Muzyka
Zapraszamy !!
Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/
piątek, 28 grudnia 2018
09.03 Jestem Ci winna wyjaśnienia cz. 1
Cześć,
Jak tam po światach ? Teraz przed nami nowy rok, życzę wam żeby był lepszy od tego, albo tak samo dobry jak ten ! <3
Co do opka dziś 3 część 9 serii, mam nadzieję że przypadnie wam do gustu i zostawicie coś po sobie. Parę osób czekało na to opko, a czemu to się dowiecie niebawem, nie będę was dłużej zanudzać. Miłego czytania
Pozdrawiam <3
- I jak gotowy ? - Karolina wparowała do pokoju jak torpeda - Halo Ziemia, ziemia do Białacha odbiór
- Słucham ? - Oderwałem się od papierów, spoglądając na zegarek - O Boże już ta godzina. Daj mi chwilę - Zabrałem rzeczy i pobiegłem się przebrać. Po chwili byłem juz gotowy, razem z Karoliną wybraliśmy się knajpy, znajdowała się w centrum lubiliśmy ją oboje. W końcu czułem, że możemy poznać się bliżej, zaczynamy się dogadywać. Spędziliśmy miło czas, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym czułem, że zaczynam a odkrywać na nowo, a ona chce mi coś powiedzieć coś co leży jej na sercu.
- Przepraszam - Szepnęła jak tylko usłyszała swój telefon. Chwyciła go i zniknęła. Czułem, że nasz wieczór się skończył, chodź w głębi duszy chciałem się mylić. Wróciła po chwili, widziałem w jej oczach przerażenie
- Coś się stało ?
- Nie, znaczy tak. Przepraszam muszę już iść - Chwyciła kurtkę i wyszła. Nie myśląc długo, zostawiłem pieniądze na stole i wybiegłem za nią
- Karolina - Złapałem ją szla w kierunku postoju tax - Poczekaj odwiozę Cię
- Nie musisz - Uśmiechnęła się lekko
- Ale chce - Położyłem jej dłoń na plecach i delikatnie skierowałem w stronę stojącej tax. Całą drogę Karolina wyraźnie się denerwowała, było widać że chce znależść się w domu jak najszybciej
- Dzięki i jeszcze raz przepraszam - Rzuciła szybko zanim wybiegła w tax i już po chwili jej nie było.
Odprowadziłem ją wzrokiem w stronę klatki, tax nie odezwał się nawet słowem, wyglądałem pewnie żałośnie.
- Cholera - Mruknąłem pod nosem, kiedy zorientowałem się, że zapomniała telefonu. Bez wahania zapłaciłem za kurs i pobiegłem za nią. Wbiegłem po schodach, drzwi do domu były uchylone usłyszałem tylko przerażony głos Karoliny
- Jedziemy do szpitala- Z lekką nutką zawahania otworzyłem drzwi. Stała na przedpokoju na rękach miała chłopca na oko 6-7 letniego nie wiem kto był bardziej zdziwiony ja czy ona
- Mikołaj co Ty ?
- Zapomniałaś telefonu, zresztą nie ważne co się stało ? - Młody uśmiechnął się lekko do mnie, wyglądał blado, mimo tego że miał może 6-7 lat jego fryzura przypominała moją
- Wypił farbkę do malowania, musimy jechać do szpitala - Odpowiedziała mi starsza kobieta
- Nie będzie to konieczne - Podszedłem do zdezorientowanej Rachwał i wziołem młodego na ręce
- Mikołaj, ale on ....
- Zagotuj wodę i wsyp 4 łyzeczki soli. Tylko nie gotuj na max tylko tak, żeby była gorąca - Uśmiechnąłem się do niej lekko - No już na co czekasz - Pogoniłem ją lekko widać było, że się wahała ale zaufała mi
- Cześć ja jestem Mikołaj a Ty - Usiadłem z nim na kanapie, w kuchni słychać było szepty rozmów.
- A ja Kacper - Podał mi dłoń - Pracujesz z moja mama tak ?
- Tak, a powiesz mi czemu wypiłeś farbę ? - Mały lekko się zawahał, dopiero po chwili nachylił się nade mną i wyjawił tajemnice
- Byłem zazdrosny, że mama z kimś wychodzi - Zawstydził się lekko
- Nadal jesteś ? - Uśmiechnąłem się do niego, on przekręcił przecząco głową
- Gotowe - Karolina podała mi szklankę - Jak się czujesz, wiesz że mnie nastraszyłeś
- Dobrze . Przepraszam - Uśmiechnął się lekko do niej
- Musisz to wypić - Odwrócił się w moją stronę - Wiem, że nie smakuje cudownie, ale musisz chyba ze chcesz jechać do szpitala
- Nie lubie szpitali dopiero wyszedłem - Zabrał ode mnie szklankę
- To nie dobrze, to lepiej pij szybko żeby tam nie wrócić - Kacper nie powiedział nic tylko wypił całe
- Głowa mnie rozbolała Karolinko wezwiesz mi tax
- Ciociu, ale wszystko dobrze
- Tak, tak. Kacperku bądź grzeczny - Ucałowała małego
- Odwieź ciocię jak się źle czuje nie piłaś nic. Ja zostanę
- Nie wiem, czy
- Jedź mamo, zostanę z Mikołajem
- Zaraz wracam - Ucałowała małego
- A Ty chodź do łazienki - Wziąłem go na ręce - Przez chwilę może nie być miło, ale damy radę. A wy jedźcie już- Uśmiechnąłem się zamykając za nami drzwi
***
Cała wyprawa zajęła mi więcej niż planowałam wszystko przez te korki, zrobiło się ślisko a nie wszyscy wymienili opony w samochodzie. Otworzyłam drzwi, w domu panowała cisza i ciemność. Kiedy weszłam dalej, usłyszałam cichy głos z pokoju Kacperka, paliło się tam światło zajrzałam przez lekko uchylone drzwi. Kacper spała, a Mikołaj czytał mu jego ukochaną bajkę, wyglądali razem tak słodko. W głębi duszy czułam się winna że nie powiedziałam Mikołajowi całej prawy, w koncu od początku był moim przyjacielem, byłam mu winna wyjaśnienia
- I żyli długi i szczęśliwie jako Pan i Pani lamborgine w garażu na obrzeżach miasta - Zakończył Białach - Dobranoc - Nakrył Kacpra i ucałował w czoło
- Dobranoc, jesteś całkiem spoko - Odpowiedział mu mój syn.
- Dzięki Ty też - Zaśmiał się i zagasił światło - Miło było przyglądać im się z boku, cieszę się że złapali ze sobą kontakt.
- Przepraszam śnieg korki - Zaczęłam od razu jak tylko wszedł do salonu
- Daj spokój nic się nie stało. Będę leciał jesteś pewnie zmęczona - Chciał uciec, ale zagrodziłam mu drogę
- Mikołaj dziękuje za dziś i przepraszam za..
- Za co ?
- Dobrze wiesz, jestem Ci winna wyjaśnienia - Czułam się lekko zmieszana, po raz pierwszy nie wiedziałam co mu powiedzieć
- Nie jesteś mi wina wyjaśnień - Uśmiechnąłem się do niej, i pogłaskałem po ramieniu
- Ale chce - Uśmiechnęła się do mnie lekko - Siadaj zrobię herbatę - Położyła swoją dłoń na mojej, a po chwili zniknęła w kuchni
sobota, 22 grudnia 2018
Świąteczna miniaturka
Hej
Kochani na początek pragnę życzyć wam zdrowych wesołych świąt, spędzonych w gronie najbliższych, żeby ten czas był dla was wyjątkowy. A w okół was pojawiali się sami cudowni i życzliwi ludzie. :*
Jeżeli chodzi o opko uważam, za mega nie udane, co do kolejnego to nie wiem kiedy będzie czy uda się przed nowym rokiem, jestem tak zalatana zakręcona, że już jest etap wieszania prania przed północą :D
A więc jeszcze raz zdrowych wesołych !
Pozdrawiam <3
- Cześć - Powiedziałam jak tylko weszłam do pokoju, Mikołaj już tam siedział
- Cześć, kawy - Podał mi kubek - Wszystko gra ?
- Jasne - Oparłam się o biurko, liczyłam że nie zauważy. Tego dnia czułam się fatalnie, a teraz mam wrażenie, że czuje się jeszcze gorzej niż rano - To ja się pójdę przebrać - Chciałam wstać, ale zakręciło mi się w głowie. Całe szczęście Mikołaj mnie złapał
- Właśnie widzę - Posadził mnie na swoim krześle - Pokaż no się - Złapał moją twarz, aby mi się przyjrzeć - Cholera Karolina masz gorączkę. Siedź tu - Wybieg jak oparzony, nie mam pojęcia ile go nie było, ale czułam się coraz gorzej. Kiedy się pojawił od razu wziął mnie na ręce.
***
- Obejdzie się bez szpitala? - Chciałem się upewnić, że Karolinie nic nie jest i nie musi jechać do szpitala
- Tak, proszę podawać jej te leki. Do 3 dni gorączka minie, gdyby do piątku nie przeszło to wtedy proszę udać się do szpitala - Wręczył mi receptę. Kiedy Karolina zemdlała mi na rękach przeraziłem się, miałem już najgorszy scenariusz. Od jakiś 2 godzin wydzwania do mnie Owca, zrzucam połączenie, za połączeniem a ona nie odpuszcza. Zajrzałem do Karoliny spała, z daleka było widać, że się męczy. Pobiegłem najszybciej jak tylko mogłem do najbliżej apteki, po drodze zadzwoniłem do Krzyśka, przedstawiłem mu sytuacje obiecał, że stawi się za mną u Jaskowskiej.
- Dobra stary to co ja po pracy przyjadę, do was z jakimiś zakupami
- Ratujesz mi dupę, ja nie wiem jak bym się ruszył jak ona z taką gorączka - Krzysiek był moim najlepszym kumplem od kiedy tylko pamiętam
- Nie no co Ty nie ma sprawy, a i jeszcze jedna sprawa jakaś laska pyta u Ciebie przedstawia się jako owca
- Kurdę, weź coś wymyśl. Na bank nie mów jej gdzie jestem
- Dobra coś wymyślę. Muszę kończyć widzimy się potem - Owca od jakiegoś czasu nie dawała mi spokoju, popełniłem mały błąd i za to teraz płacę, do tego wszystkie całowałem się z nią przed komendą i Karolina wszystko widziała. Wróciłem do domu najszybciej jak się tylko dało, Karolina spała cały czas. Nie miałem serca jej budzić, ale nie miałem wyjścia
- Maleńka obudź się - Obudziłem ją delikatnie, obudziła się po dłuższej chwili lekko zdezorientowana - Spokojnie, weźmiesz tylko lekki i możesz iść spać - Ona nie powiedziała nic tylko kiwnęła głową, wzięła lekki i poszła spać dalej.
- Siemka stary - Koło 18 Zapała pojawił się u Karoliny - Tadam, Pieczywko warzywka i świeżo złapana kurka upolowana prosto w masarni, do tego masełko i takie tam - Szczycił się swoimi zakupami jak by co najmniej sam upolował
- Właź - Gestem ręki zaprosiłem go do środka - Kawa, herbata. Bo nie mam nic innego - Wziąłem zakupy i zabrałem się do obiadu
- To dawaj, kawusia i lece do dzieciaków. A teraz mów co to jest ten tego Karolina i ta laska
- No co stary, dałem może jeden znak za dużo i teraz sobie coś wiesz
- No, a Karolina - Dopytywał wpatrzony we mnie
- Z Karoliną to się przyjaźnie
- Ta jasne, a obiadki siedzenie tutaj. Dobra dobra ja wiem co mówić na fabryce - Śmiał się patrząc na mnie.
Przez 2 dni Karolina była praktycznie była nieprzytomna, martwiłem się o nią, Wczorajszego dnia miała jeszcze wyższą gorączkę majaczyła, serce niemal podchodziło mi do gardła. Dzieki Bogu, zaraz po lekach przeszło i czułą się lepiej. Za to ja powoli czułem, że chyba zaraziłem się od niej z dnia na dzień czułem się coraz gorzej, całe szczęście leki Karoliny pomagały. W końcu musiałem się zając nią, a nie leżeć z gorączką
***
- Mikołaj, Mikołaj - Obudziło mnie lekkie szturchnięcie. Otworzyłem oczy, ujrzałem ja nie wyglądała dobrze, ale uśmiechała się
- Karolina ? Już dobrze, dobrze się czujesz ?
- Bywało lepiej, ale nie jest źle. W ogóle co dziś za dzień? - Spojrzałem przez okno, było ciemno
- Właściwie to chyba piątek już, zależy która godzina
- Piątek ?! - Wyglądała na zdziwioną, spojrzała na zegarek - 24:15
- No to od 15 mamy piątek, miałaś gorączkę. Przez ponad 2 dni, prawie 40 stopni - Spojrzała na mnie zdziwiona jak by co najmniej ducha zobaczyła
- Ale jak ? Ty byłeś tutaj, ten cały czas ?
- Ktoś musiał się Tobą zająć - Uśmiechnąłem się do niej
- Boże Mikołaj dziękuje - Klęknęła przede mną - A Ty się dobrze czujesz?
- Tak, wszystko gra. Może coś mnie rozkłada, właściwie rozkładało ale już ok
- Boże, ale jestem głodna
- Myślę, że coś jeszcze by znalazło się otwartego. To co zamawiamy ?
- Super, możesz - Uśmiechnęła się do mnie - A ja skoczę na szybki prysznic
- Jasne - Karolina wzięła szybki prysznic, jak przyszła pizza już była. Zjedliśmy i tak jak się spodziewałem zaraz potem zmęczona poszła spać. Dni mijały i Karolina czuła się już coraz lepiej, już po tygodniu wróciła do pracy. Tydzień później mieliśmy wigilię firmową, wszytko zapowiadało się wyjątkowo, komenda przystrojona na tą okazję, łamaliśmy się opłatkiem składaliśmy sobie życzenia
- No na co czekacie - Julek szczerzył się patrząc na nas
- A Tobie to tam pod kopułą wszystko styka ?
- No co się tak gapisz pod jemiołą stoicie - Wyszczerzył zęby, Karolina przewróciła oczami po czym zbliżyła się do mnie. Była tak cholernie blisko mnie, czułem jej zapach oddech. Musnęła lekko mój policzek, liczyłem na coś więcej chciałem ją zatrzymać, ale uciekła. Odwróciłeś się to co tam ujrzałem przeszło moje wszelkie oczekiwania. Stała w nich owca.
- Karolina ! - Wybiegłem za nią, nie zwracając uwagi na Owce. Stała przed komendą i patrzyła w niebo na spadające płatki śniegu, podbiegłem do niej i dotknąłem jej ramienia. Odwróciła się w moją stronę, nie potrafiłem wyczytać nic z jej twarzy - O co chodzi ? co się stało, czemu wybiegłaś ?
- Jakoś duszno mi się zrobiło - Nawet na mnie nie spojrzała
- Karolina, spójrz na mnie - Ona dalej stała patrząc w niebo
- Pięknie to wygląda prawda - Mówiła patrząc w górę
- Prawda, pięknie, ale spójrz na mnie tu jestem - Odwróciłem ją w moją stronę, w końcu na nią popatrzyłem w jej oczach było coś innego niż do tej pory - Nie kłam widzę, że coś się dzieję
- Wszystko gra - Odwróciła się
- Karolina do cholery patrz na mnie - Odwróciłem ją do siebie - U Ciebie jakoś potrafiliśmy się dogadać, a od kąd wróciliśmy na komendę jest inaczej, a teraz ?
- Mikołaj daj mi spokój, po prostu daj mi spokój - Powoli przestała panować nad emocjami
- O nie, nie dam póki nie powiesz mi o co chodzi
- Lepiej idź do niej - Wskazała za mnie, odwróciłem się ta stałą owca, wyglądała jak by czekała na mnie
- A więc o to chodzi. Kiedy zrozumiesz, że mnie i ją nic nie łączy - Trzymałem ją za ramiona, aby na mnie patrzyła
- Widziałam was i nie mam z tym żadnego problemu - Zauważyłem w jej oczach łzy
-Czy nie nie widzisz, naprawdę jak mi na Tobie zależy. Siedziałem z Tobą jak byłaś chora martwiłem i bałem się cholernie o Ciebie. Serio nie widzisz, że nie ma innych że jesteś tylko Ty i będziesz tylko Ty - Wykrzyczałem patrząc na nią, ona patrzyła na mnie po jej policzku płynęły łzy. Nie powiedziałem nic tylko bez słowa ją pocałowałem, ona zatopiła się w moich ustach jak by szukała ukojenia, wsparcia.
Jego pocałunki były pełne miłości i namiętności, kiedy oderwał się ode mnie mocno mnie przytulił. W jego ramionach czułam się bezpiecznie, jak w domu chciałam zostać tam na zawsze, ale nie było mi dane. Tuż po chwili usłyszeliśmy wielkie brawa i okrzyki. Nasi przyjaciele stali w oknach i cieszyli sie niczym małe dzieci, kiedy spojrzeliśmy na nich ich okrzyki i gwizdy nabrały na sile. Lekko się speszyłam Mikołaj chyba to wyczuł bo mnie mocno przytulił.W jego ramionach czułam się bezpieczni, jak bym przybiła do portu którego szukałam od tak dawna.
***
- Gotowa ? - Obiął mnie w tali kładąc dłonie, na lekko zaokrąglonym brzuchu
- Tak - Odwróciłam się do niego i lekko musnęłam jego usta. Na dole czekała nasza rodzina, to dziś mieliśmy powiedzieć jej o powiększeniu naszej rodziny
- I kto by pomyślał, że to w zasadzie dzięki Poniatowskiemu już od roku jestem tak szczęśliwy
- No widzisz - Zaśmiałam się łapiąc go za dłoń. Już po chwili byliśmy na dole nie obyło się bez gratulacji i wzruszeń. Widziałam szczęście w oczach mamy, chyba nie spodziewała się tego że tak szybko się ustatkuje, znajdę mężczyznę mojego życia, a wraz z nim prawdziwe szczęśćcie.
- Chciałbym coś powiedzieć - zaczął niepewnie, kiedy siedzieliśmy przy wigilijnym stole. Wszystkie oczy zwróciły się ku niemu. On wstał z daleka było widać jak bardzo jest zdenerwowany
- Jesteś całym moim światem, moim powietrzem. Nigdy nie byłem szczęśliwy tak jak z Tobą. Zechcesz zostać ze mną do końca życia ?. A nawet dłużej ? - Nie widziałam już zupełnie ni łzy rozmazały mój obraz, nie byłam wstanie wydusić słowa pokiwałam tylko głową. Byłam najszczęśliwszą istotą na świecie
Kochani na początek pragnę życzyć wam zdrowych wesołych świąt, spędzonych w gronie najbliższych, żeby ten czas był dla was wyjątkowy. A w okół was pojawiali się sami cudowni i życzliwi ludzie. :*
Jeżeli chodzi o opko uważam, za mega nie udane, co do kolejnego to nie wiem kiedy będzie czy uda się przed nowym rokiem, jestem tak zalatana zakręcona, że już jest etap wieszania prania przed północą :D
A więc jeszcze raz zdrowych wesołych !
Pozdrawiam <3
- Cześć - Powiedziałam jak tylko weszłam do pokoju, Mikołaj już tam siedział
- Cześć, kawy - Podał mi kubek - Wszystko gra ?
- Jasne - Oparłam się o biurko, liczyłam że nie zauważy. Tego dnia czułam się fatalnie, a teraz mam wrażenie, że czuje się jeszcze gorzej niż rano - To ja się pójdę przebrać - Chciałam wstać, ale zakręciło mi się w głowie. Całe szczęście Mikołaj mnie złapał
- Właśnie widzę - Posadził mnie na swoim krześle - Pokaż no się - Złapał moją twarz, aby mi się przyjrzeć - Cholera Karolina masz gorączkę. Siedź tu - Wybieg jak oparzony, nie mam pojęcia ile go nie było, ale czułam się coraz gorzej. Kiedy się pojawił od razu wziął mnie na ręce.
***
- Obejdzie się bez szpitala? - Chciałem się upewnić, że Karolinie nic nie jest i nie musi jechać do szpitala
- Tak, proszę podawać jej te leki. Do 3 dni gorączka minie, gdyby do piątku nie przeszło to wtedy proszę udać się do szpitala - Wręczył mi receptę. Kiedy Karolina zemdlała mi na rękach przeraziłem się, miałem już najgorszy scenariusz. Od jakiś 2 godzin wydzwania do mnie Owca, zrzucam połączenie, za połączeniem a ona nie odpuszcza. Zajrzałem do Karoliny spała, z daleka było widać, że się męczy. Pobiegłem najszybciej jak tylko mogłem do najbliżej apteki, po drodze zadzwoniłem do Krzyśka, przedstawiłem mu sytuacje obiecał, że stawi się za mną u Jaskowskiej.
- Dobra stary to co ja po pracy przyjadę, do was z jakimiś zakupami
- Ratujesz mi dupę, ja nie wiem jak bym się ruszył jak ona z taką gorączka - Krzysiek był moim najlepszym kumplem od kiedy tylko pamiętam
- Nie no co Ty nie ma sprawy, a i jeszcze jedna sprawa jakaś laska pyta u Ciebie przedstawia się jako owca
- Kurdę, weź coś wymyśl. Na bank nie mów jej gdzie jestem
- Dobra coś wymyślę. Muszę kończyć widzimy się potem - Owca od jakiegoś czasu nie dawała mi spokoju, popełniłem mały błąd i za to teraz płacę, do tego wszystkie całowałem się z nią przed komendą i Karolina wszystko widziała. Wróciłem do domu najszybciej jak się tylko dało, Karolina spała cały czas. Nie miałem serca jej budzić, ale nie miałem wyjścia
- Maleńka obudź się - Obudziłem ją delikatnie, obudziła się po dłuższej chwili lekko zdezorientowana - Spokojnie, weźmiesz tylko lekki i możesz iść spać - Ona nie powiedziała nic tylko kiwnęła głową, wzięła lekki i poszła spać dalej.
- Siemka stary - Koło 18 Zapała pojawił się u Karoliny - Tadam, Pieczywko warzywka i świeżo złapana kurka upolowana prosto w masarni, do tego masełko i takie tam - Szczycił się swoimi zakupami jak by co najmniej sam upolował
- Właź - Gestem ręki zaprosiłem go do środka - Kawa, herbata. Bo nie mam nic innego - Wziąłem zakupy i zabrałem się do obiadu
- To dawaj, kawusia i lece do dzieciaków. A teraz mów co to jest ten tego Karolina i ta laska
- No co stary, dałem może jeden znak za dużo i teraz sobie coś wiesz
- No, a Karolina - Dopytywał wpatrzony we mnie
- Z Karoliną to się przyjaźnie
- Ta jasne, a obiadki siedzenie tutaj. Dobra dobra ja wiem co mówić na fabryce - Śmiał się patrząc na mnie.
Przez 2 dni Karolina była praktycznie była nieprzytomna, martwiłem się o nią, Wczorajszego dnia miała jeszcze wyższą gorączkę majaczyła, serce niemal podchodziło mi do gardła. Dzieki Bogu, zaraz po lekach przeszło i czułą się lepiej. Za to ja powoli czułem, że chyba zaraziłem się od niej z dnia na dzień czułem się coraz gorzej, całe szczęście leki Karoliny pomagały. W końcu musiałem się zając nią, a nie leżeć z gorączką
***
- Mikołaj, Mikołaj - Obudziło mnie lekkie szturchnięcie. Otworzyłem oczy, ujrzałem ja nie wyglądała dobrze, ale uśmiechała się
- Karolina ? Już dobrze, dobrze się czujesz ?
- Bywało lepiej, ale nie jest źle. W ogóle co dziś za dzień? - Spojrzałem przez okno, było ciemno
- Właściwie to chyba piątek już, zależy która godzina
- Piątek ?! - Wyglądała na zdziwioną, spojrzała na zegarek - 24:15
- No to od 15 mamy piątek, miałaś gorączkę. Przez ponad 2 dni, prawie 40 stopni - Spojrzała na mnie zdziwiona jak by co najmniej ducha zobaczyła
- Ale jak ? Ty byłeś tutaj, ten cały czas ?
- Ktoś musiał się Tobą zająć - Uśmiechnąłem się do niej
- Boże Mikołaj dziękuje - Klęknęła przede mną - A Ty się dobrze czujesz?
- Tak, wszystko gra. Może coś mnie rozkłada, właściwie rozkładało ale już ok
- Boże, ale jestem głodna
- Myślę, że coś jeszcze by znalazło się otwartego. To co zamawiamy ?
- Super, możesz - Uśmiechnęła się do mnie - A ja skoczę na szybki prysznic
- Jasne - Karolina wzięła szybki prysznic, jak przyszła pizza już była. Zjedliśmy i tak jak się spodziewałem zaraz potem zmęczona poszła spać. Dni mijały i Karolina czuła się już coraz lepiej, już po tygodniu wróciła do pracy. Tydzień później mieliśmy wigilię firmową, wszytko zapowiadało się wyjątkowo, komenda przystrojona na tą okazję, łamaliśmy się opłatkiem składaliśmy sobie życzenia
- No na co czekacie - Julek szczerzył się patrząc na nas
- A Tobie to tam pod kopułą wszystko styka ?
- No co się tak gapisz pod jemiołą stoicie - Wyszczerzył zęby, Karolina przewróciła oczami po czym zbliżyła się do mnie. Była tak cholernie blisko mnie, czułem jej zapach oddech. Musnęła lekko mój policzek, liczyłem na coś więcej chciałem ją zatrzymać, ale uciekła. Odwróciłeś się to co tam ujrzałem przeszło moje wszelkie oczekiwania. Stała w nich owca.
- Karolina ! - Wybiegłem za nią, nie zwracając uwagi na Owce. Stała przed komendą i patrzyła w niebo na spadające płatki śniegu, podbiegłem do niej i dotknąłem jej ramienia. Odwróciła się w moją stronę, nie potrafiłem wyczytać nic z jej twarzy - O co chodzi ? co się stało, czemu wybiegłaś ?
- Jakoś duszno mi się zrobiło - Nawet na mnie nie spojrzała
- Karolina, spójrz na mnie - Ona dalej stała patrząc w niebo
- Pięknie to wygląda prawda - Mówiła patrząc w górę
- Prawda, pięknie, ale spójrz na mnie tu jestem - Odwróciłem ją w moją stronę, w końcu na nią popatrzyłem w jej oczach było coś innego niż do tej pory - Nie kłam widzę, że coś się dzieję
- Wszystko gra - Odwróciła się
- Karolina do cholery patrz na mnie - Odwróciłem ją do siebie - U Ciebie jakoś potrafiliśmy się dogadać, a od kąd wróciliśmy na komendę jest inaczej, a teraz ?
- Mikołaj daj mi spokój, po prostu daj mi spokój - Powoli przestała panować nad emocjami
- O nie, nie dam póki nie powiesz mi o co chodzi
- Lepiej idź do niej - Wskazała za mnie, odwróciłem się ta stałą owca, wyglądała jak by czekała na mnie
- A więc o to chodzi. Kiedy zrozumiesz, że mnie i ją nic nie łączy - Trzymałem ją za ramiona, aby na mnie patrzyła
- Widziałam was i nie mam z tym żadnego problemu - Zauważyłem w jej oczach łzy
-Czy nie nie widzisz, naprawdę jak mi na Tobie zależy. Siedziałem z Tobą jak byłaś chora martwiłem i bałem się cholernie o Ciebie. Serio nie widzisz, że nie ma innych że jesteś tylko Ty i będziesz tylko Ty - Wykrzyczałem patrząc na nią, ona patrzyła na mnie po jej policzku płynęły łzy. Nie powiedziałem nic tylko bez słowa ją pocałowałem, ona zatopiła się w moich ustach jak by szukała ukojenia, wsparcia.
Jego pocałunki były pełne miłości i namiętności, kiedy oderwał się ode mnie mocno mnie przytulił. W jego ramionach czułam się bezpiecznie, jak w domu chciałam zostać tam na zawsze, ale nie było mi dane. Tuż po chwili usłyszeliśmy wielkie brawa i okrzyki. Nasi przyjaciele stali w oknach i cieszyli sie niczym małe dzieci, kiedy spojrzeliśmy na nich ich okrzyki i gwizdy nabrały na sile. Lekko się speszyłam Mikołaj chyba to wyczuł bo mnie mocno przytulił.W jego ramionach czułam się bezpieczni, jak bym przybiła do portu którego szukałam od tak dawna.
***
- Gotowa ? - Obiął mnie w tali kładąc dłonie, na lekko zaokrąglonym brzuchu
- Tak - Odwróciłam się do niego i lekko musnęłam jego usta. Na dole czekała nasza rodzina, to dziś mieliśmy powiedzieć jej o powiększeniu naszej rodziny
- I kto by pomyślał, że to w zasadzie dzięki Poniatowskiemu już od roku jestem tak szczęśliwy
- No widzisz - Zaśmiałam się łapiąc go za dłoń. Już po chwili byliśmy na dole nie obyło się bez gratulacji i wzruszeń. Widziałam szczęście w oczach mamy, chyba nie spodziewała się tego że tak szybko się ustatkuje, znajdę mężczyznę mojego życia, a wraz z nim prawdziwe szczęśćcie.
- Chciałbym coś powiedzieć - zaczął niepewnie, kiedy siedzieliśmy przy wigilijnym stole. Wszystkie oczy zwróciły się ku niemu. On wstał z daleka było widać jak bardzo jest zdenerwowany
- Jesteś całym moim światem, moim powietrzem. Nigdy nie byłem szczęśliwy tak jak z Tobą. Zechcesz zostać ze mną do końca życia ?. A nawet dłużej ? - Nie widziałam już zupełnie ni łzy rozmazały mój obraz, nie byłam wstanie wydusić słowa pokiwałam tylko głową. Byłam najszczęśliwszą istotą na świecie
niedziela, 16 grudnia 2018
09.02 Przepraszam
Hello !
Zapraszam was na kolejne opowiadanko 9 serii :)
Jak tam u was ? Zima już przyszła czy jeszcze ?
Byłem już prawie gotowy do wyjścia, w końcu miałem spotkać się z Karoliną. Jest moja partnerką z pracy, od ponad pół roku, a nie mieliśmy okazji spotkać się poza praca, co chwile coś jej wypadało, za każdym razem miała coraz dziwniejsze wymówki. Czasem mam wrażenie, że coś ukrywa, że nie jest szczera
Zapraszam was na kolejne opowiadanko 9 serii :)
Jak tam u was ? Zima już przyszła czy jeszcze ?
Byłem już prawie gotowy do wyjścia, w końcu miałem spotkać się z Karoliną. Jest moja partnerką z pracy, od ponad pół roku, a nie mieliśmy okazji spotkać się poza praca, co chwile coś jej wypadało, za każdym razem miała coraz dziwniejsze wymówki. Czasem mam wrażenie, że coś ukrywa, że nie jest szczera
- Cześć, no co tam ? - Odebrałem dzwoniący telefon
- Mikołaj, tak mi głupio tak Cię cholernie przepraszam - Zaczęła jak tylko mnie usłyszała
- Nie dasz rady ? - W sumie nie musiałem pytać, znałem odpowiedź
- Mikołaj tak Cię cholernie przepraszam. Moja mama się źle czuje muszę z nią jechać do lekarza
- Dobra, jasne nie ma sprawy - Odparłem obojętnie chociaż byłem na nią zły. Wystawia mnie kolejny raz, już nawet zdarzało się że opowiadała tą samą historię dwa trzy razy co jakiś czas.
- Jeszcze raz Cię przepraszam, I obiecuje wynagrodzę Ci to kiedyś. Muszę kończyć pa - Rozłączyłam się. Nie myśląc długo, zamówiłem tax i udałem się do Zapały, Emilka akurat miała być na wsi u jego mamy z dzieciakami. Byłem na nią zły po raz kolejny wystawia mnie używając jakiś durnych wymówek. Mama, siostra, tata, Paula, zalanie mieszkania i takie inne pierdoły. Czasem miałem wrażenie, że nie jest wstanie powiedzieć mi w prost że nie chce się ze mną spotykać, za to kolejnym raze czułem jak by coś ukrywała, jak by nie chciała mi czegoś powiedzieć, bała się tylko czego.
- O widzę, że urodziło się coś poważnego - Zaśmiał się wpuszczając mnie do środka
- Daj kieliszki - Nie mówiąc nic siadłem na kanapie, musiałem się komuś wyżalić
- Dobra to najpierw lej - Postawił kieliszki - A potem opowiadaj - Bez słowa nalałem po kieliszku, zanim co kolwiek powiedziałem musiałem się napić. Na trzeźwo nie dało się tego przetworzyć, a może i dało tylko ja nie umiałem.
- Stary bo z kobietami - Zacząłem po wypiciu kieliszka - Za nimi to się nie nadąży - Kiwałem głową, pijąc kolejny.
- Zapowiada się długa noc. To teraz mów, która i co - Spojrzał na mnie pytająco. - No dalej, dawaj
- Rozumiesz to ? Umawiam się z nią już któryś raz, a ona za każdym razem coś wymyśla, a to : mama, siostra, przyjaciółka, zalanie mieszkania zawsze coś jej musi wypaść w tym dniu. I to idealnie w tym dniu chwile przed, albo trochę wcześniej
- Stary, a może ona nie chce się z Tobą spotkać
- To po cholerę się najpierw zgadza, a potem co - Wódka już powoli sie kończyła, całe szczęście Zapała miał zapas.
- To kobieta, za nimi nie nadążysz one są jak pogoda w górach, za cholerę nie wiesz jaka będzie za chwile, a co dopiero jutro - Zaśmiał się już lekko wcięty
- Chyba napędzana na nitro - Dodałem rozlewając ostatnie krople magicznego płynu, który już krążył mi w krwiobieg. - Zresztą ona cała jest jak nitro, każdego dnia widzę że coś nie gra, że juz nie daje rady, a jest tak zajebista że nikt nie dorasta jej do pięt
- Ty stary stój - Wypił kolejny kieliszek, on już też powoli nie wiedział o czym mówi. W sumie 0,25 na głowę, to sporo - Ta laska to Karolina ? - Nie powiedziałem nic, tylko pokiwałem głową. Zapała był w takim szoku, ze mało mu oczy z orbit nie wyskoczyły. - Trzeba będzie pójść chyba po kolejną, bo to widzę - Kręcił głowa otwierając kolejną
- Stary ona jest wybuchowa jak wulkan na Tahiti, najpierw jest radosna po chwili coś jest nie tak bo to widzę, ale w pracy pełna profeska
- Uuu... widzę, że grubo popłynąłeś - Zaśmiał się - Co te kobiety z nami robią, ah kobiety kobiety
- Ty stary stój - Wypił kolejny kieliszek, on już też powoli nie wiedział o czym mówi. W sumie 0,25 na głowę, to sporo - Ta laska to Karolina ? - Nie powiedziałem nic, tylko pokiwałem głową. Zapała był w takim szoku, ze mało mu oczy z orbit nie wyskoczyły. - Trzeba będzie pójść chyba po kolejną, bo to widzę - Kręcił głowa otwierając kolejną
- Stary ona jest wybuchowa jak wulkan na Tahiti, najpierw jest radosna po chwili coś jest nie tak bo to widzę, ale w pracy pełna profeska
- Uuu... widzę, że grubo popłynąłeś - Zaśmiał się - Co te kobiety z nami robią, ah kobiety kobiety
***
Kolejna nieprzespana noc, w sumie już powinnam się przyzwyczaić a jednak. Na komendę wbiegłam, nie chciałam po raz kolejny sie spóźnić. Weszłam do pokoju on już tam siedział, nie wyglądał najlepiej
- Cześć, wszystko gra ?
- Cześć - Spojrzał na mnie, już w jego oczach widziałam, że jest na mnie zły - Jak zawsze wszystko gra
- Ciężka noc widzę - Zaśmiałam sie, chciałam jakoś rozładować atmosferę, która już na wstępie nie była najlepsza.
- U Ciebie nie lepsza jak widzę - Odpowiedział, nawet na mnie nie patrząc - Ciężka noc - dodał sarkastycznie. Cholernie żałowałam, że nie mogłam powiedzieć mu prawdy.
- Mikołaj przepraszam, wiem że nawalam na każdej linii, juz któryś raz Cię wystawiam. Przepraszam, przepraszam jak będzie trzeba odpokutuje. Daj mi ostatnią szanse jutro po pracy, pójdziemy na piwo - Było mi cholernie głupio wystawiłam go po raz kolejny, nie dziwiłam sie wcale, że jest na mnie zły
- Jak chcesz - Nawet nie spojrzał na mnie - Muszę iść do Jacka - Wyminął mnie nawet na mnie nie patrząc.
- Przepraszam - Szepnęłam niesłyszalnie, on nie odwracając się wyszedł, czułam że to będzie ciężki dzień. Cholernie ciężki dzień, przeczuwałam że Mikołaj nie będzie chciał że mną rozmawiać, będzie mnie za wszelką cenę unikać, w sumie nie dziwiłam mu się, to już nie pierwszy raz go wystawiłam używając błahych powodów. Nie myliłam się nie rozmawialiśmy prawie cały dzień, to było co najmniej dziwne, czułam się cholernie nie swojo całe szczęście Jacuś zapewniał na co chwilę rozrywkę.
- Kawa dla mojego ulubionego partnera - Postawiłam przed nim kubek kawy uśmiechając się
- Dziękuję - Uśmiechnął się lekko
- To co już się nie fochasz ?
- Ja się nie focham
- Tak, tak niech Ci będzie - Zaśmiałam się - Ja już muszę lecieć. Pamiętaj jutro po pracy, dozobaczenia
- Kawa dla mojego ulubionego partnera - Postawiłam przed nim kubek kawy uśmiechając się
- Dziękuję - Uśmiechnął się lekko
- To co już się nie fochasz ?
- Ja się nie focham
- Tak, tak niech Ci będzie - Zaśmiałam się - Ja już muszę lecieć. Pamiętaj jutro po pracy, dozobaczenia
poniedziałek, 10 grudnia 2018
09.01 Wewnętrzna walka
Hello !
Zapraszam was bardzo serdecznie na nowe opko 9 seria 1 część :) Mam nadzieję, że i ta seria przypadnie wam do gustu, z lekką nutką tajemniczości w tle :)
No to chyba na tyle. Kiedy pojawi się kolejne to się jeszcze okaże
W ciągu ostatnich lat moje życie zmieniło się diametralnie, kiedyś byłam inna niż teraz delikatna, cicha, nieco miej pewna siebie, ale moje życie się zmieniło. Ktoś kiedyś powiedział, że są takie sytuacje, chwilę które zmieniają Twoje życie obracają je o 180 stopni i tak właśnie stało się ze mną, moje życie obróciło się o 180 stopni, jedna sytuacja, jedna chwila w moim życiu sprawiła, że stałam się silną niezależną kobietą, pewną siebie. Liczyłam tylko na siebie, w pracy byłam profesjonalistką, nie pozwalałam aby moje życie prywatne przenosiło się do pracy, czułam że jeżeli to kiedyś się stanie starce kontrole nad tym wszystkim.
Kolejne nieprzespana noc, kolejne wylane łzy. Można powiedzieć, że ktoś od jakiegoś czasu puszcza jeden i ten sami film i do tego wszystkiego zacina się gdzieś w połowie. Bywają dni, że nie mam już siły, mam ochotę się poddać, ale kolejnego dnia staje i walczę na nowo. Czasem sama zastanawiam się skąd mam tyle siły, bo przecież trzeba być cholernie silnym żeby unieść to wszystko. Każdego dnia na nowo budzić się z uśmiechem na twarzy i zaczynać dzień wierząc że ten dzień będzie lepszy od poprzedniego.
- Cześć - Powiedziałam wchodząc do pokoju, Mikołaj już siedział gotowy. Pracujemy już razem od pół roku.
- Cześć, jak tam udało Ci się wszystko załatwić ?
- Tak, jasne - Uśmiechnęłam się do niego, po raz kolejny musiałam odwołać nasze spotkanie - Lecę się przebrać - Zostawiłam torebkę i pobiegłam się przebrać. W sumie nie pamiętam kiedy ostatnio przyszłam na czas. Gotowa pobiegłam prosto na odprawę, cudem udało mi się zdążyć przed Jaskowską, zapowiadał się dzień jak codzień ten sam rewir, zero spraw które miały by priorytet. Czyli sama monotonia, czasem te dni były mi na rękę, ale dziś potrzebowałam jakieś akcji, chciałam żeby coś zaczęło się dziać.
- Boże co za nuda - Powiedziałam patrząc w szybę, kiedy patronowaliśmy ulicę Wrocławia
- Nie kracz bo wykraczesz - Zaśmiał się Mikołaj
- Przydało by się, bo zasnąć można
- Karolina, a może dziś dała byś się zaprosić na jakieś piwo ? W sumie przez pół roku nie mieliśmy okazji jakoś się spotkać i na spokojnie porozmawiać
- Wiesz, co dziś to nie da rady ale może jutro - Uśmiechnęłam się do niego
- Jasne, może być jutro ...
- 005 dla 00 - Przerwał nam Jacek
- Wykrakałaś - Zaśmiał się Białach
- Co tam Jacusiu ?
- Magazyny na Fabrycznej, jakaś gruba akcja a jesteście najbliżej
- Dobra przyjęłam jakieś szczegóły ?
- Dowiecie sie na miejscu, włączcie górę
- Przyjęłam bez odbioru
- No i masz tą swoją akcję - Zaśmiał się - A tak swoją drogę to ktoś się do Ciebie dobija z 4 sms dostałaś
- Nuda powoli zabija - Zaśmiałam się i wzięłam telefon
- Wszystko gra ? - Zapytał po chwili
- Tak jasne wszystko gra, a czemu miało by nie grać ?
- Zdenerwowałaś się bardzo czytając i nie kręć że nie bo to widać
- Wszystko gra - Spojrzałam na niego, czułam że z dnia na dzień zna mnie coraz lepiej, zaczyna ze mine czytać jak z otwartej księgi
- Gdyby co wiesz wal jak w dym
- Wiem, wiem dzięki - Wyszłam najszybciej jak tylko mogłam nie chciałam ciągnąć tej rozmowy. Okazało się, że mieliśmy zabezpieczać akcję AT, w jednej chwili musiałam odłożyć wszystkie moje problemy na bok. Byłam w pracy a tutaj dawałam z siebie 100 % a nawet więcej. Całe szczęście cała akcja przebiegła bez komplikacji, nikt się nas nie spodziewał. Poszło szybciej niż każdy z nas przypuszczał, mała strzelanina która całe szczęście zakończyła się dobrze, nikt z naszych nie ucierpiał.
- Dobra robota - Pochwalili nas AT, kiedy pakowaliśmy sie do radiowozu
- Dzięki - Odparliśmy jednocześnie
- Brawo - Poklepał mnie po ramieniu - to chyba Twoja pierwsza taka akcja u nas
- Mam nadzieję, że nie ostatnia - Zaśmiałam się wsiadając do radiowozu - To co zgłaszam przerwę ?
Zgłosiliśmy regulaminowo przerwę, nie chcieliśmy wracać na komendę. Po takiej akcji zasłużyliśmy na spokój, Mikołaj zabrał mnie na chińczyka, przerwy były jedynym momentem kiedy mogliśmy porozmawiać na spokojnie. W sumie to poznaliśmy się właśnie na przerwach, tylko wtedy mieliśmy okazję porozmawiać naprawdę, czułam że poznaję go coraz bardziej, a on mnie . Czułam jednak, że źle robię nie będąc z nim szczera, ale bałam się powiedzieć prawdy. Toczyłam wewnętrzną walkę miedzy tym co czuje, a podpowiada mi rozum.
piątek, 7 grudnia 2018
08.13 Kiedy to wszystko się zaczęło
Hejka !
Naszła mnie wena więc postanowiłam zakończyć, już 8 serie opowiadań. Niedługo pojawi się kolejna 9 😎 idę jak burza 😍 A teraz pytanie dla stałych czytelników, która seria wam się podobała najbardziej ? Wolicie od początku, wszystko jasne czy troszkę tajemnicy ? Piszcie w kom
Pozdrawiam <3
Ostatnio w naszym życiu wydarzyło się tak wiele Kamil, Owca potem Borys. Musieliśmy przejść przez to wszystko, żeby zobaczyć co jest tak naprawdę ważne. Czego oczekujemy od życia i od siebie. Od tych wszystkich wydarzeń minął już rok, w zasadzie to tak niewiele bo co to jest 365 dni, a jednak to wiele minut, a każda spędzona obok niego. Najpiękniejszy rok w życiu jaki mogłam sobie wymarzyć mimo kłótni nieporozumień jesteśmy w tym miejscu, razem. Krok w krok zawsze obok siebie. Kiedy leże obok i patrzę jak śpi, czuje się jak bym wygrała coś najcenniejszego, w zasadzie wygrałam jego miłość.
- Dzień dobry skarbie - Nawet nie zauważyłam kiedy się obudził
- Dzień dobry - Uśmiechnęłam się, a on musnął moje usta
- Która godzina ? - Przytulił mnie mocno
- Już miałam Cię budzić bo dochodzi 7
- 7 Cholera, kotek przepraszam obiecałem pomóc Jackowi w jednej rzeczy - Zerwał się jak oparzony i wyskoczył z łóżka - Przepraszam, zobaczymy się na komendzie. Mikołaj od paru dni zachowuje się jakoś dziwnie inaczej, jak by coś ukrywał za każdym razem kiedy pytam co się stało, on śmieje się mówiąc że to nic ważnego.
Dzisiejszy patol przebiegał w spokoju, Białach był jakiś rozdrażniony, za każdym razem kiedy pytałam co się dzieję, zbywał mnie mówiąc że wszystko ok, że jest po prost zmęczony, a do tego Nowak ma problemy. Czułam, że coś nie gra że ukrywa coś przede mną. Nie wytrzymałam, kiedy na przerwie gdzieś zniknął
- O hej Krzysiek widziałeś gdzieś Mikołaja ? - Zapytałam złapanego na korytarzu Zapałę
- Chyba wchodził na dach, ale nie jestem pewny
- Dzięki - Uśmiechnęłam się do niego i pobiegłam. Zapała nie mylił się Białach chodził nerwowo po dachu.
- Możesz mi wyjaśnić o co do cholery chodzi - Zaczęłam od razu, byłam na niego zła
- Karolina co Ty tu robisz ? - Zdziwił się moją obecnością
- Równie dobrze o to mogę zapytać Ciebie - Podeszłam w jego stronę
- Wiesz Jacek ma problemy no i czekam na niego tutaj bo - Zaczął kręcić
- Mikołaj nie pieperz - Spojrzał na mnie zdziwiony -Nie chrząń głupot, Jacek nie ma problemów spytałam go o to. Mikołaj powiesz mi do cholery co się dzieję. - On patrzył na mnie jak by szukał odpowiednich słów - Nie wiem masz kogoś, jesteś śmiertelnie chory nie wiem co kolwiek to jest powiedz mi bo wszystko zniosę - Czułam jak powoli tracę nad sobą panowanie. On złapał mnie za ramiona patrząc w oczy, ujrzałam w nich starch
- Ciii... - Położył mi palec na ustach - Nie mam nikogo, bo kocham Ciebie i tylko Ciebie jesteś całym moim życiem chciałbym dla Ciebie wszystkiego co najpiękniejsze dla tego tam mi ciężko, co kolwiek zaplanować bo boje się, że to nie będzie tak jak sobie wymarzysz - Z kieszeni wyjął małe pudełeczko i klęknął przede mną - Ale chyba lepszej okazji nie będzie. Kocham Cię najbardziej na świecie. Wyjdziesz za mnie - Nie potrafiłam powiedzieć nic sensownego tylko pokiwałam głową, a po moich policzkach popłynęły łzy.
***
Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że będę w tym czasie moje życie zmieni się, aż tak znalazłam miłość swojego życia. Moje, nasze małe szczęście śpi w wózku bujana przez swoją ulubioną ciocię. A ja wraz z moją siostrą zakładam najważniejszą suknie w swoim życiu
- Czego jak czego, ale tego siostra się nie spodziewałam - Zaśmiała się
- Ja też - Od rana uśmiech nie schodził mi z twarzy
- Pięknie wyglądasz - Przytuliła mnie Emilka - To będzie piękny dzień Honia jest spokojna jak nigdy
- Masz rację, na codzień to istny wulkan energii, a dziś
- Po kimś musi to mieć - Zaśmiały się obie - Mamusia i tatuś nie umieją usiedzieć na tyłku to córunia myślisz, że spokojna będzie - Ewka robiła ostatnie poprawki
- A jak dajesz przy niej radę - Wiem, że umie dać popalić
- Mikołaj pomaga mi jak umie - Uśmiechnęłam się do nich, byłam szczęśliwa, cholernie szczęśliwa
- Gotowa ? - Nie odpowiedziałam nic tylko po raz ostatni spojrzałam w lustro i ruszyłam w stronę drzwi, gotowa na nowe życie, ale czy na pewno nowe ? Właściwie nie zmieni się nic poza naszym statusem, dalej będziemy cholernie szczęśliwi.
Rodzina, przyjaciele pięknie przystrojony kościół każdy uśmiecha się w moją stronę, babcie i ciocie wzdychają, niektórzy nawet ronią łzy. Wszystko jest takie idealne i piękne jak z jakieś bajki. A tuż przed ołtarzem stoi on ubrany w czarny garnitur z uśmiechem na ustach. Wolnym krokiem zbliżałam się do ołtarza.
- A teraz powtórz, za mną Mikołaju przyjmij tą obrączkę jako znak mojej miłości i wierności - Powiedział ksiądz patrząc na mnie. Po moim policzku popłynęły łzy, łzy szczęścia
***
Kiedy patrzę teraz na to wszytsko na przestrzeni lat dostrzegam, że moje szczęście zaczęło się dużo wcześniej, bo właściwie już wtedy kiedy zaczęłam pracę na komendzie tylko wtedy jeszcze nie potrafiłam tego dostrzec. Z biegiem czasu czułam, że coś się zmienia ale bałam się tego wszystkiego, kiedyś zraniona bałam się zaufać i pokochać na nowo. Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie kiedy to wszystko się zaczęło, kiedy zrozumiałam że jest dla mnie ważny cholernie, ważny. Chyba wtedy gdy był w cholernym niebezpieczeństwie kiedy polował na niego psycholog, a ja tak cholernie się o niego bałam, bardziej niż kiedy kolwiek o siebie. Kiedy byliśmy na ranczu, sami zrozumiałam że znaczy dla mnie dużo więcej niż mogłam kiedy kolwiek przypuszczać i przez tak cholernie duży okres czasu bałam się przyznać sama przed sobą, że to już coś więcej niż przyjaźń
- Kocham Cię - Szepnęłam przytulając się do niego
- Najmocniej na świecie - Przytulił mnie mocniej całując w czubek głowy.
wtorek, 4 grudnia 2018
08.12 Nie pozwolę na to !
Hej
Kochani specjalnie dla was przemogłam się i kolejna część 8 serii. Ostatni odcinek wstrząsnął nami wszystkim, ale jak widzę już każdy z nas powoli się podnosi i dajemy radę.
Liczę na opinie jak podoba wam się ta część
Pozdrawiam <3
Chciałem jak najszybciej znależść się w domu, ale najpierw musiałem dokończyć jedną sprawę.
Kochani specjalnie dla was przemogłam się i kolejna część 8 serii. Ostatni odcinek wstrząsnął nami wszystkim, ale jak widzę już każdy z nas powoli się podnosi i dajemy radę.
Liczę na opinie jak podoba wam się ta część
Pozdrawiam <3
Chciałem jak najszybciej znależść się w domu, ale najpierw musiałem dokończyć jedną sprawę.
- Karolina poczekaj - Złapałem ją pod jej domem
- Mikołaj ? - Zdziwiła się kiedy mnie ujrzała - Co Ty tu robisz ?
- Musimy porozmawiać - zagrodziłem jej drogę do klatki - Co się dzieję ? Jesteś dziś jakaś inna, nieobecna
- Odchodzę z roboty - Odparła obojętnie
- Żartujesz sobie prawda - Spojrzałem na nią z niedowierzaniem, jak bym co najmniej zobaczył kosmitę
- Nie, po prostu to nie dla mnie, muszę coś zmienić w swoim życiu. Nie tylko Ciebie naszło na zmiany - Nawet na mnie nie patrzyła, mówiła to jak by w przestworza, gdzieś obok mnie
- Karolina co Ty pieprzysz ? - Powoli przestałem panować nad nerwami
- Coś jeszcze bo jestem zajęta - Podniosła na mnie wzrok - Jak nic to narazie - Powiedziała jak by bez emocji i odeszła.
Chwile stałem w osłupieniu, nie docierało do mnie co powiedziała, jak to chce odejść z roboty ? dlaczego? czemu ? Te pytania krążyły mi po głowie, jak jakaś zdarta płyta, sam nie wiem po jakim czasie się ocknąłem i pobiegłem za nią. Nie mogłem przecież stać tak bezczynie, musiałem coś zrobić Zapukałem otworzyła mi niemal od razu, na jej twarzy malowało się mnóstwo emocji, złość, nieporadność, niepewność sam nie wiem co jeszcze
- Nie możesz odejść ! - Krzyknąłem sam nie wiem czemu
- Bo co wielki Pan Białach nie pozwoli ! - Widziałem w jej oczach coś innego niż do tej pory nie potrafię nawet tego nazwać
- Tak, żebyś wiedziała nie pozwolę ! - Już oboje nie panowaliśmy nad nerwami
- No ciekawa jest co zrobisz! Co przywiążesz zakażesz ?! Myślisz, że co od tak Cię posłucham !
- Karolina co choler zrozum, że nie pozwolę Ci odejść !
- Porządzić to Ty możesz sobie co najwyżej swoimi gaciami. Zresztą Ty to se możesz, i tak zaraz masz wyjechać !
- Matko czy Ty jesteś taka ślepa, jak bym miał wyjechać to już by mnie tu nie było !
- Dobra wiesz, nie ważne idź już - Sam nie wiem czemu, ale bez słowa "rzuciłem się na nią" przyciskając do siebie i całując namiętnie i zachłannie, ona poddała sie temu całkowicie, oderwaliśmy się od siebie dopiero kiedy brakło nam tchu, przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy
- Karolina co choler zrozum, że nie pozwolę Ci odejść !
- Porządzić to Ty możesz sobie co najwyżej swoimi gaciami. Zresztą Ty to se możesz, i tak zaraz masz wyjechać !
- Matko czy Ty jesteś taka ślepa, jak bym miał wyjechać to już by mnie tu nie było !
- Dobra wiesz, nie ważne idź już - Sam nie wiem czemu, ale bez słowa "rzuciłem się na nią" przyciskając do siebie i całując namiętnie i zachłannie, ona poddała sie temu całkowicie, oderwaliśmy się od siebie dopiero kiedy brakło nam tchu, przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy
- Przespałam się z Borysem - Powiedziała nagle, kiedy się ode mnie oderwała, stając kawałek ode mnie. Teraz wyglądała na totalnie pogubioną
- Myślałem, że mówi tak bo chce mnie podejść wyprowadzić z równowagi
- A ja wiedziałam, że chce Cię skrzywdzić i zabawiłam się w jego grę, ale gdzie po drodze się pogubiłam. Zresztą to już nie ważne, nic już nie jest ważne - Nawet na mnie nie patrzyła, mówiła jak by w przestworza, jak by była już poza tym wszystkim co się wokół niej dzieje, jak by nie panowała już nad tym co wkoło niej się dzieję - Dla tego teraz muszę odejść
- Co Ty pieprzysz ! Nie możesz odejść ! - Nie mogłem pozwolić jej odejść, myśl że mogę ją utracić spowodowała, że poczułem się jak bym tracił część siebie.
- Muszę zrozum to w końcu !
- To Ty zrozum, że Ci nie pozwolę
- Mikołaj przestań już proszę i pogładź się z tym
- Nie pogodzę się z tym zrozum to do cholery
- Mikołaj przestań i proszę Cię wyjdź
- To Ty zrozum, że Ci nie pozwolę
- Mikołaj przestań już proszę i pogładź się z tym
- Nie pogodzę się z tym zrozum to do cholery
- Mikołaj przestań i proszę Cię wyjdź
- Mnie i Owce nic nie łączy jeżeli o to chodzi ! - Wypaliłem sam nie wiem czemu, ale czułem ze muszę jej to powiedzieć
- Nie mam z tym problemu widziałam was - Trafiłem chyba w jej czuły punkt, bo w jej oczach pojawiła się łza. - Proszę Cię wyjdź - Dodała po chwili
- Czemu Ty taka jesteś taka. - Ona odwróciła głowę - Karolina do cholery spójrz na mnie ! Porozmawiaj ze mną ! Kurwa Karolina co się z Tobą dzieje ! - Powoli coraz bardziej nie panowałem nad emocjami które mną szarpały
- Nie daje już rady rozumiesz ?! Serio nie widzisz jak mi na Tobie zależy ! Mikołaj do cholery jesteś dla mnie ważny ! - Chciała dodać coś jeszcze, ale jej nie pozwoliłem
- Spójrz na mnie - Złapałem ją za brodę - Cały dzień próbuje powiedzieć Ci to samo, kiedy byłem u Ciebie stałem pod drzwiami chciałem powiedzieć Ci to samo - Mówiłem patrząc jej w oczy - Nie ma innych dziewczyn jesteś tylko Ty i będziesz tylko Ty. To co było między mną a nią nie ma już znaczenia - Pogłaskałem ją po policzku, ona poddała mi sie całkowicie zamknęła oczy, zrobiłem to samo, zbliżyłem się do niej i zamknąłem oczy. Nasze usta złączyły się w pocałunku, oddaliśmy się temu zupełnie i w 100 % teraz nie liczyło się nic poza nami., było cudownie kiedy ktoś zaczął pukać do drzwi, olaliśmy to ale pukanie nie ustępowała - Policja proszę otworzyć - Usłyszeliśmy naglę, spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem
- Komenda miejska dostaliśmy wezwanie do awantury - Zaczęli jak tylko otworzyła już z daleka wyczułem, że to jacyś nowi - Dostaliśmy wezwanie do awantury
- To jakaś pomyłka - Zaśmiała się wszystko w porządku
- Proszę Pani to nie może być pomyłka sąsiedzi mówili o awanturze
- Panowie wszystko gra - Podszedłem i obiąłem ją w pasie, byłem już w samych spodniach, moja koszulka leżała nie wiadomo gdzie
- Odsuń sie od niej - Zaczął jeden z nich
- Ale Panowie spokojnie - Uśmiechnęła się do nich - Wszystko gra - Wtedy ten jeden wyciągnął broń
- Ej kolego spokojnie - Posłuchałem go odsunąłem się od niej
- Pod ścianę już - Potem wszystko działo się szybko zakuli mnie, Karolina starała się coś powiedzieć uspokoić ich, ale nie działały żadne słowa. Nie wierzyli, że jesteśmy policjantami, że nic się nie dzieję tylko zaczęli wywód o przemocy domowej. Siedziałem skuty w samych spodniach Karolina śmiała się ukradkiem kiedy patrzyła na mnie
- Jesteśmy co tam mamy - Usłyszałem głos Zapały, no to pięknie zaraz zapadnę się pod stół
- Chodź za mną awantura, za pewne przemoc domowa Pani nie chce nic powiedzieć czyli nic nowego
- sierżant Zapała, Starszy aspirant Jacek Nowak - Panowie dopiero teraz spojrzeli na nas ledwo powstrzymując się od śmiechu, po Nowaku widziałem że mało brakuje, a zaraz wybuchnie
- Ani słowa - Spojrzałem na nich zabójczym wzrokiem
- A Tobie co jakaś fanka bluzkę ukradła - Zapała mało nie udusił się ze śmiechu
- A w dziób chcesz - Wstałem, ale tan młodziki sprowadził mnie znowu do pozycji siedzenia. Oni są tak nie ogarnięci, że nie zrozumieli że się znamy
- Ej czekaj mam pomysł Karolinka usiądź mu na kolanach i go tak ładnie obejmi, czy buzi daj my z Krzysiem staniemy za wami,a koledzy zrobią nam zdjęcie. Tylko Mikuś tak, żeby kajdanki było widać, a potem powiesimy u mnie w pokoju - Nowak zaczął już wyciągać telefon
- Jak ja Ci zrobię zdjęcie to żona przez rok Ci ten telefon wyciągać będzie nie powiem skąd jednemu i drugiemu - Panowie dostali po głowie od Karoliny - Wypad i to już - Myślałem, że padnę ze śmiechu tamci mało nie zabili się w drzwiach - Stop ! - Zatrzymała ich - Najpierw klucze, a potem nara - Jacek z Krzyskiem byli w takim szoku, że aż zaniemówili, młodzi dali im kluczyki, sami bali się wejść ponownie - A i jeszcze jedno niech któryś z was piśnie słówko, a w najgorszych koszmarach nie spodziewacie się tego co im zrobię - Panowie potulnie jak baranki wyszli z domu, ona śmiejąc się wróciła do pokoju
- Wiesz, że już dawno chciałam to zrobić - Usiadła mi na kolanach i pocałowała, po czym spojrzała mi w oczy, chciałem już ją pocałować kiedy usłyszeliśmy huk na klatce - Może ja lepiej - Chciała już wstać, ale ją powstrzymałem
- Nigdzie Cię nie puszczę - Pociągnąłem ją z powrotem na kolana - I już nigdy nie puszczę - Pocałowałem ją delikatnie, już po chwili nasze pocałunki przerodziły się coraz bardziej namiętne, tuż po chwili wylądowaliśmy w sypialni.
- Komenda miejska dostaliśmy wezwanie do awantury - Zaczęli jak tylko otworzyła już z daleka wyczułem, że to jacyś nowi - Dostaliśmy wezwanie do awantury
- To jakaś pomyłka - Zaśmiała się wszystko w porządku
- Proszę Pani to nie może być pomyłka sąsiedzi mówili o awanturze
- Panowie wszystko gra - Podszedłem i obiąłem ją w pasie, byłem już w samych spodniach, moja koszulka leżała nie wiadomo gdzie
- Odsuń sie od niej - Zaczął jeden z nich
- Ale Panowie spokojnie - Uśmiechnęła się do nich - Wszystko gra - Wtedy ten jeden wyciągnął broń
- Ej kolego spokojnie - Posłuchałem go odsunąłem się od niej
- Pod ścianę już - Potem wszystko działo się szybko zakuli mnie, Karolina starała się coś powiedzieć uspokoić ich, ale nie działały żadne słowa. Nie wierzyli, że jesteśmy policjantami, że nic się nie dzieję tylko zaczęli wywód o przemocy domowej. Siedziałem skuty w samych spodniach Karolina śmiała się ukradkiem kiedy patrzyła na mnie
- Jesteśmy co tam mamy - Usłyszałem głos Zapały, no to pięknie zaraz zapadnę się pod stół
- Chodź za mną awantura, za pewne przemoc domowa Pani nie chce nic powiedzieć czyli nic nowego
- sierżant Zapała, Starszy aspirant Jacek Nowak - Panowie dopiero teraz spojrzeli na nas ledwo powstrzymując się od śmiechu, po Nowaku widziałem że mało brakuje, a zaraz wybuchnie
- Ani słowa - Spojrzałem na nich zabójczym wzrokiem
- A Tobie co jakaś fanka bluzkę ukradła - Zapała mało nie udusił się ze śmiechu
- A w dziób chcesz - Wstałem, ale tan młodziki sprowadził mnie znowu do pozycji siedzenia. Oni są tak nie ogarnięci, że nie zrozumieli że się znamy
- Ej czekaj mam pomysł Karolinka usiądź mu na kolanach i go tak ładnie obejmi, czy buzi daj my z Krzysiem staniemy za wami,a koledzy zrobią nam zdjęcie. Tylko Mikuś tak, żeby kajdanki było widać, a potem powiesimy u mnie w pokoju - Nowak zaczął już wyciągać telefon
- Jak ja Ci zrobię zdjęcie to żona przez rok Ci ten telefon wyciągać będzie nie powiem skąd jednemu i drugiemu - Panowie dostali po głowie od Karoliny - Wypad i to już - Myślałem, że padnę ze śmiechu tamci mało nie zabili się w drzwiach - Stop ! - Zatrzymała ich - Najpierw klucze, a potem nara - Jacek z Krzyskiem byli w takim szoku, że aż zaniemówili, młodzi dali im kluczyki, sami bali się wejść ponownie - A i jeszcze jedno niech któryś z was piśnie słówko, a w najgorszych koszmarach nie spodziewacie się tego co im zrobię - Panowie potulnie jak baranki wyszli z domu, ona śmiejąc się wróciła do pokoju
- Wiesz, że już dawno chciałam to zrobić - Usiadła mi na kolanach i pocałowała, po czym spojrzała mi w oczy, chciałem już ją pocałować kiedy usłyszeliśmy huk na klatce - Może ja lepiej - Chciała już wstać, ale ją powstrzymałem
- Nigdzie Cię nie puszczę - Pociągnąłem ją z powrotem na kolana - I już nigdy nie puszczę - Pocałowałem ją delikatnie, już po chwili nasze pocałunki przerodziły się coraz bardziej namiętne, tuż po chwili wylądowaliśmy w sypialni.
sobota, 1 grudnia 2018
Lista spraw na dziś....
"Lista spraw na dziś jest długa, jak chwila samotności.
Czekać na Twój uśmiech, słowo i gest...
Lista spraw na dziś:
oddać do biura rzeczy znalezionych wszystkie smutki
i strach przed nocą.
A potem
czekać,
czekać,
czekać...
Mikołaj, kocham Cię
Hej Kochani,
Jak się czujecie po finale ? Nie powiem jest ciężko, nikt z nas się tego nie spodziewał... Finałowy odcinek wydawał mi się dziwny już od samego początku, byli zbyt szczęśliwi, za bardzo planowali przyszłość, mówili o "Na zawsze" o tym jacy będą szczęśliwi, czułam że coś się stanie. Nie przeczuwałam, że coś takiego.
Przede wszystkim należą się ogromne brawa i podziękowania dla Honi bo to ona stworzyła postać Karoliny, to dzięki niej pokochaliśmy Rachwał i czekaliśmy na kolejne odcinki. To dzięki niej pokochałam pip dzięki czemu poznałam super ludzi :*
Honia jest wspaniałą osobą, pozytywną , ciepłą, los braci mniejszych jest dla niej ważny, jak i nasza planeta, bardzo chciała bym się z nią spotkać osobiście ciepło które od niej bije zaraża :)
Za pewne będzie nam jej brakować, ale nie przestaniemy śledzić dalszych losów tak wspaniałej aktorki, jaka jest czekam na kolejną produkcję z jej udziałem z niecierpliwością.
Dziękujemy i prosimy o więcej ! <3
Kochani z racji tego, że finał zaskoczył mnie jak nigdy na kolejne opowiadanie musicie poczekać Ciut dużej muszę zebrać myśli bo póki co nie umiem. Może pojawi się coś na blogu o Asi i Szymonie bo już coś zaczęłam. A tutaj nie wiem, czy najpierw pojawi się kolejna część czy 10 sezon oczami szwagierek, nie mam pojęcie jedyne co mogę wam obiecać, że jutro postaram się napisać chociaż pare linijek
Subskrybuj:
Posty (Atom)