Hejka
Kolejne opowiadanko, mam nadzieję że się podoba tak jak rozmawiałam z Dark Angel dopiska do opka "Dziś meliska nie potrzebna"
Karolina przebudziła się koło 9 bolała ją głowa, chciało jej się pić, rozejrzała się do okoła i zdała sobie sprawę, że jest u siebie w domu, ale co ona tu robiła w końcu ostatnie co pamięta to samochód Białacha, naglę poczuła silny zapach kawy zdziwiła się, zeszła z łóżka, poszła do kuchni, widok który tam zastała zdziwił ją. Mikołaj stał przy kuchence i robił jajecznice, a na stole stały już dwie gotowe kawy. - Mikołaj co Ty tu ? - Zapytała zdziwiona
- O dzień dobry, wstałaś już
- Dzień dobry, co Ty
- Wczoraj jak wracaliśmy zasnęłaś, nie chciałem Cię budzić. Siadaj śniadanie zaraz będzie
- mmm jak miło w końcu ktoś zrobił mi śniadanko
- No widzisz, jak się czujesz?
- Dobrze, głowa mnie trochę boli ale tak to dobrze
- Cieszę się - Powiedział i nałożył im jajecznicę
- Dziękuje - Uśmiechnęła się
- Musimy potem jechać na komendę
- Wiem, wiem zjemy i potem pojedziemy
- Karolina a właśnie miałem pytać, za tydzień jest wesele mojego kumpla nie poszła byś ze mną?
- No nie wiem nie wiem - Zaczęła się z nim droczyć, Mikołaj ciut posmutniał - Żartuję pójdę z Tobą
- Super - Ucieszył się - A właśnie zadzwoń do rodziców
- Po co ? - Mikołaj opowiedział jej jak rodzice przyszli na komendę - kiedy zjedli śniadanie i wypili kawę Karolina postanowiła zadzwonić do rodziców
- Jak zadzwonię pomyje po śniadaniu i pojedziemy - Powiedziała i poszła zadzwonić, jak wróciła naczynia były już pomyte
- Mikołaj przecież bym pomyła, już śniadanie robiłeś
- Lekarz kazał Ci się nie przemęczać
- Rzeczywiście mycie naczyń jest bardzo męczące - Uśmiechnęła się - Dziękuje - Powiedziała i pocałowała go w policzek, Mikołaj poczuł się jakoś dziwnie, inaczej od razu się uśmiechnął
- Daj spokój, nie ma za co - Starał ukryć się, że spodobał mu się ten buziak
- Jest, jest. A właśnie mama zaprasza nas na obiad a dokładnie swoją kochana córeczkę i jej bohatera - Zaśmiała się
- Dziękuje za zaproszenie
- Jak nie chcesz nie musisz iść
- Chętnie pójdę jak Tylko masz siłę
- To co zbieramy się na komendę i powiem im że będziemy koło 18
-Ok może być, chodźmy - Powiedział Mikołaj i razem z Karoliną pojechali na komendę. Rachwał została zabrana od razu na przesłuchanie.
Mikołaj czekał na nią w pokoju, siedział na krześle z jednej strony czuł jeszcze zmęczenie wczorajszym dniem, ale z drugiej strony cieszył się że już po wszystkim, do tego ten buziak od Rachwał.
Do pokoju weszła Julia z Krzyśkiem
- Cześć
- O cześć wam
- Jak tam ? - zapytał Krzysiek
- OK Karolinę przesłuchują teraz, całe szczęście ten świr jej nic nie zrobił
- Zdążyłeś w pore - poklepał go po ramieniu
- Daj spokój. Ważne, że nic jej nie zrobił inaczej bym chyba zabił gnoja
- Już chyba cały Wrocław wie, żeby nie zadzierać z Białachem - Zaśmiał się
- Jeszcze nie cały
- Wyglądasz na zmęczonego może zrobić Ci kawy ? - Zaproponowała Julia bardzo miłym głosem
- W sumie chętnie bym napił się jeszcze jednej, jak to nie problem
- Żaden, już robię - Powiedziała i wyszła
-Już druga szybko
- Koło 3 wróciliśmy ze szpitala, a dziś zapowiada się długi dzień, Jej rodzice zaprosili mnie na obiad
- Uuuu - zaśmiał się Zapała
- Czemu się tak szczerzysz ?
- Poznasz teściów - Nie wiedzieli, że Julia słucha rozmowy
- Teściów? Czegoś Ty się na tym patrolu opił
- Niczego, przecież pasujecie do siebie z Rachwał
- Co ja i Karolina ? - Zarumienił się trochę, dobrze że Krzysiek nie zauważył
- No, a nie
-Z Karolina się tylko przyjaźnimy
- Tylko przyjaźnimy, ale zajebał byś Rudnickiego jak by jej zrobił krzywdę, a wczoraj odchodziłeś od zmysłów
- Bo się przyjaźnimy i martwiłem się o nią
- Tak, tak a ja królowa Anglii - Zaśmiał się i zaczął udawać kobietę
- W sumie to Ci pasuje - Zaśmiał się Mikołaj
- Spadaj . Mówię Ci Ty i Rachwał pasujecie do siebie jak nikt inny - Do pokoju weszła Julia z kawa dla Mikołaja
- Proszę kawka taka jak lubisz - powiedziała uśmiechnęła się
-Dziękuje
Karolina była przesłuchiwana jakąś godzinę, po przesłuchaniu przyszła do pokoju
- Już po - Odetknęła z ulgą
- I jak ?
- Dobrze, z tego co wiem mają go zaraz przewozić, nie chce go spotkać chodźmy ok ?
- Tak jasne
Karolina z Mikołajem wyszli z komendy udali się na lody, potem Mikołaj podwiózł Karolinę pod blok a sam pojechał na ranczo przygotować się na obiad, umówił się z Karolina pare minut po 17.
- O dzień dobry Karolinko - Powiedziała Pani Stasia
- Dzień dobry Pani Stasiu - Uśmiechnęła się
- Wszystko dobrze, wczoraj Mikołajek szukał Cię tu taki zdenerwowany
- Tak, już wszystko dobrze
- To się cieszę, a stało się coś ?
- To długa historia, a niestety trochę mi się spieszy bo jadę na obiad do rodziców, a Mikołaj ma być po mnie za godzinkę
- O z Mikołajem jedziesz, cieszę się pasujecie do siebie - Uśmiechnęła się
- Rodzice go zaprosili chcą mu podziękować
- Musisz mi Karolinko opowiedzieć wszystko, może jutro? Są moje urodziny a tak samej siedzieć
- Oczywiście, bardzo chętnie przyjdę, a teraz na prawdę muszę uciekać do widzenia
- Do widzenia, i zapraszam
- Będę koło 19 dobrze
- Tak oczywiście miłego obiadu - Powiedziała Pani Stasia i poszła do sklepu.
Krzysiek to zrobi karierę najpierw ginekolog potem swat ciekawa jestem co jeszcze wymyślisz hehe.
OdpowiedzUsuńDobrze, że melisa nie potrzebna,bo mi się zapasy w domu skończyły. Opowiadanie jak zwykle boskie czekam z niecierpliwością na kolejne.
Pozdrawiam.
Przy okazji zapraszam do mnie na Miniaturkę 😊
UsuńTradycyjnie opo super dobrze ze nie potrzebna bo w domu nie nam . A wiedziałam że ta kolacja bd w nast hehe . A Krzysiu jako swatka heh u cb a serialu zosia .. hehe . Ciekawe czekam na kolejne bez melisy opo
OdpowiedzUsuń