Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

piątek, 17 sierpnia 2018

07.08 Tajemnica

 Witam !

Zapraszam was na kolejne opowiadanko, mam nadzieję że się wam spodoba i zostawicie po sobie jakiś ślad. Myślę, że kolejne pojawi się za około tydzień, albo i później 28 mija rok bloga więc szykuje jeszcze coś specjalnego !
Miłego czytania !
Pozdrawiam <3


Gdyby tylko miał pewność, ze ona go kocha, Gdyby dała jakiś znak, jakiś maleńki znak. Ale? No właśnie jest, jakieś, ale. Przecież gdyby coś do niego  czuła wtedy po tym jak go pocałowała nie przeprosiła by go, tylko, co? No właśnie, może ona też boi się, że jej nie kocha? Może to on właśnie powinien  wykonać ten drugi krok i zamiast się z nią  zgodzić to powinien zamknąć jej  ust pocałunkiem? To, dlaczego tego nie zrobił? Teraz już sam nie wie, Bała się, ale czego? Odrzucenia? Utraty przyjaźni?  Tylko, dlaczego? Właśnie, dlaczego? Może po prostu brakowała jej czegoś? Ale czego miłości? Teraz już sam nie wiedział, co ma myśleć, szedł taki zamyślony mijając kolejne uliczki. Nowe miasto podobało mu się, ale czegoś mu brakowało. Światło księżyca oświecało mu drogę, a on szedł prosto przed siebie. W głowie miał milion pytań, milion pytań a zero odpowiedzi. Do tego wszystkiego pojawiła się ona, śliczna rudowłosa Lena pojawiła się w jego życiu od razu jak tylko przyjechał, to ona oprowadzała go po komendzie, pokazała mu miasto i najlepsze knajpy, to z nią tańczył do upadłego na pierwszej imprezie jaka tu była. Była słodka i miła, ale jednocześnie twarda i mocno stąpająca po ziemi, już z daleka można było wyczuć, że skrywa w sobie jakiś sekret. W pracy przypominała jego poprzednią partnerkę, ale tuż po niej była zupełnie inna bardziej otwarta i radosna, nie bała się tego co rodzi sie między nimi, sama inicjowała niektóre sytuacje, robiła krok do przodu i nie czekając na niego stawiała kolejny.

*
Jechałam jak głupia, telefon Krzyśka wystraszył mnie trochę w sumie dałam mu dziś kosza i to dość pożądanego ma prawo czuć się odrzucony, no ale nie chyba aż tak żeby się zabić.
Kiedy dojechałam na miejsce Zapała juz był, właśnie wychodził z bloku, z daleka wyglądał na wkurwionego, a może ... nawet nie chce tak myśleć.
- Co jest ? - Podbiegłam do niego wystraszona
- A daj spokój  - Dopiero teraz dostrzegłam, że jest nieco zły - Adam dzwoni podnosi alarm, a ten kurde skakać chce z parteru
- Co ?! Chyba sobie jaja robisz? Przepisy złamałam ze 100 razy a on skakać z parteru chciał ? No ja go zabija! - Wkurzona minęłam Krzyśka i weszłam do bloku
- Czy Ciebie pojebało ! - Zaczęłam od razu jak tylko weszłam - Dzwonisz panikujesz, podnosisz alarm, że ta oferma chce się zabić jedziemy na urwanie głowy a ten  co z parteru skakać chce !
- Tak się martwisz o   prawdziwego Boga policji - Oburzył się Kobielak
- Boże wyście na głowę upadli - Nie wierzyłam w to co słyszę - Skacząc z tąd nawet by sobie nogi nie złamał
- Przecież to jest wysoki parter - Adaś aż wstał z wrażenie
- No i co ?  Jak jest ofermą, to co najwyżej by sobie nogę złamał jak jest  nic więcej - Miałam dość tj całej farsy, która się tu odgrywała
- Tak się przejmujesz najlepszym policjantem. No nie wierzę, co się na tej komendzie dzieje
- A ja w to co widzę -  Skierowałam się w stronę wyjścia, wściekła jak stado os  - A najlepszym policjantem to jest Mikołaj - Wyszłam trzaskając drzwiami
*
Nazajutrz już chyba cała komenda słyszała o wczorajszej akcji z wielkiego skoku z okna, nie było osoby która nie  śmiała by się z niego i nie komentowała jego wielkiego wyczynu. Poniatowski jak i Kobielak cały dzień chodzili urażeni na cały świat, jak by co najmniej ktoś zabił im kogoś ważnego, albo ukradli coś cholernie cennego.  Od rana Julek omijał mnie szerokim łukiem, w sumie nie dziwie mu się, trochę złych słów wczoraj ode mnie usłyszał. Nowak prosił mnie, żebym go przeprosiła bo księżniczka chodzi pokrzywdzona i nie da się z nim pracować
- Paulina co Ty tu robisz ? - Zdziwiłam się widząc Wach w kuchni
- A Jaskowska coś tam od nas chciała, a teraz na tego jełopa czekam bo gdzieś zaginął - Weszłam do pomieszczenia
- Może się znajdzie, a jak nie to poprosisz o zmianę partnera - Zażartowałam, ona zaśmiała się 
- A Ty jak tam Mikołaj się odzywał ? - Na te słowa momentalnie posmutniałam, w pracy chociaż na chwilę zapomniałam o tym, że wyjechał ale po niej...
- Nie, właśnie chodzi o to, że nie - Odparłam nieco smutna
- Spokojnie, na pewno nie długo się odezwie - Położyła mi rękę na ramieniu dodając otuchy 
- Tylko co ja mu powiem
- Może w końcu prawdę - To pytanie było retoryczne
- Paulina Ty oszalałaś ?! - Krzyknęłam szeptem
- Podobno już dawno - Odparła ironicznie
- Co ja mam mu powiedzieć, że czuje do niego coś sama dokładnie nie wiem co, że ufam mu jak nikomu innemu, że jest dla mnie najważniejszy, że nie potrafię sobie znależść miejsca jak go nie ma, że od kąd wyjechał nie potrafię sobie znależść miejsca bez niego  - Mówiłam jak najęta
- Tak dokładnie to - Przerwała mi
- A no i żeby nie było to po chwili dodam, wiesz co ale ciężko mi być z kimś bo jak miałam 16 lat zostałam zgwałcona, a no bo wiesz w sumie, żeby było tak ciekawie to był Twój kuzyn  Marcin. Nie no pomysł super - Nagle usłyszeliśmy na korytarzu huk, a po chwili krzyk Julka, o ile można nazwać to coś krzykiem, a nie kobiecym piskiem

niedziela, 12 sierpnia 2018

07.07 Zakochany Julek

Hejka!

Zapraszam was na kolejne opowiadanko ! Liczę na to, że zakochany Julek wam się spodoba. Dziś krótki wstęp bo padam na pysk.
Miłego czytania !

Mikołaja nie było od pary dni, a ja czułam jak by mijały miesiące, z każdym dniem było coraz gorzej. Z Krzyśkiem pracowało mi się dobrze, ale to nie to samo, Mikołaj było moim pierwszym partnerem, z nim zaczynałam służbę, z nim jako pierwszym się zaprzyjaźniłam,  to on pomagał mi kiedy miałam potrzebowałam pomocy.  Tęskniłam za nim, cholernie za nim tęskniłam
A teraz, teraz go nie ma i to wszystko moja wina, odcięłam się od niego, przestałam z nim rozmawiać, nie chciałam spotkać. Chciałam przemyśleć sobie to wszystko co jest między nam,
a tymczasem wyszło jak wyszło, jak zawsze coś zjebałam cała ja. Gdybym się z nim spotkała na tą pieprzoną kawę, gdybym odebrała ten pieprzony telefon jak dzwonił, to był by teraz tutaj ze mną,
a teraz jest gdzieś w tej całej Szwajcarii. Nie oszukujmy się, praca tam a tu to niebo i ziemia  tutaj tak naprawdę za taka pracę nie ma nic, a tam....
- Coś ostatnio widzę nie w humorze - Z moich rozmyślań wyrwał mnie Poniatowski 
- Zmęczona jestem po prostu - Odparłam bez zastanowienia, mało mnie interesowała czy uwierzy, czy też nie. Byle by dał sobie spokój i poszedł 
- Ledwo co w urlopu i już zmęczona 
- Wiesz jak się pracuje to jest się zmęczonym, ciężka praca męczy - Odparłam od niechcenia
- Coś Ty taka kąśliwa dziś dla mnie - Oburzony Julek nic nowego - A może dla poprawy humoru dasz się zaprosić na kolację - No nie wierze Julek zaprasza mnie na kolację, ja chyba w innej bajce jestem  - No wiesz jakieś kino kolacja - Przybliżał się do mnie coraz bardziej, to chyba jakiś koszmar
- Wiesz, co ja podziękuje - Starałam się być miła
- A może jednak, wiesz kolacja jakaś dobra. A potem może - Puścił mi oczko
- A potem co ? - Zrobiłam oczy jak pięć złoty co najmniej
- No jak to co - Przybliżył się jeszcze bardziej - Ja Ty u mnie - Był coraz bardziej śmielszy, zresztą miałam wrażenie, że jest taki od momentu wyjazdu Mikołaja
- Ja Ty ?! Czy Ty na głowę upadłeś - Pora kończyć tą komedię bo już tego za wiele - Człowieku, weź spójrz na siebie za milion dolarów bym z Tobą nie była - Odsunęłam się od niego - Weź może sprawdź u Adasia czy mózgu nie zgubiłeś, bo chyba myślisz czymś innym - Odwróciłam się i wyszłam, mało nie wpadłam na Kobielaka
- Może byś tak uważała jak chodzisz, a nie na ludzi wpadała - Mówił oburzony w rękach trzymając nie wiadomo co
- Nie marudź tylko idź do Juleczka zobaczyć czy przypadkiem nie płacz
- O nie tego już za wiele najpierw mało nie upuściłem przez Ciebie humusu, to do tego jeszcze najlepszego policjanta do łez doprowadziłaś !
- Najlepszym policjantem na komendzie to jest Mikołaja, a ten tamten - Wskazałam na pokój - To jakaś chodząca oferma - Wkurzona tym wszystkim co się dzieje skierowałam się w stronę schodów
- Diabeł nie kobieta ! Diabeł ! Ty serca nie masz, tak traktujesz najlepszych policjantów - Słyszałam jak Adaś krzyczy za mną
*
- Co Ty gadasz serio nasz Juleczek do Ciebie zarywał ? - Krzysiek nie potrafił opanować śmiechu
- Nie wiem co on sobie w tej swojej małej i pustej główce ubzdurał
- No jak to co kino spacer i coś jeszcze - Zapała śmiał się w najlepsze, jak bym co najmniej kawał roku opowiedziała
- Bardzo śmieszne wiesz. A może ja powiem Julusiowi, że jesteś nim zainteresowany, tylko bardzo nieśmiała i potrzebujesz czasu ? - Zaśmiałam się w jego stronę
- O nie ani mi się waż, tylko spróbujesz ...
- 005 dla 00 - Usłyszeliśmy nagle w radiu, no tak Jacuś popsuje najlepszą zabawę. Dzień minął nam dość szybko i nawet się nie obejrzałam i nadszedł koniec służby, wróciliśmy na komendę co prawda to miejsce nie cieszyło mnie jak wcześniej, ale cóż poradzić. Kiedy tylko weszliśmy z Krzyskiem przywitała nas Emilka śmiejąc się
- A Tobie co tak do śmiechu ?
- Julek płaczę, a Adaś go pociesza - Mówiła przez śmiech
-A co mu się znowu stało ? dowiedział się, że Mikołaj nie istnieje ? - Zażartował Zapała
- Nie tym razem kobieta go nie chce
- No i widzisz co narobiłaś - Zwrócił się do mnie - Biedny Juluś złamałaś mu serce
- No cóż bywa, byle by się tylko w łyżce zupy nie utopił
- Ty jesteś tą złą okrutną kobietą, która tak bardzo skrzywdziła ikonę naszej komendy - Mówiła dusząc się ze śmiechu
- Widzisz jaka ona zła - Teraz nasza trójka wybuchła śmiechem. Nagle na korytarzu pojawił się Adaś, mało nie zabił mnie wzrokiem kiedy przechodził obok
- I jak tam nasza ikona ? - Krzysiek mało się nie zadławił
- Jesteście nie ludzcy śmiać się z czyjegoś nieszczęścia, a Ty już szczególnie nie rozumiem jak można odrzucić takiego mężczyznę: przystojny, dostojny, prawy, zabawny, mądry - Kątem oka widziałam Krzyśka z trudem powstrzymywał śmiech  - śmiały, oczytany. Ideał nie facet, z takim to byś była królową - Jego ostatnie słowa sprawiły, że nie byliśmy wstanie powstrzymać się od śmiechu cała nasza trójka wybuchła śmiechem.
- Dobra fajnie się słucha jaki jest Juleczek, ale ja to spadam się przebrać i uciekam do domu. Na razie. Miłego pocieszania Julka - Zaśmiałam się i uciekłam na górę.
Do domu wróciłam w nieco gorszym humorze, ta cała sytuacja sama nie wiem dla czego, ale sprawiła że tęsknie za nim jeszcze bardziej, że brakuje mi go dużo bardziej.
- "Nie mogę teraz rozmawiać. Zostaw wiadomość na pewno od dzwonię " - Usłyszała ponownie ten sam komunikat, od paru dni. Teraz tylko tak mogła usłyszeć jego głos, dzwoniła  pare razy dziennie tylko po to, żeby go usłyszeć już nawet nie liczyła że odbierze.
Odłożyłam telefon, nie zdążyłam nawet wstać kiedy zadzwonił odebrałam odruchowo
- Tak ? - W głębi serca liczyłam na to, ze to on
- Karolina szybko przyjeżdżaj Adaś dzwonił, że Julek chce się zabić ! - Usłyszałam w słuchawce przerażony głos Krzyśka

czwartek, 2 sierpnia 2018

07.06 Przemyśl to

Witam !
Na początek chciałam podziękować szwagierce za ten cudowny fragmencik, zobaczymy kto pozna który. Mam nadzieję, że kolejne opko z tej serii spodoba sie wam i zostawicie ślad po sobie. Kolejne opowiadanie pojawi się nie długo.
Pozdrawiam ! <3


Zawiodłem ją zawiodłem ją tak bardzo, liczyła na mnie a ja nie mogłem nic zrobić. Jedyne co wiem, to że nie mogę jej tak zostawić. Zacząłem się panicznie rozglądać, szukać jakieś pomocy czegoś co pomoże mi się uwolnić, teraz nie liczyło się nic poza nią, musiałem jej pomóc chociażby za wszelką cenę.
Nagle usłyszałem wielki huk, krzyk pomoc przyszła, w końcu pomoc nadeszła. Nie miałem pojęcia ile dokładnie siedzieliśmy tutaj wiedziałem jedno, że na pewno długo.
- Tutaj ! - Zacząłem krzyczeć, chciałem żeby znaleźli mnie jak najszybciej. Liczyłem na to, że to ja znajdę tego całego Arka i obije mu mordę. W końcu drzwi do pomieszczenia otworzyły się z hukiem
- Stać policja ! - Krzyknęli z progu - Nic Ci nie jest ? - Zapytała Asia, chowając broń
- Nie pomóż mu - Gestem pokazałem jej na sznury, nie minęła chwila i dziewczyny mnie rozwiązały, teraz jedyne co to trzeba było znaleźć Karolinę - Zostań tu rzuciły szybko i wyszły niewiele myśląc poszedłem za nimi. Już po chwile usłyszałem jej krzyk i jego śmiech, nie zastanawiając się nad niczym wyprzedziłem  je i wparowałem do pomieszczenia. Ten debil odskoczył do niej w ułamku sekundy, Karolina leżała taka bezbronna, kontem oka zauważyłem Krzyśka leżał nieprzytomny, dostał kulkę w klatkę piersiową.
Rzuciłem się na niego momentalnie, miałem ochotę go zabić zrobić mu najgorszą krzywdę. Byłem zły, wciekły.
- Zabije Cię gnoju !  - Nie minęła nawet chwila, a poczułem jak ktoś mnie odciąga
- Daj spokój stary nie warto - Mówił odciągając mnie od niego - Ona teraz Cię potrzebuje - Te słowa podziałały magicznie, momentalnie puściłem go i podbiegłem do niej, była nadal związana, miała odsunięte spodnie próbowała wstać, podnieść się  ubrać co kolwiek, widziałem ten ból w jej oczach, ten smutek, strach. W ułamku sekundy wyrwałem Szymonowi nóż i podbiegłem do niej, nie chciałem żeby ktoś oglądał jej w takim stanie, dla tego szybko  pomogłem jej z ubraniem, po czym uwolniłem jej ręce i nogi. Ona bez słowa przytuliła się do mnie, wtuliła w moje ramiona jak małe bezbronne dziecko szukające pomocy. Po chwili zrobiło się jeszcze większe zamieszanie, przyjechało pogotowie Krzyśka zabrali niemal od razu. Ja z Karoliną poszliśmy do karetki opatrzyli mi twarz i nas zbadali. Karolina co chwile sprawdzała czy jestem obok.  Do domu wracaliśmy w milczeniu, Karolina nie odezwała się nawet słowem
- Dziękuję - Odparła kiedy podchodziłem do mojego samochodu. Taksówka właśnie odjechała
- Nie masz za co przepraszać, to ja powinien był Cię przeprosić  - Odparłem nieco ciszej. Byłem na siebie zły, że nie byłem w stanie jej pomóc.
- Jestem zmęczona, zobaczymy się jutro - Uśmiechnęła się sztucznie i zniknęła w klatce.
Jaskowska dała Karolinie wolne, przez cały tydzień dochodziła do siebie. Chciałem wyciągnąć ją na kawkę do kina gdzie kolwiek, ale ona nie chciała wymigała się. Tak bardzo chciałem z nią porozmawiać, wytłumaczyć mój wyjazd zbliżał się wielkimi krokami. Wiedziałem jedno jej jeden szept, jeden gest a cofnął bym to wszystko, tą rozmowę ten tydzień próbny.
- Jak się czujesz maleńka ? - zapytała siedząc obok mnie
- A jak mam się czuć ? To wszystko wróciło, wiesz jak cholernie się bałam
- Wiem maleńka, wiem - Przytulia mnie do siebie
- Wiesz, że w sumie gdzieś w głębi duszy liczyłam na to, że Mikołaj mi pomoże - Wyszeptałam w końcu
- Wiem, i wiesz co myślę. Może powinnaś mu zaufać - Spojrzała mi w oczy
- Gdyby to było tak cholernie proste
- Wiem, że łatwo sie mówi, ale może warto to przemyśleć i zdobyć się na odwagę - Starała się jak tylko mogła, chciała mi pomóc, wiem że chce dobrze ale to wszystko nie jest takie łatwe.
- Wiem,  przemyśl sobie to wszytsko na spokojnie. Masz tydzień urlopu nie spotykaj się z nim nie rozmawiaj jakoś wile po prostu przemyśl sobie w samotności
- W sumie, może to i racja
*
- Cześć, a gdzie Mikołaj ? - Zapytałam wchodząc do naszego pokoju. Na miejscu Mikołaja, leżał plecak, nie poznawałam go dla tego zdziwiłam się
- Jeździsz dziś z Krzyśkiem, teraz jest u Jaskowskiej jakieś tam sprawy ma u niej do załatwienia, ale zaraz ma wrócić  - Odparł Poniatowski zgarniając z biurka jakieś dokumenty, był wyjątkowo mało rozmowy.
- A Mikołaj ? - Zdziwiłam się Białach nic nie mówił, że ma go nie być. Zaczęłam żałować, że posłuchałam Wach
- To Ty nic nie wiesz ? - Zdziwił się jak bym co najmniej zapytała go o to jak wygląda ufa
- Julek do cholery co mam wiedzieć ?! - Powoli zaczął działać mi na nerwy, jak zawsze zamiast mówić konkretnie szedł nad może nad morze przez Warszawkę i Zakopane
- Mikołaj, wyjechał - Usłyszałam nagle za sobą  - Nie mówił Ci ? - Już sama nie wiem kto był bardziej zdziwiony
- Jak to ?! - Odwróciłam się w jego stronę -  Krzysiek do cholery mów ?!
- Mikołaj dostał propozycje w Szwajcarii,  dziś wyjeżdża - Poczułam jak w ułamku sekundy mój świat się zawala, jak trace panowanie nad oddechem
- Ale... ? Ale jak to ? - Tylko tyle byłam wstanie z siebie wydusić
- Przykro mi, myślałem że Ci mówił
- Gdzie ? Kiedy ?
- Za 10 min z drugiego końca miasta
*
Zdenerwowana miałam ochotę rozwalić ten samochód. Jeszcze do tego wydawało mi się, że Krzysiek jedzie spacjalnie pomału. Czas dłużył mi się niemiłosiernie, a pozostało mniej niż 10 minut , żeby dostać się na drugi koniec miasta.
- Cholera jasna - krzyknął Zapała.
- Co się stało ? - zapytałam zamyślona.
- Ktoś w nas puknął - powiedział i wysiadł z samochodu.
- Ja pier**le jeszcze tego brakowało - coraz bardziej byłam wkurzona na to wszystko. Ja mam takie szczęście, że zawsze coś musi się spieprzyć na całej linii.
- To wszystko przez ciebie - mruknęłam na Krzyśka.
- Ja mu nie kazałem wjechać w nas - widziałam, że hamuje się, żeby mi czegoś nie powiedzieć.
- K***a przecież ja nie zdążę. Zrób coś do cholery !-  miałam ochotę rozwalić ten pieprzony samochód, który w nas wjechał.
- A co ja mam zrobić ? Cudotwórcą nie jestem - odparł spokojniej.
- Zapała jak za 8 minut nie będę na miejscu to przez ciebie moje życie legnie w gruzach - powoli docierało do mnie, że jest za późno, żeby to wszystko ratować.
- A czyli to moja wina ? Jakbyście normalnie porozmawiali to byś o wszystkim wiedziała,a tak w ogóle żałuję, że ci o tym powiedziałem- wkurzyła mnie tym swoim gadaniem. Nie wiem czy ona chciała we mnie wzbudzić wyrzuty sumienia czy naprawdę zagrać na nerwach.
- Dupek ! Jak wszyscy faceci - wykrzyczałam mu prosto w twarz.
- Jak taka mądra jesteś to idź sobie na piechotę- wściekły poszedł do drugiego uczestnika kolizji.
- Daruj sobie - wkurzona jak stado os poszłam do samochodu. Nie mogę sobie darować tego, że pozwoliłam mu tak wyjechać bez słowa

niedziela, 29 lipca 2018

07.05 Dawno się nie widzieliśmy

Cześć, 

Zapraszam na kolejne opko z 7 serii, mam nadzieję że się wam spodoba kolejna część myślę, że koło soboty. 
Pozdrawiam ;* 

"(..) Jednak bez względu na wszystko
cierpienie boli, tak mocno boli, 
że żadna z metod nie potrafi tego bólu 
uśmierzyć.
Nic nie jest wstanie sprawdzić, żeby rana w 
sercu sie zagoiła 
I ten ból, mimo że kiedyś osłabnie, pozostawi 
piętno na zawsze " - K. Klimkiewicz Jeśli tylko....

Obudziłem się miałem skrępowane ręce i nogi. Stałem z Karoliną pod jej blokiem rozmawialiśmy, a potem, ten ból, właśnie Karolina. Ocknąłem się momentalnie, mimo cholernego bólu głowy podniosłem się i rozejrzałem po pomieszczeniu, ona leżała na materacu obok. była nieprzytomna,
- Karolina - Szepnąłem, podnosząc się i starając przedostać do niej. Było ciężko, cholernie ciężko, ale w końcu się przeczołgałem - Maleńka obudź się - Szepnąłem głaszcząc ją po głowię. Ona po chwili otworzyła oczy. 
- Co się stało, gdzie jesteśmy ? - Zapytała rozglądając się po pomieszczeniu. Była zdezorientowana i obolała 
- Nie wiem,  ale spokojnie - Pomogłem jej wstać, ona oparła się o ścianę, usiadłem tuż obok niej. Byliśmy w jakimś małym pomieszczeniu - Pamiętasz coś  ? 
- Nie, rozmawialiśmy a potem ktoś mnie uderzył - Oparła się o moje ramie - Głowa mi pęka - o co w tym wszystkim chodzi?
- Nie mam pojęcia, sam chciałbym wiedzieć. Ktoś nas  pewnie nie lubi - Zaśmiałem się dla rozładowania atmosfery - I chyba zaraz się nawet dowiemy kto - Usłyszałem kroki
- Bardzo śmieszne, głowa mi pęka - Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale drzwi do pomieszczenia się otworzyły.
- Witam, witam nasze gołąbeczki się obudziły - Nie wierzyliśmy własnym oczom. Czego jak czego, właściwie kogo jak kogo, ale ich się nie spodziewaliśmy
- Przecież powinniście siedzieć  - Tylko tyle byłem wstanie wydusić z siebie. Spojrzałem na Karolinę było widać, że jest on ostatnią osobą, którą pragnęła ujrzeć
-  Jak widać znudziło się nam - Zaśmiał się ten cały guru. Wyglądał tak samo idiotycznie jak ostatnio
- Czego od nas chcecie ?
- Tak się do chłopaka zwracasz -  Do pomieszczenia  śmiejąc się wszedł  się ten cały Arek , miałem ochotę strzelić mu raz a porządnie
- Nie dobrze mi jak na Ciebie patrzę - Ogryzła mu się, on zbliżył sie do nas, a właściwie do Karoliny, próbował ją dotknąć ale ona się odsunęła, opierając o mnie
- Zostaw ją  !  Nawet się do niej nie zbliżaj ! - Kopnąłem go, tylko tyle byłem wstanie zrobić. Chwilę później poczułem jego pięść na moim nosie
- Zostaw go ! - Karolina wstawiła się za mną
- Taki odważny jesteś - Syknąłem - Ciekawe coś byś zrobił sam na sam ze mną
- Pomyślimy, może kiedyś - Zaśmiał się - A Ty księżniczko co powiesz na spotkanie sam na sam ? Ja i Ty ? Dawno nie mieliśmy czasu spędzić paru chwil razem, brakuje mi tego nawet nie wiesz jak bardzo
- Zapomnij, rzygać mi się chce jak na Ciebie patrzę - Skierowała głowę w moją stronę, chowając się w moich ramionach
- No nic potem porozmawiamy, teraz musimy coś załatwić. A Ty przemyśl sobie to i jak wrócę mam nadzieję, że będziesz skakać na samą myśl spotkania ze mną- Zaśmiał się w naszą stronę po czym razem z guru wyszedł
- Na komedzie już pewnie nas szukają - Chciałem dodać jej jakoś otuchy, widziałem że źle znosi to wszystko, porwanie a do tego ten cały Arek
- Żeby się tylko pospieszyli. - Powiedziała nieco zrezygnowana - Nie mam ochoty siedzieć tu ani chwili dużej. Tym bardziej z nim - Dodała smutniejsza
- Nie to, że jestem jakimś pesymistą, ale nie widzę jak byśmy mogli uciec, czy się uwolnić to może porozmawiamy
- Super, mamy siedzieć na dupie i nic nie robić ? Mikołaj no proszę Cię
- A co mamy zrobić ? Nie mamy jak przeciąć lin, nie ma okien to co mamy zrobić
- W sumie - Odparła juz całkowicie zrezygnowana - To co proponujesz porozmawiać  tylko o czym ?
- Hmmm.... może powspominamy stare dobre czasy jak się poznaliśmy czy hmmm może opowiesz mi jakaś ciekawą historię z Twojego życia - Zamilkła, jak by szukała odpowiedzi na to pytanie
- Moje życie nie jest aż tak ciekawe - Odparła po chwili, jak by nie była tego pewna
- To tak jak moja - Nie wiedziałem o co chodzi, więc wolałem uciąć ten temat  - A pamiętasz jaką wtopę zaliczyłem jak zaczynałaś u nas pracę
- Tego nie zapomnę do końca życia - Zaśmiała się - A tak swoją drogą serniczek, pączki  to gdzie ?
- Jak skopiemy im tyłki to zapraszam na pączusie i serniczek w ilościach o jakich nie marzyłaś. A do tego proponuje lody i co Tylko sobie zażyczysz
- Chcesz, żebym była gruba a wtedy złożysz o zmianę partnera i będziesz jeździć z jaką anorektyczką   - Odparła nad wyraz poważnie
- O niczym innym nie marzę - Rozmowa trwała w najlepsze, kiedy w pomieszczeniu pojawili się znowu oni.
- Macie - Rzucił w naszą stronę kawałek chleba
- Nie mam zamiaru tego jeść - Odparła stanowczo Karolina - Wiesz, że jak nas znajdą to macie przejebane ?
- Straszysz mnie księżniczko ? - Zbliżył się w jej stronę
- Nawet się do niej nie zbliżaj - Wycedziłem przez zęby
- Bo co mi zrobisz rycerzyku, Twoja partnerka jest taka śliczna już dawno miałem na nią ochotę, tylko ona udaje taką niedostępną  - Uśmiechnął się obleśnie w jej stronę. Ona nie powiedziała nic tylko plunęła w jego stronę
- Rzygać mi się chce jak na Ciebie patrzę - Dodała po chwili.
- Tak się bawić nie będzie - Zrobił krok w naszym kierunku, wyciągając w jej kierunku ręce
- Zostaw ja ! - Jedyne co mogłem zrobić to zakopać mu z  całej siły łydkę.
- Kurwa ! - Wrzasnął, odsuwając się na chwilę  - Pożałujesz - Powiedział po czym ponownie poczułem jego rękę na swojej twarzy, w ustach poczułem metaliczny posmak krwi.
- Zostaw mnie ! - Krzyczała, bezbronna, próbowała się wyrwać, ale nie miała szans - Słyszysz puść mnie  - . Widziałem w jej oczach przerażenie  i starch, miałem ochotę go zabić, zamordować. Zrobić wszystko byle tylko ją zostawił, byle by była bezpieczna, chociaż to ja miałbym za to zapłacić
- Zostaw ja ! - Krzyczałem, próbowałem wstać, ale miałem z tym problem. - Weź mnie, a ją zostaw !
- Ciebie ? A co ja będę z tego miał, z Tobą się tak nie zabawię jak z nią - Przejechał po jej policzku palcem
- Mikołaj ! - Widziałem łzy w jej oczach. Do ostatniej chwili widziałem nadzieję, liczyła na mnie, a ja ją zawiodłem. Nie mogłem nic zrobić, nie mogłem jej ocalić. Tego spojrzenia nie zapomnę do końca życia,jej oczu proszących o pomoc

środa, 25 lipca 2018

Miniaturka "5 LAT"

Witam !
Zapraszam was na specjalną miniaturkę z dedykacja dla żarówek, mam nadzieję że skradnie wasze serca i zostawicie po sobie jakiś ślad kolejne część serii myślę, że koło pt.
Pozdrawiam !


"Są chwile, gdy złapanie oddechu sprawia mi ból, 
nie jestem w stanie oddychać, myśleć, być... istnieć.
Wówczas jedyne czego pragnę to cisza, zatrzymanie się czasu - chociaż na jedną maleńką chwilę,
na ułamek sekundy. 
Być może dzięki tej sekundzie byłbym w stanie wypuścić powietrze, 
a kolejny wdech przyniósłby już tylko ulgę. Nigdy jednak tak się nie stanie.
Czas gna naprzód, nie zważając na nasze zachcianki, to pędzący ekspres,
który zatrzyma się dopiero w dniu naszej śmierci.
Jedyny wybór, jaki mamy, to wyskoczyć z niego wcześniej lub pędzić przed siebie,
nie będąc pewnym, co czeka za rogiem." - K. Klimkiewicz "Jeśli tylko...."


"(...) Jednak bez względu na wszystko cierpienie boli, tak mocno boli,
że żadna z metod nie potrafi tego bólu uśmierzyć.
Nic nie jest w stanie sprawić, żeby rana w sercu się zagoiła.
I ten ból, mimo że kiedyś osłabnie, pozostawi piętno już na zawsze." 
- K. Klimkiewicz "Jeśli tylko...."
" (...) Czy uczucia są racjonalne ? Czy 
możemy wymagać od nich logiki ? To
 czynny powinny mieć sens, to na czyny mamy 
wpływ, większy lub mniejszy, ale jednak
 zależą od nas, a uczucia? Nie one się po prostu pojawiają..." - K. Klimkiewicz "Jeśli tylko...."


- Spójrz - Powiedział patrząc w gwiazdy. Niebo tej nocy było wyjątkowo piękne i przejrzyste było widać wszystkie gwiazdy, księżyc świecił wyjątkowo mocno  - Widzisz te gwiazdy i księżyc - zapytał cicho szeptem
- Tak - Szepnęłam leżąc na jego kolanach, on spojrzał mi w oczy, widać w nich było ogromną miłość.
- Nieważne gdzie będę jeżeli tylko spojrzysz na niebo, w gwiazdy zawsze będę tuż obok Ciebie, zawsze będę z Tobą - Szepnął po czym złożył na mych ustach czuły pocałunek

Nigdy nie zastanawiałam się jak to jest w ułamku sekundy stracić wszytsko, co najcenniejsze. Nigdy nie zastanawiałam się jak to jest kiedy życie rozpada Ci się na milion maleńkich kawałeczków, i nie możemy go poskładać w całość, mimo usilnych prób i starań zawsze brakuje tego jednego elementu, tego który spajał wszystko w jedną całość. Nigdy nie zastanawiałam się jak to jest kiedy upadasz na samo dno, i jak to jest kiedy próbujesz się z niego podnieś. Jak trzeba być cholernie silnym i odważnym by zacząć żyć od nowa, żyć na nowo w tym samym miejscu wśród tych samych ludzi,tych samych miejsc tylko bez tej jednej najważniejszej osoby, jak żyć tuż obok niej, a jednak tak daleko w końcu nie możesz jej dotknąć, poczuć, widzisz tylko wasze wspólne zdjęcia, odwiedzasz wasze wspólne miejsca tylko już bez niego. Jak żyć z waszymi marzeniami i pragnieniami, kiedy nie są już tylko Twoje czy tylko jego, są wasze a jego już nie ma.

 Nie krzyczysz, nie płaczesz tylko umierasz samotnie, upadasz na dno swojej duszy i płaczesz błagając o lepsze jutro. Na zewnątrz udajesz silną i odważną, a w głębi duszy umierasz co dnia coraz bardziej, co dnia boisz się wstać i żyć bez niego, żyć wspomnieniami o nim,  każdego dnia uczysz się żyć na nowo i kiedy już poskładasz tą pieprzoną układankę,kiedy nauczyć się żyć, to On patrzy na Ciebie z góry i  drwi z Ciebie po raz kolejny, po raz kolejny wywraca Twoje życie do góry nogami.
Właśnie to wszytsko spotkało mnie 5 lat temu, 5 lat temu straciłam sen życia, umarłam gdzieś w środku. Razem z nim umarłam ja, razem z nim wszystko odeszło, plany marzenia i wszystko co najpiękniejsze. Jedyne co pozostało to wspomnienia, wspomnienia i dwie gwiazdki na niebie. Dwie gwiazdki, które były dla mnie najcenniejsze.
5 lat temu kiedy zadzwonił telefon, jeden pieprzony telefon nie potrafiłam wydusić słowa, złożyć zdania, wybełkotać chociaż jednego maleńkiego słowa. A kiedy spojrzałam w te maleńkie błękitne oczy, kiedy musiałam powiedzieć że jej kochany tatuś nie żyje, że jej braciszek który mieszka w brzuszku go nie pozna, umarłam po raz kolejny. Bo jak nie umrzeć kiedy Twoje dziecko co noc płacze, za ukochanym tata, jak nie płakać kiedy na 11 urodzinach zamiast marzyć nie wiadomo o czym, o psie, super nowym telefonie, rolkach, deskorolce, czy czymś podobnym ona jedyne czego pragnie to powrót ojca, jej kochanego tatusia, którego już nie ma, jak nie płakać kiedy Twoja 14 letnia córka opowiada swojemu 4 letniemu braciszku co  noc o ich ojcu, jakim był cudownym człowiekiem, ja bardzo ich kocha. Jak nie płakać kiedy Twój 4 letni syn w przedszkolu opowiada o swoim tacie, mimo tego że go nie zna opowiada o nim tak wspaniale i mówi jak bardzo go kocha ?. Jak  nie płakać kiedy zakańcza, że tej miłości nauczyła go siostra, która co dnia po szkole zabiera go na cmentarz i płaczę tam godzinami.? Jak nie płakać kiedy Twoja 10 letnia córka płaczę nad grobem swojego ojca, krzycząc że nie opuści go i zostanie tu razem z nim.? Jak nie płakać kiedy co rok słyszysz, że to on jest jej bohaterem ? Jak nie płakać kiedy co rok powtarza to samo marzenie, że chce by wrócił ?
- Nie jesteś moim ojcem, żeby mi rozkazywać ! - Co dzień to samo, ten sam schemat. Od tamtego dnia nigdy nie pomyślała bym, że będę jeszcze mogła z kimś dzielić życie, jednak pojawił się on i pół roku temu stał się naszą częścią. Stara się jak może, ale ona za bardzo tęskni za ojcem.
- Nie jestem, ale to nie powód żebyś mnie tak traktowała - Jak zawsze starał się załagodzić sytuację i za za to go kochałam
- Nie jesteś i nie będziesz, więc daruj sobie tamte uwagi i zachowaj je dla siebie - Burknęła, była mieszanką wybuchową połączeniem naszych charakterów, z pozoru słodka i łagodna o ogromnym sercu, ale o swoje zdanie potrafiła walczyć do końca.
- Mamusiu dla czego Dominika kłóci się z wujkiem Kamilem ? - Wskoczył mi na kolana patrząc głęboko w oczy
- Nic się nie dzieje - Ucałowałam go w czółko - I jak gotowy do szkoły ? - Uśmiechnęłam się w jego stronę. Był wierną kopią swojego taty, jego siostra miała po nim oczy, a cała resztą przypomniała mnie, za to charakter miała jak nasza dwójka.  Za to Kubuś  był zupełnie jak on.
- Chodź mały odprowadzę Cię do szkoły, a potem pójdziemy do taty tak jak obiecałam - Wzięła go za rączkę. Dominika nie miała łatwego charakteru, ale kochała brata ponad wszystko.
Wyszli zostałam sama, dzieci w szkole a Kamil pojechał w delegacje, miał wrócić za tydzień. Nie lubiłam takich momentów, duży dom dzień wolny od pracy a ja sama w naszym domu wszystko przypomniało mi jego każdy kąt każdy element, wszystko było jak niepełniony sen, wszystko przypominało mi to co było między nami mimo upływu lat wspomnienia nie umierały. Mimo poukładanego życia cudownego faceta nie byłam gotowa na radykalne zmiany, na zmiany które zaproponował on przeprowadzka z rancza, ponowne małżeństwo, to wszystko, ale jeszcze nie teraz. Ten dom, to wszystko tutaj było częścią mnie nie potrafiłam z tego zrezygnować tak łatwo.
- Cześć co Cię tu sprowadza ? - W drzwiach ujrzałam moją najlepszą przyjaciółkę, wyglądała inaczej niż zwykle.
- Niunia, przepraszam - Nie miałam pojęcia o co chodzi, wyglądała tak inaczej jak by coś ją od środka  gryzło
- Paulina, co jest nie strasz mnie - Otworzyłam szeroko drzwi - Chodź powiedz mi o co chodzi
- Nie, to nie ze mną musisz porozmawiać. Ja tylko chec, żebyś wiedziała że nie mogłam inaczej. I liczę, że mi kiedyś wybaczysz - Opuściła głowę i odeszła, zostawiając mnie z milionem pytań. Nie zdarzyłam nawet zamknąć drzwi, a ktoś ponownie zapukał. Otworzyłam je ponownie, już chciałam zasypać ją milionem pytań, kiedy ujrzałam jego
- Wszystko Ci wyjaśnię - Powiedział cicho, nie czekając na moją odpowiedź opowiedział mi wszystko co się działo, wszystko przez co zapadł się mój świat - Zrobiłem, to po to żeby was chronić. Nie było dnia, żebym za wami nie tęsknił - Dodał na koniec.
- Chronić nas ? Chyba siebie ? ! - Nie wytrzymałam nie potrafiłam ukryć emocji - Czy Ty wiesz co ja wtedy czułam pomyślałeś, o tym pomyślałeś o Dominice o Kubusiu, jak oni sie czują. Może Kubuś nawet Cię nie zna ale Dominika. Wiesz co ona czuła miała zaledwie 10 lat, a musiała pochować ukochanego tatusia, swoją pierwszą wielką miłość ?!
- Chciałem was chronic - Spojrzał na nas smutno - Ja wiem, że mineło tyle lat, ale kocham was, co dnia tak cholernie mi was brakowało. Proszę Cię porozmawiajmy
- Nie - Odparłam ostatkiem sił zamykając mu drzwi przed nosem. Kiedy tylko drzwi się zamknęły opadłam na ziemię, osunęłam się jak kłoda. Po moim policzku płynęły łzy, gorzkie łzy. Kiedy juz ułożyłam sobie życie, nauczyłam się żyć bez niego, on wrócił. Pojawił się ponownie, wszystko wróciło jak bumerang, wspomnienia wszystkie dobre i złe chwile.
- Przyjedź proszę Cię - Wybełkotałam w telefon i się rozłączyłam tylko, tyle potrafiłam powiedzieć. Właściwie wybełkotać. To ona była przy mnie przez ten czas,to ona pomogła mi się pozbierać, byli inni, ale ona zrobiła najwięcej.
- Krzysiek dopiero mi powiedział - Powiedziała już na wstępnie stojąc w drzwiach - Podobno Kubis był u niech dziś rano i wszystko im powiedział. Kochana nawet nie wiem co powiedzieć - Przytuliła mnie mocno
- Jak on mógł ! Jak on mógł ! - Powtarzałam w kółko - I co ja teraz mam zrobić powiedzieć Dominice Kubie ? Kamilowi ? - Spojrzałam na nią - No co ?  Emilka ja mam poukładane życie, dwójkę dzieci które pogodziły się że ich tato nie żyje, faceta który kocha mnie na zabój, który stara się zastąpić Kubie ojca a z Dominiką obchodzi się jak z jajkiem. I co on wraca mówi, że to wszystko jego niby śmierć to było, żeby nas chronić? Przed czym? Powiedz mi do cholery przed czym ? Wiesz, że ja co dnia modliłam się, żeby mieć siłę do życia ? Bo nie potrafiłam bez niego żyć bo co rano kiedy czułam jego zapach na poduszce obok chciałam iść z sobą skończyć bo nie umiałam, żyć bez niego, bo on był moim życiem i tylko Dominika i Kubuś mnie przed tym ratowali. Żyłam tylko dla nich
- Nie wiem, co Ci powiedzieć - Odparła cicho, szukając odpowiedzi na moje pytania. - Ale mam pomysł ja wiem, że to nie czas na imprezy ani takie rzeczy, ale zadzwonimy do Krzyśka przywiezie Gaje i Tośka, a my wyjdziemy
- Nie - zaczęłam kręcić głową  - Chce zostać w domu i, po prostu chce  - Nawet nie pozwoliła mi skończyć
- I wyć w poduszkę, super pomysł tylko co powiesz Dominice bo tak jak Kubuś kupi każdą bajeczkę, to ona już nie. Nie mówię o dyskotece tylko o wypadzie na piwo. - Próbowała mnie przekonać
- Może masz i rację - Przyznałam jej po chwili, jutro i tak mam wolne. Tylko zadzwonić muszę do Nadii bo po szkole chce iść na cmentarz
- No i super Krzysiek ich odbierze, pobawi się w opiekunkę a my pójdziemy pogadamy. Ty się wypłaczesz przemyślisz co dalej, wygadasz a mi w sumie alkohol też się przyda bo nie wierze w to co się dzieje
- Tylko, proszę niech Krzysiek nie mówi nic, niech się nie wygada
- Nie no jasne, jasne. Jaja bym mu ucięła jak by pisnął chociaż słówko .
 *
Kiedy wieczór wreszcie nadszedł z Emilką wybrałyśmy się do knajpy, Dominika wyczuła od razu, że coś jest nie tak. Miała to po nim wyczuwała mój humor w ułamku sekundy.
- I co ja mam zrobić ? - Zapytałam zrezygnowana pijąc drinka
- Nie mam pojecie - Odparła brunetka  - Nie mówię, że zrobił źle ale też nie mówię że zrobił dobrze. To wszystko jest takie popieprzone
- Ja już  go pochowałam rozumiesz. Opłakałam ułożyłam sobie życie, a tu nagle pojawia się on. Jak niby nic oświadcza, że żyje bo to wszystko było tylko dla naszego dobra
- Wiesz jaki on jest i zawsze był - Spojrzała na mnie, kładąc swoją rękę na mojej - Musisz teraz odpowiedzieć sobie na jedno ważne pytanie
- Jakie ?
- Kogo kochasz ? Co dalej
- Nie wiem, po prostu nie wiem Kamila pokochałam było ciężko, ale mu zaufałam i pokochałam go. A on, on zawsze był całym moim światem, był wszystkim razem z nim umarłam i ja, a kiedy już się podniosłam i poukładałam moje życie, pojawił się on ten zagubiony element układanki
- Zmarzniesz - Usłyszałam za sobą jego głos, po chwili okrył mnie kocem. Było chyba koło 3 nad ranem. Emilka już spała lekko wcięta, a ja dziś nawet nie potrafiłam się opić.
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się lekko - Co ja mam robić ? - Spojrzałam na niego błagalnie jak by miał być wyrocznią
- Nie wiem, do mnie to też jeszcze nie dociera - Stanął obok mnie, razem patrzyliśmy w niebo
- Wiesz kiedyś powiedział, że jak będę patrzeć w gwiazdy w niebo to żebym pamiętała, że jest tuż obok
- Nie powiem Ci co robić, czego nie robić bo sam nie wiem. Jedyne co wiem to, że od zawsze byłaś jego całym światem, pamiętam jak bał zrobić się krok w Twoją stronę, a potem jak cieszył się że czujesz to co on. Kiedy zgodziłaś się być jego żoną niemal odfrunął, a jak powiedziałaś że jesteś w ciąży to już odfrunął. Pamiętam to jak dziś, akurat byłem za Olkę, Jaskowska mówiła do niego chyba z milion razy, a on nic bo gdzieś bujał dopiero po chwili wypalił że będzie ojcem, był tak szczęśliwy tak cholernie szczęśliwy, a potem ciąża z Kubą  od razu biegł do domu, żebyś się nie męczyła, żeby Dominika nie była zazdrosna - Przerwał na chwilę - Rodzina zawsze była dla niego na 1 miejscu, dla niej zrobił by wszystko. Nie powiem, że zrobił dobrze. Bo to on powinien trzymać Cię za rękę kiedy Kubuś przychodził na świat, to on powinien być na dniu ojca w szkole u Dominiki, to on powinien uczyć go grać w piłę i jeździć na rowerze, to on powinien wpierać złamane serce Dominiki.
- Jesteś prawdziwym przyjacielem, zawsze byłeś kiedy Cię potrzebowałam, Emilka tak samo - Oparłam o niego głowę
- W końcu od czego są rodzice chrześni
- Dziękuje - Odparłam cicho patrząc w gwiazdy - I co ja mam powiedzieć dzieciom ?
- Dominika kocha go i tęskni za nim cholernie, Kubuś go nawet nie zna ale tęskni za nim tak samo mocno. Domi oddała by wszystko co ma żeby tylko wrócił
- 5 lat, temu oddała bym wszystkie skarby świata, żeby ponownie był obok
- A teraz ?
*
- Mamuś, a Ty na pewno nie chcesz z nami jechać ? - Zapytała mnie kiedy jedliśmy śniadanie
- Na pewno, trochę od was odpocznę - Zażartowałam
- A będziesz tęsknić za nami - Posłał mi ten słodki uśmieszek
- Oczywiście skarbie bardzo
- To co, szybciutko się spakujcie do końca Tosiek pomóż Gaj, a Ty Dominika Kubie i zaraz jedziemy na wycieczkę życia - Krzysiek jak zawsze chciał rozbawić wszystkich. Po 2 godzinach Zapałowie z Dominiką i Kubą pojechali na wycieczkę, zostałam sama i ponownie muszę się bić z myślami, Zapałowie dostali dzień wolny, obstawiam że Krzysiek przedstawił Jaskowskiej całą sytuację i dla tego dostał urlop tak po prostu. Ledwo wróciłam z zakupów usłyszałam pukanie do drzwi, bez namysłu otworzyłam, stał w nich on.  Nie zapytał o pozwolenie, nie zapytał o nic tylko wszedł bez słowa składając na moich ustach czuły pocałunek, nie potrafiłam mu się oprzeć brakowało mi  go przez 5 lat, tak cholernie mi go brakowało, tęskniłam za jego zapachem, za jego ustami, ramionami, tęskniłam po prostu za nim. Był dla mnie jak woda  na pustyni dla spragnionego wędrowcy.  Po chwili oderwał się ode mnie i wyszedł zostawiając mnie samą, z natłokiem myśli. Nie potrafiłam się ruszyć z miejsca, nogi uginały się pode mną tak samo kiedy pocałował mnie po raz pierwszy.
Wróciliśmy wtedy z kina odprowadził mnie pod same drzwi, a kiedy już weszłam do mieszkania poszedł za mną, zapukał a jak otworzyłam to wszedł tak zupełnie bez słowa i pocałował mnie po raz pierwszy, do dziś pamiętam jak ugięły się pode mną nogi, jak opadłam z siły, myślałam że zemdleje że będę potrzebować lekarza, ten pocałunek był tak delikatny, całował mnie z pasją i czułością, a kiedy się ode mnie oderwał zostawił mnie z milionem myśli, z setką pytań w głowie. Kiedy tylko doszłam do siebie wybiegłam za nim, ale go nie było bez wahania złapałam taksówkę i pojechałam za nim na ranczo, czekałam na niego, ale jak tylko go ujrzałam bez słowa złożyłam na jego ustach pocałunek.Wszystkie wspomnienia, marzenia wróciły z zdwojoną siłą, był tak blisko mnie, a ja nie potrafiłam podjąć decyzji.
Nawet nie wiem kiedy w drzwiach ponownie pojawił się on, przez chwilę milczał patrząc mi w oczy, ponownie nie potrafiłam nic zrobić w milczeniu stałam pod ścianą, patrząc w jego błękitne tęczówki. Nie wiem nawet kiedy, jego usta ponownie znalazły się na moich, tym razem pocałunek był dłuższy, oddawał więcej emocji, czułam jak mój świat wiruje. Kiedy on ponownie odszedł bez słowa, ponownie zostałam sama z myślami, które krążyły mi po głowie. Sama nie wiem czemu czy pod wpływem emocji, impulsu wybiegłam za nim Dostrzegłam go na końcu ścieżki, szedł w kierunku przestanku, z daleka było widać jaki jest przybity. Chyba usłyszał trzaśniecie drzwi bo zatrzymał się tuż przy furtce, po czym odwrócił się w moją stronę. Zatrzymałam się w tej samej chwili i patrzyłam na niego bez słowa.  W moich oczach pojawiły się łzy,  które spływały samoistnie, a ja stałam zapatrzona w niego, w ułamku sekundy z nieba spadł deszcz, krople wody wielkości deszczu spływały po naszych ciałach, krople spływające po moich policzkach mieszały się z deszczem.
Nagle poczułam jego dłonie na moich policzkach, wbił się w moje usta ponownie zatraciłam się w nim zapomniałam o otaczającym nas świecie, o wszystkim co do okoła. Czułam jak świat pod moimi nogami wiruje, jego ręce błądziły po moim ciele, po chwili znaleźliśmy się w domu zrzucając z siebie mokre ubrania, jego ręce gładziły moje ciało zostawiając po sobie ciepło, czułam się jak wtedy to 16 lat temu, kto by pomyślał że w tak krótkim czasie moje życie zmieni się i to, aż tak w niecały rok się zaręczyłam, a półtorej roku później stałam na ślubnym kobiercu, a za mną rodzina przyjaciele i nasza roczna córeczka.
- Dla czego nie śpisz ? - Poczułam jak obejmuje mnie od tyłu, chłodne powietrze wywoływało u mnie gęsią skórkę
- Myślę - Odparłam patrząc w księżyc - O tym wszystkim co teraz będzie
- Kocham was najbardziej na świecie i nigdy z was nie zrezygnuje - Szepnął mi do ucha
- Jak sobie to wszystko wyobrażasz ? - Spojrzałam na niego - Wiesz, że poukładałam sobie życie, że po ponad 4 latach w końcu udało mi się pozbierać, a teraz pojawiłeś się Ty
- Wiem, i nigdy nie wybaczę sobie tego że przez 5 lat nie było mnie obok was. Każdego dnia cholernie za wami tęskniłem, błagałem Boga żeby ich złapali i mógł do was wrócić, kiedy Kubis powiedział mi, że jedyną rzeczą żeby was ocalić jest moja śmierć nie zastanawiałem się ani chwili wiedziałem, że muszę to zrobić żebyście były bezpieczne. Zdawałem sobie sprawę, że złamę wam życie, ale jesteście dla mnie całym światem. I gdybym miał wybierać ponownie, wy albo ja bez wahania wybrał bym tak samo -  Mówiąc co patrzył mi w oczy, blask księżyca odbijał się w jego tęczówkach
- Nigdy nie przestałam Cię kochać - Wyszeptałam - Cały świat mi się zawalił, umarłam razem z Tobą  - On bez słowa przytulił mnie mocno.
- Mamusiu powiedz w końcu co to za niespodzianka ? - Zapytał zaciekawiony
- Młody niespodzianka to niespodzianka - Uśmiechnęła się do brata  - Pewnie ma coś wspólnego z wyprowadzką Kamila - Widziałam w lusterku jej uśmiech
- Zraz się dowiecie - W głębi duszy bałam się ich reakcji. Dominika nie widziała ojca 5 lat, Kubuś nawet go nie poznał.  Ledwo wysiedliśmy z samochodu, a Dominika rzuciła się biegiem przed siebie, nie zdążyłam powiedzieć nawet słowa, kiedy wpadła w jego ramiona, tuż za nią pobiegł Kubuś. Już z daleka słyszałam ten płacz i śmiech, ludzi patrzyli na nich z uśmiechem na twarzy, kiedy tylko do nich doszłam przytuliłam ich mocno. Znowu byliśmy kochającą się rodziną.
*
Minęło pół roku, od dnia kiedy ponownie pojawił się w drzwiach, pół roku od momentu kiedy moje życie po raz kolejny wywróciło się do góry nogami. Gdyby kiedyś ktoś powiedział mi, że w ułamku sekundy Twoje życie może zmienić się o 360 stopni wyśmiała bym go, ale jak widać wszystko jest możliwe. Pół roku temu ponownie odzyskałam całkowity sen życia, ponownie poczułam się w pełni szczęśliwa. Teraz kiedy patrzę na to wszystko co było śmieje się z tego, ale w duchu dziękuje Bogu że wszystko się skończyło, że 5 lat łez i smutku w końcu zmieniło się w prawdziwe szczęście.
- Cieszę się, że was mam - Przytulił mnie od tyłu całując w szyje
- Kocham Cię - Szepnęłam całując czule jego usta - Tylko nie znikaj mi już nigdzie bo umieram bez Ciebie
- Nigdy was nie opuszczę - Pocałował mnie czule.
- Obiecaj mi to ! Błagam cię ! Wiesz co ja czułam przez ten czas ? Jak ja za tobą cholernie tęskniłam. Codziennie wyobrażałam sobie, że jesteśmy razem, że leżysz obok mnie i mogę się do ciebie przytulić, wyżalić, opowiedzieć jak mi minął dzień. Ja odchodziłam od zmysłów. Nigdy nie pogodziłam się z takim losem od początku wiedziałam, że to jakaś pomyłka, że wrócisz do nas i będziemy szczęśliwi, ale ten czas, który biegł bez ciebie był najgorszym czasem w moim życiu - mówiłam płacząc w tym momencie nie potrafiłam nad sobą zapanować. To Wszystko było ponad moje siły. Próbowałam być twarda, ale nie dałam rady.
- Kotek naprawdę przepraszam cię za to wszystko ja też cały czas o was myślałem i tęskniłem jak cholera chyba nigdy tak mi kogoś tak bardzo brakowało. Bez was byłem wrakiem człowieka, obojętnym na wszystko. Cały czas myślami byłem przy was. Już was nigdy nie zostawię, bo tak nie da się żyć to jest jakieś wariactwo, z którego nie potrafię się uwolnić, nie potrafię, ale i nie chce i nigdy nie chciałem za bardzo mi na was zależy. Kocham was - kiedy usłyszałem jej łkanie nie mogłem dalej ukrywać co czuję, bo przecież przeze mnie tak bardzo cierpiała




poniedziałek, 23 lipca 2018

07.04 Decyzja



Witam, 
Zapraszam was na moje kolejne opowiadanko, mam nadzieję że się spodoba. Kto ma kurier Tv #powrótbrwibiałacha 😂, jak myślicie co wydarzy się po wakacjach ? Z której strony padnie strzał ?
Czy ktoś rozbroi bombę ? A jeżeli tak, to kto ? Co dalej z Białachem?

Zapraszam do czytania i komentowania ! :*
Dobrej nocy <3


"Ważne decyzje to takie, które zmywają nam sen z powiek i sprawiają,
że nie do końca wiemy, czy czynimy słusznie. 
To takie, które mimo wątpliwości wiemy, że po prostu musimy podjąć."
 - K. Klimkiewicz Jeśli tylko....

Najchętniej została bym w domu, w łóżku i nie wychodziła z niego przez resztę życia. Co ja mu powiem? Jak wytłumaczę mu to co stało się wczoraj? Najpierw go pocałowałam, a potem co  po prostu uciekam, zachowałam się co najmniej jak niezrównoważona psychicznie. Zraniłam go przy tym i to bardzo.
Weszłam do pokoju Mikołaja nie było, po ostatniej akcji mało nie dostałam zawału, w głowie kroił mi się już czarny scenariusz, kolejna bomba, porwanie i wiele innych.
- Spokojnie jest z Krzyśkiem w kuchni. -  Usłyszałam za sobą Jacka - Tylko uważaj bo Białach coś jest nie w sosie dzisiaj -  Zaśmiał się Nowak - Jaskowska prosiła, żebym przekazał,  że Kuba z Pauliną znaleźli ciało chłopca. Reszta szczegółów po służbie
 - Świetny początek służby - Mruknęłam pod nosem, w głębi duszy miałam nadzieję, że Maksiu się odnajdzie
-Dzięki, lece się przebrać na odprawę - Wzięłam rzeczy i wyszłam z pokoju, całe szczęście dzień minął szybko dużo pracy i mało czasu na rozmowę, z każdą próbą kiedy Mikołaj chciał rozpocząć rozmowę odzywał się Jacuś z jakąś nową  sprawą, normalnie spadał mi z nieba, kiedyś bym go za to zabiła, a dziś. Bałam się tej rozmowy bałam jak cholera, nie chciałam go zranić, ale nie potrafiłam.
- Dzięki za dziś, do jutra - Chciałam jak najszybciej uciec z pokoju, nie miałam siły na rozmowę. Nawet nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, co powiedzieć, żeby go nie zranić, o ile już go nie zraniłam.
- Poczekaj - Poczułam jak łapie mnie za rękę, starając się mnie zatrzymać. Wzięłam głęboki wdech, bałam się jak cholera tej rozmowy - Możemy porozmawiać ? - Puścił moją dłoń, stałam  naprzeciw niego, ale nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy
- Mikołaj, ja ... - Nie miałam pojęcia co mam powiedzieć. W sumie wiedziałam co chce powiedzieć, ale nie miałam pojęcia jak ubrać to w słowa. Jak powiedzieć to raniąc go jak najmniej, jak powiedzieć to nie raniąc go wcale - Przepraszam  zapomnij o tym - Tylko tyle potrafiłam powiedzieć
- Ale .... - Zraniłam, go.... stało się coś czego nigdy nie chciałam, widziałam to w jego oczach, ten smutek, ten ból. Musiałam uciec jak najszybciej
- Przepraszam, alkohol to wszystko.... Wybaczysz mi ? - Spojrzałam na niego - Nie chce psuć tego co jest między nami. - Mikołaj spojrzał na mnie dopiero po chwili
- Jasne - Lekko się uśmiechnął - Zapomnijmy o tym, tak będzie najlepiej
- Przepraszam jeszcze raz. To co do zobaczenia jutro - Uśmiechnęłam się - Lece po siostra na mnie czeka - Powiedziałam pierwsze co przyszło mi do głowy
- Cześć - Usłyszałam za sobą  jego smutny głos. Ten pocałunek, a potem ta ucieczka, zraniłam go i to cholernie wiedziałam to w jego oczach, ten smutek, to wszystko. Właśnie tego nie chciałam zrobić, nie chciałam go zranić za bardzo mi na nim zależało, nie chciałam a zraniłam. Chciało mi się wyć, płakać.
- To wszystko jest takie popieprzone - Mówiłam popijając wino, kieliszek za kieliszkiem. Nawet alkohol nie koił tego bólu. Chciałam zatracić się i chodź na chwilę zapomnieć o tym jak go skrzywdziłam, ale nie umiałam. Nawet nie potrafiłam się upić.
- Co takiego ?
- Wszystko, to całe życie jest takie popieprzone - Kontynuowałam dalej swoje smętne wywody
- Niunia, a tak jaśniej można by ?
- Jaśniej, no jak Jaśniej to całe życie jest popaprane.
- No, ale powiedz jaśniej - Starała się mnie zrozumieć, ale jak ona może to pojąć skoro ja sama nie umiem.
- Jaśniej ? To popatrz na moje życie i będziesz wiedział wszystko - Skończyłam kolejny kieliszek, po czym wzięłam kolejną butelkę
- Boże dziewczyno ja oszaleje - Powiedziała wypijając cały kieliszek wina - W alkoholizm popadnę w najlepszym wypadku, a w najgorszym biały kaftan i psychiatryk
- Pij nie gadaj tyle - Mówiłam już lekko wcięta, pijąc kieliszek za kieliszkiem
- Chodzi o Twoją siostrę ? - Zaczęła zgadywać
- Ewka, a daj spokój. Ona jak już coś zrobi to ręce opadają. Dobrze, że póki co siedzi na dupie
- Boże ! - Skwitowała brunetka nalewając sobie wina
- Czekaj, czekaj muszę mu napisać - Zaśmiałam się wyciągając telefon
- Co komu ?
- No jemu   - Kotuniu....  nie nie wróć, Przepraszam za dziś... nie kurde nie tak - Będziesz tak kochany  Nie tak też nie.
*
 - To wszystko jest takie popieprzone - Kolejny łyk piwa, myślałem że z każdym kolejnym będzie coraz lepiej, a jednak
- Co takiego ? Stary o czym Ty gadasz
- O moim całym życiu. Jak już coś się ułoży to chwila moment i jeb - Tym razem sięgnąłem po wódkę
- Boże ! Co ja z Tobą mam
- O popatrz napisała " Mógłbyś po mnie rano przyjechać ? Jeszcze raz przepraszam, wybacz mi znaczyć dla mnie cholernie dużo"
- Boże człowieku, tylko nie odfruń bo już unosisz się nad krzesłem - Zażartował brodaty
-Ona jest taka cudowna - Alkohol zaczął przeze mnie przemawiać
- Białach się zakochał, Białach się zakochał - Zaczął ze mnie żartować
- Żebyś Ty wiedział ja całuje - Rozmarzyłem się
- Ty i Karolina ?! - No i pięknie Rachwał mnie zamorduje, spojrzałem na Zapałę i opowiedziałem o wszystkim.
- Ta propozycja Jaskowskiej, ja ją przyjmę.... - Wstałem spoglądając przez okno
- Stary co Ty pieprzysz?! Jak to chcesz wyjechać ?!
- Nic mnie tu nie trzyma - Przed oczami miałem jej twarz, nas pocałunek a potem te słowa "Przepraszam".  - Póki co nie mów nic nikomu - Spojrzałem w jego kierunku
- Ale stary !
 - Jesteś moim przyjacielem ? - Może to był nie fer, ale wiedziałem, że podziała.
- Przemyśl to proszę Cię, to ważna decyzja
- Od paru dni ta decyzja zmywa mi sen z powiek, a teraz nic mnie tu nie trzyma. Nikt  mnie już tu nie trzyma - Dodałem po chwili
Wieczór z Krzychem minął szybko, zanim się zorientowaliśmy Emilka pogoniła nas zła. Jak twierdziła zrobiłyśmy z domu melinę, zostawić nas dwóch samych itp. No cóż nawet nie jest mi  się dane opić . Cóż za los....
- Cześć, dzięki - Stanęła obok mnie opierając się o samochód
- Widzę, ze ciężka noc - Zaśmiałem się
- U Ciebie nie lepiej - Zaśmiała się lekko speszona . Kochałem jej śmiech, to jak się peszy - Możesz chociaż prowadzić ?
- Jasne, przecież nie wsiadł bym za kółko gdybym nie mógł, ale widzę że Ty niekoniecznie- Nagle poczułem silne uderzenie z tyłu głowy




sobota, 21 lipca 2018

07.03 Przepraszam

Witam,
Zapraszam was na kolejne opowiadanko.
Miłego czytania ! <3

Zanim Mikołaj złapał ten cały ładunek całe życie stanęło mi przed oczami, każda dobra chwila, wszystko co radowało mnie do tej pory, wszystkie dobre i złe momenty. Najwięcej wspomnień miałam z Mikołajem, tylko dla czego akurat z nim.
Stałam wpatrzona w okno, tak cholernie się bałam tego co może się stać, co mogło się stać, jak widać wystarczy ułamek sekundy, żeby wszytsko się skończyło, nigdy nie doceniamy tego co mamy do tej pory, aż do momentu kiedy coś się stanie. 
- Karolina  - Usłyszałam nagle jego  głos
- Tak ? - Nie spojrzałam w jego stronę, nie oderwałam wzroku od okna
- Co jest ? - Zapytał mnie  czule 
- Nic - Odparłam tak od niechcenia 
- Przecież widzę - Poczułam jego rękę na ramieniu, sama nie wiem dla czego, ale momentalnie się do niego przytuliłam, on nie powiedział nic tylko mocno mnie obiął. Tak bardzo cieszyłam się, że to wszystko się już skończyło
- Tak się bałam - Powiedziałam wtulona w niego, on nie powiedział nic tylko ucałował mnie w czubek głowy. Nagle drzwi do pokoju się otworzyły, momentalnie odsunęłam się od niego
- Dobrze, że nic Ci nie jest - Przytulił go po męsku i poklepał po ramieniu
- Kurdę jak miał bym takie powitania to codziennie bym mógł siedzieć z bomberem - Zaśmiał się, ale jak tylko zobaczył moją minę dodał krótko - Żartowałem, zdecydowanie jedna akcja na całe życie mi wystarczy
- Na dziś koniec dla was - Do pokoju wparowała Jaskowska
- Ale jak to, a ten .... -
- Dziś Kuba z Paulina się tym zajmą, a wy do domu. To polecenie służbowe - Spojrzała w moim kierunku - I tym razem nie ma odmowy
- Nie wiem o co chodzi dokładnie, ale tak jest Pani komendant już nas nie ma - Uśmiechnął się w moją stronę, dając znak żeby  uciekać do domu
- To był ciężki dzień - Odparł kiedy byliśmy już przed komendą, widać że ulżyło mu, że już po wszystkim
- Całe szczęście już koniec. Marzy mi się zimne piwko - Rozmarzyłam się lekko
- A może zamiast piwka drink, setka Zapraszam - Uśmiechnął się w moją stronę
- W sumie czemu nie - Odwzajemniłam uśmiech
- W takim razie zapraszam na spacerek w ten piękny pochmurny dzień - Zaśmiał się, ruszyliśmy razem w stronę miasta. Przez cała drogę rozmawialiśmy, o wszystkim co się dało, wszystko poza dzisiejszym dniem.
- To co jeszcze po jedynym ? - Zapytał kiedy siedzieliśmy przy stoliku
- W sumie czemu nie - Spojrzałam w jego stronę, alkohol powoli już na mnie działał - Najpierw taniec a potem 4 razy 50 ?
- Jak najbardziej, za - Widać, że mój pomysł spodobał mu się bo uśmiechnął się i poprosił mnie do tańca . Trafiliśmy akurat na wolną piosenkę Mikołaj obiął mnie w pasie, a ja wtuliłam się w  niego, tańczyliśmy w rytm muzyki, czułam się przy nim inaczej niż do tej pory. Było mi dobrze wyjątkowo dobrze, chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie, niestety kolejna piosenka była już nie co szybsza, przetańczyliśmy pare piosenek po czym wróciliśmy do stolika.
- To ja zaraz wracam - Mikołaj zniknął w tumie przy barze . Czułam, ze alkohol coraz szybciej krąży w mojej krwi, znałam się na tyle dobrze dla tego doskonale zdawałam sobie sprawę, że z każdą kolejną kroplą mogą być coraz bardziej odważniejsza w stosunku do niego, a sama nie wiem cz tego chciałam. A może właśnie tego było mi trzeba
- Już jestem - Powiedział stawiając kieliszki z wódka - Mam nadzieję, ze nie masz nic przeciwko, ale mój kuzyn by się do nas dołączył
- Jasne nie ma problemu - Przesunęłam się trochę, żeby jego kuzyn mógł usiąść z nami. Mikołaj usiadł koło mnie, miejsca było mało ja i Mikołaj byliśmy lekko wcięci, dla tego też Białach usiadł blisko mnie, z ręką na oparciu , z daleka mogło by to wyglądać tak, że czule mnie obejmuje.
- Cześć - Usłyszałam nagle męski głos - Marcin - Podał mi dłoń.
- Karolina - Odparłam szybko od niechcenia , po czym sama nie wiem czemu zbliżyłam się jeszcze bardziej do Mikołaja - To co za spotkanie - Powiedziałam podnosząc Kieliszek chciałam jak najszybciej uciec stamtąd
- To gdzie się poznaliście ? - Spojrzał w moim kierunku
- Poznaliśmy się w pracy
- Albo mi się wydaję, albo skądś Cię znam
- Wydaje Ci się pewnie - Mikołaj wyczuł chyba, że coś jest nie tak bo obiął mnie ręką która wcześniej leżała na oparciu. Poczułam lekkie mrowienie, które przeszło przez moje ciało
- Mieliśmy dziś cholernie ciężki dzień - Powiedział podnosząc kieliszek i podając mi go  - Proszę
- Widzę, że dobrze się dogadujecie w pracy jak i poza nią - Uśmiechnął się w moją stronę puszczając mi oczko, po kolejnym toaście. Mikołaja to chyba lekko wkurzyło bo obiął mnie  jeszcze bardziej.
- Grunt to zgrany zespół. Prawda - Spojrzał się w moją stronę, nie odpowiedziałam nic tylko przytaknęłam
- W takim razie wypijmy za zgrany zespół - Podniósł kolejny kieliszek, całe szczęście wódka szybko się skończyła i mogliśmy iść
- Mikołaj zbierajmy się jutro rano musimy być na komendzie - Powiedziałam wstając, nie musiałam powtarzać on wstał zaraz za mną
- To do zobaczenia - Pożegnał się z kuzynem i wyszliśmy. Wyszliśmy z Mikołajem z knajpy chwile szliśmy w milczeniu, jak by żadne z nas nie wiedziało co chce powiedzieć, dopiero pod kiedy znaleźliśmy się pod moim blokiem Mikołaj odezwał się
- Przepraszam - Powiedział zatrzymując się
- Za co ? - Zaskoczył mnie tym pytaniem
- Za to w knajpie Marcin to podrywacz widziałem jak na Ciebie patrzy - Zrobił krok w moim kierunku,  był teraz bliżej mnie zdecydowanie zbyt blisko.
- To było nawet miłe - Poczułam się nieswoją, ale i tak przyjemnie
 - Sam nie wiem czemu, ale nie chce żeby był zbyt blisko Ciebie - Alkohol podziałał na mnie chyba, aż za bardzo. Zamknęłam oczy i sama nie wiem czemu, ale pocałowałam go, dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam.
- Przepraszam - Rzuciłam krótko i uciekłam.