Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

poniedziałek, 5 marca 2018

4.13 Ostry pieprz

Hejka 
Witam was w ten cudowny piękny dzień 5 marca ! Ah jaki to piękny dzień nowy sezon 8 sezon PIP, w ten piękny dzień mam dla was niespodziankę, a właściwie mamy bo najbliższe 2 opowiadanka a łącznie z tym 3 są napisane specjalnie dla was razem z Szwagierką bardzo staraliśmy się, żeby wyszło wyjątkowe i takie którego nie zapomnicie na długo :) A więc tak kończę to gadanie i razem z Szwagierką zapraszamy was do komentowania, liczymy to opinie. A tymczasem Uciekamy na spacerek po Lasach Tropikalnych, a może pięknym wybrzeżu Kataloni, kto wie :D

Biegałem po całym magazynie jak oszalały, przeszukiwałem wszystkie zakamarki jakie tylko tam były, ale jej nigdzie nie było nie znaleźliśmy żadnych śladów Karoliny ani nikogo innego. 
- Oszukał nas ! - Byłem wciekły, będąc tu traciłem cenny czas na szukanie jej.
- Musimy z nim ponownie porozmawiać - Powiedział Szymon i skierował się w stronę auta. - Na pewnie wie gdzie jest Karolina.
- Ja na pewno - Powiedziałem i trzasnąłem drzwiami. Dojechanie do mieszkanie tego całego pożal sie jej ojca zajęło mi chwilę. Kiedy już wyszliśmy z auta Szymon nagle się zatrzymał. 
- Bo ja chyba zapomniałem notesu - Zaczął przeszukiwać kieszenie -  Idź znajdę i Cię dogonię, pewnie chwilkę to zajmie - Uśmiechnął się  i zaczął szukać czegoś w radiowozie . Od razu załapałem o co mu chodzi pobiegłem na górę, zapukałem i nawet nie czekałem na zaproszenie tylko wszedłem od razu jak otworzył drzwi.
- To jest najście ! - Oburzył się Wilański, nie powiedziałem nic tylko wymierzyłem mu cios.
- Odpowiedz o współudział spowodowania wypadku i w porwaniu ! - Miałem ochotę go zatłuc.
- Nie wiem o czym mówisz - W jego oczach ujrzałem strach.
- Mów gdzie jest Karolina - Strzeliłem mu po raz drugi - Gdzie jest Karolina ? - Powtórzyłem pytanie. 
- Oskarżę Cię o napaść - Nie dawał za wygraną.
- Oskarżaj mnie o co sobie tylko  chcesz o ile zdążysz - Wycedziłem wsiekały przez zęby - Tylko pamiętaj o jednym jeśli mi na kimś zależy to zrobię dla tej osoby wszystko. A więc ? - Spojrzałem mu w oczy moje spojrzenie mogło by zabić - Powtórzę pytanie, gdzie jest Karolina ? 
- Nie wiem - Nie wytrzymałem i strzeliłem mu raz, potem drugi i trzeci - Puść mnie a powiem Ci wszystko - Posadziłem go na fotelu i dałem chusteczkę.
- Mów tylko bez ściem.
- Marek dowiedział się, że mam córkę  na początku chciał ją porwać dla okupu ale kiedy powiedziałem mu, ze nie mam takiej kasy, wymyślił pewien układ - Spojrzał na mnie nie pewnie.
- Jaki ? - W mieszkaniu pojawił się Szymon.
- Już znalazłem notes - Uśmiechnął się Szymon - O widzę, że Pan się przewrócił - Podszedł do nas. 
- No widzisz, jaki z Pana niezdara ale przewrócił się i mu się pare rzeczy przypomniało. A więc słuchamy. 
- Więc zaproponował pewien układ, anuluje mój dług w zamian za Karolinę. 
- W zamian za Karolin? Sprzedałeś swoją córkę - Czułem jak moje oczy płoną nienawiścią. 
- Marek prowadzi dom publiczny - Nie musiał kończyć doskonale wiedziałem co to za układ dla tego wymierzyłem mu kolejny cios, myślałem że go zatłukę ale Szymon mnie powstrzymał.
- Sprzedałeś własną córkę do burdelu !!! - Wrzeszczałem jaj głupi - Gdzie ona teraz jest !!! - Słyszało mnie chyba pół Wrocławia.
- Waleńczowa 25, hasło Ostry pieprz - Powiedział przestraszony - Szymon skuł go szybko i już po chwili jechaliśmy na komendę .
Karolina była w jakimś burdelu, nawet nie chce myśleć co ona tam przeżywa, co czuje a na samą myśl, że ktoś ją może dotykać w taki sposób miałem ochotę zatłuc jej ojca a potem każdego kto się do niej zbliży.
- A temu Panu co się stało ? - Zapytał Jacek jak tylko zobaczył zatrzymanego.
- Temu Panu - Szymon zatrzymał się - Nic takiego taki niezdara, o dywan się wywalił ale za to wszystko pięknie mu się przypomniało - Jacek tylko się uśmiechnął, chciał coś powiedzieć ale go uprzedziłem.
- Sprzedał ją ! Sprzedał do burdelu - Krzyczałem jak  głupi - Sprzedał ja !!! Musimy tam jechać !!! Musimy ją stamtąd zabrać!!! Ona nie może tam dłużej zostać!!!  - Krzyczałem tak, że na korytarzu pojawiła się Jaskowska i pół komendy 
- Mikołaj co tu się dzieje ? Co to ma znaczyć ?
- Karolina jest w burdelu !!!! - Nie zwracałem uwagi na to, że krzyczę na szefową  - Muszę tam jechać !!! Ona nie może tam zostać ani chwili dłużej !!!
- Mikołaj uspokój się ! - Jaskowska doprowadziła mnie do porządku  - Szymon zaprowadź Pana na dołek, a Ty Jacku zwołaj wszystkich za 5 min w sali odpraw.


niedziela, 4 marca 2018

Miniaturka "Najpiękniejsze pożegnanie"


Hejka 
A więc w ten piękny słoneczno - mroźny dzień zapraszam was na miniaturkę, liczę na komcie co do tego jak się podoba. Piosenka, do tego opowiadanka jest wybrana specjalnie, usłyszycie ją już jutro w nowym odcinku PIP, Gdyby ktoś pytał tak oglądałam nowy odcinek wykupiłam sobie dostęp na IPLI dla tego, że w tym tyg ciężko bd u mnie z czasem co do oglądania. Od razu mówie nie zdradzę nic co się będzie dziać może tylko że Miki ma ładną patelnie.
Pozdrawiam Czekam na komcie :*
- Nie to nie może być prawda - Patrzyłam w niego z niedowierzaniem - Pan się myli - Kręciłam głową - To nie prawda - Nie chciałam wierzyć w to co powiedział brzmiało to jak pieprzony sen - To nie prawda - Powtórzyłam po raz kolejny
- Bardzo mi przykro - Popatrzył na mnie ze współczuciem, chciał coś jeszcze powiedzieć, ale nie chciałam go słuchać bez słowa wstałam i wyszłam z gabinetu.
To co usłyszałam brzmiało jak pieprzony koszmar, sen z którego pragnęłam  się obudzić skierowałam się w stronę parku, godzinami spacerowałam i rozmyślałam w końcu nie wytrzymałam i zaczęłam płakać, w pobliskim barze zamówiłam pare kolejek chciałam zagłuszyć ten wewnętrzny pieprzony ból, który tkwił gdzieś wewnątrz mnie chciałam zagłuszyć jego słowa to co mi powiedział, zapomnieć o tym chodź na chwilę i znowu poczuć się tak jak przedtem, ale to nic nie pomagało z każdą kolejną kolejką nie czułam różnicy nie czułam żeby coś się zmieniło te słowa cały czas tkwiły mi w głowie te głupie 5 słów, a czułam jak by wszystko w co wierzyłam gdzieś przepadło, umarło. Dopiero po 2 piwach i paru kolejkach czułam jak  się inaczej, ale mimo tego te słowa krążyły w mojej głowie jak jakaś pieprzona piosenka, której nie mogę zapomnieć. Mój telefon od paru godzin dzwonił i dzwonił, nie chciałam z nikim rozmawiać dla tego w końcu go wyłączyłam jedyne czego pragnęłam to zostać sama ze sobą.
Wyszłam z baru, miałam już dość alkoholu który mimo tego, że uderzył mi do głowy nie zagłuszył mojego bólu nie spowodował, że zapomniałam. Poczułam jak drobne kropelki deszczu zaczęły obmywać moją twarz, nie mineło wiele czasu a chodziłam w deszczu który rozpadał się na dobre. Nie chciałam wracać do domu, siedzieć sama w czterech ścianach, nie chciałam też niczyjego pieprzonego współczucia, jedyne czego chciałam to żeby to wszystko okazało się snem. Stanęłam w jego drzwiach cała przemoknięta, zapłakana z rozmazanym makijażem wyglądałam strasznie
- Boże  - Powiedział jak tylko mnie zobaczył i szybko wciągnął do środka - Co się stało ? - Nie byłam wstanie mu odpowiedzieć, tylko bez słowa się do niego przytuliłam, on objął mnie mocniej, w końcu tego dnia poczułam się bezpieczna -  Już Cichutko nie płacz - Mówił cicho niemal szeptał, jego ręka gładziła moje włosy - Powiesz mi co się stało ? - Zapytał i czekał na opdowiedź
- Ja... ja - Spojrzałam na niego, tylko jemu mogłam ufać, tylko jemu chciałam zaufać
- Zrobimy tak przebierzesz się a ja zrobię Ci herbatę. A potem mi wszystko opowiesz? - Popatrzył mi w oczy, z jego spojrzenia buło ogromne, ciepło - Dobrze ? - Nie odpowiedziałam nic tylko pokiwałam głową, on zaprowadził mnie do łazienki dał swoją koszulkę i ręcznik, kiedy po 15 minutach wyszłam on już czekał z herbatą i kocem. Usiadłam obok niego na kanapie, a on najpierw okrył mnie kocem a następnie podał kubek herbaty, upiłam łyka po czym odstawiłam kubek na stół, okryłam się bardziej kocem
- Opowiesz mi co się stało ? - Zapytał, spojrzałam na niego a po policzku spłynęła mi łza - Nie płacz mi możesz powiedzieć wszystko - Dotknął ręką mojego policzka i wytarł spływającą łzę - Maleńka proszę nie płacz - Po raz pierwszy powiedział do mnie maleńka w jego ustach brzmiało to tak ciepło
- Ja.... - Nie byłam w stanie mu tego powiedzieć te słowa nie chciały przejść mi przez gardło - Ja umieram - Wydukałam w końcu, po czym się rozpłakałam, on nie powiedział nic tylko mi przytulił
- Boże, ale jak to ? - Czułam, że sam z trudem składa słowa, a jego głos drży - Ale jak to ? - Jego uścisk stał się mocniejszy jak by chciał schować mnie przed całym światem
- Poszłam do lekarza - Mówiłam płacząc - Tak jak Ci obiecałam - Jego ramiona były dla mnie teraz najlepszym schronieniem - Okazało się, że mam guza mózgu nieoperowany podejrzewali już na początku, ale dziś miał już pewność - Po tych słowach poczułam jak tuli mnie jeszcze mocniej,
- Ale.... - Teraz on z trudem składał słowa - Jak nieoperowalny ? - Tylko tyle był wstanie powiedzieć
- Został mi rok życia rozumiesz !! - Oderwałam się od niego i zerwałam z kanapy  - Rok jeden pieprzony rok !! Ja nie chce umierać rozumiesz nie chce!! - Zaczęłam  krzyczeć jak oszalałam wyrzucać z siebie ten cały ból, strach.
- I nie umrzesz - Stanął przede mną oczy miał jak by czerwone, przepełnione smutkiem
- Jak nie!! Rozumiesz co to znaczy nieoperowany !!! Ja każdego dnia umieram !!! - Krzyczałam i bijał go po klatce piersiowej, on szybkim ruchem złapał mnie za ręce i przytulił do siebie
- Nie umrzesz, słyszysz nie pozwolę na to - Poczułam jak całuje mnie w czubek głowy - Znajdę rozwiązanie, chociaż by na końcu świata, ale nie pozwolę Ci umrzeć - Spojrzałam na niego dopiero teraz dostrzegłam łzy w jego oczach
- Dla mnie nie ma ratunku - Powtórzyłam łagodniej, nieco uspokojona - On ujął moją twarz w dłonie jednym palcem pogłaskał mnie po twarzy
- Chociaż miał bym jechać na koniec świata po ten ratunek to go znajdę - Mówił patrząc mi w oczy, jego głos był aksamitny jak najdelikatniejszy materiał
- Ale...
- Cii - Powiedział i położył palec na moich ustach - Nic nie mów - Szepnął, i mnie pocałował. Jego uta były słodkie jak najsłodszy owoc, całował mnie z ogromną delikatnością, ale i namiętnością jak by ten pocałunek miał być ostatnim w naszym życiu. Nie wiem czemu ale zatraciłam się w nim w jego ustach zapachu w tym wszystkim. Dość szybko znalazłam się w jego ramionach a potem sypialni, był delikatny a jego dotyk sprawiał, że zapomniałam o wszystkim przeniósł mnie do innego świata do naszego świata, tam nie liczyło się nic poza nami jego pocałunki rozgrzewały moje ciało powodując jej do wrzenia, jego usta błądziły po moim ciele  zostawiając po sobie ślad , którego nikt nie wymarzę. Czułam sie jak  w naszej prywatniej bajce, której nikt nie zna poza nami, mieliśmy swój mały prywatny świat.

***

Przebudziły mnie promienie słońca z uśmiechem na ustach przeciągnąłem się wspomnienie wczorajszej nocy sprawiało, że unoszę się jakieś 3 metry nad niebo już od dawna chciałem to zrobić, ale się bałem, czemu odważyłem się dopiero wczoraj sam nie wiem, ale nie żałuje  wiem jedno zrobię wszytsko żeby byłą zdrowa i chociaż musiał bym jechać na koniec świata. 
Chciałem ją przytulić, ale natrafiłem na pustą poduszkę uśmiech nie znikał z moich ust - Wspólne śniadanie - Pomyślałem i się rozmarzyłem, nagle czar prysł bo na poduszce obok znalazłem kartkę 
Przepraszam, 
Mikołaj tak cholernie Cię przepraszam, ale to nie może się udać nie teraz, kiedy jestem chora. Od dawna byłeś dla mnie kimś ważnym kimś wyjątkowym, ale teraz to wszystko się pokalikowało, tak cholernie się skomplikowało. Znaczysz dla mnie wiele zbyt wiele, żebym mogła pozwolić na to byś każdego dnia patrzył jak umieram, jak znikam z tego świata, nie mogła bym sobie tego nigdy wybaczyć. Proszę Cię zapamiętaj mnie taką jaką byłam, zapamiętaj tę noc jako najpiękniejsze pożegnanie. Ja jej nigdy nie zapomnę, zawszę będzie dla mnie wyjątkowa i najcudowniejsza. Chociaż na chwilę zapomniałam o tym wszystkim i przeniosłam się do cudownego świata w którym byliśmy tylko my. Nie zapomnę Cię nigdy i Ciebie proszę o to samo.... Obiecuję, że jak już mnie nie będzie będę Cię chronic tam z góry.... Proszę Cię nie rozpaczaj po mnie nie płacz tylko ułóż sobie życie z kimś innym. 
Byłeś i zawsze będziesz dla mnie najważniejszy, nie proszę Cię o to samo bo mnie już nie długo nie będzie. Zapamiętaj te nasze ostatnie chwilę jak nasze pożegnanie, ja nie mogłam sobie wymarzyć innego..... Nie szukaj mnie proszę.... Nie chce, żebyś patrzył jak umieram....
Kocham Cię i Pamiętaj o mnie 

Karolina 
Nie wierzyłem w to co czytam, jakie zapomnij jakie pożegnanie nie mogłem na to pozwolić chwyciłem za telefon i próbowałem się do niej dodzwonić "Przepraszamy abonament chwilowo niedostępny" usłyszałem tylko, zerwałem się na równe nogi i zacząłem ubierać, musiałem jak najszybciej znależść się u niej w domu, nagle usłyszałem dźwięk telefonu odebrałem nie patrząc na wyświetlacz 
- Karolina w końcu. 
- Nie nie Karolina - usłyszałem głos Jaskowskiej - Musimy porozmawiać 
- Tera? Pani komendant przykro mi, ale 
- Chodzi o Karolinę
- Będę za 20 minut - Powiedziałem i się rozłączyłem. Jechałem jak oszalały, zastanawiając się czemu Jaskowska chce o niej rozmawiać,nie przywitałem się z nikim tylko od razu pobiegłem do Jaskowskiej.
- Siadaj - Powiedziała i podała mi list - Czytaj - Zacząłem czytać Karolina zostawiła list i jej opowiedziała w nim wszytko to, że jest chora i nie ma ratunku i że znika - Wiesz coś o tym 
- Była u mnie wiem o wszystkim, ale nie wierze.... - Zakryłem twarz rękami 
- Mikołaj coś musimy zrobić 
- Wiem, mam pomysł proszę dać mi trochę czasu - Powiedziałem i wybiegłem pojechałem do jej mieszkania, miałem jej zapasowe klucze. Nie było jej w domu nie było jej rzeczy, zacząłem szukać czego kolwiek jakiegoś punktu zaczepienia, jej laptop był otwarty poczta zalogowana, zacząłem szukać jakiś wskazówek ale nic nie było, schowałem go do torby miałem już wychodzić kiedy dostrzegłem jakieś papiery, były to wyniki badań , chwyciłem jej i wybiegłem.
- Dzień dobry, szukam Dr.  Malińskiego - zapytałem mężczyznę który przechodził 
- Tak słucham ?
- Mikołaj Białach, jestem nażyczonym Karoliny Rachwał bardzo mi zależy na rozmowie z Panem. Na prawdę mi zależy  - Chciałem go ubłagać, żeby mi cokolwiek powiedział, popatrzył na mnie chwilę 
- No dobrze, proszę za mną  - Poszliśmy do jego gabinetu - A więc słucham ?
- Czy to prawda, że nie ma dla niej ratunku ? że umiera ?
- Pani Karolina nie chciała mnie słuchać wyszła i nie pozwoliła dokończyć 
- A więc jest nadzieja? Jest szansa? 
- Tak, w Nowym Jorku podejmują się takich operacji , ale 
- Ile? - Zapytałem nie pozwalając mu dokończyć 
- 300 tys. - Spojrzał na mnie, ta kwota mnie zabija była cholernie duża, aż za duża 
- Do kiedy ? - Zapytałem miałem świadomość, że muszę uzbierać tą kwotę i ją znaleźć
- Najlepiej jak najszybciej, każda chwila się liczy - Popatrzył na mnie - Proszę ją przekonać, jest szansa może niewielka, ale jest 
- Dobrze, dziękuje zrobię wszystko co w moje mocy - Powiedziałem i wyszedłem. Po drodze obmyśliłem plan, ale tylko plan jak zebrać pieniądze ale jak ją znaleźć
- Chciałem wypłacić pieniądze - Powiedziałem i podałem dowód.
- Ile ? - zapytała mnie kobieta siedząca za biurkiem
- Całość
-80 tys.? -Dopytała niewiążąc 
- Tak 
Jakąś godzinę później siedziałem już w pokoju Pani komendant i opowiadałem jej o wszystkim co wiem, o swoim pomyśle balu charytatywnego na zbiórkę pieniędzy, jednak najtrudniejsze było to, żeby ją znaleźść
- Mikołaj to mam rozumieć, że zajmiesz się tym?
- Ja muszę ją znaleźć muszę jak najszybciej - Spojrzałem na nia
- Znajdź ją, co do tego balu idź do Zośki 
- Dziękuję - Powiedziałem i wyszedłem, Zosia jak zawsze siedziała na recepcji opowiedziałem jej o wszystkim, nie wierzyła tak jak ja na początku nie wierzyła. Opowiedziałem jej o balu o tym że zniknęła
- Ile potrzeba ? 
-300, mamy 80 
- Skąd ?
- Nie potrzebny mi niwy samochód - Powiedziałem i skierowałem się w stronę wyjścia  - Jak coś to dzwon. Wróciłem na ranczo, jej telefon dalej nie odpowiadał, szukałem jakieś wskazówki czego kolwiek w jej laptopie. Jacek starał namierzyć się je telefon, niestety ostanie logowanie było o 2 nad ranem na moim ranczu. W wyszukiwarce znalazłem jakieś loty do Włoch Hiszpanii Hawaje Wyspy Kanaryjskie, ale nic konkretnego pare przykładowych dat, za około miesiąc. Były też tam nasze zdjęcia, moje i jej z patrolu z imprez były też dwa  ostaniej nocy jedno moje, a drugie nasze ja spałem a ona wtulała się we mnie. Przeglądałem cała noc, ale i tak nie znalazłem nic więcej koło 10 rano zadzwoniła Zosia, bal charytatywny miał odbyć się za dwa tygodnie miałem dwa tygodnie, żeby ją znależść. Od razu zadzwoniłem do lekarza, on obiecał że skontaktuje się z kliniką w NY i zapiszę ją na listę. Czas gnał a ja nie wiedziałem gdzie ona jest i co się z nią dzieje., dni miały i miały a ja nie miałem żadnej wieści o niej, żadnego punktu zaczepienia, jej rodzice poznali już prawdę starch w oczach jej rodziców kiedy poznali prawdę ta obawa, lęk i ta świadomość że nie mogę nic zrobić. Każdego dnia modliłem się, że znajduje jakiś punkt zaczepienia, po tygodniu musiałem dzielić pracę z jej poszukiwaniami nie było to łatwe. Dni mijały i mijały i już przed balem mieliśmy 200 tysięcy, jej rodzice wzięli kredyt na 30 tys, z tym co mieli było 80, Tosiek, Marek i Agatka zorganizowali zbiórkę w szkole Paulina z Kubą u siebie i ja z Zosią u nas zostało 100 tys, liczyłem na to że dzisiejszy bal przyniesie tyle osób, że jutro już zadzwonię do doktora z dobrą informacją. Obawiałem się tylko jednego, że nie znajdę jej na czas. 
- Cieszymy się, że przyszło wa tu tak wielu. Dzisiejszy bal jest dla nas wyjątkowo ważny chodzi o życie naszej koleżanki. Ktoś wycenił jej życie na 300 tys., wspólnymi siłami z pomocą kolegów z wydziału kryminalnego dzieciaków naszych przyjaciół zebraliśmy już 200 zostało tylko 100 wiemy, że to ogromna suma al liczymy, że z waszą pomocą się uda. Pracujemy razem już od 2 lat, nigdy przedtem nie spotkałem tak dobre policjantki, tak odważnej a zarazem wrażliwej na krzywdę innych. Za 30 minut rozpocznie się pierwsza licytacja, specjalnie dla Panów, póki co zapraszam do stolika na koncu znajdziecie tam Państwo napoje i przekąski - Powiedziałem i zeszłem ze sceny liczyłem, że wiadomość o balu dotrze do niej i się tu pojawi.
- Znajdziemy ją zobaczysz - Usłyszałem nagle, za moimi plecami pojawiła się Paulina 
- O nic innego się nie modlę od dwóch tygodni - Spojrzałem na nią moje oczy były przekrwione od zmęczenia 
- Sypiasz coś ? - zapytała przejęta 
- O ile można nazwać to spaniem - Przetarłem twarz rękami - Każdego dnia jak wstaje liczę na to, że to sen że obudzę się a ona będzie obok, ona a nie ten pieprzony list -  Paulina spojrzała na mnie jak z niedowierzaniem, no tak nie wiedziała o tym co się wydarzyło 
- Obok , list ? - Spytała niedowierzająco, nie powiedziałem nic tylko wyjąłem list, który miałem w kieszeni i jej podałem 
- Boże Mikołaj - zakryła twarz rękami - Taki mi przykro nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czujesz
- Nie mów nic nikomu proszę - Spojrzałem na nią 
- Jasne, chodź zaraz będzie koniec.
*Udało się, udało uzbieraliśmy cała kwotę nawet 10 tys więcej, nigdy chyba nie byłem tak szczęśliwy jak teraz pozostała jedna rzecz znależść Karolinę, z samego rana udałem się do jej lekarza poinformowałem go że mamy pieniądze, ale i że Karolina zniknęła   
- Z własnego doświadczenia wiem, że w takich sytuacjach ludzie pragną zażyć coś z życia, może to co powiem nie zabrzmi dobrze, ale proszę przeszukać jej rzeczy pomyśleć gdzie by chciała pojechać o jakiej wycieczce marzyła Pan ją zna jak nikt inny - Spojrzał na mnie - Jest Pan policjantem, proszę to wykorzystać - Puścił mi oczko - Wiem, że to jest no wie Pan, ale czasem trzeba. Porozmawiam z Dr. Johansonem trochę się znamy myślę, że zrozumie i będzie dobrze.
Leżałem na łóżku dochodziła już prawie 24, nagle mój telefon zapiszczał spojrzałem na wyświetlacz powiadomienie z poczty Karoliny, " Spot - Hiszpania Gironia godz 4.20" - Cholera miałem jakieś cztery i pół godziny. Wybiegłem jak oszalały coś w środku tknęło mnie i spakowałem mały bagaż. 
- Lot do Hiszpanii lotnisko Gironia ? - Zapytałem zmęczony z nadzieją 
- Bardzo mi przykro odleciał przed sekundą
- Kurwa ! - Powiedziałem zrezygnowany - A kolejny ? 
- Jutro 23, zarezerwować
- Tak  - Z biletem w ręku odszedłem, byłem już tak blisko a spóźniłem się zaledwie kilka sekund, jedyną dobrą wiadomością było to, że wiedziałem gdzie teraz będzie musiałem tylko dowiedzieć się gdzie dokładnie leci. W hotelu pierwsze co tylko zrobiłem to poszukałem Lotnika Girona, Katalonia no tak Karolina mówiła kiedyś, że marzy jej się tam pojechać zobaczyć te piękne te widoki.
Minęło 5 godzin i opuszczałem samolot, to miejsce od razu mnie zauroczyło. Musiałem znależść jakiś hotel co kolwiek zostawić i zacząć jej szukać. Od wczoraj od 10 Karolina już tutaj była, a ja nie znałem miasta nie znałem nawet języka, czułem bezradność ale wiedziałem, że jestem blisko że już niedaleko nie mogłem się poddać. Znalezienie hotelu zajęło mi koło godziny, zostawiłem rzeczy i poszedłem jej szukać. Chodziłem bez celu i sensu w końcu spotkałem jakiegoś Polaka, w skrócie opowiedziałem o co mi chodzi,  był pełen podziwu tego że się nie poddałem i jej szukam, zaprosił mnie na kawę, wyjął mapę i zaczął pokazywać najciekawsze miejsca w Gironie, było ich mnóstwo a ja byłem sam nie znałem miasta, Mateusz zaproponował mi pomoc w szukaniu, zwiedzaliśmy zabytki, pytaliśmy ludzi na plaży, ale jak kamień w wodę nigdzie jej nie było, nikt jej nie widział 
- Spokojnie znajdzie się - Mateusz starał się mnie pocieszyć 
- Od dwóch tygodni nie marze o niczym innym - Spojrzałem na niego zrezygnowany - Nie znam miasta nie wiem gdzie może być juz chyba zwiedziliśmy wszystko 
- Spokojnie, jak masz jej pocztę będziesz wiedział kiedy wraca 
Zrezygnowany i zmartwiony wieczorem spacerowałem bez celu, spacerowałem i spacerowałem w końcu znalazłem się już na granicy Gironi na Costa Bravo to mnie nogi poniosły, nie pozostaje mi nic innego jak tutaj znaleźć hotel dobrze, że mój bagaż składał się tylko z plecaka. Znalazłem hotel koło plaży zostawiłem plecak i wyszedłem spacerowałem plażą słońce powoli chowało się za morzem, a ja postanowiłem udać się na niewielkie wzniesienie stamtąd będą cudowne widoki pomyślałem. 
"I jak udało się ? Powiedz, że tak ?" - Przeczytałem sms od Pauliny " Nie, nie ma jej Paulina ja już tracę nadzieję" - Odpisałem szybko " Za dwa dni jest lot do was, przylatuje razem ją znajdziemy"      " Dziękuje" Odpisałem i schowałem telefon. Wszedłem na to niewielkie wzniesienie, skały zieleń otaczająca to miejsce sprawiło,  że czułem się jak w innym świecie zachód słońca widziany z tej perspektywy był przepiękny, woda tak przezroczysta, że widziałem dno, tak bardzo chciałem żeby ona była teraz obok mnie, żebym mógł ją przytulić. W oddali dostrzegłem postać, chyba ktoś tak jak ja potrzebował odpoczynku od tego wszystkiego, kiedy byłem bliżej dostrzegłem, że to kobieta jej sylwetka figura tak bardzo przypominała mi ją "Oszalałem" Pomyślałem, kiedy byłem już przy krawędzi kobieta dostrzegła mnie  i spojrzała w moją stronę... To była ona, na mój widok zamarła, ja nie powiedziałem nic tylko ją przytuliłem tak bez słowa wziołem ją w ramiona.
 - Dla czego ? - Szepnąłem trzymając ją w ramionach, ona odsunęła się i spojrzała mi w oczy
- Nie chce, żebyś widział jak umieram - W jej oczach pojawiły się łzy - Za bardzo Cię kocham 
- Obiecałem Ci, ze nie umrzesz i dotrzymam słowa -  Musnołęm jej usta  
- Nie pragnę niczego innego jak budzić się koło Ciebie każdego nie - Odsunęła się ode mnie - Ale ja umieram i nic tego nie zmieni. Przeprasza, żegnaj- Chciała odejść, ale złapałem ją za rękę 
- Obiecałem i dotrzymam słowa - Ująłem jej twarz w dłonie - Ale obiecaj, że już nigdy nie uciekniesz, i następnym razem posłuchasz lekarza do końca 
- O czym ty mówisz
- Kotuś jest szansa i to ogromna w NY dr. Johanson przeprowadza takie operacje - Musnąłem jej usta, ona przez moment zatraciła się w tym pocałunku, ale po chwili oderwała się 
- W NY, z pensji policjantki to nie wiem czy będzie mnie na bilet stać, a Ty mówisz o operacji. Proszę pogódź się, z tym że już nie długo mnie nie będzie, pogódź i pozwól mi odejść - Spojrzała na mnie smutna 
- Nigdy się z tym nie pogodzę i nie pozwolę Ci odejść dr. Maliński czeka tylko na telefon kiedy sie u niego pojawimy, Paulina już jutro wpłaci zaliczkę -Otwarła szeroko oczy ze zdziwienia - Gdybyś nie uciekła wiedziała byś o wszystkim 
- Ale jak to ? - Z jej oczu popłynęły łzy - Nie umrę ? Będę żyć ? Ale jak skąd? - Nie dowierzała, otarłem jej łzy i spojrzałem prosto w oczy - Dla Ciebie zrobił bym wszystko, pieprzyć nowy samochód, kredyt który obiecałem pomóc spłacać Twoim rodzicom nie liczy się nic tylko Ty rozumiesz - Patrzyłem jej prosto w oczy 
- Ale... 
- Cii - Położyłem jej palec na ustach - Już nic nie mów, wszystko się ułoży  
Byliśmy u mnie w pokoju nie potrafiliśmy się od siebie oderwać nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne, nie potrafiliśmy się od siebie oderwać nie liczyło się nic poza nami. 
Obudziłem się w końcu szczęśliwy, Karolina spała obok mnie wyglądała tak słodko, tak niewinnie wstałem delikatnie, żeby jej nie obudzić. 
- Jedź do Malińskiego, powiedz, że za tydzień będziemy - Mówiłem cicho, żeby jej nie obudzić 
- Znalazłeś ją !!! - Krzyczała do słuchawki - Karolina się znalazła!!! - Słyszałem jak krzyczy - Boże tak się cieszę !!!
- Ja też proszę załatw wszystko, i z Jaskowską też 
- Jasne, zadzwonię jak wszystko ustalę 
- Dziękuje - Rozłączyłem się, Karolina dalej spała wróciłem do łóżka i delikatnie ją pocałowałem 
- Dzień dobry kochanie - Powiedziałem jak tylko otworzyła oczy 
- Dzień dobry - Uśmiechnęła się, a ja delikatnie ją pocałowałem - Opowiesz mi wszystko - Przytuliła się do mnie. Obiłem ją ramieniem, i zaczołęm opowiadać powiedziałem jej o wszystkim o tym jak byłem u lekarza jak zorganizowaliśmy bal - Boje się, boje że coś sie nie uda - Musnąłem ja w czoło,ona na mnie spojrzała - Pamiętaj co Ci obiecałem

***

Razem z Mikołajem spędziliśmy 3 cudowne dni w Katalonii, czułam się taka szczęśliwa mając jego przy sobie, każdy dzień był na wagę złota wierzyłam w słowa Mikołaja, ale obawiałam się tego że coś może nie wyjść bałam się tego że będę musiała go zostawić, albo że będę dla niego ciężarem bo coś pójdzie nie tak. Mimo moich próśb Mikołaj nie został w Polsce tylko poleciał ze mną, nie chciał zostawić mnie nawet na krok, na chwilę, po operacji czuwał przy moim łóżku, dni miały i mijały a ja każdego dnia walczyłam, żeby wrócić do pełni sił. Miłość w jego oczach dodawała mi sił do walki, jego wsparcie opieka, były niczym olej napędowy, z każdym nowym dniem czułam się coraz silniejsza już po 3 tygodniach wróciliśmy do Polski, owszem miałam jakieś małe problemy z niektórymi rzeczami, ale nie było to ważne Mikołaj był obok i to było najważniejsze.  Na lotnisku przywitali nas moi rodzice, Dominika,  Ewa, Paulina z Kubą Zosia Emilka Jaskowska i nawet Julek. Z boku wydawało się to dziwne, ale dla nas było to coś wielkiego, będąc tam czułam ich wsparcie Mikołaj nieraz pokazywał mi od nich filmiki z życzeniami powrotu do zdrowia. 
Mikołaj się uparł i tuż po powrocie zamieszkałam u niego nie wiem  jak przekonał mojego ojca, ale nawet pomagał mu w przeprowadzce, a ja siedziałam w domu z zakazem przemęczania się. Dni mijały i mijały Mikołaj dbał o mnie tak bardzo, że aż Paulina i jego córka były w szoku. Pół roku po operacji oświadczył mi, że jedziemy do Katalonii w nasze miejsce, do tej magicznej krainy.
* Spacerowaliśmy brzegiem plaży słońce powoli zaczynało zachodzić. 
- Chodź - Chwycił mnie za rękę i zaprowadził w to miejsce gdzie wtedy mnie odnalazł, było tu tak samo pieknie jak wtedy słonce znikało gdzieś na horyzoncie woda delikatnie obijała się o skały wszystko było tak samo piękne jak wtedy. Mikołaj podszedł do mnie o obiął mnie od tyłu, oparłam głowę o jego klatkę piersiową 
- Kocham to miejsce - Spojrzałam na niego, on delikatnie się uśmiechnął i musnął moje usta 
- A ja kocham Ciebie najbardziej na świecie - Kleknął przede mną, nie wierzyłam w to co się dzieje w to co chce zrobić - Kocham najbardziej na świecie i  nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, nawet ułamka sekundy. Zostań, ze mną już do końca życia i nie uciekaj ode mnie nawet na sekundę bo umieram kiedy Ciebie nie ma obok - Wycisnął maleńkie pudełeczko, w którym znajdował się delikatny pierścionek, ten sam który tydzień temu pokazywałam Pauline 
- Tak - Szepnęłam a w moich oczach pojawiły się łzy Mikołaj założył pierścionek na mój palec po czym zbliżył się do mnie i pocałował mnie tak jak wtedy ten pierwszy raz, zatopiłam się w jego ustach 
- Kocham Cię - Szepnął patrząc mi w oczy - Kocham i będę Cię chronic każdego dnia 
- Też Cię kocham - Musnęłam jego usta. Słonce już zaszło, a księżyc zaczął oświetlać nasze złączone twarze. 
* Nigdy nie pomyślała bym, że mogę pokochać kogoś tak bardzo jak Mikołaja, że ktoś mógłby zrobić dla mnie tak wiele jak on kiedy potrzebowałam jego pomocy, był przy mnie kiedy potrzebowałam jego wsparcia kiedy płakałam ocierał mi łzy, kiedy się poddawałam on dodawał mi siły, stał się moim najlepszym przyjacielem, a z czasem i kimś więcej. Teraz kiedy wspominam to wszystko dostrzegam to cholerne szczęście jakim było spotkanie właśnie jego. 




sobota, 3 marca 2018

4.12 Zagubiony notes

Hej, 
Przychodzę do was z nowym opkiem, mam nadzieję że się spodoba i zostawicie jaki ślad po sobie. Kolejne opowiadanko 5 marca taka mała niespodzianka dla was jak myślicie co to takiego  jest?? Jakieś pomysły ?:) 

Wpadłem do pokoju Jacka jak tornado on poderwał się na równe nogi mało nie wylewając kawy, która stała na biurku i tym samym zalewając dokumentów.
- Mikołaj do cholery co Ty odwalasz ?! - Oburzył się Jacek
- Wolański, Tadeusz Wolańki był u niej wczoraj
- Co? Z kąd ona go zna ? - Jacek zdziwił się, wcale mu się nie dziwie
-Jest jej biologicznym ojcem dopiero go odnalazła zresztą to długa historia, chce jego adres na już, a do tego znajdź adres biologicznej matki Karoliny i wysili tam kogoś - Jacek spojrzał na mnie jak na wariata - Na co czekasz! - Krzyknąłem na niego
Po 15 minutach siedziałem  z Szymonem w radiowozie jadąc do jej ojca modliłem się, że coś mi powie że wie gdzie jest Karolina, czułem że to moja ostatnia deska ratunku.
- Tadeusz Wilański ? - Zapytał Szymon kiedy mężczyzn otworzył mu drzwi
- Tak, a Panowie ? - Mężczyzna poznał mnie od razu,
- Szymon Zieliński, a to mój kolega Mikołaj Białach komenda miejska policji się kłania
- Państwo do mnie ? - Dostrzegłem, że mężczyzna mnie rozpoznał, ale nie chce się tego przyznać
- Tak możemy ? - Zapytałem i nie czekając na odpowiedz wparowałem do środka nie miałem zamiaru czekać na jego zaproszenie nie teraz kiedy Karolina jest w niebezpieczeństwie
- Co Pana łączy z Markiem Kaputyną ? - zapytałem bez ogródek
- To zamknięta sprawa nie chce o tym pamiętać  - Starał się jakoś wykręcić od rozmowy 
- A co Pana łączy z Karolina Rachwał ?  - Wypaliłem nagle, mężczyzna mało się nie udusił silną 
- Nie znam takiej Pani, to nazwisko mi nic nie mówi - Widziałem, że  coś ukrywa na samo imię i nazwisko Karoliny zaczął się denerwować
- Słuchaj nie pieprz głupot ! Widziałem Cię u niej w niedzielę, doskonale wiem, że mnie poznałeś  więc albo zaczniesz gadać albo porozmawiamy inaczej - Zbliżyłem się do niego, nerwy powoli mi puszczały - Mój kolega za pewne zaraz będzie musiał iść do radiowozu bo chyba zapomniał notesu, taki niezdara ostatnio z niego, a zanim go znajdzie to minie na pewno dużo czasu - Spojrzałem na Szymona 
- Straszy mnie Pan ? - Widać było że mięknie 
- Powtarzam pytanie ? Co Cię łączy z Markiem Kaptutyna i Karoliną Rachwał ? - Moje oczy płonęły ze złości 
- Ja chyba zapomniałem notesu - Wypalił nagle Szymon, kiedy był już prawie przy drzwiach jej ojciec odzyskał pamięć 
- Razem z Markiem napadliśmy na ten konwój ja się wykręciłem,ale on nie żona była w ciąży nie mogłem jej zostawić 
- Taki z Ciebie tatuś, że dziecko oddajesz - Wkurwiłem się tak, że miałem ochote zatłuc go gołymi pięciami 
- Ona potem urodziła zostawiła mnie a małą oddała, Karolina odnalazła mnie zostawiła list i trafiła na niego dowiedział się, że mam córkę 
- Skończ te bajki i mów gdzie jest Karolina ?!!!
- Magazyn na Wiśniowej - Nie powiedziałem nic tylko bez słowa wyszedłem trzaskając drzwiami

***
Jechałem jak oszalały, tak bardzo chciałem być już na miejscu znależść ją mocno przytulić i zapewnić, że nic jej nie grozi schronić ją w swoich ramionach i obiecać, że nikt już jej nie skrzywdzi.  
Wiedziałem, że jeżeli ktokolwiek ją skrzywdzi nie pożyje długo dla niej gotowy był bym zabić Karolina znaczy dla mnie dużo, bardzo dużo znaczy dla mnie więcej niż ktokolwiek do tej pory. Modliłem się, żeby tam byłą cała i zdrowa żebym mógł zabrać ją do domu i otoczyć opieką, a tego *** zamknąć na długie lata w pierdlu, a jej tatusia tuż obok niego już bo jego minie po tym jak mówi wiedziałem, że ta bajeczka z tym że żona uciekła to jedna wielka ściema. Koleś pieprzy jakieś bajki a Karolina na tym cierpi, jak bym mógł to obił bym mu ten pysk tak, że rodzona matka by go nie poznała.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce wybiegłem jak oszalały wyjąłem broń i zacząłem przeszukiwać teren nie czekałem na nikogo, w moim mniemaniu nie było na to czasu, nie potrzebowałem nikogo. Karolina jest dla mnie kimś wyjątkowym, i nie potrzebuje nikogo żeby jej chronić. Tych których kocham chronię sam. 

piątek, 2 marca 2018

4.11 Strach

Hejka! 
Zapraszam was na kolejne opowiadano coraz bliżej 5marca i nowego nezonu pipp😀 jsk myślicie co bedzbę się działo? Według mnie nie dlugo znowu zobaczymy Borysa i będzie sie działo 😍🤣😂 no nic zapraszam do czytania i komentowania 😘

Czułem jak trace siłę w mięśniach, jak nogi odmawiają mi posłuszeństwa tej rozmowy obawiałem się najbardziej jak mam spojrzeć jej mamie w oczy i powiedzieć,że jej córka zaginęła i nie mamy pojęcia co się z nią dzieję,a do tego wszystkiego miała wpadek i nawet nie wiem w jakim jest stanie. 
- Nie dowiem co z Karolina?! - Je mama przyspieszyła kroku i już po chwili stała przed mną - Gdzie moja córka ? Mikołaj co z Karolina ? - W jej oczach dostrzegłem strach, jeszcze nie wiedziała nic a bała się tak jak ja, czułem że jej starch jest równie wielki jak mój  - Co z Karoliną Mikołaj co sie tu dzieje ? - w jej oczach dostrzegłem strach 
- Karolina ona - Nie potrafiłem powiedzieć prawdy 
- Mikołaj weź Państwa do pokoju, a ja przyniosę coś do picia - Zaproponowała Emilka i zaprosiła rodziców Karoliny do pokoju 
- Co z naszą córką ?! - Mama Karoliny nawet nie usiadła
- Niech Państwo usiądą  - Powiedziałem i usiadłem przed nimi 
- Możesz nam w końcu powiedzieć co tu się dzieje - Głos w końcu zabrał jej tata, miałem już powiedzieć ale pojawiła się Emilka z herbata postawiła kubki i poszła
- Wczoraj samochód Karoliny wiechał w drzewo 
- O Boże, gdzie jest  - Jej mama przeraziła się na sam fakt wypadku, jak mam jej powiedzieć że Karolina zaginęła
- Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nie możemy jej znależść mam złe przeczucia że ktoś mógł upozorować wypadek i ją porwać - Nie potrafiłem spojrzeć jej w oczy 
- O Boże moja córeczka!  Jak to możliwe ?!!! - Zaczęła płakać 
- Wiem, że to ciężkie ale proszę się uspokoić obiecuję, że znajdę ją cała i zdrową -  Tak bardzo chciałem wierzyć w to co mówię, jak bardzo  chciałem w to wierzyć 
- Znajdziesz naszą córkę ? - Tata Karoliny spojrzał na mnie, czułem że potrzebuje mojego zapewnienia, że ufa właśnie mi
- Obiecuję, że zrobię wszystko żeby ją znależść i następnym razem zobaczymy się u Karoliny na kawie 
- Wierzę Ci  - Widziałem w jego oczach duże zaufanie - Spałeś coś ? Kiedy byłeś ostatnio w domu? Wyglądasz fatalnie  - Zapytał patrząc na moje przekrwione oczy
- Wczoraj, rano - Odparłem jak by to było coś normalnego
- Przepraszam Mikołaj możemy porozmawiać ? - Do pokoju wszedł Jacek 
- My już pójdziemy - Powiedział tata Karoliny i razem z jej mama poszli 
- Masz coś ? - zapytałem jak tylko wyszli 
- Odciski palców w jej samochodzie należą do niejakiego Marka Kaputyna siedział za napad na konwój i morderstwo jednego z konwojentów ? 
- Nic mi to nie mówi - Przeglądałem akta - Zresztą zobacz siedział w Poznaniu - Spojrzałem na Jacka, który stał tuż obok mnie - Chce wiedzieć o nim wszystko, z kim siedział współpracował gdzie teraz jest rozumiesz wszystko nawet to jaki ma numer buta i kiedy chodzi srać z kim się pieprzy dosłownie wszystko - Czułem, że jesteśmy coraz bliżej punkt zaczepienia już był teraz wystarczyło się dowiedzieć  jakie powiązania były między nim a Karoliną, a może to wszystko było przypadkowe. 
- Trochę to zajmie, ale jak tylko coś będę miał to dam znać - Powiedział i wyszedł. Biłem się z myślami każda chwila bez wieści o niej była jak katorga, czułem  jak bym pracował tylko po to, żeby ją znależść nie mogłem myśleć o niczym innym tylko o niej nawet Jaskowska zabroniła jeździć na patrol wiedziała, że z tego nic nie będzie.
-   Mam coś - Jacek jak burza wpadł do pokoju - Facet na rozprawie oskarżał jakiegoś Tadeusza Wilańskiego, że on z nim współpracował ale on jakoś się wykręcił, koleś jest z Wrocławia
- Wilański - Zamyśliłem się na chwile - Coś mi to mówi, ale nie wiem - Usiałem i zacząłem krążyć myślami w okół tego nazwiska
- Jestem u siebie jak coś - Powiedział Jacek i wyszedł. Nie miałem zbyt długo spokoju bo pochwili pojawiła się Zośka, przede mną postawiła energetyka
- Dzięki - Rzuciłem nie patrząc nawet na nią
- Wiadomo już coś ? - Usiadła naprzeciwko mnie
- Właściwie nic dwa nazwiska i żadnego połączenia z Karoliną - Powiedziałem zrezygnowany i spojrzałem na nią
- Wszystko będzie dobrze - Zośka starała się dodać mi otuchy
- On nic innego się wczoraj nie modlę
- Musisz wierzyć, że będzie dobrze że zaraz się znajdzie - Uśmiechnęła się do mnie -  Zobaczysz nie obejrzysz się a będziesz ją miał w ramionach i powiesz jej co już dawno powinieneś  - Spojrzałem na nią jak bym nie wiedział o co jej chodzi
- Daj spokój przecież to widać  nie powiem nikomu - Zapewniła mnie - Swoją drogą to dziwne znika chwilę po tym jak pojawia się jej ojciec - Palnęła nagle - Gadam głupoty ta praca tutaj robi swoje spiski mafie i te sprawy  - Zaśmiała się
- Czekaj, czekaj - Zamyśliłem się - Jesteś genialna - Ucałowałem ją w policzek i wybiegłem 

środa, 28 lutego 2018

4.10 Nie mogę jej stracić

Hej 
Mam dobre wieści!! ŻYJE Dark Angel nie zamordowała mnie więc daję kolejne opowiadanie😁Mam nadznadz że sie podoba. Kolejne już nie długo. Zdradzić wam mogę mam dla was niespodziankę na 5 marca🤣😍Miłego czytania 😘

- Nie ma jej słyszysz nie ma !!! - Krzyczałem do Krzyśka, kompletnie straciłem  trzeźwość umysłu
- Mikołaj cholera uspokój się !!! - Krzysiek uciszył mnie - Była tu jakaś kobieta jak Pan przyjechał  i zobaczył samochód - Zwrócił się do mężczyzny
- Nie, jak się zatrzymałem to już nikogo nie było - Krzysiek spojrzał na mnie
-No co tak stoisz jak słup, leć nie może być daleko - Nie musiał dwa razy powtarzać pobiegłem jej szukać, biegałem po lesie i krzyczałem moje myśli krążyły tylko wokół niej ta bardzo chciałem ją przytulić, mieć w swoich ramionach całą i zdrową
- Nie ma jej !!! Słyszysz nie ma !!! Zrób coś do choler !!! - Krzyczałem jak oszalały, nie myślałem o niczym innym tylko o tym, żeby ją odnaleźć tak cholernie się o nią bałem
- Mikołaj!!! - Krzyknął Krzysiek  dopiero teraz na niego spojrzałem - Jacek już wie zaraz będą tu psy policyjne, weź się w garść -  Starał się mnie uspokoić
- Ale jak jej się coś stało ?! Ja nie mogę jej stracić rozumiesz !!! - Miałam w głowie najczarniejszy scenariusz
- Cholera Mikołaj nie pieprz głupot nie stracisz - Nawet go nie słuchałem, tylko zacząłem przeszukiwać auto w poszukiwaniu jakiejś wskazówki, nagle dostrzegłem niebieską teczkę leżała na podłodze podniosłem ją i niepewnie otworzyłem to co tam ujrzałem złamało moje serce 
- Co jest ? - Zapytał Krzysiek i podszedł do mnie - Wiedziałeś ? 
- Nic nie mówiła - Spojrzałem na niego - Ale dla czego ? - Nie znałem odpowiedzi na to pytanie i nie wiem czy chce poznać wyjąłem pismo i schowałem do kieszeni 
- Co ty odpierdalasz ? 
- Jak to zobaczą zamiast jej szukać zaczną szukać jakiegoś związku między tym pismem a Ty wypadkiem i zniknięciem, a nie mamy na to czasu 
- Coś mamy ? - Zapytał policjant który właśnie podjechał  z psem tropiącym 
- Czekaj  - Przypomniałem sobie, że Karolina zostawiła w radiowozie swoi szalik, dałem go Markowi i już po chwili biegliśmy za Alexem który złapał trop.

Od wczoraj nie było wieści na temat Karoliny, nie potrafiłem sobie znaleźć miejsca, każdy telefon wszystko przyprawiało mnie o zawał serce. Najgorsze jest to, że jej rodzice nic nie wiedzą muszę ich poinformować że ich córka zaginęła i nie wiemy nic, nie mamy żadnego punktu zaczepienia, martwiłem się o nią  to bardzo każda minuta, każda sekunda sprawiała że martwię się coraz bardziej. Tak bardzo chciałem ją przytulić sprawić, żeby poczuła się bezpieczna nie potrafiłem iść do domu i tak po prostu iść spać, od jakiś 2 godzin przeglądałem nasze stare sprawy szukałem jakiegoś punktu zaczepia czego kolwiek.
- Idź do domu odpocznij - Usłyszałem ciepły głos Emilki
-Nie mogę muszę ja znaleźć  - Powoli stawałem się zoombi zapatrzonym w monitor
- Mikołaj jest 7 rano, musisz odpocząć - Emilka starała się mnie przekonać, żebym odpoczął
- Nie, mogę ale kawy to by się napił - Spojrzałem na nią, ona tylko się uśmiechnęła
- Jasne - Zniknęła za drzwiami.
- Co Ty tu jeszcze robisz? - Zapytał Jacek, który wszedł zaraz po tym jak wyszła Emilka
- Muszę coś znależść
- Mikołaj idź odpocznij 
- Nie
- Mikołaj do cholery idź do domu
- Nie - Syknąłem przez zęby
- Mikołaj nie możesz pracować w takim stanie idź do cholery do domu !
- Nie - Wstałem z krzesła  - Nigdzie nie pójdę póki się czegoś nie dowiem !!!  - Byłem tak zmęczony, że każda najmniejsza rzecz doprowadzała mnie do szału
- Opanuj się, nerwy tu nic nie pomogą
- A ty zamiast tak stać i truć mi dupę zrób coś!!! Szukaj jej nie mogła się tak po prostu zapaść pod ziemie !!! Może być ranna, coś mogło się jej stać !!! - wpadłem w jakiś szał - Co tak stoisz!!! Rób coś Karolina nie mogła się tak po prostu zapaść pod ziemie!!!
- Mikołaj opanuj się idź do domu a ja się wszystkim zajmę - Jacek starł się mnie uspokoić
- Jacek ma rację Mikołaj idź do domu - Emilka stanęła obok mnie z kawą
- Odpieprzcie się wszyscy ode mnie !!! Nie pójdę nigdzie póki nie dowiem się co z Karoliną !!! Nie mogę jej stracić słyszycie nie mogę !!! - Straciłem panowanie nad tym co mówię, nagle na korytarzu pojawili się rodzice Karoliny, już po minie jej mamy widziałem, że wszystko słyszała

wtorek, 27 lutego 2018

4.09 Kochasz ją ....?

Zapraszam was na nowe opowiadanko mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Niestety muszę was zmartwić jest to moje ostatnie opowiadanko jakie pojawia się na blogu i je daje, pewnie zapytacie dlaczego ? Ale wyjaśnienie znajdziecie na koncu opowiadanka 

Jego usta były taki miętki niczym najdelikatniejszy materiał na świecie, jego zapach dotarł do moich nozdrzy i rozprzestrzenił się po całym organizmie niczym narkotyk opanowujący moje ciało, nie potrafiłam zapanować nad własnym  ciałem, nad własnym umysłem żyłam jak by gdzieś obok siebie zatopiona w jego ramionach w jakieś innej bajce gdzieś daleko poza sobą poza nami, gdzieś gdzie istniejmy tylko my i nikt inny.
***
Patrzyłem na nią wyglądała tak niewinnie kiedy spała, kosmyki włosów opadały jej na twarz, ten wczorajszy pocałunek był dla mnie zaskoczeniem, ale jak miłym zaskoczeniem. Jej słodkie usta, jej zapach czułem się jak w jakieś bajce i chciałem, żeby ta chwila trwałą wiecznie i nigdy nie przeminęła. Jej przyspieszone bicie serca, było najpiękniejszą melodią jaką do tej pory słyszałem i chciałem, żeby już towarzyszyła mi do końca życia. Nasze serca bijący jednakowym rytmem.
Kąciki jej ust układały się w delikatny uśmiech, ja by śniło się jej coś miłego, coś co sprawia że jest szczęśliwa, kochałem jej uśmiech, jej śmiech, po prostu kochałem ją. Jedyne co mogłem zrobić to przestać oszukiwać siebie, i Anie tak powinienem wrócić i zakończyć to co jest pomiędzy nami, zasługuje na szczerość. Delikatnie dotknąłem jej ramienia, ona otworzyła oczy 
- Już jesteśmy - Widziałem jak unika moje wzroku, jak boi spojrzeć mi się w oczy. Nie powiedziała nic tylko wysiadła z samochodu 
- Dziękuję - Powiedziała i wzięła walizkę - I przepraszam - Nie spojrzała na mnie tylko ruszyła w stronę klatki.
 Czułem  się tak cholernie dziwnie jak by coś między nami się skończyło, byłem skończonym idiotą bo zamiast nie odpuszczać dogonić ją wczoraj, nakłonić do rozmowy ja odpuściłem zachowałem się jak ostatni dupek, a tymczasem ja patrzyłem jak odchodzi a kiedy już odzyskałem rozum wystarczyło jej jedno " Zapomnij" a ja odpuściłem
- Wszystko gra ? - Zapytała Ania, która akurat przyjechała na ranczo. Spojrzałem na nią, w jej oczach widziałem miłość, zasługiwała na szczerość 
- Przepraszam  - Zbliżyłem sie do niej - Przepraszam, ale nie możemy być razem 
-  Kochasz ją ? - Zapytała jak by wiedziała od dawna 
- Skąd....
- Jestem kobietą, kobiety czują takie rzeczy.... -Wzięła kurtkę z wieszaka - Życzę szczęścia - Powiedziała i wyszła
***
Siedziałam w domu rozmyślałam o tym wszystkim co wczoraj się wydarzyło, o mnie i o Mikołaju o naszym pocałunku, do dziś nie wiem czemu go pocałowałam i czemu potem uciekłam, zachowałam się jak jakaś niezrównoważona nastolatka, która nie wie co chce od życia. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. 
- Mikołaj ? - Jego obecność zaskoczyła mnie i to bardzo, akurat jego się tu nie spodziewałam 
- Możemy porozmawiać ? - Zapytał patrząc na mnie, ale ja nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy 
- Mikołaj, ja to znaczy to nie powinno się wydarzyć... Proszę Cię zapomnij o tym 
- Jak mam zapomnieć skoro nie potrafię, skoro.... - Chyba nie było dane nam porozmawiać
- Przepraszam Karolina, Karolina Rachwał ?- Zapytał mężczyzna, który nagle pojawił się koło nas 
- Tak, a Pan ? 
- Tadeusz, Tadeusz Wilański otrzymałem Twój list - Spojrzałam na niego nie wierzyłam własnym oczom - Chciałaś porozmawiać więc jestem 
- To ja może - Mikołaj spojrzał na mnie - Proszę Cię przemyśl to, cześć - Popatrzył na mnie, widziałam smutek w jego oczach - Do widzenia 
- Wejdź - Zaprosiłam mojego biologicznego ojca do środka. Nie wiedziałam co mam mówić, co robić jak się zachować.
***
Siedziałem na odprawie Karoliny nie było, zacząłem się martwić o nią wczoraj jej ojciec wydawał się  taki nieprzyjemny, nie polubiłem go, a może jestem przewrażliwiony. Zacząłem obawiać się, że Karolina po naszym pocałunku weźmie urlop zaszyje się gdzieś, a ja tak bardzo chciałem z nią porozmawiać, powiedzieć, że między mną a Anią nie ma już nic, że zakończyłem ten związek bo kocham tylko ją. 
- Przepraszam Pani komendant, ale mamy wezwanie - Powiedział Jacek wchodząc na odprawę, Karoliny nadal nie było, fakt że Julka też się nie pojawiła dawał nadzieję, że Panie się zagadały i zaraz się pojawią - Wypadek jakiś samochód wjechał w drzewo, tuż przy wiedzie do Wrocławia 
- Mikołaj Krzysiek jedzcie skoro nie ma waszych partnerek dziś pracujecie razem
- Tak jest - Odparłem nieco zmartwiony, liczyłem na patrol z nią liczyłem, że uda mi się z nią porozmawiać i wyjaśnić to wszystko.
- Stary coś Ty taki nieobecny ? - Zapytał Krzysiek w radiowozie 
- Zerwałem z Anką - Wypaliłem prosto z mostu 
- Zerwałeś ? Czemu ? - Miałem wrażenie, że udaje zdziwionego
- Karolina mnie pocałowała, na tym wyjedzie  - Po tych słowach Krzysiek mało nie wjechał w drzewo 
- Jak to ? - Zapała tym razem nie udawał, zdziwionego i wcale się z tym nie krył 
- Normalnie Pocałowała, a potem uciekła do pokoju, rzuciła krótkie zapomnij jak ją złapałem, a ja idiota odpuściłem 
- Rzeczywiście jesteś idiotą - Skwitował Krzysiek i zaparkował samochód, w oddali jakiegoś mężczyznę, stał opok samochodu jego przód był pewnie cały zgnieciony drzewo w które wjechał było ogromne. Nagle zamarłem, kiedy spojrzałem na rejestracje nie wierzyłem własnym oczom, myślałem że śnie, że to jakiś koszmar.
- Krzysiek - Szepnąłem, on chyba wiedział co jest grane bo razem ze mną przyspieszył kroku

Kochani wraz ze słowami Mikołaja " Już jesteśmy" wydałam na siebie wyrok 😱😰Tak, że nie pozostaje mi nic innego jak się z wami pożegnać pozostałe opowiadanka przekazuje w ręce mojej kochanej Szwagierki, a ja tymczasem znikam zaszywam się daleko stąd 

poniedziałek, 26 lutego 2018

4.8 Skrywa jakiś sekret?

Hejka
Zapraszam na kolejne opowuadankow ten cudowny mroźny dzień opowiadano oczoczywiś dedykuje Dark Angel bo komu innemu 🤣. Milego czczytan Pozdrawiam 😘
Ps. Dibrze ze nie wiecie gdzie mamy bunkier😌

Leżałem na łóżku, zastanawiałem się czy dobrze zrobiłem rezygnując z rozmowy z nią, czy nie straciłem swojej szansy. Może powinienem zapukać wejść powiedzieć co czuję i wszystko by się zmieniło no właśnie zmieniło, pytanie na jak na dobrze czy na źle. Prawda jest taka, że z tej sytuacji są dwa zakończenia. Jedno, że Karolina czuje to samo i będziemy razem, a drugie no właśnie to drugie mnie przerażało ona może nie czuć tego samego co ja i mogło by to zniszczyć naszą przyjaźń to wszystko co jest między nami a tego nie chciałem 
Mógłbym leżeć tak godzinami i rozmyślać o tym wszystkim, ale niestety czas gonił nie długo śniadanie i znowu ją spotkam, tylko co jej powiem jak będę z nią rozmawiał.

***


Ostatnio to co dzieję się między mną a Mikołajem było co najmiej dziwne, prowadziliśmy jakąś grę, w której nie było żadnych reguł, w której byliśmy tylko ja i on. To wszystko toczyło się jak by poza mną, kiedy on się pojawiał traciłam wszystkie zmysły, mój umysł zasypiał a serce budziło sie do życia. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim była Anka, jego dziewczyna kobieta z którą teraz jest i ją kocha, nie mogłam zrobić nic co by ją zraniło w końcu sama jestem kobietą i nie chciała bym cierpieć przez inną kobietę. Z Mikołajem widywałam się codziennie, a każdy kolejny dzień zbliżał nas do siebie, dla tego czułam że moja decyzja jest jedyną jaką mogę podjąć, nie mogłam postąpić inaczej czułam, że im dłużej będę w to grać tym bardziej będę się zatracać gdzieś pomiędzy tym co chce, a wypada, że w końcu przestanę ufać sama sobie, że skrzywdzę kogoś kto na to nie zasługuje i nie jest niczemu winny, bo czemu ona była winna? Niczemu, była kompletnie nieświadoma tego co się dzieję, o niczym nie wiedziała a może coś przeczuwała, w końcu każda kobieta ma ten szósty zmysł . 

...... Serdecznie proszę o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby dotyczącej zmiany partnera 

Z poważaniem 
Karolina Rachwał 

Zapisałam dokument z prośbą o zmianę partnera, gotowa zanieść do w poniedziałek do Pani komendant, tylko co ja jej powiem dla czego, w końcu jesteśmy tak zgrani,  co jemu powiem w końcu on zna mnie jak nikt inny. Ale to teraz nie ma znaczenia,  gotowa wyszłam na śniadanie. 
Spacerowaliśmy po górach oboje z Mikołajem byliśmy dziś wyjątkowo milczący, jak by każdy z nas miał w głowie milion przemyśleń, z którymi sobie nie radził. Jak by ktoś zawiązał nam języki i kazał odpowiedni i rozważnie dobierać każde słowo. Nawet jak już rozmawialiśmy to nasza rozmowa była taka o niczym, taka bez sensowna bez większej głębi, jakbyśmy tylko próbowali zagłuszyć to głupią ciszę. Niby urlop a czułam się jak po ciężej pracy w kopalni, a to wszystko przez te przemyślenia, przez te kołaczące się myśli w moje głowie. Nasz ostatni dzień tutaj, a czułam się jakoś dziwnie inaczej, jak nigdy przedtem. Mikołaj zaproponował wieczorne wyjście, w sumie nie miałam ochoty bałam się tego co tam będzie, co może się stać między nami, tego co mogę powiedzieć, tak zupełnie bez zastanowienia,  ale Białach jak to Białach przekonał mnie nie mal od razu.
Ubrałam czerwoną sukienkę lekko za kolanko, do tego delikatny makijaż, czułam się jakoś dziwnie jak bym stroiła się nie wiem po co dla kogo. Chciał powiedzieć mu o swojej decyzji, ale nie wiedziałam jak nie wiedziałam czy starczy mi odwagi na te słowa, na to wyznanie że chce zmienić partnera, obawiałam sie, że zapyta dlaczego a ja nie będę wstanie mu odpowiedzieć. Ubrana i gotowa zeszłam na dół Mikołaj już na mnie czekał miał na sobie jeansy i marynarkę, chyba oboje przygotowaliśmy się na jakieś wyjście, jak byśmy czytali sobie w myślach. 
- Gotowa ? - Zapytał 
- Tak, to jak idziemy - Wyszliśmy z hotelu, to miejsce przed nim jest takie magiczne, a zarazem tajemnicze. Poszliśmy do pensjonatu obok mieli akurat jakiś wieczorek taneczny, czułam jak by wszystkie znaki na niebie chciały byśmy się do siebie zbliżyli jeszcze bardziej, jak by ktoś tam górze chciał zatrzeć tą cienką linie między przyjaźnią a miłością, cienką linię, której tak uparcie strzegłam i nie chciałam przekraczać. Z Mikołajem czułam się tak inaczej wyjątkowo, a z każdym kolejnym drinkiem zatracałam się w nim coraz bardziej, z każdym kolejnym pragnęłam go jak nigdy przedtem, działał na mnie jak narkotyk o bardzo silnym działaniu, narkotyk który uzależniał od pierwszego zażycia a ja jak narkomanka po 2 latach uzależniona jak nikt inny do tej pory. Koło 2 nad ranem wracaliśmy do siebie do siebie, zatrzymaliśmy się na chwilę przed pensjonatem.
- To miejsce jest takie magiczne - Powiedziałam patrząc na oczko wodne i oświetloną fontannę, czułam się jak w jakieś zaczarowanej krajnie
- Masz rację, jest jak z bajki - Zrobił krok w moją stronę, teraz był ponownie tak blisko mnie. 
- Magiczne, ale i tajemnicze jak by skrywało w sobie ogromny sekret którego boj się zdradzić i ukrywa go przed całym światem, bo ujawnienie go może wiele kosztować - Popatrzyłam na niego on stał tak blisko mnie, nasze spojrzenia się spotkały ponownie zatraciłam się w jego spojrzeniu. Czułam, że oddychamy jednym i tym samym rytmem.
- A ty ? - Wyszeptał  niemal niesłyszalnie jak by bał się, że poza mną usłyszy go ktoś inny 
- Co ja ? - Odpowiedziałam szeptem będąc tak blisko niego, że aż czułam jego oddech na policzkach, jego ciepły i aksamitny głos otulał całą mnie, tworząc jakąś niewidoczną więź między nami. 
- Skrywasz w sobie jakiś sekret, tajemnice? - Był tak blisko mnie, tak niebezpiecznie blisko, że aż całkowicie straciłam panowanie nad własnym umysłem, moje serce obudziło się do życia, a umysł gdzieś przepadł, zostawiając je same, całkowicie bezbronne i podatne na działanie tak silnego narkotyku jakim jest on. Sama nie wiem czemu, ale zrobiłam krok w jego stronę, krok którego mogę potem tak cholernie żałować, zrobiłam krok  i go pocałowałam, delikatnie ale z ogromną czułością myślałam że mnie odepchnie, ale nie on odwzajemnił pocałunek, zatraciłam się w nim całkowicie, czułam się jak bym fruwała nad ziemią, jak bym przeniosła się do innej bajki, naszej bajki.

***

Wyszedłem z komendy powolnym krokiem kierowałem się do samochodu, zazdrościłem Mikołajowi i Karolinie urlopu taka piękna pogoda idealne na odpoczynek.
- Poczekaj ! - Usłyszałem nagle, odwróciłem się ujrzałem Anie dziewczynę Mikołaja
- Cześć Krzysiek możemy porozmawiać ? - Zapytała, miałem wrażenie że coś ją gryzie 
- Cześć, no jasne. Słucham 
- Ale nie tutaj, może chodźmy do tej knajpki koło komendy - Zaproponowała 
-Chciałam porozmawiać z Tobą o Mikołaju - Powiedziała jak już usiedliśmy przy kawie - Tylko bądź ze mną szczery - Dodała po chwili.
- Jasne - Zdziwiło mnie to, że chce porozmawiać o Mikołaju, ale w głębi duszy chyba czułem o co jej chodzi.
- Właściwie o Mikołaju i Karolinie - Powiedziała bawiąc się filiżanką , moje przeczucia okazały się trafne
- Jasne, słucham 
- Czy.... - Zawahała się chwilę  - Czy między Mikołajem a Karoliną coś jest ? Coś było ? Wiesz o co mi chodzi, od kiedy do siebie wróciliśmy jest jakiś inny niż przedtem niby o niej nie mówi, nie opowiada często, ale kiedy to robi to jego spojrzenie się zmienia oczy zaczynają błyszczeć, jak by była kimś wyjątkowym, nawet teraz kiedy opowiadał o wyjeździe niby nie cieszył się, aż tak z naszego rozstania, ale oczy zdradzały wszystko - Można było wyczuć, że ten temat jest dla niej cięzki i trudno jej o tym mówić 
- Wiesz, znam Mikołaja dobrze przyjaźnimy się i nie ukrywam, od momentu tej całej akcji z Wolańskim zbliżyli się do siebie i to bardzo, ale nie było niczego między nimi. Na komendzie zaczęli nawet obstawiać kiedy się zejdą i będą razem , ale pojawiłaś się Ty. - Starałem się ją jakoś uspokoić, że nie ma się czego obawiać chociaż nie do końca w to wierzyłem 
- Myślisz, że między nimi ? - Wiedziałem co chce usłyszeć, ale czy mogłem jej coś obiecać, coś czego sam nie jestem pewien 
- Znam ich na tyle dobrze, że wiem że nie zrobią nic co zrani kogoś innego - Tylko to mogłem jej zagwarantować 
- Ale nie umiesz mnie zapewnić, że Mikołaj jej nie kocha ? - zapytała z nadzieją w głosie. Nie potrafiłem jej odpowiedzieć na to pytanie
- Według mnie Mikołaj sam do końca nie wie co czuje - Starałem się nie dać jej odpowiedzi tylko jakoś z tego wybrnąć - Karolina jest jego przyjaciółką, uratowała mu życie, możliwe że zapędził się gdzieś miedzy tym co czuje do niej, a wdzięcznością - Mówiłem takie brednie, że sam w nie nie wierzyłem, Mikołaj jak by to usłyszał to by mnie wyśmiał 
- Ale nie możesz mi zagwarantować, że jej nie Kocha ? 
- Nie - Spojrzałem na nią - Ale nie masz się czego obawiać Mikołaj Cię nie skrzywdzi
- Krzysiek przestań pieprzyć - Spojrzała na mnie - oboje wiemy, że nie chcesz mi czegoś powiedzieć. Ale ja wole najgorszą prawdę od słodkiego kłamstwa 
- Jeżeli znasz odpowiedzieć, to dla czego pytasz? - Nie umiałem powiedzieć jej wprost to czego się domyśla 
- Może dla tego, że gdzieś w głębi  duszy liczę na to że może się mylę, że moja kobieca intuicja mnie zawodzi 
- Chcesz znać prawdę ? - Spojrzałem na nią - Jeżeli Karolina by potrzebowała pomocy, coś by jej groziło Mikołaj rzucił by wszystko i do niej pobiegł, a każdego kto jest zagrozi zabił by gołymi rękoma, nie zważając na konsekwencje - Wystarczyło tyle, a ona już znała odpowiedź 
- Dziękuje - Uśmiechnęła się - Dziękuję, że jesteś ze mną szczery.