Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

sobota, 27 października 2018

08.05 Complications

Hejka :D 

Jak tam wam dzionek mija, bo takie małe info dla was mam to z tym, że koniec akcji to taki mały żarcik 😂Bo przecież bez akcji nie da się żyć no bo jak ?🙊 a teraz zapraszam was na kolejne opko. 
Pozdrawiam ! 

- Yes, on the phone - Mój angielski nie był perfekcyjny, ale musiałem sobie jakoś poradzić. Niecodziennie używam, go w tak ważnych kwestiach. 
- Contact the muicipal police in Wrocław - Z każdym słowem przypomniałem sobie coraz więcej z tego języka. 
- I wanted to reach information about Kamil Serocki - Rozmówca po drugiej stronie momentalnie zmienił ton na poważny, nawet na chwilę zamilkł
- Yes Kamil Serocki, jumped out of the database as a wanted serial killer - Obawiałem się tego pytania, stwierdzenia, sam nie wiem co to do końca było 
- Yes, he has been in Wrocław for a month, he come to our friend on the pretext of a serious illness. He even lived with our friend - Mój rozmówca nie odpowiedział, ale ja znałem już odpowiedź, wyczułem to w jego tonie
-Karolina Rachwał, she  is ex fiancée and Mikołaj Białach, He is Karolina's best friends. He did not trust him and he wanted to discover the truth
- Can it be dangerous ? - Modliłem się w duchu, że informację w bazie są przerysowane, że w rzeczywistości jest nieco inaczej 
- Currently, he can be with our friend who know he  has cheated her 
- I understand, in the case, when can you expect someone from you ?
- We wait  - Rozłączyłem się, zszokowany, przerażony sam nie wiem co czułem 
- Jacuś co jest ? - Z zamyślenia wyrwał mnie Zapała, kończył akurat służbę  - Wyglądasz jak byś ducha zobaczył 
- Duch to akurat teraz był by mile widziany - Usiadłem na krześle, Zapała popatrzył na mnie i po chwli dołączył do mnie 
- Star co się stało ? Wyglądasz na przerażonego
- Sam był byś przerażony jak byś usłyszał to co ja - Spojrzałem na niego 
- O co chodzi Jacek mów do cholery -  Już chciałem mu powiedzieć, ale na korytarzu pojawił się Białach 
***
Pędziłem na komendę jak oszalały bo Jacek miał niby coś mega ważnego co nie mogło czekać, a tymczasem on siedzi sobie z Zapała. Jak tą jego mega ważna sprawą było pogodzenie z tym krasnalem to ja mu nogo z dupy powyrywam i powiem, że tak było.
- Nie no ja tu biegnę jak by się coś działo a tu ten jełop siedzi - Zacząłem jak tylko ujrzałem Krzyśka
- A ten tu po  cholerę ! Ty go ściągnąłeś
- Panowie spokojnie - Nowak starał się nas uspokoić
- Jak mam się uspokoić jak widzę tego kurdupla !
- Może i jestem kurduplem, ale mam chociaż włosy na głowie
- Chcesz to możesz ich nie mieć ! - Zbliżyłem się do niego miałem ochotę mu strzelić, ale Jacuś mi przeszkodził
- Kamil to... - W tym momencie moje serce zamarło, Jacek w dość po krótce opowiedział mi o tym  jak dowiedział się, jak kontaktował się z Nowym Yorkiem
- Musze zadzwonić do Karoliny - Chwyciłem za telefon
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł, żeby jej póki co mówić
- Jak nie jest dobry cholera Jacek ona musi wiedzieć
- Tutaj, niestety muszę zgodzić się z Mikołaje, Karolina powinna wiedzieć ale może lepiej do niej pojechać - Krzysiek przyznał mi rację już miałem jechać kiedy dostałem sms
" Mikołaj przyjedź do mnie"
- Karolina napisała jade do niej
- Jade z Tobą
- Chyba na głowę upadłeś
- Nie wiem o co wam poszło i szczerze mnie  to w tej chwili nie interesuje, ale jedziecie razem. Jak będzie  nie zgarniacie go tylko jest tak jak mówiłem. Karolina nie mówi mu, że wie jedziecie na ranczo. Krzysiek zwami udajecie, że jest między wami ok jakiś męski wieczór, a jutro wieczorem jest po sprawie
- Ale... - Chciałem się jakoś sprzeciwić
- Nie ma żadnego, ale do roboty - Powiedział i poszedł do siebie. Razem z Zapała poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do Karoliny, cała drogę milczeliśmy nie odezwaliśmy się do siebie nawet słowem. 

czwartek, 25 października 2018

Miniaturka " Miłość, aż po grób"

Hello !

Dzisiaj przychodzę do was z miniaturką, w związku z tym co dzieję się w pip to jest już... no przechodzi ludzkie pojęcie dlatego też razem ze Szwagierką postawiliśmy przystopować z akcją....😐w końcu stanie się coś o czym marzy połowa fanek opek koniec akcji teraz cukrzyca na osłodę tego co dzieję się w serialu !
Miłego czytania !

Czasami wydaje nam się, że niektóre rzeczy dzieją się tylko w filmach, niespodziewany się ich w swoim życiu, a jednak ono bywa tak zaskakujące i płata nam przeróżne figle. To własnie spotkało mnie, moje życie uwielbia płatać mi figle w najmniej niespodziewanym momencie stawia mnie na rozdrożu dwóch dróg, a wybór tej właściwiej. Stawia mnie przed cholernie ciężkim wyborem, albo doprowadza do takiego momentu, że czuje się jak bym stała nad przepaścią  i jeszcze jedna sytuacja, jeden moment, a moje życie w ułamku sekundy się skończy i już nigdy nie będzie tak samo. 
No dobra może od początku od kąd tylko pamiętam byłam zupełnie inna niż jestem teraz, kochałam flamenco, kuchnie hiszpańską, wesołą, szczerą, zabawną. Miałam ułożone życie, kochałam i byłam kochana, ale jak w życiu bywa w ułamku sekundy straciłam wszystko co miałam. Stałam się pewna siebie, niezależna i czułam się z tym dobrze, nie potrzeba mi było nic więcej, facet rodzina, nie to nie było dla mnie. Kiedyś zraniona wolałam się trzymać z daleka od tych rzeczy, może i spotykałam się z facetami, ale nigdy nie obiecywałam nikomu nic, nie chciałam składać złudnych obietnic. Praca w policji stało się czymś o czym zaczęłam marzyć, stopień starszego aspiranta był spełnieniem moich marzeń. Miałam pracę, przyjaciół, właściwie nie myślałam o niczym innym. Do szczęście nie potrzebowałam nic więcej,bo po co przecież miałam wszystko co potrzebuje do szczęścia i po co to psuć. 
- Nie no nie wierzę, że się dałam w to wrobić - Zaśmiałam się patrząc w lustro
- E siostra wyglądasz super - Siostra pomogła mi przygotować się do wyjścia 
- Czaisz to jedziemy do awantury, a kończy się na tym że zostajemy zaproszeni na wesele jako goście honorowi - Wybuchnęłam panicznym śmiechem 
- Powiem Ci, że myślałam takie rzeczy to tylko w filmach, a tu patrz. Nie no siostra wyglądasz jak torpeda. Powiem Ci klapki to mu spadną na bank jak Cię zobaczy - Pomogła mi poprawić sukienkę, w kolorze lekkiego fioletu do tego brudny fiolet sandałki, włosy zostawiłam rozpięte zaplotłam tylko jeden warkocz. 
- Niech wyskakuje nawet z bamboszy. Ja tam wiesz trzymam się z daleka od takich rzeczy, faceci ja podziękuje - Starałam się wyplątać z tej rozmowy 
- O jeszcze tutaj i już pięknie - Poprawiła mi sukienkę - Teraz tylko patrzeć jak będę mówić do niego szwagier - Zaśmiała się w tym momencie zadzwonił dzwonek -  No i jaki punktualny. Nic tylko rwać
- Leć lepiej otworzyć - Pogoniłam ją. Zaśmiałam się w duchu, ona i te jej teorię, poprawiłam delikatnie usta i zeszłam na dół, on już czekał żywo rozmawiając z moją świrniętą siostrą.
- Wow, powiem Ci - Pokręcił głową kiedy tylko mnie zobaczył - Wow
- Dzięki - Uśmiechnęłam się, zachodząc na dół
- To co udanej zabawy - Zaśmiała się, wyganiając nas z domu - Jak coś służę podwózką
- Będziemy pamiętać - Powiedziałam na odchodne i wyszliśmy
Na taksówkę nie musieliśmy długo czekać  podjechała niemal tuż po tym jak zeszliśmy na dół. Na weselu gości było dość sporo poza Państwem młodym nie znaliśmy nikogo, właściwie nawet ich nie znaliśmy  dobrze w końcu dopiero wczoraj ich poznaliśmy.
- No powiem Ci ten Twój partner to niezłe ciacho - Zaśmiała się Marta, jedna z koleżanek Juli panny młodej
- Droga wolna, z tego co mi wiadomo jest wolny
- Ciekawe jak długo - Wtrąciła się Kaśka - Widzę jak na niego patrzysz, a on na Ciebie
- Boże co wy z tym wszystkim macie - Nie miałam pojęcia o co im wszystkim chodzi, rano moja siostra tera one
- Skoro nie tylko my tak twierdzimy, to coś z tym musi być - Już po jej minie widziałam, że zaczyna snuć jakieś teorie. Całe szczęście Mikołaj do nas podszedł
- Zatańczysz ? - Zapytał wyciągając dłoń w moją stronę,  zespół akurat zaczął grać wolniejszego https://www.youtube.com/watch?v=QjZPUKVWZL0   
Tańczyliśmy z Mikołajem przytuleni do siebie, Mikołaj był moim przyjacielem moim najlepszym przyjacielem, a wszyscy do okoła sugerowali, że coś między nami jest.
- Pięknie wyglądasz - Szepnął kiedy spojrzałam na niego, nasze spojrzenia się spotkały. Poczułam się jakoś dziwnie inaczej, jak by coś w środku mnie obudziło sie na nowo, dopiero teraz dostrzegłam jak walczę z tym co zaczynam czuć właściwie już od dawna. Poczułam jak zatracam się w tym wszystkim, powoli zaczynały nas dzielić już tylko milimetry. Czułam, że w ułamku sekundy może wydarzyć się coś co zaważy na tym co będzie dalej.
- Nie ruszać się ! To jest napad ! - Usłyszeliśmy nagle, muzyka ucichła. Na sali zrobiło się ogromne zamieszanie, przed nami pojawiło się 3 zamaskowanych mężczyzn. Mikołaj momentalnie stanął za mną, nie pozwolił mi wyjść przed niego. - Nikt się nie rusza ! - Zaczęli celować do nas z pistoletów, Mikołaj chciał ruszyć w ich kierunku ale go powstrzymałam - Kolega się przejdzie z woreczkiem, a wy wrzucacie co tam macie fajnego - Troje z nich mierzyło do nas, jeden chodził zbierając nasze bransoletki pierścionki itp. - Pięknie, a teraz wy zostajecie nie ruszając się z miejsca. A my sobie pójdziemy, ale nie sami. Ty, ty - Wskazał na Pannę młodą i świadkową - I hmmmm - Zamyślił się na chwilę - Ty - Wskazał na mnie
- Po moim trupie - Wycedził przez zęby Mikołaj, nie chcąc ich dopuścić do mnie.
- Rycerzyku, nie podskakuj - Popchnął go lekko, drugi z nich chwycił mnie za rękę  i lekko pociągnął w swoją stronę. Wszystko działo się tak szybko, że nim się zorientowaliśmy szłam już z nimi, Julka z Natalią szły przede mną, były wyjątkowo spokojne i opanowane, zdziwiło mnie to chodź z drugiej strony to lepiej.
-   Dlaczego my jesteśmy cały czas w hotelu ? - Zaczęłam się zastanawiać
- Tego pewnie nie długo się dowiemy  - Odparła nieco przerażona Julia. Nie wiem ile tu siedzieliśmy 30 minut może godzinę. Nagle drzwi do pokoju się otworzyły i w pokoju pojawił się Mikołaj wraz z Mirkiem panem młodym, szybko rozwiązali najpierw Julkę, potem Natalię na końcu zostawił mnie.
- Tak myślałam, że w końcu sie pojawisz - Uśmiechnęłam się - O co w tym wszystkim chodzi ? - Zaczęłam się zastanawiać, dopiero teraz zdałam sobie sprawę. - Gdzie oni są  ?
- Cholera - Mruknął pod nosem, kiedy mieliśmy już wychodzić do pokoju weszli oni. 4 porywaczy i dwójka Państwo młodzi i świadkowie.  - O co wam chodzi do cholery ?  - Burknął pod nosem, oni nie powiedzieli nic tylko się zaśmiali
- No, no 15 minut brawo - Jeden z nich spojrzał na zegarek
- Co, o co w tym wszystkich chodzi. Czego chcecie ? - Mikołaj cały czas stał przede mną, nie chciał żebym stała tuż przed nimi.  Wszyscy wybuchnęli śmiechem, a zdjęli maski, w pierwszej chwili zbaraniałam. Porywaczami okazali się kumple Mirka
- No brawo, brawo. Jak wam sie podobała nasza rozrywka ? - Mirek śmiał się w najlepsze
- Ale, że jak - Z wrażenie usiadłam na krześle, to wszystko to były jakieś żarty. Wróciliśmy na sale, a oni nam wszystko opowiedzieli. Ten cały pomysł należał do Kuby świadka państwa młodych, taki pomysł na rozruszanie zabawy, specjalnie dla nas.
Dzisiejszy dzień należał do jednego z najtrudniejszych, nie dość że jakiś wariat groził, że wysadzi w powietrze grupę ludzi do tego z Mikołajem nie byliśmy w najlepszej formie, spaliśmy może jakieś 3 godziny, jednak wesela i wszelkiego rodzaju imprezy nie sprzyjają wczesnemu wstawianiu.
- Mamy informację, że bomba jest w hotelu na **** - Odezwał się nagle Jacuś
- Przyjęliśmy - Mikołaj włączył górę i pojechaliśmy. Paulina z Kuba już na nas czekali. Mikołaj zaparkował na parkingu w hotelu  - Mikołaj nie wiem czy to jest dobry pomysł
- Uwierz mi najlepszy. Nie stoi na widoku wiec jest szansa, że jak on tu będzie go nie zauważy
- W sumie racja - Z Mikołajem i kryminalnymi przeszukaliśmy chyba cały hotel. Zrezygnowani zeszliśmy na parking
- Cholera tu już szukaliśmy - Zrezygnowany Walczak już mało odpuścił kiedy pies, który szedł z nami zaczął się dziwnie zachowywać - Poza waszym autem - Powiedział niemal niesłyszalnie
- Idźcie stąd - Powiedział w naszą stronę
- No co Ty stary - Walczak od razu się sprzeciwił
- Sam doskonale wiesz, że mam rację. Idźcie i dajcie tu At Wach z Walczakiem posłuchali go niemal natychmiast poszli szukać At, jak na złość tutaj krótkofalówka nie odbierała. Mikołaj otworzył bagażnik, w środku znajdowała się bomba, została 1 minuta.
- Co Ty tu robisz, idź ! - Nakazał
- Nigdzie nie idę - Sama nie wiem czemu, ale nie byłam wstanie go zostawić. Bałam sie cholernie się bałam, ale czułam że nie mogę go zostawić
- Karolina do cholery ! Uciekaj !
- Nie - Odparłam stanowczo, robiąc krok w jego stronę - Zostało mało, czasu a ja się stąd nie ruszę. Więc, albo coś robisz albo się odsuń  - Mikołaj spojrzał na mnie i bez słowa wyjął scyzoryk. Teraz już oboje staliśmy przed bagażnikiem
- Który: biały, czerwony, żółty ? - Popatrzył w moją stronę
- Nasze życie zależy ode mnie ? - Spojrzałam mu w oczy
- Ufam Tobie bardziej niż sobie - Odpowiedział patrząc mi w oczy - A więc jak ?
- Biały - Odpowiedziałam niemal niesłyszalnie - Tnij biały - On nie powiedział nic tylko złapał mnie za dłoń, moje serce momentalnie stanęło, bałam się cholernie się bałam w końcu od wyboru jednego koloru zależało nasze życie. Kiedy Mikołaj już prawie przeciął kabel mocniej ścisnęłam jego dłoń i zamknęłam oczy. Myślałam, że minęła wieczność, że to wszystko trwa godzinami, nagle usłyszałam jak Mikołaj odetknął z ulgą
- Udało się ! - Krzyknął i po chwili wziął mnie w swoje obcięcia, obracając się ze mną  w jego ramionach poczułam się cudownie, chciałam zostać tam na zawsze. Kiedy postawił mnie na ziemię nasze spojrzenia się spotkały, chwile staliśmy w milczeniu patrząc sobie w oczy. Sama nie wiem czemu zamknęłam oczy, a tuż po chwili poczułam jego usta na swoich. Zatraciłam się w jego zapachu, jego smaku. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, spojrzałam mu ponownie w oczy. Żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć. Wtedy na parking weszła cała reszta AT, kryminalni itp. Chyba trochę za późno.
- Siostra co jest wróciłaś z pracy i siedzisz tak cały czas ? - Ewka usiadła obok mnie
- Mówiłam Ci już nic - Upiłam łyk wina
- Znam Cię nie od dziś, a więc
- Mieliśmy dziś akcję, bomba w radiowozie. Mikołaj chciał ją rozbroić zostałam z nim, nie czułam się tak nigdy cale życie przeleciało mi przed oczami, zdałam sobie sprawę jak życie jest ulotne, a jak już udało się rozbroić to Mikołaj mnie pocałował - Jeździłam palcem po skraju kieliszka
- A Ty ? Dawaj opowiadaj
- Co ja pocałowałam, a potem zaczęłam żałować. A co jak nam nie wyjdzie jak stracę przyjaciela, jak  to było tylko od tak - Chciałam upić kolejny łyk, ale mi zabroniła. Odstawiła kieliszek na stół
-Siostra weź nie pieprz głupot, tylko jak potrzebujesz trochę czasu na przemyślenie pakuj się jedz w to swoje miejsce w środę wracasz na patrol i będziesz  już mieć odpowiedź
- Sama nie wiem - W sumie jej pomysł miał sens
- Nie nie wiesz, tylko się pakuj
- Masz rację - Wstałam zostawiając telefon na stole, poszłam na górę się pakować
- Muszę kończyć, to do zobaczenia - Usłyszałam kiedy zchodziłam na dół z walizką
- Z kim rozmawiałaś ? - Zaciekawiłam się
- Z Kaśką, mamy iść sie do niej uczyć. To co gotowa ?
- Tak, dzięki za radę to co widzimy się za dwa dni we wtorek. Na razie
3 godziny potem byłam już na miejscu, mały domek nad jeziorem. To tutaj odnalazłam spokój po tym wszystkim co zrobił mi Kamil. Teraz ponownie muszę to przemyśleć i zdecydować co mam zrobić.  Mikołaj był moim przyjacielem praktycznie od początku, to z nim zaprzyjaźniłam się  jako pierwszym, to on mi ratował tyłek, a ja jemu. To wszystko było tak poplątane, z jednej strony tam na parkingu poczułam się jak bym od zawsze coś do niego czułam, a z drugiej bałam się cholernie się bałam. Toczyłam wewnętrzną walkę miedzy tym co czuje, a tym co nakazuje mi rozum takie walki były najtrudniejsze.  Było już dość późno kiedy usłyszałam pukanie do drzwi, zdziwiłam się w końcu nikt poza Ewką nie wiedział, że tu jestem,  rodzice właściwie nie znają adresu. Kupiłam go dawno temu, za pieniądze które miałam przeznaczyć zupełnie na coś innego, od tego czasu to była moja kryjówka przed całym światem.
- Ty ? Co Ty tutaj robisz ? - Otworzyłam drzwi moja zdziwienie kiedy go ujrzałam, było niemniej ogromne
- Wiem wszystko. Wiem, że byłaś cholernie szczęśliwa, miałaś wszystko, ale on wyjechał zostawił Cię przed ślubem. Wiem, że potem bardzo cierpiałaś, a teraz się boisz. Ale wiem też, że czujesz coś do mnie - Wszedł do środka nim zdążyłam co kolwiek powiedzieć
- Ewka, no tak - Powiedziałam pod nosem
- Powiedziała mi tylko to co stało się 5 lat temu, bo to co jest teraz widzę sam widzę jak na mnie patrzysz, ale też widzę że się cholernie boisz - Zbliżył się do mnie, teraz stałam oparta o ścianę, dzieliły nas milimetry  - Wiem, że zostałaś zraniona i teraz boisz się zaufać na nowo, ale znaczysz dla mnie dużo cholernie dużo. Oddam wszystko byś była szczęśliwa i nie pozwolę, aby kto kolwiek Cię skrzywdził - Czułam jak po moim policzku zaczyna spływać łza, jedna mała pojedyncza - Jesteś dla mnie najważniejsza. Kocham Cię - Szepnął, a tuż potem złożył na moich ustach czuły pocałunek.
***
- Mamusiu już jesteśmy - Usłyszałam wołanie z progu domu i już po chwili Majeczka wpadła mi w obiecia
- Dzień dobry kochanie - Ucałował mnie na dzień dobry - Spałaś nie chciałem Cię budzić - Obiął mnie w pasie , Majka biegała koło domu zrywając koniczynki - O czym tak myślisz ?
- O tym wszystkim, co się stało i pomyśleć, że gdyby Ewka 6 lat temu nie wygoniła mnie tutaj i nie zadzwoniła by do Ciebie - To wszystko co się wydarzyło miało miejsce 6 lat temu, od tego czasu wszystko się zmieniło
- To kto wie, czy  nadal bym do Ciebie ukradkiem nie wzdychał - Zaśmiał się lekko - A tak to mam cudowną szwagierkę, wspaniałą żonę i córeczkę -  musnął mnie w szyję - Nic więcej, nie potrzebuje do szczęścia. Zrobię śniadanie - ucałował mój policzek i zniknął w kuchni.
Patrzyłam w dal Majka biegała koło domu tym razem goniąc motylka, byłam szczęśliwa, szczęśliwa jak nigdy przedtem miałam wszystko. Kochającego męża, córeczkę która była oczkiem w naszej głowie.  Jak widać życie lubi nas zaskakiwać, po tym wszystkim nie spodziewałam się, że moje życie jeszcze kiedyś się ułoży, że pokocham kogoś całym sercem tak jak kocham jego. Ktoś kto kiedyś powiedział, że przyjaźń damsko  męska nie istnieje miał rację.
- Dzień dobry Pani Karolino, miłego dnia - Uśmiechnęła się do mnie Pani Jadzia przechodząc z mężem, mieszkali kawałek od nas
- Dzień dobry - Patrząc na nic uśmiech sam pojawiał się na twarzy mieli ponad 70 lat, pobrali się kiedy mieli 27, od tego czasu byli zawsze razem. Mimo kłótni sprzeczek, nigdy w siebie nie zwątpili i się nie rozstali, marzę o tym samym dla nas. O miłości aż po grób



sobota, 20 października 2018

08.04 Prawda wyszła na jaw.

Od tygodnia zastanawiam się czy dobrze zrobiłem proponując Kamilowi mieszkanie u mnie. Od dnia kiedy się przeprowadził Karolina jest u mnie niemal codziennie, kiedy patrzę na  to jak przejmuje się Serockim, jak dopytuje o jego zdrowie w środku coś pęka. Nie ufam mu i za wszelką cenę muszę się dowiedzieć, co ukrywa. Również od tygodnia nie mam kontaktu z Zapała, owszem w pracy rozmawiamy na tematy zawodowe, ale nic poza tym. Obraził Karolinę i nie zapomnę mu tego, rozumiem mógł mieć swoje zdanie, na ten temat sam doskonale zdaje sobie sprawę jak to wygląda, ale to nie zmienia faktu, że nie miał prawa się tak o niej wyrażać mówić takich rzeczy.
- Mikołaj - Zawołała mnie kiedy schodziła z góry, siedziałem z Kamilem w pokoju oglądając jakiś durny film
- Tak - Zwróciłem się w jej kierunku 
- Jedziemy z Kamilem do szpitala, pożyczył byś mi samochód ?  - Wstałem i skierowałem się w jej kierunku 
- Jasne, ale pod jednym warunkiem 
- O a jakim ? - Spojrzała na mnie zaciekawiona 
- Proszę Cię sprzedaj już ten samochód. Kolejny raz w miesiącu coś mu dolega, wiesz doskonale że to jest niebezpieczne - Spojrzałem w jej oczy, martwiłem się i ona chyba to dostrzegła - Sprzedaj, a ja pomogę Ci coś wybrać 
- Jak wróci  naprawy to wystawimy - Wzięła ode mnie kluczyki - Dziękuję. Wrócimy nie długo, zrobię zakupy  - Ucałowała mnie w policzek - Czekam w aucie - Rzuciła do Kamila i wyszła z domu 
- Samochodu  jak i kobiety się nie pożycza - Zażartował głupio Kamil zanim wyszedł 
- - Kobiety ani samochodu nie pożyczam. Ale tej kobiecie nasz samochodu akurat pożyczać nie muszę bo ona doskonale wie ze nie musi nawet pytać- Wyminąłem go i poszedłem na górę, kiedy tylko usłyszałem odjeżdżający samochód pobiegłem do pokoju Kamila, nie ufałem mu za grosz dla tego też, za wszelką cenę musiałem znaleźć dowody na to, że mam rację że Kamil kłamie i tak naprawdę nie jest chory, Zacząłem przeszukiwać jego pokój w poszukiwaniach bada, dowodów na jego oszustwo. Kiedy już powoli wątpiłem w jakiekolwiek dowody, co kolwiek co mogło by mu pomóc, znalazłem plik badań, dokumentów. 
- Siema Jacuś -  Nowak dość szybko odebrał telefon 
- No co tam ? 
- Wysłałem Ci na maila dokumenty 
- No dobra, ale o co chodzi ? 
- Proszę Cię sprawdź mi wszystko, co to za lekarz, czy takie badania wykonują w szpitalu. Dosłownie wszystko - Teraz mogłem liczyć tylko na niego 
- Mikołaj, no ale... to nie jest ten były Karoliny ?
- Tak, stary no nie ufam mu muszę to sprawdzić - Musiałem go przekonać, żeby mi pomógł 
- No dobra, sprawdzę i dam Ci znać. Tylko proszę Cię nie pakuj się w nic. Odezwę się narazie jak będę coś wiedział - Rozłączył się, najszybciej jak tylko mogłem posprzątałem u Kamila i wróciłem na dół. Usiadłem przed kanapą i włączyłem tv, nie było nic ciekawego dla tego też włączyłem pierwszy lepszy kanał i udawałem zainteresowanie, chodź tak naprawdę czekałem na informację od Jacusia.
- Jesteśmy  ! - Usłyszałem głos Karoliny, spojrzałem na zegarek minęły jakieś 3 godziny
- I jak ? - zapytałem niby z troski
- Zobaczymy, po badaniach. Za dwa trzy dni mają być wyniki - Wtrącił się Kamil
- Bedzię, dobrze - Powiedziałem na odczep się - Głodni ? Może jakaś kolacja ?
- Pomożesz mi zakupy są w samochodzie ? - Złapała za klamkę, czekając na mnie
- Jasne - Uśmiechnąłem się i poszedłem z nią do samochodu.
- To co może szybko spaghetti obiadu nie było to kolacji obiad ? - Zaproponowała, kiedy staliśmy w kuchni
- Jasne, pomogę Ci - Zaproponowałem, zaczynając wyciągając zakupy. Gotując obiad z Karoliną bawiliśmy się świetnie, wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy. Kamila całe szczęście nie było obok, poszedł do siebie i miał zejść dopiero na obiad.
- Przepraszam na chwilę - Powiedziałem kiedy mój telefon zadzwonił
- Cześć Jacuś, jak tam masz coś dla mnie ? - Wyszedłem przed dom nie chciałem, żeby Karolina wiedziała że sprawdzam Serockiego
- Wrzuciłem Nazwisko doktora na bęben pogrzebałem trochę i pogadałem z Alą. Nie uwierzysz
- Dobra dawaj, jestem gotowy na wszystko - Wysłuchałem go do końca w skupieniu, wróciłem do domu w głowie miałem milion myśli. Nie wiedziałem jak postąpić co zrobić, Jacek prosił żebym zachował to dla siebie, ale nie potrafiłem jej okłamać za dobrze mnie znała.
- Mikołaj wszytsko ok ? - zapytała kiedy siedzieliśmy w kuchni sprzątając po kolacji
- Karolina, możemy jutro po pracy porozmawiać. Odwieziemy Kamila na badania i porozmawiamy
- Jasne, muszę podjechać i tak do domu w miedzy czasie. To porozmawiamy przy kawie ?
- Jasne, może być - Uśmiechnąłem się w jej kierunku nie chciałem, żeby widziała że coś jest nie tak
- Ale wszystko gra, na pewno ?
- Tak jasne. Jutro porozmawiamy - Wytarłem ręce i wyszedłem z kuchni
*
-  To co kawa ? - Mikołaj od wczoraj był jakiś dziwny, nie chciał powiedzieć o co chodzi. Doskonale wiedziałam, że coś nie gra 
- Jasne - Odparł obojętnie jak by myślami był gdzieś daleko
- Mikołaj, do cholery powiesz mi o co chodzi ? Od wczoraj widzę, że coś jest nie tak. Jesteś jakiś dziwny. O co chodzi ? O Kamila ? Nie chcesz, żeby mieszkał już z Tobą to to powiedz wymyśle coś innego
- Tak, znaczy nie - Zaczął się plątać - Karolina musisz o czymś wiedzieć - Złapał mnie za rękę stojąc przede mną -  Proszę Cię wysłuchaj mnie do końca potem możesz mnie opieprzyć jak będziesz chciała
- Mikołaj, zaczynam się bać powiesz w końcu co się stało ?
- Karolina, bo Kamil to oszust - Powiedział wypuszczając powietrze z płuc - Jacek sprawdził jego lekarza nie żyje od 3 lat, do tego te badania, one nie pasują do opisu. Przepraszam, że zrobiłem to za Twoimi plecami, ale nie ufałem mu. Chciałem mieć pewność, że nie kręci nie oszukuje a okazało się, że to wszystko to jedno wielkie kłamstwo. - Zamurowało mnie, kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć  - Karolina przykro mi, naprawdę cholernie mi przykro. Wiem nie powinien nic robić za Twoimi plecami, ale nie mogłem patrzeć na to jak kręci - Mówił jak najęty, przeszkodził mu dopiero telefon  - Przepraszam, to Jacuś -Mikołaj odebrał telefon, zamienił może dwa słowa i się rozłączył, spojrzał na mnie nieco smutny - Przepraszam Cię muszę jechać na komendę, wrócę jak szybko tylko się da
- Nie Mikołaj, ja muszę to wszystko przemyśleć. Zadzwonię  - Tych informacji było da dużo, za dużo jak na tak mały okres czasu. 
- Dzwoń jeśli tylko będziesz chciała, przyjadę o każdej porze
- Wiem dzięki - Zamknęłam za nim drzwi. 

czwartek, 18 października 2018

08.03 Jak dzieci

Hejka !
 Serdecznie zapraszam razem z Emilenka na nowe opowiadanko, liczę że dzieci się wam spodobają. Nieprzedłużająca, nie pytając o nowe streszczenia zapraszam do czytania !


Telefon Białacha zaskoczył mnie, byłam świecie przekonana że balowanie z Krzyśkiem zajmie mu nieco dłużej. Szybko założyłam spodnie i   na koszule w której śpię zarzuciłam kurtkę, wzięłam kluczyki i wyszłam z mieszkania. 
Podjeżdżałam już pod knajpę, pod którą miał czekać Mikołaj, kiedy ujrzałam go siedzącego na chodniku, z oddali ujrzałam krew na jego twarzy zaparkowałam i nie wyłączając świateł, ani silnika wysiadłam z auta. 
- Boże Mikołaj nic Ci nie jest ? - Podbiegłam do niego podając mu chusteczkę. 
- Dziękuję, że przyjechałaś - Wydukał pijany, nawet nie zauważył że podałam mu chusteczkę
- Pokaż - Odchyliłam delikatnie jego głowę i przyłożyłam  chusteczkę do krwawiącego nosa, lekko syknął z bólu  - Trzymaj, tak zaraz wracam - Poszłam do bagażnika, w poszukiwaniu jakiś bandaży. Kiedy już zamykałam bagażnik koło mnie zatrzymał się samochód 
- Karolina co Ty tu ? - Z samochodu wysiadła Emilka 
- Mikołaj po mnie zadzwonił? A Ty ? - Już sama nie wiem która z nas była bardziej zdziwiona 
- Po mnie Krzysiek - Dopiero teraz zorientowałam się, że na przeciwko Mikołaja siedzi poobijany Zapała 
- Nie błagam nie mówicie, że się pobiliście - Powiedziałam z nadzieję w głosie - Boże jak dzieci, jak dzieci - Pokręciłam głową i podeszłam do Białacha 
- A może chociaż powiecie o co wam poszło ? - Zapytała w końcu Emilka
- Bo on jest baranem - Wystrzelił nagle mąż Emilki
- A on jełopem - No i się zaczęło, Panowie mimo swojego stanu znowu zaczęli skakać sobie do gardeł
- Dobra dość tego - Krzyknęłam naglę - Do samochodu jeden z drugi i spokój - O dziwo żaden z nich nie miał nic przeciwko, obaj potulnie wsiedli do samochodów.  Całą drogę do domu Mikołaj milczał, z początku zdziwiło mnie to, dopiero po chwili zdałam sobie sprawę że przysnął. No tak tyle alkoholu, to co mu się dziwić.
- Białach wstajemy ! - Potrząsnęłam nim lekko, on dopiero po chwili sie otrząsnął
 - Co, co a no tak już - Krew z nosa już mu nie leciała, tyle w tym dobrego. Bo nocka już na bank zerwana. Ostatkiem sił przywlokłam Białachowe zwłoki na 3 piętro, nie było to łatwe ale Mikołaj był potulny jak nigdy.
- Siadasz i czekasz tu, ja zaraz wracam - Usadowiłam Mikołaja na kanapie, a sama poszłam przebrać się w coś wygodnego. Po niecałych 5 minutach wróciłam z wodą utlenioną gazami i bandażem, on siedział na kanapie mało brakowało, a by zasnął.  -  No dobra pokaż co tam masz - Zbliżyłam się do niego, odchyliłam jego głowę i zaczęłam odkażać jego poobijaną faciatę
- Karolinko - Odezwał się po chwili patrząc mi w oczy, wyglądał jak kot ze Shreka.
- Co tam Białaszku - Pogładziłam go po głowie wyglądał jak by miał co najwyżej 5 lat
-Bo Kamil to może by ze mną zamieszkał, bo z Tobą nie może - Zamurowało mnie kompletnie
- Wiesz co Białaszku jutro porozmawiamy o tym co. A teraz powiedz mi co się stało tam przed klubem
- Bo Krzysiek to jełop - Zaczął od nowa. Miałam wrażenie, że rozmawiam z 5 letnim dzieckiem
- To już wiem, a teraz powiedz czemu tak o nim mówisz, co Krzysiu zrobił ? - Starałam się wyciągnąć od niego o co poszło, czemu się pobili
- Bo on  powiedział 3 słowa za dużo.  A takich rzeczy się nie mówi - Nie no ja oszaleje, Białach pijany jest gorszy od dziecka.
-No Białaszku powiedz Karolinę
-NIE powiem - Powiedział stanowczo - Mojej Karolinki nie wolno obrażać - Przytulił się do mojego brzucha, czułam się jak bym rozmawiała z małym dzieckiem
-Karolinko - Spojrzał na mnie maślanymi oczami - nie jesteś na mnie zła?
-Nie Białaszku nie jestem - pogładziłam go po głowie, a on się do mnie przytulił. Nie minęła, a zorientowałam się że Białach śpi w najlepsze, ułożyłam go delikatnie i poszłam korzystać z resztek snu., którego swoją drogą zostało niewiele ponad 2 godziny. Położyłam się do łózka, w głowie cały czas miałam słowa Białacha, który proponuje aby Kamil mieszkał u niego, a tuż potem mówi że stanął w mojej obronie i pobił się z najlepszym kumplem  bo ten mnie obraził, zastanawiałam się o co  tak naprawdę poszło w końcu obaj byli pijani, więc chyba tak naprawdę nie powinnam miec pretensji do Zapały.
- Karolina - Odezwał się kiedy jechaliśmy - Przepraszam, że tak zwaliłem Ci się na głowę i musiałaś po mnie jechać, a potem wysłuchiwać moich żalów
- Daj spokój nie było tak źle  - Uśmiechnęłam się do niego - A powiesz o co poszło wczoraj z Zapałą, o co się pokłócicie  ?
- Nie ważne, naprawdę nie musisz się tym przejmować. Może mało pamiętam z wczorajszego dnia, ale ta propozycja dotycząca Kamila jest aktualna
- Mikołaj, ja nie wiem czy to jest dobry pomysł
- Moim zdaniem w tym wszystkim to najlepsze rozwiązania.
Na komendzie spotkałam Emilkę, która opowiedziała mi, że jej mąż jest w podobnym stanie jak Mikołaj. Chciałam jak najszybciej to wszystko wyjaśnić, bo z facetami jak z dziećmi. Do pokoju wszedł Krzysiek w ciemnych okularach, kiedy ujrzał Białacha chciał się wycofać jednak Emilia wepchnęła go do pomieszczenia.
- To teraz jesteśmy wszyscy - zamknęłam drzwi.
- Do cholery jasnej wytłumacz o co chodzi - wtrąciła wkurzona Emilka patrząc takim wzrokiem na Krzyśka, że na jego miejscu bała bym się pokazywać w domu.
- Z głupoty Białacha on sam się powinien tłumaczyć - mruknął obojętnie.
- Ty parszywy kurduplu ja cie dopadane to wyskubie tą durną bródkę - nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje dwóch najlepszych przyjaciół skakało sobie do gardeł.
- A co zazdrość ci, że przynajmniej jest za co skubać ?!  I co łyso ci ? - podszedł do niego i zaczął jeździć ręką po głowie co jeszcze bardziej sprowokowało Mikołaja.
- Panie wybaczą, ale nie mam zamiaru kontynuować rozmowy z osobą o tak niskim poziomie intelektualnym - Krzysiek tak na niego patrzył, ze mało co mu nie spadły okulary.
- Kurde inteligent się odezwał pewnie od tego ci włosy wypadły - z jednej strony wyglądało to zabawanie, ale z drugiej musiałyśmy jakoś interweniować, żeby się pogodzili, bo po tych słowach Mikołaj rzucił sie niczym wściekły pies w stronę Zapały dobrze, że my tam byłyśmy.
- Nie panowie tak rozmawiać nie będziemy - miałam tego wszystkiego dość.
- Ja w ogóle się do rozmowy z nim nie pchałem - wycedził przez zęby Białach.
- Dość ! - wrzasnęła Emilka - Zachowujecie się jak dzieci z przedszkola, więc tak się pogodzicie. Podajcie sobie ręce na zgodę- widziałam z jaką niechęcią to robili.
- Teraz będę musiał się czymś odkarzyć zanim wezmę Gajkę na ręce przecież niewiadomo co w takim siedzi - nie no ja się poddaje, musimy to jakoś inaczej rozegrać.
- Jak ja cię zaraz wezmę to ci się słabo zrobi - Emilka coraz bardziej przestawała panować nad sobą. Wzięła Krzyśka za ucho i wyprowadziła z pokoju.

sobota, 13 października 2018

08.02 Pakujesz się w bagno

Hejka 

Przychodzę do was z nowym opkiem, mam nadzieję, że i to się wam spodoba  :)
Co myślicie o streszczeniach romans Białacha i Owcy ? Czy może internet trochę już przesadza w końcu w streszczeniu nie ma nic o kolacjach Białacha i Owcy itp. myślicie, że Białach byłby do tego zdolny ? Moim zdaniem trochę się zagubił, ale mimo wszystko w ich uczuciach  nic się nie zmieniło i może sezon  zakończy się jakoś romantycznie w ... szpitalu. 
Pozdrawiam <3 

 

- Błagam Cię wyłącz to ! - Obudziło mnie szturchanie Pauliny, dopiero teraz usłyszałam ten koszmarny dźwięk, jak by ktoś chciał rozerwać mi głowę, która bolała mnie niemiłosiernie. Poprzedniego dnia chyba odrobinę przesadziliśmy z winem - Ucisz to do cholery ! Bo oszaleje !
- No już - Podniosłam się z ziemi na której spałam razem z Wach, wszystko bolało mnie tak cholernie,  jak bym co najmniej zmartwychwstawała, a ten cholerny dźwięk nie ustawał , tylko narastał na sile - Boże kto dobija się do tych drzwi, pali się czy co - Ledwo doczłapałam się do drzwi, modliłam się tylko żeby ten koszmarny dźwięk ustał i ponownie zapanowała cisza. 
- Karolina martwiłem się ! - Usłyszałam na wstępie, jak tylko otworzyłam drzwi, Właściwie nawet nie patrzyłam, kto to. Drzwi które otworzyłam nie były  już dobrą i stabilną  podporą, straciłam równowagę i wpadłam na Białacha, on złapał mnie w ostatniej chwili.
- Mikołaj ? Co Ty tu robisz ? Która jest godzina ? - Zdziwiłam się jego widokiem, czułam się jak by był środek nocy 
- Za  godzinę musimy  być na komendzie dobrze, że miałem wcześniej przyjechać - Niemal wciągnął mnie do mieszkania, nogi jakby odmówiły mi posłuszeństwa.W jego obcięciach czułam się bardzo dobrze, uwielbiałam jego perfumy, ten zapach powodował, że zapominałam o całym świecie.
- Boże Mikołaj, przepraszam daj mi 15 minut - Rzuciłam szybko i zniknęłam w łazience 
***
Wszedłem głębiej, w salonie panował bałagan. 2 kieliszki do wina i jakieś 4 butelki wina, to wyjaśniało stan w którym jest Karolina. Gdzieś pomiędzy leżała Wach, w podobnym stanie. Próbowała się zebrać, wyglądało to niemal komicznie. 
- Może pomogę ? - zaproponowałem jej, ale ona szybko otrząsnęła się i wstała na równe nogi.
- Dam radę, tax zaraz będzie - Zebrała się w stronę wyjścia, zaproponowałem jej pomoc ale z początku odmówił, dopiero przy schodach zgodziła się na pomoc, sprowadziłem ją na  dół do taxówki. Zatrzymała się zanim wsiadła do auta 
- Mikołaj - Zwróciła sie w moją stronę, wyglądała poważnie cholernie poważnie  - Miej ja na oku, proszę Cię nie ufam mu za grosz - Patrzyła mi prosto w oczy
- Nie musisz mnie o to prosić - Uspokoiłem ją od razu, nie musiała mnie o to prosić dla mnie było to normalne.
- Błagam Cię, 5 lat temu skrzywdził ja i to cholernie. Płakała przez niego, bo złamał jej cały świat. Wygląda na twardą i udaję, że daje radę ale ja wie, że jest inaczej, widzę ile to wszystko ją kosztuje, kiedyś był dla niej ważny, więc nie umie mu odmówić pomocy.  Ja wiem, że Ci na niej zależy dla tego błagam Cię nie pozwól mu jej skrzywdzić
- Karolina jest tylko moja przyjaciółka, ale nie bój się nie pozwolę jej skrzywdzić też mu nie ufam
- Ja tam wiem swoje, narazie - Puściła mi oczko i wysiadła do taxowki. Wróciłem szybko na górę nie chciałem, żeby zastanawiała się gdzie jestem, czemu mnie nie ma.
***
Wyszłam z łazienki w nieco lepszej formie. Czułam się o niebo lepiej, nie kręciło mi się w głowie przynajmniej nie tak jak na początku. Już na samym wyjściu poczułam zapach świeżo zaparzonej kawy.
-Pomyślałem, że Ci się przyda - Przywitał mnie z kawą i uśmiechem
- Jesteś aniołem - Uśmiechnęłam się do niego, biorąc kubek kawy - O tak, tego było mi trzeba, teraz już dużo lepiej - Upiłam łyk kawy
- Wiem, że chciałaś jechać do Kamila przed pracą, ale raczej nie damy rady - Spojrzał na zegarek, a potem ponownie na mnie - Mamy jakieś 30 minut do odprawy
- Cholera 5 minut i jedziemy - Wręczyłam mu kubek kawy i zniknęłam w łazience. Na komendzie byliśmy chwilę przed czasem, na odprawę zdążyliśmy cudem. Ledwo wyszliśmy, a Mikołaj zaproponowała  mi, że podjedziemy do Kamila, od wczoraj nie miałam od niego żadnych wieści, zaczynałam się powoli martwić. Myślałam, że moja wizyta którą zaplanowałam dzień wcześniej będzie bardziej w stylu w czym Ci pomóc, a tymczasem jadę sprawdzić czy wszystko dobrze.
- Poczekasz ? - Zapytałam kiedy zatrzymaliśmy się pod jego blokiem
- Jasne, jak coś pamiętaj czekam tu - Pobiegłam szybko na górę, pukałam, dzwoniłam ale jego nie było.
- I jak ?
- Nie ma go, zaczynam się martwić. Mikołaj on jest chory, a wiesz
- Wszystko będzie dobrze, spokojnie - Złapał mnie za dłoń dodając otuch. Cały dzień minął w miarę szybko, z każdym telefonem miałam nadzieję że o to Kamil, że wszystko będzie dobrze i nic mu się niestało, niestety telefon milczał dopiero pod koniec dnia skontaktowała się z nami drogówka Kamil spacerował po parku z potłuczoną głową, odwieźliśmy go do domu i wróciliśmy na służbę.
- On teraz nie może być sam - Zatrzymałam się obok niego gotowa do wyjścia
- Co masz na myśli ? - Spojrzał na mnie, co najmniej zdziwiony
- Nie wiem, ale sam widzisz on teraz nie może mieszkać sam. A nie mogę zaproponować mu mieszkania u mnie bo po co najmniej niestosowne
- Niestosowne ?  To jest - Reakcja Mikołaja zaskoczyła mnie i  to bardzo, chciał coś dodać ale akurat do pokoju wszedł Krzysiek
- Siemanko - Nagle do pokoju wparował Zapała - To jak idziemy ?
- Tak jasne, już - Zwrócił się w jego stronę - Mi dziś nie będzie potrzebny - Sięgnął do kieszeni i podał mi kluczyki od samochodu
- Nie no co Ty Mikołaj, nie trzeba jakoś sobie poradzę jutro wieczorem i tak odbieram auto
- To jutro wieczorem, a dziś jest dziś trzymaj - Złapał moją dłoń i włożył do niej kluczyki, uśmiechając się do nas
- Dziękuje - Uśmiechnęłam się do niego, obecność Krzyśka sprawiała, że czułam się lekko zawstydzona - To może chociaż was odwiozę  - Zaproponowałam
- I to jest świetny pomysł - Odezwał się w końcu Zapała - To ja skoczę dać kluczyki Emilce i za 5 minut na dole - Rzucił i wyszedł, Mikołaj chciał  iść tuż za nim, ale złapałam go za rękę. - Dziękuje, dziękuje
- Za co ? - Zrobił mały krok w moją stronę, był bliżej mnie.
- Za wszystko - Musnęłam go w policzek, będąc blisko niego szybko poczułam się niezręcznie, więc odsunęłam się i wyszłam z pokoju
***
- Dobra to teraz mów o co w tym wszystkim chodzi ? - Zapytał mnie Zapała, kiedy byliśmy już po 5 kolejce i 2 piwach
- Ale, że w czym ? - Nie miałem bladego pojęcia do czego zmierza
- No jak to w czym ? W tym wszystkim. Kim jest ten facet co ostatnio go widziałem na komendzie, ten co najpierw rozmawiał z Rachwał, a potem przyszedłeś Ty. O co chodzi między Tobą a nią, ostatnio jakoś no stary nie wiem nawet jak to określić - Zamówił kolejne piwo i kolejkę
- Ten facet to Kamil, jej były narzeczony przyleciał z NY, żeby przeprosić bo podobno umiera i chce wyjaśnić pare spraw
- Skoro facet umiera, jest jej nażyczonym to sory, że pytam ale mimo wszystko na cholerę Ty w tym wszystkim - Język powoli mu się plątał - Bo to wszystko wygląda co najmniej dziwnie, stary już ludzie na komendzie zaczynają plotkować o jakimś waszym chorym układzie. Weź odpuść i nie mieszaj się w to
- Nie ma takiej opcji nie odpuszczę - Wypiłem kolejną kolejkę, kieliszek na stole położyłem nie co mocniej
- Nie odpuścisz bo co? Lecisz na nią ?
- Nie odpuszczę bo mu nie ufam. Nie ufam mu za grosz, i nie pozwolę żeby przez niego cierpiała. Odpuszczę jak dowiem się o co w tym wszystkim gra w co pogrywa - Kolejny kieliszek odstawiony z hukiem
- Nie no nie wierze, lecisz na Rachwał. - Alkohol chyba powoli uderzał mu do głowy, teraz szliśmy już chwiejąc się na nogach. Do najbliższego postoju tax, był kawałek drogi - Stary ja nie wiem może przeleć ją czy coś to Ci minie
- Po pierwsze mnie i Karolinę nic nie łączy bo kumpli się nie dyma, a po drugie odszczekaj to bo pożałujesz - Stanęłam naprzeciwko niego, nie mogłem pozwolić żeby tak zwracam się mówiąc o niej
- Ale, że co stary razem pracujecie i to tyle. Nie ładuj się w takie bagno bo zobaczysz pożałujesz, a Karolina  laska jak laska nie ta  to inna. Przelecisz i Ci się odmieni - Nie wytrzymałem i palnąłem go w dziób, zanim się zorientowałem on się odmachnął i dostałem w oko.
- Już Panowie spokój - Jakiś facet zaczął nas rozdzielać, Zapała miał farta bo nie ręczył bym za siebie
- Na mózg Ci już padło całkowicie ! Zobaczysz wspomniesz moja słowa jak pójdzie z tamtym, a Ty będziesz zapijał smutki w wódce !!! - Krzyknął na odchodne
- Wal się ! - Odkrzyknąłem za nim.


środa, 10 października 2018

08.01 Kumpli się nie dyma

Hello 

Zapraszam was  na kolejne opowiadanko. Tym razem nowa seria już 8 wow, jak to szybko leci.  A jak podoba się wam ta cała akcja w PIP ? Owca ? To co zobaczy Rachwał ? Zmartwychwstanie? 
Według mnie Rachwał zobaczy jak Owca całuje Białacha wkurzy się i będzie chciała już naprawdę sobie odpuścić Białacha, ale pojawi się Borys z wyrokiem śmierci na Mikołaja i Karolina się o tym dowie, ale będzie już za późno bo walka będzie trwać. Wejdzie na ta sale czy to co jest w ostatniej chwili, a potem może happy end, ewentualnie coś podobnego do zakończenia 7 serii. 

Nigdy nie pomyślała bym, że pokocham szybką jazdę na motorze, piłkę nożna i ten dreszczyk adrenaliny, ale jak widać ludzie się zmieniają. Zmieniają ich sytuacje, problemy i ludzie jakich napotykamy na swojej drodze, tak to chyba oni zmieniają nas najbardziej. Gdyby ktoś wiedział jaka byłam kiedyś, co robiłam chyba nie uwierzył by mi na słowo. 
To była miłość od pierwszego wejrzenia, pokochałam go całym sercem. Był niewiele starszy ode mnie, byliśmy do siebie podobni rozumieliśmy się niemal bez słów.  Nawet sama nie wiem kiedy na moim palcu pojawił się pierścionek, zaczęliśmy planować ślub, kupiłam sukienkę, lista gości była już gotowa, wybraliśmy cudowne miejsce wszystko było niemal jak z bajki. Kiedy myślałam, ze wszystko jest jak powinno, że znalazłam prawdziwe szczęście i lepiej być nie może, ale jak widać gorzej owszem. Do ślubu zostało właściwie już niewiele czasu bo co to jest 7 msc, kiedy oświadczył, że dostał propozycję życie, że nie można odmówić bo to szansa życia. Nie pytał o zdanie, co o tym myślę tylko spakował się i wyjechał. Moje życie w ułamku sekundy runęło, rozpadło się jak domek z kart. Tego dnia obiecałam sobie, że już nigdy nie zaufam skoro raz zostałam zdradzona, zaufałam i zawiodłam się to już nigdy nie popełnię tego błędu. Stałam się niezależna, nie potrzebowałam wsparcia i pomocy, liczyłam sama na siebie. Kochałam szybką jazdę motorem, mecze i zimne piwo. Pokochałam tą swoją niezależność, nagle pojawił się on na początku był moim partnerem patrolowym, z czasem stał się kolegą, a teraz jest najlepszym przyjacielem. Do tej pory nie pomyślała bym, że będę w stanie zaufać choć w najmniejszym stopniu, ale jemu zaufałam, może nie ufałam mu do końca, ale ufałam bardziej niż jakiemu kolwiek mężczyźnie. 
- Powiesz mi w końcu o co w tym wszystkim chodzi ? - Wyrwał mnie z zamyślenia kiedy staliśmy pod moim blokiem 
- Co ? Przepraszam zamyśliłam się - Odwróciłam się w jego stronę 
- Pytałem, czy powiesz mi w końcu o co w tym wszystkim chodzi ? Kim on jest ? Widać jak bardzo to Cię poruszyło 
- Chodzi Ci o Kamila tak ? - Zwróciłam się w jego stronę - Z Kamilem  owszem byliśmy z sobą blisko, ale to już przeszłość. 5 lat temu zanim wyjechał byliśmy zaręczeni., ale on wybrał karierę, wybrał i wyjechał. - Powiedziałam jak niby nic, ale tak naprawdę to wszystko ciążyło mi 
- Byłaś zaręczona ? A on tak po prostu wyjechał ? - Nie udawał zdziwienia -  I teraz od tak wraca ? 
- Mikołaj ja wiem to wszystko wygląda co najmniej dziwnie, ale on wrócił powiedział że jest chory, ze umiera. Ja nie umiałam mu odmówić rozmowy pomocy, czego kolwiek - Nie wiem czemu, ale chciałam mu się wytłumaczyć, chciałam żeby zrozumiał 
- Ja rozumiem, że chcesz mu pomóc, ale nie uważasz że to dziwne, jest ciężko chory i wraca tu, przecież tam ma dużo lepszą opiekę. Tam ma wszystko - Widziałam w jego oczach, że się martwi 
- Chce tu pozamykać parę spraw, załatwić coś zasięgnąć innej opinii - Chciałam go jakoś uspokoić, czułam że jestem mu to winna - To co było między nami to już koniec, przeszłość i nic więcej. Od 5 lat nas już nic nie łączy - Złapałam go za dłoń, sama nie wiem czemu przy nim się tak czułam.
- Pamiętaj, że możesz na mnie liczyć. Zawsze 
- Wiem, dzięki - Uśmiechnęłam się do niego - Do jutra - Musnęłam go w policzek i uciekłam na górę . Jedyne o  czym marzyłam to lampka wina i święty spokój. Kiedy tylko weszłam do domu skierowałam się do kuchni, wyjęłam wino i kieliszek, w drodze do pokoju włączyłam muzykę. Oparta o kanapę zamknęłam oczy zatraciłam się w swoich myślach. W ostatnim czasie dzieję się tak wiele, pojawienie się Kamila jego przeprosiny, choroba. Zaczęłam się zastanawiać czy to co teraz czuje to coś wiecej niż wspomnienia, niż jakiś głupi sentyment. Do tego Mikołaj, jak by się martwił, jak by bardziej niż zwykle. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi lekko senna poderwałam się i poszłam otworzyć 
- Siemka - W drzwiach stała uradowana Wach, z butelkami wina - Coś niemrawa przez telefon byłaś, więc pomyślałam, że się przyda 
- Właź - Otworzyłam szeroko drzwi, a ona weszła kierując się od razu do pokoju kieliszek - Widzę, że trafiłam idealnie - Zaśmiała się nalewając wina 
- Kamil wrócił - Ona znała cała prawdę o Kamilu, wszystko bez ogródek.
- Zapowiada sie ciekawie - Wypiła kieliszek od razu - To opowiadaj 
- No co wrócił, bo jest ciężko chory, a Mikołaj jest chyba zazdrosny - Wypiłam już drugi kieliszek na raz 
- Zapowiada się długa noc - Skwitowała - To od początku najpierw Kamil potem Mikołaj  - Wino płynęło dość szybko, cała rozmowa dotyczyła właściwie tylko jednego: powrotu Kamila i tego co to za sobą niesie. Paulina doskonale wiedziała jak przeżyłam to wszystko jakie to było ciężkie i jak wiele siły wymagało, żebym podniosła się i zaczęła żyć swoim życiem na nowo 
- Dobra, a teraz o co chodzi z Mikołajem. Bo tego dalej nie kumam - Mówiła już lekko wcięta, 2 butelki wina na 2 to duża ilość Opowiedziałam Wach cała historie jeżeli chodzi o Mikołaja, o jego zachowaniu, o tym co mówił jak siedzieliśmy w samochodzie. O tym jak się zachowywał.  To wszystko było tak popieprzone, że aż ciężko było ogarnąć to w tak krótkim czasie. 
- Ja pie **** to wszystko to jakiś dobry żart, ja już bym dawno zwariowała 
- A ja mam to na co dzień, od 2 tygodni - Wypiłem resztę wina - To wszystko to jakaś pieprzona komedia. Paulina kurwa co ja mam robić ?
- No powiem Ci no nie wiem, a może tak jebni to wszystko i weź gdzieś wyjedź 
- Paulina jak wyjedź, Kamil jest chory umiera nie umiem od tak wyjechać. - Wstałam, ale szybko  tego pożałowała. Wino uderzyło mi już do głowy 
- No tak do tego Mikołaj - Zaśmiała się, niemal od razu oberwała poduszką 
- Wiesz co wal się - Zaśmiałam sie - Mnie i Mikołaja nic nie łączy. Przyjaźnie się z Mikołajem, a jak wiesz jest taka zasada kumpli się nie dyma, znaczy z kumplami się nie sypia 

sobota, 6 października 2018

07.17 Kocham Cię

Helo helo

Zapraszam was wszystkich na nowe  opko - ostatnie z 7 serii. Mam nadzieję, że zdobędę nim wasze serca 💗
Opko z nowej serii pojawi się jakoś niebawem, jeszcze kiedy dokładnie nie wiem, no nie będę zanudzać tylko czytajcie
Pozdrawiam

https://www.youtube.com/watch?v=SqSqwxJS7to
Ona w białej sukni, ja w stroju galowym, pięknie przystojny kościół  w kolorach, które kochała.  Przyjaciele, rodzina wszyscy byli tak blisko nas,wspierali i  cieszyli się naszym szczęściem, nasza maleńka Majeczka stała dzielnie z dziadkami śmiejąc się słodko. W tej chwili miałam wszystko o czym marzyłem, czego pragnąłem byłem najszczęśliwszym facetem pod słońcem, miałem cudowną córkę a do tego stałem przed kobietą, którą kocham nad życie, której przysięgnę miłość do grobowej deski. Jej uśmiech tego dnia był wyjątkowo piękny, jej cichy śmiech kiedy się zaciąłem składając przysięgę, jej słodkie usta, to spojrzenie kiedy mówiłem, że nie opuszczę jej, aż do śmierci.  Od tego dnia mineło już tyle czasu, 4 lata Majeczka ma już 7 lat tak bardzo przypomina swoją mamę, kiedy patrze w jej małe oczka, przed oczami mam ją trzymającą naszą kruszynkę na rękach, jak cicho śpiewała jej kołysanki. 
- Tu jesteś Majeczka Cię wszędzie szuka - Usiadłam obok niego, był moim szwagrem znałam go na  tyle, że widziałam że cierpi
  - Minęło tyle czasu, a ja cały czas ma wrażenie, ze ona się tu pojawi – mówiąc to miał już łzy w oczach, położył głowę na moim ramieniu. – Oddałbym wszystko, żeby Karolina wróciła, ale wiem, że tak się nie stanie… Wiem, że chciałaby, abym zaczął żyć na nowo znalazł kogoś, ale boje się, że nie będę umiał już pokochać, że ona nie zrozumie tego, że w moim sercu Karolina zawsze będzie, boję się, ze mogę o niej zapomnieć, kiedy pokocham na nowo.
- Kiedyś wszytsko się ułoży, kiedyś ułożycie sobie wszystko na nowo - Od tego dnia minął już rok, a każdego dnia jego cierpienie przybiera na silę
- Wtedy kiedy zadzwonił telefon, jak siedziałem z Majeczka i Krzyskiem byłem święcie przekonany, że to ona  albo Emilka, że zaraz przyjadą a w zamian za to co usłyszeliśmy, że był napad że nasze żony już do nas nie wrócą w ułamku sekundy zawalił mi się cały mój świat, w jednej chwili z Zapałą straciliśmy wszystko - Spojrzał w moje oczy, jego wzrok był przepełniony, bólem i smutkiem  - W ułamku sekundy mój świat się zawalił, obok mnie stał Zapała, któremu musiałem wszystko przekazać, a nie wiedziałem jak Maja bawiła się z Gajką niczego nieświadome. Wiesz, że wszystko pamiętam jak by to było dziś, jak zadzwonił mi telefon jak wypadł mi z ręki. Jak Tosiek zabrał je na dwór, jak nie potrafiłem złożyć słowa, żeby przekazać Zapale, że nasze żony nie żyją. Jak jechaliśmy na komendę, pokonując drogę tak szybko, że złamaliśmy każdy przepis, jak musiałem naszej córeczce powiedzieć, że jej kochana mamusia już nie wróci. - Siedzieliśmy w ciszy po chwili dosiadła się do nas Dominika, miała dopiero 22 lata, a przeżyła wiele więcej niż jej koleżanki, tak naprawdę po śmierci Karoliny to ona była dla niego ogromnym wsparciem, wprowadziła się na ranczo pomagała przy Majce, przy pogrzebie. Jak dziś pamiętam jak na pogrzebie, kiedy ksiądz zapytał czy ktoś chce coś powiedzieć to ona zaczęła, jak dziś pamiętam jak mówiła " Uszczęśliwiłaś mojego tatę jak nikt inny. Sprawiłaś, że każdego dnia słonce gościło w waszym życiu, Byłaś dla mnie jak matka, jak bliska przyjaciółka, której mogłam o wszystkim powiedzieć. Brakuje mi ciebie i nigdy ani ja ani tata nie pozwolimy, żeby Majka o tobie zapomniała, za wiele dla nas znaczyłaś i znaczysz. Do zobaczenia po drugiej stronie. Mamo..." Pamiętam jak w jednym momencie wszystkie nerwy mi puściły i pobeczałem się jak dziecko. Serce mi pękło jak powiedziała do Karoliny mamo tylko szkoda, że za późno. Niestety wiele spraw nie zdążyliśmy sobie jeszcze wyjaśnić. Tego dnia nawet niebo płakało, drobne kropelki deszczu łączyły się z łzami rozpaczy i goryczy. Popatrzyłem na Majkę kolejny raz tego dnia na jej twarzy namalował się jakiś dziwny grymas, aż w końcu rozpłakała się, wyglądała jakby wszystko rozumiała, jakby chciała zapytać za ile wróci mama. Krzysiek stał obok mnie za całe uroczystości nie odezwał się ani słowem tylko patrzył w nagrobek z napisem "Emilia Zapała. Poległa na służbie". Cały czas czuję się jak wrak człowieka bez Karoliny nic nie będzie takie samo, moje życie całkowicie straciło sens. Dlaczego akurat mnie to musiało spotkać przecież byliśmy ze sobą tak krótko, a teraz już jej nigdy nie zobaczę, nie powiem "kocham cię", nie spojrzę w te śliczne oczy, nie usłyszę jej niebiańskiego głosu... Chciałem wykrzyczeć jak bardzo mi bez niej źle, jak bardzo chcę, żeby do mnie wróciła, ale czy to w ogóle ma sens.. Nie pozostało mi nic innego jak zdjęcia, na które mogę patrzeć godzinami, boję się, że kiedyś zapomnę jak wygląda, a co jeśli Majeczka zapyta co się stało z mamą...
- Tatusiu, a powiesz mi w końcu co to jest za data ? - Wskazała na tatuaż na moim nadgarstku
Karolina 04.07.2017
- To imię mamy i data śmierci mamy - Szepnęła cicho Dominika, widziałem w jej oczach smutek. Majeczka oparła się o moją klatkę, a ja przytuliłem ją do siebie i głaskałem po głowie 
- Tęsknie za mamusią - Powiedziała cichutko smutna 
- Wiem skarbie ja też - Ucałowałem ja w czółko  - Mamusia bardzo Cię kochała i jestem pewny, że teraz czuwa nad  Tobą tam z góry - Wskazałem na niebo - Bo bardzo za Tobą tęskni, ale ona zawszę z Tobą będzie wiesz, o tutaj - Wskazałem na swoje serce - Tutaj zawsze znajdziesz mamusię 
- A Ty ? Też masz tam mamusie ? - Spojrzała na mnie tymi swoimi słodkimi oczkami 
- Oczywiście skarbie, mamusia mieszka tam od dawna, od dnia kiedy ją pierwszy raz ujrzałem, zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Kidy przyjechała na komendę na swoim motorze, kochała jeździć, kochała piłkę wydawała się być twarda, niezależna, otwarta i pewna siebie. A tak naprawdę w środku była zupełnie inna, oddała swoją niezależność i pozwoliła mi się sobą zaopiekować, a w zamian otrzymałem wszystko co najpiękniejsze. Mam nadzieję, że Cię nie zawiodłem - Spojrzałem w niebo, przed oczami miałem jej obraz 
- Nie zawiodłeś, byłeś całym jej światem. Kochała Cię nad życie. A Majeczka najpiękniejszym prezentem od losu - Ewka położyła mi głowę na ramieniu 
- A co jeśli zawiodłem ? 
- Nie, spójrz - Wskazała w niebo, ponownie podniosłem swój wzrok. Moim oczom ukazała się chmura, chmura w kształcie serca . - Czuwa nad wami i was mocno kocha  
- Tatusiu odwiedzimy dziś mamusie ? - Spojrzała na mnie oczami pełnymi miłości
- Oczywiście skarbie
*
Od śmierci Karoliny przez miesiąc byłem tu praktycznie codziennie, szukałem odpowiedzi dla czego Bóg zabrał ją do siebie, dlaczego zabrał moją żonę i matkę dziewczynką. Każdego dnia nie potrafiłem tego pojąć błagałem Boga by Cię oddał, by to była jakaś pomyłka, jakiś pieprzony błąd i kiedy wrócę do domu Ty tam będziesz, wejdę i ujrzę jak bawisz się z naszą córką.  Patrzyłem na ten napis i czułem się jak by to był głupi sen" Karolina Białach poległa na służbie"
- Siema stary - Poczułem rękę na ramieniu, zaraz potem Krzysiek z Gajką  stanęli obok nas, podałem mu dłoń od razu widziałem, że ten dzień też jest dla niego ciężki. To chyba jakieś fatum, od tego dnia kiedy coś wali się u jednego to zaraz potem u drugiego.
- Brakuje nam jej - Powiedziałem w końcu, po dłuższej chwili milczenia
- Nam też, każdego dnia coraz bardziej
- Wujek mamusia i ciocia nas bardzo kochają i są o tutaj - Wskazała na serduszko - Zobacz czuwają nad nami - Wskazała na chmurę w kształcie serca,  która za nami podążała, była malutka ale bardzo mądra, czasem miałam wrażenie że wie dużo więcej ode mnie, że jest dużo bardziej mądrzejsza. Jej mama nie żyła, ale ona miała w sobie ogromną siłę i walkę, tak bardzo przypominała ją, była do niej tak bardzo podobna, silna niezależna pewna siebie, a jednocześnie  krucha i delikatna.


środa, 3 października 2018

07.16 Wszystko dobrze

Hejka !
Witam was wszystkich i zapraszam na nowe opowiadanko ! Czyż to już jutro jest ten dzień gdzie rano stanie w płomieniach ?  A już nie długo wielkie spotkanie Karolina kontra Kamil :D Co myślicie, na temat tego że Karolina odpuszcza sobie Białacha ??? Ja już  tam swoją terię mam tylko czy ją zdradzić ?

Kiedy zadzwonił telefon i zdałam sobie sprawę, że to lekarz Mikołaja momentalnie zmarła bałam się najgorszego, bałam się że mogę go stracić już na zawsze. Obawiałam się, że Dominika straci ojca, że nasze dziecko nigdy nie pozna swojego taty, a ja na zawsze przestanę wierzyć w miłość, w to ze spotka mnie cos dobrego. W drodze do szpitala modliłam się w duchu, żeby być tam jak najszybciej. Oczywiście mój telefon na początku rozmowy padł. W drodze do szpitala złamałam chyba wszelkie możliwe przepisy, nie było świateł których bym nie przejechała na czerwonym, znaku który bym zlekceważyła, nie liczyło się nic poza tym by jak najszybciej znaleźne sie w szpitalu.
-Karolina zwolnij błagam Cię - Prosiła mnie Dominika
-Muszę jak najszybciej znaleźć się w szpitalu - To była moja jedyna odpowiedź
- W takim tempie to chyba ma SORZE. Zwolnij bo nas pozabijasz - Starała sie przemówić mi do rozsądku, ale byłam nie ugięta jechałam jak najszybciej się dało i już po chwili byłam pod szpitalem. Wybiegłam z samochodu i pędem kierowałam się w stronę SORU, wbiegłam na sale ale jego tam nie było.
  - To nie może być prawda .To nie prawda  - zaczęłam sobie powtarzać. Zaczęłam krzyczeć nie mogłam opanować tego wewnętrznego bólu który rozdzierał mnie od środka  - Niech pan powie , że to nie prawda - Krzyczałam wszystko działo się tak szybko jak by za mgłą . Nie wiedziałam co się ze mną dzieje czułam  potworny ból którego nie mógł nikt ukoić słyszałam jakieś słowa krzyki przytłumione ale nic do mnie nie docierało. Nagle przed oczami ujrzałam Dominikę, nie płakała nie krzyczała, była uśmiechnięta i szczęśliwa. Stanęła na wprost mnie
- Tata żyję ! - Potrząsnęła mną - Karolina do cholery ogarnii się tata żyje - Spojrzałam na nią oczami czerwonymi od płaczu - Gdybyś nie wypruła do przodu od razu, to znalazła byś ze mną lekarza i wiedziała byś, że go przenieśli bo się obudził
- Obudził się ? - Zapytałam z niedowierzaniem
- Tak, chodź do lekarza a potem pójdziemy do taty - Uśmiechnęła się łapiąc mnie za rękę.
- Tak się bałam - Szepnęłam siedząc koło niego, trzymając go za rękę. Uśmiechnął się do mnie
-Już wszytsko będzie dobrze - Szepnął w moim kierunku. Dominika stała obok mnie uśmiechała się w jego stronę
- Napędziłeś nam stracha - Zaśmiała się - Ale najważniejsze, że już po wszystkim - Dodała po chwili
- Cieszę się, że was widzę - Nagle w sali pojawił się lekarz.
- Niestety muszę już Panie wygonić Pan Mikołaj musi odpoczywać, a w Pani stanie też już na dziś starzy - Powiedział stając niedaleko, po chwili zrozumiał co powiedział, ale było już za późno
- W Twoim stanie ? - Spojrzał pytająco w moje oczy
- To ten ja poczekam na korytarzu - Dominika skierowała się w stronę wyjścia, zabierając ze sobą doktora.
- A więc słucham ? - Po raz kolejny zadał pytanie. Nie byłam gotowa na odpowiedź nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć
- Mikołaj bo ja... ja jestem w ciąży - Byłam trochę nie pewna, nie wiedziałam jak zareaguje - W drugim tygodniu - Dodałam po chwili
- Naprawdę - Na jego twarzy zagościł uśmiech, próbował się podnieść ale nie dał rady  - Tak się cieszę - chwycił mnie za dłoń - Ej kotuś co jest nie cieszysz się ?
- Bałam się jak zareagujesz, w końcu.... - Chyba wiedział co chce mu powiedzieć bo przerwał mi natychmiast
- Kotuś oczywiście, że się cieszę kocham Cię i nie ma znaczenia to , że stało się tak szybko. Jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem - Podniósł dłoń przytulając ja do mojego policzka, schyliłam się przytulając się do niego. W końcu byłam szczęśliwa, szczęśliwa naprawdę.
Czas mijał, z każdym dniem Mikołaj czuł się coraz lepiej, a co za tym idzie był coraz bardziej nadopiekuńczy, coraz bardziej się o mnie martwił, wydzielał mi co mogę czego nie. Po 3 tygodniach wyszedł, ze szpitala nie minęła nawet godzina i byliśmy już u mnie pod blokiem, czekając aż się spakuje. Firma przeprowadzkowa była umówiona za 2 miesiące, a Mikołaj w głowie miał już milion pomysłów jak wyremontować ranczo, pokoik dla dziecka, remont salonu, kuchni, sypialni, pokoju gościnnego, z każdym dniem jego pomysły zaskakiwały mnie coraz bardziej.
Dni mijały i mijały, remont się skończył moje mieszkanie zaczęliśmy wynajmować, nasz ślub był zaplanowany za 3 lata, wszystko układało się jak w bajce.
- Jest taka śliczna - Ucałował mnie w czoło, a tuż potem naszą córkę - Kocham was - Uśmiechnął się w nasz stronę - Jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem
- Maja - Szepnęłam  patrząc na naszą córeczkę
- Majeczka - Powtórzył po mnie - Ślicznie, nasza mała Majeczka, już nie mogę się doczekać, aż zabiorę was do domu