Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

niedziela, 18 marca 2018

5.04 Zawsze możesz na mnie liczyć

Hejka,
Przychodze do was z nowym opowiadaniem mam nadzieje ze się spodoba i zostswici po sobie ślad ☺️ kolejne pojawi sie jakoś niebawem tak sie składa ze pomysł mam jeszcze na wiele Opek tutaj tylko czas trzeba znalezsc😁⏲️ dobrze ze pare do przodu już mam☺️nie przedłużając dluzej milemi czytania 😘

- Wiesz  w sumie wydaje mi się, że ten Twój kumpel ma rację skoro jest z nim jest szczęśliwa, to nie ma sensu żebyś się w to jaki kolwiek sposób pakował - Powiedział Marek polewając, za oknem padał deszcz jakaś cholerna ulewa.
- Ale co ja poradzę na to, że ona dla mnie jest najważniejsza - Alkohol chyba działał bo znowu mi się zebrało na wyznania. 
- Jedyne co mogę poradzić, to bądź przy niej i bądź jej przyjacielem, ale podkreślam przyjacielem  i tylko przyjacielem. 
- Tak łatwo Ci powiedzieć - Spojrzałem na niego - Wiesz, że czuje że coś jest nie tak ale ona mi tego nie mówi, przecież jak ona będzie przez niego płakać to ja go zabije 
- Człowieku, weź się w garść Karolina jest z Julkiem to co się dzieje między nimi to tylko ich prywatna sprawa i ona nie musi Ci o tym mówić, jak będzie chciała to powie . A Tobie radził bym znaleźć jakąś dziewczynę bo ja w psychiatryku Cię odwiedzać nie będę. - Zaśmiał się - Co prawda jeszcze nie byłem, ale wiesz wole tam nie iść - Podszedł do okna - Ej mam wrażenie, że tam u Ciebie ktoś jest pod drzwiami
- Co jak to ? - Podszedłem do okna, mimo tego, że było już ciemno i padał deszcz dostrzegłem postać siedząc na schodach  - W taką ulewę kto to jest ? - Zdziwiłem się,  - Kto normalny wychodzi w taką pogodę 
- Nie wiem, ale może powinniśmy to sprawdzić  - Zaproponował Marek
- Masz rację chodź - Założyliśmy kurtki, Marek wziął latarkę. Pogoda była okropna jakieś oberwanie chmury, ledwo wyszliśmy i byliśmy cali przemoczeni. Ten kto w taką pogodę siedzi pod czyimś domem albo ma nierówno pod sufitem albo naprawdę ważny powód. Kiedy podszedłem bliżej nie wierzyłem własnym oczom
- Boże Karolina - Podbiegłem do niej, ona nie powiedziała nic tylko się wtuliła, była cała przemoczona i roztrzęsiona 
- On, on - Szlochała  wtulona we mnie 
- Już Cii, chodź do domu - Dałem sygnał Markowi, żeby nas zostawił. Otworzyłem drzwi i wprowadziłem Karolinę do domu od razu zdjąłem jej płaszcz i zaprowadziłem do łazienki, dałem ręcznik i moją koszulkę. Zrobiłem gorącą herbatę i naszykowałem dwa ciepłe koce. Po 15 minutach wyszła z daleka widziałem, że trzęsie się z zimna. Podszedłem do niej i zaprowadziłem na kanapę otuliłem dwoma kocami i dałem ciepłą herbatę, dopiero kiedy upiła trochę zabrałem jej kubek z dłoni. Ona podkuliła nogi pod siebie, siedziała tak bez słowa patrząc w jeden punkt 
- Maleńka - Zbliżyłem się do niej - Co się stało powiesz mi ? -Zapytałem delikatnie, odwróciła głowę w moją stronę, z jej oczu zaczęły płynąć łzy 
- Julek... on - Zaczęła płakać - On ma kogoś i będzie miał dziecko - Rozpłakała się na dobre nawet nie zdążyłem jej przytulić bo sama się wtuliła 
- Nie płacz on nie jest wart Twoich łez - Głaskałem jej po głowie, ona płakała jak dziecko, czułem że moja koszulka przesiąka od jej łez. Miałem ochotę jechać i obić mu tą jego pysk za to,że płacze przez niego, ale nie mogłem jej teraz zostawić. Z minuty na minute jej płacz cichł, a po jakimś czasie Karolina spała wtulona we mnie.
" Julek powiedział Karolinie że ma kogoś i będzie miał dziecko. Kiedy indziej dokończymy naszą rozmowę "
"Jasne nie ma sprawy zaopiekuj się nią i nie rób nic głupiego "
Karolina spała jak zabita, przykryłem ją kocem nawet we śnie wyglądała na smutną, kucnąłem przy kanapie i pogłaskałem ją po głowie.
- Już Cię nikt nie skrzywdzi obiecuję Ci to - Pocałowałem ją w czoło.

***

Obudziłam się, rozejrzałam się do okoła była w mieszkaniu Mikołaja, przypomniał mi się wczorajszy dzień to co powiedział mi Julek na samą myśl chciało mi się płakać, ale nie mogłam nie będę już przez niego płakać. Podniosłam się tuż za moją głową na fotelu spał Mikołaj, okryłam go delikatnie kocem. A sama poszłam zrobić śniadanie. 
- Dzień dobry - Obudziłam go dotykając jego ramienia, on powoli otworzył oczy jak tylko mnie zobaczył uśmiechnął się. 
- Dzień dobry, już nie spisz ? - Poprawił się na fotelu 
- Nie zrobiłam śniadanie chodź 
- Nie trzeba było 
- Trzeba trzeba - Zatrzymałam się w połowie drogi - Mikołaj 
- Tak ? - Popatrzył na mnie 
- Dziękuję, dziękuje za wczoraj - Lekko się uśmiechnęłam 
- Nie ma za co - Przytulił mnie - Przecież wiesz,że zawsze możesz na mnie liczyć.
- Jest i dobrze o tym wiesz  - Uśmiechnęłam się do niego - Dziękuje - Pocałowałam go w policzek, on lekko się uśmiechnął - Muszę znaleźść mieszkanie jakiś hotel wynająć czy coś  - chciałam już iść do kuchni
- Co co jaki hotel - Złapał mnie za ręką - Żaden hotel zostajesz tutaj - Uśmiechnął się - A po śniadaniu pojedziemy po Twoje rzeczy - Na sama myśl o spotkaniu z Julkiem posmutniałam nie miałam ochoty go oglądać - Chyba, że nie chcesz mogę pojechać sam
- Nie, nie trzeba dam radę - Uśmiechnęłam się do niego, jego koszulka sięgała ledwo za moje uda czułam się tym lekko skrępowana. Karolina Rachwał czuje się skrępowana zaśmiałam się w duchu. 

sobota, 17 marca 2018

5.03 Najwierniejszy przyjaciel

Hejka,
Zapraszam was na kolejne opowiadanko specjalnie dla was, mam nadzieję że się spodoba i zostawicie ślad po sobie. Jak myślicie karo serio nie jest w ciąży czy tylko tak myśli? :)

Głowa bolała mnie niemiłosiernie, czułem się jak bym zmartwychwstawał do tego ta susza w ustach, rozejrzałem się do okoła " zaraz gdzie ja jestem ?" zadałem sam sobie pytanie, byłem pod prysznicem, ale i tak nie to było najlepsze to nie była moja łazienka. Miałem już wstać kiedy do pomieszczenia wszedł mężczyzna po chwili go poznałem to mój sąsiad.
- Gdzie ja kurwa jestem ? - Spojrzałem zdziwiony i obolały na niego 
- Panie wpadł Pan do mnie i, że musi Pan broń znaleźć na jakiegoś Julka, żeby go odstrzelić - Mówił poważnie, a ja słuchałem bo nie pamiętałem kompletnie nic - A potem zaczął sie Pan żalić słuchawce od prysznica, że ona Pana nie kocha, tylko tego całego Julka ja nie wiem jak to Pan zrobił ale ona Panu odpowiadała bo mówił Pan tak tak masz rację, tylko Ty mnie rozumiesz nie to co Włochaty Kransnal Krzychu - Mężczyzna nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Patrzyłem na niego jak na kosmitę nie wierzyłem w to co mówił  - Nie wierzy mi Pan tak myślałem - Pokazał mi telefon z nagranym filmikiem, miałem ochotę zapaść się pod ziemię 
- Matko jak ja Pana przepraszam - Wstałem i zacząłem go przepraszać 
- Nie no rozumiem Kobieta. A tak w ogóle Marek miło mi - Podał mi dłoń 
- Mikołaj, i jeszcze raz przepraszam i dziękuję, że policji nie wzywałeś 
- Nie no znam Cię z widzenia wiesz, wiesz 
- Jeszcze raz dzięki ja uciekam - Udałem się do wyjścia 
- Nie no nie ma za co i jak byś chciał pogadać to zapraszam prysznic jest wolny raczej nikt tam nie sypia - Zaśmiał się - Chętnie posłucham o tej pięknej niewieście o zniewalającym spojrzeniu  
- Chyba bardziej się już nie zbłaźnię więc do zobaczenia wieczorem.
- Super to ja Ci spanie tu przygotuje - Zaśmiał się
- Podziękuję myślę, że tym razem trafię do domu - Wróciłem do domu spojrzałem na telefon, dwie wiadomości od Krzyśka
" Hej, stary jak tam, jak głowa? Moja żona  chce mnie wydziedziczyć bo podobno jej wstyd wczoraj przenieśliśmy." 
" Stary... podobno jebnąłeś głową w murek u mnie pod klatką, a ja krzyczałem  żebyś nie zapomniał o pistolecie na Julka. Mam nadzieje że nic głupiego nie zrobiłeś"  - No to Emilka mnie zamorduje jak tylko zobaczy pomyślałem, złapałem za butelkę z wodą i wypiłem prawie całą
  " Głupiego hmm... nie wiem do jakiej kategorii zaliczyć spanie pod prysznicem u sąsiada i rozmowę z prysznicem....." 
" No to stary dojebałeś, przebiłeś wszystko i wszystkich"
" A tak swoją drogą masz w pysk, za ten pomysł żebym jebną w murek i gapienie się na to "
"W pysk, stary za Twoje biadolenie o Karolinie po pijaku to ja order powinienem dostać co najemnie i to największej randki.  Cytuje: Stary ale ona jest niesamowita to jak się rusza mówi,śmieje się te jej oczy, ta jej niezależność i pewność siebie. Anioł nie kobieta. Nagrałem chcesz posłuchać ?"
" Pokażesz komuś to nagranie, a zginiesz zupełnie przypadkiem pod kołami mojego auta"

***
- Cześć kotuś - Podeszłam i przytuliłam się do niego od tyłu
- Dzień dobry - Uśmiechnął się lekko do mnie 
-To co śniadanko, a potem coś porobimy i wieczorem idziemy ? - Posłałam mu uśmiech 
- Wieczorem tak, ale teraz muszę iść do pracy  góra wzywa więc wiesz - Musnął mnie w usta - Do zobaczenia o 19 musimy porozmawiać - Uśmiechnął się i zniknął za drzwiami. 
Od dwóch dni zastanawiałam się co oznacza to musimy porozmawiać, z Julkiem jestem już dość długo niektórzy mówią, że do siebie nie pasujemy ja taka niezależna a on no...., ale kocham go i dobrze mi z nim.
Ogarniecie mi zajęło trochę czasu, myślałam że spędzimy razem ten dzień ale no cóż bywa i tak, po ogarnięciu całego mieszkania zaczęłam czytać chciałam zabić jakoś czas żeby za dużo nie myśleć o Julku o tym gdzie jest co robi i czemu musiał iść do pracy.
O osiemnastej  zaczęłam się szykować, postawiłam na czerwoną sukienkę za kolano do tego czarne botki na obcasie lekki makijaż, ułożyłam włosy i byłam gotowa, sięgałam już po telefon, żeby napisać do Julka kiedy drzwi się otworzyły
- Już jestem przepraszam, że tak długo - Pocałował mnie na przywitanie
- Nie szkodzi
- Pięknie wyglądasz - Uśmiechnął się - Daj mi 5 minut i możemy iść - Powiedział i poszedł się ogarnąć.  Poszliśmy do mojej ulubionej restauracji rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak kiedyś, było nam ze sobą dobrze, od początku miałam wrażenie że chce mi coś powiedzieć tylko nie wie jak.
- przejdziemy się - Zaproponował jak byliśmy już przed restauracja
- Chętnie - Uśmiechnęłam się. Poszliśmy do parku do naszego parku, tutaj mieliśmy swoją pierwszą randkę.
- Karolina - Powiedział po chwili milczenia i zatrzymał sie.
- Tak - Spojrzałam na niego uśmiechając się  - O czym chciałeś ze mną porozmawiać ?


czwartek, 15 marca 2018

5.02 Murek

Hejka 
Przychodzę do was z nowym opowiadankiem, mam nadzieję że się spodoba i zostawicie po sobie jakiś ślad. 

Obudziłam się lekko obolała, jednak ta kanapa nie jest taka wygodna jak myślałam, rozejrzałam się do okoła ponownie byłam sama, jednak na stole dostrzegłam małą kartkę. 
" Cześć Kocie, 
Spałaś tak słodko, że nie chciałem Cię budzić. Wróciłem wczoraj przed północą, a z samego rana musiałem już wyjść. W sobotę Ci wszystko wyjaśnię wiesz jak to jest. 
Miłego dnia Kocham"  
Kolejny raz budzę się sama i go nie ma kolejny raz obawiam się o to, że dzieje się coś o czym nie mam pojęcia, a co może zawalić mój świat - Cholera ! - Krzyknęłam jak spojrzałam na zegarek, za 30 minut powinnam być w pracy. Zebrałam się najszybciej jak tylko mogłam i pojechałam na komendę 
- Sory, ale zaspałam - Powiedziałam wpadając do pokoju 
- Powiedziałem komendantce, że złapałaś gumę - Uśmiechnął się 
- Dzięki, że kryjesz mi dupę po raz kolejny, zaraz wracam i możemy ruszać - Zniknęłam za drzwiami i poszłam się przebrać. Po 10 minutach siedzieliśmy już w samochodzie jeżdżąc po mieście. Patrzyłam w szybę myśląc o tym wszystkim co teraz dzieję się między nami,  z jednej strony bałam się tego, że ma kogoś na boku z drugiej obwiniałam siebie o to, że nie mam do niego zaufania takie blednę koło
- Karolina co jest ? - Zapytał nagle spojrzałam na niego
- Nie, nic po prostu się zamyśliłam - Uśmiechnęłam się lekko
- Przecież widzę nie kręć - No tak, znał mnie i to bardzo dobrze od dwóch lat przyjaźniliśmy sie, a on znał mnie na wylot, nie chciałam mu opowiadać o swoich problemach
- Serio wszystko gra, po prostu zasnęłam na kanapie przed Tv i się nie wyspałam
- Ale wiesz jak coś to wal jak w dym. - Uśmiechnął się do mnie - A jak tam układa się z Julkiem ?
- Dobrze, jutro wychodzimy gdzieś w końcu . Chce ze mną porozmawiać podobno ma coś ważnego do powiedzenia.

***

Widziałem szczęście w jej oczach cieszyłem się, że jest szczęśliwa ale nie powiem że chciałbym być powodem jej szczęścia a nie on. Bolało mnie to jak o nim mówiła jak się uśmiechała do niego, czy całowała go jak po nią przychodził. Jakiś czas temu coś się między nimi popsuło przyznała się przy piwie, ze boj się że ma kogoś, a teraz już wszystko jak widać wróciło do normy znowu się śmieje i cieszy jak dawniej 
- A wiesz o czym ? - Zapytałem zaciekawiony, ale chyba bałem się tej odpowiedzi 
- Domyślam się, właściwie nie wiem czy już nie czas na to w zasadzie, ale no wiesz ja i 
- 005 zgłoś sie - No tak Jacuś przerywa nam w najmniej odpowiednim momencie 
- 00 zgłaszam się. 
  Tego dnia chyba nie było dane nam porozmawiać bo co zaczynaliśmy to Jacuś nam przerywał, no cóż czasem i tak bywa. Po pracy Karolina powiedziała, że się spieszy bo umówiła się z Ewką mi też nie chciało się siedzieć w czterech ścianach dla tego wyciągnąłem Krzycha na piwo.
- Siema, sory za spóźnienie - Powiedział Krzysiek podchodząc do baru
- Siadaj - Pokazałem miejsce obok mnie i zamówiłem dwa piwa
- To co się stało, że tak pilnie chciałeś mnie wyciągnąć
- A co się miał stać ? Na piwo chciałem wyjść i tyle  - Spojrzałem na niego
- Ty bujać Ty my ale nie nas - Zaśmiał się - A więc ?
- Karolina czuje, że Julek jej się chce oświadczyć - Powiedziałem patrząc na szklankę z piwem
- Stary Ty znowu swoje - Zapała upił duży łyk piwa - Kiedy dasz sobie w końcu spokój i zrozumiesz, że ona jest z kimś innym
- Tobie to tak łatwo powiedzieć
- Łatwo nie łatwo, weź niech w końcu dotrze do Ciebie, że jest z nim szczęśliwa i go kocha  - Jego słowa bolały jak nóż wbijany prosto w serce, ale miał rację zapała miał rację.
- Mógłbyś chociaż udawać, że mi współczujesz
- Poudaje, ale najpierw zamów kolejne piwo. - Powiedział Krzysiek kończąc piwo, zawołałem kelnera po chwili wrócił z kolejnymi piwami.
- Stary ja ją serio kocham - Po 5 piwach i 3 kolejkach włączył mi się tryb " Wyznajemy"
- Co ja Ci stary na to poradzę przecież nie zastrzelę Julka - Zaśmiał się
- Ty czekaj - Spojrzałem na niego - To nie jest głupi pomysł - Powiedziałem śmiertelnie poważnie
- Ej stary chyba Ci już to piwo zupełnie uderzyło do głowy, wezmę kolejne może Ci się poprawi
Koło drugiej nad ranem wracaliśmy z bardzo dobrych humorach, było nam wesoło i do śmiechu z Krzyśkiem wypiliśmy chyba po 5 piw i z 8 kolejek, szliśmy i szliśmy wydawało mi się, że to trwa wieki a droga to jeden wielki tor przeszkód.
- Może ja jej powinienem powiedzieć co czuje - Powiedziałem, jak staliśmy pod jego blokiem
- Z Adasiem się na rozum zamieniłeś ? - Oburzył się lekko - Weź Ty idź o w tamten murek się jebnii może pomoże - Wskazał na murek obok klatki, ja bez myślenia podszedłem i walnąłem głową w niego na tyle mocno, że jedna z cegieł pękła.
- Ała...nie pomogło, ale boli - Powiedziałem trzymając się za głowę
- Bo za lekko to robisz mocniej trzeba - Pokiwał głowa
- Wiesz, ja już Cię nie słucham bo mnie potem boli. Na razie idę pogadać z Karoliną - Byłem tak wstawiony, że chciałem jej wszystko powiedzieć
- Nie zapomnij o pistolecie na Julka  - Krzyknął jak już odszedłem
- O dzięki zapomniał był narazie 

środa, 14 marca 2018

5.01 Chyba się myliłam

Hejka
  • Przuchodze do was nowy opkiem. Zastanawiam się o co chodzi z tym płaczem 😭i nie wiem 😁🤔 rozmyslalam nad tym nad doszem i dalej nic😂 pytalam szwagierki i ona też nie wie🤔

Ubrana w samą koszulkę weszłam do kuchni, w powietrzu unosił się już zapach świeżo parzonej kawy, a na stole stały kanapki. On stał przy blacie zalewając kawę. 
- Dzień dobry - Uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam go, on wydawał się jak by lekko nieobecny 
- Dzień dobry - Uśmiechnął się lekko - Zrobiłem kawę i śniadania - Powiedział i postawił dwa kubki na stolę 
- Dziękuję umieram z głodu - Usiadłam do stołu i upiłam łyk kawy - Nie wiem, o której dziś wrócę bo mam trochę papierów do nadrobienia 
- Dobrze, ale musimy gdzieś w końcu wyjść, dawno nigdzie nie byliśmy 
- Co powiesz na sobotę ? - Zaproponowała, dawno między nami już się nie układał, zaczęłam nawet podejrzewać go o romans, w zasadzie nie raz już myślałam, że głupia jestem że to robię w końcu w nigdy nie ma różowo są wzloty i upadki, ale to nie znaczy że kiedy coś się psuje trzeba id razu podejrzewać najgorsze.  
- Sobota - Zamyślił się na chwilę - Super sobota - Miałam wrażenie, że coś jest nie tak. Od dawna to czułam
- To co Ty ja sobota nasz dzień - Uśmiechnęłam się zalotnie
- Tylko nasz  - Musnął moje usta - Dawno nigdzie nie byliśmy
- Pora to zadrobić - Uśmiechnęłam się
- W końcu 
- Dziękuję, za śniadanie i kawę ale zaraz się spóźnię - Musnęłam go w policzek i zniknęłam w łazience. Wzięłam szybki prysznic, założyłam jeansy i bluzkę na ramiączkach do tego lekki makijaż i byłam gotowa.  - Do zobaczenia wieczorem - Pożegnałam się, założyłam bluzę i skórkę i wyszłam. 
Droga do pracy jak zawsze minęła mi szybko i sprawni, zima powoli sie kończyła cieszyłam się bo nie przepadałam za tą porą roku. Dużo bardziej kochałam wiosnę, kiedy wszystko budziło się do życia. Wchodząc na komendę natknęłam się na Zosię 
- Cześć - Uśmiechnęłam się do niej 
- Cześć - Zatrzymała się - Jak tam ? Widzę, że dziś dobry humor 
- Powiedzmy, że sie chyba myliłam ale to akurat dobrze. A Ty jak tam ? 
- Jak to się mówi powoli i do przodu - Zaśmiała się - Nie długo ślub wiec wiesz zamieszanie i jeszcze raz zamieszanie 
- No tak, dużo załatwiania. To jak kiedy termin ? - Zapytałam zaciekawiona, każdy widział i doskonale pamiętał te wyjątkowe oświadczyny książę i paź tylko Panowie na to mogli wpaść
- Już nie długo - Widać było, że Zośka nie może doczekać się tego wszystkiego - Nie długo się dowiesz
- Uuu to widzę, że już coraz bliżej, to czekam na zaproszenie - Uśmiechnęłam się - Muszę uciekać. Do zobaczenia
- Do zobaczenia  - Pożegnałam się z Zosią i poszłam na górę do pokoju. Mój partner już na mnie czekał gotowy jak zawsze, jak tylko mnie zobaczył uśmiechnął się 
- Cześć, sorry za spóźnieni zagadałam się z Zosia - wzięłam swoje rzeczy - Zaraz wracam - Powiedziałam i poszłam się przebrać 
Dzień minął nam w miarę spokojnie nie było jakiś poważnych wezwań tylko zwykłe małe wykroczenia.
- Widzę, że dziś w humorze - Spojrzał na mnie jak już zbieraliśmy się do domu 
- No widzisz, chyba mój policyjny nos nie zawsze jest dobry - Zaśmiałam się - I Twój chyba też 
- Co mój ! - Udał oburzonego - Mój jest bez błędny i każdy to wie - Powiedział dumny jak paw
-Tak, tak oczywiście - Założyłam kurtkę - Pozwól, że dziś nie posłucham o Twoim cudownym nosie, ale się spieszę - Powiedziałam i zniknęłam za drzwiami .
W domu byłam pare minut po dwudziestej, otworzyłam drzwi zastała mnie ciemność i głucha cisza. 
- Kochanie już jestem - Krzyknęłam, ale nikt mi nie odpowiedział, na stole leżała kartka
" Wypadło mi coś ważnego postaram się wrócić szybko." 
Przeczytałam, moja obawa wróciła obawa przed tym, że mogę mieć rację, że mój przyjaciel może mieć rację. Bałam się tego tak cholernie, że starałam się wyprzeć te przypuszczenia. W końcu jeśli się kogoś kocha to czemu miało by się  go zdradzać, w końcu miłość nie mija od tak. 
Rozebrałam się z ciuchów wskoczyłam w piżamę i z gorącą czekoladą siadłam do książki właśnie kończyłam "Miedzy oceanami"wciągnęłam się w tą książkę i to bardzo, nie była zaskakująca, aż tak bardzo, ale mimo to wciągała. 
Koło dwudziestej drugiej skończyłam czytać jego nadal nie było, chciałam poczekać na niego porozmawiać spędzić dzień jakoś miło, tak dawno nie mieliśmy dla siebie czasu praca, wyjazdu jakieś zobowiązania itp, położyłam się na kanapie i włączyłam film leciało akurat " Raj na ziemi" lubiłam filmy z Jenifer Ainstoin, mimo że oglądałam ten film milion razy to i tak go uwielbiałam dla tego postanowiłam po raz kolejny oglądać ten film. Zmęczona całym dniem nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 

wtorek, 13 marca 2018

4.19 Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie

Otaczał mnie ciemny ponury las, do okoła nie było żywej duszy, bałam się panicznie, cholernie się bałam jak bym przez skórę przeczuwała czyjąś obecność, czułam że nie jestem sama że on jest tuż obok. Zdenerwowana rozejrzałam się dookoła nie było go,  nagle usłyszałam śmiech ten szyderczy śmiech  - Nikt Cię tu nie znajdzie - Usłyszałam nagle, ale nie widziałam nikogo w pobliżu, nie myśląc długo z zerwałam się i ruszyłam przed siebie biegłam ile sił w nogach wołając, prosząc o ratunek, moje serce biło jak oszalałe modliłam się w duchu, żeby tu był żeby się pojawił i mnie odnalazł. Krzyczałam prosząc o pomoc o ratunek. Nie wiem jak długi dystans pokonałam, ale nagle ujrzałam w oddali cień, cień mężczyzny instynktowne zwolniłam tempo nie wiedziałam kim on jest i czego chce, ale kiedy podeszłam bliżej ujrzałam jego od razu  przyspieszyłam tak bardzo chciałam się znależść w jego ramionach. 
Kiedy tylko wpadłam w jego obcięcia on mocno mnie przytulił i coś szeptał, cały strach znikł, wszystko zniknęło jak za  dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie bałam się już czułam się bezpieczna i spokojna, moje ciało ogarnęło wewnętrzne ciepło i spokój, przytuliłam się mocniej 

***

Nie mogłem zasnąć myślałem o tym wszystkim, o niej już tak wiele razy byliśmy tak blisko siebie i co chwilę ktoś lub coś nam przeszkadzało. Czułem, że Karolina zbliża sie do mnie powoli, ale jak by czegoś się obawiała jak by coś ją w ostatniej chwili powstrzymywało.  Nagle usłyszałem krzyk, proszenie o pomoc zerwałem się jak oparzony i pobiegłem do Karoliny.
- Już jestem maleńka - Szepnąłem i pogłaskałem ją po głowie, jak tylko poczuła mój dotyk przysunęła się do mnie i mocno wtuliła się w mój, bok w moją dłoń. Nie byłem wstanie się ruszyć, sen nie dawał za wygraną dla tego delikatnie nie budząc Karoliny położyłem się obok niej, ona wtuliła się we mnie najmocniej jak tylko mogła, otuliłem ją ramieniem i zasnąłem. W środku nocy obudziło mnie kręcenie się Karoliny była gdzieś na skraju łóżka mówiła coś nie zrozumiałego jak by czegoś się bała jak by przed kimś uciekała. Zbliżyłem się do niej - Jestem przy Tobie już nic Ci nie grozi- Szepnąłem całując ją w czoło, jak tylko wyczuła moją obecność momentalnie przytuliła się i uspokoiła
Promienie słońca przedostające się do sypialni obudziły mnie, obok mnie spała wtulona we mnie Karolina, muszę dowiedzieć się co jej się śni czego się boi, co sprawia że jest tak niespokojna.
- Mikołaj ? - Zapytała jak tylko otworzyła oczy -Co Ty tu ? - Poderwała się i wstała
- Spokojnie - Podniosłem się do pozycji siedzącej - Krzyczałaś w nocy jak byś czego się bała wiec przyszedłem a potem nie chciałaś mnie puścić - Zbliżyłem się do niej - Co się dzieje ? - zapytałem patrząc na nią - Czego się boisz ? - Położyłem jej rękę jej dłoni, ona spuściła wzrok  - Wiesz, że możesz mi zaufać.  - Podniosła wzrok, spojrzała na mnie
- To nie jest takie łatwe - Wyciągnąłem rękę ku niej
- No chodź tu - Zbliżyła się do mnie, szybkim ruchem zbliżyłem się do niej i mocno ją przytuliłem.
Karolina opowiedziała mi wszystko, o snach o jej obawach, obiecałem jej że nie pozwolę jej skrzywdzić. Ta rozmowa zbliżyła na jeszcze bardziej do siebie, czułem że jesteśmy blisko na tyle blisko, że wystarczyło pół słowa pół gestu żeby być już razem.
- Co powiesz na wyjście.. hmm... np potańczyć i wypić drinka? - Zaproponowałem
- Drink? Potańczyć hmm... czemu nie - Uśmiechnęła się - To co ja się pójdę zbierać
- I tak jesteś piękna, ale czekam - Zniknęła na schodach, uśmiechnąłem się do siebie. Minęła może godzina i Karolina pojawiła się na dole, wyglądała zjawisko  miała na sobie czerwoną sukienkę mało nie zemdlałem z wrażenia długie nogi, te kształty najchętniej został bym z nią w domu, żeby tylko nie patrzył na nią żaden inny facet.
- To jak idziemy - Wytrwała mnie z zamysłu
- Pięknie wyglądasz - Uśmiechnąłem się.
*tańczyliśmy wtuleni w siebie, słowa piosenki trafiały gdzieś głęboko w samo sedno. Karolina przytulała się do mnie zapach jej perfum powodował, że tracę głowę, była tal blisko mnie, w pewnym momencie oderwała się ode mnie spojrzała mi głęboko w oczy.
- Jesteś taka piękna - Pogłaskałem ją po policzku ona tylko się słodko uśmiechnęła , nie mogłem już wytrzymać dłużej w tej niepewności zdała od niej. Zbliżyłem się do niej, ona zamknęła oczy nasze usta się złączyły. ten pocałunek był tak delikatny namiętny . Czułem jak bym uniósł się daleko daleko nad niebo fruwał w przestworzach. Spojrzała na mnie jej oczy błyszczały pełnią szczęścia
- Od dawna chciałam to zrobić - Uśmiechnęła się i musnęła moje usta
- Kocham Cię.

***

Byłam szczęśliwa, szczęśliwa jak nigdy w  końcu z nim w jego obięcich, czułam że teraz nic nam nie  przeszkodzi, że już zawszę będziemy razem szczęśliwi i nic się nie zmieni - Kocham Cię - Zamknęłam oczy, zatopiłam się w jego ramionach. Nagle usłyszałam strzał, krzyk Mikołaj osunął się na ziemię. Otworzyłam oczy Mikołaj leżał cały we krwi - Mikołaj !!! - Zaczęłam krzyczeć w moim oczach pojawiły się łzy, czułam jak mój świat wali się jak domek z kart - Mikołaj proszę Cię !!! - Leżał blady nieprzytomny, jak by życie z niego uchodziło - Karetka!! Niech ktoś wezwie karetkę !!! Już !!! - Kawałkiem szmaty uciskałam krwawiącą ranę - Nie możesz mnie zostawić słyszysz !!! - Bałam się bałam jak cholera, on spojrzał na mnie jego wzrok był pełen miłości, ale wyjątkowo inny 
- Kocham Cię maleńka - Wyszeptał niemal niesłyszalnie i lekko się uśmiechnął, jego spojrzenie momentalnie stało się puste zamknął oczy  
- Mikołaj !!! - Zaczęłam go reanimować, walczyłam jak oszalała ze własnymi słabościami - Proszę nie !!! - Nie wiem sama ile to trwało, nagle ktoś zaczął odciągać mnie od niego,. Pojawił się Kuba 
- Niunia chodź - Usłyszałam Ciepły głos Pauliny 
- Niee!!! No rób coś do cholery Kuba !!! - Krzyczałam jak oszalała. Kuba tylko pokręcił głową - Nie!!! Rusz się rób coś do cholery !!! No co tak stoisz !!! Rób coś do cholery !!!- Mój świat się zawalił jak domek z kart - Nie mogę Cię stracić !!! Kocham Cię rozumiesz nie mogę Cię stracić !!! Nie możesz mnie zostawić nie teraz !!! - Czułam jak tracę siłę w nogach, klęczałam obok niego błagając, żeby mnie nie zostawiał, dopiero co się zbliżyliśmy do sobie, a już go straciłam wszystko straciło sens.  Zrobiło się ciemno, przed moimi oczami zapanowała ciemność, jedyne co pamiętam to jego uśmiech i to jak szeptał "Kocham Cię "

Od 3 dni padał deszcz, za oknem było szaro i ponuro nie potrafiłam normalnie funkcjonować spać po nocach nie potrafiłam kompletnie nic, wszystko pachniało nim wszytsko mi niego przypomniało nie potrafiłam się pozbierać, zebrać do kupy. Od 3 dni płakałam jak dziecko wtulona w jego koszulkę czując jego zapach, tylko tyle mi po nim pozostało jego rzeczy, zapach, wspomnieni i nic poza tym. Tęskniłam za nim każdego dnia coraz bardziej, nie było chwili bym nie modliła się, że to jakiś pieprzony sen. Bo przecież jak można być tak okrutnym i zabierać komuś kogo tak mocno kochają. Znienawidziłam go, za to że zabrał mi Mikołaja do siebie, nie potrafiłam się z tym pogodzić.  Stałam patrząc na zjeżdżającą trumnę, moje spojrzenie było puste i przesiąknięte bólem, bólem który rozdzierał moje serce na milion kawałeczków, ten ból był nie dopisania, tak cholernie prawdziwy realny. Chciałam być tam obok niego, leżeć przy nim i już na zawsze zostać razem z nim. Ludzie powoli zaczęli się rozchodzić, a ja czułam się jak w jakimś trasie, nie docierało do mnie zupełnie nic jakieś wyrazy współczucia, kondolencie czułam, że jestem gdzieś obok tego, kiwałam tylko głową jak w jakimś transie ludzie z komendy składali kondolencie jego  rodzinie, niektórzy potem i mi mówiąc że wiedzieli jak byliśmy blisko, że może nie mówiliśmy nic może sami nie wiedzieliśmy, ale to było widać.
- Wszystko się ułoży - Poczułam jak ktoś złapał mnie za rękę, spojrzałam na prawo to była Dominika stała  zapłakana obok mnie - Tata nie chciał by żebyś po nim płakała
- Nie chciał by żebyś Ty płakała - Spojrzałam na nią
- Kochał Cię, kochał Cię i to bardzo byłaś dla niego wszystkim - Lekko się uśmiechnęła - I nie chciał by żebyś przez niego płakała. Już tak dawno słyszałam jak mówił do wujka, że kocha Twój śmiech i to jak się uśmiechasz - Lekko się uśmiechnęłam na te słowa. Dopiero teraz spostrzegałam ze zostałyśmy same
 - Leć już  bo zmokniesz ja chciała bym - Popatrzyłam na nagrobek
- Jasne, trzymaj się - Przytuliła mnie - Znasz numer - Powiedziała i odeszła
Zbliżyłam się do miejsca w którym spoczywał, dosłownie przed paroma chwilami się z nim żegnałam a już chciałam, żeby wracał na świeżo rozkopanej ziemi leżało multum wiązanek i kwiatów "Mikołaj Białach, żył 38 lat" Patrzyłam na tabliczkę, po moich policzkach płynęły łzy nadal nie wierzyłam w to co się stało, że już nigdy nie będzie go tuż obok że nie przytuli mnie i powie, że będzie dobrze, że mnie kocha już nigdy nie poczuje smaku jego ust. Gdybym tylko mogła cofnęła bym czas, cofnęła bym do tamtego dnia kiedy byliśmy w górach i już wtedy wyznała to co do niego czuje.
- Dlaczego !!!Dlaczego mnie zostawiłeś !!!-  Kleknęłam na mokrej ziemie i Krzyczałam patrząc w niebo, deszcz spływał po mojej twarzy - Wróć !!! Proszę Cię wróć !!! - Spojrzałam ponownie na nagrobek - Kocham Cię - Wyszeptałam - Kocham tak cholernie kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Byłeś dla mnie najważniejszy wiesz ? - Czułam jego obecność tuż obok siebie - Nie wybaczę sobie, że tak późno to zrozumiałam, bo to Ty byłeś wszystkim co najpiękniejsze w moim życiu i oddała bym wszystko, żebyś został w nim do końca.

poniedziałek, 12 marca 2018

4.18 To wszystko wróciło

- Chyba muszą Panowie mi coś wyjaśnić - W drzwiach stał Jacek i doktor  - Ten Pan mówi, że też jest nażyczonym Pani Karoliny - Wskazał na Jacka 
- Pan Nowak to chyba od wczoraj nie wytrzeźwiał - Spojrzałem do niego 
- Dalej nie możesz przeboleć, że Cię nie chce - Zbliżył się w stronę łóżka Karoliny 
- A co może Ciebie chec - Zaśmiałem się 
- Może Panowie wyjdą i sobie wyjaśnią i przypomną kto jest tym nażyczonym 
- Nie - Spojrzeliśmy na niego równocześnie 
- Będę nalegał - Nagle do sali wbiegła pielęgniarka wołając doktora na SoR - Panowie tylko proszę  bez  żadnych scen- Zwrócił się do nas 
- Obiecuję, że nie będzie musiał go Pan doktor składać przynajmniej nie teraz - Rzuciłem, ale on już nie słyszał - Odpieprz się od niej - Spojrzałem na niego spod byka 
- Bo co Białaszek tak każe - Spojrzał mi w oczy 
- Bo Cię o to grzecznie proszę póki co, odpieprz się o niej i nie wtrącaj w nasze życie 
- Chyba coś mieszasz pojęcia nie Wasze tylko jej bo z tego co wiem to nie ma WAS  - Zaśmiał się w ten swój sposób  - Jak ma dwóch narzeczonych to pewnie z każdym śpi - Naglę poczułem jak ręka zaczyna mnie boleć w taki dziwny sposób nie wiem nawet kiedy i jakim cudem znalazła się przy twarzy Nowaka - Kurwa - Syknął łapiąc się za nos - Już chciał mi oddać ale usłyszeliśmy nagle ciszy szept, momentalnie skierowaliśmy się do jej łóżka jeden drugiego przepychając, Karolina zaczęła się budzić 
- Mmmm Mikołaj - Szepnęła zanim otworzyła oczy, Jacek spojrzał na mnie zaklną pod nosem i wyszedł 
- Jestem tutaj - Chwyciłem ją za rękę, a ona chwile potem otworzyła oczy 
- Co się stało co ja tu robię ? - Zapytała bardzo cicho 
- Był u Ciebie pożar, ale Tobie nic się nie stało 
- Pożar, ale jak to ? 
- Ciii leż pójdę po lekarza i się czegoś dowiem. Zaraz wracam - Poszedłem po lekarza i zadzwoniłem do Pauliny z tego co powiedział mi Julek to on zajął się tą sprawą 
- Doktorze co z nią ? - Zapytałem jak wyszedł z sali 
- Nie ma zatrucia myślę, że pojutrze już ją wypiszemy- Uśmiechnął się - A Pan to do domu by poszedł odwiedziny już się skończyły 
- Oczywiście tylko się pożegnam - Powiedziałem i weszłem do sali 
- Jadę po Twoje rzeczy póki co zamieszkasz u mnie i nie chce słyszeć żadnego, ale jutro przyjdę. Dobranoc - Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem 
Kolejnego dnia Karolina już mogła wyjść do domu, jej mieszkanie nie nadawało się póki co do zamieszkania, potrzebowało solidnego remontu, od Pauliny wiem, ze odciski znalezione w jej mieszkaniu należą do tego całego Marka, obawiałem się o nią on w każdej chwili mógł wrócić, ale Karolina uparła się że nie chce ochrony. Udało mi się namówić Jaskowską na tydzień urlopu, Karolina myślała że nie mam z kim pracować jak ona jest na zwolnieniu, a tak naprawdę miałem jej pilnować.

***
- Chodź zaprowadzę Cię do Twojego pokoju - Powiedział Mikołaj jak tylko weszliśmy do jego mieszkania 
- Mikołaj, ale ja naprawdę....
- Nie ma żadnego, ale - Złapał mnie za rękę i zaprowadził na górę. Zaprowadził mnie do pokoju, chyba jednej z córek było widać, że pokój jest typowy dla nastolatki.
- Przecież to pokój Twojej córki
- Jest jeszcze jeden, już rozpakowuj sie, a ja jakąś kolację zrobię
-O nie wypakuje się potem kolację ja robię, w ramach podziękowania a Ty idź sobie o tam - Wskazałam na jego pokój - I nie chce Cię widzieć, aż nie zawołam  - Zaśmiałam się
- Tak jest Dowódco - Zaśmiał się i poszedł
"No ta, tego można było się spodziewać" Pomyślałam, lodówka świeciła pustkami poza poza boczkiem śmietaną jajkami i serem nie było nic innego, wyjęłam produkty a właściwie ich resztkę i zaczęłam przygotowywać kolacjo/obiad nie było łatwo, ale dałam radę. Posłałam Mikołajowi sms      " Zapraszam  Pana na wykwintną kolację ;)" Mikołaj po chwili pojawił sie w salonie
- I jak udało się coś wyczarować ? - Posłał mi słodki uśmiech
- Łatwo nie było, nie przygotowałeś się, ale dałam rade - Wskazałam na stół - Spaghetti Carbonala zapraszam
- Sekundka - Mikołaj zniknął na chwilę, ale pojawił się ponownie z białym winem i kieliszkami - To co taki nasz wieczór - Posłał mi uśmiech i włączył spokojną muzykę
- Hmmm właściwie czemu nie - Uśmiechnęłam się i już po chwili siedzieliśmy przy stole rozmawiając o wszystkim. Z Mikołajem czułam się dobrze, nawet bardzo był moim przyjacielem najlepszym przyjacielem
- Zatańczymy ? - Wyciągnął w moim kierunku dłoń , chwyciłam ją bez wahania akurat leciała piosenka Ed Sheereana"Perfect Tańczyliśmy tak blisko siebie niemal czułam jego oddech na swoich policzkach, czułam że całkowicie mu się poddaje nie potrafiłam mu się oprzeć był jak narkotyk zatracałam się w nim całkowicie, nawet burza która panowała za oknem nie wytrąciła mnie z panującej pomiędzy nami magi, instynktowni się w niego wtuliłam jego słodki zapach dotarł do moich nozdrzy powodując, że moje serce zaczęło bić szybciej jak by po jakimś długo dystansowym maratonie, spojrzałam na niego w jego oczach odbijał się księżyc.
- Mikołaj - Szepnęłam patrząc w jego błękitne niczym ocean tęczówki, zatraciłam się w nich bez pamięci
- Tak - Odszeptał patrząc w moje oczy niczym w coś niezwykłego, chciałam powiedzieć mu coś ważnego, wyjątkowego kiedy nagle usłyszeliśmy wielki trzask, hałas piorun uderzył blisko, bardzo blisko nas. Odskoczyłam w ramiona Mikołaja, on przytulił mnie mocno, to wszystko wróciło, nie potrafiłam nad tym zapanować. - Przepraszam - Spojrzałam na niego i poszłam do łazienki.
Patrzyłam w lustro to wszystko wróciło ten koszmar, ten wzrok ten szyderczy śmiech te twarze to wszystko było znowu tak blisko, tak wyraźne. Jedyne czego chciałam to zapomnieć o tym wszystkim i znowu poczuć się bezpieczna, a bezpieczna czułam się tylko przy nim tylko przy Mikołaju. Jak oddzielić starch przed życiem od miłości ?Przemyłam twarz wodą i wyszłam z łazienki
- Przepraszam - Spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam


niedziela, 11 marca 2018

4.17 Pożar

Hejka, 
Głowa boli, nogi bolą ale jest ok. Jak to się mówi spodziewaj się niespodziewanego, ale to takie tylko gadanie.... chyba 😂 
Od wczoraj nie miałem żadnych wieści od Karoliny, zastanawiałem się jak mineło im spotkanie czy doszło miedzy nimi do czegoś. Już milion razy odłożyłem telefon z ochotą napisania do niej na temat wczorajszego spotkania, każda wiadomość jaką dostałem odbierałem z nadzieją, że to właśnie ona piszę. Siedziałem prze telewizorem oglądając jakiś głupi film do końca nawet nie wiedziałem o co w nim chodzi chodziło głównie o zabicie czasu, nagle mój telefon sie odezwał i znowu ta nadzieja, że to właśnie ona niestety i tym razem nie byłą to ona tylko Jacek " Powiem Ci Białaszku, że jej usta smakują nieziemsko" Musiałem dwa razy przeczytać tego sms za nim dotarło co tam piszę, miałem ochotę pojechać do niej i obić mu ten jego pysk, ale się powstrzymałem nie mogę dać się sprowokować w tym momencie jemu na pewno o to chodzi, dokończyłem kolejne piwo i wkurzony poszedłem pod prysznic i spać. 
*
Stała tak blisko mnie uśmiechnięta i piękna jak zawszę, jej głos brzmiał jak szept, cichy i delikatny, szeptała i śmiała się słodko tak jak zawsze, kochałem jej śmiech jej uśmiech i jej oczy w nich mogłem się zatopić i utonąć, była już na tyle blisko że jej usta dotykały moich, czułem jej słodki zapach. Wtedy mój pieprzony telefon zaczął dzwonić, zły i rozespany spojrzałem na zegarek była 
 3 w nocy, spojrzałem na telefon " Dzwoni Ania " - O tej porze czego ona chce - Pomyślałem niechętnie podniosłe telefon i odebrałem
- Ania ? Co się stało ? - Zapytałem rozespany
- Mikołaj przepraszam, że dzwonie o tej porze ale doszła do wniosku, że powinieneś wiedzieć - W tle słyszałem odgłos karetki
- Tak? - Byłem chyba zaspany na tyle, że za bardzo jej słowa do mnie nie trafiały
- Mieliśmy wezwanie do pożaru - Zaczęła powili, jak by dobierała słowa
- Zlituj się jest  3 w nocy, więc jak byś mogła
- Tak, tak jasne przepraszam. Dostaliśmy wezwanie do pożaru do kobiety z pożaru to Karolina - Te słowa podziałały jak kubeł wody momentalnie się obudziłem i zerwałem na równe nogi
- Karolina ? Co z nią
- Jej stan jest stabilny, jedziemy na Biskupińska muszę kończyć - Powiedziała i się rozłączyła, w tym momencie pobiłem chyba wszystkie rekordy z prędkością światła ubrałem się i wybiegłem z domu, po drodze złamałem chyba wszystkie możliwe przepisy. Modliłem się w duchu, żeby jej nic nie było żeby wyszła z tego cała i zdrowa. W dresach i zwykłej koszulce wpadłem do szpitala
- Przepraszam szukam Karoliny Rachwał - Złapałem lekarza, który akurat szedł
- A Pan z rodziny ? - Zapytał mnie nieco siwiejący lekarz
-Tak, jestem jej narzyczonym - Powiedziałem oczekując na odpowiedź
- Stan Pani Karoliny, jest stabilny nałykała się dymu jest nieprzytomna ale jej życiu nie zagraża - Uspokoił mnie mężczyzna
- Na pewno wszystko dobrze ? - Wolałem się upewnić
- Tak może Pan do niej zaraz wejść, narazie jest u niej pielęgniarka - Spojrzał na mnie - Tam jest automat do kawy - Wskazał na maszynę - Do widzenia - Nie miałem zamiaru ruszyć się chociaż na chwilę sprzed sali, owszem oczy same mi się zamykały ale ona była ważniejsza.
- Mikołaj co Ty tu ? - Usłyszałem nagle, spojrzałem na siebie ujrzałem Julka  - Wiesz już co się stało z Karolina ?
- A Ty skąd ?
- Byłem  tam, znaczy ja ją wyciągnąłem - Myślałem, że się przesłyszałem
- Co tam robiłeś ? Znaczy jak ?
- Byłem u znajomego, i ten nagle ktoś krzyczy, że pożar nie wiedziałem że tam mieszka Karolina dopiero jakaś kobieta mi powiedziała no i wbiegłem tam i ją wyciągnąłem - Mówił jak by był bohaterem, właściwie w moim odczuciu był
- Stary dzięki - Poklepałem go po plecach - Jestem Twoim dłużnikiem
- Postawisz mi kiedyś piwo - Powiedział dumny Poniatowski - A teraz uciekam bo o 7 zaczynam służbę. Na razie - Powiedział i poszedł. Po 5 minutach z sali Karoliny wyszła pielęgniarka
- Cześć maleńka - Usiadłem na krześle obok łóżka, była cały czas nieprzytomna  - Nawet nie wiesz jakiego stracha mi napędziłaś - Mówiłem do niej - Nie uwierzysz, kto Cię uratował - Zaśmiałem się na samą myśl - Juluś nasza oferma - Złapałem ją za rękę - Obudź się maleńka - Mówiłem do niej niemal szeptem, tak bardzo chciałem żeby się obudziła. Wiedziałem jedno muszę dowiedzieć się kto stoi za tym pożarem. Nagle drzwi do sali się otworzyły i wszedł lekarz, ale nie był sam.