Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

niedziela, 12 listopada 2017

3.9 Siostra

Hejka
No to kolejne opowiadanko dla was, kolejne już nie długo tak myślę. Bunkier prawie gotowy tylko ostanie udogodnienia i można iść zima się zbliża to trzeba było ocieplić i kablówkę doprowadzić na 1 grudnia 😂

- Emilka ?- Krzysiek coś mówił ze Emilka chce wrócić, ale chciał wybić jej to z głowy widzieliśmy się pare razy u Karoliny w szpitalu ale nie mówiła nic, przytuliłem ją na powitanie
- Koniec poganek, zmykajcie na patrol - Pogoniła nas Jaskowska. Razem z Emilką uciekliśmy na patrol, z Emilką nie jeździłem długo chyba koło 3 lat. Jeździło mi się z nią dobrze, ale wiadomo z Karoliną najlepiej i nie zamienił bym jej na nikogo innego.

***

W koncu po tygodniu w szpitalu i tygodniu w domu wróciłam do pracy, jak mi tego brakowało ale Jaskowska z Mikołajem uparli się, że muszę iść na zwolnienie komendantkę jakoś bym przegadała, ale z nim nie miałam najmniejszych szans. Białach był u mnie codziennie najpierw w szpitalu a potem w domu,  nie wiem jak on to ogarniał praca szpital, sekta bo moja mama była u mnie może 2 - 3 razy a tylko zajmuje się domem i Ewką, ale i tak dla mnie nie miała czasu
- W końcu na patrolu z moją ulubioną partnerką - Uśmiechnął się do mnie Mikołaj
- Też się za Tobą stęskniłam
- Wiem, wiem, za mną nie da się nie tęsknić - Zrobił słodkie oczka jak to on potrafi. Zaśmiałam się - A jak się czujesz ?
- Dobrze, pytałeś już o to dziś, jest ok - Rozmawiało nam się jak zawsze świetnie, ale oczywiście, Jacuś musiał nam przerwać dostaliśmy zgłoszenie próba samobójcza, mieliśmy ustalić tożsamość dziewczyny no i wiadomo ustalić co się dokładnie stało. Jechaliśmy z Mikołajem w stronę opuszczonych magazynów, miałam wrażenie że po usłyszeniu adresu twarz Mikołaja się zmieniła
- Wszystko gra ? - Zapytałam w końcu
- Tak - I tak nie uwierzyłam w to, za dobrze go znam i wiem, że kręci
- Mikołaj widzę jak usłyszałeś adres
- Karolina tylko spokojnie
-  Teraz to nie będę spokojna mów co się dzieje - Teraz już wiedziałam, że coś jest nie tak
- Bo w tych magazynach ta cała sekta ma swoją siedzibę - Widać, że starał mi się to delikatnie przekazać
- Jedź szybciej - Zaczęłam się martwić o Ewkę
- Już szybciej nie mogę, spokojnie zaraz będziemy - Po 3 minutach byliśmy na miejscu. Od razu wyskoczyłam z samochodu, Mikołaj za mną. Pierwsze co zobaczyłam to karetkę a w niej akcje reanimacyjna, modliłam się w duchu żeby to nie była moja siostra, niestety nie daleko karetki leżała torba, poznałam ją od razu to torba mojej siostry. Podbiegłam do karetki, lekarze reanimowali moją siostrę, ona leżała tam taka bezbronna
- Ewa!!  Róbcie coś !!!Ewką !!!- Krzyczałam przed karetkę, chciałam się tam dostać ją zobaczyć. Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie od tyłu i przyciąga do siebie, nawet nie wiem kiedy znalazłam się w silnych ramionach Białacha, mocno mnie przytulił a ja rozpłakałam się jak dziecko, nie byłam wstanie się od niego oderwać, słyszałam tylko jak coś mówi przez radio ta rozmowa była krótka a potem znowu przytula mnie, tak  że mogła bym się skryć przed całym światem. Moja mała siostrzyczka walczy o życie a ja nie umiem jej nie umiem pomóc... Nie wiem ile czasu mineło ale nagle podszedł do nas lekarz.
-Udało nam się przywrócić funkcje życiowe proszę być dobrej myśli - Uśmiechnął się do mnie
- Mogę z wami jechać ? - Chciałam być blisko niej
- Przykro mi, ale nie
- Chodź,Ola z Borysem już są pojedziemy na komendę przebierzemy się i potem Cię zawiozę -  W zasadzie było mi wszystko jedno teraz najważniejsze było,że Ewka żyje.
W samochodzie kiedy jechaliśmy do szpitala zadzwoniłam do rodziców, byli przerażeni, mieli zaraz pojawić się w szpitalu. Jak tylko zaparkowaliśmy oboje wyskoczyliśmy z samochodu i pobiegliśmy na Izbę przyjęć. Nikt nie chciał nam udzielić informacji, musieliśmy czekać na lekarza, nerwowo chodziłam po korytarzu bałam się, że coś się zmieniło że jej stan się pogorszył
- Spokojnie, zobaczysz wszystko będzie dobrze - Przytulił mnie mocno, tak jak na tych magazynach, nie wiem czemu ale ufałam mu wierzyłam w to co mówi
- Karolina - Usłyszeliśmy nagle, moi rodzice przyjechali do szpitala
- Co z nią ?
- Nie wiem, mamy czekać na lekarza - Mama usiadła na krzesłach stanął obok niej
- Jak to się stało ?
- Nie wiem dostaliśmy zgłoszeni, pojechaliśmy a tam była ona  - Stałam przed nią a obok mnie Mikołaj
- Karolina prosiłam Cię, żebyś ją dopilnowała, żebyś się nią zajęła - Nie mogłam wierzy w to co mówi cała winę zrzuciła na mnie w końcu wie że byłam w szpitalu, że właściwie nie dawno wyszłam i robiłam wszystko co mogłam żeby się nią zająć
- Nie dopilnowałam jej ?! O czym Ty mówisz Ewka jest dorosła nie będę jej trzymać za rączkę cały czas!, wiesz ze byłam w szpitalu, potem jak tylko wyszłam  wyciągałam ja gdzie tylko mogłam, Mikołaj nie ma praktycznie życia prywatnego bo bawi się w rozpracowanie tego wszystkiego, a Ty mi mówisz że jej nie dopilnowałam ! - Teraz nie chciało mi się płakać teraz byłam wściekła, Mikołaj starł się mnie uspokoić. Po paru minutach wyszedł lekarz, na szczęście z Ewką wszystko dobrze ktoś wezwał pogotowie i właściwie w ostatniej chwili więc płukanie żołądka i jest dobrze, gorzej z  jej psychiką. Chciałam do niej wejść ale lekarz zabronił, rodzice też nie mogli wejść ale mama uparła się, że zostanie, ja miałam już na dziś.
Spacerowaliśmy z Mikołajem alejkami. Białach uparł się, że zabierze mnie na spacer żebym jakoś odpoczęła od tego wszystkiego chociaż na chwilę. Park o tej porze roku jest piękny dookoła zielono, kaczki pływają wszytsko rozkwitło. Może i miał rację taka odskocznia chociaż na chwilę jest dobra, Ewka cały czas chodziła mi po głowie, ta cała sekta, ten wypadek zbyt wiele jak na tak krótki okres czasu. Miałam już dość tego wszystkiego chciało mi się płakać byłam wciekła. Skręciliśmy w jedną z bocznych alejek, tą drogę chodziło mniej osób. W pewnym momencie Mikołaj się zatrzymał
- I jak lepiej ? - Popatrzył na mnie
- Tak, chyba tak -  Uśmiechnęłam się delikatnie, on zrobił krok w moją stronę, położył jedną rękę na moim biodrze i przyciągnął mnie do siebie, dzieliły nas milimetry.
- Karolina  wiesz, że nie pozwolę Cię skrzywdzić, nikomu. Rozumiesz  - Patrzył mi prosto w oczy, nie umiałam nic powiedzieć tylko przytaknęłam. Teraz jego druga ręka znalazła się na moim policzku, powoli zbliżył się do mnie.
- Chodź wracajmy - Odsunęłam się od niego i pociągnęłam go delikatnie  w stronę wyjścia. Dobrze wiedziałam co chce zrobić, ale nie jestem na to gotowa, nie teraz w tym momencie tego wszystkiego jest za wiele. Boję się że pomylę przyjaźń z miłością, ze dam mu złudną nadzieję  i stracę przyjaciela.
- Przepraszam - Powiedziałam po chwili milczenia, Mikołaj zatrzymał się ponownie
- Nie masz za co przepraszać, rozumiem - Przytulił mnie mocno, jak by chciał schować mnie przed całym światem, nie ukrywam podobało mi się to schronienie, czułam się tam bezpieczna - Pamiętaj nie pozwolę Cię skrzywdzić - Szepnął mi do ucha, zabrzmiało jak jakaś obietnica tylko czego. Nigdy nie byłam dobra w takich relacjach od tej pory moje ostatnie związki były przelotne, na poprzednich się przejechałam, dla tego chyba za bardzo się do tego nie nadaje nie chce go zranić.
Białach odwiózł mnie pod samą klatkę cieszyłam się, że na nic nie naciska że nie porusza tego tematu chciałam sobie to wszystko poukładać, ale nie teraz teraz najważniejsza byłą Ewka i sekta. Mikołaj dziś po raz kolejny miał  spotkać się z tym Arkiem tym razem miało to być tylko ich wyjście, wymyślił że ma urodziny i zaprasza go na piwo. Chciał dowiedzieć się czegoś więcej.
Siedziałam czekałam na jakąś wiadomość od Mikołaja nagle ktoś zapukał do drzwi myślałam, że to Mikołaj, poszłam otworzyć.
- Hej - To nie był Mikołaj tylko Paulina
- Cześć, właź- Zaprosiłam ją do środka
- Pomyślałam, że może masz ochotę - Pokazała butelkę winą
- Czytasz mi w myślach, chodź przyniosę kieliszki  -Opowiedziałam Paulinie o Ewce o tym co się stało jak bardzo się boje o Ewe, jak to wszystko mnie przytłacza, no i oczywiście o mamie
- Dobrze, że masz Mikołaja taki kumpel to skarb, a Twoja mama w końcu zrozumie
- Co do Mikołaja
- To co ? - Paulina odstawiła kieliszek widać czuła, że coś jest na rzeczy
- Powiedział mi dziś, właściwie obiecał, że nie pozwoli mi skrzywdzić - Powiedziałam bawiąc się kieliszkiem
- Wiesz co oznacza taka obietnica  - Spojrzała na mnie, nie miałam pojęcia o co jej chodzi, wiem że nie wymaga to zbyt dużych przemyśleń ale teraz nie myślałam za bardzo, zresztą wole usłyszeć co ktoś z boku myśli na ten temat
- U faceta to znaczy, że jesteś dla niego najważniejsza że  po prostu Cię kocha  - Zamurowało mnie - No tak nie powie Ci wprost tylko tak wiesz - Uśmiechnęła się do mnie  - Że masz zapiąć pasy, uważać, zjeść coś, założyć czapkę, że jesteś najważniejsza, że nie pozwoli skrzywdzić i takie tam.
- Ale.....
- No tak, tak Białach po prostu powiedział Ci, że Cię kocha., nie wprost tylko tak wiesz. A Ty ?
- Co ja ? - Chyba nie do końca chwytałam tą rozmowę i to co Paulina chciała powiedzieć
- Kochasz go ? - Zapytała w końcu w prost, spojrzałam na nią szukałam w głowie odpowiednich słów, ale chyba takich nie było.

piątek, 10 listopada 2017

3.8 Szpital cz.2 ost

Karolina powoli dochodziła do siebie, odwiedzałem ją codziennie jak tylko mogłem. Między pracą a szpitalem zajmowałem się sprawą Ewki, ten cały ochroniarz Arek pracował też w jednym klubie jako barman musiałem jakoś go zaczepić, za kumplować się z nim, poszedłem wiec do klubu i udałem załamanego faceta, którego rzuciła laska. Postawiłem mu drinka bo niby potrzebowałem rozmowy itp. Koleś oczywiście to łyknął ( nie ma to jak dobry wywiad, kiedyś laska zostawiła go w ten sam sposób) Powiedziałem, że chętnie bym się na niej zemścił odegrał za to jak mnie potraktowała, Arek oczywiście stwierdził, że może podrzucić mi jakiś sposób ale jeszcze nie wie czy może mi zaufać, ale Białaszkowi każdy ufa i nie mineło 2 dni a zaproponował mi spotkanie z jego szefem. Wszystko układało się tak jak chciałem, martwiłem się tylko stanem Karoliny od 5 dni nie wybudzali jej ze śpiączki mówili,że to dla jej dobra, ale ja i tak się martwię..
Tego dnia miałem wolne jak zawsze rano poszedłem pobiegać potem szybko się wyszykowałem i pojechałem do szpitala. Wieczorem byłem umówiony z Arkiem i jego szefem.Po drodze poszedłem po kwiatki, nie wiem czemu ale pielęgniarki mnie lubiły i nie miały nic przeciwko kwiatkom, zawsze się do mnie uśmiechały i coś do siebie szeptały.
Kiedy tylko wszedłem na oddział przywitała mnie Marta pielęgniarka była tutaj tego dnia co przywieźli Karolinę
- Dzień dobry Panie Mikołaju - Uśmiechnęła się do mnie, nie raz słyszałem jak szeptała coś do innych pielęgniarek na mój temat, że jestem tu codziennie itp
- Dzień dobry - Odwzajemniłem uśmiech
- Mamy dla Pana niespodziankę - Stanęła koło mnie  Proszę poczekać. Na pewno się Pan ucieszy  - Zniknęła na chwilę w pokoju pielęgniarek, minęła chwila a Marta wyszła z pokoju pielęgniarek razem z Karolina, W końcu Rachwał się obudziła, od razu do niech podbiegłem
- W końcu się obudziłaś, nawet nie wiesz jak się cieszę - Pocałowałem ją w policzek i przytuliłem - To dla Ciebie - Podałem jej kwiatki. W głębi duszy cieszyłem się jak małe dziecko, w końcu Karolina się obudziła i mogłem z nią porozmawiać, widziałem jej uśmiech. Teraz wiedziałem, że będzie tylko lepiej, Rachwał trochę posiedzi w szpitalu a jak tylko wyjdzie to ją gdzieś zabiorę, żeby mogła odpocząć tak naprawdę
- Dziękuję - Uśmiechnęła się
- Narzeczony siedział u Pani całymi dniami, ma Pani naprawdę cudownego narzeczonego, to ja już Panią zostawiam w dobrych rękach, przyjdę do Pani potem - Po słowach narzeczony Karolina na mnie dziwnie spojrzała
- Czy ja o czymś nie wiem narzeczony ? - Uśmiechnęła się jak tylko Marta odeszła kawałek dalej
- Pomysł Pauliny, naprawdę nie wiesz jak się cieszę że już się obudziłaś - Pomogłem jej wejść do łóżka
- Słyszałam słyszałam, już wiele razy jakiego mam cudownego narzeczonego - Zaśmiała się - A właściwie co tam się stało ? - Opowiedziałem Karolinie co stało się nad wodą
- Uratowałeś mi życie - Uśmiechnęła się do mnie
- Nie ma o czym mówić,  zrobiła byś dla mnie to samo - Spojrzałem na nią
- To prawda -Spojrzała mi w oczy. Położyłem rękę na jej ręce - Muszę Ci coś powiedzieć tylko się nie denerwuj - Opowiedziałem jej wszystko co wiem na temat Ewki, sekty i tym całym głownie
- Ewka i sekt?!
- Niestety, ale spokojnie ten ochroniarz mi ufa więc dziś dowiem się czegoś
- Jesteś cudowny - Uśmiechnęła się do mnie
- A to to wiem - Zaśmiałem się
- I w dodatku skromny. Czy my przypadkiem nie mieliśmy iść do kina ?
- Spokojnie przełożymy to jak wyjdziesz ze szpitala
-Zapytasz pielęgniarki czy możemy iść przed szpital ?- Zrobiła kocie oczy - Mam już dość tych czterech scian
- Zaraz wracam - Poszedłem porozmawiać z pielęgniarkami nie było łatwo, ale 15 minut później siedzieliśmy już pod szpitalem.
- Ale piękna pogoda, brakowało mi tego
- Jak wyjdziesz to pojedziemy gdzieś na cały dzień poodpychać świeżym powietrzem
- Kusząca propozycja  - Uśmiechnęła się do mnie,  tak bardzo brakowało mi jej uśmiechu każdego dnia czekałem na to żeby się obudziła. Posiedziałem u niej najdłużej jak się dało, ale niestety o 18 musiałem się zbierać bo umówiłem się z Arkiem miał przedstawić mi człowieka dzięki któremu pozbierał się po rozstaniu z dziewczyną. Umówiłem się z nim kawałek od szpitala, zasiedziałem się u Karoliny i teraz muszę wymyślać jakąś bajeczkę o chorej mamie całe szczęście, że ufa mi na tyle że uwierzył.
Podjechaliśmy pod jakiś budynek, wydawało się że jest w miarę nowy pewnie przykrywka weszliśmy na pierwsze piętro, mieszkanie po prawej, weszliśmy do środka kolory były jasne głównie żółte mieszkanie było, ale miało piętro. Gdzie nie gdzie widziałem odwrócony krzyż czy pentagram.
- Siadaj Guru zaraz przyjdzie - Arek wskazał na kanapę
- Dzięki - Usiadłem nie minęła chwila a z góry zeszedł mężczyzna miał czarne kręcone włosy jakieś dziwne ciuchy, w ogóle wyglądał jak by uciekł z pobliskiego wariatkowa, chciało mi się śmiać jak nie wiem ale w końcu akcja to akcja
- Mistrzu to Mikołaj, mówiłem Ci o nim
- Witaj - Podał mi dłoń
- Witam - Podałem mu dłoń i skinąłem głową, czułem się jak w jakimś wariatkowie, ale czego nie robi się dla Karoliny, jeżeli dzięki temu będę miał jakieś informacje o tej sekcie i Karolina przestanie się martwić to warto. Ten cały Guru czy jak mu tam, dla mnie koleś ma nie równo pod sufitem i tyle. Koleś najpierw zaczął najpierw wypytywać na mój temat rodzina, była dziewczyna itp. Potem zaczęło się o zaganianiu owieczek, o ofiarach zemście godzinie próby itp.  Im dłużej tego słuchałem tym bardziej czułem, że koleś ma problemy z głową.
Arek koło 22 odwiózł mnie dwie ulice dalej od mieszkania Karoliny czułem, że może długo zejść a wracanie po samochód i do domu było  już bez sensu, dla tego Rachwał dała mi swoje klucze, zresztą w razie czego na osiedlu trudniej kogoś znaleźć niż na wsi. Rano miałem mieć patrol z nowa policjantką podobno jakaś niespodzianka no nic zobaczymy rano. Poszedłem do mieszkania Karoliny, czułem się tu trochę dziwnie bez niej, niby kiedyś podlewałem jej kwiatki jak była na jakimś tygodniowym szkoleniu ale to nie to samo, z resztą teraz była dla mnie kimś ważniejszym, wiec czułem się nawet nie wiem jak to określić, po prostu brakowało mi jej tutaj,  ale najważniejsze że czuje się już dużo lepiej. Miałem ogromną ochotę pójść do sypialni położyć w jej łóżku, poczuć jej zapach, ale ostatecznie postawiłem na kanapę.
Na odprawę wpadłem w ostatniej chwili, byli już wszyscy ale mojej partnerki nie właściwie partnerki Szymona ale coś mu wypadło i musiałem go zastąpić.  Jaskowska już prawie kończyła odprawę, kiedy do pokoju weszła moja nowa policjantka. W pierwszej chwili zdziwiłem się bardzo, jej widokiem kogo jak kogo ale jej się nie spodziewałem

poniedziałek, 6 listopada 2017

3.7 Szpital

Hej 

Długo mnie nie było wiem, wybaczcie tak jakoś wyszło  ale postaram się to nadrobić :)

Od rana po komendzie krążyło zdjęcie zwłok, każdy miał ubaw i przesyłał sobie zdjęcie. Jacek Mariusz i Julek byli dziś hitem komendy, to jak leżeli pod stołem jeden na drugim było zdjęciem roku. Ja jakoś nie miałam dziś nastroju, cały czas myślałam o Ewie, o tym co się z nią dzieje po rozmowie z mamą zaczęłam się o nią martwić.
- Cześć - Z rozmyśleń wyrwał mnie Mikołaj, który właśnie przyszedł
- Cześć
- Jak tam wczorajszy obiad?
- Dobrze, chociaż w zasadzie - Nie wiedziałam jak poprosić o pomoc - Mama martwi się o Ewkę ostatnio zabrała z domu złotą biżuterie
- Myślicie, że ma jakieś kłopoty - Kucnął obok mnie
- Tak, Ewka łatwo ulega wpływom. Obiecałam mamie, że dowiem się co i jak
-Jak chcesz, mogę Ci pomóc - Mikołaj jest cudowny nawet nie musiałam go prosić o pomoc
- Chciałam Cię o to prosić - Uśmiechnęłam się do niego
- Proponuje kino, a potem pójdziemy coś zjeść i obgadamy co można zrobić. Co Ty na to ? - Widać, że starał się poprawić mi nastrój
- Super. To co przytulanki, czy strzelanki ? - Zaśmiałam się
- Na co dzień mamy strzelanki, to może przytulanki? - Spojrzał na mnie
- To jesteśmy umówieni, a teraz lecę się przebrać.
-005 słyszycie mnie  - Rozległo się radio, po 5 minutach od rozpoczęcia patrolu
- No co tam Jacusiu
-Jakaś bójka, nad wodą za Wrocławiem
- A coś więcej?
- Dwóch mężczyzn na molo tylko tyle wiemy
- Ok przyjęłam jedziemy.
Po 5 minutach byliśmy już na miejscu, oczywiście zbiorowisko gapiów już się zebrało nie brakowało starszych i młodszych, a no tak sensacja trzeba obejrzeć. Awanturę słyszeliśmy już kawałek od molo. No cóż podejdziemy rozdzielimy i koniec, na moście było mnóstwo osób ledwo co się zorientowali, że przyszła policja, próbowaliśmy ich rozdzielić. Ale oni cały czas swoje kłócili się szarpali i co tylko się dało.Nagle straciłam równowagę, ktoś mnie popchnął wpadłam do wody, poleciałam na samo dno, chciałam wypłynąć ale nie dałam rady, zaczepiłam się o jakieś wodorosty czy coś podobnego.
Udało mi się ich w końcu rozdzielić, nie wiem ile mi to zajęło może koło 5 minut może więcej, odwróciłem się do Karoliny, ale jej nie było. Zdziwiłem się przecież byliśmy na akcji więc nie mogła tak po prostu sobie iść. Szukałem jej wzrokiem nie mogłem jej nigdzie dostrzec
- Posze Pana - Zaczepiła mnie jakaś dziewczynka
 - Tak ?
- Bo ja chcaiam powedziec panu, ale nie slyszal mnie pan, bo ta pani poyciantka to do wody wpadla
-Kiedy gdzie? - Przeraziłem się nie na żarty
- Tam - Wskazała drugą stronę mola, podbiegłem nie było jej tam - Karolina ! - Krzyknąłem i zacząłem się rozbierać, musiałem tam wskoczyć i ją uratować, teraz Ci dwoje nie mieli znaczenia
- Dzwoń pod Jacek i powiedz, że jesteś od Mikołaja - Podałem jakieś dziewczynie telefon - Powiedz mu co się stało - Wskoczyłem do wody, musiałem ją znaleźść cholernie się o nią bałem. Zanurkowałem woda była mętna nie widziałem za wiele, ale po chwili się ujrzałem. Chciałem wyciągnąć ale nie mogłem  coś ją trzymało zanurkowałem niżej zaplątała się w wodorosty. Karolina była nie przytomna wyplątałem ją jak najszybciej i wypłynąłem z nią na powierzchnie, Dwóch mężczyzn wyciągnęło ją z wody, potem pomogli mi wyjść.
Podbiegłem do niej, sprawdziłem wszystkie czynności życiowe. Nie oddychała.... Moje serce zamarło
- Karetka zaraz będzie - Krzyknęła dziewczyna
- Karolina nie rób mi tego ! - Zacząłem reanimacje, czas płynął tak wolno ona nadal nie oddychała bałem się jak nigdy. Nawet przy spotkaniu z Wolańskim nawet tak się nie bałem. Cały czas prowadziłem ranimacie, czułem jak opadam z sił, ale nie mogłem się poddać.W koncu przyjechała karetka, Ola z Borysem też byli.
- Woda w płucach, Ciężki stan, jedziemy, proszę z nami - Pamiętam tylko tyle, od momentu przyjazdu karetki. Teraz chodzę po korytarzu, czekam na jakie kolwiek wieści o stanie Karoliny,  boję się o nią. Nie jestem wstanie usiedzieć w miejscu, nie wiem nawet ile minęło czasu jak przybiegła Paulina skąd ona wiedziała co się stało
- Co z nią ? - Przytuliła się do mnie
- Nie wiem, czekam na lekarza - Spojrzałem na nią smutno
- A Ty jak tam ? - Stanęła obok mnie
- Mi nic nie jest... Paulina ja nawet nie wiem ile ona była pod wodą, gdyby nie ta dziewczynka - Nie mogłem pogodzić się z tym że wcześniej się nie zorientowałem, że jej nie ma
- To nie Twoja wina - Paulina próbowała mnie jakoś pocieszyć. Nie wiem ile tak siedzieliśmy, aż w końcu wyszedł lekarz.
- Doktorze co z  nią ? - Zerwaliśmy się na równe nogi
-  A Państwo z rodziny ?
- Tak. Ja jestem jej siostrą, a to narzeczona Karoliny - Odparła Paulina zanim się odezwałem
- Oczyściliśmy wodę z płuc, na tyle ile było to możliwe, na chwilę obecną wprowadziliśmy ją w śpiączkę farmakologiczną, liczymy że przy takim wychłodzeniu organizmu to pomoże
- Ale wyjdzie z tego ?
- Pana nażyczona miała wiele szczęścia, przebywała dość długo pod wodą.Właściwie wyciągnął ją Pan w ostatniej chwili, jutro jeszcze raz oczyścimy płuca, a potem zadecydujemy co zrobić dalej
- Dziękujemy - Uśmiechnęła się do niego Paulina, a ja ode tknąłem z ulgą
- Możemy do niej wejść - Chciałem ja teraz tylko zobaczyć
- Tak, ale nie na długo
Razem z Paulina weszliśmy do sali. Karolina leżała pod tym całym sprzętem była tak bezbronna, wyglądała tak nie winnie. Paulina usiadła na krześle ja stanąłem za nią
- Martwiliśmy się o Ciebie niunia - Zaczęła Paulina, po chwili do sali weszła Zosia z Mariuszem.
- Mariusz mogę Cię prosić na chwilę ? - Zapytałem go jak mieli już wychodzić. Paulina wyszła już pare minut temu. Zosia została w sali a ja z Mariuszem wyszliśmy na chwilę przed salę, nie wiem czy dobrze robiłem ale poprosiłem o pomoc Mariusza, chciałem żeby dowiedział się co robi Ewka siostra Karoliny. Obiecał, że jutro rano będzie już coś wiedział.
- Proszę Pana późno już - Usłyszałem nagle
- Jeszcze chwilkę - Uśmiechnąłem się do pielęgniarki
- Jeszcze 5 minut, bo już 20 - Nie wiedziałem, że tak późno, siedziałem tutaj chyba od 12, najpierw byłą Paulina potem Zosia z Mariuszem, Jaskowska też wpadła na chwilę dała mi wolne póki Karolina nie wróci, albo ktoś nie będzie potrzebował partnera, miałem chociaż trochę czasu, żeby zająć się sprawą Ewki.
Karolina wyglądała tak bezbronnie kiedy tak leżała, te wszystkie kabelki martwiłem się  o nią starsznie. Mam nadzieję, że jutro się wszystko wyjaśni, że wszytsko będzie dobrze.
- Jutro, też przyjdę. Dobranoc - Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.
Dziś wstałem wcześniej niż zwykle, poszedłem pobiegać cały czas myślałem o Karolinie o tym jak leży tam bezbronna, o tym jak o mało nie zginęła, kiedy tylko wróciłem do domu wziołem  szybki prysznic, wypiłem kawę zjadłem śniadanie i pojechałem do szpitala, po drodze pojechałem jeszcze po kwiatki.
- Dzień dobry - Uśmiechnąłem się do pielęgniarek jak tylko wszedłem na oddział
- Dzień dobry  - Odwzajemniły mój uśmiech. Poszedłem do sali Karoliny w plecaku miałem nawet mały flakonik pomyślałem o wszystkim, wstawiłem kwiaty do wody i postawiłem na szafce
- Dzień dobry - Pocałowałem ją w czoło, cały czas spała wyglądała tak pięknie. Obchód już się zaczął ale jeszcze do nas nie dotarli.  - Zbieraj siły bo jak tylko wyjdziesz zabieram Cię na wycieczkę, teraz już się nie wykręcisz - Złapałem ją za rękę - Ale najpierw obiecuję, że dowiem się co z Twoją siostrą nie musisz się o nic martwić - Do sali wszedł lekarz pora na obchód, wyszedłem na korytarz zadzwoniłem do Mariusza
- Hej stary....Masz coś?... Super dawaj co wiesz....Jesteś tego pewien?.... wiesz jaka?......Dobra, czekam..... W szpitalu....to narazie - Nie wierzyłem w to co usłyszałem od Mariusza jak Ewka mogła się wpakować w takie gówno, nagle z sali wyszedł lekarz
- Panie doktorze co z nią ? - zapytałem od razu jak tylko go zobaczyłem
- Jest ,stan Pani Karoliny powoli się poprawie  . Koło 12 jeszcze raz zrobimy rentgen płuc, temperatura ciała już się ustabilizowała - Uśmiechnął się do mnie
-Dobrze, dziękuje - Wróciłem do sali, usiadłem na krześle obok i złapałem ją za rękę.
- Widzisz maleńka już lepiej, dużo lepiej - Uśmiechnąłem się do niej, cieszyłem się jak dziecko że wszystko się układa, kiedy ta dziewczynka powiedziała, że Karolina wpadła do wody obawiałem się najgorszego, kiedy tak leżała na tym molo bałem się, że ją stracę stracę na zawsze.
- Siema stary - Głos Mariusza wyrwał mnie z rozmyślań
- Cześć
- Jak tam  z nią ?
- Dużo lepiej, pokaż co masz - Mariusz pokazał mi łańcuszek z medalionem czy czymś takim  - Wiesz co to jest ?
- Nie mam pojęcia, a i jeszcze  to - Podał mi kartkę
- A to co to jest ? - Było tam jakieś imię i nazwisko z adresem
- Dane tego ochroniarza, co tam pilnuję wejścia
- Dzięki stary
- Jak by co to wal, teraz muszę uciekać do roboty. - Posiedziałem jeszcze chwilę u Karoliny, kiedy przyszedł lekarz zabrać ją na badania poszedłem dowiedzieć się coś na temat tego medalika, udałem się do franciszkanów.Ojciec Tomasz opowiedział mi trochę o tej sekcie, jest to najniebezpieczniejsza sekta  jaka jest i ciężko jej co kolwiek udowodnić, no super to się Ewka wkopała. Przed powrotem do szpitala spotkałem się z moim informatorem, podałem mu dane tego ochroniarza Arka miał dowiedzieć się o nim wszystkiego, niestety tutaj Jacuś nie może pomóc. Po dwóch godzinach wróciłem do szpitala, Karolina już była po badaniach siedziała przy niej mama.
- Dzień dobry - Przywitałem się z nią
- Dzień dobry - Wstała jak mnie tylko zobaczyła - Ja chciałam Panu podziękować, za uratowanie Karoliny
- Nie musi mi Pani dziękować
- Pielęgniarka mówiła, że będę mieć cudownego zięcia podobno siedział Pan tu cały wczorajszy dzień - zaśmiała się
- Nie ma o czym mówić
- Naprawdę Panu dziękuje, teraz wszytsko jest pod górkę - Martwiła się pewnie Karoliną i Ewą
- Proszę się nie martwić wszytsko się ułoży, Karolina zaraz wyjdzie ze szpitala. A co do Ewy to już nie co wiem - Nie byłem pewien czy dobrze, że jej mówie ale uznałem że dla ich dobra powinna wiedzieć
- Słucham ?
- Karolina mi wczoraj powiedziała, że się o nią martwi i że chce się dowiedzieć co się dzieję, trochę pogrzebałem i wiem - Opowiedziałem mamie Karoliny co wiem na temat Ewy w co się wpakowała była przerażona, ale uspokoiłem ją obiecałem, że złapiemy tych co ją tam zwerbowali.
Stan Karoliny był już lepszy, ale nadal nie chcieli jej wybudzać woleli jeszcze poczekać z wybudzaniem, codziennie robili jej jakieś badania, było dobrze,ale woda z płuc znikała powoli, ale znikała to podobno jest najważniejsze i mam być dobrej myśli.

niedziela, 29 października 2017

3. 6 Czyżby zmiana patrolu 005 ?

"(..) Powodowała, że moje emocje były skrajne i 
chwiejne, 
czasami sam nie rozumiałem, co się ze mną 
dzieje.
Wiedziałem jednak, że bez niej nie 
byłbym sobą, że bez niej nie było by mnie 
i że to ona nadaje sens mojemu istnieniu.
Nie potrafiłem tego wyjaśnić, ale 
była mi potrzebna, żeby żyć"  - Karolina Klimkiewicz Jeśli Tylko....



Byliśmy na plaży, było upalnie ale chłodny wiatr powodował że pogoda byłą idealna, ona uśmiechała się tak pięknie jak zwykle.Kochałem jej uśmiech, to jak na mnie patrzy, przy niej czułem się szczęśliwy jak przy nikim innym, podbiegłem do niej chwyciłem ją w pasie zaśmiała się, jej śmiech sprawiał, że dzień stawał się piękniejszy, podniosłem ją do góry i wbiegłem z nią do morza  ona próbowała mi się wyrwać, woda była chłodna ale mimo to wrzuciłem ją do niej - Mikołaj ! - Krzyknęła jak by chciała mnie zamordować, ale dobrze wiedziałem że tego nie zrobi widziałem to w jej oczach. Zbliżyłem swoją twarz do niej i złożyłem na jej ustach pocałunek, spojrzałem w jej oczy.
Nagle ta po prostu się przebudziłem, no tak to znowu sen, znowu z nią . Zawszę budzę się nie widząc jej twarzy na tyle dokładnie, żeby móc dostrzec kim jest, albo zaraz po przebudzeniu pamiętam wszystko poza tym szczegółem. Otworzyłem oczy, Karolina spała przytulona do mnie, musieliśmy zasnąć na kanapie, spojrzałem na zegarek była 5 rano taka pozycja jest nie zbyt wygodna, ale nie miałem serca jej budzić, dla tego delikatnie się przekręciłem teraz leżeliśmy normalnie, było niby mało miejsca ale Karolinie chyba coś się śniło bo przytuliła się do mnie jeszcze mocniej. Jak by próbowała się przed czymś schować, uchronić.
Obudziło mi jakieś chrząkanie, o Boże moja głowa litości , kto się tak znęca nade mną , powoli otworzyłem oczy nade mną stał nikt inny jak Juliusz, patrzył na mnie jak bym mu coś zrobił
-No no nie ładnie - Nie miałem pojęcia o co chodzi, dopiero po chwili zrozumiałem leżałem na plecach a Karolina spała przytulona do mnie, a ja ją obejmowałem. Nie miałem pojęcia jak znaleźliśmy się w takiej pozycji. Ostatnie co pamiętam to rozmowę z Karoliną na kanapie, byliśmy mega zmęczeni w końcu wczorajszy patrol był ciężki, głównie ta jedna sprawa, kosztowała mnie i Karolinę sporo nerwów, do tego ta impreza dla tego pewnie zmęczeni  zasnęliśmy.
- Juluś idź spać - Nie miałem siły kompletnie na nic
- Przykro mi, no ale dla dobra komendy Jaskowska musi wiedzieć. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jak by Jaskowska przydzieliła mnie do Karoliny  - Nie no on chyba postradał zmysły, on i Karolina w jednym patrolu przecież ja bym po tygodniu Rachwał odwiedzał w psychiatryku, albo ona by mu jakaś krzywdę zrobiła.
Już miałem mu coś powiedzieć, ale właśnie Karolina zaczęła się przebudzać, najpierw się przeciągnęła, a następnie mocniej przytuliła nie udało jej się przewrócić na inny bok czy plecy bo nie było za dużo miejsca. Spojrzała na mnie z lekkim zdziwieniem , dopiero po chwili dostrzegła Julka.
- Dam wam szans, żebyście sami to zrobili. Pójdziecie sami powiecie, że jesteście razem na pewno lepiej to będzie wyglądać niż jak ja powiem - Karolina spojrzała na mnie ze zdziwieniem nie dziwie się je dopiero się obudziła a on już pieprzy jakieś głupoty w końcu koło czwartej położyliśmy się spać a wczorajszy dzień też ni był łatwy, jej mina mówiła jedno " Mikołaj co on pieprzy"  - Zobaczysz patrol ze mną też polubisz, opowiem Ci wiele ciekawych historii - Teraz Karolina zerwała się na równe nogi wizja patrolu z Julkiem przeraziła ją na tyle, że momentalnie się obudziła nie dziwie się jej, mnie też to przeraźiło
- Razem ?! Patrol z Tobą ?! - Miałem wrażenie, że do końca nie wierzy w to co słyszała
- Starałem się wytłumaczyć koledze ale nie słucha
- Nie można łączyć życia prywatnego z służbowym - Ciągnął dalej swoje
- Jakie życie prywatne?! Czy Ty na głowę upadłeś ?! Patrole z Tobą?! Mikołaj proszę Cię powiedz że to sen! Bo ja mu normalnie krzywdę zrobię
- Niestety nasz kolega chyba wypił wczoraj za dużo i nie wytrzeźwiał do dziś - Zaśmiałem się, Karolina nie wyspana i na kocu o Boże w coś Ty się wpakował
- Ja mówie tylko to co widzę
- Mikołaj weź go, niech zniknie mi z oczu
- Juluś idź się przejść, bo Karolinka na kacu i nie wyspana to ja Ci szczerze współczuję - Zaśmiałem się - A ja może kawę zrobię - Spojrzałem na Rachwał
- To jesteście razem czy nie
- Zejdź mi z oczu - Julek spojrzał na nas i wyszedł
- Boże ! Ja go zamorduje kiedyś - Jej spojrzenie mogło by zabić, o dziwo patrzyła tak tylko na niego  na mnie już nie - Mikuś to co z tą kawą - Uśmiechnęła się
- Ja kawa, a Ty zobaczysz jak nasze gołąbeczki i Jacuś
- Ok  - Karolina poszła zobaczyć jak Zosia i Mariusz no i Jacuś, nie spali już zrobiłem więc 6 kaw, i jajecznice z pomocą Karoliny, i koło 13 rozwiozłem towarzystwo najpierw Zosia i Mariusz potem Karolinę  i Jacka na komendę a na końcu Juliusz, żeby uniknąć trochę jego gadania zadzwoniłem do Krzyśka
- Hej Krzysiek
- No hej stary co tam ?
- Dał byś rade wyrwać się na jakieś piwko
-  A co tam
- Pogadać chciałem
- Dobra to 18 tam gdzie zawsze
-Ok, to narazie
- Kolejny długi wieczór - Powiedział Poniatowski jak tylko się rozłączyłem
-Może tak może nie
- Jak wy dajecie rade tak codziennie balować to ja nie wiem - złapał się za głowę
- Raz że nie codziennie dwa, że nie wlewamy w siebie litrów trunków tak jak wy wczoraj
- My ? - Zdziwił się chyba nic nie pamiętał  - Ja nie pije
- Tak, wy zresztą poczekasz zobaczysz bo chyba Krzysiu ma zdjęcia
- Jakie zdjęcia ?
- Zobaczysz, zobaczysz - Zaśmiałem się - Jesteśmy to do poniedziałku
- Ale..
- Do poniedziałku, sory spieszę się
O 148 czekałem już w Siwym Dymie, Krzysiek przyszedł jakieś 5 minut po mnie, zamówiliśmy po piwie.
- O czym chciałeś pogadać ? - Zaczął po chwili
- Wczoraj Zośka powiedziała mi, że z Karolina pasujemy do siebie - Wypiłem pół piwa na raz - zastanawiam się
- Czy miała rację ? - Dokończył za mnie
- Tak - Pokiwałem głową i dobiłem piwo, od razu zamówiłem drugie
- Zośka pewnie była wcięta, zresztą wiesz - Spojrzał na mnie - Chyba że Ty
- Stary ja nie wiem - Krzysiek był moim najlepszym kumplem - Byłem u niej ostatnio, bo byłą u Pauliny i miałem po nią przyjechać oczywiście zaspała wiec poszedłem do niej, otworzyła mi w mokrych włosach i takiej krótkiej koszuli, od tego dnia myślę o niej jakoś inaczej - Teraz nie wiedziałem czy dobrze, że mu o tym mówię - Śni mi się od tamtego dnia
- UUU stary a może po prostu widziałeś ją w takim stroju  i teraz
- Nie stary nie o to chodzi  - Upiłem kolejny duży łyk - Mam wrażenie, że....
- Rachwał Ci się podoba?? - Zdziwił się
- Stary nie tyle co podoba tylko wydaje mi się, że.... Przy niej teraz czuje się jakoś inaczej chciał bym z nią spędzać coraz więcej czasu, być blisko niej, nawet już pare razy przysnęliśmy razem rozmawialiśmy i tak nam się zasnęło obudziłem się i ona się do mnie przytulała
- Spodobało Ci się - Zaśmiał się - Miałem to samo z Emilką.To teraz zaproś ją na jakąś randkę czy coś
- A jak się nie uda
- Nam się udało
- Ty miałeś Tośka - zaśmiałem się
- Masz rację, w sumie to wszytsko dzięki Tośkowi - Z Krzyśkiem przerzuciliśmy się na 100, rozmawialiśmy o wielu rzeczach, ale i tak rozmowa co jakiś czas zachodziła na tematy o Karolinie, od paru minut bazgrałem coś na serwetce, w końcu Krzysiek nie wytrzymał i zabrał mi ją. Wcześniej Krzysiek rysował mi drogę nad jezioro, na które powinienem  zabrać Rachwał.
 Kiedy patrze w Twoje kocie oczy,
mój czas nagle staje, 
wszystko do okoła przestaje mieć znaczenie,
a świat staje się piękniejszy, 
tylko jak powiedzieć Tobie mam, 
że jesteś najpiękniejszą z dam 
Krzysiek zaczął czytać to co nabazgrałem
- Stary talent masz - Zaśmiał się - Może kłopoty z rymami, ale ćwicz ćwicz i kto wie , może ja pokaże to Karolinie
- A życie Ci miłe
- Miłe, miłe. Wiesz co trzeba by się zbierać bo mnie Emilka zamorduje - Poprosił o rachunek
- To ja zamówię nam Taxi.
W domu byłem już koło 24, całe szczęście jeszcze jutro miałem wolne. Leżałem w łóżku nie mogłem zasnąć cały czas myślałem o tej rozmowie z Krzyśkiem, może miał racje i powinienem ją zaprosić na jakąś kolację, obiad co kolwiek tylko czy ona będzie tego chciała w końcu od zawsze uznaje mnie tyko za swojego kolegę.


Siedziałam u rodziców, nie dawno skoczyliśmy obiad Ewka właśnie poszła do koleżanki uczyć się na jakąś poprawkę, widziałam że mama na to czeka, żeby tylko zacząć rozmowę. Przez cały obiad przyglądała jej się dziwnie, a potem wypytywała bardzo o koleżankę do której szła
- Coś złego dzieje się z Twoją siostrą - Powiedziała jak tylkowyszła
- Jak to ? - Pewnie znowu przesadza
- Ostatnio brakowało mi pieniędzy myślałam, że się pomyliłam ale dwa dni temu zginął mi łańcuszek i kolczyki złote
- Może gdzieś je przełożyłaś
- Nie możliwę, zresztą dwa dni wcześniejszej Ewka mówiła że potrzebuje kasy, 500 zł na książki
- pięć stów?
- No właśnie - Widać było, że się martwi
- Pytałaś ją o to ?
- Nie, chcę żebyś
- Żebym sprawdziła o co chodzi ?
- Tak, pomożesz nam ?Wiesz jak Ewka łatwo ulega wpływa
- Oczywiście, zrobię co tylko w mojej mocy
- Proszę Cię dowiedz się co i jak
- Porozmawiam z Mikołajem,żeby mi pomógł mnie zna a jego nie to nie mogę jej śledzić
- Tylko nie chec
- Mikołajowi można zaufać - Uspokoiłam ją






piątek, 27 października 2017

3.5 Ufasz mi ?

Witam, 
No to kolejne opowiadanko dla was mam nadzieję, że się podoba powoli pakuje się do piwnicy bo nie długo trzeba będzie zwiewać 

Nie dawałam po sobie poznać, ale miałam ochotę żeby ten dzień już się skończył. Wiem jestem policjantką, ale takie rzeczy jednak są ciężkie. Siedzieliśmy w pokoju Jaskowska dała nam trochę luzu, żebym mogła dojść do siebie.
- Mikołaj mogę Cię prosić ? - Zapytał Jacek jak wszedł do pokoju
- Pewnie za 5 min tylko skończę kawę - Spojrzał w jego kierunku
- Ok, to przyjdź
- Ok zaraz przyjdę - Jacek wyszedł z pokoju, a Mikołaj wrócił do picia kawy
- Jakieś Białaszkowe tajemnice, - Uśmiechnęłam się - A może Białaszkowo Nowakowy romansik - zaśmiałam się
- No i masz nas - Zaśmiał się - Tylko Ci, nie mów nikomu
- Nie bój się nie wydam was - Spojrzałam na niego - A swoją drogą pasujecie do siebie - Mikołaj zaśmiał się
- Jesteś nie możliwa - Po 20 minutach wróciliśmy na partol oczywiście wcześniej Białach poskoczył do Jacka.
Kolejne zgłoszenie było już nieco łatwiejsze i nie aż tak niebezpieczne. Sąsiadka zgłosiła awanturę domową, oczywiście kobieta stwierdziła, że jej się przesłyszało  a siniak to po upadku. No cóż my nic możemy zrobić w takim wypadku. Myśleliśmy, że już nic nie zdziałamy ale sąsiadka poinformowała nas o bardzo ważnym szczególe syn kobiety wybiegł jak tylko zaczęli się kłócić miał 15 lat, ale to nadal dziecko.  Znaleźliśmy go jakieś 2 ulicę dalej, Michał miał już dość tego co się dzieje w domu, mimo tego że jego matka nie chciała, żeby składał zeznań on chciał to zrobić i w jej obecności obciążył własnego ojca.
Całe szczęście ten patrol dobiegł już końca i mogliśmy iść się przebrać i do domu, ale najpierw wizyta na ranczu cieszyłam się z tego zaproszenia. Nagle zadzwonił mój telefon
- Cześć mamo co tam ? - Dzwoniła moja mama
- Cześć Karolinko, dzwonie zapytać czy masz czas w niedziele do nas wpaść
- Tak pewnie, stało się coś? - Zdziwił mnie ten telefon dawno nie dzwoniła
- Tak chciałam porozmawiać o Twojej siostrze
- Dobrze, o 15
- Dobrze, czekamy na Ciebie.
- Pa - Rozłączyłam się ten telefon mnie zdziwił
- Wszystko gra ? - Zapytał Mikołaj jak się rozłączyłam
- Tak chyba tak tak mi się wydaję. Mama zaprosiła mnie na obiad - Powiedziałam i poszłam się przebrać.
- To jak zbieramy się ? - Zapytałam jak byłam już gotowa
- Możemy to przełożyć - Spojrzał na mnie widać, że się o mnie martwił
- Wszystko gra - Uśmiechnęłam się
- Na pewno ?
- Mikołaj na pewno wszystko gra - Tak naprawdę nie do końca wszystko grało, ale chciałam spędzić ten dzień z nim sama nie wiem czemu. Przy nim czułam się bezpieczna. - To jak ?
- Chodźmy - Powiedział i otworzył drzwi.
- Mikołaj tak w ogóle to dziękuje - Powiedziałam jak już byliśmy w samochodzie
- Za co ?
- Za dziś, w zasadzie to uratowałeś mnie przed tym psycholem - Spojrzałam na niego
- Na pewno wszystko gra - Położył swoją rękę na mojej nodze
- Tak, dziękuje - Uśmiechnęłam się do niego.  Reszta drogi minęła nam właściwie w milczeniu, kiedy byliśmy już na miejscu Mikołaj zaparkował i weszliśmy do środka, nie zapalił światła zdziwiło mnie to.
- Ufasz mi ? - Zapytał, mimowolnie odwróciłam się w jego stronę prawie na niego wpadłam dzieliło mnie od niego zaledwie kilka milimetrów -Ufasz? - Czułam jego ciepły oddech, ta nasza niewielka odległość spowodował, że poczułam się jakoś inaczej.
- Tak - Szepnęłam. Mikołaj odgarnął mi włosy za ucho. Sięgnął do kieszeń i wyjął coś z niej po czym zawiązał mi oczy. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, to było takie dziwne uczucie. Mikołaj złapał mnie za rękę
- Chodź - Powiedział i zrobił krok w głąb mieszkania. Sama się sobie dziwiłam, ale ufałam mu bezgranicznie. Szłam za nim bez cienia wątpliwości. Nagle poczułam na ciele ciepłe powietrze musieliśmy wyjść przez balkon na tył domu
- Możesz zdjąć - Powiedział Mikołaj,  powoli zdjęłam opaskę.
- NIESPODZIANKA - Usłyszałam zanim zdjęłam ją do końca
Byli tam Julka Krzysiek Jacek Emilka Kuba Paulina Ewa i Bruno, Julek, Zośka,  Mariusz paliło się ognisko a w okół niego były ustawione ławki, obok stały dwa stały a na nich jedzenie picie. na kolejnych dwóch było radio, lampiony i świeczki.
- Już rok jesteś z nami, więc Białaszek wymyślił dla Ciebie niespodziankę - Powiedział Jacek jak tylko zobaczył moją zdziwioną minę
- Jesteś niemożliwy - Zaśmiałam się - Dziękuję wam - Zaskoczyli mnie tym wszystkim, tego było mi trzeba po dzisiejszym dniu.
- To co zaczynamy - Zaczął Kuba i zaczął  rozdawać wszystkim kieliszki. Oczywiście zaczęliśmy od kiełbasek bo wiadomo na pusty żołądek się nie bawi. Przy pieczeniu rozmawialiśmy o wszystkim oczywiście Jacuś wspominał mój pierwszy dzień tą ich wpadkę przed komendą jak to się trochę wygłupili, w sumie to było dość zabawne jak na to nie patrzeć. Atmosfera zaczęła rozluźniać się jakoś koło 24 wszyscy byli już lekko wcięci oczywiście poza Emilką i Ewa bo zostały wrobione w kierowców.

Tańczyłam z Julkiem, eh czemu ja się zgodziłam to jego pieprzenie o jakiś misjach nie misiach, że w ogóle co on nie robił, paralotnia, ratownik na plaży misja w afganistanie, pływanie z delfinami itp. on serio myśli że ja w to wierze. Już miałam powiedzieć mu co myślę o tym wszystkim,ale Całe szczęście pojawił się mój wybawca Białach i mnie odbił.
- Uratowałeś mi życie - Szepnęłam
- Aż tak źle ? - Zaśmiał się
- Daj spokój, gdzie on nie był co nie robił . Po prostu człowiek życia
- Biedna - Zaśmiał się - No już nie myśl  o tym. Bo nie znam dobrego psychiatry, a psychotropy skończyły się po wizycie Adasia - Przytulił mnie mocniej teraz tańczyliśmy wtuleni w siebie, było mi tak dobrze zadziwiająco dobrze. Niestety znowu szybko zostałam odbita tym razem przejął mnie Mariusz, a Białach tańczył z Zośka
- Zajebiście razem wyglądacie - Powiedział już lekko wstawiony, on Julek i Jacuś wlali w siebie najwięcej alkoholu
- Kto ? - Zdziwiłam się
- Ty i Białach - On chyba oszalał ja i Białach przecież to mój kumpel.... przyjaciel
- Za dużo wypiłeś
- Nie no moja Zosia też mówi ze by pobawiła się na waszym weselu - Zaśmiałam się nie on oni oszaleli.
- Oszaleliście już kompletnie - Zaśmiałam się
- No, tak widzę jak na siebie patrzycie. Zośka mówi to samo - Zośka i Mariusz mają już zdecydowanie dość alkoholu im już nie można polewać
Była już godzina 3 kiedy Jacek Julek i Mariusz robili za zwłoki. Ten widok był cudowny, leżeli koło ławek przytuleni do siebie, oczywiście nie obyło się bez pamiątkowego zdjęcia, w końcu nie można nie uwiecznić takiego widoku
- To co pakujcie ich i jedziemy   - Ewka chciała robić za dobrą duszę
- Nie no niech się prześpią nie będziecie  zwłok taszczyć, przechowam ich - Zaśmiał się Mikołaj - A wy akurat weźmiecie  te ławki od Marysi
- Nie wiem czy się pomieścimy bo Ewka z Brunem Kuba i Paulina i nasza czwórkę
- Karola zostanie pojedziecie jednym w 5 a w drugim złożycie jedno i dacie radę  - Julka spojrzała w moją stronę odczułam, że ten pomysł jej się nie podoba.. Zdziwiło mnie czemu proponuje to mi a nie jej
- No Ok to co zbieramy się - Popędziła ich Emilka
- Ej a zwłoki,Wy się pakujcie my z chłopakami zaniesiemy - Panowie wzięli zwłoki i zanieśli ich do domu, Mariusz z Zosią dostali  gościny pokój, Julek pokój Ani a Jacuś Dominiki, ja miałam spać u Mikołaja a on na kanapie. Zośka została na górze z Mariuszem, żeby go pilnować, my z Mikołajem poszliśmy trochę posprzątać
- Dziękuje - Było już koło 4 dopiero z Mikołajem skończyliśmy ogarniać
- Nie ma za co - Poklepał miejsce na kanapie, Usiadłam obok niego - Nie mam siły
- Ja też - Oparłam głowę na oparciu -  Trzeba się zbierać
- No 5 min i trzeba iść - Spojrzał na mnie, nasze twarze dzieliło pare centymetrów 
- Dziękuję za niespodziankę - Szepnęłam

środa, 25 października 2017

3.4 Prowokacja

Hej
 Przede wszystkim dziękuję Emilce za pomoc przy akcji., Opowiadanko z akcją specjalnie dla Dar Angel, kolejne nie wiem kiedy pomysł jest z czasem gorzej będzie 

No i w końcu nastał koniec tygodnia, jeszcze pare godzin i weekend można będzie odpocząć. Całe szczęście ten weekend minął spokojnie nie było jakiegoś ciężkiego wezwania, oby nie było jak to się mówi cisza przed burza.
Wszystko było by ok, gdyby nie to zachowanie Mikołaja od mojej wizyty na ranczu patrzy na mnie jakoś inaczej, teraz już może mniej ale tego dnia to każde jego spojrzenie było inne niż zwykle takie, nawet nie wiem jak to nazwać. Do tego od 2 dni, coś urywa częściej rozmawia z Jackiem z Julką już tym bardziej. Białach jest moim partnerem z patrolu i w dodatku najlepszym kumplem życzę mu szczęścia, ale on i Julka to nie ta bajka według mnie nie pasują do siebie.
Przeciągnęłam się i wstałam nie pora teraz na rozmyślania, trzeba się zbierać do pracy żeby się znowu nie spóźnić. Poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic, do wyjścia miałam jeszcze jakoś koło godziny. Mikołaj uparł się że dziś po mnie przyjedzie i pojedziemy razem, pomyślałam o  kawie ale jednak lepszym wyjściem była kawa z Białachem wysłałam mu krótkiego sms "Kawa u mnie przed praca" I poszłam do łazienki, wysuszyłam głowę, ubrałam się dziś padło na sukienkę prosta ciemny granat z kwiatkami. Został mi tylko makijaż miałam jeszcze 30 min więc na spokojnie mogłam się wyszykować do wyjścia. Mikołaj był 20 min przed czasem, no tak kawa zapomniałam, wpuściłam go, on poszedł zrobić kawę a ja szybko poszłam się ogarnąć do końca
- Dasz się wyciągnąć gdzieś po pracy ? - zapytał jak piliśmy już kawę
- Gdzie?
-Na ranczo
- O kolacja obiad co tym razem ?  - Zaśmiałam się
- W zasadzie potrzebuje Twojej pomocy
- W czym ? - Ciekawiło mnie w czym mogę mu pomóc
- Myślałem o remoncie niespodziance dla Dominiki i wiesz jakaś koncepcja jest, ale potrzebna rada
- Żeby potem nie było na Ciebie tak - Zaśmiałam się. To se Białaszek wymyślił plan
- Dokładnie, Ciebie oszczędzi
- Hmmm jeśli chodzi o życie Białaszka to zawsze - Uśmiechnęłam się - To co lecimy ?
- Tak chodź - Odstawiliśmy filiżanki i pojechaliśmy do pracy.
Mikołaj cały czas jak tylko byliśmy na fabryce latał a to do Jacka a to do Krzyśka, że niby jakieś męskie sprawy czy coś.
- Pasujecie do siebie - Powiedziałam jak jeździliśmy po miesicie
-Kto ?
- No Ty i Julka - Mikołaj zrobił duże oczy
- Coo??
- No pasujecie do siebie widzę jak na Ciebie patrzy
- Karola ja i Julka. my
- 005 słyszycie mnie - dziwną cisze w radiowozie przerwał głos dyżurnego.
- 005 głośno i wyraźnie- odebrałam zgłoszenie odruchowo. 
Dotyczyło napadu na kobietę, od razu pojechaliśmy na miejsce zgłoszenia. Dziewczyna miała koło 30 lat okazało się, że umówiła się z chłopakiem przez internet, a ten ją próbował zgwałcić. Oczywiście namierzenie go nie było takie prosto, bo używał telefonu na kartę.
Siedzieliśmy w pokoju u Jacka panowie myśleli jak złapać tego faceta, oczywiście jak to panom myślenie szło opornie. Wtedy wpadłam na pewien pomysł. Wiedziałam, że na pewno im się to nie spodoba, ale na tamtą chwilę nie mieliśmy innego planu.
- Co robisz ? - zapytał mnie Mikołaj, kiedy po chwili ciszy wyciągnęłam telefon.
- A jak myślisz? - spojrzałam na niego.
- Oszalałaś ? ! Karolina przecież to psychol ! O mało nie zgwałcił tej dziewczyny - wybuchł Mikołaj.
- Nie mamy innego wyjścia - powiedziałam i skończyłam pisać wiadomość z prośbą o spotkanie.
- Nie zgadzam się - ostro zaprortestował.
- Przypominam, że to ja jestem dowódcą - Romeo, bo taki miał Nick odpisał. 
Jego opis był dwuznaczny " Szukam koleżanki, żeby spędzić miły wieczór przy kolacji". Umówiliśmy się na 18 w parku. Bałam się trochę , ale czego nie robi się dla odrobiny adrenaliny przecież to zawsze jakaś odskocznia od codzienności.
- Jesteś pewna, że chcesz tam iść ? - zapytał czule Białach.
- A wyglądam na taką, która nie da rady ? - odparłam trochę ukąśliwie.
- Przecież wiesz, że się martwię - uśmiechnął się.
- Nie masz czym dam sobie radę - uspakajałam go, ale chyba na marne.
Wyszłam z radiowozu zaparkowanego nieopodal, poprawiłam się i po chwili zastanowienia poszłam w umówione miejsce.
- Ty pewnie jesteś Karolina - podszedł elegancko ubrany czarnowłosy mężczyzna w okularach przeciwsłonecznych.
- Tak, a ty pewnie Romeo - uśmiechnęłam się przyglądając się mu dokładnie.
- To co może pójdziemy do mnie - zdziwiłam się jego propozycją.
- Nie za szybko ? - zapytałam.
- No wiesz przecież sama chciałaś się spotkać to myślałem, że pójdziemy na całość- patrzył na mnie dziwnym wzrokiem.
- No w sumie masz rację - chciałam uśpić jego czujność.
Po paru minutach udaliśmy się do jego mieszkania, a raczej apartamentu. Jego zachowanie zmieniło się nie do poznania. Stał się starsznie nachalny, a przede wszystkim chamski.
- Oo kolego chyba się rozpędzasz - powiedziałam próbując go odepchnąć, gdy ten zaczął mi rozpinać bluzkę.
- Milcz ! - krzyknął i uderzył mnie w twarz.
- Puść mnie ! - zaczęłam wołać o pomoc widziałam, że Mikołaj napewno zaraz wkroczy do akcji i mi pomoże. I tak się stało.
- Policja ! - usłyszeliśmy jak ktoś dobija się, a raczej bije pięściami jakby próbował wyważyć drzwi. 
- Nasłałaś na mnie psiarnie ! - w jego oczach można było zobaczyć nienawiść i wściekłość. Wtedy runęły drzwi, a do środka weszli funkcjonariusze.
- Mikołaj ! - zawołałam i pobiegłam do niego mocno się wtulając w jego umięśnione ramiona. Teraz tylko tam czułam się bezpieczna
- Już spokojnie - czułam jego rękę na głowie, która gładziła moje włosy. Byłam szczęśliwa, że już po wszystkim. Nim zajechaliśmy na komendę doszłam do siebie.

poniedziałek, 23 października 2017

3.3 Winda

Hejka
No to zapraszam na 3 cz, liczę że się spodoba. Hmm kolejna kiedy nie mam pojęcia max na weekendzie ale jeszcze się zobaczy 

Powoli otworzyłem oczy, rozejrzałem się do okoła. To był sen, to wszystko to tylko sen  ale jaki. O Boże ja i Karolina, Mikołaj co się z Tobą dzieje, czemu myślę w niej w takich kategoriach. Dopiero teraz poczułem jakiś ciężar na moim brzuchu spojrzałem w dół, Karolina spała przytulona do mnie, musieliśmy zasnąć jak rozmawialiśmy. Sprawdziłem godzinę, niestety trzeba było się powoli zbierać do pracy co prawda leżało się bardzo miło, ale cóż służba nie drużba. Już chciałem ją budzić, ale spojrzałem na dół. No tak sen i to taki to nie ma się co dziwić.... Nie ma opcji, żeby Karola to widziała, - Juliusz i Adaś się całują - Powtarzałem w myślach, pare razy i było już po sprawie.
- Karolina wstajemy - Pogłaskałem ją po głowie. Ona powoli otworzyła oczy było widać, że jest zaskoczona tak samo jak ja tym że budzimy się przytuleni do siebie. Ledwo otworzyła oczy a jej budzik zadzwonił. Powoli wzięła telefon i wyłączyła budzik, za nim wyłączyła jeden zadzwonił drugi, zabrałem od niej szybko telefon i wyłączyłem pozostałe 13
- Pora wstawać - Karolina podniosła się i usiadła
- Przepraszam trochę Cię zgniotłam -Uśmiechnęła się do mnie. Nie wiem czemu nie mogłem spojrzeć na nią normalnie, cały czas miałem przed oczami ten sen, tą Karolinę. -  Boże Mikołaj umów się z Julką bo Karolina nie wierzy w miłość i jeszcze spieprzysz tą przyjaźń - Pomyślałem, ale moją głowę mało to obchodziło
- Ziemia do Mikołaja - Usłyszałem nagle
- Co?
- Mówiłam, że idę do łazienki, a Ty zrób kawę. - Spojrzała na mnie - Wszystko ok taki zamyślony jesteś?
- Tak, wydaje Ci się, leć ja zrobię kawę.

 5 minut przed odprawą siedzieliśmy już z Mikołajem gotowi.
- O kogo ja widzę. Brawo - Skomentował Juliusz, który wszedł  nie długo po nas. Z Mikołajem spojrzeliśmy tylko na siebie nie chcieliśmy tego komentować. Wydawało mi się, że Mikołaj  dziś patrzy na mnie jakiś inaczej. Po chwili pokój był już pełny, oczywiście Jaskowska przyszła ostatnia
- Dzień dobry - Powiedzieliśmy wszyscy równo
- Dzień dobry  - Odpowiedziała - O kogo ja widzę na czas - Spojrzała w naszą stronę
- Pani komendant przecież tylko dwa spóźnienia było jedno Karoli, a drugie nasze - Uśmiechnął się do niej Mikołaj
- Z tego co pamiętam tydzień temu wasz patrol nie był nigdy na czas
 - Tak wiemy, przepraszamy obiecujemy, że się to więcej nie powtórzy
- Dobra ale pamiętajcie mam was na oku. A teraz pora na odprawę.

Połowa dnia na patrolu minęła na szybko, ktoś okradł starszą Panią już od początku przeczuwaliśmy, kto jest złodziejem. Z całego serca współczułam jej syna jak można okradać własną matkę. Na przerwę wróciliśmy na komendę. Mikołaj poszedł na chwilę do Jacka ja miałam iść po obiad.
- Mikołaj po pracy podrzucisz mnie po samochód? - Zapytałam jak już jedliśmy obiad. Mikołaj patrzył na mnie cały czas tak samo, ale inaczej niż zwykle pytałam go już pare razy czy wszystko dobrze, ale twierdził że wszystko gra
- Tak jasne - Odpowiedział dopiero po chwili. Znałam go za dobrze, żeby wiedzieć że coś się stało -  Tylko najpierw podskoczymy na Powstańców Śląskich
- Ok spoko - Właśnie skończyłam swój posiłek - To co kawa i patrol? - Zaproponowałam zdecydowanie jedna kawa to mało
- Przyniosę  - Mikołaj poszedł po kawę, nagle podeszła do niego Julia, położyła mu rękę na ramieniu i się uśmiechnęła, on jej coś zaczął żywo tłumaczyć. Ciekawił mnie o co chodzi, uśmiechali się do siebie. Julka zaczęła się śmiać i potakiwać głową. Od pewnego czasu Mikołaj z Julia coraz więcej rozmawiali, miałam wrażenie że szykuje się między nimi coś więcej, ale kto wie co z tego będzie.
Po 5 min Mikołaj wrócił do stolika
- Przepraszam, że tak długo - Podał mi kawę
- Nic się nie dzieję  - Uśmiechnęłam się do niego. Szybko wypiliśmy kawę i wróciliśmy na patrol. Reszta służby minęła już powoli zgłoszenie do osiedlowej bójki, pare mandatów i takie tam piedroły
- A na Powstańców po co ? - Zapytałam jak szykowaliśmy się do wyjścia
- Na chwilę muszę podskoczyć do ojca do Sky Tower, za miesiąc mija 13 rocznica śmierci mojego brata chce coś obgadać ja to ujął - Powiedział trochę smutny, Mikołaj żadko mówił o Michale wiedziałam, że to dość wrażliwy temat
- To może jedź sam ja dam sobie radę wezmę takxówkę - Nie chciałam mu przeszkadzać
- Z ojcem i tak nie mam dobre kontaktu więc długo to nie potrwa, a obiecałem że zawiozę to zawiozę - Uśmiechnął się do mnie - Gotowa?
- Tak chodź

Podjechaliśmy pod Sky Tower, chciałam poczekać w samochodzie, ale Białach uparł się żebym poszła z nim. Weszliśmy do środka i wsiedliśmy do winy, jak na złość była to winda zamykana podwójnie, nienawidzę takich wind a jeszcze tata Mikołaja pracuje na 50 piętrze   no nic Karola dasz radę powiedziałam sobie. Nie chciałam pokazać po sobie, że boje się jeździć windą
- Wszystko gra ? - Zapytał jak byliśmy na 5 piętrze
- Tak, tylko nie przepadam za windami - Odparłam, chyba zna mnie za dobrze
- Przy Białachu nic Ci nie grozi - Zaśmiał się
- To wiem - Kiedy już byliśmy na 45  pietrze winda gwałtownie się zatrzymała, odruchowo złapałam Białacha za rękę.
- Spokojnie - Starał się mnie uspokoić - Zaraz ruszy
- Oby, bo wiesz ja jak byłam dzieckiem utknęłam w takiej windzie - Był pierwsza osobą, której o tym powiedziałam
- Spokojnie - Położył swoją rękę na mojej dłoni. Minęło 5 min, winda dalej stała Białach wcisnął przycisk alarm, po czym napisał sms - Napisałem ojcu SmS może tak będzie szybciej
- Mikołaj - Spojrzałam na niego przerażona, koszmar z dzieciństwa wrócił. Policjantka bojąca się windy, super to brzmi. Nie musiałam nic mówić Mikołaj przytulił mnie do siebie nie wiem czemu, ale przy nim ten cały starch był dużo mniejszy.
- Spokojnie zaraz ktoś nas uwolni, chodź usiądziemy - Zaproponował po czym usiadł na ziemi, po czym podał mi rękę, żebym usiadła. Siadłam tuż obok niego, rękami obielam nogi a on przytulił mnie bez słowa. Super jest mieć takiego kumpla jak on.
- Z Michałem byłem od zawsze nie rozłączny - Zaczął nagle, domyślałam się że robi to dla tego żebym nie myślała za wiele o tym, że tu utknęliśmy. W końcu temat jego brata wciąż był dla niego ciężki - Dogadywaliśmy się niemal  bez słów, kiedyś rodzice wyjechali, siedzieliśmy rozmawialiśmy. No i doszliśmy do wniosku, że przydadzą się zakupy oczywiście żaden z nas nie chciał iść, zaproponowałem rzut monetą wypadło, że on idzie. Ledwo co wyszedł a ja usłyszałem huk, straszny  huk - Mikołaj patrzył przed siebie - Wybiegłem najszybciej jak się dało Michała dosłownie wprasowało w drzewo, nie mogłem nic zrobić w samochodzie siedział kierowca był pijany jak cholera, chciałem go wyciągnąć z tego samochodu i zabić, nie myślałem o niczym innym tylko o tym, całe szczęście ludzie mnie odciągnęli i dobrze bo chyba bym teraz siedział za zabójstwo  - Cały czas patrzył w jedne punkt
- Strasznie mi przykro - Tylko tyle umiałam powiedzieć
- Wiesz, że do tej pory czasem myślę, że to moja wina - Widziałam, w jego oczach smutek
- Mikołaj przecież to nie Twoja wina nie możesz się o to obwiniać - Spojrzałam na niego, zrobiło mi się cholernie przykro nie wiem czemu kiedy on był smutny ja momentalnie też
- Wiem,ale cały czas to gdzieś w środku siedzi.  -  Czułam, że potrzebuje rozmowy, już chciałam z nim o tym porozmawiać
- Panie Mikołaju słyszy mnie Pan ! - Usłyszeliśmy nagle
- Tak!
- Utknęli Państwo miedzy 44 a 45 pietrem, dla tego musimy was trochę opuścić! - Proszę usiąść w dwóch kontach windy !
 - W dwóch czyli osobno on chyba oszalał - Pomyślałam wystarczyło, że spojrzałam na Mikołaja a on wiedział co chce powiedzieć
-Koniecznie w dwóch ? ! A w jednym można ?!
- Można w jednym proszę powiedzieć jak już !  - Mikołaj poprawił się na ziemi ja przytuliłam się do niego jeszcze mocniej, czułam się przy nim bezpiecznie. On przytulił mnie jeszcze mocniej jak przy nikim innym
- Gotowe!  - Po chwili winda szybko ruszyła, serce podchodziło mi do gardła. Czułam, że Mikołaj tuli mnie jeszcze bardziej do siebie, chyba czuł, że umieram ze strachu, właściwie umierałam ale czułam że mnie ochroni
- "Karolina tuliła się do mnie jak małe bezbronne dziecko, czułem że jest przerażona przytulała  się do mnie jak nigdy przedtem jak by chciała schować się przed całym światem"
Nagle winda gwałtownie się zatrzymała, wstrzymałam oddech
- Już po wszystkim - Usłyszałam po chwili ciepły głos Mikołaja. Spojrzałam na niego on się uśmiechnął. Znowu dojrzałam to inne spojrzenie, takie nie wiem jak to określić, dziś rano widziałam je po raz pierwszy.
Drzwi windy otworzyły się na zewnątrz stało dwóch mężczyzn jedne z nich to tata Mikołaja, a drugi za pewno facet od winy. Białach wstał po czym podał mi rękę i pomógł wstać
- Dziękujemy - Podał rękę facetowi od windy
- Nie ma za co - Uśmiechnął się do nas
- Cześć tato - Przywitał się z ojcem
- Dzień dobry - Uśmiechnęłam się do Białacha seniora
- Dzień dobry - Odwzajemnił mój uśmiech - Mikołaj zadzwonię do Ciebie potem bo za 5 min mam spotkanie
- Dobra, to my uciekamy czekam na telefon - Pożegnaliśmy się z jego tata i poszliśmy. Niestety na dół prowadziły dwie drogi schody i wina a byliśmy na 30 piętrze, spojrzałam na Mikołaja on tylko się uśmiechnął złapał mnie za rękę i weszliśmy do windy, wsiedliśmy do windy  bałam się cały czas ale o wiele mniej niż zawsze . Po paru minutach byliśmy już na dole
- I widzisz z Białaszkiem nic nie jest straszne - zaśmiał się
- Białaszek obroni mnie przed całym światem ? - Zaśmiałam się
- Zawsze i wszędzie - Otworzył mi drzwi, przyznam że ta odpowiedź mnie zaskoczyła