystko Ci opowiem, a może nawet pokaże 
- Niech jej spadnie chociaż jeden włos z głowy !! A obiecuje Ci, że rodzona matka Cię nie pozna !!
- Ucisz go głowa mnie boli - Odezwał się nagle guru 
- Oczywiście mistrzu - Arek podszedł do mnie i uderzył mnie z całej siły, mimowolnie głowa poleciała mi do tyłu uderzyłem w coś.
- Zostaw go !!! - Krzyknąłem kiedy ten jedne uderzył Białacha
- O kolega też odważny widzę - Zaśmiał się ten cały mistrz czy jak mu tam
- O c Ci chodzi ??! - Nie miałem siły, ale nie mogłem się od tak poddać
- Kolega się może obudzi zapytasz, a swoją drogą to ta  brunetka co się podwoziła też niczego sobie
 - Nawet nie wasz się jej tknąć ! Słyszysz! - Co jak co ale mojej żony się nie rusza
- Nudzisz mnie jak mało kto - Spojrzał na tego  pierwszego - Ucisz go  - Brunet wziął do ręki kij, i zbliżył się do mnie , próbowałem się broić ale nie dałem rady, znowu poczułem tylko ból 

poniedziałek, 13 listopada 2017

3.10 Pamiętny wieczór

Hejka 
Razem z Dark Angel chciałyśmy specjalnie zadedykować to opowiadanie i jego kolejne części Emilce. ;) Cała ta historia została stworzona właśnie z myślą o niej ;) Mamy nadzieję, że Ci się spodoba i gwarantujemy że kolejne będą jeszcze lepsze, a teraz przepraszamy uciekamy do bunkru bo już gotowy :):* 




Po tygodniu Ewka wyszła ze szpitala, odwiedzałam ją prawie codziennie z dnia na dzień widać, ze było lepiej chociaż i tak nadal mało mówiła, mało jadła. Liczyłam na to, że wszystko poprawi się jak tylko sprawa z sektą się zakończy. Od dobrych dwóch tygodni Mikołaj bawi się w rozpracowanie tego wszystkiego, całe szczęście był już coraz bliżej zakończenie tego wszystkiego. Całe szczęście, bo mam już dość tego wszystkiego jestem tak zmęczona, że od paru dni mam wrażenie że ktoś mnie śledzi, nie mówiłam nawet o Tym Mikołajowi bo zaczął by panikować, a i tak ma już mnóstwo rzeczy na głowie.
- Karolina - Z rozmyślań wyrwał mnie Mikołaj
- Tak?
- A co byś powiedziała na kolacje - Uśmiechnął się do mnie
- Mmm ugotujesz coś dla mnie?- zapytałam zaskoczona
- Nie, no Ty będziesz gotować a ja otworze wino - Zaśmiał się
- No nie wiem, nie wiem  - no tak tego mogłam się spodziewać odpowiedź tak w stylu Mikołaja.
- To co jutro ? - zapytał się ponownie
- Zastanowię się - pomyślałam nie chciałam tak od razu lubiłam się z nim podroczyć
- Czyli jest szansa - Uśmiechnął się
- Nie czaruj już, chodź na patrol - Z Mikołajem wróciliśmy na patrol, ten dzień był wyjątkowo nudny parę mandatów, pouczeń 2 kradzieże i nic ciekawszego. No i oczywiście parę telefonów od mojej mamy, że Ewka nie radzi sobie z tym wszystkim, że to za ciężkie dla niej itp., całe szczęście Mikołaj był przy mnie cały czas ostatnio tak naprawdę tylko na niego mogłam liczyć i jego obchodziło jak się czuję, czy sobie radzę. Bo moja matka ostatnimi czasy tylko potrafiła , pretensje robić mi  i się żalić Ewką a tak naprawdę nie obchodziło ją , że ja robię co mogę jeszcze mnie obwiniała za nie które rzeczy jak by to była moja wina . A nie obchodziło ją co  u mnie przyszła narobiła wyrzutów i poszła i jeszcze ten tekst " Przepraszam ale ja chyba tutaj w ogóle nie powinnam przychodzić " i poszła jak gdyby nigdy nic . Zostawiając mnie samą a ja po raz pierwszy w życiu czułam , że nie wiem co mam robić ,miałam tego wszystkiego ,pierwszy raz czułam się naprawdę zagubiona w moim życiu w którym miałam zawsze dość jasne. 
- Ale to był długi dzień - Ode tknęłam jak wychodziliśmy z komendy
- Ale już koniec całe szczęście - uśmiechnąłem się do mnie, nie byłam  w nienajlepszym nastroju ostatnio .
- Mikołaj poczekaj ! - Usłyszeliśmy za pleców głos Juli, zatrzymaliśmy się - Popsuł mi się samochód podwiózł byś mnie ? - Uśmiechnęła się słodko do niego
-Dziś jestem bez auta - powiedziałem i spojrzałem na mnie
- No nic trudno. To na razie - Widać było, że liczyła na popołudnie z Białachem.
- To gdzie teraz Pana podrzucić - powiedziałam i uśmiechnęłam się -  Jak ta Julka mnie denerwuje do każdego się przyczepia .Nie wiem czemu ale dziwnie się czułam gdy ona tak słodko się uśmiechała do Mikołaja i się do niego kleiła . Ja nie wiem co ma w sobie ta dziewczyna ale denerwuje mnie niesamowicie już Bułka z serem jest trochę lepsza do zniesienia niż ona .
- Proponuje najpierw kawka a potem, byś mnie podrzuciła tam gdzie zawsze -czekał na odpowiedz
- A tam gdzie zawsze czyli gdzie ? - próbowałam się z nim podroczyć lubiłam czasem go tak  denerwować udawać , że nie wiem o co chodzi najlepszy był widok jak Mikołaj  próbował udawać obrażonego albo poważnego - Hm... zobaczy sie - Pomyślimy - dodałam 
Udało mu się wyciągnąć mnie na kawę, rozmawialiśmy trochę o sekcie trochę o jutrzejszym obiedzie. Widać było, że starał się poprawić mi humor jak tylko mógł . Chwilę przed 19 wyszliśmy z kawiarni
- To jak coś to to dzwoń to może przewiozę Twój pijany tyłek  - Zaśmiałam się
- Na pewno skorzystam - Uśmiechnął się do mnie  - To do zobaczenia
- Pa
***

Z Krzyśkiem byliśmy już nieco wstawieni wiadomo męski wieczór, męskie sprawy. Koło 22 postanowiliśmy zmienić lokal. Wyszliśmy z knajpy byliśmy już nieco wcięci
- Mówię Ci stary bierz się za nią - Krzysiek mówił z lada wyczynem można powiedź że ledwo co bo sylabowa prawie   


- Chciałem ją pocałować no ale nie wyszło  nie wiem skąd mnie wzięło na takie wyznanie alkohol robi swoje , na pewno na trzeźwo nie powiedział bym - Ja wcale nie byłem lepszy - Ale Karolinka teraz ma problemy, wiec naciskać nie będę . Gdy tak mówiłem zorientowałem się mimo tego , że sporo wypiliśmy , że od pewnego czasu prowadzę monolog sam , ze sobą . Nie pasowało mi , że Krzysiek się nie odzywa odwróciłem się za siebie i to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania w , życiu nie spodziewałbym się takie widoku czułem jak w jednej chwili mózg mi się przejaśnił jak bym wytrzeźwiał .Patrzyłem na krzyska które leżał grafitowym takim ala chodniku którym jest wyłożona droga obok klubu . Spojrzałem na ziemię w jednym miejscu nie była szara jak reszta chodnika tylko krwisto czerwona która sączyła się z rany na głowie .Czapka która wcześniej była koloru granatowego teraz stała się czerwonawa .- Krzychu stary  - !! nie reagował . Chciałem zadzwonić po pomoc ale nie zdążyłem .

niedziela, 12 listopada 2017

3.9 Siostra

Hejka
No to kolejne opowiadanko dla was, kolejne już nie długo tak myślę. Bunkier prawie gotowy tylko ostanie udogodnienia i można iść zima się zbliża to trzeba było ocieplić i kablówkę doprowadzić na 1 grudnia 😂

- Emilka ?- Krzysiek coś mówił ze Emilka chce wrócić, ale chciał wybić jej to z głowy widzieliśmy się pare razy u Karoliny w szpitalu ale nie mówiła nic, przytuliłem ją na powitanie
- Koniec poganek, zmykajcie na patrol - Pogoniła nas Jaskowska. Razem z Emilką uciekliśmy na patrol, z Emilką nie jeździłem długo chyba koło 3 lat. Jeździło mi się z nią dobrze, ale wiadomo z Karoliną najlepiej i nie zamienił bym jej na nikogo innego.

***

W koncu po tygodniu w szpitalu i tygodniu w domu wróciłam do pracy, jak mi tego brakowało ale Jaskowska z Mikołajem uparli się, że muszę iść na zwolnienie komendantkę jakoś bym przegadała, ale z nim nie miałam najmniejszych szans. Białach był u mnie codziennie najpierw w szpitalu a potem w domu,  nie wiem jak on to ogarniał praca szpital, sekta bo moja mama była u mnie może 2 - 3 razy a tylko zajmuje się domem i Ewką, ale i tak dla mnie nie miała czasu
- W końcu na patrolu z moją ulubioną partnerką - Uśmiechnął się do mnie Mikołaj
- Też się za Tobą stęskniłam
- Wiem, wiem, za mną nie da się nie tęsknić - Zrobił słodkie oczka jak to on potrafi. Zaśmiałam się - A jak się czujesz ?
- Dobrze, pytałeś już o to dziś, jest ok - Rozmawiało nam się jak zawsze świetnie, ale oczywiście, Jacuś musiał nam przerwać dostaliśmy zgłoszenie próba samobójcza, mieliśmy ustalić tożsamość dziewczyny no i wiadomo ustalić co się dokładnie stało. Jechaliśmy z Mikołajem w stronę opuszczonych magazynów, miałam wrażenie że po usłyszeniu adresu twarz Mikołaja się zmieniła
- Wszystko gra ? - Zapytałam w końcu
- Tak - I tak nie uwierzyłam w to, za dobrze go znam i wiem, że kręci
- Mikołaj widzę jak usłyszałeś adres
- Karolina tylko spokojnie
-  Teraz to nie będę spokojna mów co się dzieje - Teraz już wiedziałam, że coś jest nie tak
- Bo w tych magazynach ta cała sekta ma swoją siedzibę - Widać, że starał mi się to delikatnie przekazać
- Jedź szybciej - Zaczęłam się martwić o Ewkę
- Już szybciej nie mogę, spokojnie zaraz będziemy - Po 3 minutach byliśmy na miejscu. Od razu wyskoczyłam z samochodu, Mikołaj za mną. Pierwsze co zobaczyłam to karetkę a w niej akcje reanimacyjna, modliłam się w duchu żeby to nie była moja siostra, niestety nie daleko karetki leżała torba, poznałam ją od razu to torba mojej siostry. Podbiegłam do karetki, lekarze reanimowali moją siostrę, ona leżała tam taka bezbronna
- Ewa!!  Róbcie coś !!!Ewką !!!- Krzyczałam przed karetkę, chciałam się tam dostać ją zobaczyć. Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie od tyłu i przyciąga do siebie, nawet nie wiem kiedy znalazłam się w silnych ramionach Białacha, mocno mnie przytulił a ja rozpłakałam się jak dziecko, nie byłam wstanie się od niego oderwać, słyszałam tylko jak coś mówi przez radio ta rozmowa była krótka a potem znowu przytula mnie, tak  że mogła bym się skryć przed całym światem. Moja mała siostrzyczka walczy o życie a ja nie umiem jej nie umiem pomóc... Nie wiem ile czasu mineło ale nagle podszedł do nas lekarz.
-Udało nam się przywrócić funkcje życiowe proszę być dobrej myśli - Uśmiechnął się do mnie
- Mogę z wami jechać ? - Chciałam być blisko niej
- Przykro mi, ale nie
- Chodź,Ola z Borysem już są pojedziemy na komendę przebierzemy się i potem Cię zawiozę -  W zasadzie było mi wszystko jedno teraz najważniejsze było,że Ewka żyje.
W samochodzie kiedy jechaliśmy do szpitala zadzwoniłam do rodziców, byli przerażeni, mieli zaraz pojawić się w szpitalu. Jak tylko zaparkowaliśmy oboje wyskoczyliśmy z samochodu i pobiegliśmy na Izbę przyjęć. Nikt nie chciał nam udzielić informacji, musieliśmy czekać na lekarza, nerwowo chodziłam po korytarzu bałam się, że coś się zmieniło że jej stan się pogorszył
- Spokojnie, zobaczysz wszystko będzie dobrze - Przytulił mnie mocno, tak jak na tych magazynach, nie wiem czemu ale ufałam mu wierzyłam w to co mówi
- Karolina - Usłyszeliśmy nagle, moi rodzice przyjechali do szpitala
- Co z nią ?
- Nie wiem, mamy czekać na lekarza - Mama usiadła na krzesłach stanął obok niej
- Jak to się stało ?
- Nie wiem dostaliśmy zgłoszeni, pojechaliśmy a tam była ona  - Stałam przed nią a obok mnie Mikołaj
- Karolina prosiłam Cię, żebyś ją dopilnowała, żebyś się nią zajęła - Nie mogłam wierzy w to co mówi cała winę zrzuciła na mnie w końcu wie że byłam w szpitalu, że właściwie nie dawno wyszłam i robiłam wszystko co mogłam żeby się nią zająć
- Nie dopilnowałam jej ?! O czym Ty mówisz Ewka jest dorosła nie będę jej trzymać za rączkę cały czas!, wiesz ze byłam w szpitalu, potem jak tylko wyszłam  wyciągałam ja gdzie tylko mogłam, Mikołaj nie ma praktycznie życia prywatnego bo bawi się w rozpracowanie tego wszystkiego, a Ty mi mówisz że jej nie dopilnowałam ! - Teraz nie chciało mi się płakać teraz byłam wściekła, Mikołaj starł się mnie uspokoić. Po paru minutach wyszedł lekarz, na szczęście z Ewką wszystko dobrze ktoś wezwał pogotowie i właściwie w ostatniej chwili więc płukanie żołądka i jest dobrze, gorzej z  jej psychiką. Chciałam do niej wejść ale lekarz zabronił, rodzice też nie mogli wejść ale mama uparła się, że zostanie, ja miałam już na dziś.
Spacerowaliśmy z Mikołajem alejkami. Białach uparł się, że zabierze mnie na spacer żebym jakoś odpoczęła od tego wszystkiego chociaż na chwilę. Park o tej porze roku jest piękny dookoła zielono, kaczki pływają wszytsko rozkwitło. Może i miał rację taka odskocznia chociaż na chwilę jest dobra, Ewka cały czas chodziła mi po głowie, ta cała sekta, ten wypadek zbyt wiele jak na tak krótki okres czasu. Miałam już dość tego wszystkiego chciało mi się płakać byłam wciekła. Skręciliśmy w jedną z bocznych alejek, tą drogę chodziło mniej osób. W pewnym momencie Mikołaj się zatrzymał
- I jak lepiej ? - Popatrzył na mnie
- Tak, chyba tak -  Uśmiechnęłam się delikatnie, on zrobił krok w moją stronę, położył jedną rękę na moim biodrze i przyciągnął mnie do siebie, dzieliły nas milimetry.
- Karolina  wiesz, że nie pozwolę Cię skrzywdzić, nikomu. Rozumiesz  - Patrzył mi prosto w oczy, nie umiałam nic powiedzieć tylko przytaknęłam. Teraz jego druga ręka znalazła się na moim policzku, powoli zbliżył się do mnie.
- Chodź wracajmy - Odsunęłam się od niego i pociągnęłam go delikatnie  w stronę wyjścia. Dobrze wiedziałam co chce zrobić, ale nie jestem na to gotowa, nie teraz w tym momencie tego wszystkiego jest za wiele. Boję się że pomylę przyjaźń z miłością, ze dam mu złudną nadzieję  i stracę przyjaciela.
- Przepraszam - Powiedziałam po chwili milczenia, Mikołaj zatrzymał się ponownie
- Nie masz za co przepraszać, rozumiem - Przytulił mnie mocno, jak by chciał schować mnie przed całym światem, nie ukrywam podobało mi się to schronienie, czułam się tam bezpieczna - Pamiętaj nie pozwolę Cię skrzywdzić - Szepnął mi do ucha, zabrzmiało jak jakaś obietnica tylko czego. Nigdy nie byłam dobra w takich relacjach od tej pory moje ostatnie związki były przelotne, na poprzednich się przejechałam, dla tego chyba za bardzo się do tego nie nadaje nie chce go zranić.
Białach odwiózł mnie pod samą klatkę cieszyłam się, że na nic nie naciska że nie porusza tego tematu chciałam sobie to wszystko poukładać, ale nie teraz teraz najważniejsza byłą Ewka i sekta. Mikołaj dziś po raz kolejny miał  spotkać się z tym Arkiem tym razem miało to być tylko ich wyjście, wymyślił że ma urodziny i zaprasza go na piwo. Chciał dowiedzieć się czegoś więcej.
Siedziałam czekałam na jakąś wiadomość od Mikołaja nagle ktoś zapukał do drzwi myślałam, że to Mikołaj, poszłam otworzyć.
- Hej - To nie był Mikołaj tylko Paulina
- Cześć, właź- Zaprosiłam ją do środka
- Pomyślałam, że może masz ochotę - Pokazała butelkę winą
- Czytasz mi w myślach, chodź przyniosę kieliszki  -Opowiedziałam Paulinie o Ewce o tym co się stało jak bardzo się boje o Ewe, jak to wszystko mnie przytłacza, no i oczywiście o mamie
- Dobrze, że masz Mikołaja taki kumpel to skarb, a Twoja mama w końcu zrozumie
- Co do Mikołaja
- To co ? - Paulina odstawiła kieliszek widać czuła, że coś jest na rzeczy
- Powiedział mi dziś, właściwie obiecał, że nie pozwoli mi skrzywdzić - Powiedziałam bawiąc się kieliszkiem
- Wiesz co oznacza taka obietnica  - Spojrzała na mnie, nie miałam pojęcia o co jej chodzi, wiem że nie wymaga to zbyt dużych przemyśleń ale teraz nie myślałam za bardzo, zresztą wole usłyszeć co ktoś z boku myśli na ten temat
- U faceta to znaczy, że jesteś dla niego najważniejsza że  po prostu Cię kocha  - Zamurowało mnie - No tak nie powie Ci wprost tylko tak wiesz - Uśmiechnęła się do mnie  - Że masz zapiąć pasy, uważać, zjeść coś, założyć czapkę, że jesteś najważniejsza, że nie pozwoli skrzywdzić i takie tam.
- Ale.....
- No tak, tak Białach po prostu powiedział Ci, że Cię kocha., nie wprost tylko tak wiesz. A Ty ?
- Co ja ? - Chyba nie do końca chwytałam tą rozmowę i to co Paulina chciała powiedzieć
- Kochasz go ? - Zapytała w końcu w prost, spojrzałam na nią szukałam w głowie odpowiednich słów, ale chyba takich nie było.

piątek, 10 listopada 2017

3.8 Szpital cz.2 ost

Karolina powoli dochodziła do siebie, odwiedzałem ją codziennie jak tylko mogłem. Między pracą a szpitalem zajmowałem się sprawą Ewki, ten cały ochroniarz Arek pracował też w jednym klubie jako barman musiałem jakoś go zaczepić, za kumplować się z nim, poszedłem wiec do klubu i udałem załamanego faceta, którego rzuciła laska. Postawiłem mu drinka bo niby potrzebowałem rozmowy itp. Koleś oczywiście to łyknął ( nie ma to jak dobry wywiad, kiedyś laska zostawiła go w ten sam sposób) Powiedziałem, że chętnie bym się na niej zemścił odegrał za to jak mnie potraktowała, Arek oczywiście stwierdził, że może podrzucić mi jakiś sposób ale jeszcze nie wie czy może mi zaufać, ale Białaszkowi każdy ufa i nie mineło 2 dni a zaproponował mi spotkanie z jego szefem. Wszystko układało się tak jak chciałem, martwiłem się tylko stanem Karoliny od 5 dni nie wybudzali jej ze śpiączki mówili,że to dla jej dobra, ale ja i tak się martwię..
Tego dnia miałem wolne jak zawsze rano poszedłem pobiegać potem szybko się wyszykowałem i pojechałem do szpitala. Wieczorem byłem umówiony z Arkiem i jego szefem.Po drodze poszedłem po kwiatki, nie wiem czemu ale pielęgniarki mnie lubiły i nie miały nic przeciwko kwiatkom, zawsze się do mnie uśmiechały i coś do siebie szeptały.
Kiedy tylko wszedłem na oddział przywitała mnie Marta pielęgniarka była tutaj tego dnia co przywieźli Karolinę
- Dzień dobry Panie Mikołaju - Uśmiechnęła się do mnie, nie raz słyszałem jak szeptała coś do innych pielęgniarek na mój temat, że jestem tu codziennie itp
- Dzień dobry - Odwzajemniłem uśmiech
- Mamy dla Pana niespodziankę - Stanęła koło mnie  Proszę poczekać. Na pewno się Pan ucieszy  - Zniknęła na chwilę w pokoju pielęgniarek, minęła chwila a Marta wyszła z pokoju pielęgniarek razem z Karolina, W końcu Rachwał się obudziła, od razu do niech podbiegłem
- W końcu się obudziłaś, nawet nie wiesz jak się cieszę - Pocałowałem ją w policzek i przytuliłem - To dla Ciebie - Podałem jej kwiatki. W głębi duszy cieszyłem się jak małe dziecko, w końcu Karolina się obudziła i mogłem z nią porozmawiać, widziałem jej uśmiech. Teraz wiedziałem, że będzie tylko lepiej, Rachwał trochę posiedzi w szpitalu a jak tylko wyjdzie to ją gdzieś zabiorę, żeby mogła odpocząć tak naprawdę
- Dziękuję - Uśmiechnęła się
- Narzeczony siedział u Pani całymi dniami, ma Pani naprawdę cudownego narzeczonego, to ja już Panią zostawiam w dobrych rękach, przyjdę do Pani potem - Po słowach narzeczony Karolina na mnie dziwnie spojrzała
- Czy ja o czymś nie wiem narzeczony ? - Uśmiechnęła się jak tylko Marta odeszła kawałek dalej
- Pomysł Pauliny, naprawdę nie wiesz jak się cieszę że już się obudziłaś - Pomogłem jej wejść do łóżka
- Słyszałam słyszałam, już wiele razy jakiego mam cudownego narzeczonego - Zaśmiała się - A właściwie co tam się stało ? - Opowiedziałem Karolinie co stało się nad wodą
- Uratowałeś mi życie - Uśmiechnęła się do mnie
- Nie ma o czym mówić,  zrobiła byś dla mnie to samo - Spojrzałem na nią
- To prawda -Spojrzała mi w oczy. Położyłem rękę na jej ręce - Muszę Ci coś powiedzieć tylko się nie denerwuj - Opowiedziałem jej wszystko co wiem na temat Ewki, sekty i tym całym głownie
- Ewka i sekt?!
- Niestety, ale spokojnie ten ochroniarz mi ufa więc dziś dowiem się czegoś
- Jesteś cudowny - Uśmiechnęła się do mnie
- A to to wiem - Zaśmiałem się
- I w dodatku skromny. Czy my przypadkiem nie mieliśmy iść do kina ?
- Spokojnie przełożymy to jak wyjdziesz ze szpitala
-Zapytasz pielęgniarki czy możemy iść przed szpital ?- Zrobiła kocie oczy - Mam już dość tych czterech scian
- Zaraz wracam - Poszedłem porozmawiać z pielęgniarkami nie było łatwo, ale 15 minut później siedzieliśmy już pod szpitalem.
- Ale piękna pogoda, brakowało mi tego
- Jak wyjdziesz to pojedziemy gdzieś na cały dzień poodpychać świeżym powietrzem
- Kusząca propozycja  - Uśmiechnęła się do mnie,  tak bardzo brakowało mi jej uśmiechu każdego dnia czekałem na to żeby się obudziła. Posiedziałem u niej najdłużej jak się dało, ale niestety o 18 musiałem się zbierać bo umówiłem się z Arkiem miał przedstawić mi człowieka dzięki któremu pozbierał się po rozstaniu z dziewczyną. Umówiłem się z nim kawałek od szpitala, zasiedziałem się u Karoliny i teraz muszę wymyślać jakąś bajeczkę o chorej mamie całe szczęście, że ufa mi na tyle że uwierzył.
Podjechaliśmy pod jakiś budynek, wydawało się że jest w miarę nowy pewnie przykrywka weszliśmy na pierwsze piętro, mieszkanie po prawej, weszliśmy do środka kolory były jasne głównie żółte mieszkanie było, ale miało piętro. Gdzie nie gdzie widziałem odwrócony krzyż czy pentagram.
- Siadaj Guru zaraz przyjdzie - Arek wskazał na kanapę
- Dzięki - Usiadłem nie minęła chwila a z góry zeszedł mężczyzna miał czarne kręcone włosy jakieś dziwne ciuchy, w ogóle wyglądał jak by uciekł z pobliskiego wariatkowa, chciało mi się śmiać jak nie wiem ale w końcu akcja to akcja
- Mistrzu to Mikołaj, mówiłem Ci o nim
- Witaj - Podał mi dłoń
- Witam - Podałem mu dłoń i skinąłem głową, czułem się jak w jakimś wariatkowie, ale czego nie robi się dla Karoliny, jeżeli dzięki temu będę miał jakieś informacje o tej sekcie i Karolina przestanie się martwić to warto. Ten cały Guru czy jak mu tam, dla mnie koleś ma nie równo pod sufitem i tyle. Koleś najpierw zaczął najpierw wypytywać na mój temat rodzina, była dziewczyna itp. Potem zaczęło się o zaganianiu owieczek, o ofiarach zemście godzinie próby itp.  Im dłużej tego słuchałem tym bardziej czułem, że koleś ma problemy z głową.
Arek koło 22 odwiózł mnie dwie ulice dalej od mieszkania Karoliny czułem, że może długo zejść a wracanie po samochód i do domu było  już bez sensu, dla tego Rachwał dała mi swoje klucze, zresztą w razie czego na osiedlu trudniej kogoś znaleźć niż na wsi. Rano miałem mieć patrol z nowa policjantką podobno jakaś niespodzianka no nic zobaczymy rano. Poszedłem do mieszkania Karoliny, czułem się tu trochę dziwnie bez niej, niby kiedyś podlewałem jej kwiatki jak była na jakimś tygodniowym szkoleniu ale to nie to samo, z resztą teraz była dla mnie kimś ważniejszym, wiec czułem się nawet nie wiem jak to określić, po prostu brakowało mi jej tutaj,  ale najważniejsze że czuje się już dużo lepiej. Miałem ogromną ochotę pójść do sypialni położyć w jej łóżku, poczuć jej zapach, ale ostatecznie postawiłem na kanapę.
Na odprawę wpadłem w ostatniej chwili, byli już wszyscy ale mojej partnerki nie właściwie partnerki Szymona ale coś mu wypadło i musiałem go zastąpić.  Jaskowska już prawie kończyła odprawę, kiedy do pokoju weszła moja nowa policjantka. W pierwszej chwili zdziwiłem się bardzo, jej widokiem kogo jak kogo ale jej się nie spodziewałem

poniedziałek, 6 listopada 2017

3.7 Szpital

Hej 

Długo mnie nie było wiem, wybaczcie tak jakoś wyszło  ale postaram się to nadrobić :)

Od rana po komendzie krążyło zdjęcie zwłok, każdy miał ubaw i przesyłał sobie zdjęcie. Jacek Mariusz i Julek byli dziś hitem komendy, to jak leżeli pod stołem jeden na drugim było zdjęciem roku. Ja jakoś nie miałam dziś nastroju, cały czas myślałam o Ewie, o tym co się z nią dzieje po rozmowie z mamą zaczęłam się o nią martwić.
- Cześć - Z rozmyśleń wyrwał mnie Mikołaj, który właśnie przyszedł
- Cześć
- Jak tam wczorajszy obiad?
- Dobrze, chociaż w zasadzie - Nie wiedziałam jak poprosić o pomoc - Mama martwi się o Ewkę ostatnio zabrała z domu złotą biżuterie
- Myślicie, że ma jakieś kłopoty - Kucnął obok mnie
- Tak, Ewka łatwo ulega wpływom. Obiecałam mamie, że dowiem się co i jak
-Jak chcesz, mogę Ci pomóc - Mikołaj jest cudowny nawet nie musiałam go prosić o pomoc
- Chciałam Cię o to prosić - Uśmiechnęłam się do niego
- Proponuje kino, a potem pójdziemy coś zjeść i obgadamy co można zrobić. Co Ty na to ? - Widać, że starał się poprawić mi nastrój
- Super. To co przytulanki, czy strzelanki ? - Zaśmiałam się
- Na co dzień mamy strzelanki, to może przytulanki? - Spojrzał na mnie
- To jesteśmy umówieni, a teraz lecę się przebrać.
-005 słyszycie mnie  - Rozległo się radio, po 5 minutach od rozpoczęcia patrolu
- No co tam Jacusiu
-Jakaś bójka, nad wodą za Wrocławiem
- A coś więcej?
- Dwóch mężczyzn na molo tylko tyle wiemy
- Ok przyjęłam jedziemy.
Po 5 minutach byliśmy już na miejscu, oczywiście zbiorowisko gapiów już się zebrało nie brakowało starszych i młodszych, a no tak sensacja trzeba obejrzeć. Awanturę słyszeliśmy już kawałek od molo. No cóż podejdziemy rozdzielimy i koniec, na moście było mnóstwo osób ledwo co się zorientowali, że przyszła policja, próbowaliśmy ich rozdzielić. Ale oni cały czas swoje kłócili się szarpali i co tylko się dało.Nagle straciłam równowagę, ktoś mnie popchnął wpadłam do wody, poleciałam na samo dno, chciałam wypłynąć ale nie dałam rady, zaczepiłam się o jakieś wodorosty czy coś podobnego.
Udało mi się ich w końcu rozdzielić, nie wiem ile mi to zajęło może koło 5 minut może więcej, odwróciłem się do Karoliny, ale jej nie było. Zdziwiłem się przecież byliśmy na akcji więc nie mogła tak po prostu sobie iść. Szukałem jej wzrokiem nie mogłem jej nigdzie dostrzec
- Posze Pana - Zaczepiła mnie jakaś dziewczynka
 - Tak ?
- Bo ja chcaiam powedziec panu, ale nie slyszal mnie pan, bo ta pani poyciantka to do wody wpadla
-Kiedy gdzie? - Przeraziłem się nie na żarty
- Tam - Wskazała drugą stronę mola, podbiegłem nie było jej tam - Karolina ! - Krzyknąłem i zacząłem się rozbierać, musiałem tam wskoczyć i ją uratować, teraz Ci dwoje nie mieli znaczenia
- Dzwoń pod Jacek i powiedz, że jesteś od Mikołaja - Podałem jakieś dziewczynie telefon - Powiedz mu co się stało - Wskoczyłem do wody, musiałem ją znaleźść cholernie się o nią bałem. Zanurkowałem woda była mętna nie widziałem za wiele, ale po chwili się ujrzałem. Chciałem wyciągnąć ale nie mogłem  coś ją trzymało zanurkowałem niżej zaplątała się w wodorosty. Karolina była nie przytomna wyplątałem ją jak najszybciej i wypłynąłem z nią na powierzchnie, Dwóch mężczyzn wyciągnęło ją z wody, potem pomogli mi wyjść.
Podbiegłem do niej, sprawdziłem wszystkie czynności życiowe. Nie oddychała.... Moje serce zamarło
- Karetka zaraz będzie - Krzyknęła dziewczyna
- Karolina nie rób mi tego ! - Zacząłem reanimacje, czas płynął tak wolno ona nadal nie oddychała bałem się jak nigdy. Nawet przy spotkaniu z Wolańskim nawet tak się nie bałem. Cały czas prowadziłem ranimacie, czułem jak opadam z sił, ale nie mogłem się poddać.W koncu przyjechała karetka, Ola z Borysem też byli.
- Woda w płucach, Ciężki stan, jedziemy, proszę z nami - Pamiętam tylko tyle, od momentu przyjazdu karetki. Teraz chodzę po korytarzu, czekam na jakie kolwiek wieści o stanie Karoliny,  boję się o nią. Nie jestem wstanie usiedzieć w miejscu, nie wiem nawet ile minęło czasu jak przybiegła Paulina skąd ona wiedziała co się stało
- Co z nią ? - Przytuliła się do mnie
- Nie wiem, czekam na lekarza - Spojrzałem na nią smutno
- A Ty jak tam ? - Stanęła obok mnie
- Mi nic nie jest... Paulina ja nawet nie wiem ile ona była pod wodą, gdyby nie ta dziewczynka - Nie mogłem pogodzić się z tym że wcześniej się nie zorientowałem, że jej nie ma
- To nie Twoja wina - Paulina próbowała mnie jakoś pocieszyć. Nie wiem ile tak siedzieliśmy, aż w końcu wyszedł lekarz.
- Doktorze co z  nią ? - Zerwaliśmy się na równe nogi
-  A Państwo z rodziny ?
- Tak. Ja jestem jej siostrą, a to narzeczona Karoliny - Odparła Paulina zanim się odezwałem
- Oczyściliśmy wodę z płuc, na tyle ile było to możliwe, na chwilę obecną wprowadziliśmy ją w śpiączkę farmakologiczną, liczymy że przy takim wychłodzeniu organizmu to pomoże
- Ale wyjdzie z tego ?
- Pana nażyczona miała wiele szczęścia, przebywała dość długo pod wodą.Właściwie wyciągnął ją Pan w ostatniej chwili, jutro jeszcze raz oczyścimy płuca, a potem zadecydujemy co zrobić dalej
- Dziękujemy - Uśmiechnęła się do niego Paulina, a ja ode tknąłem z ulgą
- Możemy do niej wejść - Chciałem ja teraz tylko zobaczyć
- Tak, ale nie na długo
Razem z Paulina weszliśmy do sali. Karolina leżała pod tym całym sprzętem była tak bezbronna, wyglądała tak nie winnie. Paulina usiadła na krześle ja stanąłem za nią
- Martwiliśmy się o Ciebie niunia - Zaczęła Paulina, po chwili do sali weszła Zosia z Mariuszem.
- Mariusz mogę Cię prosić na chwilę ? - Zapytałem go jak mieli już wychodzić. Paulina wyszła już pare minut temu. Zosia została w sali a ja z Mariuszem wyszliśmy na chwilę przed salę, nie wiem czy dobrze robiłem ale poprosiłem o pomoc Mariusza, chciałem żeby dowiedział się co robi Ewka siostra Karoliny. Obiecał, że jutro rano będzie już coś wiedział.
- Proszę Pana późno już - Usłyszałem nagle
- Jeszcze chwilkę - Uśmiechnąłem się do pielęgniarki
- Jeszcze 5 minut, bo już 20 - Nie wiedziałem, że tak późno, siedziałem tutaj chyba od 12, najpierw byłą Paulina potem Zosia z Mariuszem, Jaskowska też wpadła na chwilę dała mi wolne póki Karolina nie wróci, albo ktoś nie będzie potrzebował partnera, miałem chociaż trochę czasu, żeby zająć się sprawą Ewki.
Karolina wyglądała tak bezbronnie kiedy tak leżała, te wszystkie kabelki martwiłem się  o nią starsznie. Mam nadzieję, że jutro się wszystko wyjaśni, że wszytsko będzie dobrze.
- Jutro, też przyjdę. Dobranoc - Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.
Dziś wstałem wcześniej niż zwykle, poszedłem pobiegać cały czas myślałem o Karolinie o tym jak leży tam bezbronna, o tym jak o mało nie zginęła, kiedy tylko wróciłem do domu wziołem  szybki prysznic, wypiłem kawę zjadłem śniadanie i pojechałem do szpitala, po drodze pojechałem jeszcze po kwiatki.
- Dzień dobry - Uśmiechnąłem się do pielęgniarek jak tylko wszedłem na oddział
- Dzień dobry  - Odwzajemniły mój uśmiech. Poszedłem do sali Karoliny w plecaku miałem nawet mały flakonik pomyślałem o wszystkim, wstawiłem kwiaty do wody i postawiłem na szafce
- Dzień dobry - Pocałowałem ją w czoło, cały czas spała wyglądała tak pięknie. Obchód już się zaczął ale jeszcze do nas nie dotarli.  - Zbieraj siły bo jak tylko wyjdziesz zabieram Cię na wycieczkę, teraz już się nie wykręcisz - Złapałem ją za rękę - Ale najpierw obiecuję, że dowiem się co z Twoją siostrą nie musisz się o nic martwić - Do sali wszedł lekarz pora na obchód, wyszedłem na korytarz zadzwoniłem do Mariusza
- Hej stary....Masz coś?... Super dawaj co wiesz....Jesteś tego pewien?.... wiesz jaka?......Dobra, czekam..... W szpitalu....to narazie - Nie wierzyłem w to co usłyszałem od Mariusza jak Ewka mogła się wpakować w takie gówno, nagle z sali wyszedł lekarz
- Panie doktorze co z nią ? - zapytałem od razu jak tylko go zobaczyłem
- Jest ,stan Pani Karoliny powoli się poprawie  . Koło 12 jeszcze raz zrobimy rentgen płuc, temperatura ciała już się ustabilizowała - Uśmiechnął się do mnie
-Dobrze, dziękuje - Wróciłem do sali, usiadłem na krześle obok i złapałem ją za rękę.
- Widzisz maleńka już lepiej, dużo lepiej - Uśmiechnąłem się do niej, cieszyłem się jak dziecko że wszystko się układa, kiedy ta dziewczynka powiedziała, że Karolina wpadła do wody obawiałem się najgorszego, kiedy tak leżała na tym molo bałem się, że ją stracę stracę na zawsze.
- Siema stary - Głos Mariusza wyrwał mnie z rozmyślań
- Cześć
- Jak tam  z nią ?
- Dużo lepiej, pokaż co masz - Mariusz pokazał mi łańcuszek z medalionem czy czymś takim  - Wiesz co to jest ?
- Nie mam pojęcia, a i jeszcze  to - Podał mi kartkę
- A to co to jest ? - Było tam jakieś imię i nazwisko z adresem
- Dane tego ochroniarza, co tam pilnuję wejścia
- Dzięki stary
- Jak by co to wal, teraz muszę uciekać do roboty. - Posiedziałem jeszcze chwilę u Karoliny, kiedy przyszedł lekarz zabrać ją na badania poszedłem dowiedzieć się coś na temat tego medalika, udałem się do franciszkanów.Ojciec Tomasz opowiedział mi trochę o tej sekcie, jest to najniebezpieczniejsza sekta  jaka jest i ciężko jej co kolwiek udowodnić, no super to się Ewka wkopała. Przed powrotem do szpitala spotkałem się z moim informatorem, podałem mu dane tego ochroniarza Arka miał dowiedzieć się o nim wszystkiego, niestety tutaj Jacuś nie może pomóc. Po dwóch godzinach wróciłem do szpitala, Karolina już była po badaniach siedziała przy niej mama.
- Dzień dobry - Przywitałem się z nią
- Dzień dobry - Wstała jak mnie tylko zobaczyła - Ja chciałam Panu podziękować, za uratowanie Karoliny
- Nie musi mi Pani dziękować
- Pielęgniarka mówiła, że będę mieć cudownego zięcia podobno siedział Pan tu cały wczorajszy dzień - zaśmiała się
- Nie ma o czym mówić
- Naprawdę Panu dziękuje, teraz wszytsko jest pod górkę - Martwiła się pewnie Karoliną i Ewą
- Proszę się nie martwić wszytsko się ułoży, Karolina zaraz wyjdzie ze szpitala. A co do Ewy to już nie co wiem - Nie byłem pewien czy dobrze, że jej mówie ale uznałem że dla ich dobra powinna wiedzieć
- Słucham ?
- Karolina mi wczoraj powiedziała, że się o nią martwi i że chce się dowiedzieć co się dzieję, trochę pogrzebałem i wiem - Opowiedziałem mamie Karoliny co wiem na temat Ewy w co się wpakowała była przerażona, ale uspokoiłem ją obiecałem, że złapiemy tych co ją tam zwerbowali.
Stan Karoliny był już lepszy, ale nadal nie chcieli jej wybudzać woleli jeszcze poczekać z wybudzaniem, codziennie robili jej jakieś badania, było dobrze,ale woda z płuc znikała powoli, ale znikała to podobno jest najważniejsze i mam być dobrej myśli.