Muzyka

Zapraszamy !!

Razem z Emilką zapraszamy na https://pipopowidaaniapelnewrazen.blogspot.com/

niedziela, 29 lipca 2018

07.05 Dawno się nie widzieliśmy

Cześć, 

Zapraszam na kolejne opko z 7 serii, mam nadzieję że się wam spodoba kolejna część myślę, że koło soboty. 
Pozdrawiam ;* 

"(..) Jednak bez względu na wszystko
cierpienie boli, tak mocno boli, 
że żadna z metod nie potrafi tego bólu 
uśmierzyć.
Nic nie jest wstanie sprawdzić, żeby rana w 
sercu sie zagoiła 
I ten ból, mimo że kiedyś osłabnie, pozostawi 
piętno na zawsze " - K. Klimkiewicz Jeśli tylko....

Obudziłem się miałem skrępowane ręce i nogi. Stałem z Karoliną pod jej blokiem rozmawialiśmy, a potem, ten ból, właśnie Karolina. Ocknąłem się momentalnie, mimo cholernego bólu głowy podniosłem się i rozejrzałem po pomieszczeniu, ona leżała na materacu obok. była nieprzytomna,
- Karolina - Szepnąłem, podnosząc się i starając przedostać do niej. Było ciężko, cholernie ciężko, ale w końcu się przeczołgałem - Maleńka obudź się - Szepnąłem głaszcząc ją po głowię. Ona po chwili otworzyła oczy. 
- Co się stało, gdzie jesteśmy ? - Zapytała rozglądając się po pomieszczeniu. Była zdezorientowana i obolała 
- Nie wiem,  ale spokojnie - Pomogłem jej wstać, ona oparła się o ścianę, usiadłem tuż obok niej. Byliśmy w jakimś małym pomieszczeniu - Pamiętasz coś  ? 
- Nie, rozmawialiśmy a potem ktoś mnie uderzył - Oparła się o moje ramie - Głowa mi pęka - o co w tym wszystkim chodzi?
- Nie mam pojęcia, sam chciałbym wiedzieć. Ktoś nas  pewnie nie lubi - Zaśmiałem się dla rozładowania atmosfery - I chyba zaraz się nawet dowiemy kto - Usłyszałem kroki
- Bardzo śmieszne, głowa mi pęka - Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale drzwi do pomieszczenia się otworzyły.
- Witam, witam nasze gołąbeczki się obudziły - Nie wierzyliśmy własnym oczom. Czego jak czego, właściwie kogo jak kogo, ale ich się nie spodziewaliśmy
- Przecież powinniście siedzieć  - Tylko tyle byłem wstanie wydusić z siebie. Spojrzałem na Karolinę było widać, że jest on ostatnią osobą, którą pragnęła ujrzeć
-  Jak widać znudziło się nam - Zaśmiał się ten cały guru. Wyglądał tak samo idiotycznie jak ostatnio
- Czego od nas chcecie ?
- Tak się do chłopaka zwracasz -  Do pomieszczenia  śmiejąc się wszedł  się ten cały Arek , miałem ochotę strzelić mu raz a porządnie
- Nie dobrze mi jak na Ciebie patrzę - Ogryzła mu się, on zbliżył sie do nas, a właściwie do Karoliny, próbował ją dotknąć ale ona się odsunęła, opierając o mnie
- Zostaw ją  !  Nawet się do niej nie zbliżaj ! - Kopnąłem go, tylko tyle byłem wstanie zrobić. Chwilę później poczułem jego pięść na moim nosie
- Zostaw go ! - Karolina wstawiła się za mną
- Taki odważny jesteś - Syknąłem - Ciekawe coś byś zrobił sam na sam ze mną
- Pomyślimy, może kiedyś - Zaśmiał się - A Ty księżniczko co powiesz na spotkanie sam na sam ? Ja i Ty ? Dawno nie mieliśmy czasu spędzić paru chwil razem, brakuje mi tego nawet nie wiesz jak bardzo
- Zapomnij, rzygać mi się chce jak na Ciebie patrzę - Skierowała głowę w moją stronę, chowając się w moich ramionach
- No nic potem porozmawiamy, teraz musimy coś załatwić. A Ty przemyśl sobie to i jak wrócę mam nadzieję, że będziesz skakać na samą myśl spotkania ze mną- Zaśmiał się w naszą stronę po czym razem z guru wyszedł
- Na komedzie już pewnie nas szukają - Chciałem dodać jej jakoś otuchy, widziałem że źle znosi to wszystko, porwanie a do tego ten cały Arek
- Żeby się tylko pospieszyli. - Powiedziała nieco zrezygnowana - Nie mam ochoty siedzieć tu ani chwili dużej. Tym bardziej z nim - Dodała smutniejsza
- Nie to, że jestem jakimś pesymistą, ale nie widzę jak byśmy mogli uciec, czy się uwolnić to może porozmawiamy
- Super, mamy siedzieć na dupie i nic nie robić ? Mikołaj no proszę Cię
- A co mamy zrobić ? Nie mamy jak przeciąć lin, nie ma okien to co mamy zrobić
- W sumie - Odparła juz całkowicie zrezygnowana - To co proponujesz porozmawiać  tylko o czym ?
- Hmmm.... może powspominamy stare dobre czasy jak się poznaliśmy czy hmmm może opowiesz mi jakaś ciekawą historię z Twojego życia - Zamilkła, jak by szukała odpowiedzi na to pytanie
- Moje życie nie jest aż tak ciekawe - Odparła po chwili, jak by nie była tego pewna
- To tak jak moja - Nie wiedziałem o co chodzi, więc wolałem uciąć ten temat  - A pamiętasz jaką wtopę zaliczyłem jak zaczynałaś u nas pracę
- Tego nie zapomnę do końca życia - Zaśmiała się - A tak swoją drogą serniczek, pączki  to gdzie ?
- Jak skopiemy im tyłki to zapraszam na pączusie i serniczek w ilościach o jakich nie marzyłaś. A do tego proponuje lody i co Tylko sobie zażyczysz
- Chcesz, żebym była gruba a wtedy złożysz o zmianę partnera i będziesz jeździć z jaką anorektyczką   - Odparła nad wyraz poważnie
- O niczym innym nie marzę - Rozmowa trwała w najlepsze, kiedy w pomieszczeniu pojawili się znowu oni.
- Macie - Rzucił w naszą stronę kawałek chleba
- Nie mam zamiaru tego jeść - Odparła stanowczo Karolina - Wiesz, że jak nas znajdą to macie przejebane ?
- Straszysz mnie księżniczko ? - Zbliżył się w jej stronę
- Nawet się do niej nie zbliżaj - Wycedziłem przez zęby
- Bo co mi zrobisz rycerzyku, Twoja partnerka jest taka śliczna już dawno miałem na nią ochotę, tylko ona udaje taką niedostępną  - Uśmiechnął się obleśnie w jej stronę. Ona nie powiedziała nic tylko plunęła w jego stronę
- Rzygać mi się chce jak na Ciebie patrzę - Dodała po chwili.
- Tak się bawić nie będzie - Zrobił krok w naszym kierunku, wyciągając w jej kierunku ręce
- Zostaw ja ! - Jedyne co mogłem zrobić to zakopać mu z  całej siły łydkę.
- Kurwa ! - Wrzasnął, odsuwając się na chwilę  - Pożałujesz - Powiedział po czym ponownie poczułem jego rękę na swojej twarzy, w ustach poczułem metaliczny posmak krwi.
- Zostaw mnie ! - Krzyczała, bezbronna, próbowała się wyrwać, ale nie miała szans - Słyszysz puść mnie  - . Widziałem w jej oczach przerażenie  i starch, miałem ochotę go zabić, zamordować. Zrobić wszystko byle tylko ją zostawił, byle by była bezpieczna, chociaż to ja miałbym za to zapłacić
- Zostaw ja ! - Krzyczałem, próbowałem wstać, ale miałem z tym problem. - Weź mnie, a ją zostaw !
- Ciebie ? A co ja będę z tego miał, z Tobą się tak nie zabawię jak z nią - Przejechał po jej policzku palcem
- Mikołaj ! - Widziałem łzy w jej oczach. Do ostatniej chwili widziałem nadzieję, liczyła na mnie, a ja ją zawiodłem. Nie mogłem nic zrobić, nie mogłem jej ocalić. Tego spojrzenia nie zapomnę do końca życia,jej oczu proszących o pomoc

środa, 25 lipca 2018

Miniaturka "5 LAT"

Witam !
Zapraszam was na specjalną miniaturkę z dedykacja dla żarówek, mam nadzieję że skradnie wasze serca i zostawicie po sobie jakiś ślad kolejne część serii myślę, że koło pt.
Pozdrawiam !


"Są chwile, gdy złapanie oddechu sprawia mi ból, 
nie jestem w stanie oddychać, myśleć, być... istnieć.
Wówczas jedyne czego pragnę to cisza, zatrzymanie się czasu - chociaż na jedną maleńką chwilę,
na ułamek sekundy. 
Być może dzięki tej sekundzie byłbym w stanie wypuścić powietrze, 
a kolejny wdech przyniósłby już tylko ulgę. Nigdy jednak tak się nie stanie.
Czas gna naprzód, nie zważając na nasze zachcianki, to pędzący ekspres,
który zatrzyma się dopiero w dniu naszej śmierci.
Jedyny wybór, jaki mamy, to wyskoczyć z niego wcześniej lub pędzić przed siebie,
nie będąc pewnym, co czeka za rogiem." - K. Klimkiewicz "Jeśli tylko...."


"(...) Jednak bez względu na wszystko cierpienie boli, tak mocno boli,
że żadna z metod nie potrafi tego bólu uśmierzyć.
Nic nie jest w stanie sprawić, żeby rana w sercu się zagoiła.
I ten ból, mimo że kiedyś osłabnie, pozostawi piętno już na zawsze." 
- K. Klimkiewicz "Jeśli tylko...."
" (...) Czy uczucia są racjonalne ? Czy 
możemy wymagać od nich logiki ? To
 czynny powinny mieć sens, to na czyny mamy 
wpływ, większy lub mniejszy, ale jednak
 zależą od nas, a uczucia? Nie one się po prostu pojawiają..." - K. Klimkiewicz "Jeśli tylko...."


- Spójrz - Powiedział patrząc w gwiazdy. Niebo tej nocy było wyjątkowo piękne i przejrzyste było widać wszystkie gwiazdy, księżyc świecił wyjątkowo mocno  - Widzisz te gwiazdy i księżyc - zapytał cicho szeptem
- Tak - Szepnęłam leżąc na jego kolanach, on spojrzał mi w oczy, widać w nich było ogromną miłość.
- Nieważne gdzie będę jeżeli tylko spojrzysz na niebo, w gwiazdy zawsze będę tuż obok Ciebie, zawsze będę z Tobą - Szepnął po czym złożył na mych ustach czuły pocałunek

Nigdy nie zastanawiałam się jak to jest w ułamku sekundy stracić wszytsko, co najcenniejsze. Nigdy nie zastanawiałam się jak to jest kiedy życie rozpada Ci się na milion maleńkich kawałeczków, i nie możemy go poskładać w całość, mimo usilnych prób i starań zawsze brakuje tego jednego elementu, tego który spajał wszystko w jedną całość. Nigdy nie zastanawiałam się jak to jest kiedy upadasz na samo dno, i jak to jest kiedy próbujesz się z niego podnieś. Jak trzeba być cholernie silnym i odważnym by zacząć żyć od nowa, żyć na nowo w tym samym miejscu wśród tych samych ludzi,tych samych miejsc tylko bez tej jednej najważniejszej osoby, jak żyć tuż obok niej, a jednak tak daleko w końcu nie możesz jej dotknąć, poczuć, widzisz tylko wasze wspólne zdjęcia, odwiedzasz wasze wspólne miejsca tylko już bez niego. Jak żyć z waszymi marzeniami i pragnieniami, kiedy nie są już tylko Twoje czy tylko jego, są wasze a jego już nie ma.

 Nie krzyczysz, nie płaczesz tylko umierasz samotnie, upadasz na dno swojej duszy i płaczesz błagając o lepsze jutro. Na zewnątrz udajesz silną i odważną, a w głębi duszy umierasz co dnia coraz bardziej, co dnia boisz się wstać i żyć bez niego, żyć wspomnieniami o nim,  każdego dnia uczysz się żyć na nowo i kiedy już poskładasz tą pieprzoną układankę,kiedy nauczyć się żyć, to On patrzy na Ciebie z góry i  drwi z Ciebie po raz kolejny, po raz kolejny wywraca Twoje życie do góry nogami.
Właśnie to wszytsko spotkało mnie 5 lat temu, 5 lat temu straciłam sen życia, umarłam gdzieś w środku. Razem z nim umarłam ja, razem z nim wszystko odeszło, plany marzenia i wszystko co najpiękniejsze. Jedyne co pozostało to wspomnienia, wspomnienia i dwie gwiazdki na niebie. Dwie gwiazdki, które były dla mnie najcenniejsze.
5 lat temu kiedy zadzwonił telefon, jeden pieprzony telefon nie potrafiłam wydusić słowa, złożyć zdania, wybełkotać chociaż jednego maleńkiego słowa. A kiedy spojrzałam w te maleńkie błękitne oczy, kiedy musiałam powiedzieć że jej kochany tatuś nie żyje, że jej braciszek który mieszka w brzuszku go nie pozna, umarłam po raz kolejny. Bo jak nie umrzeć kiedy Twoje dziecko co noc płacze, za ukochanym tata, jak nie płakać kiedy na 11 urodzinach zamiast marzyć nie wiadomo o czym, o psie, super nowym telefonie, rolkach, deskorolce, czy czymś podobnym ona jedyne czego pragnie to powrót ojca, jej kochanego tatusia, którego już nie ma, jak nie płakać kiedy Twoja 14 letnia córka opowiada swojemu 4 letniemu braciszku co  noc o ich ojcu, jakim był cudownym człowiekiem, ja bardzo ich kocha. Jak nie płakać kiedy Twój 4 letni syn w przedszkolu opowiada o swoim tacie, mimo tego że go nie zna opowiada o nim tak wspaniale i mówi jak bardzo go kocha ?. Jak  nie płakać kiedy zakańcza, że tej miłości nauczyła go siostra, która co dnia po szkole zabiera go na cmentarz i płaczę tam godzinami.? Jak nie płakać kiedy Twoja 10 letnia córka płaczę nad grobem swojego ojca, krzycząc że nie opuści go i zostanie tu razem z nim.? Jak nie płakać kiedy co rok słyszysz, że to on jest jej bohaterem ? Jak nie płakać kiedy co rok powtarza to samo marzenie, że chce by wrócił ?
- Nie jesteś moim ojcem, żeby mi rozkazywać ! - Co dzień to samo, ten sam schemat. Od tamtego dnia nigdy nie pomyślała bym, że będę jeszcze mogła z kimś dzielić życie, jednak pojawił się on i pół roku temu stał się naszą częścią. Stara się jak może, ale ona za bardzo tęskni za ojcem.
- Nie jestem, ale to nie powód żebyś mnie tak traktowała - Jak zawsze starał się załagodzić sytuację i za za to go kochałam
- Nie jesteś i nie będziesz, więc daruj sobie tamte uwagi i zachowaj je dla siebie - Burknęła, była mieszanką wybuchową połączeniem naszych charakterów, z pozoru słodka i łagodna o ogromnym sercu, ale o swoje zdanie potrafiła walczyć do końca.
- Mamusiu dla czego Dominika kłóci się z wujkiem Kamilem ? - Wskoczył mi na kolana patrząc głęboko w oczy
- Nic się nie dzieje - Ucałowałam go w czółko - I jak gotowy do szkoły ? - Uśmiechnęłam się w jego stronę. Był wierną kopią swojego taty, jego siostra miała po nim oczy, a cała resztą przypomniała mnie, za to charakter miała jak nasza dwójka.  Za to Kubuś  był zupełnie jak on.
- Chodź mały odprowadzę Cię do szkoły, a potem pójdziemy do taty tak jak obiecałam - Wzięła go za rączkę. Dominika nie miała łatwego charakteru, ale kochała brata ponad wszystko.
Wyszli zostałam sama, dzieci w szkole a Kamil pojechał w delegacje, miał wrócić za tydzień. Nie lubiłam takich momentów, duży dom dzień wolny od pracy a ja sama w naszym domu wszystko przypomniało mi jego każdy kąt każdy element, wszystko było jak niepełniony sen, wszystko przypominało mi to co było między nami mimo upływu lat wspomnienia nie umierały. Mimo poukładanego życia cudownego faceta nie byłam gotowa na radykalne zmiany, na zmiany które zaproponował on przeprowadzka z rancza, ponowne małżeństwo, to wszystko, ale jeszcze nie teraz. Ten dom, to wszystko tutaj było częścią mnie nie potrafiłam z tego zrezygnować tak łatwo.
- Cześć co Cię tu sprowadza ? - W drzwiach ujrzałam moją najlepszą przyjaciółkę, wyglądała inaczej niż zwykle.
- Niunia, przepraszam - Nie miałam pojęcia o co chodzi, wyglądała tak inaczej jak by coś ją od środka  gryzło
- Paulina, co jest nie strasz mnie - Otworzyłam szeroko drzwi - Chodź powiedz mi o co chodzi
- Nie, to nie ze mną musisz porozmawiać. Ja tylko chec, żebyś wiedziała że nie mogłam inaczej. I liczę, że mi kiedyś wybaczysz - Opuściła głowę i odeszła, zostawiając mnie z milionem pytań. Nie zdarzyłam nawet zamknąć drzwi, a ktoś ponownie zapukał. Otworzyłam je ponownie, już chciałam zasypać ją milionem pytań, kiedy ujrzałam jego
- Wszystko Ci wyjaśnię - Powiedział cicho, nie czekając na moją odpowiedź opowiedział mi wszystko co się działo, wszystko przez co zapadł się mój świat - Zrobiłem, to po to żeby was chronić. Nie było dnia, żebym za wami nie tęsknił - Dodał na koniec.
- Chronić nas ? Chyba siebie ? ! - Nie wytrzymałam nie potrafiłam ukryć emocji - Czy Ty wiesz co ja wtedy czułam pomyślałeś, o tym pomyślałeś o Dominice o Kubusiu, jak oni sie czują. Może Kubuś nawet Cię nie zna ale Dominika. Wiesz co ona czuła miała zaledwie 10 lat, a musiała pochować ukochanego tatusia, swoją pierwszą wielką miłość ?!
- Chciałem was chronic - Spojrzał na nas smutno - Ja wiem, że mineło tyle lat, ale kocham was, co dnia tak cholernie mi was brakowało. Proszę Cię porozmawiajmy
- Nie - Odparłam ostatkiem sił zamykając mu drzwi przed nosem. Kiedy tylko drzwi się zamknęły opadłam na ziemię, osunęłam się jak kłoda. Po moim policzku płynęły łzy, gorzkie łzy. Kiedy juz ułożyłam sobie życie, nauczyłam się żyć bez niego, on wrócił. Pojawił się ponownie, wszystko wróciło jak bumerang, wspomnienia wszystkie dobre i złe chwile.
- Przyjedź proszę Cię - Wybełkotałam w telefon i się rozłączyłam tylko, tyle potrafiłam powiedzieć. Właściwie wybełkotać. To ona była przy mnie przez ten czas,to ona pomogła mi się pozbierać, byli inni, ale ona zrobiła najwięcej.
- Krzysiek dopiero mi powiedział - Powiedziała już na wstępnie stojąc w drzwiach - Podobno Kubis był u niech dziś rano i wszystko im powiedział. Kochana nawet nie wiem co powiedzieć - Przytuliła mnie mocno
- Jak on mógł ! Jak on mógł ! - Powtarzałam w kółko - I co ja teraz mam zrobić powiedzieć Dominice Kubie ? Kamilowi ? - Spojrzałam na nią - No co ?  Emilka ja mam poukładane życie, dwójkę dzieci które pogodziły się że ich tato nie żyje, faceta który kocha mnie na zabój, który stara się zastąpić Kubie ojca a z Dominiką obchodzi się jak z jajkiem. I co on wraca mówi, że to wszystko jego niby śmierć to było, żeby nas chronić? Przed czym? Powiedz mi do cholery przed czym ? Wiesz, że ja co dnia modliłam się, żeby mieć siłę do życia ? Bo nie potrafiłam bez niego żyć bo co rano kiedy czułam jego zapach na poduszce obok chciałam iść z sobą skończyć bo nie umiałam, żyć bez niego, bo on był moim życiem i tylko Dominika i Kubuś mnie przed tym ratowali. Żyłam tylko dla nich
- Nie wiem, co Ci powiedzieć - Odparła cicho, szukając odpowiedzi na moje pytania. - Ale mam pomysł ja wiem, że to nie czas na imprezy ani takie rzeczy, ale zadzwonimy do Krzyśka przywiezie Gaje i Tośka, a my wyjdziemy
- Nie - zaczęłam kręcić głową  - Chce zostać w domu i, po prostu chce  - Nawet nie pozwoliła mi skończyć
- I wyć w poduszkę, super pomysł tylko co powiesz Dominice bo tak jak Kubuś kupi każdą bajeczkę, to ona już nie. Nie mówię o dyskotece tylko o wypadzie na piwo. - Próbowała mnie przekonać
- Może masz i rację - Przyznałam jej po chwili, jutro i tak mam wolne. Tylko zadzwonić muszę do Nadii bo po szkole chce iść na cmentarz
- No i super Krzysiek ich odbierze, pobawi się w opiekunkę a my pójdziemy pogadamy. Ty się wypłaczesz przemyślisz co dalej, wygadasz a mi w sumie alkohol też się przyda bo nie wierze w to co się dzieje
- Tylko, proszę niech Krzysiek nie mówi nic, niech się nie wygada
- Nie no jasne, jasne. Jaja bym mu ucięła jak by pisnął chociaż słówko .
 *
Kiedy wieczór wreszcie nadszedł z Emilką wybrałyśmy się do knajpy, Dominika wyczuła od razu, że coś jest nie tak. Miała to po nim wyczuwała mój humor w ułamku sekundy.
- I co ja mam zrobić ? - Zapytałam zrezygnowana pijąc drinka
- Nie mam pojecie - Odparła brunetka  - Nie mówię, że zrobił źle ale też nie mówię że zrobił dobrze. To wszystko jest takie popieprzone
- Ja już  go pochowałam rozumiesz. Opłakałam ułożyłam sobie życie, a tu nagle pojawia się on. Jak niby nic oświadcza, że żyje bo to wszystko było tylko dla naszego dobra
- Wiesz jaki on jest i zawsze był - Spojrzała na mnie, kładąc swoją rękę na mojej - Musisz teraz odpowiedzieć sobie na jedno ważne pytanie
- Jakie ?
- Kogo kochasz ? Co dalej
- Nie wiem, po prostu nie wiem Kamila pokochałam było ciężko, ale mu zaufałam i pokochałam go. A on, on zawsze był całym moim światem, był wszystkim razem z nim umarłam i ja, a kiedy już się podniosłam i poukładałam moje życie, pojawił się on ten zagubiony element układanki
- Zmarzniesz - Usłyszałam za sobą jego głos, po chwili okrył mnie kocem. Było chyba koło 3 nad ranem. Emilka już spała lekko wcięta, a ja dziś nawet nie potrafiłam się opić.
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się lekko - Co ja mam robić ? - Spojrzałam na niego błagalnie jak by miał być wyrocznią
- Nie wiem, do mnie to też jeszcze nie dociera - Stanął obok mnie, razem patrzyliśmy w niebo
- Wiesz kiedyś powiedział, że jak będę patrzeć w gwiazdy w niebo to żebym pamiętała, że jest tuż obok
- Nie powiem Ci co robić, czego nie robić bo sam nie wiem. Jedyne co wiem to, że od zawsze byłaś jego całym światem, pamiętam jak bał zrobić się krok w Twoją stronę, a potem jak cieszył się że czujesz to co on. Kiedy zgodziłaś się być jego żoną niemal odfrunął, a jak powiedziałaś że jesteś w ciąży to już odfrunął. Pamiętam to jak dziś, akurat byłem za Olkę, Jaskowska mówiła do niego chyba z milion razy, a on nic bo gdzieś bujał dopiero po chwili wypalił że będzie ojcem, był tak szczęśliwy tak cholernie szczęśliwy, a potem ciąża z Kubą  od razu biegł do domu, żebyś się nie męczyła, żeby Dominika nie była zazdrosna - Przerwał na chwilę - Rodzina zawsze była dla niego na 1 miejscu, dla niej zrobił by wszystko. Nie powiem, że zrobił dobrze. Bo to on powinien trzymać Cię za rękę kiedy Kubuś przychodził na świat, to on powinien być na dniu ojca w szkole u Dominiki, to on powinien uczyć go grać w piłę i jeździć na rowerze, to on powinien wpierać złamane serce Dominiki.
- Jesteś prawdziwym przyjacielem, zawsze byłeś kiedy Cię potrzebowałam, Emilka tak samo - Oparłam o niego głowę
- W końcu od czego są rodzice chrześni
- Dziękuje - Odparłam cicho patrząc w gwiazdy - I co ja mam powiedzieć dzieciom ?
- Dominika kocha go i tęskni za nim cholernie, Kubuś go nawet nie zna ale tęskni za nim tak samo mocno. Domi oddała by wszystko co ma żeby tylko wrócił
- 5 lat, temu oddała bym wszystkie skarby świata, żeby ponownie był obok
- A teraz ?
*
- Mamuś, a Ty na pewno nie chcesz z nami jechać ? - Zapytała mnie kiedy jedliśmy śniadanie
- Na pewno, trochę od was odpocznę - Zażartowałam
- A będziesz tęsknić za nami - Posłał mi ten słodki uśmieszek
- Oczywiście skarbie bardzo
- To co, szybciutko się spakujcie do końca Tosiek pomóż Gaj, a Ty Dominika Kubie i zaraz jedziemy na wycieczkę życia - Krzysiek jak zawsze chciał rozbawić wszystkich. Po 2 godzinach Zapałowie z Dominiką i Kubą pojechali na wycieczkę, zostałam sama i ponownie muszę się bić z myślami, Zapałowie dostali dzień wolny, obstawiam że Krzysiek przedstawił Jaskowskiej całą sytuację i dla tego dostał urlop tak po prostu. Ledwo wróciłam z zakupów usłyszałam pukanie do drzwi, bez namysłu otworzyłam, stał w nich on.  Nie zapytał o pozwolenie, nie zapytał o nic tylko wszedł bez słowa składając na moich ustach czuły pocałunek, nie potrafiłam mu się oprzeć brakowało mi  go przez 5 lat, tak cholernie mi go brakowało, tęskniłam za jego zapachem, za jego ustami, ramionami, tęskniłam po prostu za nim. Był dla mnie jak woda  na pustyni dla spragnionego wędrowcy.  Po chwili oderwał się ode mnie i wyszedł zostawiając mnie samą, z natłokiem myśli. Nie potrafiłam się ruszyć z miejsca, nogi uginały się pode mną tak samo kiedy pocałował mnie po raz pierwszy.
Wróciliśmy wtedy z kina odprowadził mnie pod same drzwi, a kiedy już weszłam do mieszkania poszedł za mną, zapukał a jak otworzyłam to wszedł tak zupełnie bez słowa i pocałował mnie po raz pierwszy, do dziś pamiętam jak ugięły się pode mną nogi, jak opadłam z siły, myślałam że zemdleje że będę potrzebować lekarza, ten pocałunek był tak delikatny, całował mnie z pasją i czułością, a kiedy się ode mnie oderwał zostawił mnie z milionem myśli, z setką pytań w głowie. Kiedy tylko doszłam do siebie wybiegłam za nim, ale go nie było bez wahania złapałam taksówkę i pojechałam za nim na ranczo, czekałam na niego, ale jak tylko go ujrzałam bez słowa złożyłam na jego ustach pocałunek.Wszystkie wspomnienia, marzenia wróciły z zdwojoną siłą, był tak blisko mnie, a ja nie potrafiłam podjąć decyzji.
Nawet nie wiem kiedy w drzwiach ponownie pojawił się on, przez chwilę milczał patrząc mi w oczy, ponownie nie potrafiłam nic zrobić w milczeniu stałam pod ścianą, patrząc w jego błękitne tęczówki. Nie wiem nawet kiedy, jego usta ponownie znalazły się na moich, tym razem pocałunek był dłuższy, oddawał więcej emocji, czułam jak mój świat wiruje. Kiedy on ponownie odszedł bez słowa, ponownie zostałam sama z myślami, które krążyły mi po głowie. Sama nie wiem czemu czy pod wpływem emocji, impulsu wybiegłam za nim Dostrzegłam go na końcu ścieżki, szedł w kierunku przestanku, z daleka było widać jaki jest przybity. Chyba usłyszał trzaśniecie drzwi bo zatrzymał się tuż przy furtce, po czym odwrócił się w moją stronę. Zatrzymałam się w tej samej chwili i patrzyłam na niego bez słowa.  W moich oczach pojawiły się łzy,  które spływały samoistnie, a ja stałam zapatrzona w niego, w ułamku sekundy z nieba spadł deszcz, krople wody wielkości deszczu spływały po naszych ciałach, krople spływające po moich policzkach mieszały się z deszczem.
Nagle poczułam jego dłonie na moich policzkach, wbił się w moje usta ponownie zatraciłam się w nim zapomniałam o otaczającym nas świecie, o wszystkim co do okoła. Czułam jak świat pod moimi nogami wiruje, jego ręce błądziły po moim ciele, po chwili znaleźliśmy się w domu zrzucając z siebie mokre ubrania, jego ręce gładziły moje ciało zostawiając po sobie ciepło, czułam się jak wtedy to 16 lat temu, kto by pomyślał że w tak krótkim czasie moje życie zmieni się i to, aż tak w niecały rok się zaręczyłam, a półtorej roku później stałam na ślubnym kobiercu, a za mną rodzina przyjaciele i nasza roczna córeczka.
- Dla czego nie śpisz ? - Poczułam jak obejmuje mnie od tyłu, chłodne powietrze wywoływało u mnie gęsią skórkę
- Myślę - Odparłam patrząc w księżyc - O tym wszystkim co teraz będzie
- Kocham was najbardziej na świecie i nigdy z was nie zrezygnuje - Szepnął mi do ucha
- Jak sobie to wszystko wyobrażasz ? - Spojrzałam na niego - Wiesz, że poukładałam sobie życie, że po ponad 4 latach w końcu udało mi się pozbierać, a teraz pojawiłeś się Ty
- Wiem, i nigdy nie wybaczę sobie tego że przez 5 lat nie było mnie obok was. Każdego dnia cholernie za wami tęskniłem, błagałem Boga żeby ich złapali i mógł do was wrócić, kiedy Kubis powiedział mi, że jedyną rzeczą żeby was ocalić jest moja śmierć nie zastanawiałem się ani chwili wiedziałem, że muszę to zrobić żebyście były bezpieczne. Zdawałem sobie sprawę, że złamę wam życie, ale jesteście dla mnie całym światem. I gdybym miał wybierać ponownie, wy albo ja bez wahania wybrał bym tak samo -  Mówiąc co patrzył mi w oczy, blask księżyca odbijał się w jego tęczówkach
- Nigdy nie przestałam Cię kochać - Wyszeptałam - Cały świat mi się zawalił, umarłam razem z Tobą  - On bez słowa przytulił mnie mocno.
- Mamusiu powiedz w końcu co to za niespodzianka ? - Zapytał zaciekawiony
- Młody niespodzianka to niespodzianka - Uśmiechnęła się do brata  - Pewnie ma coś wspólnego z wyprowadzką Kamila - Widziałam w lusterku jej uśmiech
- Zraz się dowiecie - W głębi duszy bałam się ich reakcji. Dominika nie widziała ojca 5 lat, Kubuś nawet go nie poznał.  Ledwo wysiedliśmy z samochodu, a Dominika rzuciła się biegiem przed siebie, nie zdążyłam powiedzieć nawet słowa, kiedy wpadła w jego ramiona, tuż za nią pobiegł Kubuś. Już z daleka słyszałam ten płacz i śmiech, ludzi patrzyli na nich z uśmiechem na twarzy, kiedy tylko do nich doszłam przytuliłam ich mocno. Znowu byliśmy kochającą się rodziną.
*
Minęło pół roku, od dnia kiedy ponownie pojawił się w drzwiach, pół roku od momentu kiedy moje życie po raz kolejny wywróciło się do góry nogami. Gdyby kiedyś ktoś powiedział mi, że w ułamku sekundy Twoje życie może zmienić się o 360 stopni wyśmiała bym go, ale jak widać wszystko jest możliwe. Pół roku temu ponownie odzyskałam całkowity sen życia, ponownie poczułam się w pełni szczęśliwa. Teraz kiedy patrzę na to wszystko co było śmieje się z tego, ale w duchu dziękuje Bogu że wszystko się skończyło, że 5 lat łez i smutku w końcu zmieniło się w prawdziwe szczęście.
- Cieszę się, że was mam - Przytulił mnie od tyłu całując w szyje
- Kocham Cię - Szepnęłam całując czule jego usta - Tylko nie znikaj mi już nigdzie bo umieram bez Ciebie
- Nigdy was nie opuszczę - Pocałował mnie czule.
- Obiecaj mi to ! Błagam cię ! Wiesz co ja czułam przez ten czas ? Jak ja za tobą cholernie tęskniłam. Codziennie wyobrażałam sobie, że jesteśmy razem, że leżysz obok mnie i mogę się do ciebie przytulić, wyżalić, opowiedzieć jak mi minął dzień. Ja odchodziłam od zmysłów. Nigdy nie pogodziłam się z takim losem od początku wiedziałam, że to jakaś pomyłka, że wrócisz do nas i będziemy szczęśliwi, ale ten czas, który biegł bez ciebie był najgorszym czasem w moim życiu - mówiłam płacząc w tym momencie nie potrafiłam nad sobą zapanować. To Wszystko było ponad moje siły. Próbowałam być twarda, ale nie dałam rady.
- Kotek naprawdę przepraszam cię za to wszystko ja też cały czas o was myślałem i tęskniłem jak cholera chyba nigdy tak mi kogoś tak bardzo brakowało. Bez was byłem wrakiem człowieka, obojętnym na wszystko. Cały czas myślami byłem przy was. Już was nigdy nie zostawię, bo tak nie da się żyć to jest jakieś wariactwo, z którego nie potrafię się uwolnić, nie potrafię, ale i nie chce i nigdy nie chciałem za bardzo mi na was zależy. Kocham was - kiedy usłyszałem jej łkanie nie mogłem dalej ukrywać co czuję, bo przecież przeze mnie tak bardzo cierpiała




poniedziałek, 23 lipca 2018

07.04 Decyzja



Witam, 
Zapraszam was na moje kolejne opowiadanko, mam nadzieję że się spodoba. Kto ma kurier Tv #powrótbrwibiałacha 😂, jak myślicie co wydarzy się po wakacjach ? Z której strony padnie strzał ?
Czy ktoś rozbroi bombę ? A jeżeli tak, to kto ? Co dalej z Białachem?

Zapraszam do czytania i komentowania ! :*
Dobrej nocy <3


"Ważne decyzje to takie, które zmywają nam sen z powiek i sprawiają,
że nie do końca wiemy, czy czynimy słusznie. 
To takie, które mimo wątpliwości wiemy, że po prostu musimy podjąć."
 - K. Klimkiewicz Jeśli tylko....

Najchętniej została bym w domu, w łóżku i nie wychodziła z niego przez resztę życia. Co ja mu powiem? Jak wytłumaczę mu to co stało się wczoraj? Najpierw go pocałowałam, a potem co  po prostu uciekam, zachowałam się co najmniej jak niezrównoważona psychicznie. Zraniłam go przy tym i to bardzo.
Weszłam do pokoju Mikołaja nie było, po ostatniej akcji mało nie dostałam zawału, w głowie kroił mi się już czarny scenariusz, kolejna bomba, porwanie i wiele innych.
- Spokojnie jest z Krzyśkiem w kuchni. -  Usłyszałam za sobą Jacka - Tylko uważaj bo Białach coś jest nie w sosie dzisiaj -  Zaśmiał się Nowak - Jaskowska prosiła, żebym przekazał,  że Kuba z Pauliną znaleźli ciało chłopca. Reszta szczegółów po służbie
 - Świetny początek służby - Mruknęłam pod nosem, w głębi duszy miałam nadzieję, że Maksiu się odnajdzie
-Dzięki, lece się przebrać na odprawę - Wzięłam rzeczy i wyszłam z pokoju, całe szczęście dzień minął szybko dużo pracy i mało czasu na rozmowę, z każdą próbą kiedy Mikołaj chciał rozpocząć rozmowę odzywał się Jacuś z jakąś nową  sprawą, normalnie spadał mi z nieba, kiedyś bym go za to zabiła, a dziś. Bałam się tej rozmowy bałam jak cholera, nie chciałam go zranić, ale nie potrafiłam.
- Dzięki za dziś, do jutra - Chciałam jak najszybciej uciec z pokoju, nie miałam siły na rozmowę. Nawet nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, co powiedzieć, żeby go nie zranić, o ile już go nie zraniłam.
- Poczekaj - Poczułam jak łapie mnie za rękę, starając się mnie zatrzymać. Wzięłam głęboki wdech, bałam się jak cholera tej rozmowy - Możemy porozmawiać ? - Puścił moją dłoń, stałam  naprzeciw niego, ale nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy
- Mikołaj, ja ... - Nie miałam pojęcia co mam powiedzieć. W sumie wiedziałam co chce powiedzieć, ale nie miałam pojęcia jak ubrać to w słowa. Jak powiedzieć to raniąc go jak najmniej, jak powiedzieć to nie raniąc go wcale - Przepraszam  zapomnij o tym - Tylko tyle potrafiłam powiedzieć
- Ale .... - Zraniłam, go.... stało się coś czego nigdy nie chciałam, widziałam to w jego oczach, ten smutek, ten ból. Musiałam uciec jak najszybciej
- Przepraszam, alkohol to wszystko.... Wybaczysz mi ? - Spojrzałam na niego - Nie chce psuć tego co jest między nami. - Mikołaj spojrzał na mnie dopiero po chwili
- Jasne - Lekko się uśmiechnął - Zapomnijmy o tym, tak będzie najlepiej
- Przepraszam jeszcze raz. To co do zobaczenia jutro - Uśmiechnęłam się - Lece po siostra na mnie czeka - Powiedziałam pierwsze co przyszło mi do głowy
- Cześć - Usłyszałam za sobą  jego smutny głos. Ten pocałunek, a potem ta ucieczka, zraniłam go i to cholernie wiedziałam to w jego oczach, ten smutek, to wszystko. Właśnie tego nie chciałam zrobić, nie chciałam go zranić za bardzo mi na nim zależało, nie chciałam a zraniłam. Chciało mi się wyć, płakać.
- To wszystko jest takie popieprzone - Mówiłam popijając wino, kieliszek za kieliszkiem. Nawet alkohol nie koił tego bólu. Chciałam zatracić się i chodź na chwilę zapomnieć o tym jak go skrzywdziłam, ale nie umiałam. Nawet nie potrafiłam się upić.
- Co takiego ?
- Wszystko, to całe życie jest takie popieprzone - Kontynuowałam dalej swoje smętne wywody
- Niunia, a tak jaśniej można by ?
- Jaśniej, no jak Jaśniej to całe życie jest popaprane.
- No, ale powiedz jaśniej - Starała się mnie zrozumieć, ale jak ona może to pojąć skoro ja sama nie umiem.
- Jaśniej ? To popatrz na moje życie i będziesz wiedział wszystko - Skończyłam kolejny kieliszek, po czym wzięłam kolejną butelkę
- Boże dziewczyno ja oszaleje - Powiedziała wypijając cały kieliszek wina - W alkoholizm popadnę w najlepszym wypadku, a w najgorszym biały kaftan i psychiatryk
- Pij nie gadaj tyle - Mówiłam już lekko wcięta, pijąc kieliszek za kieliszkiem
- Chodzi o Twoją siostrę ? - Zaczęła zgadywać
- Ewka, a daj spokój. Ona jak już coś zrobi to ręce opadają. Dobrze, że póki co siedzi na dupie
- Boże ! - Skwitowała brunetka nalewając sobie wina
- Czekaj, czekaj muszę mu napisać - Zaśmiałam się wyciągając telefon
- Co komu ?
- No jemu   - Kotuniu....  nie nie wróć, Przepraszam za dziś... nie kurde nie tak - Będziesz tak kochany  Nie tak też nie.
*
 - To wszystko jest takie popieprzone - Kolejny łyk piwa, myślałem że z każdym kolejnym będzie coraz lepiej, a jednak
- Co takiego ? Stary o czym Ty gadasz
- O moim całym życiu. Jak już coś się ułoży to chwila moment i jeb - Tym razem sięgnąłem po wódkę
- Boże ! Co ja z Tobą mam
- O popatrz napisała " Mógłbyś po mnie rano przyjechać ? Jeszcze raz przepraszam, wybacz mi znaczyć dla mnie cholernie dużo"
- Boże człowieku, tylko nie odfruń bo już unosisz się nad krzesłem - Zażartował brodaty
-Ona jest taka cudowna - Alkohol zaczął przeze mnie przemawiać
- Białach się zakochał, Białach się zakochał - Zaczął ze mnie żartować
- Żebyś Ty wiedział ja całuje - Rozmarzyłem się
- Ty i Karolina ?! - No i pięknie Rachwał mnie zamorduje, spojrzałem na Zapałę i opowiedziałem o wszystkim.
- Ta propozycja Jaskowskiej, ja ją przyjmę.... - Wstałem spoglądając przez okno
- Stary co Ty pieprzysz?! Jak to chcesz wyjechać ?!
- Nic mnie tu nie trzyma - Przed oczami miałem jej twarz, nas pocałunek a potem te słowa "Przepraszam".  - Póki co nie mów nic nikomu - Spojrzałem w jego kierunku
- Ale stary !
 - Jesteś moim przyjacielem ? - Może to był nie fer, ale wiedziałem, że podziała.
- Przemyśl to proszę Cię, to ważna decyzja
- Od paru dni ta decyzja zmywa mi sen z powiek, a teraz nic mnie tu nie trzyma. Nikt  mnie już tu nie trzyma - Dodałem po chwili
Wieczór z Krzychem minął szybko, zanim się zorientowaliśmy Emilka pogoniła nas zła. Jak twierdziła zrobiłyśmy z domu melinę, zostawić nas dwóch samych itp. No cóż nawet nie jest mi  się dane opić . Cóż za los....
- Cześć, dzięki - Stanęła obok mnie opierając się o samochód
- Widzę, ze ciężka noc - Zaśmiałem się
- U Ciebie nie lepiej - Zaśmiała się lekko speszona . Kochałem jej śmiech, to jak się peszy - Możesz chociaż prowadzić ?
- Jasne, przecież nie wsiadł bym za kółko gdybym nie mógł, ale widzę że Ty niekoniecznie- Nagle poczułem silne uderzenie z tyłu głowy




sobota, 21 lipca 2018

07.03 Przepraszam

Witam,
Zapraszam was na kolejne opowiadanko.
Miłego czytania ! <3

Zanim Mikołaj złapał ten cały ładunek całe życie stanęło mi przed oczami, każda dobra chwila, wszystko co radowało mnie do tej pory, wszystkie dobre i złe momenty. Najwięcej wspomnień miałam z Mikołajem, tylko dla czego akurat z nim.
Stałam wpatrzona w okno, tak cholernie się bałam tego co może się stać, co mogło się stać, jak widać wystarczy ułamek sekundy, żeby wszytsko się skończyło, nigdy nie doceniamy tego co mamy do tej pory, aż do momentu kiedy coś się stanie. 
- Karolina  - Usłyszałam nagle jego  głos
- Tak ? - Nie spojrzałam w jego stronę, nie oderwałam wzroku od okna
- Co jest ? - Zapytał mnie  czule 
- Nic - Odparłam tak od niechcenia 
- Przecież widzę - Poczułam jego rękę na ramieniu, sama nie wiem dla czego, ale momentalnie się do niego przytuliłam, on nie powiedział nic tylko mocno mnie obiął. Tak bardzo cieszyłam się, że to wszystko się już skończyło
- Tak się bałam - Powiedziałam wtulona w niego, on nie powiedział nic tylko ucałował mnie w czubek głowy. Nagle drzwi do pokoju się otworzyły, momentalnie odsunęłam się od niego
- Dobrze, że nic Ci nie jest - Przytulił go po męsku i poklepał po ramieniu
- Kurdę jak miał bym takie powitania to codziennie bym mógł siedzieć z bomberem - Zaśmiał się, ale jak tylko zobaczył moją minę dodał krótko - Żartowałem, zdecydowanie jedna akcja na całe życie mi wystarczy
- Na dziś koniec dla was - Do pokoju wparowała Jaskowska
- Ale jak to, a ten .... -
- Dziś Kuba z Paulina się tym zajmą, a wy do domu. To polecenie służbowe - Spojrzała w moim kierunku - I tym razem nie ma odmowy
- Nie wiem o co chodzi dokładnie, ale tak jest Pani komendant już nas nie ma - Uśmiechnął się w moją stronę, dając znak żeby  uciekać do domu
- To był ciężki dzień - Odparł kiedy byliśmy już przed komendą, widać że ulżyło mu, że już po wszystkim
- Całe szczęście już koniec. Marzy mi się zimne piwko - Rozmarzyłam się lekko
- A może zamiast piwka drink, setka Zapraszam - Uśmiechnął się w moją stronę
- W sumie czemu nie - Odwzajemniłam uśmiech
- W takim razie zapraszam na spacerek w ten piękny pochmurny dzień - Zaśmiał się, ruszyliśmy razem w stronę miasta. Przez cała drogę rozmawialiśmy, o wszystkim co się dało, wszystko poza dzisiejszym dniem.
- To co jeszcze po jedynym ? - Zapytał kiedy siedzieliśmy przy stoliku
- W sumie czemu nie - Spojrzałam w jego stronę, alkohol powoli już na mnie działał - Najpierw taniec a potem 4 razy 50 ?
- Jak najbardziej, za - Widać, że mój pomysł spodobał mu się bo uśmiechnął się i poprosił mnie do tańca . Trafiliśmy akurat na wolną piosenkę Mikołaj obiął mnie w pasie, a ja wtuliłam się w  niego, tańczyliśmy w rytm muzyki, czułam się przy nim inaczej niż do tej pory. Było mi dobrze wyjątkowo dobrze, chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie, niestety kolejna piosenka była już nie co szybsza, przetańczyliśmy pare piosenek po czym wróciliśmy do stolika.
- To ja zaraz wracam - Mikołaj zniknął w tumie przy barze . Czułam, ze alkohol coraz szybciej krąży w mojej krwi, znałam się na tyle dobrze dla tego doskonale zdawałam sobie sprawę, że z każdą kolejną kroplą mogą być coraz bardziej odważniejsza w stosunku do niego, a sama nie wiem cz tego chciałam. A może właśnie tego było mi trzeba
- Już jestem - Powiedział stawiając kieliszki z wódka - Mam nadzieję, ze nie masz nic przeciwko, ale mój kuzyn by się do nas dołączył
- Jasne nie ma problemu - Przesunęłam się trochę, żeby jego kuzyn mógł usiąść z nami. Mikołaj usiadł koło mnie, miejsca było mało ja i Mikołaj byliśmy lekko wcięci, dla tego też Białach usiadł blisko mnie, z ręką na oparciu , z daleka mogło by to wyglądać tak, że czule mnie obejmuje.
- Cześć - Usłyszałam nagle męski głos - Marcin - Podał mi dłoń.
- Karolina - Odparłam szybko od niechcenia , po czym sama nie wiem czemu zbliżyłam się jeszcze bardziej do Mikołaja - To co za spotkanie - Powiedziałam podnosząc Kieliszek chciałam jak najszybciej uciec stamtąd
- To gdzie się poznaliście ? - Spojrzał w moim kierunku
- Poznaliśmy się w pracy
- Albo mi się wydaję, albo skądś Cię znam
- Wydaje Ci się pewnie - Mikołaj wyczuł chyba, że coś jest nie tak bo obiął mnie ręką która wcześniej leżała na oparciu. Poczułam lekkie mrowienie, które przeszło przez moje ciało
- Mieliśmy dziś cholernie ciężki dzień - Powiedział podnosząc kieliszek i podając mi go  - Proszę
- Widzę, że dobrze się dogadujecie w pracy jak i poza nią - Uśmiechnął się w moją stronę puszczając mi oczko, po kolejnym toaście. Mikołaja to chyba lekko wkurzyło bo obiął mnie  jeszcze bardziej.
- Grunt to zgrany zespół. Prawda - Spojrzał się w moją stronę, nie odpowiedziałam nic tylko przytaknęłam
- W takim razie wypijmy za zgrany zespół - Podniósł kolejny kieliszek, całe szczęście wódka szybko się skończyła i mogliśmy iść
- Mikołaj zbierajmy się jutro rano musimy być na komendzie - Powiedziałam wstając, nie musiałam powtarzać on wstał zaraz za mną
- To do zobaczenia - Pożegnał się z kuzynem i wyszliśmy. Wyszliśmy z Mikołajem z knajpy chwile szliśmy w milczeniu, jak by żadne z nas nie wiedziało co chce powiedzieć, dopiero pod kiedy znaleźliśmy się pod moim blokiem Mikołaj odezwał się
- Przepraszam - Powiedział zatrzymując się
- Za co ? - Zaskoczył mnie tym pytaniem
- Za to w knajpie Marcin to podrywacz widziałem jak na Ciebie patrzy - Zrobił krok w moim kierunku,  był teraz bliżej mnie zdecydowanie zbyt blisko.
- To było nawet miłe - Poczułam się nieswoją, ale i tak przyjemnie
 - Sam nie wiem czemu, ale nie chce żeby był zbyt blisko Ciebie - Alkohol podziałał na mnie chyba, aż za bardzo. Zamknęłam oczy i sama nie wiem czemu, ale pocałowałam go, dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam.
- Przepraszam - Rzuciłam krótko i uciekłam.


czwartek, 19 lipca 2018

07. 02 Polecenie służbowe

Hello !
 Bardzo się cieszę, że podobała wam się miniaturka ! Teraz zapraszam was na 2 opko z nowej serii, mam nadzieję, że ta seria przypadnie wam bardziej do gustu. !
Nieprzeciągająca dłużej zapraszam do czytania !
Pozdrawiam ! ;* 

Spojrzałem na niego niepewnie, on bez słowa kiwnął głową na znak, że mogę odebrać. Niepewnym  ruchem ręki wziołem telefon i odebrałem. 
- Tak ?
- Jak się czujesz ? - Usłyszałem po drugiej stronie jej ciepły głos, cieszyłem się że ją słyszę
- Dobrze, nie musisz się martwic - Wyczułem w jej głosie zmartwienie - A jak idą poszukiwania ? 
- Powoli Mikołaj wiesz jak to wygląda minęło 6 lat zero świadków - Odparła zrezygnowana - Kubis z Jackiem ma podobno jakiś trop, ale póki co nie chcą zapeszać 
- Kubis to świetny gliniarz, na pewno mu się uda - Mężczyzna dał mi znak, żebym zakończył rozmowę - Muszę już kończyć 
- Rozumiem - Odparła po chwili milczenia - Pamiętaj zrobię wszystko, żeby
- Wiem, dziękuje - Rozłączyłem się odkładając telefon. Marek bo tak miał na imię mężczyzna spojrzał na mnie z zapytaniem na twarzy 
*
- Kurwa ! ile to już trwa, to czekanie jest okropne - Zaczęłam chodzić w kółko po pokoju, to czekanie mnie wykończy, martwię się o niego cholernie martwię. 
- Spokojnie
- Jak mam być spokojna ?! Jeden nie uważny ruch tego faceta i wszyscy wylecimy w powietrze. Jego jeden ruch i  Mikołaj... 
- Dla tego jako komendanta powtarzam po raz kolejny, żebyście opuścili budynek. W szczególności  tyczy się to Ciebie Karolina, u kryminalnych też da się pracować. Polecenia służbowe - Dodała po chwli 
- Pani komendant z całym szacunkiem, ale odmawiam wykonania polecenia  - Powiedziałam wstając z krzesła
- Tego już za wiele, to polecenie służbowe i nie ma mowy o odmowie  - Jaskowska oburzyła się lekko
- Przykro mi, może mnie Pani nawet wyrzucić, ale tam jest mój partner i nie zamierzam się stąd ruszyć - Odparłam podchodząc do okna, po moich słowach zapanowała cisza nikt nie odezwał się słowem. Stałam wpatrzona w dal zastanawiając się co możemy, zrobić co mogę zrobić. Mikołaj  jest moim najlepszym przyjaciele, i doskonale wiem że gdybym to ja była na jego miejscu zrobił by dla mnie wszystko, żeby tylko nic mi się nie stało, a mojemu życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo.
- Tak słucham ? - Odebrałam telefon, który dzwonił w mojej kieszeni. Nie spojrzałam nawet na wyświetlacz 
- Marek się źle czuje, potrzebuje wody - Usłyszałam jego głos był opanowany
- Jasne, zaraz przyniosę. Wszystko gra ? 
- Tak, czekamy, tylko masz być sama.
- Jasne przyjdę sama - Ucieszyłam się, że zobaczę go chociaż na chwilę
- Potrzebują wody, ten cały Marek źle się czuję. Idę - Nawet na nich nie spojrzałam tylko wyszłam z pokoju. Nie minęła chwila, a zaraz za mną wybiegła cała reszta, Jaskowska nie chciała mnie puścić, mówiła, że to niebezpieczne, że może mi się coś stać i takie tam, ale ja byłam nie ugięta i już po chwili stałam z kubkiem wody przed drzwiami. Niepewnym gestem ręki zapukałam do drzwi, już po chwili ujrzałam Mikołaja stał w drzwiach, wyglądał na zmęczonego tym wszystkim, w cale mu się nie dziwiłam sama była zmęczona.
- Postaw ją w drzwiach - Zwrócił się do mnie - A Ty podaj, tylko powoli - To polecenie było skierowane do Mikołaja. Powoli postawiłam kubek wody na ziemi, i wycofałam się lekko, Białach wziął go do ręki. Marek wystawił dłoń po kubek, z daleka widziałam, że był w złym stanie musiał się naprawę źle czuć jego dłoń, aż się trzęsła, a ja bałam się jeszcze bardziej bomba w rękach takiego człowieka nie wróżyła nic dobrego. W pewnym momencie mężczyzna stracił przytomność upadając na ziemię. W jednej sekundzie zamarłam, całe życie przeleciało mi przed oczami, a świat zwolnił 


wtorek, 17 lipca 2018

Miniaturka " Szkolenie na Mazurach"

Witam ! 

Zapraszam was serdecznie na miniaturkę, napisaną specjalnie dla was. Dziękuję za pomysł Dark Angel, mam nadzieję, ze się spodoba i zostawicie jakiś ślad po sobie.  Ja w sumie sama do końca nie wiem czy wyszło tak jak chciałam mam co do tego małe wątpliwości, dla tego też liczę na wasze opinie.
Pozdrawiam ! <3 
Miłego czytania ;*

- A tak na koniec w poniedziałek Patrol  05, 06 i 07 wraz z dyżurnym jadą na tygodniowe szkolenie, na Mazury 
- A ja ? - zapytał oburzony Poniatowski
- Nie wiem czy pamiętasz, ale za ostatnią akcję  czeka Cię archiwum 
- Ale.... 
- Bez, gadania. A teraz do roboty i pamiętajcie w poniedziałek o 10 macie być na miejscu. Jacek wszystko wam przekaże.
Weekend minął szybko, i nadszedł czas wyjazdu. W sumie tydzień na Mazurach to fajna rzecz, gdyby nie ten fakt że to jakieś szkolenie. Chwile przed 8 byłam już gotowa, miała już wychodzić kiedy do moich drzwi zapukał Mikołaj. 
- I jak gotowa? - Powitał mnie uśmiechnięty jak zawsze
- Właśnie miałam wychodzić - Uśmiechnęłam się do niego 
- To jak idziemy ? Nowaczek już czeka trochę marudny bo jak stwierdził za stary jest na bieganie 
- UU współczuje temu kto będzie z nim w pokoju - Zaśmiałam się - Chodźmy bo księżniczka się zezłości.  - Mikołaj wziął moją walizkę i zeszliśmy na dół. Po minię Nowaka widać było, że coś mu nie leży ten wyjazd.  Po niecałych dwóch godzinach jazdy byliśmy już na miejscu, od paru minut Jacuś był jakoś dziwnie rozweselony. 
- A Ty co banana zjadłeś ? - Zapytał Białach kiedy wchodziliśmy do hotelu 
- A co też chcesz, ale sory już nie mam -  Podszedł do recepcji - Idźcie na 2 piętro pod 5 zaraz przyjdę i rozdam klucze - Zwrócił się do naszej całej 6. Mikołaj bez słowa wziął moją walizkę chciałam mu ją zabrać, ale nie udało mi się. Krzysiek z Szymonem również wzięli bagaże swoich partnerek. 
- A ten co sam produkuje te klucze - Zaśmiał się Zapała 
- Ustawia je pod względem koloru, kształtu i wagi - Zażartował Białach 
- Śmiejcie się śmiejcie, tylko żeby się nie okazało, że kondycyjnie to on was wyprzedzi - Odparła poważnie Asia 
- A w życiu, my codziennie biegamy, a on za biurkiem 
- Biegacie i wpieprzacie hotdogi - Dodała Ola. oczywiście Panowie oburzyli się 
- Już spokój dzieciaczki wasza opiekunka idzie - Uspokoiłam towarzystwo jak tylko ujrzałam Nowaka. On szedł uradowany jak nigdy, wyglądał jak by z 3 banany połknął. Po chwil bez słowa rozdał klucze jeden dostała Ola, drugi Mikołaj a trzeci zostawił sobie.
- Dobra klucze już mamy, a teraz może byś powiedział jak się dzielimy. Czy może sami mamy się podzielić ? 
- O nie Białaszku to ja rozdzielam pokoje 
- Ola i Asia, Ja z Krzychem i Szymonem, a Ty z Karoliną to jest wasz pokój - Powiedział szybko, tak jak by nie chciał, żeby ktoś mu przerwał 
- Co ?! - Powiedzieliśmy niemal równocześnie z Mikołajem - Nowak czyś Ty upadł na głowę! Bo normalny to juz chyba od dawna nie jesteś - Miałam ochotę go zabić, Białach zresztą też. 
- Za 3 godziny widzimy się na dole, na obiedzie - Powiedział jak by nie słyszał mojej reakcji, uśmiech nie schodził mu z twarzy - szybko szybko do siebie - Popędzał ich Nowak. Spojrzałam na dziewczyny błagalnym wzrokiem, one nie powiedziały nic tylko przewróciły oczami. Razem z Mikołajem zostaliśmy na środku korytarza, on patrzył na klucz który trzymał w ręce i nerwowo się nim bawił 
- To co, chyba póki co nie mamy wyjścia, przecież nie będziemy tak stać tutaj, ja po obiedzie z nim pogadam - Spojrzał na mnie, nie powiedziałam nic tylko kiwnęłam głową. Mikołaj powoli otworzył drzwi, to co tam zastaliśmy przeszło nasze wszelkie oczekiwania. Naszym oczom ukazało się ogromne małżeńskie łóżko, obsypane płatkami róż. Na stoliku leżały czekoladki z karteczką "Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Życzy obsługa hotelowa"  - Zabije Cię Nowak - Powiedział Mikołaj pod nosem, jak widać Nowaczek zaplanował sobie to z dużym wyprzedzeniem, tego to się dopiero żarty trzymają. Po chwili moją oczom ukazała się kolejna karteczka, tym razem leżała na łóżku. Chwyciłam ją do ręki i zaczęłam czytać. 
- Najlepsze życzenia od najlepszych przyjaciół. Udanego wieczoru :* 
- Zginą marnie - Powiedzieliśmy równo , po czym zaczęliśmy się śmiać. 
*
Reszta dnia minęła nam w miarę szybko, po obiedzie mieliśmy małe szkolenie. Potem z Mikołajem wybraliśmy się na spacer, nie chcieliśmy siedzieć z cała resztą nadal byliśmy na nich źli. Dla tego też postanowiliśmy na wspólny spacer, po drodze zahaczyliśmy o sklep, jak to Mikołaj ujął trzeba obmyśleć zemstę, słodką zemstę.
- To co, pora na obmyślanie zemsty - Zaśmiał się Mikołaj, podchodząc do mnie z butelką wódki 
- Jak najbardziej za ! - Zaśmiałam się - Dawaj, dawaj - Mikołaj miał już otworzyć butelkę kiedy ktoś zapukał do drzwi. Białach spojrzał na mnie pytająco odpowiedziałam mu tym samym.  - Obsługa hotelowa - Usłyszeliśmy nagle teraz nasze zdziwnie było jeszcze większe. 
- Proszę to od hotelu - Powiedział kelner wręczając coś Mikołajowi, on tylko odpowiedział dziękuje i zamknął drzwi 
- Dostaliśmy szampana - Tylko tyle był wstanie wydusić, kiedy odwrócił się w moją stronę z butelką dość drogiego szampana, która stała na stoliku. Szampan dobrze schłodzony do tego dwa kieliszki no nie wierzę. 
- Chociaż napijemy się za darmo - Zaśmiałam się - Jakiś plus z tego jest 
- W sumie - Popatrzył na butelkę - To co za co pijemy ?
- Za naszą nową drogę życia - Zaśmiałam się biorąc kieliszki do ręki 
- Za nową drogę życia - Powtórzył otwierając szampana.
Powili otworzyłam oczy, głowa pękała mi niemiłosiernie, czułam się jak bym co najmniej wypiła cysternę alkoholu.  Obróciłam się w drugą stronę, jedną ręką natrafiłam na nagi tors Białacha, on akurat też się przebudzał. Kiedy tylko mnie zobaczył zrobił duże oczy, nie wiem kto był bardziej zdziwiony ja czy on. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie, momentalnie nakryłam sie kołdrą po samą szyję 
- Mikołaj czy my ? - Zapytałam patrząc na niego zdziwiona
- Karolina, przepraszam ale ja nic nie pamiętam - Spojrzał na mnie zdziwiony, nie wiem kto był bardzo zszokowany
- Boże... - Poderwałam się z łóżka, okrywając kołdrą. Czułam się okropnie nie wiedziałam co powiedzieć, jak zareagować. Z jednej strony było mi głupio i wstyd, a z drugiej no własnie z drugiej strony sama do końca nie wiem co czułam. 
- Karolina - Usłyszałam jego łagodny głos
- Mikołaj, przepraszam - Powiedziałam otulając się kołdrą i znikając w łazience. Kiedy wyszłam Mikołaj był już ubrany, siedział na łóżku. Wiedziałam, że nie możemy odkładać w nieskończoność, ale teraz nie byłam chyba na to gotowa. 
- Karolina proszę Cię poczekaj - Złapał mnie za rękę, bałam się spojrzeć mu w oczy, ale on delikatnie podniósł moją twarz, tak że spojrzałam na niego.
- Karolina - Jego głos był łagodny i ciepły  - Ja wiem jak to wygląda. Nie pamiętamy nic obudziliśmy się w bieliźnie, chce żebyś tylko wiedziała jedno. Nie zrobił bym nic bez Twojej zgody, nie zrobił bym nic czego byś nie chciała. Wiem, że to nie jest pocieszenie, ale chce żebyś to wiedziała. Szanuje Cię i nie zrobił bym nic wbrew Tobie - Mówił to patrząc mi w oczy 
- Mikołaj, nie chodzi o to że  myślę że mógłbyś zrobić coś przeciwko mnie, znam Cię, ufam Ci. - Sama nie wiem co chce mu powiedzieć - To wszystko po prostu jest takie.. Boże nawet nie wiem jak to powiedzieć, ja po prostu. Nie chciałabym popsuć tego co jest między nami, jesteś moim przyjacielem, dogadujemy sie świetnie. Nie chciała bym się, żeby coś między nami się popsuło. Byliśmy pijani i ..... 
 - Spokojnie, zapomnijmy o tym. Nie mówmy nikomu - Uśmiechnął się do mnie, ja tylko kiwnęłam głową - Chodź dokopiemy im. - Zaśmiał się - To tak jak ustaliśmy najpierw udajemy, że nas to nie rusza, a potem do boju 
- Chodźmy - Powiedziałam i oboje wyszliśmy z pokoju. Czułam się jakoś dziwnie w obecności Mikołaja, bałam się że ta noc może zniszczyć naszą przyjaźń. Na stołówce, byliśmy tylko my naszych przyjaciół póki co nie było, co prawda poranek był pełen wrażeń, ale skutki wczorajszego kaca odczuwałam nadal, nie miałam siły iść po śniadanie po co kolwiek
- Proszę - Mikołaj postawił przede mną szklankę soku pomarańczowego 
- Dziękuję - Uśmiechnęłam się w jego stronę. Nie minęła chwila, a nasi przyjaciele dołączyli do nas 
- I dobrze tak wam ! - Skomentował Jacek, jak tylko podszedł do stołu,  razem z Białachem spojrzałam na niego pytająco. 
- Co? 
- Jak to co, nie dość że pijecie bez nas. To jeszcze nawalony Mikuś chodzi po korytarzu bez koszulki., to do tego płacze że Karolinka to śpi a on zasnąć nie może. I co on biedny pocznie bo by się napił, ale nie ma co i z kim  - Z Mikołajem momentalnie spojrzeliśmy na niego 
- Co? I co dalej ? - Zapytaliśmy niemal równocześnie 
- Nie gadacie, że nic nie pamiętacie - Zwrócił się w naszą stronę Szymon 
- Stary jak mogą pamiętać, jak razem z Jackiem taszczyłem go do pokoju, ta - Wskazał na mnie - Spała pół naga odkryta do połowy - Na te słowa zrobiłam się czerwona jak burak - A ten tutaj uparł się, że najpierw musi przykryć swoją Karolinkę, żeby nie zmarzła. A nam się kazał odwrócić, żebyśmy tylko nie podglądali - Myślałam, że zapadnę się pod ziemie, dziewczyny siedziały obok śmiejąc się w najlepsze jedyne co mówiły, to to że żałują że ich nie było i tego nie widzieli. - A wiecie co było najlepsze potem zamiast położyć i, to wyjebał się przed samym łóżkiem, a jak już nam się udało go podnieść i położyć to stwierdził, że musi zdjąć spodnie bo w spodniach się nie spij  i Karolina będzie rano krzyczeć 
- Następnym razem błagam budźcie nas - Powiedzieli równo Szymon, Ola i Asia. Z Mikołajem tylko spojrzałam na siebie, było mi głupio, cholernie głupio za tą całą akcje, za to wszystko. 
 - Przepraszam - Szepnęłam niemal niesłyszalnie w jego kierunku, on szepnął to samo. 
- Wiem, że świetnie się bawiliście razem i w ogóle, ale następnym razem zaproście nas chociaż sobie popatrzymy - Zaśmiał się Szymon.
Dzisiejszy dzień był już nieco trudniejszy od śniadania do kolacji mieliśmy ćwiczenia, podskórnie czułam, że wieczorem czeka mnie rozmowa z Mikołajem. Po kolacji siedzieliśmy już w pokoju widziałam, że Białach próbuje zacząć rozmawiać, kiedy nagle do pokoju wpadł zamaskowany mężczyzna pomachał nam bronią przed oczami po czym wybiegł. Nie myśląc długo rzuciłam się razem z Mikołajem biegiem. Biegliśmy jak oszalali po schodach zeskakiwaliśmy z paru schodków, facet biegł w kierunku toru na którym ćwiczyliśmy, a zaraz potem wbiegł do lasu. Powoli opadałam z sił kiedy Mikołaj złapał go za kaptur, Panowie zaczęli się szarpać obawiałam się o niego, nie miałam pojęcia czy facet jest uzbrojony czy nie.  Kiedy tylko upuścił pistolet szybko go chwyciłam i wycelowałam w niego.Dopiero po chwili udało mu się zdjąć mu kominiarkę  naszym oczom ukazał się nikt inny jak nas instruktor. Nie mam pojęcia kto był bardziej zaskoczony ja czy Mikołaj 
- No brawo najlepszy czas - Powiedział patrząc na zegarek 
- Słucham ? Ale, że  - Powiedziałam  próbując złapać oddech 
- Takie ćwiczenia, wy akurat zostaliście na koniec - Kiedy to mówił był wesoły, jak by dumny z siebie. 
- Nie mam wiecej pytań - Powiedział patrząc w jego stronę - Wszystko ok - Zwrócił się do mnie  kładąc mi rękę na plecach. 
- Tak, jasne - Uśmiechnęłam się do niego 
- A tak swoją drogą, czy coś między wami jest. Nie to że się wpieprzam, ale wiecie łączenie prywaty z...
- Nie, ten pokój to tak żart naszych kolegów, taka mała zemsta  - Wytłumaczył nas Mikołaj 
- Ok jasne rozumiem w sumie, to z tego co wiem to wyszliście na tym dość dobrze jeden z najlepszych pokoi 
- Dokładnie 
- Dobra zmykajcie już, jutro przed śniadaniem rozgrzewka - Powiedział na odchodne. Spojrzałam na Białacha, on tylko przewrócił oczami. 
- To zapraszam Panią na spacerek - Uśmiechnął się w moją stronę i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zatrzymaliśmy się nie opodal hotelu niebo było wyjątkowo piękne 
- Swoją drogą ten właściciel to niezły pozwala na takie akcje  - Powiedziałam wpatrzona w fontane
- Podobno były wojskowy, ucierpiał na misji i w taki sposób może jakoś choć w połowie spełniać swoje marzenia 
- No tak zawsze coś  - Spojrzałam w niebo - Piękną mamy dziś noc, wychodzi na to, że jutro będzie piękny dzień 
- Może uda nam siego przekonać na jedne dzień wolny - Mikołaj zbliżył się do mnie, teraz stał tuż obok.
- Jestem jak najbardziej za - Cały czas patrzyłam w niebo. 
- Karolina - Zwrócił się w moim kierunku 
- Tak - Spojrzałam na niego, on położył mi jedną dłoń na biodrze odwracając mnie ku sobie 
- Wiesz, chce żebyś wiedziała jedno -Mówił patrząc mi w oczy dopiero teraz dostrzegłam błękit jego tęczówek, przypomniały bezkresny ocean. 
- Tak ? - zapytałam cicho jak zahipnotyzowana
- Nawet gdyby, coś wczoraj między nami się wydarzyło nie żałował bym tego, tej nocy - Jego głos był wyjątkowo niski i łagodny - Żałował bym tylko jednego, tylko jednej rzeczy - Przerwał na moment - Żałował bym tylko, tego że nie pamiętam nic z tej nocy, bo na pewno była by wyjątkowa - Jego dłoń znalazła się na moim policzku. Nie miałam pojęcia co powiedzieć, jak zareagować. On mnie uprzedził zanim się zorientowałam złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Kiedy odsunął się ode mnie na moment spojrzałam mu głęboko w oczy w jego spojrzeniu było tyle szczerości i prawdy, której tak się obawiałam 
- Mikołaj ja przepraszam, to nie Twoja wina - Rzuciłam krótko nawet nie patrząc mu w oczy, moje spojrzenie utkwiło gdzieś pomiędzy gwiazdami, a granatowym odcieniem nieba. Tylko tyle byłam wstanie powiedzieć, uciekłam. 
- Karolina ! - Usłyszałam po chwili jego wołanie, sama nie wiem czemu uciekłam do naszego pokoju do miejsca gdzie on i tak wróci. 
- Porozmawiajmy proszę - Powiedział wychodząc za mną na balkon, nie wyczułam złości, ani gniewu w jego głosie  - Spójrz na mnie proszę - Położył mi rękę na ramieniu, odwracając mnie ku sobie 
- Mikołaj, przepraszam - Z ledwością powstrzymywałam łzy - To nie Twoja wina - Tylko tyle byłam w stanie powiedzieć - To ja tu jestem problem 
- Ej o czym Ty mówisz - Momentalnie złapał mnie za brodę, delikatnie unosząc moją głowę tak abym na niego spojrzała - Nie jesteś żadnym problemem 
- Mikołaj, jesteś cudownym facetem nie jedna by chciała z Tobą być, ale ja nie ma szczęścia w związkach zaraz coś psuje niszczę - Ponownie opuściłam wzrok, on nie dawał za wygraną, po chwili ponownie patrzyłam mu w oczy. 
- Nie waż się tak nawet mówić, jesteś cudowną kobietą - Po chwili jego dłoń znalazła się na moich biodrach, a drugą przytulona do mojego policzka - Oddał bym wszystko, żeby miec Cię blisko, a jeszcze więcej zrobił bym, aby już nigdy nie wypuścić Cię z rąk - Mówił patrząc mi prosto w oczy, był na tyle blisko że czułam oddech na policzku - Znaczysz dla mnie zbyt wiele, i nie ważne co będzie między nami zawsze będziesz dla mnie najważniejsza, a ja nie pozwolę nikomu Cię skrzywdzić - Mówił powoli i opanowanie, jak by składał najważniejszą obietnice w swoim życiu. Jednym palcem przejechał mi po ustach, rozchylając je delikatnie. Nie potrafiłam mu się dłużej opierać, to było silniejsze ode mnie, odchyliłam głowę przytulając się do jego dłoni, zamknęłam oczy. Już po chwili poczułam dotyk  jego ust, były tak delikatne i aksamitne, pozwoliłam mu się prowadzić ufałam mu w pełni. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się na jego rękach, a tuż potem na łóżku. Mikołaj całował mnie po szyji , naglę poczułam jego rękę na sowim brzuchu, wędrowała po moim gorącym ciele, zostawiając po sobie jeszcze większe ciepło, nie wiem kiedy zdjął mi bluzkę i rzucił gdzieś daleko za siebie nie byłam mu dłużna i szybko pozbyłam się jego bluzki. jego ręce błądzili po moim ciele, brzuchu, plecach, kiedy był przy staniku sprawnym ruchem ściągnął go, nie liczyło się nic poza nami, poza tym co jest teraz z tym momencie, ponownie wrócił do moich ust składając na nich gorący pocałunek, po chwili oderwał się i zaczął  schodzić coraz niżej, kiedy zszedł do poziomu piersi delikatnie je possał moje ciało wygięło się  w łuk, chciało być jak najbliżej niego, jego język błądził po moim brzuchu, byłam rozgrzana do granic możliwości, nie minęła chwila a reszta naszej garderoby znalazła się gdzieś za nami. On cały czas pieścił moje ciało pocałunkami, pragnęłam tylko jego jak nikogo innego, Mikołaj szybkim ruchem wsunął się we mnię, na początku jego ruchy były wolne i płytkie, z każdym kolejnym przyspieszał, to on nadawał nam rytm, moje ciało podążało za nim, już dawno odpłynęłam gdzieś w otchłani zapomnienia.
Obudziły mnie pukanie do drzwi, najpierw delikatne a po chwili coraz mocniejsze. Spojrzałam na zegarek 
- Cholera -Skwitowałam, budząc Mikołaja. Kiedy otworzył oczy uśmiechnął sie i musnął moje usta - Mamy dwie minuty - Pokazałam mu zegarek 
- Kurwa ! - Powiedział podrywając się na równe nogi - Ten cały Kamil nas wykończy za to
- Jaja se robicie czy co ! Wstawać - Usłyszeliśmy za drzwiami  
- Dwie minuty i będziemy  - Rzucił szybko Mikołaj, zamiast się ubierać podszedł do mnie i czule pocałował 
- Zbieraj się, a nie bo krążyć będziemy w koło hotelu 
- Z Tobą to i na koniec świata - Odparł podając mi ubranie 
- Tylko, ze ja po wczorajszej nocy umieram z głodu więc wybacz nie dziś - Musnęłam jego usta przechodząc obok niego. 
Nie mam pojęcia jak to zrobiliśmy, ale byliśmy dosłownie sekundę przed nim. Poranek zapowiadał się świetnie mieliśmy biegać przez 45 minut, a ja umierałam z głodu. No nic trzeba się zebrać i biec, przez pierwsze 30 minut dawałam radę potem było już gorzej. 
- Co jest ? - Mikołaj zatrzymał się przy mnie, widać było że się przejął 
- Coś już siły nie mam zaraz mi przejdzie 
- O nie nie ma takiej, opcji dla Ciebie to już koniec - Obiął mnie w pasie i zaprowadził na ławkę 
- Co jest ? - Kamil podszedł w naszą stronę 
- Nic, wszystko ok Mikołaja przesadza trochę sie gorzej poczułam, ale zaraz mi przejdzie 
- Ty siedzisz, a Ty Mikołaj wracasz do biegania - Podał mi butelkę wody 
- Póki pamiętam w sobotę mam egzamin, w niedziele też więc sobota i niedziela od śniadania macie wolne, a w niedziele wieczorem zapraszam na ognisko  - Powiedział na zakończenie Kamil, oczywiście ucieszyliśmy się z tego bardzo 2 dni wolności przyda nam się - To do zobaczenia po śniadaniu. Ty Karolina jak będziesz się dalej żle czuć to zostań w pokoju 
- Pewnie znowu pili całą noc,a teraz kacyk - zażartował Jacuś kiedy byliśmy już na śniadaniu
- A co zazdrościsz ? - Odgryzł mu się Mikołaj 
- Popatrzcie i nawet nie zaproszą - Krzysiek udał smutnego 
- To za karę 
- No stary, co nadal focha macie. To ja to odkręcę - Zaproponował nam Szymon 
- Co Ty stary szampan za darmo, piękny widok z okna duża łazienka, ful wypas, tylko mogliście jeszcze w śniadania do pokoju zainwestować  - Zaśmiał się Białach 
Dni mijały i mijały, nie mam pojęcia jak w ciągu dnia udawało nam się z Białachem ukrywać to co jest między nami, ale do tej pory nikt o nas nie wiedział. 
- Jak Tylko wrócimy do Wrocławia to nie wypuszczę Cię z łóżka - Podszedł do mnie obejmując mnie w pasie 
- A ciekawa jestem kto będzie pracować - Odwróciłam się w jego stronę 
-  Zmianę mamy dopiero w środę, to może może - Uśmiechnął się całując mnie w usta 
- Wariat - Szepnęłam między pocałunkami, po chwili jego usta wylądowały na mojej szyji wiedziałam, że mamy mało czasu,ale nie protestowałam. Oderwaliśmy się do siebie dopiero jak ktoś zapukał do drzwi,
- Siemanko - Wparował uradowany Krzysiek, z całą resztą 
- Jak tam gotowi? Wprawieni na wielkie picie ? - Zaśmiał się Jacek 
- Wy tylko byście pili i pili 
- Bierzemy przykład z najlepszych - Podsumował nas Szymon 
- Fajnie wiedzieć co myślą o Tobie znajomi co nie Białaszku 
- Ich nie warto słuchać, sami ostatnio tak się schlali, że budzić ich musiałyśmy - Zaśmiała się Asia
- Dobra koniec gadania idziemy - Podsumowała Ola i skierowała się w stronę wyjścia tuż za nią poszliśmy wszyscy 
- Oszaleję zaraz - Szepnął mi do ucha kiedy wybraliśmy się na mały spacer 
- Tak, a to dla czego ? - Zapytałam łagodnie, chciałam się z nim podroczyć
- Jesteś tak blisko, a nie mogę Cię dotknąć - Mówił szeptem stojąc tuż obok 
- I co Ty moje biedactwo zrobisz - Szepnęłam podgryzając mu delikatnie płatek ucha, po czym szybko się odsunęłam 
- Jesteś okropna - Próbował się do mnie zbliżyć, ale odsunęłam się 
- Pora wracać - Skierowałam się w stronę reszty, on chwilę postał po czym poszedł za mną, kontem oka widziałam, ze ma minę jak zbity pies - Głowa mnie coś boli pójdę się już położyć. - Mikołaj odprowadzisz mnie - Zwróciłam sie w stronę lekko zdziwionego Mikołaja 
- Jasne - Tylko tyle był wstanie odpowiedzieć. Wystarczyło tylko, że znaleźliśmy się za drzwiami pokoju  Mikołaj złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie 
- Wiesz, że jesteś okrutna - Powiedział patrząc mi w oczy 
- Uciekaj na ognicho, a nie mnie głowa boli - Zaśmiałam się starając się od niego uwolnić 
- O nie nie, teraz się mnie nie pozbędziesz - Powiedział, po czym zamknął moje usta w pocałunku 
- A jutro co im powiesz - Zaczęłam się z nim droczyć
- Że jesteś okrutna  - Próbował mnie pocałować, ale ja się nie dałam - Zła i podła - Jego starania były dość kiepskie - Ale i tak Cię kocham - Dodał po chwili 
- Powiedziałeś to po raz pierwszy -  Spojrzałam mu w oczy 
- Bo to prawda - Uśmiechnął się w moją stronę, po czym czule pocałowała. Już nie droczyłam się z nim poddałam mu się całkowicie, Mikołaj prowadził mnie w stronę  łózka, już po chwili leżałam na nim, a on czule całował moje ciało skrawek po skrawku, robił to tak delikatnie jak bym była z najcenniejszej  porcelany, w jego dotyku, pocałunku czuć było ogromną miłość i pożądanie.
- Dzień dobry - Obudził mnie czułym pocałunkiem 
- Dzień dobry - Uśmiechnęłam się otwierając oczy, on lekko nachylał się nade mną 
- Kocham patrzeć jak śpisz, ale niestety zaraz musimy wstawać - Powiedział nieco smutny 
- Na pocieszenie mogę powiedzieć, że za jakieś 5 może 6  godzin będziemy  już we Wrocławiu - Puściłam mu oczko, on lekko się uśmiechnął 
- O niczym innym nie marzę - Położył mi dłoń na policzku, składając na moich ustach pocałunek, jego zapach, smak jego ust sprawiał że przestawałam myśleć racjonalnie, zatracałam się w nim całkowicie zapominając całkowicie o wszystkim, jego dłoń zaczęła jeździć po moim brzuchu, po moich nogach, udach kierując się coraz wyżej. 
Wtedy do pomieszczenia ktoś zaczął się dobijać. Do pokoju weszła kobieta o blond włosach i długich nawet niczego sobie nogach. Normalnie brałby w ciemno. Dopiero gdy się odwróciła, a raczej odwrócił to myślałem, że mu nogi z dupy powyrywam. 
- Dzień dobry zakochanym ja tylko na momencik sprawdzić czy wszystko jest w porządku - wyglądał jak palant, ale gdyby było ciemno to nie jeden by się nabrał.
- Karolina idź proszę do łazienki. Ja zaraz sobie porozmawiam z tą uroczą pokojówką - uśmiechnąłem się. Jednak po chwili mój uśmiech zamienił się na złowrogą minę.
- No wreszcie, bo już mi stringi tak wlazły, że chyba z miesiąc będę je wyciągał. Może Karolina ci je pożyczyć Białaszek byłby wniebozięty tymi majtkami w kolorze zalotnego różu - śmiał się dyżurny, a za drzwiami słychać było śmiechy pozostałych ludzi z ekipy.
- Weź ty mnie nawet nie denerwuj. I co zaraz Zapała przyjdzie przebrany w baletnice ? - mówiłem próbując jakoś panować nad nerwami.
- Na to nie wpadliśmy, ale dzięki wykorzystamy to- po nich można się akurat wszystkiego spodziewać. Nikt nie ma takich wspaniałych pomysłów jak dream team Nowak and Zapała.
- Jacek wyjdź póki jestem miły - wycedziłem przez zęby. Widziałem, że Karolina jest tym wszystkim trochę zakłopotana.
- O nie miły panie ja tutaj żadnego Jacka nie widzę tylko Jadzie - w tym momencie to sam nie wiedziałem czy mam się śmiać czy go opieprzyć z góry w dół i z powrotem.

- Jadźka to weź miotłę i wracaj już do domu - powiedziałem i zatrzasnąłem mu drzwi przed nosem.
 *
- Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy - Czule pocałował mnie w szyję i wręczył czerwoną róże
- Dziękuję - Odwróciłam się uśmiechając do niego i czule całując - I kto by pomyślał, że głupi żart Jacusia doprowadzi do tego wszystkiego 
- Wtedy najchętniej bym go zabił, a teraz co roku mu dziękuje - Mówiąc to pogładził moje włosy 
- To takie nasze małe magiczne miejsce - Odwróciłam się do niego plecami, on czule mnie obiął. Teraz razem patrzyliśmy się na zachodzące słońce 
- 3 lata temu przez żart naszych kolegów zyskałem coś najcenniejszego - Ucałował mnie w czubek głowy 
- Rok później w tym samym miejscu zapytałeś, czy chce się z Tobą zestarzeć - Uśmiechnęłam się w duchu na samo wspomnienie 
- Zgodziłaś się bez wahania 
- Bo byłam tego pewna, jak niczego innego - Odwróciłam się do niego ponownie patrząc mu w oczy 
- Rok później jakiś łysy wariat, ściągnął tu całą rodzinę i przyjaciół  żeby powiedzieć jak cholernie Cię kocha i jak wiele dla niego znaczysz  - Zaśmiał się i złożył na mych ustach czuły pocałunek 
- Jakaś blond wariatka wtedy płakała z radości jak małe dziecko - Chwyciłam jego dłoń - A teraz ta sama blond wariatka rok później ma dla swojego wariata małą niespodziankę, z którą czekała, aż miesiąc - Złożyłam na jego ustach najczulszy pocałunek, a jego dłoń ułożyłam na swoim brzuchu. Spojrzał mi w oczy z wielkim zapytaniem, nie odpowiedziałam nic tylko kiwnęłam głową. 
- Kocham was! - Krzyknął obracając mnie w okół własnej osi, kiedy postawił mnie na ziemi pocałował mnie z ogromną pasją i namiętnością. - Najpiękniejszy prezent jaki mogłem otrzymać. Moje dwa najcenniejsze skarby - Mówiąc to uklęknął przede mną i pocałował mnie w brzuch - Wszystko oddam, żebyście byli szczęśliwi. - Nie odpowiedziałam nic, nawet nie wiedziałam co można powiedzieć, bez słowa przytuliłam go do naszego maleństwa. On obiął mnie w pasie czule szeptając - Jesteście dla mnie wszystkim co najlepsze 
*

Gdyby ktoś kiedyś powiedział jak potoczą się moje losy wyśmiałam bym go, powiedziała bym, ze oszalał upadł na głowę, czy nawet wezwała karetkę z białym kaftanem. 
Teraz po niespełna 5 latach, jestem szczęśliwą mama i mężatką, kiedy tak patrzę jak Mikołaj przytula naszą córeczkę, czule szeptając jak bardzo ją kocha i śpiewając kołysankę,a ona czule się do niego przytula i po swojemu mówi Kocham Cię tatusiu nie mogę uwierzyć w moje szczęście, w to że trafiłam na tak cudownego faceta, że co rano mogę budzić się w jego ramionach.A on każdego dnia zapewnia, że kocha mnie jeszcze bardziej niż wczoraj, ale jeszcze mniej niż jutro, a kiedy szepta, że   na całym świecie nie ma takich słów, które będą wstanie określić jak bardzo mnie kocha już wiem, że wyszłam za największego wariata pod słońcem, ale kocham go kocham tak cholernie. 
- Muszę Ci coś powiedzieć - Weszłam do pokoju Milenki, on leżał obok naszej księżniczki czytając jej ukochaną książeczkę przed snem 
- Stało się coś ? - Zapytał, wstając delikatnie całując ją w czubek głowy nakrywając kołderką, po czym trochę niezdarnie wygramolił się z jej łóżeczka. Zaśmiałam się lekko 40 letni mężczyzna wychodzący z łóżeczka to zabawny widok. - Coś się stało skarbie ? - Zapytał czule stając naprzeciw mnie, nie odpowiedziałam nic tylko podałam mu biały przedmiot. Spojrzał na niego
- Kocham was - Pocałował mnie czule, nawet nie wiem kiedy znalazłam się na jego rękach, a chwile później w naszej  sypialni. Czułam się tak samo jak pierwszego dnia kiedy zaufałam mu i pozwoliłam prowadzić przez resztę życia