Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

sobota, 29 września 2018

07.15 " Bałam się usłyszeć odpowiedzi "

Hejka
No i mamy weekendy opko pojawi się dokładnie w momencie jak już będę w podróży - pierwsze oficjalne spotkanie szwagierek ! A wam jak mija weekend? W poniedziałek znowu Rachwałach i Karolina coraz bliżej prawdy ... A co wy na nowe streszczenia ??
No nic nie przedłużając czytajcie, a ja sobie jadę dalej


No i stało się coś czego chciałam uniknąć, nie chciałam żeby dowiedziała się  w ten sposób i na pewno nie teraz. Dopiero co się pogodziłyśmy, a teraz zawiodłam jej zaufanie 
- Dominika to nie tak - Zaczęłam niepewnie 
- A jak ? - Odwróciła wzrok w stronę szyby 
- Porozmawiamy na spokojnie ? - Miałam nadzieję, że mi zaufa że między nami będzie dobrze. Chciałam mieć z nią dobry kontakt  - Tu zaraz jest pizzeria, Twój tata mi ja pokazał  - Spojrzała na mnie 
- Ok, ale robię to tylko dla taty wiem, że miał by mi za złe jak bym Cię teraz denerwowała  - Nie dziwię jej się, że jest zła na jej miejscu też bym byłą. Po jakiś 2 minutach byliśmy już pod knajpą. Dominika wysiadła bez słowa i weszła do środka. 
- A więc ? - Zaczęła jak tylko zamówiliśmy 
- Z Twoim tatą  jestem tak naprawdę od nie dawna. Twój tata jest naprawdę cudownym facetem, ale dla mnie to był szok, dowiedziałam się wczoraj przed pracą i jeszcze nie oswoiłam z tą myślą. Ciężko jest tak z dnia na dzień oswoić z myślą, ze Twoje życie radykalnie się zmieni. Znając Twojego tatę jak tylko się obudzi będę miała zakaz kawy, pracy i wielu innych rzeczy, naprawdę chciałam Ci powiedzieć. Chodź najpierw chciałam powiedzieć o tym Mikołajowi 
- A Paulina ? - Przerwała mi 
- Pauline znam właściwie już szmat czasu, musiałam się komuś wygadać  - Liczyłam, że mnie zrozumie, że się dogadamy - Wiesz nie co dzień dowiadujesz się, że zostaniesz mama.
- Ale kochasz go ? Nie ukryłaś tego przez to, że - Nawet nie wiedziała jak ubrać to w słowa 
- Tak, oczywiście - Uśmiechnęłam się do niej - Po prostu to wszystko to za dużo, nawet jak na mnie. Na pewno gdyby Mikołaj tu był było by mi łatwiej - Te hormony robiły ze mną co tylko chciały, czułam jak rozklejam się przed nią. Nagle poczułam jak kładzie mi rękę na mojej dodając wsparcia 
- Zobaczysz wszystko się ułoży, tata nie długo sie obudzi i wszystko wróci do normy, wiesz że na mnie też zawsze możesz liczyć - Uśmiechnęła się do mnie
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się do niej, jej wsparcie dało mi naprawdę dużo - Miała bym do Ciebie jeszcze prośbę
- Jasne nie powiem nikomu - Puściła mi oczko - A teraz jemy, muszę Cię pilnować bo tata inaczej mi nogi z tyłka powyrywa - Zaśmiała sie kładąc na moim talerzu kawałek pizzy.  - A który to tydzień ?
- Połowa drugiego  - Uśmiechnęłam się do niej, chociaż czułam, że dalsza część rozmowy może ją zaskoczyć.
- A z tatą ile jesteś ? - Widać było, że jest ciekawa - O ile to nie tajemnica - Dodała po chwili
- Dwa tygodnie i dwa dni - Odparła niepewnie, Dominika mało nie zakrztusiła sie pizza
- Ja wiem, że jesteście dorośli, ale nie wiem czy wiecie istnieje coś takiego jak gumki i one służą
- Proszę Cię nie kończ - Zaczerwieniłam się
- Nie no nie wierzę -  Śmiała się kręcąc głową - Mój kochany tatuś, który tak wiele mi mówił na te tematy sam - Wybuchła śmiechem
- Proszę skończ to już - Zaczęłam się śmiać i ja
- A tak w ogóle jak się czujesz ?
- Właściwie to dobrze, może szybciej się męczę  no i niektóre zapachy, ale tak to jest ok - Uśmiechnęłam się do niej,cieszyłam się że nie jest na mnie zła.
Siedzieliśmy z Dominiką i rozmawialiśmy w najlepsze, do końca nawet nie wiem ile czasu mięła godzina może dwie. Kiedy nagle zadzwonił mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz i zamarłam
- To ze szpitala -  Spojrzałam przerażona w jej oczy, już po chwili i ona była przerażona.
- Spokojnie może to nic, takiego. - Starała się mnie uspokoić - Odbierz, spokojnie
- Do tej pory nic się nie działo i nie dzwonili
- Może tata się obudził
- Mieli wybudzać za tydzień - Odparłam przerażona - Płać - Podałam jej portfel, drżącą ręką odebrałam
- Tak... - Zapytałam niepewnie, mój głos drżał z każdą wypowiedzianą literą - Tak, przy telefonie. Słucham ?......- Z trudem składałam jakie kolwiek słowo, a co dopiero zdanie. Bałam się bałam najgorszego, każda sekunda jego milczenia powodowała, że umierałam ze strachu. Kontem oka widziałam  jak Dominika zaczyna panikować, jak przebiera z nogi na nogę czekając na rachunek, a potem jak ręce trzęsą się jej kiedy próbowała wpisać pin. - Coś z Mikołajem ? - Dodałam niepewnie, ale bałam się bałam się usłyszeć odpowiedź

niedziela, 23 września 2018

07.14 " Zamierzałaś mi powiedzieć ?"

Hejka
Nie wiem w sumie co napisać więc dziś będzie krotko.
Wiecie już, że niebawem nastąpi pierwsze oficjalne spotkanie szwagierek ??? 😍😍 Oczywiście będziemy was informować na bieżąco co do tego wydarzenia. Szczegóły już nie bawem na oficjalnym insta  - Mrówki Szwagierek.
Pozdrawiam ! <3


Od ponad dwóch tygodni Mikołaj był w śpiączce, odwiedzałam go codziennie siedziałam przy łóżku prosząc, żeby się obudził brakowało mi go cholernie mi go brakowało. Dominiki nie widziałam od tej całej sprzeczki, cały czas się mijałyśmy z jednej strony to dobrze, a z drugiej chyba wolała bym sobie z nią wszystko wyjaśnić. 
- Jak tam Mikołaj ? - Zapytała mnie Paulina, kiedy wychodziliśmy z komendy. Póki nasza komenda nie jest odbudowana, pomagamy kryminalnym, nie powiem ta praca podobała mi sie coraz bardziej. 
- Cały czas jest w śpiączce, ale lekarz mówi że jest coraz lepiej. Mówi nawet, że jest duża szansa że za tydzień pomyślą o wybudzeniu go. - Kiedy lekarz powiedział mi, że myślą o wybudzeniu Mikołaja ucieszyłam się jak nigdy, od dwóch tygodni nie marzyłam o niczym innym. 
- Nie, no to świetna wiadomość ! - Ucieszyła się Wach - Pewnie się cieszysz - Nie odpowiedziałam nic tylko się uśmiechnęłam - To kochana ja Ci radzę odpocząć, bo nie chce być nie miła ale wyglądasz okropnie 
- Zmęczona jestem ostatnio - Mówiłam zbierając kurtkę - Praca, dom, szpital nie zawsze jest łatwo. Ale już nie długo Mikołaj się wybudzi i będzie jak dawniej - Nie chciałam,żeby zabrzmiało to właśnie tak, ale z przemęczenia już chyba nad tym nie panowałam - Znaczy wiesz, ciężko jest jak Twój partner walczył o życie... - Chciałam się jakoś wykręcić, ale to nie było łatwe
- Tak, tak jasne. Przede mną kręcić nie musisz - Poklepała mnie po ramieniu - Mam nadzieję, że jak Mikołaj się wybudzi to wam się ułoży - Ucałowała mnie w policzek - Ucałuj ode mnie Białacha, i każ mu już wstawać - Zaśmiała się i wyszła. Stałam przez chwilę zamyślona
- Paula ! - Złapałam ją jak otwierała już samochód
- Tak ?  - Zatrzymała się - Co tam chcesz pogadać ? - Nie musiałam nawet nic mówić znała mnie już na tyle
- A masz czas ?
- Jasne
- Chodź pojedziemy moim - Zaproponowałam, już po chwili jechaliśmy do naszej ulubionej knajpy.  W końcu zdecydowałam, że powiem jej wszystko co tak naprawdę działo się ostatnio, czułam że mogę jej się zwierzyć ze wszystkiego
- Dobra to co widzimy się w wtorek ? - Uśmiechnęłam się do niej kiedy wysiadała
- To do wtorku, i pozdrów Białacha
*
Kolejnego dnia miałam wolne jak w każdy wolny dzień siedziałam przy Mikołaju, mówiłam jak bardzo mi go brakuje jak za nim tęsknie, jak bardzo chciała bym żeby się już obudził i był tuż obok.  Nie widziałam ile minęło czasu, jak długo tutaj siedziałam, tutaj czas płynął wolno,  kiedy usłyszałam niewinne i dość ciche - Cześć  - Podniosłam głowę do sali weszła Dominika
- Cześć - Uśmiechnęłam się do niej, dając jej tym samym do zrozumienia, że nie jestem na nią zła
- Karolina bo ja - Zaczęła niepewnie - Ja chciałam Cię przeprosić, za wtedy - Stanęła koło mnie z miną zbitego psa  - Byłam przerażona tym, że tata miał wypadek, że jest w ciężkim stanie i wyżyłam się na Tobie chociaż to w cale nie jest Twoja wina, też bardzo przeżyłaś to wszystko a ja - Spuściła głowę na dół. Nie odpowiedziałam nic tylko bez słowa wstałam i ją przytuliłam
- Rozumiem, wszystko rozumiem dla każdego z nas to ciężki czas - Przytuliłam ją mocno - I nie gniewam się naprawdę.
Resztę czasu spędziłyśmy razem siedząc przy jego łóżku, cieszyłam się że w końcu się pogodziłam z Dominiką, nie było mi łatwo z myślą że uważa że to moja wina, gdyby jej nie było siedziała bym pewnie do późnego wieczoru, ale Mikołaj nie wybaczył by mi że siedzę z jego córką cały dzień przy jego łóżku.
Siedziałyśmy w samochodzie w drodze na pizze, kiedy nagle zadzwonił mój telefon.  Odebrałam na głośnomówiący
- No siemka stara jak tam  - Dominika siedziała cicho nie odzywając się
- A właśnie wyszłam ze szpitala, coś zjeść by się przydało
- No i bardzo, w końcu teraz w Twoim stanie to podstawa - Dominiak spojrzała na mnie pytająco
- Paulina - Chciałam jej jakoś dyskretnie przerwać
- Co Paulina, Mikołaj by mnie zabił jak by się dowiedział że siedzisz przy jego łóżku całymi dniami, w ogóle o siebie nie dbając bez posiłków - Mówiła jak najęta nie dając sobie przerwać - A pod sercem nosisz jego dziecko - No i pięknie Wach się wygadała
- Jadę z Dominiką - Wydukałam po fakcie, troszeczkę za późno
- yyy... no ja ten wezwanie mam - Powiedziała rozłączając się
- Zamierzałaś mi powiedzieć ? - Spojrzała na mnie zła. 

wtorek, 18 września 2018

07.13 To Twoja wina

Hejka 

Witam witam was ! Jak tam sie podobał żarcik, że zawieszam bloga :D Nie pozbędziecie się mnie tak łatwo ;) 
Dziękuje mojej szwagiereczce za pomoc z tym najważniejszym fragmencie, no nic nie będę przedłużać miłego czytania ! 

Czasem życie lubi płatać nam figle, kiedy wszystko zaczyna się układać, kiedy myślisz że juz wszystko dobrze nagle w ułamku sekundy tracisz wszystko. W mgnieniu oka Twój świat się zawala, jak domek z kart.Wystarczy chwila jeden maleńki moment i w ułamku sekundy tracisz wszystko  co tak naprawdę masz, czujesz się jak w jakimś durnym filmie gdzie scenarzysta za wszelką cenę chciał zdołować każdego z widzów. Jednak po chwili dochodzisz do siebie i rozumiesz, że to nie jest żaden film tylko życie, a może i film Twój własny w którym grasz jedną z głównych ról, a wycofanie się z niego jest niemożliwe. Zaczynasz nienawidzić tego wszystkie co Cię otacza, przestajesz wierzyć, że spotka Cię coś dobrego, że życie może być piękne
Miałam wrażenie, że minęła wieczność, że to wszystko to jakiś film, który ktoś odtwarza w spowolnionym tempie, chociaż tak naprawdę minęła może chwila, może 20 minut. 
- Panie doktorze, niech Pań spojrzy - Usłyszałam nagle, jak jedna z pielęgniarek zwraca się do lekarza 
- To nie możliwe - Szepnął lekarz, jak by co najmniej ducha zobaczył  - Proszę spojrzeć - Powiedział nieco głośniej, ale ja nie drgnęłam cały czas płakałam przytulona do Mikołaja. Nagle poczułam jak ktoś podciąga mnie do tyłu, niechętnie podniosłam głowę, to co ujrzałam przeszło moje wszelkie oczekiwania
- Boże - Szepnęłam nie wierząc  to co widzę - Mikołaj  wróć do nas  - Zaczęłam ponownie, kiedy ujrzałam na monitorze skaczące kreski
-Musi Pani wyjść - Pielęgniarka wyprowadziła mnie siłą z OIOMU, nie pozwoliła mi przy nim zostać, w środku rozpoczęła się ponowna walka o jego życie
- Widzisz Mikołaj to silny chłopak wyjdzie z tego - Jacek przytulił mnie do siebie starając się dodać mi otuchy. Wtuliłam się w niego szukając ukojenia - Już nie płacz, zobaczysz wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży.  - Nie wiem  ile tak płakałam, kiedy usłyszałam krzyk z końca korytarza
- Tato ! - Wszyscy spojrzeliśmy w stronę dochodzącego krzyku. Dominika biegła cała zapłakana, nawet nie wiem kto ją powiadomił, skąd wiedziała co się stało. Momentalnie wyrwałam się z obięć Jacka i wyszłam jej na przeciw.  - Tata, co z tatą ? ! - Z jej oczy płynął wodospad łez. Nie wiedziałam co jej powiedzieć, jak ubrać to w słowa, dla tego bez słowa ją przytuliłam . Kiedy trochę się uspokoiła spojrzała na mnie, cała zapłakana - Co z tata ? Co z nim ? - Kiedy już znalazłam odpowiednie słowa, z OIOMU wyszedł lekarz
- Przepraszam Pani Karolino - Zawołał mnie wychodząc z oddziału, momentalnie wszyscy zwrócili się w jego kierunku
- Tak  - W moim głosie można było smutek, złość, ale i nutkę nadziej. - Co z nim ? Co z Mikołajem, Panie doktorze co z nim ?
 - Pan Mikołaj napędził nam dużo strachu, zresztą Państwo widzieli, ale teraz już jest lepiej. Stan Pana Mikołaja nadal jest ciężki dla tego też wprowadziliśmy do w stan śpiączki - Starał się mówić spokojnie i opanowanie, tak abym zrozumiała każde słowo
- Śpiączki ? Ale ...?  - Na samo słowo śpiączki zareagowałam panicznie, Dominika przytuliła się do mnie
- Spokojnie to dla jego dobra, niestety nie powiem kiedy Pan Mikołaj się obudzi to już zależy od niego, od tego jak jego organizm się zregeneruje - Uśmiechnął się do mnie - Naprawdę już wszystko będzie dobrze - Położył mi rękę na ramieniu - Może Pani do niego teraz iść, Pani oczywiście też może wejść - Zwrócił się do do Dominiki
- Dziękuję, naprawdę Panu dziękuje - Podziękowałam i nawet nie czekając na reakcje innych razem z Dominiką weszliśmy do Mikołaja.
- Jak się czujesz ?- podeszłam delikatnie do Dominiki.
- Jak ja mam się czuć skoro przez ciebie mój ojciec jest w takim stanie ?!- niemal wykrzyczała. Widziałam wściekłość w jej oczach ,ale się nie dziwię.
- Posłuchaj przecież to nie jest moja wina ja mu tego nie zrobiłam - próbowałam się jakoś tłumaczyć.
- Ale mogłaś zapobiec tej tragedii - wycedziła przez zęby.
- Uwierz, że ja też się martwię - odparłam czułam jak łzy zaczynają płynąć mi po policzkach.
- I ty myślisz, że ja ci uwierzę. Przecież widzę, że cię to zupełnie nie obchodzi - wrzasnęła i wybiegła z sali. Zupełnie nie wiem czym zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Chce jej pomóc, a ona na mnie naskakuje. Nie ukrywam, że zrobiło mi się cholernie przykro.

środa, 12 września 2018

07.12" Żywych i umarłych"

Hejka!!!
Zapraszam was na kolejne opowiadanko, mam nadzieje ze się wam spodoba. Taka mała odskocznia po dzisiejszym odcinku? Co myślicie o tym wszystkim ? 🤔 mam dla was jeszcze jedna wiadomość niestety na jakiś czas muszę zawiesić bloga na ile 🤔 tego jeszcze nie wiem. No nic do zobaczenia za jakiś czas.
Miłego czytania😘

Jasność cholerna jasność panowała do okoła, ta cała jasność oślepiała mnie, nie miałam pojęcia gdzie się znajduję, było cholernie jasno i przejrzyście. Nagle stało się coś czego nie spodziewałam  bym się nigdy ujrzałam moja babcie...zmarła babcię, zamarłam nie potrafiłam się ruszyć. Ona zmarła  10 lat temu, przeżyłam to cholernie to przeżyłam, zresztą jak każdy z nas. Teraz stała przede mną uśmiechnięta jak zawsze. 
- Nie rozumiem - Wyszeptałam patrząc w jej kierunku, ona ciepło się uśmiechnęła - Gdzie ja jestem ? Co ja tu robię ? - Z marszu zadałam jej wiele pytań, chociaż  to i  tak było mało
- A jak myślisz kochanie - Jej głos był ciepły jak zawsze, jej uśmiech powodował że na sercu robiło się cieplej
- Nie wiem, babciu nie wiem, czy ja nie żyje ? - Zapytałam niepewnie - Czy to jest niebo ? - Dodałam po chwili
- Nie córuś jeszcze nie jest tak źle - Zrobiła krok w moją stronę, mimo tego i tak była daleko -  Ale są tu wszyscy, zobacz -  Wskazała ręką dookoła, byli tu moi przyjaciele. rodzina Ci żyjący i Ci umarli jedni stali po prawej stronie, a drudzy po lewej jak by się podzielili na żywych i umarłych. Nagle pojawił się on, stał pośrodku. - Wszyscy, których kochasz  - Dodała cicho
- Mikołaj - Szepnęłam w jego stronę, chciałam się do niego zbliżyć ale kiedy zrobiłam krok, on cofnął się do tyłu.
- Czasem ciężko jest zdecydować się w którą stronę iść - Zbliżyła się do niego, stanęła tuż za nim., położyła mu rękę na ramieniu, szepcząc coś do ucha. Teraz pojawiła się linia, ciemniejsza niż wszystko inne do okoła. Po jednej stronie byli umarli, a po drugiej żywi. On stał jedną nogą po każdej ze stron
- Nie to nie, ja nie! Mikołaj on nie może! Nie zgadzam się ! Nie nie nie ! - Nie potrafiłam się wysłowić, on nie mógł mnie zostawić - Wróć ze mną, wróćmy do domu, nie mogę Cię tu zostawić ! Nie mogę !  - Chciałam podejść, chwycić za dłoń ale on zaczął przesuwać się ku umarłym. Zaczęłam krzyczeć, bałam się że tu zostanie, że odejdzie
- Walcz o to o co kochasz - Wyszeptała po czym nagle zrobiło się jaśniej, jeszcze bardziej zaczęłam odfruwać, wszystko zaczęło wirować, a oni znikać. Otworzyłam oczy, ujrzałam Szymona, Jacka, Adama, Emilkę, Julka, wszystkich najbliższych., tylko nie jego
- Mikołaj ! - Krzyknęłam szeptem, zrywając się bez słowa. Nikt nie był wstanie mnie powstrzymać, biegłam korytarzem ile sił w nogach. Biegłam chodź tak naprawdę nie wiedziałam gdzie, w którą stronę.  Mimo tego czułam jak by jakaś niewidzialna siła ciągnęła mnie w tą stronę
- Coś się stało ? Pomóc Pani ? - Zapytała pielęgniarka, na którą przypadkiem wpadłam, była bardzo życzliwa
- Mikołaj - Wyszeptałam zapłakana, ona nie powiedziała nic tylko wskazała w stronę OIOMU, podziękowałam jej o ruszyłam biegiem. Biegłam ile sił w nogach, za sobą słyszałam krzyki przyjaciół, nie chciałam ich słuchać biegłam przez niemal pusty korytarz.  Kiedy byłam tuż przed OIOMEM zrobiło się zamieszanie, pielęgniarki biegły, lekarze też wszyscy w kierunku OIOMU. Kiedy dobiegłam do drzwi usłyszałam przeraźliwi pisk, pisk których chyba zapamiętam na zawszę, w okół Mikołaja zrobiło się zamieszania.
- Strzelam ! - Słychać było za szyby, zacząłem przeraźliwie krzyczeć i płakać. Błagałam Boga by go nie zabierał. Poczułam jak ktoś ponownie łapie mnie od tyłu, stara odciągnąć od drzwi, nie mogłam na to pozwolić, dzięki przypływowi adrenaliny wyrwałam się im i przykleiłam ponownie do szyby. Lekarze i pielęgniarki walczyli o jego życie, a ja nie mogłam nic zrobić, nie mogłam nic zrobić poza błaganiem Boga, błaganiem by mi go nie odbierał.
- Dalej nic ! Strzelam ! - Krzyczał lekarz do pielęgniarek, on leżał bezbronny, bez życia. - Dalej chłopie walcz ! - Czytałam z ruchów jego ust. - 200 ! Dawaj ! - Czułam jak go tracę, jak tracę wszystko co kocham.
*
- Co z nim ? - Zapytała pielęgniarka, która właśnie weszła na OIOM
- Beznadziejnie reanimujemy już  15 minut i nic - Odparł z ponurą miną  - Ostatni raz adrenalina 300, stary walcz. Ona Cię potrzebuje - Spojrzał w jej stronę z nadzieją w oczach.
*
Padł kolejny strzał, spojrzałam na monitor, dalej nic. Nawet nie drgnął. On tylko pokręcił głową
- Nie !!! - Krzyczałam w kółko - Błagam wróć !!! - Mój świat zawalił się w ułamku sekundy, w jednej chwili straciłam wszystko co pokochałam, co było dla mnie najcelniejsze. Poczułam jak ktoś łapie mnie od tyłu i mocno przytula do siebie, wyrwałam się ostatkiem siły i wbiegłam na sale, czułam się jak by minęła wieczność a to był ułamek sekundy
- Błagam Cię !!! Błagam wróć do mnie !!! Potrzebuje Cię !!! Nie możesz mnie zostawić !!! Błagam wróć do mnie !!! Błagam Cię !!! - Padłam na łóżko przytulając się do niego

poniedziałek, 10 września 2018

07. 11 " Zniknął"

Cześć

Przychodzę do was z zupełnie nowym opowiadankiem, mam nadzieję że się wam spodoba. Kolejne jeszcze nie wiem kiedy, się okaże jak moja wena.
A teraz, co do dzisiejszego odcinka PIP jak się wam podobał ? Jak tam spanie w gościny ? Jakieś scenariusze na zejście się Rachwałacha ? Czekam na wasze pomysły 😂
A teraz zapraszam do czytania !
Pozdrawiam <3

Obudziłam się w jego ramionach, po raz pierwszy od tak dawna byłam szczęśliwa, szczęśliwa naprawdę. Tak dawno tego pragnęłam, tak bardzo o tym marzyłam.  Za oknem panował jeszcze mrok, wstawanie o 5 nie należało do szczytu naszych marzeń, ale taka praca. Bezpieczeństwo całego  miasta leżało w naszych rękach, mieliśmy z Mikołajem mnóstwo spraw, ale takiej sprawy nie mieliśmy nigdy.  Po cichu wstałam, starają się go nie obudzić chciałam przygotować mu niespodziankę zrobić śniadanie. Nasze pierwsze wspólne śniadanie. 
- Dzień dobry kochanie - Poczułam jak obejmuje mnie w pasie i całuje w policzek.
- Dzień dobry - Odwróciłam się w jego stronę, muskając jego usta - Chciałam zrobić Ci niespodziankę, a Ty mi ją popsułeś - Zaśmiałam się patrząc mu w oczy
- Dla mnie największą niespodzianką jesteś Ty i więcej nie potrzebuję - Musnął moje usta, uśmiechnęłam się uciekając z jego obięć 
- Niestety musimy jeść i się zbierać - Mówiłam rozkładając talerze,  Białach lekko posmutniał doskonale wiedziałam, że chciałby spędzić ten dzień razem ze mną  nie w pracy, tylko w domu.  Na komendzie zjawiliśmy się chwilę przed 6, reszta już była. Razem z Mikołajem przebraliśmy się szybko po czym poszliśmy na  odprawę. Jaskowska przydzieliła nam nowe rewiry, przekazało na co zwracać uwagę, odprawa trwała wyjątkowo długo. Tuż przed 7 razem z Mikołajem siedzieliśmy w radiowozie wyjeżdżając na patrol, ten dzień był wyjątkowo zaplanowany. Każdy z nas miał wyznaczone godziny w jakich miał odebrać przerwę, Adaś co 15 minut miał kontaktować się z każdym z nas, i sprawdzać co się dzieje. Jak każdy z nas liczyłam, że uda nam się złapać go jeszcze dziś, i już jutro nie pamiętać co się  działo.
- Niby nic się nie dzieję, ale dzisiejszy dzień jest wyczerpujący jak nigdy - Usiadłam przed biurkiem, mieliśmy godzinę  na odpoczynek
- Złapiemy go szybko zobaczysz - Uśmiechnął się do mnie - To co ja idę po obiad, a Ty sobie odpocznij -  ucałował mnie w policzek i zniknął.
- Mikołaj masz gościa - Nagle w pokoju zjawił się Jacek
- Białach poszedł po obiad, ale zaproś tego tajemniczego gościa niech poczeka - Wstałam od biurka, Jacek odsunął się na bok, tego się nie spodziewałam w pokoju pojawiał się Lena
- O cześć - Widać moja obecność zdziwiła ją nie bardziej, niż mnie jej
- Cześć Mikołaj zaraz wróci, siadaj proszę -  Wskazałam jej ręką na krzesło, nie cieszyłam się z jej wizyty, ale musiałam stwarzać jakieś pozory
- To ja w takim razie uciekam, bo przerwa mi się kończy. Na razie
- Do  zobaczenia potem - Uśmiechnęłam się w jego stronę, on pomachał i zniknął za drzwiami
- Może napiesz się czegoś ? - Zapytałam z grzeczności, chociaż w cale nie miałam ochoty jej usługiwać
- Nie dzięki, ja tylko chciałam rozmawiać z Mikołajem. - Spojrzała na mnie - Muszę wiedzieć na kiedy rezerwować bilety na powrót
- Mikołaj przecież mówił Ci, że nie wyjeżdża nigdzie - Zwróciłam się w jej stronę - Nie wiem czego nie zrozumiałaś jak wczoraj rozmawialiśmy
- Nie pozwolę, żebyś zrujnowała mu życie - Wycedziła przez zęby - Nie zasługujesz na niego
- Nie wydaje mi się żeby ta rozmowa do czegoś dążyła, myślę że powinnaś już pójść - Wskazałam w stronę drzwi, po czym je otworzyłam - Cześć -  Lena bez słowa wstała i wyszła, mineło może pare minut kiedy Mikołaj wróci z obiadem od razu wyczuł, że coś jest nie tak. On znał mnie jak nikt inny, jak nikt inny wyczuwał moje emocje, temat ucięłam szybko, najszybciej jak się dało.
Dzień minął nam w miarę szybko, chciałam jak najszybciej znależść się już w domu
- Karolina mam mega prośbę, pojedziesz ze mną odebrać jedną rzecz ? - Spytała mnie błagalnie Emilka, kiedy z Mikołajem już wychodziliśmy - Max półtorej godziny
- Jedź ja poczekam na komendzie pomogę Krzychowi pomoc mu się przyda - Uśmiechnął się w naszą stronę, już po chwili siedziałam w samochodzie z Zapała i kierowałyśmy się w stronę miasta.
*
Jak się okazało jutro mija  dokładnie 2 lata od kąd Emilka i Krzychu są razem chciała zrobić mu niespodziankę i pojechałyśmy zamówić tort, ja miałam robić za pomoc przy wyborze jak to się mówi zawsze trzeba na kogoś zrzucić
- A wam jak się układa ? - Zapytała tak nagle
- Co ? Komu ? - Na komendzie o nas nikt nie wie, i póki co nikt nie może się dowiedzieć
- No jak to komu ? Tobie i Mikołajowi
- Z Mikołajem tylko się przyjaźnimy
- Kochana, kogo jak kogo ale mnie nie oszukasz, patrzycie na siebie tak jak ja z Krzyśkiem na początku - Spojrzała na mnie - Swoją drogą pasujecie do siebie - Odwróciła się ponownie w stronę drogi
- Stoi ! - Krzyknęłam nagle, kiedy ujrzałam biała furgonetkę pędzącą w stronę komendy. Moje serce stanęło, straciłam zdolność oddychania, od razu ją poznałam to był ten samochód który tak szukaliśmy. Ten który przepowiadał tylko jedno, tragedie.
Usłyszeliśmy huk, ogromny przeraźliwy huk, a tuż po nim kłęby dymu zaczęły unosić się w powietrzu.  W ułamku sekundy nasza Komenda stanęła w płomieniach
- Nie !!! - Krzyczałam jak oszalała, wybiegając z samochodu, słyszałam stłumiony krzyk Emilki, krzyczała płakała, błagała. Dokładnie tak samo jak ja, obie byłyśmy jak w jakimś amoku, całkowicie oderwane od rzeczywistości. Zerwałam się biegiem, chciałam biec pomóc im, ocalić jego, być przy nim. Nie mogłam poczułam jak silne ręce obejmują mnie w pasie i uniemożliwiają ruch, prosząc żebym się uspokoiła. Poznałam ten głos, to był Szymon. Błagałam, żeby mnie puścił, chciałam być tuż obok niego.
Dławiłam się łzami, które bezwiednie spływamy po moim policzku, dopiero co staliśmy się dla siebie tak  bliscy, a w ułamku sekundy straciłam go, utraciłam wszystko co kochałam. Zaczęłam się hipowentylować, mój oddech był szybki i płytki,  powoli czułam jak odpływam, jak coraz bardziej trace kontakt ze światem, który mnie otacza. Ostatnie co pamiętam to mój krzyk, jej płacz, ich błaganie w naszym kierunku, jakieś puste słowa skierowane w naszą stronę, coś co niby miało nas pocieszyć dodać otuchy. Ten ryk, cholerny ryk pogotowia straży, policji, panikę w ich oczach i  płacz Emilii mój strach, ten cholerny starch, że już nigdy go nie zobaczę. Ludzie biegnący w naszą stronę, każdy z nich chciał pomóc. Zamknęłam oczy osuwając się na ziemie.
*
Jego twarz, jego błękitne oczy
Ten uśmiech i śmiech który tak kocham
Był tak blisko mnie, tak blisko mnie tuż obok
Szeptał coś, niemal bezgłośnie, prawie niesłyszalnie
Chciałam być, blisko niego
Bliżej, jeszcze bliżej niż teraz
Zrobiłam krok, wyciągnęłam dłoń
On też wyciągnął dłoń w moją stronę
Wtedy zapanowała jasność, zrobiło sie tak cholernie jasno
A on...
Zniknął
Zniknął tak po prostu 

sobota, 8 września 2018

07.10 " Nie pozwolę Cię skrzywdzić "

Hello
 Jak tam wam podoba się nowy sezon pip ? Co myślicie o Kamilu, i tej jego chorobie ? Czekam na wasze opinie, a może teorie a teraz zapraszam do czytania
Pozdrawiam ! <3

Obudził mnie dzwonek do drzwi spojrzałam w swoje lewo, leżałam oparta o Mikołaja. Niechętnie wstałam kierując się w stronę drzwi. Byłam w jego koszulce, wczorajszego dnia zasnęliśmy na kanapie. 
- Dzień dobry - Otworzyłam drzwi, przed nimi stała ruda dziewczyna 
- Dzień dobry - Wydukała łamanym polskim - Ja do Mikołaja, Lena - Podała mi rękę 
- Karolina miło mi - Uścisnęłam jej dłoń - Mikołaj śpi, ale wejdź obudzę go - Poczułam jej spojrzenie na sobie kiedy wchodziła do mieszkania. Gestem ręki kazałam poczekać jej w przedpokoju, a sama poszłam obudzić Białacha, spał cały czas wyglądał tak niewinnie i słodko. Obudziłam go delikatnie, on otworzył oczy i lekko się uśmiechnął
- Dzień dobry - Szepnął całując mnie w usta, zdziwiło mnie jego zachowanie. Byłam lekko zszokowana, ale właściwie podobało mi się to, czułam że zbliżyliśmy się do siebie
- Dzień dobry - Uśmiechnęłam się lekko - Przyszła jakaś Lena
- Lena ? - Zdziwił się Mikołaj
- Tak czeka, tam - Wskazałam na przedpokój
- Powiesz, jej żeby weszła, a my zaraz dojdziemy - Mikołaj zebrał się z kanapy i skierował w stronę łazienki. Nie wiedziałam kim ona jest, co tu robi. Zrobiłam to o co prosił mnie Mikołaj zaprosiłam ja do pokoju i kazałam poczekać.
- Karolina ja nie wiem co ona tu robi - Zaczął tłumaczyć się niemal od razu, chciałam mu to przerwać, ale on nie dawał za wygraną - Poznaliśmy się w Szwajcarii, pracowałem razem z nią, ale Karolina ja jej niczego nie obiecywałem
- Cii - Położyłam mu palec na ustach - Nie musisz się tłumaczyć  - Uśmiechnęłam się do niego, i złapałam za rękę kierując się w stronę wyjścia.
Śniadanie i kawa z Leną przebiegły dość szybko cieszyło mnie to, od pierwszej chwili nie polubiłam, jej widziałam jak patrzy się na Mikołaja, jak pożera go wzrokiem, czułam się dziwnie, nawet nie umiem tego wyjaśnić.
- Uciekłeś z Szwajcarii to ja przyjechałam do Ciebie  - Wyszczerzyła się w jego stronę
- Cieszę się, ale nie wracam do Szwajcarii  - Spojrzał w moją stronę
- Zniknąłeś tak nagle, myślałam że coś się stało - Zachowywała się jak by Mikołaj obiecał jej coś o czym ja nie wiem.
- Nic się nie stało, wszystko w porządku jak najlepszym, a teraz przepraszamy Cię musimy uciekać do pracy -  Uśmiechnął się życzliwie w jej stronę, jak by nie chciał sprawiać jej przykrości. Z tej całej sytuacji uratował nas telefon Jaskowska dzwoniła wzywając nas na komendę, była wyjątkowo tajemnicza. Nie chciała zdradzić dla czego nas wzywa, pożegnaliśmy się z Leną i pojechaliśmy na komendę.
- Wzywała nas Pani ? - Zapytał Mikołaj od razu jak tylko wszedł ku naszemu zdziwieniu, w pokoju Jaskowskiej byli już Krzysiek, Ola, Szymon, Asia, Jacek, Julek, Adaś i inni
- O co chodzi ? - Stanęłam tuż obok Mikołaja, spojrzałam po wszystkich. Chyba nikt nie wiedział o co chodzi.
- Zebrałam was tu, bo musicie wiedzieć o czymś ważnym
- Pani komendant co się stało ? - Głos zabrał Szymon
- W nocy Kryminalni dostali cynk, że jest bomba  w ostatniej chwili rozbroili ładunek. Okazało się, że gdyby wybuch spokojnie nie było by już co najmniej pół Wrocławia
- Ale złapali ich ? - Zapytał z nadzieję Julek
- Właśnie niestety nie udało im się ich złapać, poruszają się białą  furgonetką pełną ładunków
- Na co czekamy trzeba ich złapać - Mikołaj był już gotowy do działania
-  Trzeba, ale nie będziecie pracować i wchodzić sobie w drogę. Dla tego 5 7, Kamyk, Zosia. Jacek i Ala  plus kryminalni zaczynają jutro o 7. Reszta dziś, my się widzimy o 6 z resztą a wy zostajecie ustalimy sobie plan działania.
- Ale Pani komendant my zostaniemy, pomożemy - Zaoferował się Mikołaj
- Nie, ma nawet takiej opcji. Wy do domu i widzimy się jutro - Otworzyła przed nami drzwi, Mikołaj trochę się wahał, popchnęłam go lekko w kierunku wyjścia.
- Jak pomyśle, że w każdej chwili możemy wylecieć w powietrze - Mikołaj zawiózł mnie do siebie, byłam tak zamyślona że nawet nie zauważyłam tego w jakim kierunku jedziemy. Stanęłam w salonie, przed oknem na tars - Wystarczy ułamek sekundy - Stałam zamyślona patrząc w oddali
- Zobaczysz złapiemy go - Szepnął przytulając mnie od tyłu - Nie pozwolę Cię skrzywdzić - Szepnął mi do ucha, całując w szyje. Delikatnie odchyliłam głowę do tyłu, jego usta zaczęły błądzić po mojej szyji, nawet nie wiem kiedy znalazłam się w jego ramionach  jego usta smakowały jak najsłodszy cukierek świata. Zanim się zorientowałam znalazłam się w jego ramionach, a tuż po chwili byliśmy  już na górze, tam nie liczyło się nic poza nami.