Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

czwartek, 19 lipca 2018

07. 02 Polecenie służbowe

Hello !
 Bardzo się cieszę, że podobała wam się miniaturka ! Teraz zapraszam was na 2 opko z nowej serii, mam nadzieję, że ta seria przypadnie wam bardziej do gustu. !
Nieprzeciągająca dłużej zapraszam do czytania !
Pozdrawiam ! ;* 

Spojrzałem na niego niepewnie, on bez słowa kiwnął głową na znak, że mogę odebrać. Niepewnym  ruchem ręki wziołem telefon i odebrałem. 
- Tak ?
- Jak się czujesz ? - Usłyszałem po drugiej stronie jej ciepły głos, cieszyłem się że ją słyszę
- Dobrze, nie musisz się martwic - Wyczułem w jej głosie zmartwienie - A jak idą poszukiwania ? 
- Powoli Mikołaj wiesz jak to wygląda minęło 6 lat zero świadków - Odparła zrezygnowana - Kubis z Jackiem ma podobno jakiś trop, ale póki co nie chcą zapeszać 
- Kubis to świetny gliniarz, na pewno mu się uda - Mężczyzna dał mi znak, żebym zakończył rozmowę - Muszę już kończyć 
- Rozumiem - Odparła po chwili milczenia - Pamiętaj zrobię wszystko, żeby
- Wiem, dziękuje - Rozłączyłem się odkładając telefon. Marek bo tak miał na imię mężczyzna spojrzał na mnie z zapytaniem na twarzy 
*
- Kurwa ! ile to już trwa, to czekanie jest okropne - Zaczęłam chodzić w kółko po pokoju, to czekanie mnie wykończy, martwię się o niego cholernie martwię. 
- Spokojnie
- Jak mam być spokojna ?! Jeden nie uważny ruch tego faceta i wszyscy wylecimy w powietrze. Jego jeden ruch i  Mikołaj... 
- Dla tego jako komendanta powtarzam po raz kolejny, żebyście opuścili budynek. W szczególności  tyczy się to Ciebie Karolina, u kryminalnych też da się pracować. Polecenia służbowe - Dodała po chwli 
- Pani komendant z całym szacunkiem, ale odmawiam wykonania polecenia  - Powiedziałam wstając z krzesła
- Tego już za wiele, to polecenie służbowe i nie ma mowy o odmowie  - Jaskowska oburzyła się lekko
- Przykro mi, może mnie Pani nawet wyrzucić, ale tam jest mój partner i nie zamierzam się stąd ruszyć - Odparłam podchodząc do okna, po moich słowach zapanowała cisza nikt nie odezwał się słowem. Stałam wpatrzona w dal zastanawiając się co możemy, zrobić co mogę zrobić. Mikołaj  jest moim najlepszym przyjaciele, i doskonale wiem że gdybym to ja była na jego miejscu zrobił by dla mnie wszystko, żeby tylko nic mi się nie stało, a mojemu życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo.
- Tak słucham ? - Odebrałam telefon, który dzwonił w mojej kieszeni. Nie spojrzałam nawet na wyświetlacz 
- Marek się źle czuje, potrzebuje wody - Usłyszałam jego głos był opanowany
- Jasne, zaraz przyniosę. Wszystko gra ? 
- Tak, czekamy, tylko masz być sama.
- Jasne przyjdę sama - Ucieszyłam się, że zobaczę go chociaż na chwilę
- Potrzebują wody, ten cały Marek źle się czuję. Idę - Nawet na nich nie spojrzałam tylko wyszłam z pokoju. Nie minęła chwila, a zaraz za mną wybiegła cała reszta, Jaskowska nie chciała mnie puścić, mówiła, że to niebezpieczne, że może mi się coś stać i takie tam, ale ja byłam nie ugięta i już po chwili stałam z kubkiem wody przed drzwiami. Niepewnym gestem ręki zapukałam do drzwi, już po chwili ujrzałam Mikołaja stał w drzwiach, wyglądał na zmęczonego tym wszystkim, w cale mu się nie dziwiłam sama była zmęczona.
- Postaw ją w drzwiach - Zwrócił się do mnie - A Ty podaj, tylko powoli - To polecenie było skierowane do Mikołaja. Powoli postawiłam kubek wody na ziemi, i wycofałam się lekko, Białach wziął go do ręki. Marek wystawił dłoń po kubek, z daleka widziałam, że był w złym stanie musiał się naprawę źle czuć jego dłoń, aż się trzęsła, a ja bałam się jeszcze bardziej bomba w rękach takiego człowieka nie wróżyła nic dobrego. W pewnym momencie mężczyzna stracił przytomność upadając na ziemię. W jednej sekundzie zamarłam, całe życie przeleciało mi przed oczami, a świat zwolnił 


wtorek, 17 lipca 2018

Miniaturka " Szkolenie na Mazurach"

Witam ! 

Zapraszam was serdecznie na miniaturkę, napisaną specjalnie dla was. Dziękuję za pomysł Dark Angel, mam nadzieję, ze się spodoba i zostawicie jakiś ślad po sobie.  Ja w sumie sama do końca nie wiem czy wyszło tak jak chciałam mam co do tego małe wątpliwości, dla tego też liczę na wasze opinie.
Pozdrawiam ! <3 
Miłego czytania ;*

- A tak na koniec w poniedziałek Patrol  05, 06 i 07 wraz z dyżurnym jadą na tygodniowe szkolenie, na Mazury 
- A ja ? - zapytał oburzony Poniatowski
- Nie wiem czy pamiętasz, ale za ostatnią akcję  czeka Cię archiwum 
- Ale.... 
- Bez, gadania. A teraz do roboty i pamiętajcie w poniedziałek o 10 macie być na miejscu. Jacek wszystko wam przekaże.
Weekend minął szybko, i nadszedł czas wyjazdu. W sumie tydzień na Mazurach to fajna rzecz, gdyby nie ten fakt że to jakieś szkolenie. Chwile przed 8 byłam już gotowa, miała już wychodzić kiedy do moich drzwi zapukał Mikołaj. 
- I jak gotowa? - Powitał mnie uśmiechnięty jak zawsze
- Właśnie miałam wychodzić - Uśmiechnęłam się do niego 
- To jak idziemy ? Nowaczek już czeka trochę marudny bo jak stwierdził za stary jest na bieganie 
- UU współczuje temu kto będzie z nim w pokoju - Zaśmiałam się - Chodźmy bo księżniczka się zezłości.  - Mikołaj wziął moją walizkę i zeszliśmy na dół. Po minię Nowaka widać było, że coś mu nie leży ten wyjazd.  Po niecałych dwóch godzinach jazdy byliśmy już na miejscu, od paru minut Jacuś był jakoś dziwnie rozweselony. 
- A Ty co banana zjadłeś ? - Zapytał Białach kiedy wchodziliśmy do hotelu 
- A co też chcesz, ale sory już nie mam -  Podszedł do recepcji - Idźcie na 2 piętro pod 5 zaraz przyjdę i rozdam klucze - Zwrócił się do naszej całej 6. Mikołaj bez słowa wziął moją walizkę chciałam mu ją zabrać, ale nie udało mi się. Krzysiek z Szymonem również wzięli bagaże swoich partnerek. 
- A ten co sam produkuje te klucze - Zaśmiał się Zapała 
- Ustawia je pod względem koloru, kształtu i wagi - Zażartował Białach 
- Śmiejcie się śmiejcie, tylko żeby się nie okazało, że kondycyjnie to on was wyprzedzi - Odparła poważnie Asia 
- A w życiu, my codziennie biegamy, a on za biurkiem 
- Biegacie i wpieprzacie hotdogi - Dodała Ola. oczywiście Panowie oburzyli się 
- Już spokój dzieciaczki wasza opiekunka idzie - Uspokoiłam towarzystwo jak tylko ujrzałam Nowaka. On szedł uradowany jak nigdy, wyglądał jak by z 3 banany połknął. Po chwil bez słowa rozdał klucze jeden dostała Ola, drugi Mikołaj a trzeci zostawił sobie.
- Dobra klucze już mamy, a teraz może byś powiedział jak się dzielimy. Czy może sami mamy się podzielić ? 
- O nie Białaszku to ja rozdzielam pokoje 
- Ola i Asia, Ja z Krzychem i Szymonem, a Ty z Karoliną to jest wasz pokój - Powiedział szybko, tak jak by nie chciał, żeby ktoś mu przerwał 
- Co ?! - Powiedzieliśmy niemal równocześnie z Mikołajem - Nowak czyś Ty upadł na głowę! Bo normalny to juz chyba od dawna nie jesteś - Miałam ochotę go zabić, Białach zresztą też. 
- Za 3 godziny widzimy się na dole, na obiedzie - Powiedział jak by nie słyszał mojej reakcji, uśmiech nie schodził mu z twarzy - szybko szybko do siebie - Popędzał ich Nowak. Spojrzałam na dziewczyny błagalnym wzrokiem, one nie powiedziały nic tylko przewróciły oczami. Razem z Mikołajem zostaliśmy na środku korytarza, on patrzył na klucz który trzymał w ręce i nerwowo się nim bawił 
- To co, chyba póki co nie mamy wyjścia, przecież nie będziemy tak stać tutaj, ja po obiedzie z nim pogadam - Spojrzał na mnie, nie powiedziałam nic tylko kiwnęłam głową. Mikołaj powoli otworzył drzwi, to co tam zastaliśmy przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Naszym oczom ukazało się ogromne małżeńskie łóżko, obsypane płatkami róż. Na stoliku leżały czekoladki z karteczką "Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Życzy obsługa hotelowa"  - Zabije Cię Nowak - Powiedział Mikołaj pod nosem, jak widać Nowaczek zaplanował sobie to z dużym wyprzedzeniem, tego to się dopiero żarty trzymają. Po chwili moją oczom ukazała się kolejna karteczka, tym razem leżała na łóżku. Chwyciłam ją do ręki i zaczęłam czytać. 
- Najlepsze życzenia od najlepszych przyjaciół. Udanego wieczoru :* 
- Zginą marnie - Powiedzieliśmy równo , po czym zaczęliśmy się śmiać. 
*
Reszta dnia minęła nam w miarę szybko, po obiedzie mieliśmy małe szkolenie. Potem z Mikołajem wybraliśmy się na spacer, nie chcieliśmy siedzieć z cała resztą nadal byliśmy na nich źli. Dla tego też postanowiliśmy na wspólny spacer, po drodze zahaczyliśmy o sklep, jak to Mikołaj ujął trzeba obmyśleć zemstę, słodką zemstę.
- To co, pora na obmyślanie zemsty - Zaśmiał się Mikołaj, podchodząc do mnie z butelką wódki 
- Jak najbardziej za ! - Zaśmiałam się - Dawaj, dawaj - Mikołaj miał już otworzyć butelkę kiedy ktoś zapukał do drzwi. Białach spojrzał na mnie pytająco odpowiedziałam mu tym samym.  - Obsługa hotelowa - Usłyszeliśmy nagle teraz nasze zdziwnie było jeszcze większe. 
- Proszę to od hotelu - Powiedział kelner wręczając coś Mikołajowi, on tylko odpowiedział dziękuje i zamknął drzwi 
- Dostaliśmy szampana - Tylko tyle był wstanie wydusić, kiedy odwrócił się w moją stronę z butelką dość drogiego szampana, która stała na stoliku. Szampan dobrze schłodzony do tego dwa kieliszki no nie wierzę. 
- Chociaż napijemy się za darmo - Zaśmiałam się - Jakiś plus z tego jest 
- W sumie - Popatrzył na butelkę - To co za co pijemy ?
- Za naszą nową drogę życia - Zaśmiałam się biorąc kieliszki do ręki 
- Za nową drogę życia - Powtórzył otwierając szampana.
Powili otworzyłam oczy, głowa pękała mi niemiłosiernie, czułam się jak bym co najmniej wypiła cysternę alkoholu.  Obróciłam się w drugą stronę, jedną ręką natrafiłam na nagi tors Białacha, on akurat też się przebudzał. Kiedy tylko mnie zobaczył zrobił duże oczy, nie wiem kto był bardziej zdziwiony ja czy on. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie, momentalnie nakryłam sie kołdrą po samą szyję 
- Mikołaj czy my ? - Zapytałam patrząc na niego zdziwiona
- Karolina, przepraszam ale ja nic nie pamiętam - Spojrzał na mnie zdziwiony, nie wiem kto był bardzo zszokowany
- Boże... - Poderwałam się z łóżka, okrywając kołdrą. Czułam się okropnie nie wiedziałam co powiedzieć, jak zareagować. Z jednej strony było mi głupio i wstyd, a z drugiej no własnie z drugiej strony sama do końca nie wiem co czułam. 
- Karolina - Usłyszałam jego łagodny głos
- Mikołaj, przepraszam - Powiedziałam otulając się kołdrą i znikając w łazience. Kiedy wyszłam Mikołaj był już ubrany, siedział na łóżku. Wiedziałam, że nie możemy odkładać w nieskończoność, ale teraz nie byłam chyba na to gotowa. 
- Karolina proszę Cię poczekaj - Złapał mnie za rękę, bałam się spojrzeć mu w oczy, ale on delikatnie podniósł moją twarz, tak że spojrzałam na niego.
- Karolina - Jego głos był łagodny i ciepły  - Ja wiem jak to wygląda. Nie pamiętamy nic obudziliśmy się w bieliźnie, chce żebyś tylko wiedziała jedno. Nie zrobił bym nic bez Twojej zgody, nie zrobił bym nic czego byś nie chciała. Wiem, że to nie jest pocieszenie, ale chce żebyś to wiedziała. Szanuje Cię i nie zrobił bym nic wbrew Tobie - Mówił to patrząc mi w oczy 
- Mikołaj, nie chodzi o to że  myślę że mógłbyś zrobić coś przeciwko mnie, znam Cię, ufam Ci. - Sama nie wiem co chce mu powiedzieć - To wszystko po prostu jest takie.. Boże nawet nie wiem jak to powiedzieć, ja po prostu. Nie chciałabym popsuć tego co jest między nami, jesteś moim przyjacielem, dogadujemy sie świetnie. Nie chciała bym się, żeby coś między nami się popsuło. Byliśmy pijani i ..... 
 - Spokojnie, zapomnijmy o tym. Nie mówmy nikomu - Uśmiechnął się do mnie, ja tylko kiwnęłam głową - Chodź dokopiemy im. - Zaśmiał się - To tak jak ustaliśmy najpierw udajemy, że nas to nie rusza, a potem do boju 
- Chodźmy - Powiedziałam i oboje wyszliśmy z pokoju. Czułam się jakoś dziwnie w obecności Mikołaja, bałam się że ta noc może zniszczyć naszą przyjaźń. Na stołówce, byliśmy tylko my naszych przyjaciół póki co nie było, co prawda poranek był pełen wrażeń, ale skutki wczorajszego kaca odczuwałam nadal, nie miałam siły iść po śniadanie po co kolwiek
- Proszę - Mikołaj postawił przede mną szklankę soku pomarańczowego 
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się w jego stronę. Nie minęła chwila, a nasi przyjaciele dołączyli do nas 
- I dobrze tak wam ! - Skomentował Jacek, jak tylko podszedł do stołu,  razem z Białachem spojrzałam na niego pytająco. 
- Co? 
- Jak to co, nie dość że pijecie bez nas. To jeszcze nawalony Mikuś chodzi po korytarzu bez koszulki., to do tego płacze że Karolinka to śpi a on zasnąć nie może. I co on biedny pocznie bo by się napił, ale nie ma co i z kim  - Z Mikołajem momentalnie spojrzeliśmy na niego 
- Co? I co dalej ? - Zapytaliśmy niemal równocześnie 
- Nie gadacie, że nic nie pamiętacie - Zwrócił się w naszą stronę Szymon 
- Stary jak mogą pamiętać, jak razem z Jackiem taszczyłem go do pokoju, ta - Wskazał na mnie - Spała pół naga odkryta do połowy - Na te słowa zrobiłam się czerwona jak burak - A ten tutaj uparł się, że najpierw musi przykryć swoją Karolinkę, żeby nie zmarzła. A nam się kazał odwrócić, żebyśmy tylko nie podglądali - Myślałam, że zapadnę się pod ziemie, dziewczyny siedziały obok śmiejąc się w najlepsze jedyne co mówiły, to to że żałują że ich nie było i tego nie widzieli. - A wiecie co było najlepsze potem zamiast położyć i, to wyjebał się przed samym łóżkiem, a jak już nam się udało go podnieść i położyć to stwierdził, że musi zdjąć spodnie bo w spodniach się nie spij  i Karolina będzie rano krzyczeć 
- Następnym razem błagam budźcie nas - Powiedzieli równo Szymon, Ola i Asia. Z Mikołajem tylko spojrzałam na siebie, było mi głupio, cholernie głupio za tą całą akcje, za to wszystko. 
 - Przepraszam - Szepnęłam niemal niesłyszalnie w jego kierunku, on szepnął to samo. 
- Wiem, że świetnie się bawiliście razem i w ogóle, ale następnym razem zaproście nas chociaż sobie popatrzymy - Zaśmiał się Szymon.
Dzisiejszy dzień był już nieco trudniejszy od śniadania do kolacji mieliśmy ćwiczenia, podskórnie czułam, że wieczorem czeka mnie rozmowa z Mikołajem. Po kolacji siedzieliśmy już w pokoju widziałam, że Białach próbuje zacząć rozmawiać, kiedy nagle do pokoju wpadł zamaskowany mężczyzna pomachał nam bronią przed oczami po czym wybiegł. Nie myśląc długo rzuciłam się razem z Mikołajem biegiem. Biegliśmy jak oszalali po schodach zeskakiwaliśmy z paru schodków, facet biegł w kierunku toru na którym ćwiczyliśmy, a zaraz potem wbiegł do lasu. Powoli opadałam z sił kiedy Mikołaj złapał go za kaptur, Panowie zaczęli się szarpać obawiałam się o niego, nie miałam pojęcia czy facet jest uzbrojony czy nie.  Kiedy tylko upuścił pistolet szybko go chwyciłam i wycelowałam w niego.Dopiero po chwili udało mu się zdjąć mu kominiarkę  naszym oczom ukazał się nikt inny jak nas instruktor. Nie mam pojęcia kto był bardziej zaskoczony ja czy Mikołaj 
- No brawo najlepszy czas - Powiedział patrząc na zegarek 
- Słucham ? Ale, że  - Powiedziałam  próbując złapać oddech 
- Takie ćwiczenia, wy akurat zostaliście na koniec - Kiedy to mówił był wesoły, jak by dumny z siebie. 
- Nie mam wiecej pytań - Powiedział patrząc w jego stronę - Wszystko ok - Zwrócił się do mnie  kładąc mi rękę na plecach. 
- Tak, jasne - Uśmiechnęłam się do niego 
- A tak swoją drogą, czy coś między wami jest. Nie to że się wpieprzam, ale wiecie łączenie prywaty z...
- Nie, ten pokój to tak żart naszych kolegów, taka mała zemsta  - Wytłumaczył nas Mikołaj 
- Ok jasne rozumiem w sumie, to z tego co wiem to wyszliście na tym dość dobrze jeden z najlepszych pokoi 
- Dokładnie 
- Dobra zmykajcie już, jutro przed śniadaniem rozgrzewka - Powiedział na odchodne. Spojrzałam na Białacha, on tylko przewrócił oczami. 
- To zapraszam Panią na spacerek - Uśmiechnął się w moją stronę i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zatrzymaliśmy się nie opodal hotelu niebo było wyjątkowo piękne 
- Swoją drogą ten właściciel to niezły pozwala na takie akcje  - Powiedziałam wpatrzona w fontane
- Podobno były wojskowy, ucierpiał na misji i w taki sposób może jakoś choć w połowie spełniać swoje marzenia 
- No tak zawsze coś  - Spojrzałam w niebo - Piękną mamy dziś noc, wychodzi na to, że jutro będzie piękny dzień 
- Może uda nam siego przekonać na jedne dzień wolny - Mikołaj zbliżył się do mnie, teraz stał tuż obok.
- Jestem jak najbardziej za - Cały czas patrzyłam w niebo. 
- Karolina - Zwrócił się w moim kierunku 
- Tak - Spojrzałam na niego, on położył mi jedną dłoń na biodrze odwracając mnie ku sobie 
- Wiesz, chce żebyś wiedziała jedno -Mówił patrząc mi w oczy dopiero teraz dostrzegłam błękit jego tęczówek, przypomniały bezkresny ocean. 
- Tak ? - zapytałam cicho jak zahipnotyzowana
- Nawet gdyby, coś wczoraj między nami się wydarzyło nie żałował bym tego, tej nocy - Jego głos był wyjątkowo niski i łagodny - Żałował bym tylko jednego, tylko jednej rzeczy - Przerwał na moment - Żałował bym tylko, tego że nie pamiętam nic z tej nocy, bo na pewno była by wyjątkowa - Jego dłoń znalazła się na moim policzku. Nie miałam pojęcia co powiedzieć, jak zareagować. On mnie uprzedził zanim się zorientowałam złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Kiedy odsunął się ode mnie na moment spojrzałam mu głęboko w oczy w jego spojrzeniu było tyle szczerości i prawdy, której tak się obawiałam 
- Mikołaj ja przepraszam, to nie Twoja wina - Rzuciłam krótko nawet nie patrząc mu w oczy, moje spojrzenie utkwiło gdzieś pomiędzy gwiazdami, a granatowym odcieniem nieba. Tylko tyle byłam wstanie powiedzieć, uciekłam. 
- Karolina ! - Usłyszałam po chwili jego wołanie, sama nie wiem czemu uciekłam do naszego pokoju do miejsca gdzie on i tak wróci. 
- Porozmawiajmy proszę - Powiedział wychodząc za mną na balkon, nie wyczułam złości, ani gniewu w jego głosie  - Spójrz na mnie proszę - Położył mi rękę na ramieniu, odwracając mnie ku sobie 
- Mikołaj, przepraszam - Z ledwością powstrzymywałam łzy - To nie Twoja wina - Tylko tyle byłam w stanie powiedzieć - To ja tu jestem problem 
- Ej o czym Ty mówisz - Momentalnie złapał mnie za brodę, delikatnie unosząc moją głowę tak abym na niego spojrzała - Nie jesteś żadnym problemem 
- Mikołaj, jesteś cudownym facetem nie jedna by chciała z Tobą być, ale ja nie ma szczęścia w związkach zaraz coś psuje niszczę - Ponownie opuściłam wzrok, on nie dawał za wygraną, po chwili ponownie patrzyłam mu w oczy. 
- Nie waż się tak nawet mówić, jesteś cudowną kobietą - Po chwili jego dłoń znalazła się na moich biodrach, a drugą przytulona do mojego policzka - Oddał bym wszystko, żeby miec Cię blisko, a jeszcze więcej zrobił bym, aby już nigdy nie wypuścić Cię z rąk - Mówił patrząc mi prosto w oczy, był na tyle blisko że czułam oddech na policzku - Znaczysz dla mnie zbyt wiele, i nie ważne co będzie między nami zawsze będziesz dla mnie najważniejsza, a ja nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić - Mówił powoli i opanowanie, jak by składał najważniejszą obietnice w swoim życiu. Jednym palcem przejechał mi po ustach, rozchylając je delikatnie. Nie potrafiłam mu się dłużej opierać, to było silniejsze ode mnie, odchyliłam głowę przytulając się do jego dłoni, zamknęłam oczy. Już po chwili poczułam dotyk  jego ust, były tak delikatne i aksamitne, pozwoliłam mu się prowadzić ufałam mu w pełni. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się na jego rękach, a tuż potem na łóżku. Mikołaj całował mnie po szyji , naglę poczułam jego rękę na sowim brzuchu, wędrowała po moim gorącym ciele, zostawiając po sobie jeszcze większe ciepło, nie wiem kiedy zdjął mi bluzkę i rzucił gdzieś daleko za siebie nie byłam mu dłużna i szybko pozbyłam się jego bluzki. jego ręce błądzili po moim ciele, brzuchu, plecach, kiedy był przy staniku sprawnym ruchem ściągnął go, nie liczyło się nic poza nami, poza tym co jest teraz z tym momencie, ponownie wrócił do moich ust składając na nich gorący pocałunek, po chwili oderwał się i zaczął  schodzić coraz niżej, kiedy zszedł do poziomu piersi delikatnie je possał moje ciało wygięło się  w łuk, chciało być jak najbliżej niego, jego język błądził po moim brzuchu, byłam rozgrzana do granic możliwości, nie minęła chwila a reszta naszej garderoby znalazła się gdzieś za nami. On cały czas pieścił moje ciało pocałunkami, pragnęłam tylko jego jak nikogo innego, Mikołaj szybkim ruchem wsunął się we mnię, na początku jego ruchy były wolne i płytkie, z każdym kolejnym przyspieszał, to on nadawał nam rytm, moje ciało podążało za nim, już dawno odpłynęłam gdzieś w otchłani zapomnienia.
Obudziły mnie pukanie do drzwi, najpierw delikatne a po chwili coraz mocniejsze. Spojrzałam na zegarek 
- Cholera -Skwitowałam, budząc Mikołaja. Kiedy otworzył oczy uśmiechnął sie i musnął moje usta - Mamy dwie minuty - Pokazałam mu zegarek 
- Kurwa ! - Powiedział podrywając się na równe nogi - Ten cały Kamil nas wykończy za to
- Jaja se robicie czy co ! Wstawać - Usłyszeliśmy za drzwiami  
- Dwie minuty i będziemy  - Rzucił szybko Mikołaj, zamiast się ubierać podszedł do mnie i czule pocałował 
- Zbieraj się, a nie bo krążyć będziemy w koło hotelu 
- Z Tobą to i na koniec świata - Odparł podając mi ubranie 
- Tylko, ze ja po wczorajszej nocy umieram z głodu więc wybacz nie dziś - Musnęłam jego usta przechodząc obok niego. 
Nie mam pojęcia jak to zrobiliśmy, ale byliśmy dosłownie sekundę przed nim. Poranek zapowiadał się świetnie mieliśmy biegać przez 45 minut, a ja umierałam z głodu. No nic trzeba się zebrać i biec, przez pierwsze 30 minut dawałam radę potem było już gorzej. 
- Co jest ? - Mikołaj zatrzymał się przy mnie, widać było że się przejął 
- Coś już siły nie mam zaraz mi przejdzie 
- O nie nie ma takiej, opcji dla Ciebie to już koniec - Obiął mnie w pasie i zaprowadził na ławkę 
- Co jest ? - Kamil podszedł w naszą stronę 
- Nic, wszystko ok Mikołaja przesadza trochę sie gorzej poczułam, ale zaraz mi przejdzie 
- Ty siedzisz, a Ty Mikołaj wracasz do biegania - Podał mi butelkę wody 
- Póki pamiętam w sobotę mam egzamin, w niedziele też więc sobota i niedziela od śniadania macie wolne, a w niedziele wieczorem zapraszam na ognisko  - Powiedział na zakończenie Kamil, oczywiście ucieszyliśmy się z tego bardzo 2 dni wolności przyda nam się - To do zobaczenia po śniadaniu. Ty Karolina jak będziesz się dalej żle czuć to zostań w pokoju 
- Pewnie znowu pili całą noc,a teraz kacyk - zażartował Jacuś kiedy byliśmy już na śniadaniu
- A co zazdrościsz ? - Odgryzł mu się Mikołaj 
- Popatrzcie i nawet nie zaproszą - Krzysiek udał smutnego 
- To za karę 
- No stary, co nadal focha macie. To ja to odkręcę - Zaproponował nam Szymon 
- Co Ty stary szampan za darmo, piękny widok z okna duża łazienka, ful wypas, tylko mogliście jeszcze w śniadania do pokoju zainwestować  - Zaśmiał się Białach 
Dni mijały i mijały, nie mam pojęcia jak w ciągu dnia udawało nam się z Białachem ukrywać to co jest między nami, ale do tej pory nikt o nas nie wiedział. 
- Jak Tylko wrócimy do Wrocławia to nie wypuszczę Cię z łóżka - Podszedł do mnie obejmując mnie w pasie 
- A ciekawa jestem kto będzie pracować - Odwróciłam się w jego stronę 
-  Zmianę mamy dopiero w środę, to może może - Uśmiechnął się całując mnie w usta 
- Wariat - Szepnęłam między pocałunkami, po chwili jego usta wylądowały na mojej szyji wiedziałam, że mamy mało czasu,ale nie protestowałam. Oderwaliśmy się do siebie dopiero jak ktoś zapukał do drzwi,
- Siemanko - Wparował uradowany Krzysiek, z całą resztą 
- Jak tam gotowi? Wprawieni na wielkie picie ? - Zaśmiał się Jacek 
- Wy tylko byście pili i pili 
- Bierzemy przykład z najlepszych - Podsumował nas Szymon 
- Fajnie wiedzieć co myślą o Tobie znajomi co nie Białaszku 
- Ich nie warto słuchać, sami ostatnio tak się schlali, że budzić ich musiałyśmy - Zaśmiała się Asia
- Dobra koniec gadania idziemy - Podsumowała Ola i skierowała się w stronę wyjścia tuż za nią poszliśmy wszyscy 
- Oszaleję zaraz - Szepnął mi do ucha kiedy wybraliśmy się na mały spacer 
- Tak, a to dla czego ? - Zapytałam łagodnie, chciałam się z nim podroczyć
- Jesteś tak blisko, a nie mogę Cię dotknąć - Mówił szeptem stojąc tuż obok 
- I co Ty moje biedactwo zrobisz - Szepnęłam podgryzając mu delikatnie płatek ucha, po czym szybko się odsunęłam 
- Jesteś okropna - Próbował się do mnie zbliżyć, ale odsunęłam się 
- Pora wracać - Skierowałam się w stronę reszty, on chwilę postał po czym poszedł za mną, kontem oka widziałam, ze ma minę jak zbity pies - Głowa mnie coś boli pójdę się już położyć. - Mikołaj odprowadzisz mnie - Zwróciłam sie w stronę lekko zdziwionego Mikołaja 
- Jasne - Tylko tyle był wstanie odpowiedzieć. Wystarczyło tylko, że znaleźliśmy się za drzwiami pokoju  Mikołaj złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie 
- Wiesz, że jesteś okrutna - Powiedział patrząc mi w oczy 
- Uciekaj na ognicho, a nie mnie głowa boli - Zaśmiałam się starając się od niego uwolnić 
- O nie nie, teraz się mnie nie pozbędziesz - Powiedział, po czym zamknął moje usta w pocałunku 
- A jutro co im powiesz - Zaczęłam się z nim droczyć
- Że jesteś okrutna  - Próbował mnie pocałować, ale ja się nie dałam - Zła i podła - Jego starania były dość kiepskie - Ale i tak Cię kocham - Dodał po chwili 
- Powiedziałeś to po raz pierwszy -  Spojrzałam mu w oczy 
- Bo to prawda - Uśmiechnął się w moją stronę, po czym czule pocałowała. Już nie droczyłam się z nim poddałam mu się całkowicie, Mikołaj prowadził mnie w stronę  łózka, już po chwili leżałam na nim, a on czule całował moje ciało skrawek po skrawku, robił to tak delikatnie jak bym była z najcenniejszej  porcelany, w jego dotyku, pocałunku czuć było ogromną miłość i pożądanie.
- Dzień dobry - Obudził mnie czułym pocałunkiem 
- Dzień dobry - Uśmiechnęłam się otwierając oczy, on lekko nachylał się nade mną 
- Kocham patrzeć jak śpisz, ale niestety zaraz musimy wstawać - Powiedział nieco smutny 
- Na pocieszenie mogę powiedzieć, że za jakieś 5 może 6  godzin będziemy  już we Wrocławiu - Puściłam mu oczko, on lekko się uśmiechnął 
- O niczym innym nie marzę - Położył mi dłoń na policzku, składając na moich ustach pocałunek, jego zapach, smak jego ust sprawiał że przestawałam myśleć racjonalnie, zatracałam się w nim całkowicie zapominając całkowicie o wszystkim, jego dłoń zaczęła jeździć po moim brzuchu, po moich nogach, udach kierując się coraz wyżej. 
Wtedy do pomieszczenia ktoś zaczął się dobijać. Do pokoju weszła kobieta o blond włosach i długich nawet niczego sobie nogach. Normalnie brałby w ciemno. Dopiero gdy się odwróciła, a raczej odwrócił to myślałem, że mu nogi z dupy powyrywam. 
- Dzień dobry zakochanym ja tylko na momencik sprawdzić czy wszystko jest w porządku - wyglądał jak palant, ale gdyby było ciemno to nie jeden by się nabrał.
- Karolina idź proszę do łazienki. Ja zaraz sobie porozmawiam z tą uroczą pokojówką - uśmiechnąłem się. Jednak po chwili mój uśmiech zamienił się na złowrogą minę.
- No wreszcie, bo już mi stringi tak wlazły, że chyba z miesiąc będę je wyciągał. Może Karolina ci je pożyczyć Białaszek byłby wniebozięty tymi majtkami w kolorze zalotnego różu - śmiał się dyżurny, a za drzwiami słychać było śmiechy pozostałych ludzi z ekipy.
- Weź ty mnie nawet nie denerwuj. I co zaraz Zapała przyjdzie przebrany w baletnice ? - mówiłem próbując jakoś panować nad nerwami.
- Na to nie wpadliśmy, ale dzięki wykorzystamy to- po nich można się akurat wszystkiego spodziewać. Nikt nie ma takich wspaniałych pomysłów jak dream team Nowak and Zapała.
- Jacek wyjdź póki jestem miły - wycedziłem przez zęby. Widziałem, że Karolina jest tym wszystkim trochę zakłopotana.
- O nie miły panie ja tutaj żadnego Jacka nie widzę tylko Jadzie - w tym momencie to sam nie wiedziałem czy mam się śmiać czy go opieprzyć z góry w dół i z powrotem.

- Jadźka to weź miotłę i wracaj już do domu - powiedziałem i zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem.
 *
- Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy - Czule pocałował mnie w szyję i wręczył czerwoną róże
- Dziękuję - Odwróciłam się uśmiechając do niego i czule całując - I kto by pomyślał, że głupi żart Jacusia doprowadzi do tego wszystkiego 
- Wtedy najchętniej bym go zabił, a teraz co roku mu dziękuje - Mówiąc to pogładził moje włosy 
- To takie nasze małe magiczne miejsce - Odwróciłam się do niego plecami, on czule mnie obiął. Teraz razem patrzyliśmy się na zachodzące słońce 
- 3 lata temu przez żart naszych kolegów zyskałem coś najcenniejszego - Ucałował mnie w czubek głowy 
- Rok później w tym samym miejscu zapytałeś, czy chce się z Tobą zestarzeć - Uśmiechnęłam się w duchu na samo wspomnienie 
- Zgodziłaś się bez wahania 
- Bo byłam tego pewna, jak niczego innego - Odwróciłam się do niego ponownie patrząc mu w oczy 
- Rok później jakiś łysy wariat, ściągnął tu całą rodzinę i przyjaciół  żeby powiedzieć jak cholernie Cię kocha i jak wiele dla niego znaczysz  - Zaśmiał się i złożył na mych ustach czuły pocałunek 
- Jakaś blond wariatka wtedy płakała z radości jak małe dziecko - Chwyciłam jego dłoń - A teraz ta sama blond wariatka rok później ma dla swojego wariata małą niespodziankę, z którą czekała, aż miesiąc - Złożyłam na jego ustach najczulszy pocałunek, a jego dłoń ułożyłam na swoim brzuchu. Spojrzał mi w oczy z wielkim zapytaniem, nie odpowiedziałam nic tylko kiwnęłam głową. 
- Kocham was! - Krzyknął obracając mnie w okół własnej osi, kiedy postawił mnie na ziemi pocałował mnie z ogromną pasją i namiętnością. - Najpiękniejszy prezent jaki mogłem otrzymać. Moje dwa najcenniejsze skarby - Mówiąc to uklęknął przede mną i pocałował mnie w brzuch - Wszystko oddam, żebyście byli szczęśliwi. - Nie odpowiedziałam nic, nawet nie wiedziałam co można powiedzieć, bez słowa przytuliłam go do naszego maleństwa. On obiął mnie w pasie czule szeptając - Jesteście dla mnie wszystkim co najlepsze 
*

Gdyby ktoś kiedyś powiedział jak potoczą się moje losy wyśmiałam bym go, powiedziała bym, ze oszalał upadł na głowę, czy nawet wezwała karetkę z białym kaftanem. 
Teraz po niespełna 5 latach, jestem szczęśliwą mama i mężatką, kiedy tak patrzę jak Mikołaj przytula naszą córeczkę, czule szeptając jak bardzo ją kocha i śpiewając kołysankę,a ona czule się do niego przytula i po swojemu mówi Kocham Cię tatusiu nie mogę uwierzyć w moje szczęście, w to że trafiłam na tak cudownego faceta, że co rano mogę budzić się w jego ramionach.A on każdego dnia zapewnia, że kocha mnie jeszcze bardziej niż wczoraj, ale jeszcze mniej niż jutro, a kiedy szepta, że   na całym świecie nie ma takich słów, które będą wstanie określić jak bardzo mnie kocha już wiem, że wyszłam za największego wariata pod słońcem, ale kocham go kocham tak cholernie. 
- Muszę Ci coś powiedzieć - Weszłam do pokoju Milenki, on leżał obok naszej księżniczki czytając jej ukochaną książeczkę przed snem 
- Stało się coś ? - Zapytał, wstając delikatnie całując ją w czubek głowy nakrywając kołderką, po czym trochę niezdarnie wygramolił się z jej łóżeczka. Zaśmiałam się lekko 40 letni mężczyzna wychodzący z łóżeczka to zabawny widok. - Coś się stało skarbie ? - Zapytał czule stając naprzeciw mnie, nie odpowiedziałam nic tylko podałam mu biały przedmiot. Spojrzał na niego
- Kocham was - Pocałował mnie czule, nawet nie wiem kiedy znalazłam się na jego rękach, a chwile później w naszej  sypialni. Czułam się tak samo jak pierwszego dnia kiedy zaufałam mu i pozwoliłam prowadzić przez resztę życia 

niedziela, 15 lipca 2018

07.01 Piątek trzynastego

Hello hello, 


Przychodzę do was z całkiem nową seria, tylko po woli zastanawiam się czy jest sens? Zauważyłam spadek aktywności na  blogu, i tak się zastanawiam Czemu to tak ?😌 No nic mam mały pomysł zaproponujcie mi jakąś minia hasłowo czy jak tam sobie to wymyślicie, a ja albo wybiorę  jedną najbardziej pasująca, albo połączę pare pomysłów w jeden. Tak myślę, że to wtorku wieczora czekam na propozycję w środę jadę więc w podróży będę miała czas na obmyślenie jak to napisać. 

A więc nie przeciągając miłego czytania ! No i komentujcie.
Pozdrawiam ! <3 

Czasami życie lubi sobie z nas zadrwić, zabawić się nami. Czasem w najmniej odpowiednim momencie  spotyka nas coś czego nie spodziewalibyśmy się nigdy, jedno zdarzenie, jedna chwila, jeden moment i dzieje się coś niespodziewanego, coś co łamie nas w pół i nie potrafimy się podnieść, upadamy i tracimy nadzieję na lepsze jutro, trzeba mieć cholernie wiele siły, żeby się pozbierać i zacząć żyć na nowo, tylko czy można nazwać życiem to co się dzieje tuż po tym ?.

Spojrzałam na kalendarz  Piątek  trzynastego - mruknęłam pod nosem " Zapowiada sie piękny dzień. Pech jak się patrzy - Skomentowałam sama do siebie. - Statystycznie dziś zginie najwięcej osób, i najwięcej osób popełni samobójstwo niż w taki zwykły dzień - Mówiłam sama do siebie zbierając się do pracy - Zginięcie pod kołami rozpędzonego auta, bądź ratując samobójce również jest ogromne. No cóż to będzie piękny dzień 
- Cześć - Powiedziałam wchodząc do pokoju, odpowiedziała mi cisza. Mikołaja nie było, ale jego rzeczy już był. Wzięłam mundur, swoje rzeczy i poszłam przygotować się do odprawy. Aż do odprawy nie widziałam Białacha, zdziwiło mnie to z reguły zawsze widujemy się przed odprawą. 
- Dzień dobry - Powiedziała Jaskowska wchodząc do pokoju, ku naszemu zdziwieniu Mikołaja nie było - Karolina gdzie Mikołaj ? 
- Pani komendant Mikołaj - Nie miałam pojęcia co wymyśleć jaki bajer wkręcić tym razem, całe szczęście zadzwonił mój telefon, spojrzałam zdziwiona na wyświetlacz " Białach " - Właśnie dzwoni  - Sama nie wiem czemu to powiedziałam, komendantka nie powiedziała nic tylko gestem pokazała mi, żebym odebrała 
- Tak, Mikołaj gdzie jesteś ..... Jak to bomba na komendzie ?! - Na te słowa wszyscy poderwali się z miejsc  - Gdzie jesteś ? .... - Zaraz będę  - Bez słowa wybiegłam z pokoju, pędziłam jak oszalała i już po chwili byłam pod pokojem przesłuchań 
- Jak się czujesz ? - Krzyknęłam lekko przerażona, Mikołaj siedział z tym wariatem zamknięty 
- Ok - Odpowiedział niemal natychmiast  - Musicie go wysłuchać - Dodał po chwili 
- Czego Pan od nas oczekuje ? - Starałam się brzmieć łagodnie i naturalnie 
- Chce wiedzieć co z moim synem  ! - Jego głos był szorstki i bez uczuć - Maksiu Nowacki, 6 lata temu zaginął a wy zaprzestaliście śledztwa
-  Obiecuje, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, mój kolega bardzo by mi pomógł - Staram się go przekonać, żeby wypuścił Mikołaja 
- Twój kolega zostaje ze mną, mam mało czasu cholernie mało czasu. Chce dowiedzieć się co z moim synem - W jego głosie można było wyczuć lekką panikę  - Pospieszcie się !
- Ok - Tylko tyle byłam wstanie powiedzieć. Bałam się, bałam się jak cholera, chyba najbardziej o niego.
*
- Wszyscy wyprowadzeni - Zameldował Jacek wchodząc do gabinetu Jaskowskiej, razem z komendant oglądałam plany komendy.
-  Co wiemy o tym dziecku ?
- Maksiu Nowacki 6 lat wyszedł z domu i rozpłynął się w powietrze, sprawę prowadził Kupis z kryminalnych
- Pojedziecie tam dowiecie się czego tylko się da, tylko mi tu nie wracać
- Mikołaj to mój partner - Zaprotestowałam od razu - Nie mogę go tak zostawić
- Na pewno Cię zrozumie
- Ale ja siebie nie, potem nie spojrzę sobie w oczy. Nie długo wrócę - Rzuciłam i wyszłam za Jackiem. Bałam się jak cholera, bałam się tak cholernie że nie zdążymy, ze on się rozmyśli. Chciałam jak najszybciej załatwić sprawę z kryminalnymi i wrócić na komendę
- W zasadzie nic wiecej nie udało nam sie ustalić - Powiedział zrezygnowany naczelnik, wiecie 6 lat to jednak sporo czasu, nie było tyle technik narzędzi. A po małym ani śladu to prokurator zdecydował się zamknąć śledztwo
- Musimy coś zrobić jakoś działać - Powoli zaczynałam panikować,poważnie obawiać się o jego życie -  Takie siedzenie nie prowadzi do niczego
- Proponuje, zrobić tak  Kuba i Paulina pojadą do matki tego chłopca my z Jackiem poszukamy w papierach, Ty wróć na komendę  - Kupis starał się mnie uspokoić
- Spokojnie zobaczysz, nie długo będziemy się z tego śmiać  - Paulina starała  się podtrzymać mnie na duchu. Wróciłam na komendę dalej nie widziałam nic co mogło by pomóc nam w poodszukiwaniach. Jacek z Kupisem przeglądali akta sprawy, ja tymczasem przekopywałam internet w poszukiwaniach jakich kolwiek informacji na temat mężczyzny, jego żony rodziny czego kolwiek co by nam pomogło
- Karolina proszę Cię idź do domu - komendantka po raz kolejny starała sie mnie wygonić  - To polecenie służbowe
- Z całym szacunkiem, ale nie - Odparłam odrywając wzrok znad dokumentów - Mikołaj to mój partner i przyjaciel nie darowała bym sobie gdybym teraz wyszła. A teraz przepraszam jestem zajęta. - Szukanie informacji na temat tego wszystkiego zajęło mi mnóstwo czasu, kiedy już wyszłam z pokoju okazało się, że nas bomber porozmawiał już z żoną, byłam wściekła, że mi o tym nie powiedzieli, że ominęło mnie to. Najgorsze było chyba jednak to, że nie widziałam co dzieję się z Mikołajem. Ta niepewność była najgorsza.
- Jak się trzymasz ? - Paulina weszła do pokoju
- Macie coś ? - Od razu jak tylko weszła wstałam
- Spokojnie chłopaki mają jakiś trop, ale musimy poczekać, a Ty jak tam? - Podeszła bliżej
- A jak myślisz ? - Zrezygnowana opadłam na krzesło
- Wiem, gdyby to był Kuba też bym się martwiła, ale zobaczysz nie długo to będzie nasza zabawna historia opowiadana przy piwie
- Obyś miała rację
*
- Stary widzę, że się źle czujesz, może wyjdziemy Ty pojedziesz do szpitala, a ja pomogę mojej partnerce szukać Twojego syna - Starałem się go przekonać, żebyśmy wyszli. Bałem się jak nigdy, facet ledwo trzymał się na nogach, a w rękach miał zapalnik
- My tu siedzimy, ona szuka - Odparł ledwo mówiąc
- We dwoje mamy więcej szans, stary nie to że się przechwalam czy coś, ale statystyki mamy najlepsze z całej komendy - Spojrzał na mnie po raz pierwszy od dawna, widziałem że się waha
- Nie my stąd wyjdziemy, a oni przestaną szukać mojego syna, masz dzieci ?
- Dwie córki, 16 i 18 lat
- A Ty co byś zrobił, na moim miejscu ? - To pytanie zbiło mnie z tropu, nie chciałem go otrzymywać w jego przekonaniu, że robi dobrze, ale też nie chciałem kłamać
- Zrobił bym wszystko, ale z rozsądkiem. Komendy bym nie wysadzał, bo pewnie teraz więcej osób zamiast szukać moich córek chciało by ocalić komendę
- Martwią się w swoje dupy - Powiedział z ironią
- Nie o to chodzi, taki wybuch niebezpieczny jest dla wielu osób, oni tam za drzwiami nie wiedzą jaki zasięg ma bomba. A co jak ulica akurat będą przechodzić przedszkolaki ? - Nie odpowiedział nic, tylko spojrzał na swoje buty. Nagle mój na stole zawibrował  

piątek, 13 lipca 2018

VI. XXVIII Jak w domu


Witam !
Dziś nadszedł ten o to wielki dzień koniec już 6 serii moich opowiadanek ! W napisaniu tej pomogła mi moja niezastąpiona Szwagierka ! ; * Za co dziękuje dziękuję bardzo ! 
Nowa seria  pojawi się już nie długo, kiedy dokładnie nie wiem.
Jak mija wam piątek 13 ? :D pech czy przeciwnie ?
Pozdrawiam ! Miłego wieczoru ! 

Mijały kolejne godziny. Jacek był operowany podobno pocisk utknął w ramieniu i lekarze cały czas walczą  o jego życie.
- A co tutaj robi ta adwokatka ? - zapytał zaskoczony Mikołaj.
- Nataleczko,Natusiu proszę cię poczekaj - Julek potulnie jak baranek próbował ją zatrzymać. Jednak ona szła jak czołg nawet nie zwracała uwagi na przeszkody. Widać było, że to kobieta z charaterem i gdyby chciała to by rozpierdzieliła w kilka sekund cały ten szpital.
- Odwal się ode mnie ! Rozumiesz ?! - krzyczała prawie na cały korytarz zdenerwowana kobieta.
- Co z Jackiem  ? - zapytała ze łzami w oczach jednak wyglądało na to, że nie były to łzy rozpaczy.
- Operacja cały czas trwa, ale wszystko będzie dobrze - wtrącił Krzysiek jednak szybko tego pożałował.
- A co mi pan tutaj za głupoty pieprzy !? - niemal krzyknęła, kartując policjanta wzrokiem.
- Nataleńko chodź proszę cię ochłoń trochę - próbował ratować sytuację Julek.
- Jezus Maria jeszcze jej tutaj brakowało - mruknął Poniatowski. Na korytarzu pojawiła się druga kobieta, co odrazu skutkowało awanturą.
- Co z mysiem pysiem ? - zapytała blondynka.
- Pani też do Jacka..
 - jestem jego dziewczyną - powiedziała młoda pani doktor.
- Co ty powiedziałaś ?! Jaką dziewczyną  ?! - uniosła się Natalia. Minę miała jakby chciała wycedzić z gonga drugiej kobiecie.
- Przepraszam bardzo ja się nie przedstawiłam Martyna Białach chirurg - to kompletnie wprowadziło zakłopotanie wszyscy chyba pogubili się w sytuacji.
- O proszę bardzo Mikołaj to jakaś twoja rodzina ? - zaczął śmiać się Zapała.
- Kuzynka a co nie widać podobieństwa - puścił oczko jednak nie spodziewali się, że z tego wszystkiego wyniknie taka awantura.
- A ja jestem Natalia Poniatowska - Nowak żona tutaj właśnie obecnego operowanego Jacka Nowaka i siostra tej ofiary losu - i wszystko stało się jasne skąd znał ją Juliusz. Tylko pytanie gdzie poznał je obie Dyżurny.
- Jaka żona do cholery ! - krzyczała oburzona kuzynka Mikołaja.
- Jak nie wiesz kto to żona to sobie na wikipedii sprawdź -  burknęła siostra Juliusza.
- No, ale jakaś nie specjalna ta żona skoro woli mnie- mina Nowak przebiła wszystko,a w oczach widać było wściekłość.
- Tego już za wiele - wrzasnęła wkurzona jak stado os Natalia i rzuciła krzesłem. Martyna ściągnęła ze ściany obrazek i już miała nim rzucić w przeciwniczke, ale w ostatniej chwili powstrzymał ją Mikołaj. Jednak rywalki cały czas nie dawały za wygraną. 
- Ja cię chyba zaraz zestrzele tak mnie denerwujesz - mruknęła obrażona blondynka. Wtedy jak gdyby nigdy nic do akcji wkroczyła ochrona wezwana pewnie przez personel szpitala.
- No niech panie przestaną przecież nie będziemy  pań ze szpitala wyrzucać - próbował delikatnie negocjować pracownik ochrony.
- Będzie spokój ? - zapytał drugi z ochroniarzy. Obie pierwszy raz od początku starcia zgodnie przytaknęły.
- Wiesz co mam pewien pomysł... Zemścijmy się na samym Jacusiu skoro sobie tak pogrywa- uśmiechnęły się szyderczo, ale na zemste będą musiały poczekać, aż Nowak się wybudzi.
- To się pięknie zapowiada - Znałem moją kuzynkę, a ta  cała Natalka, armagedon jak nic. Zrezygnowany i zmęczony usiadłem pod ścianą, czułem się dziwnie cholernie dziwnie z jednej strony postrzelenie Jacka a z drugiej strony Karolina. 
Niepewnie usiadłam tuż obok niego, nawet mnie nie zauważył twarz schował w dłonie, z daleka widać był, ze jest zmęczony. Tak bardzo chciałam być blisko niego i znowu poczuć się bezpieczna. Niepewnym ruchem ręki położyłam mu dłoń na udzie, bałam się jego reakcji jak nigdy dotąd. On kiedy poczuł moją dłoń podniósł głowę i spojrzał w moim kierunku,  obawiam się jego reakcji, a on jedną ręką chwycił moją dłoń a drugą obił mnie mocno całując w czoło, poczułam się bezpiecznie, jak w domu. Nasze spojrzenia spotkały się ponownie, od tak dawna.
- Natalka... Martynka ? Co wy tutaj robicie ? - zapytał zaskoczony policjant.
- No musimy ci coś wyznać bardzo pilnie - powiedziała uśmiechnięta Białach.
- Wy się znacie ? - Jacek chyba zaczął łapać o co chodzi.
- Tak dzięki tobie, ale wiesz co debil jesteś i chyba na to wychodzi, że znaleźliśmy sobie inny punkt wspólny prawda panie Robercie ? - na sali pojawił sie przystojny pan doktor i pod ręke wyszedł razem z nimi z sali.
- Ale ?  Dziewczyny poczekajcie ja wam to wszystko wyjaśnie - to był cios poniżej pasa. Nowaka chyba zabolał widok przystojnego lekarza i jego dwóch partnerek życiowych.
- W dupie mam twoje wyjaśnienia weź je sobie sprzątaczkom poopowiadaj - mruknęła Natalia patrząc z pogardą na byłego już męża.

*
- I obiecuję Ci miłość wierność i że Cię nie opuszczę, aż do śmierci -  Po moim policzku spłynęła łza, tym razem była to łza szczęścia. Jego błękitne tęczówki, były przepełnione miłością. Kochałam na niego patrzeć, kochałam jak sie uśmiecha, kochałam jego nad życie. Zanim się zorientowałam jego usta wylądowały na moich, teraz całowałam już męża. 
- Gorzko ! Gorzko ! - Krzyk weselnych gości niósł się pod kościołem, nasze ręce połączone już na zawsze. Teraz nie liczyło sie nic poza nami
Razem na zawsze szczęśliwi, tuż obok siebie. Póki śmierć nas nie rozłączy  

poniedziałek, 9 lipca 2018

VI.XXVII " I że Cię nie opuszczę "

Hejka ! 
Przychodzę do was z zupełnie nowym opowiadankiem ! Mam nadzieję, że się spodoba i zostawicie coś po sobie. Kolejne już nie długo, a może i długo zależy jak dla kogo ! 
Miłego wieczoru Pozdrawiam ! 

"Znaczysz dla mnie więcej, niż możesz przypuszczać. Po prostu... - jakże ciężko było mi zebrać myśli. - Po prostu jest tak, że niektórych ludzi poznajemy nie w tym momencie. Zaczyna nam na nich zależeć, chociaż tak nie powinno być. Chcielibyśmy z nimi być pomimo wszystko, a nie możemy."


- Seksi ten Twój tyłeczek - Zaśmiał się patrząc w lusterko
- Wiem - Uśmiechnąłem się do niego słodko, puszczając oczko - Podoba Ci się ? - Zapytałem go taki słodkim głosem
- Jesteś nienormalny - Odparł szybko, patrząc na drogę 
- Zamknij się i jedź szybciej 
- Spokojnie damy radę, mamy jeszcze 15 minut 
- A drogi co najmniej 40 minut - Poprawiłem sie na tylnim siedzeniu - Zatrzymaj się 
- Co ? - Popatrzył na mnie zdziwiony 
- To co słyszysz wysiadaj ja prowadzę - Odparłem nieco głośniej, wiedziałem że dobrowolnie się nie zgodzi 
- Ale... 
- Nie ma, ale wysiadaj i to już. Jak nie zdążymy na czas to zabiję Cię gołymi rękoma - Tym razem podziałało jak abrakadabra samochód stanął. 
*
- Moja maleńka córeczka wychodzi za mąż - Przytulił mnie mocno, po czym popatrzył mi w oczy - Jesteś taka piękna  - Uśmiechnęłam się lekko w moją stronę - Wiesz córuś, że chce tylko Twojego szczęścia i nic więcej - pokiwałam głową i szepnęłam cicho " tak " - Powiedz tylko słowa, a wszystko odwołam
- Spokojnie tatuś denerwuje się, ale nie aż tak - zaśmiałam się - Ale tak naprawdę już nie mogę się doczekać
- Cieszę się, że jesteś szczęśliwa 
- Zobaczysz czy wszystko juz gotowe, chce żeby było idealnie 
- Oczywiście - Powiedział i zniknął za drzwiami. Biała suknia, idealny makijaż i fryzura wszystko pasowało do siebie idealnie. Jeszcze do niedawna nie pomyślała bym, że stanę przed ołtarzem wyznaczając miłość na wieki, -  miłość, wierność i że Cię nie opuszczę aż do śmierci - powtórzyłam pod nosem. 
- Gotowa ? - Usłyszałam nagle głos Ewki  uśmiechała się w moją stronę. Nie odpowiedziałam nic tylko po raz ostatni spojrzałam w lustro i ruszyłam w stronę drzwi, gotowa na nowe życie. Ale czy rzeczywiście jestem na nie gotowa ?
Rodzina, przyjaciele pięknie przystrojony kościół każdy uśmiecha się w moją stronę, babcie i ciocie wzdychają, niektórzy nawet ronią łzy. Wszystko jest takie idealne i piękne jak z jakieś bajki. A tuż przed ołtarzem stoi on ubrany w czarny garnitur z uśmiechem na ustach. Wolnym krokiem zbliżałam się do ołtarza, tam zakończy się rozdział mojego życia i zacznie kolejny. 
- A teraz powtórz, za mną Borysie przyjmij tą obrączkę jako znak mojej miłości i wierności - Powiedział ksiądz patrząc na mnie. Patrząc na Borysa na obrączkę, zawahałam się spojrzałam na moich przyjaciół. Kiedy już miałam włożyć obrączkę na jego palec drzwi do kościoła się otworzyły
- Mikołaj - Szepnęłam niemal niesłyszalnie, wszystkie spojrzenia  zwróciły się w jego stronę. On zrobił pare kroków do przodu i pokręcił przecząco głową. Poczułam jak łzy palą moją skórę. Nagle na telebimie pojawiło sie coś czego nie spodziewałam się nigdy, ktoś nagrał rozmowę moją z Borysem. 
- Będziemy cholernie szczęśliwi, a nie długo będziemy szczęśliwymi rodzicami - Powiedział trzymając mnie mocno za rękę 
- Zapamiętaj sobie jedno - Wyrwałam się, moje oczy płynęły z nienawiści - Powiedziałeś, że mam odejść od Mikołaja bo skończy w piachu odeszłam od niego, miałam być z Tobą bo zobaczę go w czarnym worku złamałam mu serce, ale to zrobiłam. Pokazałeś mi bombę u niego na ranczu mówiąc, że albo za Ciebie wyjdę, albo odpalisz zgodziłam się, ale zapamiętaj sobie jedno mogę udawać, że Cię kocham że jestem z Tobą szczęśliwa, ale nigdy ale to nigdy nie będę z Tobą spać nie zbliżę się do Ciebie. - Mówiłam z nienawiścią do niego 
- Zrobisz to, albo pożałujesz - Był wściekły 
- Żebyś Ty nie żałował - Wycedziłam przez zęby
*
- Co tutaj się dzieje ? - zapytał zaskoczony ojciec panny młodej. Ogólnie w kościele zrobiło się ogromne zamieszanie, z którym sobie próbował poradzić Jacek.
- Proszę o spokój niech państwo opuszczą budynek nad wszystkim panujemy - mówił udając spokojnego dyżurny.
- Teraz gadaj o co tutaj chodzi ?!- niemal krzyknął Mikołaj.
- Tego się za cholerę ode mnie nie dowiesz - mruknął wściekły Jóźwiak.
- Ja mam tego wszystkiego dość - kiedy próbowałam wybiec z kościoła kiedy usłyszałam krzyk Jacka, a po chwili padł strzał. Zobaczyłam tylko upadającego Nowaka i dwóch typów, którzy cały czas celowali do mnie z broni.
- To teraz jesteśmy w komplecie - zaczął się śmiać zamaskowany mężczyzna. Trzaskając ogromnymi drzwiami.
- Jacek błagam cię patrz na mnie... Jacuś - obawiałam się, że Nowak nie wytrzyma za długo, a droga ucieczki została zablokowana gdyż bandyci otoczyli kościół i wyjście z niego to była pewna śmierć.
- Rany boskie zamachowcy ! Wszyscy zginiemy !- zaczął krzyczeć przerażony Julek. Jednak uciszył go jeden z bandytów dostał chyba czymś ciężkim w głowę, bo stracił przytomność. Robiło się naprawdę nieciekawie.
-To teraz się zabawimy - zaczęli się śmiać napastnicy.
- Albo nie odrazu to załatwimy przyszliśmy tutaj tylko po jednego - powiedział, wycelował w Borysa i strzelił. Jóźwiak padł jak mucha na ziemie.
- No to my załatwiliśmy to co chcieliśmy - uśmiechnął się szyderczo.
- Wypuście nas proszę - zaczęłam ich błagać, bo wiedziałam, że napewno się to dobrze dla nas nie skończy.
- Spadaj suko - odparł i pchnął mnie na ławkę.
- Przecież on nie przeżyje. Chcecie mieć wyrok za podwójne zabójstwo ?!- próbował negocjować Mikołaj. Widziałam, że Jacek powoli traci przytomność i stracił dużo krwi. Naprawdę zaczęła się teraz gra z czasem, który cały czas działał na naszą niekorzyść.
- Policja ! Na ziemię ! - do budynku wpadli AT-cy i kilku innych mundurowych, którzy bez problemu uporali się z bandytami. Jacek i Julek trafili do szpitala, a my musieliśmy ostygnąć po tych wszystkich wydarzeniach.
Przez to całe zamieszanie straciłam z oczy Mikołaja, nie miałam pojęcia gdzie jest niby wszystko się skończyło, ale martwiłam sie o niego. Stałam pod kościołem rozglądając się do okoła, w końcu kontem oka dostrzegłam go stał za odjeżdżająca karetkę, rozmawiali o czymś z Zapała, wyglądało jak by mu za coś dziękował. Nagle Krzysiek szturchnął go w ramię, a on po chwili odwrócił się w moją stronę, nasze spojrzenia się spotkały, stałam chwilę bez ruchu jak zahipnotyzowana, tak bardzo chciałam, żeby był tuż obok mnie. 

środa, 4 lipca 2018

VI. XXVI Serca winić nie można

Hello
Jak tam się wam pobają takie tajemnice, co wy na takie małżeństwo ? :D Wiem wiem podoba się no to już nie długo ślub.

Pozdrawiam i miłej nocki :*

- Muszę  go znależść i to jak najszybciej - Mówił chodząc  w kółko po pokoju. By zdenerwowany jak nigdy dotąd
- Po co, przecież to nic nie da - Odparł obojętnie jak by wszystko już było przesądzone 
- Ty nic nie rozumiesz  - Oburzył się, na niego 
- To mnie oświeć, łazisz w kółko i gadasz od rzeczy - Brunet nie wiedział o co chodzi, jego towarzysz był tajemniczy jak nigdy dotąd 
- Dobra, patrz  - Zrezygnowany postanowił mu wszystko wyjaśnić. 
- Pięknie wyglądasz córeczko - Ucałowała mnie w czubek głowy 
- Dziękuje - Uśmiechnęłam się lekko 
- Cieszę się, że jesteś szczęśliwa - Mówiła poprawiając mi sukienkę - Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi jak my z tatą. Wiem, że na początku się nie cieszyłam i może byłam nie miła, ale jeżeli jesteś z nim szczęśliwa i kochasz Borysa to ja się cieszę 
- Dziękuje mamo 
- To co siostra, ta chyba najlepsza 
- Tak, bierzemy. Ta będzie idealne - Powiedziałam patrząc w lustro, stojąc w sukni wyobrażałam sobie nas przed ołtarzem. Pragnęłam tego jak niczego więcej.
- Ziemia do Karoliny - Ocknęłam się nagle - Co nie możesz się na siebie napatrzeć - Zaśmiała się Ewka
- Tak - Odparłam znikając w przymierzali.
*
Rodzinny dom nie byłem, tu tak długo a teraz wydawał mi się idealnym schronieniem, tak jak wtedy kiedy miałem 5 lat, mogłem się schować przed tym wszystkim, przed całym światem. 
- No powiedz starej matce co Cię trapi - Usiadła przy stole tuż obok mnie, zupełnie tak jak kiedyś 
- Szkoda gadać - Nie chciałem jej zadręczać swoimi problemami 
- No powiedz co leży Ci na sercu, zobaczysz na pewno Ci ulży - Chwyciła moją dłoń zawsze  tak robiła kiedy miałem jakiś problem. 
- Pamiętasz Borysa, opowiadałem Ci o nim kiedyś - Spojrzałem na nią 
- Tak, walczyliście o Kamilę, ale ona wybrała Ciebie - Moja mama nie przepadała za Kamilą od początku, ale nigdy nie dawała po siebie tego poznać 
- To teraz było trochę podobnie. Poznałem dziewczynę u nas w pracy byłem z nią jakiś czas, a potem ona wybrała jego - Skróciłem jej cała historię 
- Ta dziewczyna znaczył dla Ciebie bardzo wiele, ale wiesz że czasem warto odpuścić
- Tak łatwo powiedzieć
- Wiesz synek nikogo nie można zmusić do miłości 
- Wiem, ale to wszystko jest takie skomplikowane - Czułem się jak małolat któremu złamano serce
- Niektórzy robią różne rzeczy z miłości, serca winić za to nie można  - Moja mama zawsze miała jakieś wewnętrzne przemyślenia
- Szkoda tylko, że ja na tym cierpię - Burknąłem pod nosem chciałem coś dodać ale usłyszeliśmy pukanie do drzwi
- Siema stary ! Tu się ukryłeś. O dzień dobry Pani - Do pomieszczenia wparował nagle Zapała, który nie wiadomo skąd się tu pojawił
- A Ty tu po co ? - Spojrzałem na niego spod byka - Odparł uradowany
- Przyjechałem, bo mamy coś do załatwienia - Ciekawe co takiego - Odparłem nawet na niego nie patrząc
- Karolina się żeni, a my
- Super, a my mamy jechać i co jej gratulować - To co powiedział zrujnowało mnie do końca
- Stary ! Do cholery daj mi dokończyć, a nie wcinasz się - Warknął na mnie - Dobra nie ma czasu na pieprzenie zbieraj rzeczy i jedziemy podyskutujemy w aucie -  Popatrzyłem na niego jak na wariata, zachowywał się co najmniej dziwnie - Nie gap się już raz dwa jedziemy ! - Bez słowa wstałem od stołu i poszedłem po swoje rzeczy 

niedziela, 1 lipca 2018

VI.XXV Miłość

Hello ! 
Przychodzę do was z nowym opowiadankiem, tym razem udało mi się szybciej napisać więc i postanowiłam dać, kiedy pojawi się kolejne hmm dokładnie nie wiem, ale na pewno nie długo.
Życzę miłej niedzieli i zapraszam do czytania ! :*


- Mikołaj otwieraj !!! - Już od 15 minut dobijałem się do drzwi, doskonale wiedziałem w jakim jest stanie  - Mikołaj otwórz te pieprzone drzwi !!! - Nie wiedziałem co robić, Białach był kompletnie załamany i cholera wie co mu przyjdzie do głowy. Nagle pod domem pojawił się ciemny samochód, zaparkował z piskiem opon.
- Siema stary  - Przywitał się wysiadając - Co z nim ? - zapytaj zatrzaskując drzwi
- Nie wiem, nie otwiera ale wczoraj był w fatalnym stanie - Powiedziałem zrezygnowany - Po cholerę mu o nich mówiłem  - Zacząłem obwiniać się o jego stan
- Powiedziałeś mu o Karolinie i Jóźwiaku ?! - Zapytał z niedowierzaniem - Cholera ! Chodź spróbujemy od tyłu - Razem z Nowakiem rzuciliśmy się biegiem na tył domu, udało się nam taras był otwarty  - Stary jesteś tu ?!  - Nikt nie odpowiedział, kiedy weszliśmy głębiej, aż zaniemówiliśmy. Mikołaj leżał cały zalany a do okoła walały się puste butelki po wódce i piwie, niedokończone jedzenie i parę innych śmieci - Boże to wszystko w jedną noc ? - Popatrzył na mnie
- Nawet nic nie mów - Spojrzałem zrezygnowany na Jacka - Chodź trzeba tu ogarnąć - Powiedziałem sięgając po butelkę po wódce. Całe szczęście jedna noc to nie tak dużo i cały bałagan udało nam się ogarnąć dość szybko, pozostała jeszcze jedna kwestia w zasadzie najważniejsza
- A co z nim ? - Wskazałem na nieprzytomnego Mikołaja, kiedy tak leżał wyglądał na cholernie nieszczęśliwego
- Dajmy mu się przespać, a potem  coś wymyślimy. Kawy ?  - Zapytał kierując się w stronę kuchni
- Mała kawa, a potem do pracy 
- Mikołaj wstawaj - Szturchałem jego ramie, próbując go obudzić.  Niestety był w takim stanie, że to nie było łatwe - Zrób może kawę, tylko taka mocną co najmniej z 6 łyżeczek - Zwróciłem się do Jacka  - Stary stawaj - Próbowałem postawić go do pionu. Jacek przystawił mu kawę pod nos, po jakiś trzech minutach zaczął się wybudzać mamrocąc  coś pod nosem, kiedy się podniósł spojrzał na nas jak by co najmniej ducha zobaczył.
- Trzymaj -  Powiedział Nowak podając mu kawę, on bez słowa wziął kubek 
- Kurwa! - Powiedział kiedy upił  łyka - sam se to pij - Po jego minie widać było, że nasza kawka mu nie smakuje 
- Pij, pij -  Jacek podstawił mu kubek pod nos i niemal na siłę wlał mu napój do ust  - No brawo i nie ma - Zaśmiał się jak by co najmniej mówił do dziecka 
- Idźcie sobie - Mruknął patrząc na nas 
- Musisz iść pod prysznic - Powiedział opanowywany Nowak 
- To idź i się utop po drodze - Mruknął nawet na nas nie patrząc 
- Stary daj spokój to tylko baba, nie warta zachodu.   - Jacek chyba nie przemyślał tych słów, albo tego co go czeka 
- Nawet nie waż się tak o niej mówić ! - Momentalnie zerwał się z miejsca, w pewnym momencie myślałem, że Nowak oberwie w zęby - Rozumiesz nie masz prawa tak o niej mówić !
- Dobra stary, sory - Powiedział lekko spanikowany. Białach nie powiedział nic tylko wyszedł. Siedzieliśmy z Nowakiem w ciszy patrząc na siebie tylko co jakiś czas, żaden z nas nie miał pojęcia jak mu pomóc, jak doprowadzić go do porządku. Od rozstania z Karoliną Białach zmienił się nie do poznania.  
*
- Nie rozumiem dla czego ? - zapytałam drążąc temat. Ona tylko na mnie spojrzała 
- Nie rozumiem - Odparła jak by naprawdę nie wiedziała o co mi chodzi 
- Doskonale wiesz o co mi chodzi. - Odparłam nieco zła -  O co w tym wszystkim chodzi ?- Nie odpuszczałam, chciałam dowiedzieć się o co w tym wszystkim gra. To wszystko było do niej nie podobne 
- O miłość - Odparła jak by niewzruszona - o miłość - powtórzyła patrząc mi w oczy 
- Nie wierzę - Upiłam kolejny łyk piwa - Kurwa no nie wierze Ci - Mówiłam już lekko wcięta 
- To uwierz. Najważniejsza jest miłość i nic więcej. Kocham go i inaczej nie mogłam  - Powiedziała jak by to było coś normalnego 

- Dzień dobry, przedstawiam wam nową koleżankę - zaczęła Jaskowska jak tylko weszła - Jak wiecie Mikołaj jest na urlopie, a i tak brakuje nam ludzi, więc  poznajcie to st. post Joanna Zatońska  - Wskazała na nową koleżankę 
- Cześć - Przywitała się brunetka, wyglądała na dość sympatyczną 
- Asia będzie jeździć z Szymonem, Szymon oprowadzisz Asię po komendzie pokażesz co i jak  - Jaskowska zaczęła przeglądać papiery 
- Oczywiście Pani komendant 
 - Dziś zrobimy małe pomieszanie patroli Krzysiek pojedzie z Olą Szymon z Asią a Borys z Karoliną
Po odprawie w trójkę poszliśmy trochę się przewietrzyć, Asia poszła jeszcze na chwilę do kadr 
- Szkoda go cholernie go szkoda - Szymon też przejmował się stanem Mikołaja, staliśmy pod komenda kiedy podeszła do nas Karolina  
- Cześć - Powiedziała niepewnie - To dla was - zaczęła cicho podając nam  białe koperty - Chciałam was zaprosić, właściwie to chcieliśmy was zaprosić, ale tak nigdy nie ma na to czasu - Nie wierzyłem własnym oczom w to co widzę - Mam nadzieję, że będziecie na naszym ślubie 
- Dzięki - Odparła Emilka za naszą trójkę - Jak Jaskowska nas nie zagoni do pracy to będziemy 
- Możesz to przekazać Mikołajowi bo nie odbiera ode mnie, a może Ty spotkasz go wcześniej  - Ja chyba śnie, miałem siedzieć cicho, ale nie mogę 
- Chyba żartujesz - Naskoczyłem na nią nagle, poczułem jak Emilka łapie mnie za rękę, ale szybko ją odtrąciłem - Najpierw łamiesz mu serce a potem ! 
- Daj spokój - Emilka próbowała mnie uspokoić 
- Nie daj spokój ! Ktoś jej musi w końcu to powiedzieć ! Pieprzyłaś, że go kochasz że jest dla Ciebie ważny dałaś mu nadzieję, a ona jak głupi Ci zaufał oddał całe serce a Ty co ?! Zabawiłaś sie nim jak jakąś zabawką, a potem od tak zostawiłaś i to dla kogo ?! Dla kogoś takiego dla jego wroga ! Na mnie nie licz, moja noga tam nie postanie !!! - Zły na nią na cały świat wróciłem na komendę, nie chciałem brać udziału w tym wszystkim Mikołaj był moim kumplem a ona go skrzywdziła.